Maszyny i my

04.11.07, 12:20
Zgodnie z własną zachcianką na dzieńdoberkach - zakładam smile).
Żyjemy w świecie maszyn, a może to maszyny istnieją(no, bo chyba nie żyją) w
naszym świecie. Które z nich lubimy, a które nie? Które mamy oswojone, tak, że
jedzą nam z ręki (jak te fiordy), a które na nas zawsze warczą? No, które?
    • popaye Re: Maszyny i my 04.11.07, 14:44
      napisz cos wiecej Mila Kanoko w temacie lub wyjasnij sprawe blizej smile
      Czekam az mniejsi fachowcy (w przedmiocie mechaniki): Kol.Warum
      i Wodnik sie wypowiedza bo moja wiedza jest zapewne mocno
      niewystarczajaca sad

      Slyszalem o "takim" co twierdzil iz Ziemie z podstaw ruszy
      (za pomoca dzwigni czyli tzw. maszyny prostej) ale hmmm.... punktu
      oparcia Jemu nie wskazano! smile
      Nie wiele sie od tego czasu zmienilo bo praktycznie wszystko
      co w budowie maszyn (funkcjonujace!) wymyslono oparte jest na
      rozwinieciu tzw. maszyn prostych - Twoja maszyna do szycia - tez! smile
      pl.wikipedia.org/wiki/Maszyny_proste
      Oparte jest wszystko na zasadach fizyki a jak mnie jedynie sluszne
      w Polsce (przez ostatnie 2 lata, przynajmniej)- zdanie geniusza
      J.Kaczynskiego uczy: "zasady obowiazuja"!.
      Podziela to rowniez ca. 5 mln wyborcow PiS-u (w ostatnich wyborach)
      wiec musi COS w tym byc! smile)

      pozdrawiam,-
      pE
      • warum Re: Maszyny i my 04.11.07, 15:20
        Popaye, obiadu jeszcze nie jadles,ze zlosliwostki sie Ciebie trzymaja?smile Siedze
        cicho, bo wlasciwie zadna maszyna nie jest ma ulubiona. Ulubiony to ja mam
        olowek automatyczny i kolorowe pisaki/ tylko zolty,zielony i cienki czerwony -
        ale to juz oznacza ostatecznoscsmile/
        Maszyna do szycia marki Singer to ulubiony mebel, reczna maszyna do pisania , na
        ktorej tlukac w okragle klawisze napisalam prace dyplomowa podoba mi sie, choc
        nie jestem jej wlascicielka/ czyli umiem obslugiwac, ale nie naprawiac/. Z
        maszyn o napedzie elektrycznych najbardziej mi oswojony wydaje sie 22 letni
        mikser Braunasmile))ale on juz czasem zawyje jak mu wcisne 3-ci bieg . A ze
        wspolczesnych? nie uzywam zadnych gadzetow do odtwarzania muzyki, bo zmuszaloby
        mnie to do wybrania i wielokrotnego powtarzania tych samych utworow, a ja lubie
        zmiany i nowosci nawet ja sa takie "poruszajace" jak wyjaca Stokrotka
        prezentowana w Trojce.Wiec tylko lubie zywe radiosmile Pralke do prania juz
        chwalilam za muzyczke na koniec,jeszcze wspomne o czyms co mnie zawsze zdumiewa
        - pendrive? nawet nie wiem czy tak sie pisze, ale nieustannie mnie zachwyca tak
        jak i wspolczesna pojemna "komorka"smile Nie mam umiejetnosci manulanych, nie
        posiadam zaciecia technicznego i zyje. Sztuka jest zrozumienie instrukcji
        obslugi i wykorzystanie wszystkigo co tam napisalismile
        • popaye Re: Maszyny i my 04.11.07, 15:58
          Jak Was nie lubiec przemile Forumowiczki smile

          Juz calkowicie wszystko rozumiem w pytaniu humanistki-Kanoki!
          A na pewno od chwili gdy moja przemila Kol.inz.Warum jako "maszyne"
          (pojecie dla mnie mocno mechaniczne!) podaje ... pendrive smile)
          Mechanikom wsrod nas, przypadnie tam do gustu szczegolnie blokada
          zapisu - jako wyrafinowane rozwiazanie (mechaniczne!) smile
          pl.wikipedia.org/wiki/Pendrive
          Nigdy nie jestem zlosliwy w stodunku do osob ktore b.lubie, a juz
          napewno Ciebie i wszystkich stalych Uczestnikow(czek) tego Forum.
          Nieporozumienie i szkoda, ze to tak odbierasz.
          pozdrawiam,-
          pE
        • kanoka Re: Maszyny i my 04.11.07, 16:34
          Ja już po obiedzie wink
          Do maszyn ogólnie biorąc, mam stosunek nabożny i pełen trwogi - nie rozumiem
          ich, a i one często mnie straszą. Zawsze się obawiam, że tak w gruncie rzeczy, w
          każdej maszynie, tkwi maszyna Trurla, która nie tylko zlikwiduje murkwie, ale i
          w najmniej oczekiwanym momencie się rozpadnie, urywając mi przynajmniej mały
          palec u lewej ręki oraz bez uprzedzenia i podstępnie, gotowa zacząć produkować
          nicość......
          W moim przypadku,względnie oswojone maszyny, to: stary mikser, sokowirówka(też
          stara), robot kuchenny(oczywiście stary! i zawyć potrafi, bo mu się już
          trybiszcza wyślizgały, a części zamiennych już nie produkują) i jako szczyt
          techniki - maszyna do szycia Singer (elektryczny) z lat 90 - czyli - również
          stary. Z tymi maszynami jestem zaprzyjaźniona. Od dzieci dostałam
          wieloczynnościowego, nowoczesnego robota kuchennego. I co? I nic. Stoi sobie
          spokojnie w szafce.Nawet ładny.
          Ciekawe, że w pracy , żadna "maszyna" diagnostyczna czy ogólnie -
          laboratoryjna, nie była mi wroga - przyjaźniłyśmy się od pierwszego badania. A w
          nowoczesnych komorach laminarnych i mikroskopach, kochałam się wręcz na zabój.
          Ale tych nowych domowych - nie lubię - i już! Nowe odkurzacze i pralki - są bez
          charakteru. Z łezką w oku, wspominam starą Franię, która tak by się przydała na
          działce. Niestety, przy okazji remontu mieszkania, została biedaczka wyniesiona
          na śmietnik, gdzie zginęła bezpowrotnie.... Mam teraz jej namiastkę - "cudzą"
          Franię, podarowaną przez znajomych, ale to nie moja dawna Frania, o nie....
          Warum, jeżeli Ty piszesz, że nie posiadasz zacięcia technicznego, to co ja mam
          powiedzieć?
          • warum Re: Maszyny i my 04.11.07, 17:21
            No..my jako milosniczki techniki i "tym pochodnych"smilebez wnikania w
            skomplikowane szczegoly, ktore zna Popaye i Wodnik, mozemy z wdziekiem
            stwierdzic,ze najbardziej cenimy w maszynach - niezawodnosc! A reszta moze
            zostac czarna magia.Zreszta, nasze pokolenie wychowane na programach Adama
            Slodowego ma i tak wiecej pojecia o mechanice, niz dzieci wychwane metoda
            kopiuj-wklej. Ale jak juz wszystko co mechaniczne / jako za duze i za wolne/
            zostanie oddane do muzeum ew. na smietnik to okaze sie,ze taki zegarek bedzie
            symbolem. PS. wybrana przeze mnie skosnooka drukarka wciaga papier dokladnie jak
            wyzymaczka Franiismile)) to bylo moje pierwsze skojarzenie jak mi silnie
            "zaprasowala" podgiety arkusz.
            • alfredka1 Re: Maszyny i my 04.11.07, 20:53
              Moje pierwsze zetkniecie sie z maszyna to bylo przeszycie na wylot
              palca. Maszyna typu Singer, ja osmiolatka, ktora ciocia chciala
              nauczyc szyc na tejze. A ze bylam juz wtedy silnym krotkowiedzem to
              nawet z tak bliskiej odleglosci /stalam/ trafilam prosto igla w lewy
              paznokiec i jeszcze do dzisiaj rosnie taki gleboko pobruzdzony. Igle
              ktora sie zlamala uczynny sasiad wyciagal obcegami. Wiecej w zyciu z
              maszyny do szycia nie korzystalam. Odkurzacz tez mi dokuczyl bo pare
              razy przwod "zostawal" gdzies za meblami a ja na sile ciagnelam to
              odkurzajace bydle za soba. Raz efektem bylo zwarcie w calej klatce
              schodowej. Pralka jakos mnie slucha albo nie slucha i robi swoje.
              Maszynki do golenia nie uzywam. Maszyna do pisania jest !!! ale nie
              do zmieniania zerwanej tasmy. Dobrze ze klatwiatura obecna do
              komputra ma ukryta taśme smile))Jedyne co potrafie, to naprawic
              korki, usprawnic przepalona spirale w kuchence elektrycznej i ubic
              bialka na piane mikserem ,juz nie zapryskuja calej kuchni, bo
              przezornie nakrywam wszytko duuuza plachta /raz wkrecila sie w
              mieszadełka smile) /.
              Gdy wodnika nie bylo w domu, a nie bylo go lat dwadziescia i kilka,
              wzystkie techniczne czynnosci nalezaly do corki. Zaczynala od
              oprawienia choinki majac lat 10 a konczac juz na dosc powaznych
              naprawach samochodu. No coz,zwyczajnie wdala sie w ojca i dziadka,
              ktory byl konstruktorem i to nie byle jakim a od broni palnej. To
              nie byl moj tato, moj byl malarzem i wiecznym artysta smile))
              • alfredka1 Re: Maszyny i my 04.11.07, 20:54
                dopisek: artysta byl nie tato a dziadek, tato byl medykiem.
                • warum Re: Maszyny i my 04.11.07, 21:19
                  Po tak artystycznym opisie bicia pianysmile)musze dolozyc opis wykorzystania
                  odkurzacza "z drugiej" strony jako pistoletu do malowania. Bo kiedys farb w
                  sprayu nie bylo, a na taki pomysl wpadl moj tata, niby calkiem rozsadny i
                  techniczny facet, ale wyobrazni mu nie starczylo na "predkosc i rozrzut" i tym
                  sposobem metalowa lampka kreslarska / takiego starego typu/ pozostala prawie
                  nietknieta , a reszta farby opryskala krzeslo, stol i troche szafek.I na dlugo
                  sie wyleczyl ze stosowania w mieszkaniu tak innowacyjnych technik malarskichsmile
              • popaye Re: Maszyny i my 04.11.07, 21:51
                zrozumialem iz chodzi o "maszynerie" domowego uzytku, takie co to
                nam (w zalozeniu) zycie ulatwiac maja smile.

                Mam wstret do wczytywania sie w tzw. instrukcje obslugi i ta metoda
                np.nie umiem obslugiwac zadnej z kolejnych pralek w naszym domowym
                gospodarstwiesmile
                Z podobnych powodow: max. moich umiejetnosci to wyslanie prostego
                sms-sa z tzw. "komorki" i odbycie rozmowy telefonicznej.
                Cala reszta gadgetow (msm, internet, aparat-foto, gry, nawigacja
                itp) - dla mnie bezuzyteczne, glupie i naciaganie klientow na
                ekstra, czesto niezamierzone oplaty.
                Nie umiem szyc na maszynie (recznie - tez "rozpacz") ale, co nie do
                uwierzenia, zawsze przyjemnosc sprawialo mie tzw. "roboty bosmanskie"
                (Wodnik bedzie wiedzial co to) a nieporzadnie zaprawione np. cumy
                czy koncowki olinowania doprowadzaja mnie do "szalu" (u mnie!).

                Nie umialem nauczyc sie do dzisiaj do korzystania z tzw. "recznych"
                stanowisk do mycia samochodu (takie z koncowka myjki
                wysokocisnieniowej).
                Po kazdej probie (juz zaniechalem) bylem mokry od glowy po buty
                a samochod wygladal gorzej niz przed myciem.
                Poza pierwszym (przed wielu laty) magnetowidem, nie nauczylem
                sie obslugiwac zadnego z jego nastepcow.
                Recordera (na dysk) - a jakze, niby mam, ale obslugiwac tez sie nie
                nauczylem sad
                Nie nauczylem sie nigdy (mimo prob) uzywac tzw. frezu do odsniezania
                (elektryczny lub spalinowy).
                Jak bym sie nie staral - wiekszosc sniegu laduje mnie na glowie! smile

                Do maszyny(ki) do gotowania jajek - tez sie juz nie przekonam sad
                Nigdy nie wiem ile wody do niej wlac i.... generalnie prosciej dla
                mnie jest ugotowanie kilku jajek w rondelku i "bez pudla" : na
                mieko, srednio i na twardo!.

                Odkurzacza - tez nie nazwe moim domowym "przyjacielem", jego
                rodzenstwo np. zelazko do prasowania moze mnie sluzyc najwyzej
                do poparzenia palcow (reki!) sad

                Chyba mam dwie lewe rece, ale hmmm... zyje jeszcze! i... mam nadzieje
                ze popay-owa wytrzyma ze mna jeszcze troche smile.
    • wodnik33 Re: Maszyny i my 04.11.07, 21:39
      Maszyny, czyli wszelkiego rodzaju mechanizmy i urzadzenia
      techniczne, to
      zlozone w jakas calosc elementy z roznej materii. Nie maja duszy ale
      napewno mają to cos co im pozwalać pracować lub służć ludziom lepiej
      lub gorzej, mieć swoje fochy. Jeżeli dbamy o swoje urządzenia tzn.
      czyścimy, nie przeciążamy pracą, smarujemy itp ,to one starają się
      dobrze pracować. Dziesiątki lat miałem do czynienia z różnymi
      urządzeniami technicznymi. Jeżeli się o nie dbało napewno pracoway
      dobrze, ale zdarzyły mi się w życiu wredne egzemplarze, którym nic
      nie dolegało a one i tak szły "w zaparte". Czsami wystarczyło na
      parę dni nie zwracać na nie uwagi a one pokornie wracały do roboty.
      Nasze samochody przecież niejednokrotnie poruszały się po drogach po
      których nie przejechalby samochód terenowy. Oczywiście są i złośliwe
      osobniki ale to też coś o nich świadczy.
      • maryna04 Re: Maszyny i my 05.11.07, 02:48
        Co to za maszyna do gotowania jajek? Przypomina mi to kawal
        rysunkowy sprzed laty. Skomplikowany uklad dzwigni podpiety do
        klamki. Wynalazcza objasnia : wystarczy nacisnac ta oto ostatnia
        dzwignie i drzwi sie otwieraja.
        Niezaleznie od predyspozycji osobistych, duzo zalezy od i
        sytuacji. Jesli masz sie na kim wesprzec, to nie umiesz nic, albo
        prawie nic, jesli musisz sama - to okazuje sie, ze umiesz duzo
        wiecej.
        • jan.kran Re: Maszyny i my 09.11.07, 12:43
          Podstawowa maszyna w ktorej jestem zakochana i bez ktorej nie moge
          zyc to zmywarka.
          Potem czajnik elektryczny , odkurzacz i pralka.
          Maszyna ktorej balam sie panicznie a bez ktorej trudno byloby mi
          dzis zyc to komp a w zasadzie netsmile
          Dziekuje mojej corci ze mnie osobe tepa totalnie i zestresowana na
          widok techniki przeprowadzila przez wzburzone odmety uzywania
          internetu i komputera smile
          I komorka , oraz karta kredytowa , cienkopisy , elektryczna
          szczotka do zebow ...
          Ja chyba jakas uzalezniona jestemsmile Uwielbiam probowac nowe gadzety
          i jestem zdania ze dzisiejszy czas jest naprawde niezwykly i
          szybki ... czasem az za szybki...
          Kran
          Kran
Pełna wersja