O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}}

06.03.08, 18:21
Proponuje juz nie pisac na watku o tepieniu bo az ciarki po plecach
przechodza gdy codziennie na to patrze :-}
i to jedna z moich wad albo urazow z dziecinstwa. Wychowalam sie w
rodzinie gdzie stawiano dzieciom /bylo nas troje/ tak wysokie
wymagania, ze ciagle bylismy krytykowani. Potem juz w doroslym zyciu
uslyszelismy od Mamy i Taty, ze nie zawsze byli sprawiedliwi ale to
dla naszego dobra.... Bylo minelo...
O zaletach nie pisze bo staram sie tylko zyc przyzwoicie.A moze
kiedys sie odwaze i pochwale sie czyms dobrym co to we mnie
jest.Jestem tu od niedawna przeciez.
    • jan.kran Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 06.03.08, 18:54
      Ja troche OT bo rzeczywiscie watek tepiacy wysuwa sie na czolotongue_outPPP
      choc tresc zaczyna byc sympatyczna.
      Wlasnie wahalam sie czy go nie podbic ponownie zeby napisac nowej kolezance ze
      Herbaciarnia otwarta cala dobe i kawe i innne napoje tez mozna uzywac.

      Sredniowieczna wracajac do tematu jak sie sama nie pochwalisz to Cie nikt nie
      pochwali wiec piszsmile


      Moja gluwna wada jest to ze jestem szybka i nerwowa...
      Kran
      • verona35 Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 06.03.08, 19:04
        A nowa koleżanka jest i czyta tongue_out
        Więc podbijanie wspomninego topiku juz jest niepotrzebne smile
        A tak naprawdę, to własciwie biore to na siebie i moja nieporadnośc w tym miejscu, ze wspomniany topik był w czołowce, ale tez jednyny w którym ktos sie odzywał
        sorry wink

        Eee...i znów nie na temat

        No tak.. a we mnie jest tyle samo wad co zalet big_grin
        Ooo !!
      • plat.du.jour Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 06.03.08, 19:14
        > Sredniowieczna wracajac do tematu jak sie sama nie pochwalisz to Cie nikt nie
        pochwali wiec piszsmile

        Za to jak zapomnisz o swoich wadach to zawsze ktos cie w tym wyreczy.

        >
        > Moja gluwna wada jest to ze jestem szybka i nerwowa...

        Jak samokrytyka to samokrytyka. Zapomnialas dodac, ze oprocz tego klamiesz,
        tworzysz mity,udajesz kogos kim nie jestes i robisz bledy ortograficzne.
        I to sa twoje "gluwne" wady. Nieprawdaz Kran?
        • jan.kran Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 06.03.08, 19:39
          Widzisz Sredniowieczna od razu sie sprawdzilotongue_outPPP

          GUwna... ja nie robie nigdy bledow ortograficznych to jedna z moich zalet
          < moze jedynatongue_outPPP > .

          Ale z szybkosci mi sie paluszek osunal.
          I z nerwowosci tez bo dzis cos GW mi swiruje i piszac na forum czytam obok
          rozne rzeczy i robi sie groch z kapusta.

          Kransmile
        • warum Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 06.03.08, 19:39
          Jak samokrytyka to samokrytyka. Nie wyreczajmy wiec w tym innych.
          Zaleta - zacytuje nieskromnie prof.Bartoszewskiego - przyzwoitosc.
          Wada - nieustepliwosc.I niezmiennosc.
          Ale z wiekiem mi to przechodzismile
          Im dluzej zyje tym glosniej mowie /-co myslesmile,a moze to wada sluchu?sad/ i mniej
          widze /- tzw.szczegolowsmile,a moze okuliste trzeba odwiedzic?sad/
          • czubatek Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 06.03.08, 22:15
            Mila JK ,sadze ,ze jestes juz bardzo dlugo za granica wiec masz
            prawo robic bledy,mnie tez to sie zdarza,pisz jak najwiecej,ja malo
            pisze(brak czasu) ale z ciekawoscia czytam wszystkie wypowiedzi a
            Twoje szczegolnie,pozdrawiam serdeczniesmile)
    • sredniowieczna1 Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 13.03.08, 19:40
      Verono, gdzie jestes????
      Czy na zamknietym forum do ktorego pukalas? Zagladaj do nassmile
    • witekjs Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 13.03.08, 20:21
      Myślę, że będzie dla Was interesująca książka pt "Wredni Ludzie".
      Jest to książka o "umniejszaczach", jak ich rozpoznawać nawet wśród bliskich i w
      sobie też...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20070&w=38212225&a=63886619
      Witek
      • wedrowiec2 Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 13.03.08, 21:37
        Dziękuję Witkusmile Jutro poszukam w bibliotece.
        Znalazłam opis:
        "Jest to ksiazka o ludziach, ktorzy wnosza swoj wklad w specyficzne
        zjawisko, zwane odwartosciowywaniem lub umniejszaniem czyjejs
        wartosci (ang. invalidation). Umniejszanie wartosci mozna uznac za
        glowna przyczyne zanizonej samooceny, udreki psychicznej i
        powszechnego braku szczescia. Jesli bedziesz o tym pamietal, mozesz
        sie przekonac, ze informacje zawarte w tej ksiazce naleza do
        najwazniejszych sposrod tych, jakie kiedykolwiek zdobyles i moga
        znaczaco zmienic twoje zycie.
        Umniejszanie wartosci szerzy sie w naszym spoleczenstwie i wszyscy
        mamy w tym swoj udzial. Tylko jeden procent ludzi robi to celowo,
        aby manipulowac innymi i kontrolowac ich. Dwadziescia procent
        stosuje je na poly swiadomie jako mechanizm samoobrony. Cala reszta
        czyni to tylko okazjonalnie, zwykle nieswiadomie i nieumyslnie.
        Zjawisko umniejszania wystepuje w kazdym srodowisku. Najszczesliwsi
        sa ci, ktorzy szczegolnie w okresie dorastania bardzo rzadko stykali
        sie w swym otoczeniu z umniejszaniem wartosci.

        Umniejszanie wartosci jest terminem ogolnym, ktorego uzywam w tej
        ksiazce do opisania dzialan ludzi zadajacych, a przynajmniej
        usilujacych zadawac innym bolesne ciosy. Umniejszac czyjas wartosc
        moga najrozmaitsze zachowania - od zdradzieckiego strzalu w plecy po
        znaczace westchnienie. Moze to byc przewracanie oczyma lub prztyczek
        w nos. Zwykle najwiecej szkod powoduja podstepnie zadane rany
        psychiczne. Uderzenie w nos jest oczywiste i goi sie bez sladu.
        Zachwianie czyjejs samooceny - celna uwaga w odpowiednim momencie -
        moze zostawic slady na cale zycie. Zniszczenie czyjejs zdolnosci do
        bycia szczesliwym jest przypuszczalnie czyms o wiele gorszym niz
        jakiekolwiek szkody cielesne, ktore jedna osoba moze wyrzadzic
        drugiej.

        Glowna przyczyna, dla ktorej tak czesto spotykamy sie z
        umniejszaniem wartosci, jest dorazna skutecznosc takiego zachowania.
        Fizyczny cios jest jawny i moze zostac oddany, natomiast podstepne,
        zakamuflowane dewaluowanie, uderzajace w psychike, moze pozostac nie
        zauwazone i nie ukarane; mimo ze rani, pozwala manipulowac
        atakowanym.

        Co by sie stalo, gdyby ujawnic proces umniejszania wartosci?

        Dawniej nikt nie wiedzial o istnieniu bakterii i nikt ich nie
        widzial, a przeciez atakowwaly. Gdy Pasteur odkryl, ze wokol nas i w
        nas sa zarazki, zignorowano go. Nikt nie mial ochoty myslec o
        niewidocznych drobnoustrojach, pelzajacych po calym ciele i wewnatrz
        niego. Obecnie, dzieki Pasteurowi i innym, bakterie poznano i
        zwyciezono.

        Z umniejszaniem trzeba walczyc jak z bakteriami: publiczny lincz
        umniejszaczy nie rozwiaze niczego. Leczenie ukrytego umniejszania
        wartosci moze byc trudne, lecz jest o wiele latwiejsze niz
        rozprawienie sie z zarazkami: nie musimy wymyslac szczepionek czy
        antybiotykow. Osiagamy bardzo wiele w zwalczaniu umniejszania
        wartosci, po prostu rozpoznajac to zjawisko. Niszczaca sila
        umniejszania tkwi w tym, ze jego istnienie pozostaje nie wykryte i
        bezkarne.

        Ludzi, ktorzy doswiadczaja umniejszania, pozwalaja na to, sa zatem
        rowniez odpowiedzialni za szerzenie sie tego zjawiska jak ci, ktorzy
        dopuszczaja sie umniejszania innych. Obowiazkiem kazdego z nas jest
        rozpoznanie i skierowanie w inna strone badz odparcie kazdego ataku
        przypuszczonego na czyjas samoocene. Gdyby umniejszanie wartosci nie
        skutkowalo... nikt by tego nie robil.

        Podreczniki psychologii zawieraja teorie. Niniejsza ksiazka niczym
        sie nie rozni od innych. Jedyne, co odroznia teorie uzyteczne od
        bezuzytecznych, to praktyczna przydatnosc. Teoria Pasteura,
        dotyczaca bakterii chorobotworczych, nadal bylaby wymieniana w tej
        czy innej ksiazce, sam Pasteur bylby malo znana postacia
        historyczna, gdyby jego pomyslow nie zastosowano. Najlepsza,
        najoryginalniejsza teoria nie przedstawia zadnej wartosci, jesli nic
        sie nie zmienia po jej zastosowaniu."

        Znam wiele takich osóbsad(
        • witekjs Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 13.03.08, 21:42
          Ta książka jest pod podanym adresem online.
          Nie wiem czy teraz ją dostaniesz.
          Bardzo ciekawa.
          Witek
          • wedrowiec2 Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 13.03.08, 21:58
            Już zauważyłam. Jeśłi nie znajdę w bibliotekach, to wydrukuję.
            Ostatnio czytam "W co ludzie grają" Erica Berne. Książka porusza
            bardzo ciekawy temat, ale napisana jest przeraźliwie trudnym
            językiem. Może to tylko zły przekład, ale raczej wychodzą na jaw
            moje braki w słownictwie psychologicznym. Tak, czy inaczej polecam.

            "Książka znanego psychiatry amerykańskiego o wielkich walorach
            dydaktycznych. Przedstawia zagadnienie stosunków międzyludzkich w
            kategoriach tzw. analizy transakcyjnej. Omawia typowe sytuacje
            społeczne, ujmując je w konwencji "gier". Uczy sposobów poprawy
            wzajemnych kontaktów między ludźmi, pozwalając czytelnikowi lepiej
            zrozumieć zarówno siebie, jak i drugiego człowieka. W książce
            przedstawiono 30 typowych sytuacji społecznych, analizując je w
            konwencji tzw. "gier". Pozycja składa się z 3 części: część 1
            zawiera teorię potrzebną do analizy i jasnego zrozumienia gier,
            część 2 prezentuje opisy poszczególnych gier, część 3 mieści w sobie
            materiał kliniczny i teoretyczny, który pozwala zrozumieć, co znaczy
            być wolnym od gry. Obecne, piąte wydanie pracy, zawiera zmiany w
            terminologii i ujęciu tematu, oparte na głębszych przemyśleniach
            autora, dalszych lekturach oraz nowym materiale klinicznym. Pozycja
            stanowi interesującą lekturę przede wszystkim dla psychologów,
            terapeutów i pedagogów."
            • mammaja Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 13.03.08, 23:25
              Jezeli chodzi o umniejszaczy, to bardzo by mi sie ta lektura
              przydala wiele lat temu. Duzo czasu uplynelo, nim zdiagnozowalam
              zachowanie pewniej bliskiej mi(skadinnad) osoby. Teraz wiem, ze byla
              klasycznym umniejszaczam, ale co mi krwi napsula, to moje smile)))
              Dodalam linka do ulubionych i bede ppoczytywac. Dzieki.
              Co do moich wad, to nie mam dosyc masochizmu, zeby sie niemi
              chwalic. Niech pozostana moja tajemnica smile
              • gaja_1 Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 14.03.08, 12:40
                Patrząc z mojego punktu widzenia mam same zalety smile)))
                Gorzej z ich postrzeganiem przez innych.
                Wg. mnie moje lenistwo jest dla mnie
                ciężko wypracowanym osiągnięciem.
                Mam zdecydowanie więcej czasu na zajmowanie się sobą
                i swoimi zachciankami. Dla innych obibok.
                Rozrzutność uznaję za plus dla mnie
                a moje starocie wiecznie mnie za to ściga.
                itd...itp...
                NO i kto ma rację?
                • alfredka1 Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 14.03.08, 15:59
                  Pomniejszacze dopadaja mnie przez całe moje długie życie i nawet
                  wiem jak skutecznie się bronić - wystarczy jedno zdanie "masz rację,
                  przeciez to co mówię to takie zwyczajne codzienne. Chyba chcę sie
                  wydać lepsza mądrzejsza.... itd itp." Pomaga, pomniejszacza
                  zamurowuje.
                  A teraz o wadach i zaletach moich . Zaleta to lubienie ludzi a wada
                  to ludzi lubienie.Naprawdę.To nie ma być żart.
                  Witek, pozdrawiamy smile)- wodnikostwo
              • oh.messalina Re: O naszych wadach i zaletach troszeczke :-}} 15.03.08, 17:09
                Jeśli istnieją umniejszacze muszą też istnieć wyolbrzymiacze własnych zalet i
                cnót. Nietrudno ich znaleźć np. w Internecie. Natura nie znosi próżni a akcja
                rodzi reakcję smile
                • witekjs _________________________________ ________NARCYZM 15.03.08, 20:23
                  Messalina ma oczywiście rację.
                  Zupełnie niedawno okazało się, że nie jest rzadkie, a ostatnio często / do czasu
                  / gratyfikowane cech typowych dla narcyzmu.
                  Postacie takie spotykamy na co dzień i 'oczywista oczywistość', w dużych
                  ilościach na scenie i polityce.
                  Myślę, że nie jedno z nas znajdzie wiele cech przedziwnie znajomych...

                  Marek Warecki, Wojciech Warecki
                  POLITYKA 06 lutego 2008
                  Się uwielbiam
                  Fragmenty skróconej wersji doskonałego artykułu/poniżej/
                  Narcyz XXI wieku - silny i aktualny jak nigdy
                  Dorosły narcyz, niedorosła samoocena
                  Narcyz postrzega siebie jako silnego i atrakcyjnego, niczym ucieleśnienie
                  greckiego herosa, mimo że wewnątrz jest pełen wątpliwości. Tak naprawdę narcyz w
                  głębi siebie czuje się bardzo niedowartościowany (nawet całkowicie
                  bezwartościowy). To zmusza go do poszukiwania wszystkiego, co najlepsze:
                  permanentnie kupuje potrzebne i niepotrzebne gadżety elektroniczne, ubrania,
                  samochody. Dla narcyza największym wzmocnieniem są wszelkie oznaki podziwu i
                  uznania, i z tego powodu jest trochę podobny do histeryka, dla którego liczy się
                  przede wszystkim to, co jest zewnętrzne. Jak uważał Antoni Kępiński, wybitny
                  polski psychiatra, histeryk ma płytką osobowość i kieruje się tym, co sądzi o
                  nim otoczenie. Narcyz podobnie jest płytki emocjonalnie, ale jego stany
                  psychiczne są determinowane przede wszystkim reakcjami innych ludzi. Nie ma
                  głębszego wglądu w swoje stany psychiczne i nie jest zdolny do głębszych
                  wzruszeń czy osądów, poczucia winy czy introspekcji. Histerykowi bardziej zależy
                  na podziwie, a narcyzowi na kontroli, zwłaszcza połączonej z miłością do jego
                  nadzwyczajnej i niepowtarzalnej osoby.
                  Ażeby być podziwianym, ludzie ci gotowi są zrobić naprawdę bardzo dużo. Np.
                  twórca firmy Oracle Larry Ellison, gdy zwyciężył w regatach, zanim jego rywale
                  dotarli do portu błyskawicznie przesiadł się do swojego samolotu i z „hukiem
                  przeleciał nim nad głowami żeglarzy, którzy z nim przegrali, by jeszcze bardziej
                  ich upokorzyć”. Brak rzeczywistych sukcesów w niczym narcyzowi nie przeszkadza.
                  Żeby zdobyć podziw albo chociaż zainteresowanie, tworzy własną mitologię. Ale
                  również stara się, aby jego opowieści bardzo trudno było zweryfikować.
                  Oczekuje, że inni będą odgadywać jego myśli i zachcianki, że będą spełniać je
                  jak najszybciej i jak najpełniej, ponieważ w przeciwnym wypadku wykaże swoje
                  niezadowolenie i ukarze „winnych” zaniedbań.
                  Nie toleruje, kiedy ludzie są spontaniczni i autentyczni w wyrażaniu uczuć.
                  Uważa, że zagraża to jego grze. Jeśli ktoś wykazuje empatię, traktuje to jako
                  dowód słabości, naiwności i głupoty.
                  Gdy stajemy się sprawcami czyjegoś cierpienia – i dotyczy to wszystkich, nie
                  tylko narcyzów – jesteśmy w stanie zrobić bardzo dużo, aby przekonać samego
                  siebie, że nasza ofiara tak naprawdę zasługiwała na takie potraktowanie. Narcyzi
                  opanowali tę umiejętność w stopniu najwyższym.
                  Zaślepiony uwodziciel
                  Manipulacja ludźmi nie jest jakąś osobliwością przypisywaną narcyzom, ale mają
                  oni do niej osobliwą predylekcję. Szczególnie często grają poczuciem winy,
                  insynuacją i szantażem, obmową, obietnicami, pochlebstwem. Oczywiście i
                  kłamstwem, i półprawdą. Narcyz bardzo lubi stosować blef lub występować z
                  pozycji siły. Z drugiej strony – paradoksalnie sam poddaje się manipulacji:
                  komplementy wręcz zaślepiają go. Pochlebcy, lizusi to jego naturalny ekosystem.
                  Choć w oczach narcyza jesteśmy wyłącznie środkiem i narzędziem realizacji jego
                  potrzeb, sam klimat kontaktu z nim może być nader sympatyczny. Nie dajcie się
                  zwieść. Ani uwieść.
                  Uwieść w sensie ścisłym, bo kiedy narcyz zdobywa partnera, często jest bardzo
                  przekonujący i na pozór autentyczny w uczuciach. Jednak nawet jeśli narcystyczny
                  kochanek – dla zaspokojenia swojej próżności bycia kochankiem doskonałym –
                  będzie stawał na głowie (dosłownie i w przenośni), by dać partnerowi orgazm za
                  orgazmem, to w sferze emocjonalnej bilans życia z nim będzie gorszy niż budżet
                  Erytrei.
                  Wspólne z narcyzem dociekanie prawdy o wzajemnych relacjach jest – trzymając się
                  mitologicznych odniesień – syzyfowym wysiłkiem. Stosowany przez niego mechanizm
                  obronny zwany jest projekcją (rzutowanie na drugą osobę wszystkich własnych
                  złych cech i postępków, wypartych treści, wręcz całego zła tego świata). Całą
                  odpowiedzialność zrzuci na drugą osobę, chociaż może stać to w jawnej
                  sprzeczności z faktami.
                  Dla pań jest jeszcze jedna zła wiadomość – według amerykańskiego psychologa dr.
                  Alona Gratcha „narcystyczny mężczyzna nie interesuje się jej osobą, a raczej
                  tym, czy potrafi ona wiarygodnie prawić mu komplementy. Osobowość i cechy
                  fizyczne kobiety uwodzonej przez egocentrycznego mężczyznę nie mają w tym
                  wypadku znaczenia”. Przedmiotowe traktowanie partnera traci w tym przypadku
                  jakiekolwiek metaforyczne znaczenia. Przedmioty zużywają się, wychodzą z mody.
                  Prezes firmy, narcyz, a jakże, porzucając rodzinę dla nowej konkubiny, na
                  rozpaczliwe pytanie żony: dlaczego?, odpowiedział: „Bo jesteś już za mało
                  reprezentacyjna”.
                  Jako że narcyz miał niezdrowe relacje z rodzicami, pojawia się też równie często
                  mechanizm obronny, który nazywany jest rozszczepieniem, a istotą jego jest:
                  „oddzielenie od siebie negatywnych i pozytywnych doświadczeń emocjonalnych w
                  relacji z ważnymi osobami. Sprawia to, że niemożliwe staje się jednoczesne
                  przeżywanie ambiwalentnych uczuć wobec nich. Zamiast tego występuje
                  idealizowanie lub skrajne potępianie”. Po złotym okresie bycia uwodzonym przez
                  narcyza można zostać strąconym na samo dno Tartaru.
                  Być związanym z narcyzem to nawet nie pech. To dramat!
                  Często po rozpadzie związku, jak opisuje to szwajcarski psycholog Gerhard
                  Damman, narcyzi „nie utrzymują kontaktu ze swoimi byłymi partnerkami, nawet
                  jeśli mają z nimi dzieci. Alimenty załatwiają obrażeni, za pomocą czeku, a
                  często nawet i tego nie robią. To ludzie, którzy z powodu biedy i zaniedbania
                  stali się wewnętrznie twardzi i cierpią na brak miłości. Jeśli druga osoba nie
                  oferuje im tego, czego od niej oczekują, zostawią ją bez skrupułów. I tak zamyka
                  się zaklęty krąg: oni traktują innych w taki sam sposób, jak czuli się niegdyś
                  traktowani”.
                  Tytan? Tyran!
                  Uwielbienie własnej osoby przeradza się u narcyza w stan omnipotencji, czyli
                  poczucia wszechwiedzy i wszechmocy. W wielu zawodach radzi on sobie bardzo
                  dobrze, ponieważ ma duże aspiracje i potrzebę sukcesu. Nie ma zaś skrupułów, by
                  wykorzystywać innych, bez oglądania się na zasady czy etykę. Sam wnosi do pracy
                  wiele mocnych elementów: niebywałe zaangażowanie, bezkompromisowe dążenie do
                  celu, umiejętność mobilizacji (na początku) pracowników, siłę przebicia,
                  odporność na obciążenia zawodowe. Jako że jest przeświadczony o własnej racji i
                  misji, stara się bez skrupułów usuwać ze swojej drogi wszelkie przeszkody i
                  przeć do celu, któremu na imię sukces. Dlatego bywa tak kochany przez zarządy
                  firm, widzące w nim Midasa, który, czego się dotknie, zamieni w złoto.
                  Przynajmniej do czasu.
                  Narcyz na krótką metę potrafi zagonić ludzi do roboty. Jest przekonany
                  (święcie), że bez jego udziału nic udać się nie może, a robota nie będzie
                  zrobiona jak trzeba. Uważa, że największą nagrodą dla jego współpracowników jest
                  możliwość obcowania z nim na co dzień, słuchania, podziwiania go.
                  Im dłużej firmą zarządza szef-narcyz, tym kłopoty są większe. Zdaniem psychologa
                  Leszka Mellibrudy w Stanach Zjednoczonych aż 35 proc. nietrafionych decyzji
                  menedżerskich obciążonych jest błędami wynikającymi z narcystycznego sposobu
                  zarządzania. Przyczyna takiego stanu może być dwojaka: niechętnie uczą się od
                  innych, a gdy ponoszą porażki, często reagują niekontrolowanymi atakami złości
                  lub paranoidalnymi interpretacjami rzeczywistości. Dla bardziej kreatywnych i
                  dążących do samodzielności podwładnych (czyli tych najzdolniejszych) narcyz
                  staje się prawdziwym ciemiężcą, ham
                  • witekjs ________________________________N ARCYZM cd. 15.03.08, 20:36
                    /.../Dla bardziej kreatywnych i dążących do samodzielności podwładnych (czyli tych
                    najzdolniejszych) narcyz staje się prawdziwym ciemiężcą, hamuje ich inicjatywy i
                    możliwości. Coraz bardziej uwidaczniają się takie jego cechy jak: brak poczucia
                    solidarności z zespołem, głuchota na krytyczne uwagi i nieumiejętność wczucia
                    się w sytuację współpracowników. Narcyz nie jest w stanie stać się prawdziwym
                    liderem i w końcu w zarządzaniu ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Oblicze cerbera.
                    Ale najbardziej niebezpieczny typ narcyza to urodzony mobber. Wybitna
                    specjalistka w dziedzinie mobbingu francuska psychiatra Marie-France Hirigoyen
                    wyróżnia nawet typ perwersyjno-narcystyczny.
                    Wspomniana już Anna Wintour, szefowa amerykańskiej edycji magazynu „Vogue”,
                    zwana Machiavellim świata mody, sprawiła, że redakcja „Vogue” miała coś z drylu
                    pruskiej armii. Nie wolno było nie tylko przytyć, ale też i... zbytnio się
                    przypatrywać swojej szefowej.
                    W jednej z polskich firm, gdy pracownice nie zdążyły w trakcie 15-minutowej
                    przerwy na posiłek pozmywać własnych kubków, szef kazał wszystkie naczynia
                    spakować i wyrzucić.
                    „Narcystyczni zboczeńcy” noszą w sobie głębokie przekonanie, że to oni są
                    kreatorami, demiurgami, którzy stworzyli, wręcz z prochu ulepili pracowników,
                    którzy bez nich byliby warci mniej niż zero. Więc mają prawo do – na przykład –
                    chwytania kobiet za pupę.
                    Narcyz-mobber sięga w pierwszej kolejności po te środki, które dla niego samego
                    byłyby najbardziej dotkliwe: ignorowanie, atakowanie poczucia własnej wartości,
                    poniżanie na wszelkie możliwe sposoby. Bez przebaczenia.
                    A gdy to wszystko nie pomaga? Dość popularnym zabiegiem jest umieszczanie
                    „niewdzięcznego” pracownika w... karcerze. Bez żadnego zajęcia, żadnej pracy, w
                    klitce bez okien.
                    Narcystyczny szef może stać się prawdziwym zawalidrogą dla firmy. Łatwo może
                    dojść do przeświadczenia, że zwykłe prawo obowiązuje zwykłych ludzi – jego nie.
                    Powoła spółkę-córkę i zacznie wyprowadzać środki z macierzystej firmy albo
                    założy dodatkowe konto. I tak z króla Midasa przeistacza się w Jazona, który
                    wyprawia się po złote runo… dla siebie samego.
                    Z narcyzmem jest taki kłopot, że czasem ciężko go odróżnić od ekstrawertyzmu.
                    Ale osoba narcystyczna jest motywowana do osiągania coraz lepszych wyników tylko
                    wtedy, kiedy dobry wynik przyniesie jej chwałę. Jej – nie innym

                    tinyurl.com/2x3phw

                    Narcyz XXI wieku - silny i aktualny jak nigdy
                    Marek Warecki, Wojciech Warecki
                    Narcyz to taki facet, który słucha tylko wtedy, kiedy mówisz o nim. Marlon Brando
                    Pewien narcyz cały wieczór opowiadał tylko o sobie. W końcu jedna z osób nie
                    wytrzyma i zapytała: „Stary, dlaczego ty cały czas mówisz o sobie?”. Narcyz
                    zaskoczonym wzrokiem spojrzał na niego: „No, bo to jest takie ciekawe!”. W jego
                    głosie wcale nie można było wyczuć żartu. Powiedział to ze śmiertelną powagą.

                    www.psychologia-spoleczna.pl/content/view/297/108/1/0/
                    Przekroczyć narcyzm
                    Tonino Cantelmi , Francesca Orlando
                    Fragmenty książki dotyczące narcyzmu w polityce.

                    www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/przekroczyc_01.html

                    • mammaja Re: ________________________________N ARCYZM cd. 15.03.08, 21:43
                      Prawdziwe do bolu. Wiele dalo mi przeczytanie w swoim czasie
                      ksiazek Kempinskiego, tutaj ujecie syntetyczne. I bardzo trafione!
                      • wedrowiec2 Re: ________________________________N ARCYZM cd 15.03.08, 21:53
                        Witku, dziękuję za interesująca lekturę. Jutro wydrukuję i
                        przeczytam.
                  • popaye Re: .... 15.03.08, 21:52
                    witekjs napisał:

                    "...Messalina ma oczywiście rację".

                    Oczywista oczywistosc! smile
                    Messalina (oh.messalina) przeciez MUSI miec racje smile

                    Podobnie jak (zapewne) Autorzy cytowanego artykulu (link podac nie
                    wystarczylo?).
                    Nie jestem fachowcem w przedmiocie, wiec nie bede sie wymadrzal.
                    Przeczytalem jednak te fachowe wywody dwoch pp.Wareckich (genialni
                    B-cia? jakos mnie znajome smile) ) i do jednego uzytego przez Nich
                    przykladu mam drobna uwage.

                    Gdyby narcyz - Larry Ellison byl niczym nie wyrozniajacym sie z
                    ogolu "jednym z nas", albo nawet(!) jednostka formatu pp.Wareckich
                    lub Messaliny to OK - smieszny, chory(?), maly osobnik "niedorosła
                    samoocena" itp.

                    Tylko, ze Larry Ellison to nie format zupelnego przecietniaka
                    i "cos", jakies tam osiagniecia, niezbyt powszechnego formatu - ma!
                    Watpliwosci u pp.krytykow?
                    www.oracle.com/corporate/lje_content.html
                    www.forbes.com/lists/2006/10/JKEX.html
                    W porownaniu z zyciowymi osiagnieciami oh.messaliny czy Autorow
                    tego "doskonałego artykułu" - jasne: NIC smile

                    Wszak pp.Wareccy to nie tylko autorzy tego artykulu ale rowniez
                    wywodu pt.: "Refleksje medialne,
                    czyli: A teraz, kochane dzieci, pocałujcie misia w dupę!"
                    O porownywalnych (z tymi Larry Ellison-a) zdobyczach zyciowych
                    oh.messaliny az boje sie pomyslec,
                    Mielismy moznosc ich probka, kilkakrotnie, nawet dzisiaj (na innym
                    watku) sie delektowac.

                    Narcyzm L. Ellison-a jakos razi mnie mniejsmile

                    pozdrawiam,-
                    pE
                    • oh.messalina Re: .... 15.03.08, 23:04
                      popaye napisał:

                      smieszny, chory(?), maly osobnik "niedorosła
                      > samoocena" itp.

                      Ale popaye to wątek nie tylko o własnych wadach. Nie przesadzaj z tą skromnością
                      i napisz jeszcze coś o swoich zaletach. Obiecuję,że nie będę ich umniejszać smile
    • witekjs Nigdy nie mów o sobie źle, inni zrobią to lepiej. 16.03.08, 11:41
      Nigdy nie mów o sobie źle, inni zrobią to lepiej /nie mogę znaleźć źródła/.

      Ryzykowny temat wątku, ponieważ cokolwiek powiemy może być nieprawdziwe. Nawet
      wbrew naszej intencji.
      Wydaje mi się, że nie jesteśmy w stanie, precyzyjnie ocenić swoich wad i zalet.
      Może się okazać, że nasze zalety mogą być przez wielu postrzegane jako ogromne wady.
      Poza tym mówienie o nich do ludzi, nie mogących weryfikować naszych opinii
      zawsze jest ryzykowne.
      Może się okazać, że część "zawistników" będzie nas uważać za chwalipięty,
      narcyzów i co tam jeszcze nieciekawego.
      Jak widać kwadratura koła.
      Prace, które podrzuciłem również nie pomagają nam w obiektywnej ocenie siebie.
      Pewnie w zaskakujący sposób uświadamiają nam jak nieprecyzyjnie ocenialiśmy
      wielu innych, w tym nie tylko współczesne postacie polityki, kościoła, sztuki,
      nauki i rodziny też...wink smile)

      Pozdrawiam. Witek
      • witekjs Nigdy nie mów o sobie źle, inni zrobią to lepiej 16.03.08, 18:42
        Obawiam się, że nie dla wszystkich moje przyzwyczajenie do podawanie
        piśmiennictwa jest zaletą. wink smile)

        Witek
        • wodnik33 Re: Nigdy nie mów o sobie źle, inni zrobią to le 16.03.08, 19:04
          Nie "obawiaj" się Witku, nigdy nie jest tak, ze wszystkim wszystko
          co mowimy, piszemy ,podajemy odpowiada. Rozni jestesmy ,tak jak w
          zyciu.
          Ja dziekuje i czekam na dalsze tematy. A czytajac moge z tym czy
          innym nie zgadzac sie.
          Wyobrazasz sobie jak byloby nudno gdybysmy tutaj nie dysputowali. A
          niektorzy z nas toz to sol i pieprz tego Forum. Pozdrawiamsmile
          • witekjs Re: Nigdy nie mów o sobie źle, inni zrobią to le 16.03.08, 19:42
            Dziękuję smile To ja sam mam wątpliwości, czy niekiedy nie powinienem zrezygnować z
            nadmiaru źródeł.

            Kilka lat temu gdy nie istniało Google i jeszcze potem, nie było takich
            ogromnych możliwości.
            Szukałem w bibliotece i nie zawsze chciało mi się przepisywać teksty.
            Obecnie wydaje mi się, że nasze rozmowy stały się nie tylko interesujące, ale
            niekiedy ukazujące zupełnie nowe horyzonty z linkami.
            Zachwycony jestem możliwościami buszowania w bibliotekach, literaturą on line i
            niekiedy wspaniałymi portalami.
            Nie tylko moimi zawodowymi.
            Wielekroć u Was znajdowałem ciekawe rozmowy.
            Nie zawsze mogę się włączyć.

            Pozdrawiam serdecznie. Witek
            • wodnik33 Re: Nigdy nie mów o sobie źle, inni zrobią to le 16.03.08, 20:08
              Moja pasja jest lotnictwo i przez to literatura z nim zwiazana.
              Kiedys kiedys w bibliotekach wiele nie mozna bylo znalezc,
              przewaznie powiesci, juz rzadziej wspomnienia, a wydan technicznych
              praktycznie zero. Na szczescie ksiazki nie byly drogie wiec co sie
              ukazywalo kupowalem, zebralo sie tego sporo.W porownaniu z googlami
              i innymi "bramami" do tematu w internecie to dopiero teraz mamy raj.
              A gdyby sie jeszcze znalazl "jakis Witek" zainteresowany tematem to
              juz radosc ogromnasmile)
              O zeglarstwie i szeroko pojetym plywanu wymieniamy informacje z
              Popayem ale ja wilk wod slonych a On slodkich ale obaj interesujemy
              sie przemieszczaniem sie po wodziesmile
              Masz jakas pasje?
            • popaye Re: Nigdy nie mów o sobie źle,- inni to zrobią :) 16.03.08, 20:57
              Witku,-
              milo i mnie widziec Ciebie na tym forum.

              W temacie watku:
              Nie polemizuje (z zasady) ze znawcami obcej mnie zupelnie tematyki.
              Moge wyrazic, co uczynilem, moje nie-fachowe i subiektywne zdanie,
              w tym przypadku o uzytym przez Autorow publikacji
              przykladu "narcyzmu".

              Z moich subiektywnych(!) obserwacji wynika iz wiekszosc tzw. ludzi
              sukcesu ma ta ceche rozbudowana ponad poziom przyjety i uznany przez
              ogol jako norma.
              W dzisiejszych realiach to jedna z cech obok talentu,
              nieprzecietnego tupetu, pewnosci siebie i sporej dozy determinacji
              zdecydowanie pomagajacych w osiagnieciu celu.

              Podane (przez autorow), jako przyklad narcyzmu, zachowanie Larry
              Ellison-a trzeba odniesc do okolicznosci i konkurencji we
              wspomnianych regatach.
              Tam (zapewne) nie bylo uczestnikow w rodzaju (sorry) Wodnika czy
              mnie ale towarzystwo podobnego p.Ellisona formatu lub (i) zawodowcy-
              zeglarze ktorych umiejetnosci, praktyka i mozliwosci finansowe
              (chocby dzieki sponsorom) w niczym nie ustepowaly tym bohatera
              uzytego przkladu.
              Zapewne L.Ellison mial podstawy do tego by sie tak (a nie inaczej)
              zachowac i wcale nie mam pewnosci czy, przynajmniej czesc
              konkurentow w przypadku innego rezultatu regat nie zachowala by sie
              podobnie "narcystycznie".

              Krytykowac, - moze kazdy ale uczciwe to jest wtedy gdy zachowuje sie
              okreslona plaszczyzne odniesienia.
              Inaczej - to tylko krytykanctwo.

              pozdrawiam,-
              pE
Inne wątki na temat:
Pełna wersja