Przeczytane dzisiaj XXII

22.01.08, 12:56
www.pbase.com/garbageman/lviv&page=all
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 22.01.08, 15:07
      Z przyjemnością obejrzę w wolnej chwilismile
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 22.01.08, 15:27
        Ten link to zdjecia ze Lwowa, w nawiazaniu do wspomonku Mammai. Moim
        miastem jest Wilno smile
        • mammaja Re: Przeczytane dzisiaj XXII 22.01.08, 19:01
          Dziekuje Alfredko, z przyjemnoscia obejrzalam - no moze nie do
          konca, ale duzo. Taka bezlistna pora roku jest dobra do pokazywania
          architektury. A tyle tam jeszcze jest do odnowienia!
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 23.01.08, 08:51
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4834813.html
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 23.01.08, 11:01
        sad(( tego sie nie da skomentowac... mozna tylko napisac, ze kazda
        wojna i jej skutki to tragedia i calych narodow i jednostek.
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 23.01.08, 17:52
      Rozbawiło mnie zdanie przeczytane w "Tygodniku Podhalańskim"
      "Po turyście na górze zostały tylko kijki i narty."
      Na szczęście sytuacja nie była groźna i wszystko skończyło się
      pomyślnie.
      www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=5606
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 23.01.08, 18:25
        W dzisiejszym EXLIBRISIE Alfredka przyznala sie,ze ma ciagoty do thrilerow
        medycznych. I ja miewamsmile
        W dzisiejszej GW przeczytalam : "Kanadyjski ratownik medyczny uwięziony pod
        przewróconym samochodem terenowym żywił się padliną zwierząt leśnych, złapanych
        przez kłusowników. Mężczyznę cztery dni po wypadku znalazł w lesie autostopowicz
        - informuje CBS News." wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4862948.html
        Jestem pelna uznania dla fantazji tlumacza, ale chyba wolalabym,zeby tego typu
        wiadomosci byly wyraznie oznaczane jako: " mniej wiecej tak moglo by byc, gdyby
        sie nie czepiac szczegolow"smile))
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 24.01.08, 00:17
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4864275.html

      Kilka godzin temu pojawiła się jednozdaniowa informacja na GW. Teraz już
      niestety wiadomo więcej.
      Myślę o tej ogromnej tragedii. Smutno bardzo...
      K.
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 25.01.08, 07:06
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4867984.html
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 27.01.08, 19:58
        Zaglądnęłam do czajnoj i przenoszę temat tutaj /zgoda,
        sredniowieczna??/. Juz przeczytałam - żadnej grozy i rzeczywiscie
        duzo się dowiedziałam np. że studenci nie maja na kim /czym/ cwiczyc
        a przeciez pierwsze ciecia są na cialach do wstep do pozniejszych
        operacji. Jest i o kremacji i miejscu Pamieci. Mnie zainteresowala
        sprawa reagowania rodzin na wiesc, że tato mama czy rodzice tak
        postanawiają. Ale to trzeba przeczytac. W sumie pogodny ludzki
        reportaż /tak!/.
        • sredniowieczna1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 27.01.08, 20:39
          dziekuje alfredko1 smile) przeprowadzka tematu nawet wskazana bo do
          herbaty wole dobre ciasto .Klaniam sie.
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 28.01.08, 07:49
      Wojciech Mann ma urodziny :

      muzyka.onet.pl/10172,1465085,wywiady.html
      de.youtube.com/watch?v=HAfoRMtvJDU&feature=related
      Od lat jestem Jego nieustającą fankąsmile)))
      Swojego czsu regularnie słuchałam Maniaka po ciemku i wysyłałam często majle ,
      niektóre były odczytywane w czasie programusmile

      Czy ktoś mógłby mi przypomnieć jak się słucha Trójki przez net ?

      K.
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 28.01.08, 11:52
        przez parę ostatnich lat nie sluchalam TrUjki, zmienila się na
        gorsze. Teraz poprawia sie powolutku. Manna lubie i z przyjemnoscia
        go slucham ale tylko w radiu.
        Ostatnio trafiłam na pl.specialradio.ru/2/ slucham
        rosyjskich romansow zwlaszcza przy herbacie / szkoda ze nie przy
        samowarzesmile
        nadaje.com/Trojka.html
        • mammaja Re: Przeczytane dzisiaj XXII 28.01.08, 12:16
          Dolaczam do wyrazow uznania dla Manna!
          • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 28.01.08, 12:58
            Alfredko już mam tę Trójkę , dziękujęsmile))
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 29.01.08, 17:07
      Od roku mam nagrywarkę dvd. Miało być mnóstwo szczęścia i radości,
      ale są same problemy. Odtwarzać, odtwarza. Gorzej z nagrywaniem,
      współpracą z dekoderem a najgorzej wygląda współpraca z
      magnetowidem. Praktycznie rzecz biorąc nie ma jej wcale.
      Dlaczego piszę o tym w wątku „przeczytane”? W przedostatnim numerze
      Polityki (z 19 stycznia) przeczytałam artykuł Adama
      Grzeszczyka „Technoterror, czyli straszne skutki posiadania
      telewizora”. O mnie tam jest, o mniesmile No, prawie o mniewink
      „„Jeśli przewiduje się zmianę ustawienia parametrów Easy Setup-Line
      1 Output na S Video lub RGB, to należy użyć przewodu SCART
      właściwego dla danego rodzaju sygnału” – to jedna z najprostszych
      wskazówek zawartych w instrukcjach obsługi Rekordera DVD marki Sony.
      Cała instrukcja liczy sto stron.” Mam nagrywarkę innej firmy, ale
      opis pasuje. … Jesteśmy ofiarą prawa Moore`a, który przewidział, ze
      moc obliczeniowa komputerów będzie podwajać się co półtora roku.
      Wykorzystują to producenci szpikując urządzenia elektroniką.
      Urządzenia staną się wielofunkcyjne – telefon z aparatem
      fotograficzny, kamerą, notesem, konsola do gier. Lodówka z
      telewizorem. Kuchenka nie tylko do gotowania. al. także do
      pieczenia, grillowania, duszenia … Do wszystkiego są przyciski,
      których funkcje doprowadzają do bólu głowy „ przytrzymaj przycisk,
      po dwóch sekundach, gdy zacznie mrugać, wciśnij dwa razy, obserwuj
      wyswietlacz, jeśli pojawi się…”
      Odporność konsumentów jest na wyczerpaniu. nasze mózgi nie są
      przystosowane do stawianych nam kolejnych wyzwań. Gubimy się w
      natłoku funkcji, skrótów, symboli, piktogramów”
      Co dalej? Pokochać, udawać, że nie ma problemu? Może nie
      używać „obcych przycisków”, by po paru miesiącach czy latach zmienić
      sprzęt na bardziej nowoczesny. Z większą ilością przyciskówsmile
      • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 29.01.08, 18:53
        Mily Wedrowcze, co jest niezrozumialego w zdaniu:

        "...Jeśli przewiduje się zmianę ustawienia parametrów Easy Setup-Line
        1 Output na S Video lub RGB, to należy użyć przewodu SCART
        właściwego dla danego rodzaju sygnału” ?.

        Moim skromnym zdaniem: mocno lopatologiczne i dlatego, ze producenci
        nowoczesnego sprzetu sa swiadomi technicznego analfabetyzmu
        wiekszosci ew. uzytkownikow.
        Paradoksalne, ale wiekszosci tych ktorym nie trzeba tlumaczyc bo
        ich swiadomosc techniczna jest ponadprzecietnie wysoka (dzieciaki
        i mlodziez) na takie urzadzenia nie ma (wlasnej) "kasy" sad
        Stare pryki (jak ja! i jeszcze starsi) sa w lepszej sytuacji bo ew.
        mogli by sobie na taki odtwarzacz pozwolic (kosztem niebywalych
        poswiecen - naturalnie smile) ) ale jest tak technicznie "zacofana", ze
        nawet z trudem lacza sie z Internetem a gdy "juz" to zaskoczenie tym
        faktem (iz sie UDALO!) paralizuje Ich calkowicie smile

        Wspomniany przez Ciebie "... telefon z aparatem fotograficznym,
        kamerą, notesem, konsola do gier itp. ...." to tez uklon
        producentow w kierunku tych "mlodych".

        Za zadne skarby nie chce takiego urzadzenia bo jedyna jego zaleta
        jest okolicznosc iz (ono) robi "wszystko" za atrakcyjna, rel. niska
        cene.
        Sila rzeczy to "wszystko" oznacza jednoczesnie, ze NIC porzadnie smile.
        Ani nie zastapi przyzwoitego aparatu fotograficznego, ani kamery
        ani notesu.

        Ani sie spostrzeglismy i nastapila rewolucja (techniczna) nie majaca
        sobie rownych w historii.
        Pamietamy czasy gdy maszyna do pisania (w prywatnym domu)
        a nawet aparat telefoniczny to byla rzadkosc. Mozliwosci
        komunikacyjne, porownywalnie - tragedia! sad
        Dzisiaj, juz trudno sobie wyobrazic jak orientowalismy sie w obcym
        miescie bez nawigacji GPS standardowo montowanej (chyba) w kazdym
        samochodzie.

        Zawsze sie zastanawialem kto, w czasach tanich i powszechnych
        komputerow, kupuje nagrywarki DVD?
        Juz wiem! - dzieki Wedrowcze smile)

        Kilkakrotnie tansza karta TV (ze standardowym, przynaleznym do niej
        oprogramowaniem) zainstalowana w komputerze umozliwia nie tylko
        odbior (kazdego) programu TV, dziala rowniez jako videorecorder
        (wypalarka DVD to juz standard nawet w marnych notebookach!).
        Jak ktos lubi ogladac filmy na ekranie telewizora to zwykly
        odtwarzacz DVD kosztuje (dzisiaj) kilkadziesiat zlotych smile

        Przegranie (starej) tasmy magnetowidu na CD czy DVD - dla komputera
        (i jego uzytkownika) to ZABAWKA smile
        Fakt, ze trzeba wiedziec jak polaczyc (czym)
        wyjscie SCART (magnetowid) z wejsciem S-video lub RGB komputerowej
        karty TV.
        Tutaj f-ma SONY pomoze, w formie instrukcji, "lopatologicznie" smile)

        pozdrawiam
        pE
        • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 29.01.08, 20:07
          Popayu, autorzy świetnie piszą w podsumowaniu artykułu:
          "Psychologowie zwracają jednak uwagę, że często sa to zakupy o
          charakterze wizerunkowym, poprzez które komunikujemy nasz społeczny
          status i zyciowy sukcesy"
          Stąd te nocniki z wodotryskiemwink
          Masz rację pisząc o nagrywarkach i komputerach. Problem polega na
          tym, że mam do zarchiwizowania kilkaset godzin nagrań na kasetach
          video. Gdy kupowałam nagrywarkę mój komputer nie miał wypalarki dvd:
          ( Poza tym nie mogę pozwolić sobie na tak długie jego blokowanie. To
          moje podstawowe narzędzie pracysmile
          • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII usłyszane dzisiaj 30.01.08, 12:18
            Na lotnisku w Pekinie z powodu śnieżycy czeka na połączenie z
            Kantonem 160 tysięcy ludzi , liczba ta może zwiększyć się do
            sześciuset tysięcy.....
            Przy odśnieżaniu miasta /Pekin/ pracuje pół miliona żołnierzy.
            A "nasza wielkość" puszy się i puszy smile))
            • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII usłyszane dzisiaj 30.01.08, 14:30
              Wiecie ja dużo rzeczy w życiu widziałam ... ale tak obrażlskiej osoby jak Nasz
              Małość to chyba nie spotkałamtongue_outPPPP
              • wedrowiec2 Nasza Małość:((( 30.01.08, 18:24
                "Nie chcę żeby sprawa z BOR przyćmiła uroczystość, powiem więc tak:
                zakaz zdjęć w sali im. Bogusławskiego wydała dyrekcja Teatru
                Narodowego - powiedziała nam Anna Pękala kierownik działu promocji
                Teatru Narodowego, dwie godziny po burzy jaka rozpętała się, gdy
                napisaliśmy, że na uroczyste obchody 40. rocznicy ostatniego
                publicznego spektaklu "Dziadów" Kazimierza Dejmka w Teatrze
                Narodowym, nie będą wpuszczeni fotoreporterzy.
                Jak od pracowników teatru dowiedziała się "Gazeta Stołeczna" embargo
                nałożył BOR. Podczas dzisiejszej inspekcji pracownicy usłyszeli, że
                BOR zamierza chronić "prywatność wizerunku prezydenta RP", który
                jest jednym z gości wieczornej gali. - Będzie też rząd, ale oficer
                BOR wyraźnie powiedział, że nie chce by zdjęcia robiono prezydentowi
                Lechowi Kaczyńskiemu - usłyszeliśmy od jednego z pracowników.
                Przed wejściem do Narodowego staną cztery bramki do wykrywania
                metalu. Przyjadą też funkcjonariusze z psami."

                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4883535.html
                Niedługo nadejdzie czas na zamknięte spektakle dla jednego widzasad(
                • alfredka1 Re: Nasza Małość:((( 31.01.08, 11:59
                  W dzisiejszejWyborczej jest nawet zamieszczona pusta ramka, w której
                  miało sie ukazać zdjęcie Houlubka, nie wpuszczono - nie zrobiono.
                  I straszno i smieszno.
                  Bardziej chyba straszne jest to co przeczytałam:
                  wiadomosci.onet.pl/1465695,240,1,egzorcysta_papieza,kioskart.html
                  bardzo mi sie podobał ten fragment <<młoda włoska wieśniaczka,
                  mająca kłopoty z mową ojczystą, podczas egzorcyzmów soczyście

                  przeklinała bez błędów

                  gramatycznych w ośmiu językach, także po aramejsku, obecnie niemal
                  wymarłym języku, którym mówił Jezus. >>>
                  przeczytajcie całość.
            • jan.kran Re: Oskarzony Polanski. 03.03.08, 11:59
              www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4974074.html
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 01.02.08, 00:10
      Roymowy między tymi instytucjami ostatnio w kółko obracają się wokół protokołu:
      czym lecieć, jak rozmawiać, kto i kiedy do kogo nie zadzwonił, jak nie działają
      sekretariaty, kto ma (nie ma) czyj telefon. Najwyższe urzędy są tak pochłonięte
      ustalaniem szczegółów, że nie wystarcza już siły na błahe sprawy najważniejsze.
      Szefowa Kancelarii Prezydenta, była minister spraw zagranicznych Anna Fotyga,
      mówi Justynie Pochanke w TVN 24: "Lepsze byłoby dokończenie tego lunchu [przez
      Sikorskiego, w Brukseli] i przylot lotem rejsowym o 19.10 wprost do Warszawy, a
      nie przez Hamburg".


      www.gazetawyborcza.pl/1,75968,4884999.html
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.02.08, 12:14
        Mnie najbardziej spodobal sie pomysl kontaktow premier-prezydent za pomoca
        gadu-gadusmile) Na wideo to niekoniecznie bym miala ochote z panami, ale chetnie
        bym sie wlaczyla w "goraca dyskusje"- co kazdy z panow ma i powinien zrobicsmile))
        Na ten moment przeczytalam tylko o sile autosugestii: "Duże znaczenie ma nawet
        kolor łykanych przez nas tabletek. Z badań wynika, że antydepresanty działają
        najsilniej, jeśli są czerwone lub żółte, a leki uspokajające - białe lub
        jasnozielone"
        serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,4846614.html?as=1&ias=2&startsz=x
        Chyba juz KNK kiedys ten temat poruszla, niestety nie odnalazlam. Ten artykul ,
        raczej z serii "taki sobie", ale temat ciekawy, bo kazdy mial doswiadczenia z
        choroba i wie jak psychika wplywa na tempo zdrowienia. Albo jak polknieta
        tabletka poprawia nam wiare,ze wyzdrowiejemy szybko i bezbolesnie.
        • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.02.08, 17:40
          Na tempo zdrowienia największy wpływ ma psychika OTOCZENIA,
          naprawdę:}} gdy troche okrzepnę opiszę Wam konkretne przypadki...

          "Biada tym, którzy nawet ze świeczką nie znajdą nikogo porządnego.
          Może i mają swoje racje, ale co to za życie? I świeczki szkoda." /
          J.K./
          • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 03.02.08, 11:37
            Poczekam cierpliwie na cd.Alfredko.
            Dzis w lekturze papierowej cytat z wypowiedzi dla WO Janusza Kaminskiego/to ten
            od "Listy Schindlera"/:
            "Bo mnie brzydota nie interesuje.Wiem,ze Warszawa nie jest koniecznie tak
            piekna, aniolow nie ma, dzieci umieraja.
            Ale to wiemy wszyscy.Rodzisz sie po to,zeby umrzec.
            Po co to przypominac? Probuje widziec rzeczy pozytywnie."
            ..."Jest fajny chlopak...Skonczyl Filmowke i wyjechal do Ameryki.Niesamowity
            czlowik.W tygodniu maluje domy, sprzedaje pizze, a weekendy pisze....Caly czas
            cos kreci.W Los Angeles fantastyczne jest to,ze jak masz pasje i chcesz cos
            robic, to zawsze znajdziesz ludzi.Aktorow sa tysiace, wszyscy chca pracowac i
            wola pracowac za darmo niz w ogole".
            Ten zapal sie z mlekiem matki wysysa? Ciekawe,ze dalej opisuje trudniejsza
            historie:
            ..." chcielismy pokazac swiadomosc czlowieka, ktory od zewnatrz jest
            sparalizowany, ale w srodku przezywa bardzo intensywnie.Ma sprawny mozg,
            wszystkie zmysly pracuja.Moze mocniej niz u ludzi zdrowych?"
            A w koncowej wypowiedzi wlasciwie przyznaje sie do....swojego rodzaju oszustwa-
            samego siebie. Wierzy w potege podswiadomosci?
            • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 03.02.08, 23:50
              Czytałam wielokrotnie tę ksiązkę , trochę bez sensu po polsku ale tylko taką
              wersję mam.
              Moja przyjaciółka czasem podrzuca mi jakąś literature i z reguły trafia dobrze.
              Pamiętam pierwsze wrażenie po przeczytaniu i po kolejnych lekturach.
              Niewielka ksiązka ale naładowana emocjami i informacjami.
              Recepcja tej ksiązki pogłębiła sie kiedy zaczęłam pracować i jest ona dla mnie
              informacją i drogowskazem.
              Bardzo dużo mi dała.
              Filmu nie widziałam choć bardzo bym chciała ale nie spotkałam się z nim do tej
              pory w Norwegii.

              Okazuje się że dwukrotny zdobywca Oskara chodził do liceum za rogiem do którego
              ja nie chciałam pójść choć to był mój rejon i większośc znajomych z podstawówki
              tam wylądowało...

              Mały ten światsmile))
              Kran
              • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 04.02.08, 11:26
                Tak sie cieszylismy sie a tu taka poruta sad( /art. i komentarze/
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=75236298
    • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 04.02.08, 17:44
      malo mam czasu na (przyjemnosciowe) czytanie a juz na pewno nie
      tracil bym czasu na przegladanie "babskich" czasopism ale....

      Pijam poranna kawe samotnie bo wstaje o takiej porze, ze popay-owa
      moze jeszcze spokojnie godzinke pospac.
      Na stole(iczku) w kuchni lezalo wlasnie cos "takiego", pozostawione
      przez p.Malzonke, wiec hmmm... przypadkiem rzuicilem okiem bo
      byla wzmianka o .... herbacie smile

      Podobno, tak pisze w tym "powaznym pismie"
      www.instyle.com/instyle/
      ze (ponoc!) osoby zwiazane ze swiatem mody (modelki, designer i
      fotograficy) "szaleja" za herbata f-my Kusmi (??).
      Szczegolnie gatunek "Detox" ma (ponoc) niesamowite wziecie :_))
      www.kusmitea.fr/
      Ze ja z moja preferowana czarna herbata Lipton-a jestem "trzy lata
      za Murzynami" - to nawet moge zrozumiec bo... ze wszystkim tak jest,
      ale, ze Wy Forumowiczki-herbatopijki jeszcze tej mieszanki zescie nie
      probowaly - (prawie) "wstyd" (sie przyznac) smile).

      Po przyswojeniu sobie tej sensacji (w polowie filizanki/kubka kawy)
      odkrylem przegladajac ten periodyk dalej, ze jest meska woda
      toaletowa ze znanej mnie (powonieniem) serii CODE Armani-ego.
      www.douglas.de/DGProduct.process?ID=1001404304
      Warto wiedziec i chocby sprawdzic bo ten zapach (u Pan)
      wywiera u mnie przyjemne wrazenie.
      Sprawdze, moze warto kupic dla siebie jesli nie za
      bardzo "feminin" smile

      Ale sie "powaznych" rzeczy naczytalem. Starczy mnie (w tej tematyce)
      na dobre pol roku smile))
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 04.02.08, 18:36
        No widzisz Popaye, niby juz tyle wiesz , a jeszcze "tyle" sie dowiedzialessmile)
        To prawie jak ze mna - w sprawach aut. Koledzy z pracy nie moga zrozumiec,ze ja
        moge marzyc o zwyklym aucie - bez komputera pokladowegosmile/bo na sluch wychwytuje
        kazdy "podejrzany" dzwiek w swoim , co niestety zawsze konczy sie to drenazem
        mojej kieszenisad/
        A ja lubie herbate Jones, i mimo,ze wydaje sie byc niemodna mnie smakuje nawet
        bardziej niz Lipton.
        Osobiscie zainteresowala mnie wiadomsc,ze Tetley nalezy do Hinusow / sadze,ze
        Tata ze wzgledow ideowo-ambicjonalnych jest usatysfakcjonowany, a biznes
        herbaciany to klasyka/.
        "Historia firmy sięga roku 1837, kiedy to angielscy przedsiębiorcy, bracia
        Joseph i Edward Tetley, postanowili włączyć herbatę do asortymentu sprzedawanych
        przez siebie towarów. Szybko okazało się, że był to dobry pomysł, bowiem
        sprzedaż herbaty zaczęła przynosić duże zyski....Kolejną ważną datą w historii
        Tetley był rok 2000. W tym roku Tetley stało się częścią Tata Tea, herbacianej
        firmy wchodzącej w skład największego indyjskiego konglomeratu Tata Group..."
        www.tetley.pl/
        Czy to nie powinno byc jednak zamiast ciasteczek w herabciarni?/ jak w dawnych
        Empikach - gazeta + szlachetna kawa lub herbata?/
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 04.02.08, 19:05
      Mamy nowych profesorów. Elita nauki polskiej została doceniona i
      uszanowana przez Głowę Państwa!!!
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4896657.html
      Idąc do Pałacu Prezydenckiego, myślałem: ze sto nominacji; rączka,
      teczka, dwa kurtuazyjne słowa - półtorej godziny. Przemówienie,
      wspólna lampka szampana - trzy godziny zejdą.

      Nominacje szły jak talerze zupy, nasz Dostojny Gospodarz rozdał
      niecałe 90 nominacji w 13, może 14 minut. Najważniejsze w życiu
      naukowca wydarzenie trwało kilka sekund (i po co były te rozlegające
      się wokół nerwowe wdechy!?). Ja nie usłyszałem nawet "Gratuluję".
      Nie wykluczam jednak, że mruknięcie, które dotarło do mnie, mogło
      być gratulacjami.

      W przemówieniu Pan Prezydent zapewnił, że nie kwestionuje wniosków
      Centralnej Komisji o nadanie tytułu profesorskiego. Ucieszyłem się -
      Prezydent przestrzega prawa nawet w funkcjach ceremonialnych.
      Zapewnienie mogło jednak mieć coś wspólnego z zadawanym
      pytaniem: "Ile pan czekał?". Rekordzista, jak usłyszałem, czekał na
      prezydencki podpis 18 miesięcy. Sądząc po wieku niektórych
      nominatów, część mogła nie doczekać.

      Gratulując sukcesu, Pan Prezydent powiedział, że mogliśmy zrobić
      więcej, a nauka polska pozostawia wiele do życzenia. Pragnę również
      donieść, że niektórzy z nas wyglądali staro i wyraźnie nie dbają o
      siebie!

      Czas na zdjęcia. Grupowe, bo indywidualne to cenne sekundy i
      wręczanie mogłoby trwać ponad kwadrans! Podchodził więc Prezydent do
      nas w czterech szeregach ustawionych. Cyk i zdjęcie, cyk i następne,
      3 minuty i gotowe. Niscy z tyłu mogli pomarzyć.

      To już?! Tłukłem się do Warszawy na pół godziny?! Pan Prezydent nas
      nie zaszczycił, więc jest samotna lampka szampana, ale i potrawka z
      kurczaka, i kanapeczki (pycha!). Obecna minister Kudrycka zmyła się
      jeszcze przed zdjęciami. To napiłem się szampana, soczku, najadłem,
      pogadałem i w godzinę od rozpoczęcia uroczystości wychodziłem.

      Jak dobrze być profesorem! Docenionym przez Rzeczpospolitą i Jej
      Głowę! Tylko po co nas od razu do Warszawy ciągać? Proponuję
      hołubienie na odległość! Pan Prezydent zaoszczędzi czasu, a my
      będziemy mieli go więcej, żeby poprawić tę chałę, którą odstawiamy.

      Nominacje profesorskie odbywały się w dniu 31.01.2008r.
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 04.02.08, 19:21
        Przez moment pomyslalam,ze to byla Twoja Wedrowcze nominacja, a my nic nie
        wiedzilismy i zrobilo mi sie jeszcze bardziej smutno...
        No coz, zacytuje opinie Stasio62 /z wpisow pod tekstem:/, ktoremu dane chyba
        bylo przezyc tak wazna w zyciu chwile w godnej oprawie: " Byla to uroczystosc
        niezapomniana. No, ale do tego trzeba miec klase i szanowac wszystkich ludzi,
        nawet profesorow."
        I tak "oprawionych" nominacji Tobie i Twoim bliskim zycze.
        / to wszystko przez to,ze "elity" takie niepokorne umyslowosmile/
        • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 04.02.08, 20:42
          Ze Was Dziewczyny jeszcze cokolwiek dziwi w przedmiocie kultury,
          obyczaju, obycia i potencjalu intelektualnego zespolu urzedniczego
          palacu prezydenckiego jak i samego (obecnego) Prezydenta RP ?

          To ja sie dziwie.

          Wszak to (podobno) czolowka intelektualna Narodu.
          Od Elity wymagam nie tylko ponadprzecietnej wiedzy zawodowej ale
          rowniez wiekszego zyciowego realizmu.
          Biadolenie, jak w przytoczonym tekscie, jest tylko swiadectwem
          totalnego oderwania (czesci) tzw. Intelektualistow od realiow
          codziennosci.

          Ktos, na pewno nie kandydat do profesorskiej nominacji, na ktoryms
          z forow GW napisal:
          "... Jaruzelski pokazal, ze nie kazdy moze byc Prezydentem
          Kwasniewski - ze mozna sie o to starac.
          Walesa - dowiodl, ze nawet idiota moze byc Prezydentem
          Kaczynski - ze, na pewno NIE "

          pozdrawiam,-
          pE
    • jan.kran Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))) 05.02.08, 07:28
      **** Wilk jest przekonana, że każdemu można zrobić dobre zdjęcie do dowodu. -
      Mamy fotografie osób sparaliżowanych, starszych. Być może trzeba dziecko
      przytrzymać? Zająć je czymś?

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4898762.html
      ------------> Udusiłabym panią dyrektor Wilk gołymi rękoma.
      Cholera , przytrzymać dziecko... Może od razu zakuć w dyby ?
      Junior ma zaburzenie z pogranicza autyzmu czyli umie pisać i czytać i chodzi do
      normalnej szkoły ale kiedy zachowuje się gdziekolwiek inaczej czy w szkole czy
      w miejscu publicznym zawsze mogę powiedzieć że ma Aspergera i większość ludzi
      wie co jest grane a jak nie wie to wystarczy parę prostych słów wyjaśniających
      i nie ma sprawy.

      Kliknijcie na zdjęcie tej dziewczynki , tam można zobaczyć na drugim zdjęciu
      jak Mama czesze Jej włosy.
      Ja Juniora nie mogę posłać do fryzjera bo to totalna porażka , włosy obcina Mu
      Młoda kiedy wpada nas odwiedzić i to trwa kilka godzin...
      Serce mi sie ścisnęło jak pomyślałam o stresie jakie musiało przeżyć to dziecko
      i Jej Mama.

      Podrzucam artykuł na temat ZA , nie wiem czy rzeczywiście w PL jest tak mała
      toleracja dla osób upośledzonych ale faktem jest że podczas mojej ostatniej
      wizyty zwróciłam uwagę jak mało ludzi w wózkach jest na ulicach albo starszych
      osób z tzw. balkonikami.
      O ułatwieniach dal niepełnosprawnych nie wspominam...

      www.charaktery.eu/charaktery/2007/11/1251/Na-imie-mam-Aspie/
      Kran
      • alfredka1 Re: felieton Jana Nowickiego 06.02.08, 12:41
        - jak zwykle świetny
        >>Głowa Państwa


        Głowa jest jedną z najważniejszych części człowieka. Znawcy
        przedmiotu powiadają, że najważniejszą. Czy ja wiem?
        Słyszałem o gościu, który po jej odcięciu biegł jeszcze parę metrów
        przed siebie. Przed, bo sobą był już tylko poniekąd. Dostojewski
        w „Idiocie” zastanawia się, czy głowa po zgilotynowaniu jeszcze
        krzyczy. Myślę, że nie. A jeśli nawet, to piąte przez dziesiąte.
        Bywa, że głowę ozdabia biret, korona, hełm, kask, aureola. Ale czy
        to ważne?
        Nieważne. Pod owymi nakryciami bowiem można w kolejności spotkać –
        niedowiarka, samozwańca, tchórza, strażaka unikającego jak ognia
        pożarów, fałszywego proroka.
        Gdziekolwiek człowiek przyłoży ucho, od razu słyszy – „głowa do
        góry”, „miej z głowy”, „rusz głową”, „wbij do głowy”, „wybij se z
        głowy”. Z czego wynika, że skoro już głowę mamy, to rzeczywiście
        powinniśmy ją nosić – nie od parady.
        A głowa… od parady? No właśnie.
        Dzisiaj politycy z pałacu polskiego prezydenta z nieludzkim wprost
        zacietrzewieniem przypominają co chwila narodowi, że Lech Kaczyński
        jest Głową Państwa. Robią to tak często, jakby próbowali przekonać
        nie tylko siebie, ale również własnego szefa.
        Nas, Polaków, nie trzeba przekonywać. My ten fakt ze smutkiem
        stwierdzamy. Myśmy sobie sami pościelili i wiemy, że jeszcze trzy
        długie lata przyjdzie nam zmagać się z bezsennością.
        Bo nasz prezydent nawet nie usiłuje stwarzać pozorów ojcowania
        wszystkim polskim dzieciom. On – do czasu bezkarnie – wyróżnia tylko
        to, któremu na imię PiS. Przytula jedno, a miłości oczekuje od całej
        reszty. Miłości i poszanowania. Żeby nazywać się ojcem, trzeba sobie
        na to zasłużyć, żeby być głową, trzeba sprawę przemyśleć.
        Za tytuł, nazwę, urząd, znajomości z księdzem Rydzykiem nikt nie
        został zbawiony. Jestem gotów przyznać Lechowi Kaczyńskiemu tytuł
        Głowy Państwa pod jednym warunkiem. Że kiedy się po niej podrapie,
        swędzenie ustąpi wszystkim Polakom. Schylę nisko przed głową państwa
        mój stary, siwy łeb wtedy, gdy w tej głowie zagości takt, milczenie
        nad trumnami zmarłych, poczucie humoru i chęć kontaktu z każdym
        środowiskiem. I jeszcze mądrość człowieka, któremu przyszło w tych
        trudnych czasach przewodzić zmęczonemu narodowi.
        Głowa Państwa jest określeniem zasługującym na przywołanie tylko
        wtedy, kiedy coś szczególnego w niej zaświta. A ci panowie z
        otoczenia prezydenta, którzy namolnie się nim posługują,
        najzwyczajniej szkodzą panu Lechowi.
        Grzejąc się w świetle tytułu, wykazują swój strach przed utratą
        stanowisk, karierowiczostwo i – obym się mylił – skrywana pogardę
        dla Głowy. I taki brak klasy, że aż wstyd.>Jan Nowicki - POLSKA

        i jeszcze jeden, dla mnie osoby starej, szczególnier zabawnysmile))
        <Planowanie zgonów


        W opiniotwórczym (Do tego doszło!) dzienniku „Fakt” z 10.01.08
        czytam, że środowisko artystów bardzo zbulwersowała decyzja o
        zaplanowaniu przez Ministerstwo Kultury i Sztuki, kwoty 30 tys. na
        wieńce dla tych kolegów, którym w roku 2008 przyjdzie rozstać się z
        naszą „planetą łez”.
        Uznany satyryk i piosenkarz Krzysztof Daukszewicz, owe planowanie
        nazywa nawet „mieszaniem się w Boskie kompetencje”. Następnego dnia,
        dopada mnie polski dziennikarz z prośbą abym przed kamerą TVN
        spróbował wyrazić słuszne - jego zdaniem - oburzenie.
        I tu gość się nadział. Bo ja, w planowaniu wydatków na wieńce dla
        nieboszczyków nie upatruję niczego oryginalnego. Co więcej,
        dalekowzroczność urzędników MKiSz nasuwa mi myśl, żeby ową ideę
        pchnąć znacznie dalej.
        Mój przyjaciel - wybitny specjalista od chirurgii żywych ludzkich
        szczęk - Franio Serwatka - powiada, iż w zamierzchłej przeszłości
        zdarzało się chować żołnierzy obydwu zwaśnionych stron we wspólnej
        mogile. Mądre to i sprawiedliwe.
        Śpiący w pokoju przestają być wrogami.
        Idąc tym tokiem rozumowania, dochodzę do wniosku, że wszyscy artyści
        reprezentują po śmierci analogiczny poziom i zasługują na identyczne
        wieńce.
        Ale, co na przykład zrobić z tymi, którzy każą się skremować? Może
        posypać ich kwiatami w proszku? Planowanym na 2008 rok zgonom 75
        artystów, towarzyszyć może szereg niebezpieczeństw. No bo, gdy w
        takim listopadzie okaże się na przykład, że limit został wyczerpany -
        to co?! Przecież ludzie, mogą wpaść na szatański pomysł żeby
        złośliwie zgony opóźniać. Zaczną donosić na siebie, nękać, narzekać,
        grozić straszeniem, tworzyć obywatelskie listy terminów śmierci..
        Plan wprowadzony do papierów MKiSz grozi niewyobrażalnym kataklizmem
        środowisk twórczych.
        Dziennikarz TVN-u, proponując właśnie mnie rozmowę przed kamerami,
        posłużył się być może nosem, którym poczuł pismo. Nie wiedział tylko
        o najważniejszym.
        Że ja, jednak będę z utęsknieniem czekał na kwiaty od patronującego
        moim wysiłkom ministerstwa. Polne kwiaty! Zebrane na łąkach przez
        najstarsze urzędniczki, z wrodzonymi wadami kręgosłupa. Pocierpią,
        ale przynajmniej będzie taniej.
        Mój minister nazywa się - Bogdan Zdrojewski.
        Pochodzi z Wrocławia, nosi szale do marynarek i jakiś czas temu
        skończył 50 lat.
        Mój minister ma 50 lat i słuszną nadzieję na więcej. Mojemu
        ministrowi, który pod decyzją o planowaniu zgonów musiał złożyć swój
        wiekopomny podpis, mogę już dziś obiecać, że z każdej emerytury tak
        długo będę wyrywał po kawałku, aż w końcu uzbiera się to cholerne 30
        tys. Na ewentualny wieniec dla niego.
        W myśl mądrej frazy o tym, że człowiekowi tylko się wydaje, że
        strzela.
        Bo tak naprawdę, kule nosi - Pan Bóg.

        Jan Nowicki - POLSKA Gazeta Krakowska


        • mammaja Re: felieton Jana Nowickiego 06.02.08, 12:46
          No tak Alfredko - i jak to ostatnio - smieje sie jakby nie smiejac,
          przesylajac uklony dla autora smile
          • czubatek Re: z prasy niemieckiej w polskiej przeczytane, 07.02.08, 11:46
            Christina Berndt/21.01.2008 14:17
            Kiedy umiera dusza...
            Zdarza się, że ludzie całkowicie zdrowi i w pełni sił nagle
            odchodzą, gdy tracą nadzieję, ukochaną osobę albo życiowy cel
            Medycyna nie potrafi wyjaśnić tego zjawiska.
            Nawet śmierć nie była w stanie ich rozdzielić. W Syrii tego samego
            dnia zmarło naturalną śmiercią dwoje sędziwych małżonków. Para
            pochodziła z małej wioski w prowincji Idlib, byli małżeństwem od 70
            lat. Kiedy odeszła 90-letnia żona, nie minęły 24 godziny, a w jej
            ślady poszedł 95-letni małżonek. Zmarł podczas przygotowań do
            pogrzebu. Dziadków opłakiwało 66 wnuków.



            Fot. Getty Images/FPM




            Po prostu nie chciał dłużej żyć – stwierdzili, jak w wielu podobnych
            przypadkach, krewni, sąsiedzi i przyjaciele, choć powszechnie
            wiadomo, że w żadnym akcie zgonu jako przyczyna nie
            figuruje "złamane serce". Ten fenomen lekarze określają "nagłą
            śmiercią sercową" i nie umieją go wyjaśnić. Ludzie często umierają w
            osobliwych okolicznościach, nagle i bez określonej przyczyny, mimo
            że nigdy nie cierpieli na serce. – Tego rodzaju zgony mają podłoże
            duchowe – stwierdza zuryski psychoterapeuta i fizyk Gary Bruno
            Schmid. Przed kilkoma laty opublikował książkę poświęconą zjawisku
            umierania psychogennego, "śmierci wywołanej siłą wyobraźni".

            Władza duszy nad życiem

            Przyczynkiem do badań były jego własne, bolesne doświadczenia. 66-
            letni ojciec Schmida zmarł tuż po przejściu na emeryturę. – Był
            pełen energii i optymizmu – wspomina psychoterapeuta. – Odszedł
            nagle, w środku nocy.

            Lekarz domowy zdiagnozował "nagłą śmierć sercową", a Schmid nie mógł
            się nadziwić, "jak beztrosko podszedł do wystawienia akt zgonu". On
            sam uważa, że ojcu wraz z brakiem zawodowego celu zabrakło także
            woli życia. Od tamtej pory poświęcił się dokumentowaniu podobnych
            przypadków.

            – Od czasu do czasu zdarza się, że umierają nagle osoby w kwiecie
            wieku, cieszące się doskonałym zdrowiem – mówi Wolfgang Eisenmenger,
            kierownik katedry medycyny sądowej na Uniwersytecie w Monachium.
            Patolodzy nie znaleźli wytłumaczenia w 10 procentach tego rodzaju
            przypadków. Jak u matki w średnim wieku, której syn wbił nóż w udo. –
            Choć rana nie była głęboka, kobieta zmarła jeszcze w karetce –
            opowiada Eisenmenger.

            Podobną bezradność prezentują lekarze w przypadku braci bliźniaków
            Williama i Johna Bloomfieldów. W maju 1996 roku siedzieli razem w
            restauracji i nagle jeden z 61-latków osunął się nieżywy na podłogę.
            Kiedy goście ruszyli mu na pomoc, nie minęły dwie minuty, a i drugi
            z braci wydał ostatnie tchnienie.

            W tego typu przypadkach nawet sekcja zwłok, przeprowadzona według
            wszelkich prawideł patologii, nie potrafi wykazać przyczyny zgonu. W
            mózgu nie odnotowuje się żadnych zmian, także serce czy płuca nie
            dają najmniejszego wyjaśnienia, dlaczego ci ludzie musieli umrzeć.
            Najbardziej prawdopodobna wydaje się śmierć o podłożu duchowym.
            Horst Kächele, kierownik katedry psychosomatyki na Uniwersytecie w
            Ulm opowiada, że Freud nazwał to "popędem śmierci".

            Mimo bezowocnych poszukiwań nie wszyscy lekarze sądowi i patolodzy
            skłonni są zaakceptować władzę duszy nad życiem. Na siłę szukają
            przyczyn o podłożu fizjologicznym i najczęściej przypisują je sercu.
            Kolejne adnotacje pojawiające się w aktach zgonów ludzi zmarłych w
            niejasnych okolicznościach to zator płuc, zatrzymanie krążenia
            czy "przyczyna nieznana". Pewne badanie wykazało, że wśród wdowców
            po 54. roku życia przez pierwsze pół roku od śmierci żony
            umieralność była o 40 procent wyższa niż u reszty społeczeństwa w
            tym samym wieku.

            Od setek lat antropolodzy i etnolodzy znają potęgę duszy. Wiedzą, że
            zdrowi ludzie mogą umrzeć, jeśli głęboko wierzą, że tak się stanie.
            Nadchodzi śmierć, bo na przykład naruszyli obowiązujące tabu.

            Nadszedł czas

            Etnograf N. S. Yawger donosił w 1936 roku o jednej z wysp na
            południowym Pacyfiku, na której "umierali zdrowi, młodzi tubylcy".
            Wystarczyło im powiedzieć, że kapłan voodoo uformował ich podobiznę,
            przekuł ostrym patykiem i stopił w ogniu. Zaklęty pozostawał przy
            życiu zaledwie przez kilka godzin, najwyżej kilka dni. Z kolei w
            1925 roku etnolog Herbert Basedow donosił, że gdy tylko adresat
            czarów odkryje, że został skazany na śmierć, "przedstawia sobą widok
            godny pożałowania. Stoi zesztywniały, ze szklanym wzrokiem i
            okropnie wykrzywioną twarzą. Usiłuje krzyczeć, ale z jego ust
            wydobywa się tylko piana".

            Kächele mówi, że nawet pomoc lekarska nie jest w stanie poradzić
            sobie z zaklęciem. Chyba że osoba przeklęta uważa "magię białego
            człowieka" za jeszcze potężniejszą. – Ludzie nie jedzą i nie piją,
            ale nie umierają ot, tak po prostu z pragnienia, wszystko odbywa się
            o wiele szybciej – twierdzi. Jednak Schmid podkreśla, że do takiej
            śmierci potrzebne są dwa warunki: "Ofiara musi wiedzieć, że została
            przeklęta, i być głęboko przekonana o skuteczności zaklęcia".


            Nawet Kościół katolicki zdaje sobie sprawę z wpływu psychiki na
            umieranie. Ponieważ niektórym wiernym ostatnie namaszczenie
            przyniosło śmierć, obradujący na początku lat 60. Sobór Watykański
            II postanowił, że święty rytuał będzie nosił nazwę "namaszczenie
            chorych".

            "Nadszedł czas" – to nieuzasadnione przekonanie może kosztować życie
            nawet ludzi, którzy nie znajdują się w kręgu wpływów aktów
            rytualnych. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni umierają po wypadkach
            samochodowych, mimo że nie odnieśli żadnych ran. Do legendy
            przeszedł raport mężczyzny zamkniętego w samochodzie-chłodni. W
            liście pożegnalnym dokładnie opisał swoje zamarzanie, potem zaś
            naprawdę zmarł. Okazało się, że agregat chłodniczy nie był włączony.

            Również dni naładowane dużą dawką emocji dają niekiedy poczucie,
            że "nadszedł czas". Może to być rocznica śmierci ojca, domniemana
            albo przepowiedziana przez wróżkę data naszej śmierci czy nawet Boże
            Narodzenie. Miesiącem o największej liczbie zgonów jest styczeń. Być
            może dlatego, że po świętach ludzie zapadają w stan przygnębienia. –
            Istnieją badania, które potwierdzają, że wśród ludzi w podeszłym
            wieku następuje lekki wzrost liczby zgonów po dniu kolejnych
            urodzin – informuje Klaus-Dietrich Stumpfe, emerytowany profesor
            psychiatrii społecznej, od wielu lat zajmujący się zjawiskiem
            śmierci płynącej z duszy.

            Niezwykłą serię zgonów Amerykanie odnotowują w Dzień Niepodległości.
            Trzech z pierwszych pięciu prezydentów (John Adams, Thomas Jefferson
            i James Monroe) zmarło 4 lipca. Dwóch z nich, John Adams i Thomas
            Jefferson, podpisało Deklarację Niepodległości. Odeszli w 50.
            rocznicę tego wydarzenia, 4 lipca 1826 roku.

            Prawdopodobnie to biochemiczny fajerwerk kieruje kresem ziemskiego
            żywota. – Silne wewnętrzne obrazy kierują ludzi ku śmierci – uważa
            Gary Bruno Schmid. – W niezwykle skuteczny sposób stymulują one
            procesy fizjologiczne prowadzące do śmierci ciała. Już od dawna
            psychoneuroimmunolodzy wskazują, że zmiany duchowe mogą pobudzić
            komórki systemu nerwowego i odpornościowego do produkcji hormonów o
            silnym działaniu. Wydaje się, że to one prowadzą do tak wielkiego
            rozregulowania organizmu, iż nadchodzi zgon. – Smutek i depresja nie
            biorą się przecież z powietrza – dodaje Wolfgang Eisenmenger. – Są
            potem przetwarzane przez mózg na substancje biochemiczne.

            Wówczas śmierć wywołują hormony do spółki ze zmianami w wegetatywnym
            systemie nerwowym, zaopatrującym narządy w substancje odżywcze.

            Moc jest w nas

            Te wszystkie niezwykłe przypadki zgonów mają jedną wspólną cechę:
            chodzi w nich o stratę. Najbliższych, związków emocjonalnych,
            poczucia bezpieczeństwa, pracy albo innych wartości. – Śmierć
            psychogenna następuje wtedy, gdy człowiek czuje się opuszczony przez
            wszystkie opiekuńcze bóstwa – twierdzi Kächele.

            Jeńcy wojenni w obozach najczęściej wytrzymywa
            • czubatek Re: z prasy niemieckiej w polskiej przeczytane, 07.02.08, 11:51
              przepraszam nie wszystko sie zmiescilo sad(( dodaje:
              Jeńcy wojenni w obozach najczęściej wytrzymywali tak długo, dopóki
              ktoś z zewnątrz nie przedstawił im ich sytuacji w całkowicie
              beznadziejnym świetle. Na przykład kiedy żona informowała o
              wniesieniu sprawy rozwodowej. Tych, którzy stracili wolę życia,
              nawet razy strażników nie mogły wtedy zmusić do powstania. Ludzie ci
              pogodzili się ze śmiercią. Amerykańscy lekarze obozowi znaleźli na
              to trafne określenie: "give-up-its". Osoby te wczołgiwały się w
              ciemny kąt, odmawiały przyjmowania pożywienia i w ciągu kilku dni
              były martwe.

              – Człowiek tradycyjnie przekazał bogom i gwiazdom władzę nad życiem
              i śmiercią – mówi Gary Bruno Schmid. – Najwidoczniej ta moc znajduje
              się także w nas samych.
              • alfredka1 Re: z prasy niemieckiej w polskiej przeczytane, 07.02.08, 15:47
                Przeczytałam, zmusza do zastanowienia, przemyślenia, a w ogole
                niesamowita jest ludzka natura........
                • omeri Re: z prasy niemieckiej w polskiej przeczytane, 08.02.08, 00:22
                  Bardzo ciekawe i dajace do myślenia...
    • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 09.02.08, 13:03
      Zwolennikom szybkiego przylaczenia Polski do strefy "Euro" (€wink
      polecam:
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4913139.html
      Lza sie w oku kreci jak wspominam to "przejscie" ( z DM na €wink
      w RFN.
      Bylo DOKLADNIE tak samo jak obecnie na Cyprze smile

      Dzisiaj, widac jak sie "wyrownalo".
      Mam kilka rzeczy jeszcze z tamtych "gorszych" czasow, np.: czesc
      narzedzi w piwnicy, jakies pudeleczka z wkretami, elektryczne
      drobiazgi itp. gdzie zachowaly sie metki z ich owczesna cena.
      Jest taka sama: tyle w DM co (dzisiaj) kosztuja w € ! smile)

      Za pierwszego w moim zyciu VW-Golfa (1980r.) zaplacilem (ze
      wszystkimi dostepnymi wtedy szykanami) ca 9.000 DM.
      Zobaczcie jaka jest jego cena dzisiaj w... € !! - ponizej
      25 tys € (wersja: "goly i nagi") go nie kupisz! smile
      Glowa peka sad

      Nie ma NIC wspolnego z zagrozeniem demokracji, ale dokad Wasze
      (nasze) pobory i renty nie downaja (sila nabywcza!) poziomowi Krajow
      strefy Euro, mowcie mu NIE!.
      W naszym wlasnym interesie!

      pozdrawiam,-
      pE

      • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 10.02.08, 03:30
        Czubatku ,przeczytalam z wielkim przejeciem.
        Mam material do przemyslen...
    • popaye ".. CASA był za nisko i miał za małą moc silników" 10.02.08, 15:49
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4914877.html
      W wypadku, zdaniem p.Prezydenta zginely "..Asy polskiego lotnictwa"
      Poniewaz p.Prezydent do tych "asow" zaliczyl rowniez 4-ro osobowa
      zaloge tego statku powietrznego, pytam sie jak GLUPIM trzeba byc
      by dzisiaj zostac ASEM (lotnictwa) w Polsce?
      Taki AS to i ja umiem byc!, ciekawym czy bedzie obwolana Zaloba
      Narodowa jak odejde z tego padolu?

      Kiedys dyskutowalismy na tym forum z Szan.Wodnikiem nt.
      historycznego polskiego lotnictwa wojskowego, wspominajac kilka Losi
      - wtedy najlepszych naszych samolotow i ich udzialu w kampanii
      wrzesniowej.
      Nawet, jezeli polscy piloci wojskowi sa (hmmm....) dostatecznie
      wyszkoleni (w co watpie!), to do ASOW Im chyba mocno daleko?

      Przypadek ewidentnego lekcewazenia przepisow przez pilota podczas
      niedawnego wypadku helikoptera z owczesnym premierem (Miller), oraz
      ten ostatni spektakularny wypadek CASA-y chyba najlepszym dowodem.
      Rzecz sie dziala w wojsku wiec opinii publicznej sa znane tylko te
      dwa przypadki ze wzgl. na spektakularne okolicznosci.
      Jak te "asy" daja sobie rade, jakie i ile wypadkow jest podczas
      wykonywania stricte wojskowych zadan, objetych (co zrozumiale)
      dla tzw.opinii publicznej - tajemnica,- nawet nie chce wiedziec sad

      Dalej mamy "ulanskich fantastow" a nie ASY pilotazu sad
      • warum Re: ".. CASA był za nisko i miał za małą moc siln 10.02.08, 18:25
        Bede bronic ASOW polskiego lotnictwa, w ciemno. Moze zrobie to nieudolnie, moze
        bez podpierania sie w konkretnym przypadku- awarii CASA- argumentami.Ale bede
        bronic, bo:
        a/ w przypadku b.premiera Millera tylko przytomnosc umyslu i konkretna
        umiejetnosc pilotazu /b. trudnej -autorotocji? moze przekrecam /uratowala
        politykow / w przypadku niespodziewanego oblodzenia podczas lotu. Pytanie
        powinno brzmiec - czy pilot "samodzielnie" zlekcewazyl dane meteo ,czy "mimo"
        posiadanej o tym wiedzy i grozacego niebezpieczenstwa ulegl presji "waznych
        "pasazerow? i polecial. Dlaczego tak postapil?/ na szczescie wszyscy przezyli/
        b/ wypadek CASY ma kilka aspektow- poczawszy od smierci 20 ludzi, przez strate
        b.waznych i wyjatkowo kompetentnych dla polskiego wojska osob, warunki pogodowe
        i pore dnia /widocznosc/ az po element koordynacji powietrze-ziemia/
        wieza-samolot/.
        Wypadki sie zdarzaja wszedzie, najczesciej winny jest czlowiek, jego bledna
        reakcja ,w nieczekiwanych okolicznosciach.
        Ale nie zgodze sie z opinia,ze wojskowi piloci to nie ASY.
        To sa ASY, nawet jak gina po pracy, w prywatnej cessnie /chyba/, z powodu
        przeszarzowania, jak sie to zdazylo ze 2-3 lata temu niedaleko stad.
        Umiejetnosci polskich pilotow sa naprawde na swiatowym poziomie. Problemem moze
        byc lotnisko, jego wyposazenie i bliskie okolice.
        I jak / czasem wbrew teoretycznym zasadom, ktore doskonale wszyscy znaja/ radza
        sobie w praktyce podczas ladowania piloci.
        Ta sprzeczna z przepisami postawa czesto wynika z koniecznosci ladowania tam
        gdzie nie ma odpowiednich warunkow, i wszyscy o tym wiedza, ale skoro piloci
        sobie radza, to decydenci... lekcewaza niebezpieczenstwo, az do pierwszego
        wypadku. To na styku sluzby/wojsko-polityka sa winni, tylko ze w przypadku CASY,
        lista bedzie bardzo dluga i okaze sie,ze osobiscie winny jest tylko ten jedyny,
        ktory za slabo pociagnal w ostatniej chwili drazek.
        • popaye Re: ".. CASA był za nisko i miał za małą moc siln 10.02.08, 19:15
          Wiesz Warum - bron! bo takie Twoje prawo.

          W wiekszosci Krajow o "Asach" mowi sie nie wiele ale (szczegolnie w
          wojsku!) wymaga sie BEZWZGLEDNEGO przestrzegania przepisow
          i procedur.
          Nie ma tam absolutnie miejsca na improwizacje i "ulanska fantazje".
          Pytan: ".... czy pilot "samodzielnie" zlekcewazyl dane meteo ,czy
          mimo posiadanej o tym wiedzy i grozacego niebezpieczenstwa ulegl
          presji "waznych" pasazerow? i poleci(al)"
          - wogole sie nie stawia bo to nie .....Hollywood.

          Ktos kto "samodzielnie" zlekcewazyl (cokolwiek) wogole nie nadaje
          sie do (wojskowego) lotnictwa, a juz na pewno nie do obslugi
          (jakichkolwiek) przelotow cywilnych.

          Nam, a co gorsza chyba i wykonujacym ten zawod,
          sie we lbie pomieszalo, a ze wszyscy "wychowalismy sie na ksiazkach
          Skalskiego czy Meissner-a, jak to polskie "Asy" dlatego tak byli
          okreslani bo dokladnie robili to co zabronione, albo niezgodne z
          procedura lub regulaminem, - powszechne mniemanie jest takie - jakie
          jest!.
          Pasuje do tego nasze, polskie "zdziwienie" gdy podczas ochodow
          okraglych rocznic Bitwy o Anglie, o naszych "Asach" jakos hmmm.....
          organizatorzy zapominaja.
          Niewdzieczniki! sad

          Widac, nie kazdemu "ulanska fantazja" polaczona z beztroska, moze
          i szalencza odwaga, ale slabym wyszkoleniem i pogarda dla przepisow
          oraz regulaminow kojarzy sie z pojeciem "asa".
          • warum Re: ".. CASA był za nisko i miał za małą moc siln 10.02.08, 19:48
            Bede wiec bronic dalej.
            Nie wspomnialam o "ulanskiej fantazji", bo akurat w obu wspomnianych
            przykladach- nie mialo to miejsca. Byc moze wrosles w mentalnosc kraju, w ktorym
            zyjesz, ale u nas wszelka "improwizacja" raczej wynika z koniecznosci
            dostosowania sie do mozliwosci niz z checi zaimponowania. Ale to temat na inny watek
            Piloci wojskowi w Polsce sa naprawde klasy swiatowej.I mowie o tym z
            przekonaniem, choc tylko na podstawie tego co dowiedzialam sie i widzialam za
            wlasnego zycia, a nie po obejrzeniu filmu Bitwa o Anglie.
            Zreszta pilotem nie zostaje sie przez przypadeksmile Trzeba miec i predyspozycje
            psycho-fizyczne, przejsc odpowiednia ilosc szkolen, wciaz regularnie przechodzic
            badania i testy i...stale latac. Kazdy pilot ma swiadomosc z jakim ryzkiem wiaze
            sie ten zawod.Ze tylko przestrzeganie procedur gwarantuje mu przezycie.
            To moda na latanie awionetkami spowodowala,ze wielu ludzi mysli,ze latanie to
            taka sama umiejetnosc jak jazda samochodem ,tylko bardziej komfortowa bo szybsza
            i w mniejszym ruchu.
            Ale tu byla mowa o pilotach wojskowych.Sa ASAMI.
            • popaye Re: ".. CASA był za nisko i miał za małą moc siln 10.02.08, 21:01
              Mila Warum,-
              Nooo....
              Jak zawsze Masz racje!.
              Przekonalas mnie!

              Wyprobowany i niezawodny, nie uszkodzony i nowy (!) samolot, zadne
              zle warunki atmosferyczne + reka (glowa)ASA = (pewna) KATASTROFA!.

              Brawo!

              Albo hmmm.... udowodnilas ze Karl Wilhelm Otto Lilienthal sie
              pomylil bo kazdy glupi wie, ze NIC co ciezsze od powietrza a nie
              jest balonem "latac" nie moze!smile

              Zbyt pobieznie przyczytalem podany w link-u artykul sad
              Wszak nawet eksperci (chyba) uznali, ze to nie
              ASY-pilotazu "...klasy swiatowej" (wg.Ciebie), tylko:
              "... Samolot CASA był za nisko i miał za małą moc silników, żeby
              wrócić do osi pasa startowego lotniska w Mirosławcu"
              SAMOLOT winny!, bo p.Piloci przeciez przeszli ".. odpowiednia ilosc
              szkolen" i mieli wszelkie "...predyspozycje psycho-fizyczne".

              Efekty - widac sad

              Nie chce na publicznym forum, ale moge Ci napisac dlaczego przez
              kilka lat za zadne skarby nie polecial-bym LOT-em na liniach
              krajowych, a i dalej to (raczej) z innym przewoznikiem.

              pozdr.,-
              pE
              • warum Re: ".. CASA był za nisko i miał za małą moc siln 10.02.08, 21:08
                Zawsze masz prawo wyborusmileTakze jakimi liniami latac. Mysle,ze nawet Twoja
                uszczypliwoscsmile nie zmieni mojego znadnia o umiejetnosciach zawodowych pilotow,
                a to o czym wsp[omnial Wodnik- / rywalizacja miedzy soba i chec udowowdnienia
                ,ze mlodzi adepci tez sa "dobrzy"/ wynika z samej natury czlowieka, ktora
                czasem skutkuje brawura. Ale tylko cwiczenie czyni mistrzem, i nikt kto nie
                praktykuje nie bedzie potrafil.
    • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 10.02.08, 20:33
      Jak widzę dyskusja o lotnikach, samolotach mocno rozgorzała.
      Może zacznę od końca.
      - naszych pilotów na zachod po wojnie nie zapraszano bo ówczesna
      władza ich nie uznawała a konsekwencje Popaju dobrze znasz.
      Ostatnia katastrofa samolotu w Miroslawcu ma bardzo dużo przyczyn.
      Domniemywać można wszystko. Nasi piloci są napewno b.dobrzy ale
      wojskowi mają godzin "nalotu" w stosunku np. amerykańskich jak 1 do
      4 lub nawet 5. Komentarz ?
      LLądowanie przy podstawie chmur poniżej 80 metrów bardzo ryzykowne
      bez kierowania radarem. Samolot był w ostrym prawym zakręcie a
      dowódca załogi siedzi z lewej strony kabiny czyli ma w tym wypadku
      gorsza widoczność. W nocy ześlizgu lub wyślizgu samolotu w skręcie
      tak łatwo się nie wyczuje a na obserwację przyrzadów nie ma czasu.
      W ześlizgu następuje utrata wysokości a tej było bardzo mało do
      prawego skrzydła. Wysokościomierz ciśnieniowy jest bardzo mało
      precyzyjny a w zakręcie przy dużych przechyłach
      radiowysokościomierze raczej mylą wskazaniami. Gdyby pilot poleciał
      na duży krąg, wchodząc w chmury i podchodził do lądowania wg wskazań
      kontrolera lotów?
      No i presja - mlodzi wiekiem, rangą, piloci wiozą oficerów z górnej
      pólki lotnictwa. Dowodców z Mirosławca. Czy mogli sobie pozwolić na
      lądowanie na innym lotnisku. Przecież tamci chcieli na wieczór być w
      swoich domach. A poza tym za plecami mieli sławnych pilotów z
      samolotów myśliwskich, ponadźwiękowych.
      Zawsze piloci samolotów odrzutowych byli ważniejsi od tych innych.
      I ci mogli chcieć się wykazać.
      Ja to nazywam syndromem porucznika R i kapitana L. Kapitan L miał
      nalotu na samolotach wojskowych w tym odrzutowych ponad 700 godzin.
      Podporucznik R mial nalotu ok. 1300 godzin ale łącznie z lataniem w
      aeroklubie. No i razem polecieli na migu dwuosobowym z tym że kpt L.
      był kontrolującym umiejętności ppor.R. Podchodząc do lądowania, na
      prostej przed pasem startowym, przebijali chmury o podstawie poniżej
      100 m. Widocznie jeden przed drugim chcieli się popisać jak się nie
      boją i wylecieli z chmur prostow ziemię. Z miga zostaly tylko
      strzępki. Obaj się nie lubili i ostro rywalizowali między sobą.
      Tak, ze sedzia wydajacym wyroki w tej sprawie zadne z nas byc nie
      moze.
      Oprocz plywania to i latalem , moje pierwsze wyksztalcenie to
      technika lotnicza.


      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 10.02.08, 21:01
        Dziekuje za komentarz.Dla laika jakim jestem wszystko to cenne uwagi, choc
        zupelnie nieprzydatne. Bo mnie bardziej w tej historii zainteresowal watek
        "lotniczej taksowki"-raczej autobusu w psotaci CASY, czy to jest standard
        odwozenia wyzszych ranga wojskowych?Popaye wspomnial o przestrzeganiu
        procedur.My chyba obowiazek przestrzegania procedur mamy glownie dla maluczkich.
      • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 10.02.08, 21:52
        Wodniku Mily,-

        Wszystko co napisales, zapewne prawda ale... chyba znane rowniez
        aktywnym pilotom?

        Rzecz sie dziala przeciez w ... wojsku.
        Wojskowy samolot, wojskowi piloci i (dzieki Bogu!) pasazerowie -
        tez!.
        Lotnisko - wojskowe, procedury - wojskowe, wiedza zalogi i stan
        techniczny (samolot i lotnisko) - tez.
        Pogoda tylko od Pana Boga, ale chyba na serio nikt nie bedzie sie
        upieral iz przy pulapie chmur ca.100 m ladowanie nie jest mozliwe?.
        Do tego: wojskowym (wlasnie") samolotem i na wojskowym lotnisku?.

        Strach pomyslec w jaki sposob (i warunkach!) laduja wojskowi piloci
        na lotniskowcach!.
        Pewnie sa nimi tylko mniejsze ASY smile
        Nie naleze do osob szczegolnie "odwaznych" ale (los sprawil), ze
        uczestniczylem w 2-ch przelotach (sportowych) ktorych nie zapomne do
        konca zycia.
        Jeden: balonem (na gaz!) i ten nie ma tu nic do rzeczy poza faktem iz
        jego pilot (wlasciwie: kierowca) ewidentnie zlekcewazyl zalecenia
        Sluzby Kontroli Lotow - choc mogl! i nie zlamal prawa!.

        Skonczylo sie na rozcietej dloni (u mnie) wstrzasie mozgu u innego
        uczestnika i zlamanej nodze u pilota.

        Drugi: lot prywatna csesna z pilotem (znajomy-kolega) ktory odbywal
        swoj pierwszy samodzielny lot w zyciu - tydzien po otrzymaniu
        uprawnien pilota.
        Strachu mielismy od cholery bo pogubilismy sie w ... nawigacji smile
        - czasy sprzed dostepnego (prywatnie) GPS i orientowalismy za pomoca
        obserwacji znanych nam autostrad, rzek i mijanych miastsmile.
        Szlo dobrze, dokad Kontrola Ruchu Powietrznego nie "nakazala" nam
        trzymac sie okreslonego korytarza z niskim pulapem chmur.
        Jak sie skonczyly, to za Boga nie wiedzielismy gdzie jestesmy smile)
        Dzisiaj (ze 25 lat pozniej!) ten Znajomy to juz doswiadczony
        sportowy pilot i... smiejemy sie z tej naszej przygody przy kazdym
        spotkaniu smile.

        Moze,hmmm... jestem przewrazliwiony, ale latalem juz (na
        wewnetrznych liniach rosyjskich) samolotami TU ktore nie
        dawaly "zadnej" gwarancji szczesliwego zakonczenia podrozy a
        wrazenie to (podkreslone niesamowita wibracja oraz efektami
        dzwiekowymi) poglebialo sie z kazda minuta lotu, i helikopterem
        ktory 2 dni pozniej "zanurkowal" w jez.Sniardwy ( ponoc z czlonkami
        rosyjskiej mafii na pokladzie).
        Podrozy Airbus-ami i Boening-ami (a uzbieralo sie tego) nie
        wspominam bo to "zadne" wrazenia smile

        pE
        • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 11.02.08, 06:31
          Wywiad Z Januszem Kaminskim :

          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4887912.html
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 11.02.08, 14:26
      Odszedl Roy Scheider, dla mnie najbardiej pamietny z filmu Boba Fosse
      All That Jazz.


      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4916592.html
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 15.02.08, 20:46
      Już nie jesteśmy krainą mlekiem i miodem płynącąsad Chiński
      (azjatycki) miód jest dziesięciokrotnie tańszy od naszego. Zawiera
      też obce nam pyłki.
      Trzeba zabawić się w testowanie, albo kupować w zaprzyjaźnionej
      pasiece:
      www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4929154.html
      Wiele osób kupuje płynny miód, bo lepiej wygląda. Tymczasem
      pełnowartościowy miód po 3-4 miesiącach zawsze się skrystalizuje. Co
      innego, jeśli producent doleje do niego... wody. Wtedy zachowa stan
      płynny, ale straci też swoje wartości zdrowotne. Zostają tylko
      kalorie. Gdy kupuję miód w sklepie, zawsze sprawdzam na etykiecie,
      kiedy został rozlany. Jeśli po 4 miesiącach miód w słoiku nadal jest
      płynny, odstawiam go, bo to na sto procent fałszywka.

      A gdy miód leży w słoiku krócej niż trzy miesiące?

      - Można zrobić prosty test. Nabieramy miód na łyżeczkę i wlewamy z
      powrotem do słoika. Jeśli na powierzchni zrobi się wklęśnięcie -
      mamy fałszywkę. Jeśli miód z łyżeczki ułoży się w piramidkę - wtedy
      na pewno jest pełnowartościowy.

      Można sobie nim posłodzić herbatę?

      - Broń Boże! W temperaturze powyżej 50 stopni Celsjusza enzymy
      zawarte w miodzie przestają być aktywne, następuje denaturacja
      białka i miód staje się pod względem korzyści dla zdrowia
      bezwartościowy. Najlepiej jeść go prosto z łyżeczki. Smakować
      powoli, bo mód działa także miejscowo. To błogosławieństwo dla
      gardła, przełyku i żołądka.
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 15.02.08, 21:50
        No to juz wiem co z tym miodem stojącym przed tobą, to nie ja ci go
        dalamsmile))
        • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 15.02.08, 22:17
          Wychowalam sie w miodowych klimatach , Tato i Brat to pszczelarzesmile)))
          Lubie miod prosto z plastra , pylek pszczeli, mleczko pszczele , trojniak ,
          zpach pasieki ...
          Kransmile
        • jan.kran Re: Odszedl " Szary ". 15.02.08, 22:21
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4931817.html

          Postac otaczana wielka estyma w moim rodzinnym domu.
          Pamietam jak " chlopcy z lasu " odwiedzali Tate , mam w pamieci okruchy Jego
          wspomnien z kileckiej partyzantki. Rzadko o tym mowil i odszedl zbyt wczesnie
          zebysmy mogli porozmawiac wiecej na ten temat...
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 15.02.08, 22:16
        Bardzo lubie miod.A teraz po przeczytaniu,ze "najlepiej jesc go prosto z
        lyzeczki" czuje sie zupelnie rozgrzeszonasmile Bo ja sobie zostawiam 1 lyzeczke
        nieustannie przyklejona do spodeczka przy miodzie/ to wina kleistosci miodu!/,
        ale za kazdym razem jak siegam -biore kolejna, a poprzedniczke wrzucam do zlewu.
        Miod z herabta? Chyba zeby obmyc herbata lyzeczke?smile
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 16.02.08, 08:01
        "USA są na dobrej drodze do podpisania do końca tego roku umów o ruchu
        bezwizowym z dziewięcioma nowymi krajami - ogłosił Richard Barth, asystent
        sekretarza bezpieczeństwa krajowego USA....
        A to oznacza, że w 2009 r. bez wiz do USA jeździć będą obywatele Czech,
        Słowacji, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Malty, Cypru oraz Grecji....
        Amerykanie narzekają, że kolejne polskie rządy nie robią nic, by zniechęcić do
        występowania o wizy tych, którzy i tak nie mają szans, by je dostać.
        ...Rządy innych krajów organizowały akcje propagandowe, a u was cisza - opowiada
        nam były pracownik konsularny USA w Polsce.
        - A my przecież musimy odrzucić kogoś, kto ma 500 zł renty, brata, który
        nielegalnie został w USA, i mówi, że chce jechać do Stanów na wczasy...
        80 proc. odmów w Polsce to wnioski z trzech regionów, z których od pokoleń
        tradycyjnie jeździ się do Chicago do pracy - z Podhala, Rzeszowszczyzny i
        Podlasia. - Czy naprawdę nie można wytłumaczyć tym ludziom, że składając
        wnioski, przekreślają szanse na zniesienie wiz dla całego kraju? - pyta
        amerykański urzędnik."
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4933211.html
        Nie wybieram sie do USA za chlebem ,/a/ bo brat byl zbyt leniwy i zostal w
        kraju, b/ blizej mi do sklepu oboksmile/ ale....teraz to chyba wczasy w USA
        wypadlyby taniej niz w Europie? / gdyby tak "mieszkac u rodziny" i stolowac sie
        samemu "na miescie"?smile/
        Nie rozumiem tego uporu urzednikow/ bo przeciez nie uprzedzenia?/.

        • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 16.02.08, 09:03
          Nocna zmiana odsypia wiec robie za tlum w czytelnismilePoniewaz PITowanie mamy
          przez lata stale "upraszczane"- dzis znalazlam ciekawostke .
          "Chcecie dowiedzieć się, ile zarabiają wasi sąsiedzi albo koledzy z pracy? W
          Szwecji nie ma nic prostszego.
          ...Nazwiska szczególnie dobrze sytuowanych bliźnich figurują tu w kalendarzu
          podatkowym. Spis przypomina książkę telefoniczną i wylicza zamożnych obywateli z
          podaniem ich ostatnio opodatkowanego rocznego dochodu. Dane pochodzą z urzędu
          podatkowego – Szwedzi nie znają czegoś takiego jak tajemnica skarbowa.
          ...Dla wielu Niemców brzmi to niezwykle.
          ...Między obu krajami istnieje jednak parę różnic. May zwrócił na przykład uwagę
          na nieskazitelną uczciwość Szwedów wobec fiskusa.
          ... Tak ulubione przez Niemców oszczędzanie na podatkach tutaj uchodzi za
          nieeleganckie.
          ....W Niemczech rzeczą całkowicie normalną jest takie planowanie przychodów i
          rozchodów, by możliwie najmniej pieniędzy oddać fiskusowi.
          ...Krytyczne nastawienie Szwedów w tym względzie to z pewnością rezultat
          prostych przepisów, niedających zbyt wielu możliwości wymigania się od
          zapłacenia podatku.
          W Szwecji zeznanie podatkowe jest tak krótkie, że szeregowy pracownik wysyła je
          do urzędu SMS-em.

          "Planowanie podatkowe" przynosi korzyści tylko osobom prowadzącym działalność
          gospodarczą albo świetnie zarabiającym. Wysokie morale w dużej mierze związane
          jest z pełną otwartością w tej dziedzinie. Nawet jeżeli w codziennym życiu nie
          robi się z tej możliwości częstego użytku, teoretycznie w ciągu kilku minut
          można zdobyć w urzędzie skarbowym informacje o sytuacji dochodowej wszystkich
          podatników. Zaświadczenie z urzędu nie jest sprawą prywatną, lecz publiczną.
          ....Jak mówi ...., ekspert prawny ze szwedzkiego urzędu skarbowego, liczby,
          które może poznać każdy, nie zawsze odpowiadają faktycznym zarobkom. Urząd
          udziela tylko informacji o dochodach stanowiących podstawę do obliczenia podatku.
          – Także u nas tajemnicy podlega zeznanie podatkowe, w którym obywatel musi
          poinformować wyczerpująco o swojej sytuacji majątkowej – wyjaśnia ....
          ....Poza tym, podobnie jak na całym świecie, szwedzcy superbogacze mają możność
          trzymania fiskusa na dystans – na przykład dzięki drugiemu miejscu zamieszkania
          w jednym z rajów podatkowych.

          ...Otwartość panująca w szwedzkich urzędach ma tradycję sięgającą XVIII wieku.
          Wtedy to król i parlament stanowy postanowili, że wszystkie akty administracyjne
          będą ogólnodostępne, chyba że zostanie postanowione inaczej.
          – Chciano zapobiec temu, by mała grupa ludzi rządziła krajem za zamkniętymi
          drzwiami – tłumaczy Tegenfeldt.

          – Ale oczywiście uwarunkowania były całkiem inne: państwo nie gromadziło wówczas
          tak wielu informacji o obywatelach jak dziś.
          Mimo zmienionych warunków Szwedzi obstają przy wolności informacji w kwestiach
          pieniędzy. – Po prostu ludzie są do tego przyzwyczajeni i nikomu to nie
          przeszkadza – stwierdza prawnik."
          wiadomosci.onet.pl/1469904,2679,1,kioskart.html
    • omeri Re: Przeczytane dzisiaj XXII 20.02.08, 23:00
      Przeczytałam tekst o współczuciu w Szwecji w DF
      Zaskakujący
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4933173.html
      A jak w Norwegii?
      • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 21.02.08, 00:38
        Posle ten artykul kuzynce w Szwecji , ciekawa jestem Jej komentarza.
        Jest roznica miedzy moja praca w domu Swawolnej Starosci a praca opikunki
        domowej o ktorej jest mowa w artykule.
        Ten artykul to dla mnie jakis sensacyjny belkot , juz wielokrotnie przekonalam
        sie ze GW jest nierzetelna.

        U mnie w pracy jest podopieczna , ma 101 lat , kilka lat temu kiedy sie
        przeniosla do domu opieki przepisala dom swojej wieloletniej filipinskiej
        opiekunce , nie bylo problemow.
        Niektorzy nasi podopieczni maja prywatnych opiekunow mimo ze mieszkaja w
        instytucji panstwowej.
        Jedna Pani ma osobe ktora odwiedza Ja kilka razy w tygodniu , godzine dziennie.
        Placa tej prywatnej opiekunki jest regulowana przez adwokata Podopiecznej.
        Mamy kolejna Podopieczna ktora ma codziennie prywatne opiekunki od rana do
        wieczora. Moja szefowa zyczy sobie wspolpracy i informacji bo w koncu ponosimy
        odpowiedzialnosc za to z pacjentka sie dzieje ale nie mamy prawa zabronic
        rodzinie zapewnienia dodatkowej opieki.

        Ja od pacjentow czasem dostaje ciastko czy czekolade jakos za to do wiezienia
        nie poszlamsmile
        Kiedy po raz pierwszy zostaly mi zaproponowane pieniadze poszlam do szefowej z
        zapytaniem jak mam postapic bo nie chcialam urazic pacjenta.
        Procedura jest taka ze mozemy wziasc pieniadze ale mamy je wrzucic do wspolnej
        kasy i potem idziemy razem na piwo do pubutongue_out
        Co do tego czy ja pacjenta przytulam czy Go objezdzam decyduje najpierw ja.
        Na raportach melduje o rzeczach dziwwnych , niepokojacych , watpliwosciach.
        Wspolnie dyskutujemy strategie postepowania , z reguly mamy wsparcie ze strony
        Rodziny.
        Dokumentujemy wszystko na pismie.
        Ja sie czuje bezpieczna w pracy ale mam swietny zespol i wiem ze jakby co to
        nie musze sie bac i mam wsparcie.
        Kran

    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 21.02.08, 11:06
      serwisy.gazeta.pl/film/1,24464,4938586.html
      Dla mnie VHS to byl totalny odjazd . Jestem maniaczka kinowa i uwieziona w domu
      z dwojgiem malych dzieci moglam sie rozkoszowac klasyka i wspolczesnosia
      kinematograficzna kiedy mi czas pasowal.

      Kiedy dzieci dorosly na tyle zeby ogladac filmy ze mna robilismy sobie seanse
      filmowe w domu , bylo super.
      Kilka lat temu wywalilam telewizor do kubla , kasety zapakowalam do kartonu i
      zaczelam chodzic do kina.

      Komp mi wystarcza i raczej nie mam ochoty miec TV w domu ale sie zastanawiam.
      Pewnie sie skonczy na tym ze nabede telewizor ... i myslalam o DVD ale zdaje sie
      w miedzyczasie przeskoczylam epoke i sa jakies nowe dwa systemy video...

      Mam kikadziesiat kaset VHS , rzadkie nagrania , wyjatkowe filmy ale chyba
      wyladuja w kuble przy najblizszej przeprowadzcesad
      Wiem ze jest mozliwosc przelozenia kaset VHS na nowe techniki ale nie wiem czy
      mam czas i energie to zrobic.
      Chyba < co mnie bardzo kusismile> obok jakiegos odtwarzacza cyfrowego nabede
      magnetowidsmile
      K.
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 21.02.08, 19:28
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4924474.html
      • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 21.02.08, 19:37
        W ostatnim numerze Polityki interesujacy artukul "wiek
        dlugowiecznych". Bardzo mi sie podobal podpis pod zdjeciem
        sympatycznej starszej pani : Jeanne Calment, Francuzka z Arles,
        przezyla 122 lata, 5 miesiecy i 14 dni. Nie jest niestety dobrym
        przykladem, bo pila i palila.
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 23.02.08, 22:07
      gry.onet.pl/28061,1470757,artykul.html
      Zaczynają doceniać nas w siecismile

      "... Rosnąca aktywność osób starszych nie dziwi analityków. "Na
      emeryturę przechodzi obecnie pokolenie, które 20 lat temu kupowało
      swoim dzieciom pierwsze konsole pod choinkę" - wyjaśnia Heather
      Hopkins z firmy Hitwise, zajmującej się badaniem trendów w
      Internecie. - "To ludzie, którzy nie boją się komputerów oraz innych
      zdobyczy techniki. Korzystają z GPS-ów i komórek, noszą odtwarzacze
      MP3, inwestują w telewizory panoramiczne i czytniki dysków Blu-Ray.
      Chętnie zaglądają też do Sieci". Widać to już wyraźnie w ankietach
      przeprowadzanych przez największe zachodnie portale internetowe.
      Pięć lat temu ludzie powyżej 55. roku życia stanowili zaledwie 4%
      ogółu użytkowników. Dziś to 22% i wskaźnik ten systematycznie
      rośnie."
      • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 23.02.08, 22:48
        Wedrowcze,-

        wydaje mnie sie iz latwosc (prostota) korzystania z prawie
        nieograniczonych mozliwosci wirtualnej komunikacji to w jakims
        sensie wielkie szczescie dla naszego pokolenia, nie mowiac juz o
        jeszcze starszych.
        Wiezi rodzinne i towarzyskie - slabna, zyjemy coraz dluzej, dzieki
        rozwojowi medycyny i farmakologii nawet w stanie mocno ograniczoonej
        wydolnosci fizycznej, dzieki internetowi mozna utrzymywac szerokie
        kontakty komunikacyjne i to z calym Swiatem!.
        Za rel. male pieniadze i bez szczegolnego obycia (praktyki)
        i specjalistycznego przygotowania technicznego.
        Jeszcze kilkadziesiat lat temu (pokolenie wczesniej) - rzecz nie do
        pomyslenia a nawet wyobrazenia smile.

        Toz w tym samym onet-cie, juz dawno, przeczytalem dowcip:

        Zatrzymuje policjant bacę.
        - Jak macie na imię?
        - Baca.
        - A nazwisko?
        - Baca
        - a adres jakiś macie?
        - Tak, mam.
        - Jaki?
        - www.baca.com.pl.


        pozdr.,
        pE
        • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 24.02.08, 16:30
          "Japoński rząd oficjalnie potwierdził plany wyniesienia na orbitę satelity
          komunikacyjnego, który udostępni szerokopasmowy dostęp do Internetu dla rejonów
          górskich i odległych wysp, a także na pokładach szybkobieżnych pociągów,
          samolotów i statków.
          Maksymalna prędkość łącza, jakie miałby oferować satelita, ma dorówywać
          szybkości łącz światłowodowych i wynosić 100 Mbit/s. Średnica anteny satelity ma
          mieć aż 22 metry, co daje szesnaście razy większą powierzchnię niż anteny
          standardowych satelitów komunikacyjnych. Będzie on w stanie odbierać nawet
          bardzo słabe sygnały, na przykład z telefonów komórkowych, które, pomimo małych
          mocy nadajników, będą mogły komunikowac się z nim z prędkością 10 Mbit/s.
          Rząd Japonii zamierza już w przyszłorocznym budżecie przyznać środki na badania
          i rozwój tego projektu, a start usługi jest planowany na rok 2015. Rozwiązanie
          takie jest dla Japonii bardzo dobre, gdzyż leży ona w rejonie bardzo aktywnym
          sejsmicznie, a łacza satelitarne nie są wrażliwe na trzęsienia ziemii, czy inne
          kataklizmy, które często nawiedzają ten kraj.
          www.pcworld.pl/news/82009/100.html
          Tak bylo w 2005r.
          W 2008r.:
          "Japońska agencja kosmiczna wystrzeliła na orbitę eksperymentalnego satelitę
          telekomunikacyjnego. Urządzenie ma zapewnić sprawną łączność z najbardziej
          odległymi miejscami w południowo-wschodniej Azji.
          Satelita Kizuna wystartował z bazy na wyspie Tanegashima na południu kraju.
          Wkrótce potem znalazł się na orbicie 283 kilometry nad ziemią. Zdaniem
          japońskiej agencji kosmicznej Jaxa satelita będzie mógł przekazywać olbrzymią
          liczbę danych - nawet 1,2 gigabajta na sekundę. To w przyszłości umożliwi
          transmisję sygnału telewizyjnego wysokiej rozdzielczości."
          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9689448,wiadomosc.html?ticaid=156b1&_ticrsn=5
          Nam pozostaje cierpliwie poczekacsmile))
          • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 24.02.08, 18:12
            czyzby program: "Zbudujemy druga Japonie" juz sie skonczyl?.

            Myslalem, ze tylko na IV Rzeczpospolita przyjdzie nam poczekac.
            Rok czy dwa....
            smile)
            • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 24.02.08, 20:40
              Mily Popaye, my wybralismy najlepszy wariant - poczekamy! Az sama Japonia do nas
              przyjdzie, skoro juz Chinczycy sa zainteresowani inwestycjami/bo te polskie
              drogi albo zbyt krete albo zbyt drogie /.Co prawda im pewnie trudno bedzie sie
              polapac w jakiej rzeczywistosci tu sie zyje, ale...moze cos nam zaproponuja?smileA
              potem dumny b.prezydent Walesa oglosi,ze przeciez to przewidzial.
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 27.02.08, 18:20
        Z przyjemnoscia poteoretyzuje troszke, jako ze mnie problem nadmiaru pieniedzy
        nie dotyczysad
        O aferze z ujawnieniem danych posiadaczy kont w banku w Lichtensteinie. Wywiad
        niemiecki odkupil od b.pracownika dane kikuset obcokrajowcow unikajacych
        opodatkowania we wlasnych krajach. Ksiaze L. Alois mocno sie zbulwersowal,ze tak
        negatywnie przedstawia sie jego panstwo, a przeciez on dba tylko o swieta
        wlasnosc prywatna, i winne temu procederowi sa zbyt surowe dla bogaczy przepisy
        podatkowe w ich wlasnych krajach. Niemcy choc tak podstepnie zdobyly te liste,
        zapowiedzialy,ze podziela sie danymi z kazdym zaintersowanym rzadem.A niektorzy
        "zapomnialscy" podatnicy nawet pokornie zglosili sie do urzedu i poplacili te
        odkryte w tak"niecny" sposob oszustwo .Ale urazony Lichtenstein, zyje z tego, ze
        jest dyskretnym krajem i bogacze zawsze moga czuc sie tam bezpiecznie/ przed
        swoim fiskusem/i postanowil ukarac sprzedawczykow.
        "Prokuratura w Vaduz poinformowała o otwarciu wstępnego dochodzenia "przeciwko
        Heinrichowi Kieberowi i innym nieznanym z nazwiska osobom" w związku z
        podejrzeniem "ujawnienia tajemnic firmy na rzecz zagranicy"."
        biznes.onet.pl/0,1700385,wiadomosci.html
        I po tym b.przydlugim wstepie skomentuje tylko tak- pazernosc to cecha wrodzona,
        dorabianie don ideologii, ze podatki sa za duze jest cyniczna forma zagluszania
        sumienia. A ksiaze? Zachowuje sie jak to ksiaze, przeciez nie pojdzie na
        zasileksmilepredzej znajdzie wysoko postawionych, a takze zaintersowanych
        zausznikow, ktorzy wycisza cala afere.Ale wg mnie to wydarzenie godne pokibicowania.
    • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 29.02.08, 08:58
      Polecam wywiad z Markiem Krajewskim:


      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4950784.html
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 29.02.08, 10:34
        Przeczytaliśmy. Osobowość pana Krajewskiego interesująca, pisanie
        też tylko trochę mnie męczy styl. Tematyka to wynagradza.
    • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 29.02.08, 15:58
      Przeczytalem i to porzadnie, probujac gdzie sie da, docierac
      do dostepnych dla mnie publikacji (zrodel z zalaczonych przypisow)
      i siegajac do sporych wlasnych zbiorow STRACH Jana T.Gross-a.

      Wstrzasnelo mna - przyznaje, choc nic odkrywczego (dla mnnie).
      Kroniki getta E.Ringelblum-a byly dla mnie szokiem przez
      beznamietnosc przekazu. Czytane (pozniej) opracowanie zapiskow
      inz.Czerniakowa, sila rzeczy - mniej, choc rowniez dla (niby)
      "nnormalnych" nie do pojecia sad.
      Marcel Reich-Racki ("Mein Leben") z racji niezwykle medialnej postaci
      Autora (na obszarze niemieckojezycznym) - zaciekawil i bulwersowal.

      J.Grass to moje pokolenie, przekaz z II-giej reki, ale z racji
      pochodzenia, talentu i przygotowania zawodowego - wstrzasajacy bo
      logiczny wywod i umiejetnosc argumentacji w oparciu o swietnie
      udokumentowane zrodla.
      Prawie jak Jego ksiazka o Jedwabnym.
      Wstrzasajace.
      • popaye Errata: 29.02.08, 16:02
        jest:
        "...Marcel Reich-Racki"
        powinno byc:
        Marcel Reich-Ranicki

        sorry.

        pE
      • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 29.02.08, 17:34
        Moja wiedza, to niestety wiedza z pierwszej ręki.W 1941 mieszkalismy
        w malenkim miasteczku, w którym Zydzi stanowili duza grupe
        mieszkancow /tak jak Litwini Tatarzy i Rsjanie/ . Tego się nie
        zapomni nigdy, tego wyganiania z domow, bicia, krzykow, placzu
        dzieci. A przede wszystkim nie zapomne ludzi /??? /ktorzy krzyczeli
        by sie szybciej zabierali i natychmiast rzucali sie na opustoszale
        domy i wynosili wszystko co sie dalo. Dzialo sie to wtedy gdy
        mieszkancy jeszcze stali obok swoich DOMOW. Grabiacy nie byli ludzmi
        z marginesu, nie doznali biedy ani wyzysku przed wojna jako ze
        miasteczko mialo kilka niewielkich zakladow /papiernia, odlewnia,
        roszarnia/ trzy garnizony, wiec bezrobocia nie bylo i Zyd "nie zywil
        sie ich krwawica" jak to sie czyta jeszcze dzisiaj w wielu
        wydaniach.
        Mama wtedy powiedziala: patrz i zapamietaj do czego prowadzi
        nienawisc do wyznajacych inna wiare lub rozniacych sie wygladem.

        Jak na piatkowe popoludnie temat za bardzo przykry i nie wszystkim
        bedzie wsmak.Nie rozwijajmy go ale pamietajmy.
        A my juz zrobilismy sprzatanie cotygodniowe, upieklismy placek i
        mamy szabas smile)) no to odpoczywajmy ... byle w zgodzie.
        • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 14:18
          Zrobilam szybki przeglad prasy i skupilam sie na "prezydenckich ustach"
          tj.min.Michale Kaminskim, ktory zdominowal polskiego prezydenta medialnie.
          Wszedzie go pelno. Zabiega o dodatkowa popularnosc? Jeszcze mu malo???
          ...."Ludwik Dorn zapytał mnie kiedyś, czy chcę zostać obserwatorem w PE -
          wspomina Michał Kamiński.
          - Powiedziałem, że tak, bo to pomoże mi podjąć dojrzałą decyzję, czy będę chciał
          kandydować do parlamentu.
          Parlament to część mojego życiowego planu.
          Chcę wrócić kiedyś do polskiej polityki, może jako lider polskiej centroprawicy.
          Ale wcześniej muszę skończyć studia i zmienić mój image ."

          Chociaz jego poglady sa wyjatkowo zmienne /raczej "plynne"/,
          bo to on
          "Dziękuje wyborcom i mówi: "Zjednoczenie powinno być formacją, która ma odwagę
          powiedzieć: Polska dla Polaków".
          Wiecej tutaj:
          wiadomosci.gazeta.pl/wybory2005/1,69307,2973805.html
          A dzis min. M.K. mowil,ze:
          "Jak podkreślił Kamiński, prezydent uważa, że żadna z osób, która została w 1968
          r. zmuszona do emigracji, nie utraciła polskiego obywatelstwa.
          - Tych ludzi spotkała ewidentna krzywda, byli bardzo często wbrew swej woli, w
          atmosferze antysemickiej agresji wyrzucani z Polski. Zdaniem prezydenta, ci
          ludzie polskiego obywatelstwa nie stracili - powiedział Kamiński."
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4980490.html
          Jak sie popatrzy na ewolucje pogladow MK to dostrzec mozna wiele wolt
          ...." Rok 1993. Kampania przed wyborami parlamentarnymi. Michał Kamiński,
          rzecznik prasowy Katolickiego Komitetu Wyborczego "Ojczyzna" (kilka partii, w
          tym ZChN), stoi z megafonem na placu Zamkowym i nawołuje: - Kupując polskie
          towary, aktywnie włączasz się w walkę z bezrobociem.
          ..... Kilka dni wcześniej organizuje kampanię na Dworcu Centralnym w Warszawie.
          Tam też rozdaje ulotki turystom z byłego ZSRR: "Przybysze ze Wschodu przywożą
          tyfus, malarię i inne choroby. Ich tania siła robocza wypiera polskich
          pracowników",
          Polacy dostają kartki z hasłem: "Polacy, ojczyzna jest dla nas"." to fragment z
          pierwszego linku.
          Internet.... to cud techniki i przeklenstwo,ze ma tak dobra i pojemna pamiec..smile
    • wedrowiec2 Ania kończy 100 lat:) 01.03.08, 15:52
      Pierwsza i najsłynniejsza cześć serii Lucy Maud Montgomery - Ania z
      Zielonego Wzgórza - ukazała się dokładnie 20 czerwca 1908 roku w
      Kanadzie. Z tej okazji, w 2008 roku planowane są międzynarodowe
      obchody urodzin Ani.

      Wydawnictwo Literackie, jako wyłączny na polskim rynku wydawca
      książek Montgomery, organizuje festiwal literacki pt. "Ania z
      Zielonego Wzgórza - 100 lat powieści", który odbywać się będzie od
      marca do czerwca tego roku. Najważniejsze uroczystości odbędą się 19
      czerwca w Krakowie, ale festiwalowe działania obejmą swoim zasięgiem
      całą Polskę. W programie znajdzie się m.in. cykl warsztatów dla
      nauczycieli, podczas których przedstawiona zostanie propozycja
      nowego odczytania książki Ania z Zielonego Wzgórza, konkurs
      literacki oraz konkurs rysunkowy dla dzieci.

      Seria książek o Ani z Zielonego Wzgórza liczy sobie 10 tomów. W
      kolejnych książkach opisywane są dalsze losy bohaterki i jej dzieci.
      Zostały one przełożone na 36 języków. Ostatni tom - Pożegnanie z
      Awonlea - ukazał się w 1920 roku. Na podstawie powieści o Ani z
      Zielonego Wzgórza zrealizowano 10 filmów.

      ksiazki.wp.pl/wiadomosci/id,35691,wiadomosc.html?rfbawp=1204382810.370
      • omeri Re: Ania kończy 100 lat:) 01.03.08, 21:14
        Muszę sprawdzić, czy mam wszystkie 10. O te ksiązki byla klótnia ze starszą
        siostrą (byly jej) i musiałam zdobywać na nowo.
        Od dziś ponoć do Kanady bez wizy. Pojechalabym chętnie...
        • jan.kran Re: Ania kończy 100 lat:) 02.03.08, 10:40
          Wedrowcze znasz to forum ?

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30357
          Omeri , marze zeby zobaczyc kiedys Wyspe Ksiecia Edwardasmile

          K.
          • wedrowiec2 Re: Ania kończy 100 lat:) 02.03.08, 11:04
            Nie, nie znałam tego forum, ale juz dodałam do ulubionychsmile
            • jan.kran Re: Ania kończy 100 lat:) 02.03.08, 11:11
              smile)))))))))))))))))))))))))))))

              Dzien dobry poza tymsmile

              Moze podrzuc na tym forum wiadomosc o stuleciu Ani. Ja np. nie mialam o tym pojecia.
              K.
              • warum Re: Ania kończy 100 lat:) 02.03.08, 15:20
                Niemozliwe?smile)
                Na sasiednim forum poruszono watek feminizmu,a poniewaz ja o sobie sadze,ze
                jestem 100%towa polfeministka zacytuje wypowiedz mezczyzny:
                "Fiński minister kultury i sportu Stefan Wallin ma apel do mężczyzn: -
                angażujcie się bardziej w prace domowe, pomagajcie przy dzieciach i spędzajcie
                więcej czasu w domu.

                - Równość zaczyna się w domu - powiedział Wallin w wywiadzie dla Reutera, przy
                okazji dorocznego spotkania Komisji ds. Statusu Kobiet Organizacji Narodów
                Zjednoczonych.

                - Bierzcie większą odpowiedzialność za prace domowe - apeluje Wallin do
                mężczyzn. - Im bardziej ojcowie będą się angażować w prowadzenie domu, tym mniej
                będzie rozwodów - uważa minister. - To prosta zależność. Oczywiście chodzi też o
                szanowanie siebie nawzajem i próbę ułatwienia sobie życia - podkreśla Wallin."
                biznes.interia.pl/news/chlopy-do-garow,1066689
                Z moich doswiadczen wynika,ze mezczyzni potrafia wszystko.
                Tylko im sie nie chce.
                A kobietom nawet jak sie nie chce - czuja,ze - musza.
                Ale to najdrozsza pomoc domowasmile
                • alfredka1 Re: Ania kończy 100 lat:) 02.03.08, 17:03
                  napisałaś: " Z moich doswiadczen wynika,ze mezczyzni potrafia
                  wszystko...." /mowa o pracach domowych/. Masz rację ,potrafią i gdy
                  muszą nie ustępują kobietom w jakości tego co robią w domu, kuchni
                  czy przy dzieciach. Przekonałam się na naszym przykładzie - gdy
                  dziecko mialo 2 latka musialam natychmiast wyciąć wyrostek. Wtedy
                  leżalo się ponad tydzień po takim zabiegu. I w domu wszystko
                  "grało" - ugotowane, posprzatane i dziecko nieznerwicowane. Ojciec
                  dziecka raczej wyczerpany smile) . Przyznał się, że gdy czegoś nie
                  wiedział to nie pytał sąsiadek a dzwonił do mojej siostry i już był
                  kulinarnie poduczony.
                  A potem już mu się nie chciało, chyba tylko wtedy kiedy
                  musiał /jak.np. ostatnio/ Okazało się, że pierze, prasuje, sprząta i
                  gotuje i nawet rzadko pyta jak to czy tamto sie robi. Najgorzej mu
                  wychodzi gotowanie ale tu trzeba mieć wieloletnie doświadczenie.
                  Na jego szczęscie szybko do sił powracam więc robi za podręczną
                  przy czynnościach wymagających wysiłku. .Jedno jest pewno: nie
                  wykonuje tych domowych czynności ze śpiewem na ustachsmile
              • wedrowiec2 Re: Ania kończy 100 lat:) 02.03.08, 17:49
                Pamiętacie fragmenty, w których panie zajmowały się sztukowaniem
                kołder? Pewnie otrzymywały takie dzieła:
                www.quilterscache.com:80/Inspirations.html
          • omeri Re: Ania kończy 100 lat:) 02.03.08, 18:30
            też marzę i dodalam do ulubionych
    • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 18:45
      Warum (dzisiaj!) napisala:
      "...ja o sobie sadze,ze jestem 100%towa polfeministka"

      Tworca terminu "feminizm" byl Charles Furier (1772 - 1837),
      zagorzaly krytyk kapitalizmu i socjalista (niestety "utopijny").
      Pod terminem "feminizm" rozumial prawo kazdej kobiety do posiadania
      czterech kochankow rownoczesnie!
      Bylo to jedno z pierwszych sformulowanych wyraznie praw czlowieka.
      Niestety dzis juz zapomnianego (??).
      Termin jednak pozostal,ale definicja sie zmienila i to calkowicie ,
      bo dzisiejszy feminizm za fundament ma calkowite pozbycie sie
      facetow, nie tylko jako kochankow.

      No, no! nasza polfeministko smile))

      pozdrawiam,-
      pE
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 19:20
        Dziekuje za oswiecenie!!smile)Troche pozno uswiadomiles mi,ze mam tak straszne brakisad
        Chyba zrobie sobie koglamogla na oslodesmile
        • alfredka1 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 19:43
          Uwaga!!!! nie zapomnij na króciutko zanurzuć jajka we wrzątku /na
          skorupce różne paskudztwa mieszkają. /
          • wodnik33 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 20:28
            Zaczynają się problemy za miedzą, wklejam wpisy na naszym miejskim
            forum:
            Media informują o tym, że Polacy z Löcknitz wyprowadzają
            się do Polski: wiadomosci.onet.pl/1702781,11,item.html

            Przywołane fakty są porażające, ale jakoś dziwnie nie słyszałem
            komentarza ministra spraw zagranicznych, premiera czy prezydenta.
            Dlaczego? bo jeszcze nikogo faszyści nie zabili? Nie chodzi o to że
            biją naszych i trzeba krzyczeć, ale chodzi o to, że Polacy schodzą
            do roli Żydów przed wojną, z kórymi można było robić wszystko bo
            nikt nie stanął w ich obronie. Oni nie mieli swojego rządu i swojego
            prezydenta. Taki ma być finał: ze spuszczonymi głowami mają spakowac
            się i wócić do Polski i to będzie zakończenie problemu? Nie jestem
            zwolennikiem podgrzewania atmosfery, ale jeżeli uświadomimy sobie że
            blisko 20% "naszych sąsiadów" głosowało na faszystów, to zaczynam
            się niepokoić. W imię dobrych stosunków i wspólnej kasy z Uni głosu
            nie może zabrać marszałek lub prezydent Szczecina? Czegoś mi w tej
            historii brakuje? Może plakatów i bilbordów po polskiej stronie z
            napisem "Faszystom wstęp wzbroniony"...

            i drugi wpis:
            Gość: tho 02.03.08, 18:45 Odpowiedz Nie chce bronic Niemcow,
            jednak mieszkajac przez pare lat w Niemczech mam troche
            inne spojrzenie na sprawe. Znam wiele mlodych Niemcow z pogranicza.
            W rozmowach
            wszyscy zgodnie mowia, ze pierwsze co robia jak tylko beda miec
            szanse, to
            wyjezdzaja gdziekolwiek, byle nie byc na terenach dawnej DDR/NRD.
            Dla nich nie
            mam tam przyszlosci. Dookola bieda, brak pracy. Dodatkowo wysiedlone
            osiedla do
            ktorych nikt sie nie chce wprowadzic. Polecam zobaczyc Egessin,
            Tolgelow,
            Pasewalk czy nawet troche bardziej odlegle Schwedt - wszedzie albo
            burza dawne
            osiedla, albo stoja one opustoszale. Bardzo dobrze widac to
            wieczorem gdy na
            caly blok swieci sie 10 swiatel. Sklepy - Aldi, Lidl, Plus, Netto.
            Same
            dyskonty, bo ludzie nie maja kasy, bo i z czego? Renta babci i
            dziadka czy
            zasilek dla bezrobotnych? Kogo stac ten jedzie do Szczecina na
            zakupy, bo tam
            nie ma prawie zadnego wyboru produktow no i po benzyne, ktora czesto
            jeszcze
            biora dla sasiadow.
            Nic dziwnego, ze panuja tam takie nastroje. Na faszystowkich
            oszolomow glosuja
            glownie ludzie starsi, ktorzy daja sie omamic ichniej propagandzie
            gloszacej, ze
            obce narody zabieraja prace Niemcom i przez to nie ma pracy i
            pieniedzy. Mlodym
            nie zalezy na glosowaniu, sprawiaja wrazenie jakby anarchia byla dla
            nich
            systemem idealnym.

            I pomyśleć, że to było społeczeństwo wychowywane przez dziesiątki
            lat w duchu braterstwa internacjonalistycznego .. sad(((
            Czubatku, Popaye, czy u Was też są problemy z "naszymi" sąsiadami?







            reklama



            Wszystko dla Polaków w Londynie
            Gorące wiadomości z życia gwiazd
            Legalna praca na Wyspach




            • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 21:11
              Bardzo ciekawa jestem zdania Czubatka i Popaya...
              K.
              • wedrowiec2 Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 21:19
                W obawie przed atakami róznej maści nacjonalistów, w czasie
                trzydniowego pobytu w Dreźnie samochód trzymałam na zamkniętym
                parkingu hotelowym. Saksonia słynie z „przyjaźni” do obcychsad
                W żadnym dużym niemieckim mieście nie widziałam tak małej ilości
                osób o innej niż biała karnacji.
                I ciągle nie mam czasu opisać swych wrażeń z pobytusad((
            • popaye Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 21:30
              Wodniku,-
              co do (mimochodem) zasygnalizowanego pomyslu ew. przeprowadzki
              na teren (przygranicznej) prowincji b.NRD (DDR) - juz sie
              wypowiadalem.
              Ja, w zadnym przypadku bym tego nie czynil (wyjatek: wielkie miasta
              lub podberlinski Poczdam, bo juz na pewno nie np.: Magdeburg).
              Do tego, z calym szacunkiem, ale ja mam 30-ci lat praktyki zycia,
              pracy, obycia ze srodowiskowa mentalnoscia, kontaktow towarzyskich
              i znajomosci niuansow jezyka "raczej" hmmmm... nie bardzo
              porownywalnych z wiekszoscia "amatorow" zamieszkania w poblizu
              lewego brzegu Odry smile.

              Osobiscie mam wylacznie(!) pozytywne doswiadczenia z codziennych
              kontaktow z Abogerynami.
              Z kazdym, zarowno w pracy jak i sasiadami.
              Ale....
              - nigdy nie obracalem sie w srodowisku "klienteli" rozbudowanych
              (tutaj) swiadczen socjalnych, nie mialem mieszkania "od Miasta"
              zawsze mialem prace nie bedac konkurentem tych co pracuja za
              najnizsze stawki, placilem(ce) wszelkie podatki i skladki socjalne
              a staz mam w tym taki iz np. w mojej Firmie, niewielu
              wspolpracownikow mnie moze w tym "dorownac" chocby z racji wiekusmile.

              Mieszkam w wyjatkowym, bogatym miescie gdzie "luz" i tradycja
              otwartosci na "wszystko" jest wrodzona cecha Aborygenow smile.
              Obok (niewatpliwie) Kolonii, Hamburga, Monachium czy (jak sadze)
              Frankfurt-u a/M. jedno z miejsc (w RFN) gdzie "warto" zyc, nawet
              bedac cudzoziemcem.

              Pamietam, jeszcze przed "upadkiem" muru berlinskiego audycje
              "kultowej" (u nas) stacji radiowej WDR-II, w ktorej Aborygeni-
              mieszkancy mojego miasta wypowiadali sie w temacie ew. podrozy do
              owczesnego DDR (NRD).
              - eeeee.... - a po co?, i "gdzie to jest?" oraz: " a po cholere?,
              moj krotki urlop wole spedzic na Majorce" - to streszczenie 99%
              wypowiedzi moich "sasiadow" smile
              NIC sie od tej pory nie zmienilo, przepasc (mentalna) dzieli
              te dwie czesci Niemiec i pewnie dlugo sie w tym nic nie zmieni.

              pozdrawiam,-
              pE
              • jan.kran Re: Przeczytane dzisiaj XXII 02.03.08, 21:40
                Bardzo ciekawe Popaye , dziekuje.
                Dopisze sie wwolnej chwili.
                K.
Pełna wersja