hania_k
19.04.08, 19:03
zbliza sie wielkimi krokami. Pamiętam swoją. Pierwszy tak wazny
egzamin a ja jestem chora. Język polski, całą noc nie zmrużyłam oka.
Nie dość ,ze zdrowotnie niedomagam to jeszcze jestem niewyspana.
Jakoś poszło, nauczyciele ulitowali się nad biedulką i poili ciepła
herbatką. Potem była matematyka - wtedy wszyscy ją zdawali i nikt
się nie oburzał, było mowiąc językiem mojego syna "spoko". Egzaminy
ustne i koniec szkoły.
Zawsze uważałam, ze nie bez powodu matura nazywana jest równiez
egzaminem dojrzałości. Przeciez to jest koniec beztroskiej młodości,
koniec "szczęsnego czasu, wkroczenie w dorosłe życie.
Jestem ciekwa jak Wy wspominacie ten egzamin, bo ja naprawde
barrrdzo miło.