Lektury i rozmowy patriotyczne.

11.11.07, 09:10
W tak dzień, jak dzisiaj, proponuję lektury i rozmowy patriotyczne. Na
początek - te z Onetu
W taki dzień, jak dzisiaj, polecam lektury patriotyczne
Najpierw
„O patriotyzmie całkiem (nie)poważnie’
zdrowie.onet.pl/1395110,2040,0,1,,o_patriotyzmie_calkiem_nie_powaznie,styl_zycia.html
Miało być niepoważnie, ale niektóre fragmenty, brzmią całkiem poważnie:

„co to jest patriotyzm i czym różni się od nacjonalizmu. ......Bo patriotyzm
nie jest skierowany przeciwko komuś. Gdy próbuję zanegować prawo innych do
odczuwania ich narodowych sympatii, staję się nacjonalistką. I nie bawmy się w
definicyjną grę, czy obrona własnych drzwi przed tymi, co przyszli w nie
kolbami łomotać w imię własnych patriotycznych ciągot, jest wciąż
nacjonalizmem, bo chyba każdy czuje różnicę.”

No i ten:

„Patriota nie musi czekać na najazd tatarski, by pokazać, że nikt mu nie
będzie dzieci tatarzył. Może na przykład świadomie wybierać polityków, którym
dzięki swojemu głosowi pozwoli rządzić. Wbrew obiegowym opiniom politycy nie
wybierają się sami. Kiedy narzekamy na ich głupotę, nieudolność i
nieuczciwość, to w istocie narzekamy albo na własne wybory, albo na wybory
rodaków, albo na swoją bierność (w przypadku, gdy w życiu nie widzieliśmy urny
wyborczej). Patriota w skali makro może zapisać się do wybranej partii lub
założyć własną. W skali mikro pomalować huśtawki na placu zabaw przed domem.
Nie pluć na cudzoziemskiej ulicy, by nie budować złego wizerunku Polaka.
Kupować tylko polskiego pomidora. Iść na obchody Święta Niepodległości i
oklaskiwać żołnierzy AK. Wysłać maila z protestem przeciwko durnej ustawie.
Płacić podatki. Nawet zdecydować, że ma już ochotę płacić podatki skarbowi
innego państwa i zamieszkać na obczyźnie, by tam pamiętać o polach malowanych
zbożem rozmaitem, bądź innych okolicach, w których się dorastało.”

To teraz bardziej poważnie, o pułapkach w pisaniu(tworzeniu?) historii, na
potrzeby podręczników, ku nauce maluczkich – a może, żeby w niewinne i puste
główki, wtłoczyć (podstępnie) prywatne(lub partyjne0 poglądy piszącego
podręcznik historyka? Polecam ciekawy artykuł na ten temat Jerzego Besali
„Patriotyczna historia Polski”
portalwiedzy.onet.pl/,12799,1369056,czasopisma.html
W artykule, przykłady minionego(?) pisania historii pod hasłem Polak=katolik,
poszukiwaniu spisków okultystyczno – kabalistycznych, żydowskich, masońskich.
A tu podsumowanie:
„Historyk musi pilnować głównie dokumentów, źródeł i na ich podstawie dawać
świadectwo prawdzie.”
„Przy próbie tworzenia "patriotycznej historii" dla szkół wiele jest możliwe.
Tym bardziej, że każde stronnictwo polityczne sięga na ogół do wypróbowanych
wzorców i tez "depozytariuszy niezbitych prawd z przeszłości", którym należy
wierzyć na słowo. Mimo wszystko mam nadzieję, że nikt nie ośmieli się napisać
wersji dziejów dla szkolnej dziatwy, przepojonych spiskową podejrzliwością, w
dawnym, rzekomo "patriotycznym" stylu. Niech przypomnienie niektórych z nich,
nawet przejaskrawione, uzmysłowi pułapki i będzie przestrogą dla ewentualnych
autorów szkolnej historii patriotyzmu.”
Miłej lektury
    • warum Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. 11.11.07, 10:25
      Jestem patriotka, mimo,ze nie wywiesilam flagi/ co uczynilam tylko raz w zyciu
      gdy umarl JPII/,i nie zamierzam podziawic historycznych parad i sluchac
      przemowien. Wiec co swiadczy o moim patriotyzmie? Chyba to,ze wciaz
      podkreslam,ze jestem Polkasmile
      Pozostale argumenty pozostawiam dla tych, ktorzy bez wojny nie potrafia byc
      patriotami.
      • warum Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 10:46
        Wiem jeszcze po czym poznac moj patriotyzm: lubie sluchac polskich piosenek. No
        ale teraz mam zagwostke gramatycznasad(( czy wlasciwie powinno byc :polskie
        piosenki?sad I jak tu byc patriota, jak co chwila to mina?
        • alfredka1 Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 11:19
          Od prawie stu lat uczono. mówiono, opowiadano, lektury odpowiednie
          podsuwano, dzieje dziadka powstańca styczniowego na pamięć znałam, l
          z zycia ojcow /a mialam dwóch!!/ legionistow, duma mnie rozpierała.I
          co?? coś we mnie pękło, cichutko bez huku.. I jeżeli ktoś spyta czy
          jestem patriotką to najpierw zapytam "a kto to jest i czym się
          charakteryzuje?". Jedno wiem - jestem Polką, znam literaturę,
          historię /nie zawsze z niej mogę być dumna/, sztukę i to co w
          narodzie z którego się wywodzę jest dobre a co złe.
          Gdybym usłyszała okreslenie Hiszpan, Rosjanin, Francuz, Szwed,
          Portorykańczyk to są patrioci , jakoś nie brzmiałoby to ani poważnie
          ani mądrze. Ludżmi jesteśmy jednego Globu .... herezje napisalam,
          proszę bardzo pokornie byście na mnie nie "krzyczeli" od czci i
          wszelkiej szlachetności odsądzali... bo to może jest wynik wieku,
          demencji starczej czy wrodzonego wrednego charakteru.
          /
        • kanoka Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 11:28
          U mnie też już śnieg stopniał. A ja - nadal lektury patriotyczne
          Jan Józef Lipski, czyli o cienkiej czerwonej linii między patriotyzmem a
          nacjonalizmem, o patriotyzmie polskim między Rosją i Niemcami - z Czechami,
          Litwą, Ukrainą i Białorusią w tle. Trudnym, nie tylko ze względów historycznych
          - ale - możliwym. Lektura dla przypomnienia
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,75688,3640733.html
          "Ojczyzna istnieje tylko wtedy, gdy istnieje też obczyzna; nie ma "swoich", gdy
          nie ma "obcych". Od stosunku do "obcych" bardziej niż od stosunku do "swoich"
          zależy kształt patriotyzmu. Jest w tym zawsze coś paradoksalnego, że miłość do
          kraju i do własnego narodu określana być może dopiero przez stosunek do innych
          krajów i innych narodów, lecz jest to paradoks właściwy wszelkiemu myślowemu i
          uczuciowemu wyodrębnieniu."
          "Strzeżmy się i podejrzliwie patrzmy na każdą nową ofensywę "patriotyzmu" -
          jeśli jest bezkrytycznym powielaniem ulubionych sloganów megalomanii narodowej.
          Za frazeologią i rekwizytornią miłą przeważnie Polakowi - czają się przeważnie
          cyniczni socjotechnicy, którzy patrzą, czy ryba bierze na ułańskie czako, na
          husarskie skrzydło, na powstańczą panterkę. ,Jest to coś na kształt bagniska,
          traf tam, a coraz głębiej wciska" - pisze Miłosz w "Traktacie moralnym".
          • maryna04 Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 17:10
            Oj, Kanoczko - motorze i duszo tego forum - wytoczylas duza armate.
            Od razu wyjasnie, ze obydwoma rekami podpisuje sie pod Alfredka. Z
            tym, ze przez wiekszosc mojego zycia nigdy nie zastanwialam sie nad
            slowem patriotyzm, w domu moim tez o tym sie nie mowilo. Dopiero na
            obczyznie ( slowo przeciwstawne - ojczyznie), mogac popatrzec na to
            z boku wyartykuowalam sobie poglad.
            Esej J.J. Lipskiego na pewno madry, podobny w duchu pamietam -
            Jasienicy. Zapewne dzisiaj napisalby to nieco inaczej, nie tylko, ze
            niektore rzeczy sie zdezaktualizowaly, ale sa bardziej drapiezne, a
            czesto brzydsze.
            Forumowicze pod esejem glownie skupili sie nad tematem jak
            nieuczciwie przedstawia autor stosunki polsko- niemieckie w
            zamierzchlej historii, kiedy to bylismy wielce przez Niemcow
            wynaradawiani. Sklaniam sie do ich opinii, moze falszywej. Nawiasem
            mowiac tylko dwoch dyskutantow wiedzialo, ze Lipski dawno nie zyje,
            a esej jest z "zamierzchlej " przeszlosci.
            Co do wypowiedzi z onetu..., wprawdzie w encyklopediach mozna
            znalezc definicje "patriotyzmu", tak jak definicje "jednego metra",
            ale zaraz potem juz nigdy nie jest to cecha obiektywna, w Polsce
            zawsze pisze sie o polskim patriotyzmie. Nie wiem czy inne kraje tez
            pisza tyle i mowia o patriotyzmie, moge tylko powiedziec, ze w
            Ameryce na pewno nic nie pisza, bo jak slusznie zauwazono w onecie
            patriotyzm laczy sie z porownaniem, a oni tak specjalnie nie sa
            zainteresowani porownaniami.
            Wszycy zawsze pisza o cienkiej, czy czerwonej linii, ktora
            niezauwazalnie mozna przekroczyc i z patriotyzmu wpasc w
            nacjonalizm. Tak naprawde to nawet wielce uczone glowy chodza po
            jednej i drugiej stronie linii, a ja np. prawie wogole jej nie
            widze. Co wymagac od obywatela, ktory patriotyzm dokladnie miesza
            nie tylko z nacjonalizmem, ale ksenofobia, antysemityzmem i
            nieufnoscia i lekcewazeniem innych. Czytam: patriotyzm wyraza sie
            przez porownanie, ale nie jest skierowany przeciw nikomu. A
            przeciez - uwazam- ze porownanie zawsze wiaze sie z ocena. Nic z
            tego nie rozumiem.
            To o co chodzi doskonale rozumial Kapuscinski i opisal w swojej
            ostatniej ksiazce - eseju p.t. "Inny". Kapuscinski byl Polakiem, ale
            tez obywatelem swiata.
            Temat rzeka i kazdy ma swoj poglad. Nie chece tu wyrazac sie
            ostrzej, ale moze ten patriotyzm zostawic tylko na moment kiedy z
            kolbami, pukaja do naszych krajowych wrot, a na codzie kierowac sie
            humanitaryzmem w skali swiatowej. To o takim patriotyzmie wspomina
            Alfredka.
            Rzeczywiscie Unia Europejska to wspaniale osiagniecie, jak dlugo
            przetrwa, lub bedzie szla w dobrym kierunku - wobec tych
            przelicznych patriotyzmow, ktore wyrazaja sie w tej tak
            cywilizowanej Europie np. bitwami po meczach. W Ameryce, gdzie
            kibice sa jeszcze bardziej zakochani w swoich druzynach na mecze
            (tez miedzynarodowe) chodzi sie z cala rodzina z niemowletami i
            babciami wlacznie, ten ich patriotyzm jakis taki mdly?
            A moze brak patriotyzmu, a w zamian niego zyczliwosc, i szacunek
            a chociazby tylko obojetnosc dla innych to lepsze rozwiazanie - tez
            dla Polski.
            • omeri Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 17:53
              ciekawy glos
              wiadomosci.onet.pl/1,15,11,36990789,100339784,4272337,0,forum.html
              • mammaja Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 18:34
                Dzisiaj znowu obejrzalam "Pana Tadeusza". Uwazam ten film za
                znakomity - nigdy nie myslalam, ze mozna tak sfilmowac "epopeje
                narodowa". Kwiat aktorstwa - i wzruszajace dla kazdego Polaka sceny,
                znane od dziecka wersy.
                Mam racje czy nie? czy "kazdy Polak" umie na pamiec duze fragmenty
                tego poematu? Czy kazdy wychowal sie na ilustracjach Andriollego ?
                Czy losy wielkiej emigracji sciskaja kazdego za gardlo?
                Dlaczego to marzenie o niepodleglosci, snute przez kilka pokolen
                tak silnie dziala na mnie? czy to ma zwiazek z patriotyzmem, ze
                czuje glebokie korzenie zapuszczone w te ziemie przez moich przodkow
                i ich nieszczesne czesto losy, poranionych wojnami, przesiedleniami,
                migracjami z zaboru do zaboru?
                Czy pamietacie swoje nastroje z czasow powstawania Solidarnosci,
                kiedy wydawalo sie kolejny raz narod "zrzuca peta" ?
                Kiedy spiewalo sie "Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skapana, jakze
                wielka dzis twoje rana..."
                Dzisiejszy dzien to dla mnie chwila refleksji - niekontrolowanej.
                Mysle o Pilsudskim, takim jakim byl jako naczelnik Legionow i o
                tych z mojej rodziny, ktorzy z nim poszli. I o tych wcielonych do
                armii ausryjackiej, i o tych ktorzy zgineli w Oswiecimiu.
                Zamykam racjonalizm i pozwalam sobie na niesienie emocji.
                • kanoka Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 22:23
                  Internet mi padł - jak zwykle pod wieczór - od jakiegoś czasu, więc nie mogłam
                  ani pisać, ani czytać. Tez oglądałam Pana Tadeusza i mam podobne odczucia, jak
                  Mammajka. A tu wklejam to, co napisałam wcześniej, ale padł mi net.

                  Dzień spędzony przed telewizorem. Dzisiejsza aura nie sprzyja spacerom.
                  Programy były takie co bardziej patriotyczne, ale czy to źle?
                  Najpierw oglądałam defiladę w Warszawie - lubię defilady i parady, zwłaszcza
                  takie z nutą retro. W dzisiejszej defiladzie brali udział nie tylko "prawdziwi
                  żołnierze", ale i cywilni entuzjaści od militarnych rekonstrukcji historycznych
                  – oczywiście w mundurach z epoki. Maszerowali np powstańcy warszawscy, na
                  koniach jechali ułani, co to przybyli pod okienko, a na willisach - żołnierze
                  II Korpusu z charakterystycznym "Polandem" na ramieniu. I wielu, wielu innych.
                  Żałuję, że tam nie byłam - ale bym napstrykała zdjęć. Tu – tylko nieliczne
                  www.tvn24.pl/0,1528081,wiadomosc.html
                  Potem - "Pan Tadeusz" = doskonały film Wajdy A w obsadzie - same gwiazdy. I
                  piękna muzyka Kilara. Co prawda, latający w górze bocian, miał srebrną
                  obrączkę na nodze – ale kto tam zwraca uwagę na takie szczegóły wink. Piękny film.
                  Jak Telimena (tak świetnie grana przez Szapołowską), ma wszystko w biurku, tak
                  ja mam na CD moje ulubione polskie filmy - ekranizacje "Faraona","Noce i dnie",
                  "Chłopów""Zemstę" i oczywiście - "Pana Tadeusza" .
                  Czasem oglądam.
              • warum Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 18:35
                Mysle,ze wszyscy jestesmy patriotami , ale takimi "na przekor", nie "z
                przymusu" / koniecznosc to inna historia/.
                "Brakuje nam dumy, że jesteśmy Polakami"....tak uwaza prof.Ewa Nowicka "mamy
                niską samoocenę i bardzo wolno zmienia się stosunek Polaków do samych siebie.
                Chcemy być kimś, kim nie jesteśmy. Sądzimy, że nasi zachodni sąsiedzi są od nas
                lepsi - a przecież tak nie jest."
                media.wp.pl/kat,38206,wid,9354892,wiadomosc.html?ticaid=14cdb&_ticrsn=5

              • popaye Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 18:46
                przeczytalem.
                Mnie jednak takie wpisy juz nie emocjonuja bo nie chcial bym
                by nastepcy obecnego Rzadu i premiera powtarzali bledy poprzednikow.
                By wypelnic idealny obraz Autorki: "....Patriotą jest ten który
                dostrzega głodne dzieci, biedne szpitale, umierających w nich
                pacjentów, emerytów którym nie wystarcza pieniędzy na leki"
                - istnieje uzasadniona obawa, ze Ci "nowi", zadni szybkiego sukcesu
                zaczna majstrowac przy objawach miast zajac sie przyczynami.
                Tym bardziej iz grozi Im trudniejsza droga w przyszlosci chocby
                z powodu cyklicznosci koniunktury ekonomicznej ktora dotknie rowniez
                Polske (wczesniej niz sadzimy) - jak amen w pacierzu!.
                Sprawa takiego pojecia "patriotyzmu" jest zdeterminowana wylacznie
                przez zasobnosc kasy lub ryzyka zepchniecia finansowych kosztow
                "patriotycznych" posuniec na pokolenie naszych dzieci i wnukow sad.
                Mam nadzieje, ze nie.
                Kaczynski i PiS mial sporo szczescia, ze calosc dokonan politycznych
                mogl skupic na realizacji swoich oblednych teorii "sprawiedliwej
                Polski" opartej wylacznie na przeslankach ideologicznych.
                Niezalezny (od Rzadu) mechanizm dobrej koniunktury ekonomicznej
                i pierwsze efekty polityki dotacji UE dla polskiego, generalnie
                biednego rolnictwa oraz wsparcie (przez budzet europejski) inicjatyw
                infrastruktury (drogi, wodociagi, kanalizacje itp) - daly naszym
                Wladzom dwa lata czasu na wylaczne przedstawienia "kabaretu".

                Nastepcy beda mieli trudniej.
                Nasze (sluszne zreszta) tendencje do uczestnictwa w strefie "Euro"
                (€wink niosa, sprawdzone w innych Krajach, powazne niebezpieczenstwa
                natury inflacyjnej!.
                Skoro Kaczynski, w okresie wygodnej prosperity (ekonomicznej) nie
                umial (nie chcial!) rozwiazac nawet podstaw problemow
                zasygnalizowanych przez Autorke wspomnianego przez Ciebie wpisu
                - trudniej bedzie mial Tusk i jego Rzad.
                Perspektywy ekonomiczne (raczej) gorsze i Opozycja bardziej
                upierdliwa niz sami nia byli.
                Oby sie Im udalo!
                W naszym wspolnym interesie.
                • maryna04 Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 20:53
                  Ja tez spiewalam z przejeciem "Ojczyzno ma, tyle razy...",
                  chociaz "lepiej umierac na stojaco niz zyc na kleczkach" wzbudzalo
                  nawet w najwznioslejszych momentach moje watpliwosci. Ja znam
                  okres pierwszej Solidarnosci z wlasnego podworka, z
                  dwudziestotysiecznego wowczas zakladu pracy. Czyli zdala od
                  wybitnych dzialaczy, opozycjonistow, intelektualistow. I ja
                  zakladalam i bylam we "wladzach" i mialam zatargi z mezem, ktory
                  jednak widzial w tym polityke i moja naiwnosc. Nie watpie, ze
                  Solidarnosc zapoczatkowala upadek komunizmu, ale to bylo
                  socjotechniczne wykorzystanie robotnikow, ktorych naogol nie
                  obchodzila cenzura, brak paszportu w domu, a wiecej jak maja
                  wygladac kartki na mieso. przeciez to b yl postulat gdanski -
                  wprowadzonoy. 95% popierajacych solidarnosc obchodzily warunki
                  materialne, nic w tym zdroznego, ale czy to patriotyzm.
                  To byl jedyny zryw, w ktorym uczestniczylam i jak ogromna wiekszosc
                  Polakow przezywalam. Po kilku miesiacach mialam coraz wieksze
                  watpliwosci, czy to idzie w dobrym kierunku, ze to wszytko to
                  najrozniejsze grupy interesu, ktore to czy tamto chca zalatwic na
                  tej rewolucji. Juz w czasie porozumien gdanskich nie moglam pojac,
                  dlaczego lekarze mieli specjalny dluzszy od samych porozumien aneks,
                  na tematy materialne. Umieli zakrecic sie naokolo swojego. Potem w
                  moim zakladzie pracy jak za rewolucji zaczely sie czystki. To nie
                  specjalnosc drogi Pp Twoich Kaczynskich, wyrzucono najlepszego,
                  apolitycznego dyrektora, ktory doprowadzil zaklad do swietnosci na
                  skale swiatowa. Wyrzucono mnostwo innych, ciszej juz spiewalam.
                  Potem zaczeto przydzielac mieszkania, dla sportowcow, bo KZ
                  przedtem wyzywala sie spolecznie w roznych druzynach, potem wydzialy
                  produkcyjne dostaly przydzial kto ma jaki oltarz na procesje zrobic.
                  Nie powiem, to wzbudzilo entuzjazm poboznego narodu, a ja sobie
                  myslalam, trudno, ale przeciez mozemy smialo isc w procesji przez
                  miasto. Ale jak wkrotce na spotkaniach z lektorami roznymi
                  organizowanymi przez Solidarnosc zaczelo padac "zycie napoczete", a
                  proboszcz najwazniejszej parafii w miescie stal sie stalym gosciem w
                  zakladzie, (Materialy, robocizna i sprzet na budowy trzeba bylo mu
                  dostarczac), a KZ uchwalila zakupienie sobie kilku samochodow i
                  jeszcze sie dowiedzialam, co sie potwierdzilo na liscie Widsteina
                  kto zacz jest nasz przewodniczacy , to juz wlasciwie nie spiewalam.
                  Cytowany w postach KnK Milosz jak widac tez mial watpliwosci co do
                  patriotyzmu w powszechnie znanej nam formie.
                  • popaye Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. PS:) 11.11.07, 23:18
                    Maryno,-
                    ja nie spodziewam sie cudow i nie pokladam w rzadzacych nierealnych
                    nadzieji.
                    Oczekuje normalnosci: pragmatyzmu, racjonalnych nie podyktowanych
                    ideologia rozsadnych rozstrzygniec.
                    Nie mam tez zludzen.
                    Polska ma 40 mln. Obywateli, tysiace grup "interesu", nie jestesmy
                    zawieszeni (geopolitycznie) w prozni i mamy obciazenia mentalne
                    zdeterminowane zaszlosciami historycznymi.
                    Kolejne Rzady (lepsze/gorsze) ale juz niepodleglej Polski, w okresie
                    ostatnich 18 lat, odwalily kawal dobrej roboty ale przegapily
                    tez zalatwienie wielu spraw ktore nas do dzisiaj bola a konsekwenkcje
                    tej nieporadnosci (niemozliwosci?) czesci z nich beda nam doskwierac
                    dopiero w przyszlosci.
                    Nie jestesmy i nigdy nie bedziemy tacy jak Amerykanie, Niemcy,
                    Francuzi czy Anglicy.
                    Nie powtorzymy tez sukcesow w rozwoju (per saldo)- takiej Irlandii,
                    nie dogonimy w rozwoju technicznym Japonii i nie zostaniemy
                    swiatowym mocarstwem!.
                    Marze tylko bysmy nie zmarnowali szans jak np.Grecja a politycznie
                    bysmy nie stali sie drugimi Wlochami.

                    Rozrywanie szat: "kto, kiedy i dlaczego" w niczym nie ulatwi nam
                    drogi w przyszlosc, a historia tez uczy iz z przykladow
                    historycznych nikt i niczego nie chce sie uczyc!.
                    Wojen (zadnych) by nie bylo juz po doswiadczeniach Termopili
                    a na 100% nie byloby II-giej w 21-lat po I-szej "Swiatowej" zwana.
                    Masz racje i (wbrew pozorom) podzielam Twoje zdanie iz Polskja musi
                    byc krajem PRAWA i Instytucje (prawa) musza doprowadzic do tego by
                    zadne skorkojadztwo nie pozostalo bez konsekwencji, a prawnie
                    i "patriotycznie" bedzie wtedy gdy zaslugi, obiektywne
                    a nie ideologicznie zabarwione, beda doceniane.

                    Solidarnosc, Magdalenka, Jaruzelski, stan wojenny to juz przeszlosc!
                    i nic nam nie da polityczne rozdzieranie szat!.
                    Odpowiednie Instytucje w oparciu o demokratyczne PRAWO powinny ten
                    okres rozliczyc - bezdyskusyjnie!, ale do diaska nie moze to byc
                    glownym zajeciem dla aktualnej ekipy rzadowej!.
                    Tych glowny i psi OBOWIAZEK wobec elektoratu (Obywateli) to zajecie
                    sie patologiami codziennosci i dzialaniem dla przyszlosci naszej
                    i nastepcow.
                    Kogo, poza Kaczorami obchodzi dzisiaj w ktora strone d.... wymierzyl
                    kopniaka Wachowski Jareczkowi K. gdy wyrzucal Go z Kancelarii
                    Prezydenta Walesy?
                    Jak by Kaczor mial ze 20 cm. wiecej wzrostu to by "odkopal"!
                    a nie robil z tego sprawy "narodowej" sad
                    Jakie dla przyszlosci Polski ma znaczenie czy ksiadz
                    Przedzielkiewicz z Pipidowki Dolnej podpisal 30 lat temu deklaracje
                    wspolpracy z SB?, a taka paranoja byla jednym z glownym "problemow"
                    dla ustepujacej ekipy i angazowano w te dociekania potezne
                    Instytucje i srodki panstwowe!.

                    Z tego co piszesz, zapewne subiektywnie slusznie bo w "dobrej
                    wierze" uczestniczylas w przedsiewzieciach ktore czesc
                    kretaczy wykorzystala jak mogla dla obcych Tobie i innych
                    nieuczciwych celow, juz nic nie zmieni.
                    Wladze konsekwentnie postepujace wedle prawa, a nie naginajace go
                    do swoich ideologicznych celow, powinny o tym pamietac jako wskazowke
                    na przyszlosc ale rozwiazywac bolaczki biezace a nie zajmowac sie
                    wylacznie rozstrzasaniem wydumanej ideologicznie "sprawiedliwosci".

                    Sukcesy Kacznskiego ktory "zaprosil" kombinatorow jak Lepper i
                    kolesie do Wladzy by, w ostatecznym rachunku, najwazniejszym Jego
                    celem bylo "sciganie" polowy ministrow w Jego wlasnym Rzadzie
                    w imie tej "sprawiedliwosci" to nie moze byc wzor dla nikogo
                    majacego "wszystkie klepki" w porzadku.


                    • mammaja Re: do Kanoki 11.11.07, 23:50
                      Ciesze sie ze dzisiaj mamy podobne nastroje. Ten jeden dzien w roku
                      moze sie obyc bez generalnych rozliczen i podsumowan. To mamy na
                      codzien.
                      • kanoka Re: do Kanoki 12.11.07, 09:07
                        smile)
                        Właśnie tak, Mammajko.
                        Narody - nawet najbardziej demokratyczne i Oświecone, krańcowo tolerancyjne i
                        otwarte, muszą mieć to spoiwo, którym jest mądra duma ze swojej historii( każda
                        historia ma piękne karty) i święto narodowe - Dzień Niepodległości, kiedy
                        wzajemna identyfikacja i tożsamość narodowa są silniejsze niż zwykle.
                        Jaka by była Ameryka bez 4 lipca, Francja bez 14 lipca, Anglia - bez Urodzin
                        Królowej, Irlandia, bez Dnia Św Patryka?
                        Nawet w Rosji, kiedy przestano hucznie świętować kolejne rocznice Rewolucji
                        Październikowej - na to miejsce wprowadzono Dzień Jedności Narodowej - i nie
                        sądzę, że "Polakom na złość" - znowu ta nasza megalomania wink)
                        • maryna04 Re: co lecialo na pasku 12.11.07, 14:54
                          Bez watpienia postawa patriotyczna w czystej formie jest godna
                          szacunku i bez watpienia ma ja wielu.
                          Wczoraj lecial pasek w TVN (teraz jak zauwazylam wszyscy rozmowcy
                          powoluja sie juz nawet nie na szklo tylko na ten pasek.
                          Biskup polowy powiedzial: ojczyzna to wielki dar, ale i wielki
                          obowiazek.
                          Arcb Zycinski: patriotyzm wyraza sie w szacunku do czlowieka.
                          Czy mozna mi to przetlumaczyc?
                          Bo dla mnie Ojczyzna dla mnie to calkowity przypadek losu, a nie
                          dar. I jesli bym wiedziala, ze chca mnie obdarzyc glodujaca, nekana
                          wojnami plemiennymi, legia cudzoziemska, klimatem, ktory spowoduje,
                          ze kolor skory mnie napietnuje ojczyzna- to nie chce tego prezentu.
                          Wole odsiedziec. O wielkim obowiazku mozna chyba mowic w czasie
                          zagrozenia, ale na codzien to obowiazkiem jest zyc przyzwoicie.
                          Figury retorycznej biskupa Zycinskiego, to juz za grosz nie jestem
                          w stanie rozszyfrowac.
                          Czy w Polsce juz nie ma prezydenta, tylko biskupi? A moze tylko
                          nie wystepowal prezydent, ze na pasku nie lecial zaden jego banal.
                          Przykopali mu, no nie? No to i sie nie wychowamy, bo prezydenta
                          trzeba zawsze w oficjalnych momentach szanowac, nawet jak to jest
                          BratK.
                          • maryna04 Re: co lecialo na pasku 12.11.07, 15:08
                            Poszlam do kuchni i natchnelo mnie. To chyba Zycinskiemu chodzilo o
                            Kaczynskich, ze mowia, ze kochaja ojczyzna, a nie szanuja ludzi.
                            Ale ta postawa nie dot. tylko ich, rowniez tych z drugiej prawicy,
                            co to teraz z biskupem.
                          • kanoka Re: co lecialo na pasku 12.11.07, 16:48
                            Nie przeczytałam. Nie jestem fanką biskupów. Żadnych.
                            Mówisz, że ta (a nie inna)Ojczyzna, to przypadek losu. Pewnie racja, ale -
                            trywializując - co tym przypadkiem losu nie jest w naszym życiu? mąż? nasze
                            dzieci? wnuki? wreszcie - my sami?I co? męża - fakt, można zmienić wink. Ale
                            dzieci, wnuki? Chcemy je zmienićna inne = lepsze?Może ładniejsze, mądrzejsze,
                            bardziej kochające i spolegliwe? A nas samych?(był już tu taki wątek).
                            Nie, nie, nie. Bo to NASZE dzieci, wnuki, i MY. Tak samo z Ojczyzną - kochasz
                            taką, jaką(los, Bóg, - wpisz co chcesz) Ci przydzielił. Denerwuje Cię i boli,
                            że czasem głupia, czasem pokraczna, że w innych często wzbudza litość i śmiech,
                            że się za nią(?) wstydzisz. Bo Ona - to My wszyscy. Wczoraj i dzisiaj - i pewnie
                            - jutro.
                            Jest, jaka jest. Ale jest nasza.....
                            • maryna04 Re: co lecialo na pasku 12.11.07, 18:22
                              Ladnie i slusznie napisalas Knk. Jednak tez piszesz, ze to po
                              prostu los ta ojczyzna, jak wszystko inne (ja to nazywam przypadek),
                              wiec niech mi biskup polowy i inni nie wmawiaja, ze to wielki dar -
                              od kogo i czy ja sie domagalam tej niespodzianki? Ja nawet mam duze
                              watpliwosci, czy ten juz najwznioslejszy dar - zycie (ktory jak
                              najbardziej jest przypadkiem, a nie darem) przez wszystkich
                              obdarowanych uwazany jest za takie cudo. Znam siebie, jedna osobe z
                              rodziny, taka bliska znajoma(ale tej to chyba wmowilam), Petera
                              Singera filozofa - etyka amerykanskiego, ktorzy mysla podobnie jak
                              ja. Czy lepiej byc, czy nigdy nie byc. To powinno sie zostawic
                              kazdemu do oceny, a nie wmawiac tych darow.
                              Zapewne przynudzam, w codziennej rozmowie tez taka lubie byc - a
                              po co. a dlaczego. Pytania na poziomie 7-latka.
                              • kanoka Re: co lecialo na pasku 12.11.07, 20:57
                                Oj, Marynko,"nie być" to i tak będziemy wszyscy - wcześniej, czy później(znowu -
                                truizm).
                                Czy i jaki jest sens tego że jesteśmy? Odwieczne pytanie, ale...takie rozważania
                                snujemy, kiedy nikt i nic nam nie zagraża, kiedy jest nam dobrze, ciepło i miło.
                                Kiedy ten względny błogostan pryska - wtedy nie zastanawiamy się nad sensem
                                istnienia, tylko - walczymy o przetrwanie, o to, żeby nadal istnieć. P. Singer
                                jest bioetykiem. Ja jestem zwykłym biologiem. Biologia(przyroda) nie ma żadnej
                                etyki.Etykę wymyślił człowiek. I to człowiek syty i bezpieczny.
                                • maryna04 Re: co lecialo na pasku 13.11.07, 02:51
                                  Nie mowie o przyszlosci - wiadomej, tylko o niebycie przedtem,
                                  przerwanym, dla niektorych nieproszonym, powolaniem do zycia.
                                  Bylam na spotkaniu z Singerem, mily, skromny czlowiek.
      • jan.kran Re: Lektury i rozmowy patriotyczne. 16.11.07, 10:48
        #### W.B.: Rodzina, bo przecież prawdziwy patriotyzm zaczyna się od
        najbliższego zakątka, pejzażu, swojskości - sentymentu do małej
        ojczyzny. Taką ojczyzną - weźmy znakomity przykład - było dla Józefa
        Tischnera Podhale. Nie jest to jedynie nasza specyfika. Wystarczy
        pojechać do Włoch, cóż za różnorodność i jakie poczucie odrębności w
        poszczególnych regionach!


        -------> Zaczynam ten nielatwy dla mnie watek od cytatu Pana
        Profesora.
        Rodzina to dla mnie i dla mojej Mlodziezy podstawa. Pisalam juz
        kilkakrotnie na portalu , nie wiem czy akurat na tym forum o moim
        Ojcu ktory uksztaltowal mnie i moje dzieci. Moje dzieci nie znaly
        swojego Dziadka , ich zycia nie dotknely sie wzajemnie .
        Umarl majac zaledwie 56 lat dlugo przed tym zanim moje dzieci
        pojawily sie na swiecie.
        Byl Czlowiekiem absolutnie uczciwym , prawdziwym patriota. Nie
        zlamalo Go ani gestapo ani UB.
        Te lata kiedy mialam mozliwosc rozmawiac z Nim o sprawach
        najwazniejszych , niestety bylo tych lat niewiele , uswiadomilo
        mi ze w zyciu trzeba miec kregoslup.

        Podjelam dezyzje ze naucze moje dzieci polskiego , dam im tyle ile
        to mozliwe polskosci. Naucze je kochania naszej malej
        ojczyzny ,Wroclawia.
        W wypadku moich dzieci faktem ze ich punktem odniesienia dotyczacym
        polskosci jest Wroclaw jest bardzo wazny . Miasto czeskie ,
        polskie , pruskie , niemiecki. Pomieszanie z poplataniem , jak moja
        Mlodziezsmile
        Mysle ze nauczylam je patriotyzmu , swiadomosci swoich korzeni i
        rozumienia polskiej mentalnosci.

        Nie napisalam nawet czesci tego co czuje ... Ale sie staralamsmile
        Kran



Inne wątki na temat:
Pełna wersja