Nie lubię Sylwestra :((

29.12.07, 12:31
- od kiedy mam psa. Petardy, race i inne wystrzały, kilka dni przed, kilka po i maksymalna erupcja w dniu właściwym, ze względu na panikę w która popada moja psica, obrzydzają mi Sylwestra dokumentnie sad(.
Właściwie, to już moja pierwsza psica, kiedy weszła w wiek podeszły, zaczęła bać się strzałów, burzy, Sylwestra i podobnych nieszczęść. A mogło się wydawać, że akurat ta przypadłość nigdy jej nie dopadnie. Jako młody pies(bo była u nas od szczeniaka)wychodziła z nami na balkon i cieszyła się głośno z każdej racy i petardy, machając zawzięcie ogonem i głośno szczekając. Na kursie psa obronnego(tak, tak, chodziłyśmywink), można jej było nie tylko z pistoletu hukowego, ale i z armaty strzelać nad głową - nawet uchem nie zastrzygła. Burza - tez była niegroźna - i niegroźna pozostała. Natomiast wystrzały, nawet dalekie i ciche, pod koniec życia, powodowały u niej paniczną ucieczkę do domu, a w krańcowym przypadku - do wanny.
Moja obecna psica jest z natury bojaźliwa, a burzy i wystrzałów boi sie od zawsze. Nawiewa wówczas do domu, a kiedy burza lub kanonada się nasila, do łazienki - i do wanny. Łazienkę i wannę odnajduje bez pudła również na wyjeździe, w mieszkaniach bliższej i dalszej rodziny i znajomych. Całe szczęście, że oni tez psiarze, jak my, rozumieją to, wybaczają i tolerują.
W Sylwestra, z mojego normalnego ogólnie rzecz biorąc psa, robi się trzęsąca galareta, prąca par force do wanny i nie opuszczająca jej, póki zagrożenie się nie skończy - często przez wiele godzin. Psica popada w stupor i nie ma z nia żadnego kontaktu. Cała jest lękiem.Próbowałam dawać jej leki uspakajające(od weta) - sytuacja była jeszcze gorsza sad(. Pies nadal się bał, ale nie mógł ustać na nogach, przewracał się, lub starał się wejść na zastawiony stół i zjeść marynowaną paprykę.
Teraz daję jej melatoninę - trochę pomaga.
Dlatego obojętnie, czy gdzieś idziemy, czy jesteśmy w domu, nie lubię Sylwestra sad(
Wspaniale o tych psich problemach sylwestrowych, napisała Magdalena Środa w swoim ostatnim felietonie w piątkowej GW. Z resztą, nie tylko o psach . Felieton nosi tytuł - "o bożonarodzeniowych karpiach i sylwestrowych psach" Najpierw było o karpiach
"jeżeli musimy jeść zwierzęta, to czy musimy również konsumować ich cierpienie?"
a potem o psach
"...zapominamy, że sztuczne ognie wprawiają wiele zwierząt w panikę straszliwa, bliska śmierci.Zwierzęta trzęsą się ze strachu, chowają się, lub pędzą w popłochu przed siebie, byle dalej od szalonego huku. Niektóre wariują. Gubią właścicieli. Cierpią."
A oto zakończenie "Jeśli chrześcijaństwo niesie ze sobą nadzieję, to nie jest to nadzieja władzy nad słabszymi, lecz uwolnienia sie od cierpień i zbawienia dla wszystkich. Zwierzęta są pozbawione tej nadziei.Pan Bóg ich nie chce.Nie mogąc im darować ani zbawienia, ani życia, minimalizujmy ich cierpienie, gdzie sie da."
Nic dodać, nic ująć.
    • warum Re: Nie lubię Sylwestra :(( 29.12.07, 19:08
      Nasz pies tez tak mocno reagowal na petardy i fajerwerki. Jedna wielka panika i
      przerazenie - jako,ze byl mniejszy wiec chowal sie w lazience w najciemniejszym
      kacie i nie wierzyl,ze go obronimy. Nawet gdy zapobiegawczo dostawal srodek
      uspokajajac, po ktorym byl jak pijany - zal bylo patrzec jak zwierzak sie
      przerazliwie boi.
      • wedrowiec2 Re: Nie lubię Sylwestra :(( 29.12.07, 20:25
        Nie lubię Sylwestra i powitań Nowego Roku, bo nijak nie pasują do
        mojego rytmu życia.
        Nowy rok zaczyna się jesienią!!!
Pełna wersja