Znowu o starości.

11.02.07, 07:46
Wątek Josarny < gdzie Ona się podziewa ? > został zarchiwizowany:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=25213317&wv.x=1&v=2&s=0
Ja znalazłam ciekawy artykuł w GW:

miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3903110.html
Uważam że to bardzo dobry pomysł.


Ja znalazłam ciekawą informację w GW:
    • alfredka1 Re: Znowu o starości. 11.02.07, 11:20
      Wuj, o którym niegdyś pisała Josarna, chory i dalej może my się domyślać jaka
      jest zmęczona fizycznie i psychicznie. Trzymaj się, dziewczyno. Pozdrawiamy.
      • maryna04 Re: Znowu o starości. 11.02.07, 15:46
        O starosci, czy o zdrowiu, bo choroby jednak lapia bardziej na starosc - ale
        tak optymistycznie. Krotki wywiad w magazynie NYT z nowomianowanym szefem
        amerykanskiego instytu d/s lekow i zywnosci. Starszy pan, przyjaciel Buschow
        seniorow, byly dyrektor instytu nowotworowego w Huston Tx. Jedno z pytan: a jak
        zdrowie?
        Odp. W porzadku. Przeszedlem kilka nowotworow, w tym dwa powazne - melanoma i
        rak prostaty, i rakowiejace komorki w nosie. Moje zdrowie jest doskonale i
        jestem przykladem nadziei, ktora moze byc udzialem kazdego. Wczesne
        rozpoznanie i wlasciwa terapia i jestesmy wyratowani. Nie czepiajcie sie, ze
        amerykanski glupi, sztuczny optymizm, bo jakze krzepiacy.
        • warum Re: Znowu o starości. 11.02.07, 17:18
          "Młodość kończy się w wieku 35 lat i trzech miesięcy; starość zaczyna się w
          wieku 61 lat i ośmiu miesięcy, pomiędzy nimi jest tzw. wiek średni - taki
          przeciętny wynik przyniosły badania CBOS" - za Onet'em.

          "Wczesne rozpoznanie i wlasciwa terapia i jestesmy wyratowani" -przeczytane
          brzmi prosto.I logicznie.Wiec czemu nie wszyscy maja tyle szczescia z realizacja
          wyleczenia? Bo do leczenia trzeba miec oprocz w/w duzo pieniedzy i kogos
          zdrowego do pomocy/u nas to sie nazywa wprost:"zalatwiania". Ale walka przedluza
          zycie. Potwierdzam na podstawie doswiadczenia.
          I nie martwmy sie na zapas, po co? Co ma przyjsc - samo nas znajdzie .

          " Wesołe jest życie staruszka
          wyk. Wiesław Michnikowski

          Jeszcze tylko parę wiosen
          Jeszcze parę przygód z losem
          Jeszcze tylko parę zim
          i refrenem zabrzmisz tym:
          Wesołe jest życie staruszka
          Wesołe jak piosnka jest ta
          Gdzie stąpnie zakwita mu dróżka
          I świat doń się śmieje: ha ha
          ...
          To że będzie się dotkniętym
          przez dla płci indyferentyzm
          To nie znaczy jeszcze żeć
          Miłych wrażen nie da płeć
          Wesołe jest życie staruszka
          Gdzie spojrzy tam bóstwo co krok
          Tu biuścik zachwyci tam nóżka
          bo nie ten bo nie ten juz wzrok
          ....
          Jeszcze tylko parę wiosen
          Jeszcze parę przygód z losem
          i kłopotów będzie mniej
          Ach. cierpliwość tylko miej
          Wesołe jest życie staruszka
          Choć wczoraj zmoczyła go łza
          Suchutki już dzisiaj wstał z łóżka
          bo pamięć bo pamięć nie ta
          ...
          Trzęsiesz się z niecierpliwości
          żeby dożyć tych radości
          Guzik rwiesz i wdzianko mniesz
          tak już być staruszkiem chcesz
          ..???
          Eeee? chyba sie tak nie spieszymy do tegosmile
          • wedrowiec2 Re: Znowu o starości. 11.02.07, 17:20
            Warum, tak samo myślimysmile
            Własnie miałam podać link do tego artykułu i tę samą piosenkęsmile
          • alfredka1 Re: Znowu o starości. 11.02.07, 20:02
            Nie jest tak żle staruszkiem być jeżeli sprawnyś fizycznie i psychicznie. O
            zdrowiu nie piszę ponieważ teraz choroby dotykają "jak leci" bez względu na
            wiek. Czujemy się wolni, naprawdę. A jeżeli jeszcze mamy wokół siebie
            przyjaciół to nie odczuwamy brzemienia wieku. Brzmię to było gdy się dziecię o
            świcie zrywało i wlekło do przedszkola, brzemię to parszywy szef, to kolejki,
            kartki i wiele wiele innych przyczyn dla których było ciężko. I wlaściwie
            naszemu pokoleniu przyszło żyć w takim borykaniu się, nierzadko biedzie przez
            całe nasze życie .Teraz, gdyby nie ta parszywa "Ptasia zaraza" no i ta cholerna
            emerytura trochę "dziwna" w której wysokość nie bardzo wierzą moi zagraniczni
            znajomi, żyłoby się całkiem miłosmile)
            "Siadłem na krześle od niechcenia
            ale nie było w nim siedzenia,
            nóg i oparcia też nie było,
            ale siedzialo się dość miło"
            Nie bójcie się starości.
            • popaye Re: Znowu o starości. 11.02.07, 22:53
              moge tylko pogratulowac - Alfredko smile
              Ta wysokoscia emerytury, chyba nie ma sie co tak zamartwiac.
              Nie znam nikogo (sposrod normalnych zjadaczy chleba) co by mieli ja (emeryture)
              za wysoka. Niezaleznie od jej bezwzglednej wysokosci - "potrzeby" rosna zawsze
              w postepie geometrycznym - dla nikogo nie do dogonienia.
              Troche to moze glupio zabrzmi, ale mysle iz wazne jest w tym wzgledzie,
              zaspokojenie potrzeb o standardzie m/w odpowiadajacym czasom aktywnosci
              zawodowej.
              Nie mieszkalem nigdy w 500 m.kw willi i urlopow nie spedzalem na Hawajach,
              Seschellach czy na Lazurowym Wybrzerzu - chyba nie musze tego robic rowniez na
              emeryturze?.
              Masz racje: zachowac jak najdluzej sprawnosc fizyczna i umyslowa, co kazdy ma
              w "swoich rekach" i srodki umozliwiajace skromne zycie tzn. by nie braklo na
              jedzenie, ubranie, opieke medyczna (lekarstwa) i oplaty wraz z energia
              (ogrzewanie, prad, paliwo do auta).
              Mozliwosc swobodnego dysponowania CALYM czasem i swobodnego wyboru CZYM sie
              bede zajmowal - wynagrodzi mnie brak srodkow na "kokosowe" urlopy smile).
              Juz niedlugo (pocieszam sie), prawie "finisz" w tym biegu maratonskim
              i inaczej niz dzisiaj, jutrzejszy poniedzialek bedzie dla mnie ... kontynuacja
              milego weekendu smile)
              Nudzil sie na pewno nie bede, mam hobby na ktore nie mam czasu i cale zycie
              dbalem (dbam dalej) bym nie dal "rady" zrealizowac tego co zaplanowalem smile)
              pozdrawiam,-
              pE
              • mammaja Re: Znowu o starości. 11.02.07, 23:51
                Kiedy sie ma doczynienia z uczestnikami Uniwersytetow Trzeciego wieku
                (rozpietosc wiekowa miniej wiecej 55 - 85 lat) mozna bez obawa patrzec na
                starosc. Jest tyle form aktywnosci na ktore wreszcie jest wiecej czasu i tyle
                problemow z glowy.
                • warum Re: Znowu o starości. 12.02.07, 07:12
                  Obysmy tylko zdrowi byli.
                  • alfredka1 Re: Znowu o starości. 12.02.07, 11:42
                    Popaye napisał :"Masz racje: zachowac jak najdluzej sprawnosc fizyczna i
                    umyslowa, co kazdy ma
                    w "swoich rekach" i srodki umozliwiajace skromne zycie tzn. by nie braklo na
                    jedzenie, ubranie, opieke medyczna (lekarstwa) i oplaty wraz z energia
                    (ogrzewanie, prad, paliwo do auta)."

                    absolutnie nie starczyloby moich środków gdyby nie rodzinne gospodarowanie
                    dochodami ale tego już się zmieni, jest jak jest.
                    • jan.kran Re: Znowu o starości. 12.02.07, 13:01
                      Jeżeli Josarna tu zagląda to pozdrawiam Ją serdeczniesmile
                      • maryna04 Re: Znowu o starości. 12.02.07, 14:46
                        Jako osoba dawno mieszczaca sie w przedziale uniwersytetu trzeciego wieku
                        stwierdzam, ze to o czym napisala Alfredka to ........o. Spychanie
                        starszych poza granice pauperyzacji jest kompromitacja cywilizowanego panstwa,
                        ale ich mozna zepchnac - no nie? Ze wszystkich ostatnich wydarzen w Polsce
                        najbardziej wstretne bylo zapowiedzenie w jakims dniu, ze w tym roku
                        rewaloryzacji emerytur nie bedzie, a w kilka potem zatwierdzenie pieniedzy z
                        ZUS na budowe pomnika pychy katolickiego dostojnika.
                        Zawsze z przyjemnoscia czytam uwagi Mammaji o Uniwersytecie Trzeciego Wieku,
                        ktorym sie zajmuje. Nie zadziwia mnie jednak zapal do zycia tych ludzi, czy ich
                        sprawnosc. To w krajach rozwinietych jest czyms naturalnym. Tylko to jest mile,
                        ze istnieja, chociaz w Warszawie , czy innych miastach takie szanse dla
                        starszych. Ale to wyspy, w morzu lekcewazenia potrzeb i mozliwosci ludzi
                        starszych. Wspominalam juz tu artykul wiodacy z Polityki o problemach
                        starzejacego sie spoleczenstwa. Mysla przewodnia artykulu bylo, ze w
                        dzisiejszych czasach ludzie wprawdzie zyja dluzej , ale nie sa zdrowsi
                        (piramidalna bzdura) i druga - martyroligiczny obraz, ze 40-latkowie po
                        odchowaniu dzieci wpadaja w pulapke zajecia sie schorowanymi 60-latkami
                        rodzicami. Jak wiemy to wielce opiniotworcza gazeta.
                        Uwazam, ze w Polsce przeogromna ilosc ludzi starszych nie umie, nie chce, nie
                        zyje tak, zeby znalezc swoja radosc. Sklada sie na to brak odrobine wyzszego
                        niz minimalne zabezpieczenia finansowego i nastawienie spoleczne dodatkowo
                        sterowane przez aktualna polityke.
                        • mammaja Re: Znowu o starości. 12.02.07, 15:42
                          Dzieki Maryno za dobre slowo! Poszerzajac odrobine temat zacytuje fragment
                          wypowiedzi ze strony poswieconej Uniwersytetom Trzeciego Wieku:

                          "Skąd taka popularność UTW w Polsce ? W dużym stopniu ma na to wpływ cena.
                          Możliwość korzystania z zajęć językowych, rehabilitacyjnych, tanecznych,
                          wycieczek itp. za niską cenę w porównaniu z prywatnymi klubami, korepetycjami i
                          wycieczkami, gdzie członkostwo dużo kosztuje, stanowi bardzo atrakcyjną
                          alternatywę. Tym bardziej, iż wiadomo, że polski emeryt czy rencista musi
                          borykać się z niskimi świadczeniami. Niestety ma to pewne przełożenie w
                          podejściu niektórych członków UTW do zajęć. „Na rozmowie kwalifikacyjnej –
                          opowiada Pani Lidia Wrocińska-Sławska – pytamy kandydatów co mogą wnieść do
                          Uniwersytetu, jakie umiejętności, ponieważ nie jesteśmy instytucją usługową,
                          lecz stowarzyszeniem ludzi, którzy mają je tworzyć, wspierać się i przekazywać
                          sobie nawzajem to, co w nich najlepsze. Zdarza się bowiem coraz częściej, że nie
                          rozumieją naszej idei i traktują UTW jak firmę szkoleniową”.

                          UTW uczy także myślenia o sobie, aby po całym życiu poświęconym rodzinie, zacząć
                          myśleć o własnych potrzebach. Przyjęło się bowiem w polskim społeczeństwie – a
                          wynika to niewątpliwie także z przyczyn ekonomicznych – że dziadek, czy babcia
                          wspiera finansowo i opiekuje się swoimi dziećmi i wnukami. Osoby starsze
                          uważają, że ich czas już minął i nie ma sensu zajmować się sobą. Żyją
                          minimalistycznie i zamykają się w swoim świecie. Uniwersytety uczą odwagi,
                          otwarcia na świat i świadomości swoich praw. Uczą samodzielności i rozwijają
                          horyzonty."
                          Dodam, ze jest ich w Polsce ponad 120 . Wiecej (ciekawych) informacji na
                          stronie: studenci3wieku.studentnews.pl/serwis.php?s=1477&pok=28602
                          Oczywiscie jestesmy zasypywani ofertami "tanich" biur podrozy, osrodkow
                          rehabilitacyjnych itp. Ale jakos potrafimy wybrac te naprawde wartosciowe smile
                          • warum Re: Znowu o starości. 12.02.07, 17:25
                            Mamaja napisala:
                            "UTW uczy także myślenia o sobie, aby po całym życiu poświęconym rodzinie,
                            zacząć myśleć o własnych potrzebach. Przyjęło się bowiem w polskim
                            społeczeństwie – a wynika to niewątpliwie także z przyczyn ekonomicznych – że
                            dziadek, czy babcia wspiera finansowo i opiekuje się swoimi dziećmi i wnukami."
                            - moze wcale nie "chca", ale wola tak "oplacac" swoja "przydatnosc" w domu, niz
                            zostac umieszczonym w wygodnym zakladzie opieki, gdzie wszyscy sa obcy?
                            "Osoby starsze uważają, że ich czas już minął i nie ma sensu zajmować się sobą.
                            Żyją minimalistycznie i zamykają się w swoim świecie."
                            - bo moze sa zwyczajnie samotni-pojedynczy / wskutek nieudanego
                            malzenstwa/wdowienstwa ale tradycyjnej mentalnosci i np katolickiego
                            koscielnego slubu?
                            albo sa po prostu za biedni na zycie towarzyskie w miescie?/ bilet, ubranie,
                            dojazd kosztuja/,
                            - bo sa zwyczajnie nieobyci, bo nie wszyscy starsi ludzie pochodza z
                            inteligenckich domow, gdzie ksiazki to byla inwestycja, a nie zbedne siedlisko
                            kurzu?
                            "Uniwersytety uczą odwagi,otwarcia na świat i świadomości swoich praw. Uczą
                            samodzielności i rozwijają horyzonty."
                            - niewatpliwie to dobra inicjatywa, uaktywniajaca tych ,ktorzy mogliby siedziec-
                            zamiast w lawkach, tylko przed tv lub w oknie. I wlasciwa dla tych, ktorzy
                            maja juz w sobie te odwage otwrcia sie na nowoscismile

                            Maryna napisala: - "w Polsce przeogromna ilosc ludzi starszych nie umie, nie
                            chce, nie zyje tak, zeby znalezc swoja radosc.
                            Sklada sie na to brak odrobine wyzszego niz minimalne zabezpieczenia
                            finansowego i nastawienie spoleczne dodatkowo sterowane przez aktualna
                            polityke." Zgadzam sie, ale ja te odrobine bym podniosla do kwadratusmilealbo
                            skromnie x4?
                            - gdyby w Polsce WSZYSTKIE kobiety mogly byc SAMODZIELNE / juz od swojego
                            wejscia w wiek doroslosci / malzenstwo/parnerstwo/lub wolnosc, macierzynstwo/lub
                            nie, praca/ pieniadze!,emerytura /pieniadze! - tj. finansowo i rodzinnie - z
                            pewnoscia czerpaly by z zycia same radosci. Bo wszystko co ciezkie, obowiazkowe
                            i konieczne robilyby za nie krasnoludki lub zamiennie facecismileA mentalnosc to
                            rzecz nabytasmile
                            Wiec komu to przeszkadza? Chyba nieustannie /od zawsze w PL/ - "facetom w
                            czerni"?smile)
                            • mammaja Re: Znowu o starości. 12.02.07, 18:37
                              Warum, ja zacytowalam a nie napisalam. Oczywiscie ze UTW nie sa dla wszystkich
                              (trzeba miec przynajmniej mature) i nie sa opieka spoleczna. Nie maja ambicji
                              rozwiazac wszystkich problemow starosci - sa poprostu oferta - taka a nie inna -
                              do pewnej grupy spoleczenstwa. Mnie bardziej zastanawia dlaczego wsrod sluchaczy
                              mamy 85% kobiet, a tylko 15 % panow. W tym oczywiscie sa tez wdowy, z wiadomych
                              powodow. Zmiana stereotypow postrzegania starosci jest niewatpliwie przed nami,
                              ale jest smilePrzy okazji - Lubelski dziala bardzo preznie smile
                              • warum Re: Znowu o starości. 12.02.07, 22:46
                                Za kilka dni prof.W. Bartoszewski bedzie konczyc 85 lat, dzis ogladalam krotki
                                fragment jego wypowiedzi "na zywo" z konferencji na aktualne tematy i chcialam
                                o nim wpisac w "przeczytane" ale...moze sie nie obrazi,ze tu wkleje?/ znajac
                                jego poczucie humoru/
                                "Pierwszą podróż zagraniczną odbyłem dzięki środowisku "Tygodnika Powszechnego",
                                gdy miałem 41 lat. Pierwszy raz objąłem stanowisko państwowe, gdy miałem 68 lat.
                                Ministrem zostałem mając lat 73, a senatorem - 75. Potem drugi raz ministrem - w
                                wieku lat 78. Przestałem nim być przed ukończeniem osiemdziesiątki. A mój ojciec
                                poszedł na emeryturę mając lat 70. Umarł w wieku 75 lat. A ja w tym wieku
                                zacząłem się rozwijać - powiedział Bartoszewski..."
                                "Życiorys profesora to historia niezłomności charakteru, odwagi i gotowości
                                niesienia pomocy - mówią jego przyjaciele. Podkreślają witalność
                                Bartoszewskiego.Profesor słynie z umiejętności oratorskich."
                                Cala reszta wyjatkowego zyciorysu prof Bartoszewskiego - zasluguje na
                                samodzielne przeczytanie, a raczej na pelnometrazowy film albo i serial?
                                "Warto byc przyzwoitym".
                                wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8728383,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=2

                                • jan.kran Re: Znowu o starości. 12.02.07, 23:17
                                  Bartoszewski to dla mnie Człowiek z Klasą.
                                  Widziałam Go wielokrotnie w niemieckiej TV , często udzielał wywiadów.
                                  Biorąc pod uwagę Jego życiorys miał prawo nie lubić Niemców.
                                  Nigdy tego nie okazywał , umiał się pięknie znaleźć , mówił mądrze i ciekawie.
                                  K.
                                  • mammaja Re: Znowu o starości. 13.02.07, 00:06
                                    Jest niesamowity. jak wreczal nagrody na konkursie Pro publico Bono to zagadal
                                    absolutnie wszystkich smile Przeczytalam ostatnio Wywiad - rzeke (ksiązkę) o nim.
                                    Warto bylo.
                              • ewelina10 Re: Znowu o starości. 13.02.07, 10:00
                                /.../ Mnie bardziej zastanawia dlaczego wsrod sluchaczy mamy 85% kobiet, a
                                tylko 15 % panow.


                                Mammajko, wygląda na to, że niektórzy panowie na starsze lata zamieniają się
                                rolami w stosunku do pań i bardziej wolą spędzać czas w domu albo wybierają
                                inne absorbujące i całkowicie ich pochłaniające zajęcia, które nie wymagają od
                                nich popisu erudycji językowej tak pożądanej w towarzystwie damskim smile)))))
                                • omeri Re: Znowu o starości.do Eweliny 13.02.07, 10:53
                                  Milo,ze zajrzalaś. Mam pytanie, jak tam wiadoma inwestycja znajomego?
                                  • ewelina10 Re: Znowu o starości.do Eweliny 13.02.07, 11:56
                                    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam ... Dom opieki ? Jest to dosyć duża inwestycja
                                    a zatem bardziej pracochłonna. Znajomy jest już na etapie prac wykończeniowch.
                                    Mam nadzieję, że wytrzyma do jej ukończenia. Póki co nieźle sobie radzi, bo
                                    udaje mu się nawet od niej oderwać i co jakiś czas wyskakiwać w góry na
                                    narty smile
                                    hmmm troszkę mi się cni za nową budową, bo daje takiego niesamowitego kopa do
                                    przodu i wyraża się w moim namacalnym zaangażowaniu smile
                                    --
                                    Ew.
                                    • omeri Re: Znowu o starości.do Eweliny 13.02.07, 23:18
                                      dzięki za info i ściskam Ewelino. a Ty co chesz nowego budować?
                                      • mammaja Re: Znowu o Bartoszewskim 14.02.07, 00:06
                                        Moja przyjaciolka z K. byla wczoraj na uroczystosci 85 lecia urodzin pana B.
                                        Opisala mi jak bylo i na koniec zacytowala jubilata:
                                        " Jubilat na koniec powiedział,że go dziwi tytuł jaki Tyg. Powszechny
                                        zamieściŁ: "Bartoszewski naszą przyszłością"
                                        To mi sie podoba smile

                                      • ewelina10 Re: Znowu o starości.do Eweliny 14.02.07, 09:16
                                        Nie chcę tylko "chciałabym".
                                        Omeri, wygląda na to, że skręciłyśmy temat smile Chyba że to jest jeden ze
                                        sposobów ...

                                        Uściski słoneczne też przesyłam smile
    • josarna Re: Znowu o starości. 19.02.07, 21:22
      Kochani moi! Nerwy mi chyba puszczają, bo łzy kapią, gdy czytam, że pamiętacie o
      mnie. Dzisiaj pochowaliśmy staruszka, któremu było podporządkowane 9 lat mojego
      życia... Ostatnie 3 tygodnie były dla mnie ogromnym przeżyciem, przede wszystkim
      stresem. Kroplówki, pampersy, czuwanie. Z początku myślałam, że jakoś podołam
      sama, ale po 4 dobach niemal bez snu dostałam drgawek. Najgorsze jest to, że gdy
      urodzi się dziecko, to przylatuje położna i kąpie, a gdy umiera starzec, który
      nie godzi się na szpital to zostajemy z nim sami! Zostaje paraliżujący strach.
      Nie wolno podawać kroplówek w domu, nie wiadomo, czy kroplówka pomaga odejść bez
      cierpienia, czy przedłuża agonię. Załatwiliśmy kroplówki, ale najbliższa
      pielęgniarka była w odległości 5 km przez zaśnieżony las. Zdarzył się cud: nowa
      siostra zakonna w sąsiedztwie okazała się doświadczoną pielęgniarką i wspaniałym
      człowiekiem. Nie wiem jak przetrwałabym bez niej. Była w chwili śmierci, zajęła
      się wszystkim i jeszcze mi wpakowała odpowiedni zastrzyk.
      Teraz czekam na wyniki badań mojej mamy... Czy to się już nigdy nie skończy?!
      Nie pamiętam urlopu, ani całkowicie luźnego dnia! Jest tylko strach przed
      kolejnym trudnym wydarzeniem.
      Teraz spróbuję odpocząć. Zostaje mi zadowolenie, że zasłużyłam na uznanie i
      szacunek ludzi. Zyskałam też wspaniałą przyjaciółkę i ogromne doświadczenie.
      • wedrowiec2 Re: Znowu o starości. 19.02.07, 21:25
        Josarno, jestem myślami z Tobą.
        • alfredka1 Re: Znowu o starości. 19.02.07, 21:45
          Josarno. ON już się nie męczy, czas byś się wzięła za siebie. Nie wiem czy masz
          jakąś możliwość wyjechania na kilka dni, dobrze byłoby byś pooddychała innym
          powietrzem, byś oczy mogła zatrzymać na czymś nowym, zupełnie nie związanym z
          domem i otoczeniem.Zrób to dla swojej psychiki i swoich bliskich.
      • czubatek Re: Znowu o starości. 19.02.07, 22:19
        Serdecznie wspolczuje,Alfredka dobrze radzi,postaraj sie na kilka dni zmienic
        otoczenie,pozdrawiam
        • omeri Re: Znowu o starości. 19.02.07, 23:04
          Serdecznie wspołczuję i podziwiam. Zrób coś tylko dla siebie!
      • luiza-w-ogrodzie Re: Znowu o starości. 19.02.07, 23:26
        Josarno, jestes kobieta wielkiego serca i Twoj wujek na pewno usmiecha sie do
        Ciebie gdzies z gory z wdziecznoscia. Dla niego jest juz po wszystkim, a teraz
        Ty musisz znalezc czas i opieke dla siebie samej. Pomysl, ile dobrego zrobilas
        i ciesz sie, ze moglas pomoc.
        Sama trzy lata temu spedzilam miesiac starajac sie ulatwic mojemu Tacie Jego
        ostatnie chwile. Byla to ciezka praca, ale warto bylo. TYm bardziej podziwiam
        Ciebie, ze pomagalas przez lata!
        Trzymaj sie, zadbaj o wlasny spokoj i zdrowie
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        Australia-uzyteczne linki
        • jan.kran Re: Znowu o starości. 20.02.07, 00:17
          Josarno , podziwiam Cie , jestes wspaniala kobieta.
          Towarzszenie odchodzacemu i zapewnienie Mu spokojnego i dobrego rozstania ze
          swiatem to sztuka i wysilek wymagajacy wielkiego serca.
          Przytulam mocno.
          I sprobuj odpoczac...
          Ula
          • maryna04 Re: Znowu o starości. 20.02.07, 03:56
            Josarno, nie tylko w tej ostatniej sytuacji, ale i w kazdym innym wirtualnym
            spotkaniu z Toba podziwiam Cie. Jestes wielce szlachetna osoba. Jesli moge
            napisac dosyc niezdarnie, z Ciebie promieniuje czlowieczenstwo najlepszej
            proby. Zycze zdrowia Twojej mamie i badz dobrej mysli. Potrzebne jest to Tobie
            i najblizszym.
            • mammaja Re: Znowu o starości. 20.02.07, 12:21
              Ja sie wpisalam na sasiednim forum, ale wychodzi na to samo smile
    • josarna Re: Znowu o starości. 20.02.07, 19:30
      Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Popiszę więcej gdy uporządkuję myśli i odsapnę smile.
      • alfredka1 Re: Znowu o starości. 20.02.07, 19:58
        Josarno kochana, odsapuj odsapuj i nie zapomnij, że czekamy na zdjęcia. Przy
        okazji szukania obiektów do foto dłużej będziesz poza domem, dotlenisz się.. na
        wiele rzeczy inaczej spojrzysz.
    • josarna Re: Znowu o starości. 22.02.07, 21:24
      Mama ma dobre wyniki!
      Nie śmiem marzyć, że będę mieć przerwę w kłopotach, że pójdę do lekarza w SWOJEJ
      sprawie (a powinnam dawno), a może nawet pojadę na urlop! Nie wiem, czy potrafię
      zachować się jako turystka smile
      • wedrowiec2 Re: Znowu o starości. 22.02.07, 21:27
        Wspaniale Josarnosmile)
        Zbadaj się i pełna optymizmu jedź na prawdziwy odpoczynek.
        • jan.kran Re: Znowu o starości. 22.02.07, 21:46
          Josarno , tak sie ciesze !!! I koniecznie odpocznij , nawet mala chwilka moze
          bardzo pomoc < mowie z doswiadczeniasmile >
        • alfredka1 Re: Znowu o starości. 22.02.07, 21:49
          Bardzo się cieszymy. Usciski serdeczne, zadbaj teraz o siebie.Czy masz dużo
          gości? jeżeli tak to wez więcej osób do pomocy.
          • josarna Re: Znowu o starości. 22.02.07, 22:17
            Dzięki smile
            Z gośćmi radzę sobie, bo do mnie należy tylko zaopatrzenie i rozmowy.
            Muszę nauczyć się żyć bez przymusu myślenia o staruszku, bez konieczności gnania
            do domu, bo zupa o 13 itp. Na razie nadrabiam zaległości w pracy spowodowane
            czuwaniem i przemęczeniem.
            • maryna04 Re: Znowu o starości. 22.02.07, 22:57
              No i widzisz Josarno, zaswiecilo slonko. Moze na tym polega przyjemnosc zycia,
              ze czasem, czasamiutko na chwile zaswieci sloneczko. Teraz korzystaj z chwili
              spokoju, w taki sposob, w jaki najlepiej lubisz.
              • omeri Re: Znowu o starości. 22.02.07, 23:19
                bardzo się cieszę smile
                • jan.kran Re: Znowu o starości. 02.04.07, 14:18
                  wiadomosci.onet.pl/1402292,2678,1,1,kioskart.html
                  Z wielką uwagą przeczytałam ten artykuł.
                  Starzenie , starość to jest to z czym żyję na codzień , co obserwuję i nad czym
                  się zastanawiam.
                  Nie mamy szansy wybrać sobie naszej starości ale możemy próbować na nią zapracować.
                  Z jednej strony są nieszczęścia jak wylew czy Alzheimer które nie są od nas zależne.
                  Ale mimo wszystko możemy żyjąc aktywnie całe życie ćwiczyć nasz mózg , intelekt
                  i pamięć.
                  Zgadzam sie z tym że ten kto całe życie aktywnie używał swojego mózgu ma szanse
                  na lepszą starość.
                  Ja nauczyłam sie w wieku 40 + nowego języka , życie mnie do tego zmusiło. Czuję
                  ze mam jeszcze całkiem niezłą pamięć i możliwości.
                  Po przeczytaniu tego artykułu postanowiłam zacząć sie uczyć angielskiego. Mam
                  CD, książki i chęcsmile. Spróbuję ... Może zarobię sobie na starośćsmile))
                  Kran
                  • czubatek Re: Znowu o starości. 02.04.07, 14:33
                    Gratuluje ,jestes dzielna kobieta na pewno wytrwasz przy Swoim
                    postanowieniu,zycze powodzeniasmile)
                    • mammaja Re: Znowu o starości. 02.04.07, 22:43
                      Dopiero poczytalam - Josarno, napewno bedziesz miala dobry rok smile Ciesze sie z
                      wynikow twojej mamysmile
                      Cwicze mozg i mam zamiar opanowac pare progrmow komputerowych. narazie
                      zaproponowano mi prezentacje UTW na duzej konferencji. To taz dla mnie nowe
                      doswiadczenie - zrobic samej prezentacje multimedialna smile Mam nadzieje ze sobie
                      poradze smile
                      • josarna Re: Znowu o starości. 07.04.07, 23:38
                        Dzięki Mammaju smile.
                        A ja postanawiam zwolnić, bo doba staje się coraz krótsza. Oddaję część pracy do
                        biura, bo brak mi czasu na czytanie książek i fotografowanie.
    • jan.kran Re: Znowu o starości. 28.06.07, 05:23
      Mama mojej przyjaciolki opiekuje sie od kilku lat swoja Mama ktora w tym roku
      skonczy 102 lata, mama przyjaciolki ma 72.
      Opieka nie jest bardzo uciazliwa bo Starsza Pani fizycznie jest sprawna ,
      mentalnie mniej niestety.
      Pani Barbara musiala wyprowadzi sie z Wroclawia i przeniesc sie do miasteczka
      z ktorego pochodzi , oddalonego od Wroclawia dwie godziny jazdy pociagiem .
      Tam jest Jej rodzinny dom i tam mieszka Mama. Musiala wiec zrezygnowac z tego
      co daje duze miasto : kina , teatru , spotkan ze znajomymi bo rzadko udaje Jej
      sie wyrwac do Wroclawia.
      Ta izolacja dosc Jej dokucza.
      Niedawno dostala w prezencie laptop, zaklada internet i juz sie moja
      przyjaciolka znajaca moje zainteresowania netem podpytywala o jakies ciekawe
      forasmile
      Oczywiscie ma zamiar uzywac poczty , skype , cszukac roznych informacji w
      necie.
      Wnuki obiecaly Ja podszkolicsmile
      Bardzo mi sie ten pomysl podobasmile
      Kran
      • mammaja Re: Znowu o starości. 28.06.07, 10:06
        Tak, Kranie - internet niweluje samotnośc wielu starszych osób, a na
        wycieczkach z UTW widze ile "starszych pan" szaleje z aparatami cyfrowymi,
        potem posylaja sobie fotki i maja duzo radosci smile
        • jan.kran Re: Znowu o starości. 30.06.07, 15:33
          Mamajo , ja mysle ze nie tylko dotyczy to starszych osob.

          Widze na forach polonijnych i jezykowych jak czesto ludzie szukaja kontaktu...
          Rozmawiaja o tych samych problemach , szukaj pokrewnych dusz. A dodatkowo nie
          do uwierzenia ile malzenstw , czesto miedzykontynentalnych powstalo dzieki
          netowismile
    • witekjs _____________"Bartoszewski naszą przyszłością" :-) 02.07.07, 19:54
      Moi Drodzy. Przez kilka godzin czytałem waszą niezwykle ciekawą dyskusję z 2005
      i 2007 roku.
      Z ogromnym smutkiem poznawałem skrajnie ciężką sytuację Josarny, która mam
      nadzieję obecnie będzie w stanie odetchnąć i ponownie zacząć żyć swoim życiem.
      Dość dokładnie i ze zrozumieniem, czym jest praca ze zmienionymi psychicznie
      starszymi ludźmi pisała Jan-Kran.
      Co istotne pisała o tym, że jednak po wielu godzinach może wrócić do domu i
      odpocząć
      Nie ma znaczenia, że są to osoby nam bliskie, kiedy zanim przestają nas
      poznawać, niekiedy w paranoicznych urojeniach widzą w nas złodziei, a nawet
      czyhających na ich życie wrogów.
      Nie sposób dać sobie z tym radę.
      Szczególnie kiedy jednocześnie trzeba normalnie pracować oraz przy polskich
      warunkach mieszkaniowych i zarobkach prowadzić dom.
      Osoby już z zaczynającym się otępieniem wymagają praktycznie 24h opieki.
      Może to zapewnić jedynie profesjonalnie prowadzony Dom Opieki.
      Na szczęście są takie i chyba będzie ich coraz więcej.
      Często zdarzają się jednak "teoretycy jazzu", którzy będą opowiadać jak to oni
      opiekowaliby się swoimi bliskimi.
      Na dłuższą metę staje się to niemożliwe.
      Opiekunowie ludzi z demencją, bez poważnej pomocy załamują się i zaczynają
      ciężko chorować.
      Trzeba ich również chronić przed tymi, którzy uważają, że należy wzmagać ich
      wyrzuty sumienia, że nie są w stanie opiekować się bliskimi w domu.
      Jest to możliwe bardzo rzadko i to jedynie z profesjonalna pomocą.
      Podjęliście trudny problem, który dla nas wszystkich jest lub wkrótce będzie
      codziennością.

      Serdecznie pozdrawiam. Witek

      PS
      Myślę, że byłoby dobrze gdyby hasło w tytule, które u Was znalazłem przyświecało
      wielu, również prominentnym ludziom w Polsce...
      Profesor Bartoszewski jest wspaniałym człowiekiem.
      • warum Re: _____________ 02.07.07, 20:45
        "Osoby już z zaczynającym się otępieniem wymagają praktycznie 24h opieki.
        Może to zapewnić jedynie profesjonalnie prowadzony Dom Opieki.
        Na szczęście są takie i chyba będzie ich coraz więcej."
        - Nie tylko.Opieka sprawowana w miejscu zamieszkania daje chorym wieksze
        poczucie bycia u siebie. Sa dluzej sprawni/ fizycznie i umyslowo/, bo czuja sie
        bezpiecznie wsrod bliskich.
        "Często zdarzają się jednak "teoretycy jazzu", którzy będą opowiadać jak to oni
        opiekowaliby się swoimi bliskimi.
        Na dłuższą metę staje się to niemożliwe."
        To prawda, na dluzsza mete staje sie to w pojedynke niemozliwe. Bo wiekszosc
        licznych za sprawnego zycia "opiekunow" wykazuje -teoretyczne zainteresowanie.
        Nazwijmy to doslownie- okazjonalne/i nie lubi codziennie trudnosci, przez co
        prawdziwi opiekunowie pozostaja w polskich warunkach obarczeni zbyt wiekim
        ciezarem do udzwigniecia.
        w ub.r. zmarl na raka moj ojciec. Nie bylo wspolczucia, a moze ja nie widzialam,
        bo mnie nie bylo potrzebne. Byla tylko nadchodzaca smierc i posuwajace sie
        zniedoleznienie. Zdazylam sie znim pozegnac na 2 miesiace przed jego smiercia,
        kiedy z placzem powiedzialam,ze nie wiem co jeszcze mozna robic. Moj tata tez
        wiedzial,ze to koniec naszych staran.I juz nic sie nie da zrobic, ale do konca w
        przeblyskach przytomnosci przekazywal mi wskazowki i wspominal/nawet to co
        zdawal na maturze, gdy moja corka pisala probna/.Umarl dopiero gdy moj syn
        dojrzal do pozegnania go/ bo po prostu bal sie patrzenia na jego cierpienie, byl
        przerazony tym co z czlowiekiem moze sie stac... /I mimo,ze byl bez kontaktu,
        zrenice mu sie rozszerzyly. Odszedl spokojniejszy.
        Mysle,ze latwiej opiekowac sie kims kogo kochamy, bez wzgledu na to jak to dla
        nas trudne. A brutalna prawda jest taka,ze za pieniadze mozna kupic nie tylko
        profesjonalna opieke ale i pampersy i miejsce w kolejce do operacji i dobre
        miejsce na cmentarzu. Tylko smierci nie da sie przekupic. Ja z podziwem
        obserwuje matki, ktore pchaja na wozkach inwalidzkich swoje prawie dorosle
        dzieci, duze dzieci. Nawet nie mam odwagi wyobrazac sobie jak wyglada codzienne
        ich zycie, bo ja tylko kilka lat bylam dochodzaca opiekunka, i na dodatek mialam
        swoje sprawy. I dlaczego one nie oddaja tych dzieci do zakladow opieki? No?To
        przeciez najlatwiejsze dla nich rozwiazanie.
        Zyczmy sobie zebysmy my nigdy nie musieli dokonywac takich wyborow. Bo moze
        akurat nam sie to nie przytrafi...zreszta dlaczego -nam, albo akurat naszym bliskim?
        • mammaja Re: _____________ 02.07.07, 22:23
          Tak sie zdazylo, ze w moim domu znalazly opieke kolejno cztery osoby z
          rodziny, ktore nie mialy nikogo innego bliskiego. Pierwsza to byla moja mama,
          wiec to byla zupelnie inna sprawa - bardzo ja kochalam i nic nie bylo za
          trudne. Potem rodzinna "niania" meza, ktora wychowywala jego i wsyztkie dzieci
          w tej rodzinie - odcieta przez wojne od swoich "z za Buga". Ona z kolei byla
          bardzo bliska mezowi. Kiedy wyjezdzalismy na dwa tygosnie, umiescilismy ja na
          specjalnym, oddziale w jednym ze szpitali, ktory platnie prowadzil
          taka "przechwalnie" - na oddziale geriatrii. Tam tez zostala popchnieta (nie
          chcacy) i zlamala noge, co bylo poczatkiem konca. Potam siostra meza po
          operacji serca - byla sama wiec znowu ja przygarnelismy. Potem maz drugiej
          siostry, wdowiec, bezdzietny - mieszkajac sam doprowadzil sie do wycienczenia i
          zatrucia lekami, ktore zazywal bez umiaru.Uroczy pan, 86 lat, nie sprawial
          wielkiego klopotu. W zeszlym roku kolejna siostra meza miala wylew i
          umiescilismy ja w potem w Domu Opieki, poniewaz byla w ciezkim stanie i tu
          zadna opieka domowa nie byla dostateczna, a ja juz zuzylam swoje sily na
          poprzednie przypadki. Pisze o tym, bo mozna zorganizowac opieke nad chorym w
          domu, ale jest to bardzo trudne, zwlaszcza przy posuwajacej sie
          niepoczytalnosci. W tym domu opieki (prywatnym, gdzie byla siostra meza,) byla
          bardzo dobra opieka i wszelkie potrzeby zaspokojone. Oprocz tej jednej, o
          ktorej pisala Warum - poczucia bycia z bliskiemi. Tylko, ze czasem i ta
          potrzeba staje sie drugorzedna. Teraz juz nie mamy starych ludzi w rodzinie,
          wiec przesuwamy sie do przodu. I wole o tym nie myslec smile
          • alfredka1 starość samotna .. 10.07.07, 17:09
            krakow.naszemiasto.pl/nowicki/specjalna_artykul/638743.html
            • jan.kran Re: starość samotna .. 13.07.07, 09:45
              Piekne opowiadanie ... ja czesto jak widze na przystanku albo w sklepie
              starsze osoby w ktorych oczach widze chec zamienia choc kilku slow usmiecham
              sie i zaczynam o pogodzie albo ze autobuasu dlugo nie ma albo ze takie piekne
              i tanie owoce dzisiajsmile
              A ostatnio mialam mila przygoda. Siedzialam na przystanku z najnowszym
              szpiglem w lapce i jakas Starsza Pani zagadala do mnie , po norwesku ze to
              bardzo dobra gazeta. Zapytalam sie czy zna niemiecki. Okazalo sie mowi
              znakomicie , mieszkala kilka lat w Berlinie , jest tlumaczem. Od slowa
              wspomniala mi ze mieszkala wiele lat w Nicei i Paryzu. Zapytalam czy zna
              francuski , okazalo sie mowi bdb , pogadalysmy sobie wiec po francusku.
              Opowiedziala mi ze mieszkala tez sporo lat w Bostonie... angielskiego nie
              znam ale popatrzylam na Nia z podziwem , poliglotka smile

              Na koniec jak juz mialam wysiadac zapytala mnie :
              - Wie Pani , ja mam ponad 90 lat smile
              Oj , chcialabym dozyc takiego wieku w takiej sprawnosci fizycznej i
              umyslowej ...
              Acha , w fabryce mam podopieczna ktora czyta Owidiusza w oryginale i rozmawia
              ze mna po francuskusmile
    • jan.kran Re: Znowu o starości. 26.01.08, 13:41
      Długo się zastanawiałam czy napisać o tym co się zdarzyło wczoraj w mojej fabryce .
      Jestem tak wytrącona z równowagi że jednak się podzielę.
      Noc miałam z głowy , budziłam się co chwilę, jakieś koszmarne sny mnie
      prześladowały.

      Wczoraj w nocy Podopieczna usiłowała popełnić samobójstwo.
      O czwartej nad ranem . Podopieczna ma lat 97
      Pierwszy taki przypadek w mojej czteroletniej karierze zawodowej na tym odcinku.
      Koleżanka pielęgniarka pracująca tej nocy nie może dojść do siebie, ciągle płacze.

      Ja bardzo lubię swoją pracę ale czasem się pytam na ile możemy pomóc , jak
      daleko możemy ingerować w życie naszych Podopiecznych ?
      • terem Re: Znowu o starości. 26.01.08, 13:55
        To dobre pytanie, jak daleko mozna ingerować w czyjeś życie...
        Uważam, że życie nalezy chronić, ale nie sądzę, że za wszelką cenę i
        nie wbrew woli człowieka, który podjął decyzję o odejściu.Tylko, że
        to nie dotyczy placówek opiekuńczych, tam musicie dbać o zdrowie i
        życie podopiecznego.A poza tym, na ile osoba 97-letnia może o sobie
        stanowić, za mało wiemy o niej, o jej stanie umysłu, o jej
        psychice.Że próbowała coś takiego zrobić, to sygnał,że nie zgadza
        się na takie życie, choć i to nie do końca jest takie pewne... Może
        to krzyk o pomoc?
        Wiele razy myślałam o tym jak to będzie, gdy ja będę odchodzić.... I
        nie wiem, co będzie lepsze: długie konanie w szpitalu lub innym
        miejscu opieki.
        Hmmm, jak zapewne wielu, chciałabym odejść w domu, wśród bliskich...
        Ale tak sobie myślę, czy to nie nadmierny egoizm z mojej strony...?

        Tu nie ma łatwych rozwiązań.
        Rozumiem Cię jk, to musiało być dla Ciebie straszne przeżycie.

        Pozdrawiam, .
        • sredniowieczna1 Re: Znowu o starości. 26.01.08, 16:08
          Do jana Ka.
          Terem już napisała co najważniejsze, zgadzam się.
          Ale jeżeli Cię to troche ukoi to podam przykład z otoczenia moich
          przyjaciół: babcia którą kochali i opiekowali się z wyjątkową
          troską miała dośc trudny charakter, z wiekiem coraz gorszy. Gdy się
          obrażała /np. za to że za mało czekoladek dzisiaj dostała/ to
          straszyła ich samobójstwem... nawet potrafiła misterną pętlę
          zawiązać i nosić ją prz sobie albo gdzieś chować. Miała 80 lat.
          Odeszła pięknie we śnie. Ale co się umęczyli to umęczyli sad(
          • mammaja Re: Znowu o starości. 27.01.08, 00:43
            Kranie, wspolczuje - dla ciebie i innych odpowiedzialnych za tych
            pacjentow to bardzo przykre. A pani ma juz poprostu dosyc - i chce
            sobie odejsc.
    • jan.kran Re: Znowu o starości. 27.01.08, 01:37
      Mamajko to był dla nas szok bo Podopieczna jest bardzo miłą i sprawną osobą
      zarówno intelektualnie jak i fizycznie.
      Ma kochającą Rodzinę która Ja ciągle odwiedza i nic nie zapowiadało tragedii.
      Kilka miesięcy temu po wylewie straciła mowę...
      I to chyba jest powód Jej frustracji...
      K.
    • jan.kran Re: Znowu o starości. 18.03.08, 07:47
      Elisabeth Steinhagen-Thiessen przewodniczy grupie badawczej, zajmującej się
      geriatrią w szpitalu klinicznym Berliner Charité. Naukowcy starają się obalić
      powszechny stereotyp, że starsi ludzie potrafią się obchodzić z nowościami
      technicznymi równie dobrze jak młodzi, potrzebują do tego tylko odrobiny
      wsparcia. Technologie AAL, które za 10 lat z pewnością zyskają pewną pozycję na
      rynku, będą służyć wtedy tym, którzy dziś mają 55 lat. Obecni 50-latkowie należą
      już do "generacji Google" - komputer, internet, komunikacja bezprzewodowa nie są
      już dla nich czarną magią. Nawet gdy zaplączą się w skomplikowanym menu, nie
      wpadną w panikę, a metodą prób i błędów w końcu dojdą do celu. Grupa ta nauczyła
      się też, że komputer nie jest świętością i bardzo łatwo da się go przechytrzyć.
      "Nikt nie ma ochoty na Big Brothera" - zwraca się Bruckers do kolegi Jochena
      Meyera. "Trzeba umieć oszukać system, który na przykład aby nie dopuścić do
      odwodnienia organizmu, stale zachęca do picia. Można chociażby napełnić szklankę
      wodą i później wylać ją do zlewu"


      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80281,5012744.html
      ----------------------> Ciekawy i optymistyczny artykulsmile
      • mammaja Re: Znowu o starości. 18.03.08, 18:49
        Czytalam Kranie - te wszystkie opisywane urzadzenia sa niestety
        narazie raczej nie dostepne dla szerszego ogolu (polskiego). mam
        nadzieje, ze to sie zmieni smile
        • jan.kran Re: Znowu o starości. 18.03.08, 21:29
          Mnie chodzi o cos innego. Nie o super mechaniczne bajery tylko o nastawienie
          do seniorow.
          Na razie w ciagu czterech lat w fabryce spotkalam dwoje seniorow uzywajacych
          laptopy. Natomiast komorka jest coraz popularniejsza , mp3 i inne gadzety.
          Czasem przy malym nakladzie srodkow mozna czasem wiele pomoc. Nie musi byc od
          razu high tech z najwyzszej polki . Alarm laczacy z centrala , mata ktora
          ostrzega kiedy ktos upadnie , balkoniki i wozki i dostosowana do nich
          infrastruktura.
          W Oslo mozna w necie czy w planie jazdy sprawdzic ktore autobusy czy tramwaje
          sa niskopodlogowe.
          Dostepnosc sklepow , bibliotek , muzeow dla niepelnosprawnych uzywajacych wozki
          jest powszechna.
          A przede wszystkim tolerancja. Seniorka posuwajaca z balkonikiem czy senior na
          wozku elektrycznym poruszajacy sie z szybkoscia swiatla nikogo nie dziwia...
          Swoja droga jak widze takie dziarskie osoby na wozkach elektrycznych jestem
          pelna podziwu. Ja uzywajac takiego wozka z reguly przy mojej niezbornosci
          ruchowej wjezdzalam na sciane albo na kolegow raczo uskajacych spod koltongue_outPPP
          Kran
          • mammaja Re: Znowu o starości. 18.03.08, 22:05
            No, wiadomo jak jest u nas, to jest w ogole dzisiatki lat do tylu.
            jeszcze w duzych miastach jest lepiej, przynajmniej sa szkoly
            integracyjne, co juz zmienia nastawienie dzieci do
            niepelnosprawnosci w ogole. Ale sa i rodzice, którzy nie chca zeby
            ich dzieci byly w klasie w niepelnosprawnymi i to jest masakra smile
            No i te prywatne domu opieki gdzie nie sa do konca zalatwione
            sprawy standardow i jakiejs kontroli. Za duzo moznaby pisac....
            • jan.kran Re: Znowu o starości. 19.03.08, 02:30
              Wiem Mamajko...
              K.
    • josarna Re: Znowu o starości. 01.04.08, 21:23
      Czytam opowieść Średniowiecznej o 80-letniej "babci", która zadręczała otoczenie
      i zastanawiam się, czy to nie jest trochę tak, że dzieci czy wnuki po prostu
      pozwalają sobie wchodzić na głowę. Chyba, że istnieje poważna choroba
      psychiczna. Jan.kran na pewno wie o co chodzi. Moja teściowa właśnie skończyła
      80 lat i nie wyobrażam sobie, by mogła wyczyniać podobne cuda (choć to i owo
      można o niej powiedzieć). Mieszkam z ciocią (prawie 78), która żyje normalnie,
      czyli np. grabi, gotuje, sprząta itp. Większość prac w ogrodzie wykonuje mama
      (74). Jest jeszcze "z doskoku" inna ciocia (83), która pochłania stosy czasopism
      i francuskie książki w oryginale i mieszka sama. Wyjąwszy przypadki ciężkich
      zaburzeń psychicznych, starsze osoby należy traktować normalnie. Bywa, że trzeba
      się zwyczajnie posprzeczać jak z każdym innym znajomym, a nie ustępować jak
      "przygłupowi".
      • alfredka1 Re: Znowu o starości. 01.04.08, 21:49
        Pomyślałam , że z Twoją Mamą i obiema Ciociami /cioćmi?/
        stanowiłybyśmy niezły kwartet .Tylko nie potrafiłabym grabić i
        ogród pielęgnować ale za to smażyłabym bliny , lepiła kołduny i
        chołodziec litewski w dni upalne przygotowywała.smile)
        • josarna Re: Znowu o starości. 01.04.08, 22:03
          Przydałoby się może, bo o takich pysznościach tylko słyszałam, ale nie
          próbowałam smile. A grabienie jest proste wink. A może wpadniesz na maliny marki
          Polan? Mama tak rozpędziła się z sadzeniem, a one z rozrastaniem, że raczej nie
          ma szans tego zebrać, przerobić na sok i wypić.
          • alfredka1 Re: Znowu o starości. 01.04.08, 22:17
            Maliny zbierać mogę, byle nie do glinianego dzbana i bez
            siostrzyczki Balladynki, może jakiś stareńki Kirkor na mnie spojrzysmile
            • josarna Re: Znowu o starości. 01.04.08, 22:30
              Gliniany ciężki okropnie, a Kirkorów mało i zwykle pijane albo choresmile.
              • alfredka1 Re: Znowu o starości. 01.04.08, 22:36
                to ja się jeszcze zastanowię... smile))
                dobranoc wszystkim
                • jan.kran Re: Znowu o starości. 02.04.08, 02:03
                  Ja jestem wyjatkowo wredna zarowno dla moich Podopiecznych jak i dla Mamusi < w
                  tym ostatnim przypadku ciagniemy w jedna strone
                  z Bracmiwink >.
                  W fabryce nie ma przepros. Jezeli Podopieczny potrzebuje pomocy dostaje , nie
                  ma dyskusji.
                  Natomiast jezeli umie cokolwiek zrobic sam to staje nad glowa i wymagam .
                  Naprawde byloby czasem mi latwiej i szybciej wyjac cos Podopiecznemu z reki i
                  samej zrobic ale wiem ze zrobilabym niedzwiedzia przysluge...
                  Staram sie wyciagnac maksimum mozliwosci bo samodzielnosc to podstawa w Trzecim
                  Wieku.
                  Mamusia z nasza trojka nie ma szans. Rozczula sie nad soba i czasem robi
                  tragedie grecka w trzech odslonach ale my caly czas stawiamy Ja do pionu.
                  Mama mnie niezwykle zaskoczyla bo nie widzialam Jej trzy i pol roku i jest w
                  lepszym stanie teraz niz podczas mojej poprzedniej wizyty.
                  Ale moi Bracia nie odpuszczaja i motywuja Ja ciagle i ciagle. Przy tym bardzo Ja
                  kochamy i mysle ze Ona mimo wszystko walczy bo wie ze ma dla kogo zycsmile))
                  K.


                  • josarna Re: Znowu o starości. 02.04.08, 20:46
                    Dzięki Kranie. Czyli moja intuicja i doświadczenie nie są w sprzeczności z Twoją
                    fachową wiedzą (i doświadczeniem). Bywa jednak, że bardzo trudno jest nam
                    ocenić, czy osoba jest w stanie wykonać daną czynność i jak mocno ją boli. Bywa
                    też, że uwaga zwrócona np. przez synową jest uznana za wielką krzywdę - wiem coś
                    o tym wink. Tak naprawdę to jak ktoś był przez całe życie leniwy i powolny to w
                    podeszłym wieku jest właściwie szczęśliwy, że jego lenistwo jest
                    usprawiedliwione. Osobom aktywnym natomiast trzeba robotę wyrywać z rąk i
                    cierpią bez zajęcia. Nasz stryj jeszcze w wieku 95 lat kopał ziemniaki, a
                    teściowa na nieśmiałą uwagę, że potrzebuje chyba więcej ruchu odpowiada, że
                    przecież chodzi do kuchni i łazienki smile)).
    • jan.kran Re: Znowu o starości. 15.04.08, 01:02
      www.gazetawyborcza.pl/1,81388,5106729.html
      Tak widze swoja staroscsmile)))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja