uczciwosc, oszukiwanie

15.06.07, 00:32
Przez wszystkie lata wielokrotnie zdarzalo mi sie spotkac osoby, ktore moze
pieniadzy z portfela mi nie ukradly, ale w inny sposob oszukaly, co dla mnie
na jedno wychodzi. Bolaczka znana na calym swiecie - niezaplacone rachunki
za telefon.
Pierwsza moja niepobita "klientka" przed wielu, wielu laty byla przemila
Madzia. Studentka z Krakowa, corka profesora i czlonka przeroznych swiatowych
organizacji. Mila, obyta. Kiedy rachunek na moim numerze wyniosl ok. 900
dolarow zadzwonila pani z kampanii telefonicznej, czy wiem co sie dzieje. Nie
wiedzialam, Madzia milczala. Kiedy przyszedl rachunek, okazalo sie, ze
rozmowy byly do chlopaka w Polsce i seks -telefony. Nie mieszkala juz wtedy
u mnie, odnalazlam ja - splacala 1,5 roku. Jakie miala plany?
Nastepnie - wlasciciel sieci zapiekanek w Warszawie, szkolil sie w NY na
okolicznosc gieldy, biznes prowadzil na odleglosc i uprzedzal, ze przyjda
kolejne rachunki, wiec zadzwoni i podam mu sume, to wyrowna. Nigdy nie
zadzwonil, po trzech miesiacach bylam w Polsce odnalazlam go po tych
zapiekankach - natychmiast oddal 240 dol. Dalej byla jedna z moich
siostrzenic, ktora przysiagala sie, ze nic nie dzwonila, na wszelki wypadek
przed jej powrotem do Polski wydarlam od niej 50dol, poskarzyla sie mamie,
potem rachunek przyszedl na 160dol. Potem byla druga w serdecznosci
kolezanka mojej corki z Warszawy, powiedziala przed powrotem, ze zadzwonila
do kampanii i nic juz tam nie ma z jej telefonow. Bylo - na prawie 50 dol.
Poniewaz wogole wyjechala w zlym humorze z Ameryki zignorowala dlug, dopiero,
kiedy corka postraszyla ja, ze napisze do szefa kancelarii adwokackiej, jak
go oszukuje to wplacila. Drobnych kilkudolarowych sum juz nie opisuje. A
teraz mam nowego jelenia - w czasie 10 dni mojej nieobecnosci w mieszkaniu
wydzwonil do Polski i sasiedniego stanu za prawie 200dol., mial zastrzezone,
ze rozmawiac moze tylko lokalnie, a za 5-dolarowa karte telefoniczna mozna
obecnie z Polska rozmawiac 7 godzin. A po co mial tracic 5 dol. i niszczyc
buty w drodze do kiosku? Kiedy przyszedl pierwszy rachunek poprosilam o
zwrot, od tego momentu obrazil sie, wyprowadzil sie wkrotce, wlasciwie
ukradkiem, nie mialam zdrowia przypominac tych pieniedzy. Teraz przyszedl
drugi rachunek, w ciagu 3 ostatnich dni mojej nieobecnosci natelefonowal na
180dol. Nie wie, ze go odnajde, ale czy to mile tez dla mnie? Dlaczego tak
postepuja Polacy. Nie watpie, ze w oszustwach jestesmy w czolowce krajow co
lubia sie nazywac zachodnia cywilizacja. Moze zamiast stopnia z religii
wprowadzono by stopien z nieoszukiwania, a takze zwrocono, by uwage w Polsce,
ze na moralnosc sklada sie nie tylko ochrona zycia napoczetego.
    • fedorczyk4 Re: uczciwosc, oszukiwanie 15.06.07, 07:02
      Oj Maryno, Maryno, jakas Ty malostkowawink A tak ppowaznie to znam ten problem.
      To chyba nie jest tak dokladnie nieuczciwosc, tylko takie przekonanie ze to po
      plecach tych co zostali i tu mieszkaja, Ci z zagranicy wyjechali i dorobili
      sie. Oni maja, ci w kraju nie, albo mniej,zauwaz ze ciagle pokutuje mit ze tam
      ma sie zawsze wiecej niz tu. No to im sie nalezy. I waszym obowiazkiem jest
      podzielic sie w takiej czy innej formie. Przez cale lata przyjmowanie i
      przemieszkiwania roznych krewnych i znajomych Krolika w Paryzu zdazylam sie do
      tego przyzwyczaic. A to rachunek za telefon ktory skacze o 300%, a to za wode.
      A to wyczyszczona lodowka, a to smiertelna obraza, bo po miesiacu ktos kto mial
      zostac trzy dni zostal delikatnie usuniety. A to po powrocie z trzydniowego
      dyzuru zastany w domu dziki burdel i obcy swietnie bawiacy sie ludzie. I takie
      tam. Wyjatkowo nie napisze ze nie jest to typowo polskie tylko dotyczy
      wszystkich, bo u nikogo innego tego nie spotkalam. No ale coz widac nam ciagle
      sie cos nalezy i wolno w zwiazku z tym kroic jelenia.
      • mammaja Re: uczciwosc, oszukiwanie 15.06.07, 20:08
        Kiedys, kiedy ceny wody i telefonu byly w Polsce relatywnie bardzo niskie
        Polacy nie rozumieli tego problemu. Sama nie moglam sie nadziwic tego
        oszczedzania wody czy w Anglii czy we Francji. Mam tez na sumieniu grzech
        korzystania nielegalnego z lazienki (prysznica) w pewnym francuskim domu (w
        latach 70 tych) - do ktorej nauczyli sie otwierac drzwi moi koledzy i "za
        darmola" mylismy sie na pochybel wlascicielce domu (ktory byl przez lata
        okupowany przez rozmaitych biedakow z Polski lacznie z Markiem Hlasko).
        Potem ta tzwn. "swiadomosc" mi sie zmienila i goszczac u kogos bardzo
        uwazalam, zeby go nie wpedzac w zadne dodatkowe koszty. No ale do tego trzeba
        zrozumiec i dorosc).
        • maryna04 Re: uczciwosc, oszukiwanie 16.06.07, 00:50
          Mammajo, Twoj "wystepek" w porownaniu z moimi przykladami ma sie jak pylek
          gwiezdny do kosmosu. Moi goscie nie dlatego mnie naciagali, ze nie maja
          pieniedzy, a ja wygladam "lepiej' od nich, albo sa nieswiadomi kosztow. Tak
          robili, bo sa po prostu zwyklymi oszustami czyli zlodziejami, a jak mowi
          znajoma "twoja dobroc biora za glupote" ( bardzo mi sie to powiedzenie
          podoba). Od nich wszystkich wygladam gorzej juz na starcie, nie mam domu,
          samochod marny, mieszkanie skromne w skromnej dzielnicy, jestem starsza
          pania. Nie opowiadam jaka to budowle mam w Polsce, jak wlasnie ten ostatni
          naciagacz, ja mam aparat fot. zreszta z prezentu za jakies 120 dol., on
          pochwalil sie, ze kupil za przeszlo 300dol w dwa tyg. od rozpoczeciu
          zarobkowania, a synowi komputer drozszy niz ten, na ktory w calej rodzinie
          skladalismy sie dla mojego wnuka na urodziny. Nie wymawiam, zarabia w tej
          obrzydliwej Ameryce, to niech i wydaje nawet na 10 zegarkow z wodotryskiem, ale
          niech nie okrada mnie - bo myslal, ze zgubi slady. Przeliczyl sie.
          Ja tez mialam w latach 70-tych historie z woda - w Hiszpanii, kiedy
          gospodarze zwrocili nam uwage, zeby ja uzywac oszczednie, bo plynie rurociagami
          z odleglych gor czy tp. Azeby nie denerwowali sie o ta wode bralismy przez
          nastepne dni prysznic z myciem glowy w okolicznych hotelach przy plazy, gdzie
          zawsze mozna bylo znalezc publiczny prysznic. Teraz na pewno juz by sie tak nie
          udalo.
          • mammaja Re: uczciwosc, oszukiwanie 16.06.07, 02:20
            No bo na chama, Maryno, nie ma sposobu smile))) Niestety zdarzaly mi sie podobne
            wpadki przy wynajmowaniu mieszkania w Warszawie. Na telefonie i rachunkach za
            swiatlo dwa razy mnie orznieto. Bezpowrotnie !
            • maryna04 Re: uczciwosc, oszukiwanie 29.06.07, 15:27
              Nadszedl jednak dzien zaplaty, "pan", co usilowal naciagnacv mnie na 200dol. za
              rozmowy telefoniczne przyszedl wczoraj nie tyle skruszony, co z morderczym
              spopjrzeniem itd. Pokazalam rachunki, nawet cos odjelam, przecielam wszelka
              dyskusje - zaplacil. Duzo kosztowalo mnie to zachodu i nerwow, ktos powie - nie
              warto. Warto, nie tylko z powodu pieniedzy, ale zeby cwanego chama ponizyc. Bo
              nie nauczyc. A ja taka zem cwana, ale na koncowa rozgrywke "zaprosilam" corke,
              syna - bardzo to zlodzieja (bo nazwijmy to po imieniu) zamknelo.
              • alfredka1 Re: uczciwosc, oszukiwanie 29.06.07, 17:07
                Poniżyć chama nie jest łatwo... raczej przestraszyć, że świadkowie itd. A
                nauczyłaś też napewno bo trzy razy pomyśli zanim kogoś okradnie/naciągnie i
                bedzie mniej naciągnietych.
                • warum Re: uczciwosc, oszukiwanie 29.06.07, 18:08
                  Nie sadze,ze ten typ sie czegos nauczy. Bedzie uwazal,ze "ustapil" tylko
                  dlatego,ze byla uparta w dochodzeniu swoich pieniedzy i miala poparcie. Uczciwym
                  albo sie jes albo nie. Nie mozna byc troche uczciwym albo czasami.Zlodziej jest
                  zawsze zlodziejem, bez wzgledu jak wyrafinowana/ zawoalowana forme stosuje lub
                  obojetnie kogo/ co okrada. Czym rozni sie naciaganie na rachunku telefonicznym/
                  ktory przyjdzie jak juz sie wyniose/ od prosby o wsparcie organizacji
                  wspomagajacej biednych/ pokrzywdzonych przez los ludzi- gdy wcale sie nie
                  przekazuje tam zebranej kwoty?
                  Niedawno w tv pokazano firme, ktora zbiera odziez z pojemnikow z logo PCK. Firma
                  prosperuje tak obrotnie,ze az ma wrogow. Wlasciciel firmy nie widzi nic zlego w
                  tym,ze handlujac/exportujac zebrana w ten sposob odziez/ po segregacji/- zarabia
                  na czysto np. 1-2 mln zlotych- a za mozliwosc wybierania z tych pojemnikow-
                  placi tylko ok 200 tys/ rok. Moze winna jest umowa miedzy PCK i ta firma, ale wg
                  mnie najbardziej oszukani sa byc moze Ci ludzie, ktorzy pozbywajac sie starych,
                  ale dobrych ubran maja nadzieje,ze przy okazji robia dobry uczynek. Bo jesli by
                  nie robilo im roznicy - czy pofatygowac sie, przebrac i oddac do PCK , to
                  wyrzucaliby razem z innymi smieciami. Niech sobie gnija. Czy takie
                  niedopowiedzenie / brak informacji na pojemnikach,ze tylko niewielki % idzie na
                  PCK / nie jest oszustwem? /Akurat w tym ostatnim przypadku - zdecydowanie
                  uwazam,ze nie jest nic zlego w tym Obracaniu zebrana odzieza i zarabianiu przez
                  firme, ale pod jej wlasnym logo/
Pełna wersja