tervik
27.02.08, 00:50
Nie chce zaklocac blogiego spokoju miejsca, w ktorym podnosicie sobie
cisnienie herbata i nakrecaniem sie wzajemnie w niecheci do ONYCH, wiec
odpowiem tu na kolejna aluzje i polajanke. Dotyczy ona tym razem juz nie
wynaturzenia,jakim jest seks z wlasna zona, lecz innej godnej napietnowania
fanaberii czyli wypoczynku po pracy i korzystania z wypracowanej latami
pozycji i srodkow finansowych.
Wedrowiec2 pijac ewidentnie do mojej wypowiedzi w innym watku [zreszta nie do
niej skierowanej] pisze:
"Mimo podeszłego wieku więcej czasu przeznaczam na pracę niż na odpoczynek.
Luksus wynikający z nienormowanego czasu pracy??? Nie, to tylko chęć działania
proporcjonalna do posiadanej energii zgodna ze zdrowym rozsądkiem. Czuję się
Europejką (starą-europejką

), więc nie widzę powodu do wcześniejszych
emerytur, wyłudzanych rent i leniwego życia na garnuszku państwa
(czyt.młodszego pokolenia)."
Byl czas szanowna Pani Europejko, kiedy i ja i moja obecna zona pracowalismy
czasem i po 12-14 godzin na dobe, jednoczesnie uczac sie najpierw na studiach
dziennych, a pozniej jeszcze na dodatkowych zaocznych. W tym czasie urodzila
nam sie corka, ktora dzis dzieki naszej pracy nie musi w Anglii zmywac
garow,tylko pojechala tam studiowac na jednej z lepszych uczelni. W czasie
studiow zadne z nas nie bylo na garnuszku rodzicow, ich pomoc byla znikoma,
proporcjonalna do mozliwosci.Udalo nam sie osiagnac sukces i stabilizacje
finansowa gdyz po pierwsze jestesmy z swoim zawodzie dobrzy, po drugie nigdy
nie balismy sie pracy i przechodzilismy przez wszystkie szczeble zawodowe po
kolei i po trzecie mielismy troche szczescia i wstrzelilismy sie z nasza
specjalizacja w odpowiednim momencie w luke na rynku pracy. Moim luksusem jest
dzis juz nie tylko nienormowany czas pracy ale i to ze moge jej czesc zlecic
swoim pracownikom wykorzystujac wolny czas na dzialalnosc spoleczna na rzecz
mojej miejscowosci, na swoje hobby, podroze czy wypoczynek. Jednym slowem na
zycie, ktore nie sklada sie tylko z pracy. Uznalismy z zona, ze w wieku 45-47
lat jest to najlepszy moment zeby sie zaczac z zycia cieszyc i z niego
korzystac tak razem jak i osobno.
Pragne uspokoic Pania Europejke, ze nie wykorzystujemy na ten cel srodkow z
wyludzonej od panstwa renty,ani nie zerujemy na mlodszym pokoleniu,wiec
przypisany mi przez Pania zyciorys i intencje znacznie rozmijaja sie ze stanem
faktycznym. Sposob myslenia i wyciagania wnioskow, jaki Pani zaprezentowala
niewiele ma wspolnego ze stara Europa natomiast sporo z peerelem i
przyleglosciami.
To tyle od <trolla>. Ide porozmawiac z zona przez skype. Len patentowany-
zamiast pracowac pojechala z corka na narty.
Tak wiec seks jeszcze przez kilka dni dla mnie tez tylko teoria