Matura mojej córki

19.04.08, 19:03
zbliza sie wielkimi krokami. Pamiętam swoją. Pierwszy tak wazny
egzamin a ja jestem chora. Język polski, całą noc nie zmrużyłam oka.
Nie dość ,ze zdrowotnie niedomagam to jeszcze jestem niewyspana.
Jakoś poszło, nauczyciele ulitowali się nad biedulką i poili ciepła
herbatką. Potem była matematyka - wtedy wszyscy ją zdawali i nikt
się nie oburzał, było mowiąc językiem mojego syna "spoko". Egzaminy
ustne i koniec szkoły.
Zawsze uważałam, ze nie bez powodu matura nazywana jest równiez
egzaminem dojrzałości. Przeciez to jest koniec beztroskiej młodości,
koniec "szczęsnego czasu, wkroczenie w dorosłe życie.

Jestem ciekwa jak Wy wspominacie ten egzamin, bo ja naprawde
barrrdzo miło. smile
    • mammaja Re: Matura mojej córki 20.04.08, 17:46
      Najmilej wspominam pomaturalne ognisko, na którym zostały spalone
      wszystkie zeszyty z notatkami i opracowaniami do matury smile Sama
      matura przeszla spokojnie - profesorstwo z matmy bylo zyczliwe, a z
      ustnego polskiego bylam zwolnina. Nawet sie dziwilam ze tak poszlo.
      Znacznie bardziej przejmowalam sie matura wlasnych dzieci smile
      • alfredka1 Re: Matura mojej córki 20.04.08, 19:06
        Maturę córki przeżyłam w ogromnym napięciu, tego się nie da
        wykluczyć.Tak jak i wstępny na studia. Zupełnie niepotrzebnie ale
        cóż Mać to Maćsmile)
        O mojej maturze wolę nie pisać, zwłaszcza że przed laty już to
        opisałam na 40+. Brrrr, jeszcze mną potrząsa gdy wspomnę.
        • warum Re: Matura mojej córki 20.04.08, 19:54
          Jako mamuska "swiezo" po maturze/1 rok/, uwazam,ze stres rozlozony
          jest teraz w czasie i przez to wydaje mi sie mniejszy. Ale szok jak
          juz widac na papierze ile dziecko zdobylo punktow jest ogromny.
          Czasem z wrazenia, a czasem z zalu...bo w ub. roku punktacja
          przeliczeniowa byla niesprawiedliwa gdyz z matmy bardziej oplacalo
          sie napisac b.dobrze poziom podstawowy niz srednio -duzo
          trudniejszy, rozszerzony. Promowano "liczebne" sukcesy zdanej
          matury , a nie indywidualna wiedze. Giertych mocno zaszalal w swoim
          reformowaniu, szkoda,ze nasze prawo daje wolna reke takim
          rewolucyjnym zmianom, W moim przekonaniu wspolczesny egzamin
          maturalny ma tylko te zalete,ze jest sprawdzany przez kogos z
          zewnatrz. Nie oddaje ani wiedzy, ani umiejetnosci ani wkladu pracy /
          a "prezentacja" na ocene to zupelna pomylka/.
          Moge sie tak swobodnie pomadrzyc w temacie- bo zadna matura juz mi
          nie grozismile))) Ale nie martw sie! Wierz w pocieche i niech moc
          bedzie z wamismileU mnie kasztany juz puscily lepkie listki....
          • hania_k Re: Matura mojej córki 20.04.08, 20:09
            wlasciwie to chyba ja bardziej sie przejmuje jej matura niz ona
            sama, wojna byla ostatnio w domu bo opuscila polowe kursu
            przygotowawczego do egzaminu z rozrzerzonego angielskiego, sama nie
            wiem czy ona tego egzaminu nie olewa
            • popaye Re: Matura mojej córki 20.04.08, 21:40
              napisze cos czego (raczej) nie powinienem bo mocno niepedagogicznesmile

              Nie mialem najmniejszych watpliwosci, ze sam zdam Mature i zeby bylo
              weselej, ze zda ten pierwszy w zyciu egzamin moje dziecko.

              Chodzilem do dobrej ("renomowanej") Szkoly Sredniej i dzieciak - tez
              (choc do innej).
              W odroznieniu od dzieciaka najmniejszych obaw nie mialem co mojego
              pozytywnego wyniku ze sprawdzianu z matmy czy (ustnego tylko wtedy)
              z fizyki. Z jez.polskiego "musialem" (wg. mojej oceny) wyskrobac
              jakis dostateczny a jezyk obcy (wtedy,- czasy Gomolki!) - to byly
              "kpiny" a nie porzadny sprawdzian.

              Kto mojego dzieciaka dopuscil do Matury z matematyki powinien sie
              wstydzic do dzisiaj ale hmmm..... jak juz wzial(ela) na siebie
              ta (nie)pedagogiczna odpowiedzialnosc to klamka zapadla.
              Corcia - mate./balwanek, w odroznieniu od tatusia byla obowiazkowa,
              zawsze pracowita i (w porownaniu) "geniusz" z polskiego i innych
              jezykow a dokad nie trzeba bylo rozwiazywac "niezwykle
              skomplikowanych" zadan w rodzaju: 2(7-4+2)=? na dojrzalosc
              (maturalna) bezsprzecznie zapracowal.

              Dlaczego bylem 100% pewny iz obydwoje (kazdy w swoim czasie -
              naturalnie) Mature zaliczymy?
              Z powodu Szkoly - wlasnie smile

              W obydwu przypadkach Dyrekcja z racji renomy Szkoly (slusznej czy
              nie to inna sprawa) nie mogla sobie pozwolic by wiecej jak 2-ch
              nieszczesnikow (z klasy!) na Maturze "oblac".
              Ze wskazaniem 2-ch "glupszych" ode mnie (na ok. 35-cioro) nie mialem
              zadnych problemow zlokalizowac, moi Nauczyciele (raczej) - tez.

              Dzieciak, tak wogole i zeby nie ta cholerna matematyka to byl klasowy
              prawie-prymus wiec hmmm.... smiac mnie sie chcialo z podniecenia tym
              egzaminem kobiecej czesci naszej rodziny, coreczki nie wylaczajac.
              Stress mlodym kobietom (raczej) nie szkodzi a nawet pozytywnie
              wplywa na Ich cere i wyglad, wiec hmmm..... troche wiecej nauki przed
              Matura dzieciakowi nie zaszkodzilo.

              Podobnie jak Warum mialem zastrzezenia do ubieglorocznych
              eksperymentow maturalnych owczesnego ministra Oswiaty.
              Z nasza, polska Matura ani ja, ani dzieciak (studiowala Zagranica)
              nie mielismy wobec naszych obcojezycznych rowiesnikow - kompleksow.
              Z mojej klasy maturalnej, wiekszosc (tak sie z powodow politycznych
              ulozylo) ukonczyla renomowane Uczelnie w Europie i za Oceanem.
              Pokolenie maturzystow dzieciaka to dzis juz czlonkowie dyrekcji
              polskich Bankow i wilki duzego "biznesu".

              Dzisiejsi maturzysci - niech sie staraja - wszystko przed Nimi!smile
              • hania_k Re: Matura mojej córki 21.04.08, 22:52
                mocno niepedagogiczne to co napisałeś /hahahaha/, moja matura z
                mamtematyki tez odbiegała od ogolnego wyobrazenia o maturalnym
                egazminie, ciekawie bylo, klasa biol-chem a genialna z matematyki,
                nikt nie napisał ponizej 4, ej działo się, przynajmniej jest co
                wspominac
    • skrzydlate Re: Matura mojej córki 22.04.08, 16:34
      dla mnie ten produkt (matura) jest mocno przereklamowany
      • skrzydlate Re: Matura mojej córki 22.04.08, 16:35
        i nie miałam wątpliwości, że moja córka zda maturę... i syn też zda, tego się
        nie da nie zdać smile
        • hania_k Re: Matura mojej córki 23.04.08, 08:30
          kiepsko zdac to zawsze mozna ale dobrze to chyba troche trudniej.
          Jezeli nie mysli sie o studiach to po co przystepowac do matury,
          mozna sobie odpuścic, zakonczyc edukacje na szkole sredniej
          ewentualnie isc do policealnej. Teraz wyniki matury sa rownoczesnie
          egzaminem na studia im lepiej zdana tym wiesze szanse na dostanie
          sie tam gdzie sie chce. Moze na studiach odpłatnych jest inaczej ale
          czy to sa wogóle studia tu bym sie nad tym zastanowiła.
          • skrzydlate Re: Matura mojej córki 23.04.08, 17:34
            zastanawiaj sie, ja na takich jestem i stwierdzam ze jesli komus zalezy zyska na
            nich tyle ile potrzebuje, a nawet więcej, a jesli chce odbębnić to nawet
            dziennie załatwi byle jak
            • warum Re: Matura mojej córki 23.04.08, 18:35
              Z pewnoscia studia sa potrzebne. Chociaz niczego nie gwarntuja, poza
              satysfakcja,ze sie je skonczylo.
              Taki Muniek Staszczyk skonczyl polonistyke... po 9 latach.Dla ojca,
              bo sam, jak twierdzi i tak wiedzial,ze sie nie spelni sie jako
              nauczyciel. Wolal muzyke- nawet jak troche sepleni i miewa klopoty z
              niektorymi dzwiekamismile
              Studia to.... jak myslalam pewna selekcja. Bo oczywiscie zalezy
              jakie sie wybiera i jak sie do nich podchodzi, pewien zasob wiedzy ,
              regul postepowania - trzeba przyswoic. I to teoretycznie powinno
              gwarantowac jakis poziom aboslwentom. Ale to nie skonczona uczelnia
              gwarantuje, kto kim jest. Tylko sam czlowiek.
              A tu przyklad....na co?
              "Lubelska adwokat wysłała do sądu w Łęcznej zwolnienie lekarskie, by
              w tym samym czasie pojechać na rozprawę do Warszawy.
              Reprezentowała tam lekarza, który... wystawił jej zaświadczenie.
              Prokuratura nie widzi w tym nic złego i właśnie umorzyła
              śledztwo....
              Zdaniem lubelskiej prokuratury pani adwokat pojechała do
              Warszawy „chociaż lekarz, którego była pełnomocnikiem w tej sprawie,
              temu się sprzeciwiał” – czytamy w postanowieniu o umorzeniu
              śledztwa.
              Medyk nie bardzo się jednak opierał, bo to właśnie on zawiózł i
              odwiózł prawniczkę samochodem. Jak później tłumaczył, zrobił to, bo
              mógł mieć pacjentkę pod swoją opieką...
              Lubelskich śledczych o historii zwolnienia powiadomiła była żona
              lekarza. Jej zdaniem Małgorzata L. przed stołecznym sądem nie
              wyglądała na chorą. O jej chorobie zapewniali natomiast pracownicy
              kancelarii adwokackiej oraz mąż.
              – Nie mamy podstaw kwestionować zasadności tego zwolnienia.
              Zostało złożone w ZUS-ie, a pani mecenas wykupiła także lek
              przepisany przez doktora – tłumaczy ....zastępca prokuratora .
              I dodaje, że prokuratura sprawdziła tę sprawę pod kątem
              poświadczenia nieprawdy w dokumencie i posłużenia się sfałszowanym
              zwolnieniem lekarskim, ale nie doszukała się żadnych cech
              przestępstwa."
              www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-54535.html
              Roznych rzeczy ucza na studiach....ale dopiero "praktyka"
              weryfikuje jak "przydatna" jest ta wiedza.





              • alfredka1 Re: Matura mojej córki 23.04.08, 19:37
                Studia odpłatne nie są złe jezeli są na porządnej uczelni, natomiast
                na prywatnych to bardzo roznie bywa, często nie ma do kogo rownać a
                jeszcze gorzej jezeli sa zaoczne - to juz moze byc klęska.
                Córka mojej znajomej studiuje na prywatnej uczelni. Znajoma jest
                przerażona. Zajęcia odbywają się ,oczywiście regularnie, ale
                studenci na tychże pokazują się bardzo rzadko. Na wykładach bywa 10
                15 osob, na ćwiczeniach jeszcze mniej. Oczywiscie w latach
                ubieglych zaliczenia wszyscy dostawali a egzaminy zdawali. I chyba
                nic się nie zmieni. Znajoma w uzgodnieniu z corka postanowiły, że ,
                przeniesie się ona na normalną uczelnię państwową i zacznie od
                nowa.
              • popaye Re: ..... o czym my tutaj? :) 23.04.08, 20:39
                kochani
                mam propozycje: nie mieszajmy wszystkiego razem!.

                Nasze forum ma szczegolna specyfike i (jak dotad) kazdy ma prawo
                pisac na co ma ochote.
                Tylko moze troszke logiki wprowadzic, w tym watku conajmniej?

                Juz "porownywanie" Matur (ktora "lepsza") np.Wodnika, mojej,
                wiekszosci Szan.Dyskutantow i.... naszych dzieci - nie bardzo ma
                sens.
                Kazde z nas jest dzieckiem okreslonego czasu i polityczno-spolecznych
                uwarunkowan tamtego czasu. Sami maturzysci mieli ZERO wplywu co do
                wymagan, zakresu egzaminu, programu Szkoly sredniej ktora konczyli.

                Mieszanie do tego Studiow Wyzszych - to juz totalne nieporozumienie.

                Mogliscie "wybierac": zdawac Mature czy nie?
                Pewnie tak, bo wiekszosc tu mlodszych (ode mnie), ale np. trojka
                (Alfredka, Wodnik i ja) nie mieli takiego wyboru - egzamin maturalny
                byl zwienczeniem nauki w Szkole Sredniej, jego nie zdanie rownalo
                sie powtarzaniu klasy maturalnej.
                Poprawki, dobrowolnosc "zdawac czy nie" albo "kiedys" jak sie bedzie
                mialo ochote, to pomysly pozniejszych lat.

                Range maturalnego egzaminu podnosi naturalnie obecna okolicznosc iz
                jest ona jednoczesnie egzaminem wstepnym na Uczelnie Wyzsza.
                Tak jest w (prawie) calym cywilizowanym Swiecie i to jest OK!.
                Nie bylo jednak tak "w naszych czasach" - czekala nas jeszcze
                wieksza "loteria" (egzaminu wstepnego) i konfrontacja z innymi
                pomyslami udemokratycznienia tej hucpy jak punkty preferencyjne
                (dla czesci "konkurentow"), jawne (prawie) lapowkarstwo i
                (polityczno-towarzyskie) uklady oraz znajomosci.

                Prywatne Szkoly Wyzsze umozliwily (w pewnym sensie) mozliwosc
                studiow dla wszystkich maturzystow.
                Skrzywienia, wypaczenia (programowe i standartu wymagan) na
                niektorych z nich - to znow inna bajka i pasuje do popularnego
                pojecia "a to Polska - wlasnie" smile.

                Gdyby wszedzie bylo "jak w Polsce" to juz za miedza: w Niemczech
                gdzie "od zawsze" obowiazuje Numerus clausus do tego nadzorowany
                przez Urzad (ZVS), a do tego szkolnictwo (wszelkiego stopnia!)
                zalezne jest nie od Centrali (Rzadu Panstwa) tylko tzw.Landow
                (Wojewodztw) - wyksztalcenie bylo by dostepne wylacznie cwaniakom,
                zamoznym i specom od "przekretu".
                Poziom Szkol Wyzszych - tez mocno hmmmm.... "watpliwy".

                Ale, dzieki Bogu! , - roznimy sie (jako spoleczenistwa) i mam
                powazne watpliwosci czy poziom (naukowy i wymagan) Universytetow
                np. w Heidelberg, Tübingen czy Technische Universität München
                oraz ich dyplomy maja ta sama (naukowa i zawodowa) "wage" jak
                tytuly zdobyte w Wyzszej Szkole Oszolomizmu Medialnego - jego
                Magnificencji rektora MAGISTRA Rydzyka czy podobnych Zakladow
                Naukowych smile)

                Zostawmy to lepiej....
                Glupio nam bedzie jak staniemy do takich "konkursow" smile)

                pozdrawiam,-
                pE
                • wodnik33 Re: ..... o czym my tutaj? :) 23.04.08, 21:21
                  Na KONIEC wpis dla Hani: będzie dobrze, nie denerwuj się, bo
                  dziecku to sie udzielasmile)
                  • hania_k Re: ..... o czym my tutaj? :) 23.04.08, 22:23
                    Jest takie bardzo mądre powiedzenie jak sobie pościelesz tak sie
                    wyspisz. Nie wszyscy musza miec wyzsze wykształcenie. Teraz swietnie
                    zdana matura , najlepiej wszystkie przedmioty w zakresie rozszezonym
                    daje szanse na dostanie sie na wymarzone studia. Uczelnie prywatne
                    no coz nie mam o nich dobrego zdania ale to są moje subiektywne
                    odczucia i napewno nikt się z nimi nie musi zgadzać. Ukonczenie
                    renomowanej uczelni daje mozliwość zdobycia swietnej pracy. Ale
                    rzeczywiscie moze juz zakoncze bo jakas niemila atmosfera
                    wywiazala się w tym watku.
                    Ale pomimo wszystko i tak proszę o trzymanie kciuków za tego gamonia
                    czyli moja corcię.Nie zaszkodzi.
                    • skrzydlate Re: ..... o czym my tutaj? :) 24.04.08, 16:54
                      ... mój syn zdaje maturę niedługo i nie trzymam za niego kciuków, bo nie muszę,
                      jeśli nie dostanie się na studia to widocznie ma być tak, że będzie studiował
                      wieczorowo i pracował, czy nie jest to piękna szkoła życia? Odbierze swoje,
                      dokładnie to, co sobie nawarzył smile))
                      Jeśli ktoś nie chciał pracować bo ma słaby temperament intelektualny, ze sie tak
                      ślicznie wyrażę, albo jest leniem, albo jest niezbyt lotny... to okej, widocznie
                      tak ma być... matura jest wyjątkowo łatwa, moja córcia nie uczyła się kompletnie
                      a zdała.. potem poszła do jakiejś szkoły ale przerwała bo jej się nie podobało,
                      potem pracowała i teraz znowu idzie do kolejnej szkoły smile nie wszyscy maja
                      dobrostan jak w polukrowanym serialu smile))) niektórzy szukają swego losu... i
                      szukają i trochę muszą się poszarpać z tym życiem smile))

                      ja na to tak patrze i nie oczekuje od moich dzieci cudów, w końcu to ich życie
                      smile)), ich egzamin, ich zdana lub nie smile jak sie poturbują to się szybciej
                      nauczą...chyba że genialne i wszystko pójdzie jak po maśle smile


                      zwróćcie uwagę drogie koleżanki że szkoła to tylko mgnienie oka, życie jest
                      długie a uczyć sie trzeba cały czas.. ukończenie jakiejkolwiek nawet najlepszej
                      szkoły nic nie gwarantuje jeśli się spoczywa na laurach, no chyba ze jakieś
                      plemienne wsparcie jest.. ze tak powiem, nepotyzm i tak dalej smile))

                      myślę że udzieliła ci się ta przedmaturalna schiza w której szczególnie lubują
                      się nauczyciele, nie wiem czemu, potem małolaty maja kłopoty z nerwami i żołądkiem
                      • warum Re: ..... o czym my tutaj? :) 24.04.08, 17:24
                        Wlasciwie to zgadzam sie z grubsza...nie przezyjemy zycia za nasze
                        dzieci. Maja prawo przezyc je tak jak chca i jak sie do tego
                        przyloza...ale...jaka jest w takim razie rola rodzicow? No chyba
                        popychac, przekonywac, uzywac wszelkich dostepnych argumentow,zeby
                        te nasze czesto zbuntowane i "wszystkierozumyzjadajace" latorosle
                        jednak nie szly tak zupelnie na latwizne? Nawet jak musimy przelknac
                        gorycz porazki,ze dziecko nas "zawiodlo"/ raczej nie spelnilo
                        naszych ambicji/ to sa to nasze dzieci. I za to je kochamy i
                        wspieramy, choc one predzej odwdziecza sie... swoim dzieciom niz
                        nam. Bo taka jest kolej rzeczy. Niech sie ucza jesli maja potencjal
                        intelektualny.
                        Sorki Popaye,ze znow odbilam od zasadniczego tematusmile
                        • skrzydlate Re: ..... o czym my tutaj? :) 25.04.08, 08:34
                          jestem specyficzna matką, o tym co bedzie zdawal moj syn dowiedzialam sie dwa
                          tygodnie czy tydzień temu.. jakos nie rozmawialiśmy o tym... tak bylo zawsze ze
                          sprawy szkoly zostawilam im a skupialam sie na innych, za to kumplujemy sie
                          swietnie i uwielbiam jego kobietę... co bedzie to bedzie, oby byl zawsze taki
                          pogodny i szczesliwy jak teraz, pal licho karierę smile)))

                          to samo z córciaszkiem słodkim moim który sie wypprowadza za tydzień a ma 20 lat
                          smile))
    • wodnik33 Re: Matura mojej córki 23.04.08, 22:31
      Dobrze ,będę trzymał.
      • hania_k Re: Matura mojej córki 23.04.08, 22:35
        big_grin fajnie, nie dziekuje bo sie rozmyslisz, jak pojdzie cos nie
        tak to teraz bede wiedziala na kogo zwalic winę wink)))
        • jan.kran Re: Matura mojej córki 24.04.08, 02:12
          Haniu trzymam kciuki bardzo mocnosmile

          Ja moze napisze kiedys o swojej maturze < trauma trzyma mnie do dzis choc cwierc
          wieku minelo >...
          Norweska matura to smiech na sali jak kogos interesuje moge napisac.

          Natomiast... tralala ... moj syn ma spore szanse uzyskania matury, bedzie mial
          22 lata ale najwazniejsze ze jest swiatlo w tunelu.
          Jeszcze nie ochlonelam po emocjach ostatnich dnismile)))
        • warum Re: Matura mojej córki 24.04.08, 07:23
          Ja tez bede trzymac kciuki. Tylko nie zapomnij podac na forum dzien
          wczesniej- zebysmy nie przegapili kiedysmile Za Twa mala matury nie
          zdamy na pewno, wiec uprzedz ja,ze musi liczyc na swoja wiedze i lut
          szczescia , a nasze dobre fluidy bede robic pozytywna atmosfere.
          Niech moc bedzie z nia!smile
          • hania_k Re: Matura mojej córki 24.04.08, 09:32
            pewnie, ze podam ,pierwszy poniedziałek miesiąca maja -pisemny
            polski, dokładna rozpiske wam tu później strzelę.
            BARDZO MILI JESTEŚCIE, dziekuję smile)
            • jan.kran Re: Matura mojej córki 24.04.08, 10:33
              Bardzo ciekawa jstem jak dzis wylada w Polsce matura.
              Corcia na pewno poczuje dobre fluidy wiejace z naszej stronysmile
              • koniczynka777 Moj syn tez zdaje. 24.04.08, 10:43
                Ijest jakis za spokojny dla mnie.
                Jak cofne sie wstecz,ja taka nie bylam.
                Mam nadzieje ze ta spokojnosc zaprocentuje i dostanie sie na swoje
                wymarozne studia.
                Zdac mature w tej chwili nie jest trudno,boz aliczyc podstawowe
                przedmioty na 30% to zadna sztuka,ale osiagnac odpowiednia ilosc
                punktow by dostac sie na odpowiedni kierunek to juz wyzsza szkola
                jazdy.
                Haniu powodzenia corce zycze
              • hania_k Re: Matura mojej córki 24.04.08, 10:46
                obowiazkowo zdaje sie jezyk polski i obcy, pozatym dwa conajmniej
                dwa przedmioty dodatkowo w przypadku mojej corki jest to historia i
                wiedza o spoleczenstwie-to jest zdawanne w formie pisemne. Ustnie
                zdaje sie przedmioty obowiazkowe czyli jezyki, z jezyka polskiego
                pisze sie prace pisemna w domu ktora musi byc zatwierdzona przez
                nauczyciela, potem jest obrona tej pracy. Kazdy przedmiot mozna
                zdawac w zakresie minimalnym-podstawowym i rozrzerzonym. Prace
                pisemne sa oceniane poza miejscem zamieszkania dziecka a wyniki sa
                dostepne w necie. Nabor do wyzszych uczelni odbywa sie internetowo i
                licza sie wyniki matury.
                • koniczynka777 Re: Matura mojej córki 24.04.08, 11:20
                  Moj zdaje :polski i angielski,rozszerzona matematyke,rozszerzony
                  angielski i geografie.Prezntacje z j.polskiego dopiero sobie
                  przygotowuje,dotyczy to literatury fantastycznej
                  • hania_k Re: Matura mojej córki 24.04.08, 12:37
                    moja corka angielski, historia i wos rozszerzony a prace z polskiego
                    pisze o literackich buntownikach
                    • skrzydlate Re: Matura mojej córki 24.04.08, 17:05
                      mój syn polski ropzszerzony (motyw szaleństwa w literaturze XIX wiecznej), wos
                      rozszerzony, no i angielski, nakupował sobie jakiś testów w księgarni i sie uczy

                      będzie dobrze tylko nie okazuj jej braku wiary i tak jest straszona przez
                      wszystkich naokoło
                      • hania_k Re: Matura mojej córki 24.04.08, 22:25
                        skrzydlate napisała:

                        > mój syn polski ropzszerzony (motyw szaleństwa w literaturze XIX
                        wiecznej), wos
                        > rozszerzony, no i angielski, nakupował sobie jakiś testów w
                        księgarni i sie ucz
                        > y
                        >
                        > będzie dobrze tylko nie okazuj jej braku wiary i tak jest
                        straszona przez
                        > wszystkich naokoło

                        na polski rozszerzony sie nie odwazyła i tak ja podziwam za
                        rozszerzna historie, zobaczymy jak to wyjdzie, jak cos zawali
                        trudno, bedzie kontynuowac angielski w szkole jezykowej tym razem
                        nie odpuszcze jej egzamninu FC,najwyzej bedzie poprawiac w nastepnym
                        roku jak sie jej oczywiscie bedzie chcialo. Dziekuje wszystkim za
                        mile slowa, ja rowniez bede trzymala kciuki za Wasze dzieci
                        • wodnik33 Re: Matura mojej córki 24.04.08, 22:57
                          Za trzymanie kciukow za moje dziecko dziekuje chociaz ono bedzie
                          egzaminowało, a to czasami też bywa stresowe ,az nadto smile))
                          Jednym słowem trzymajmy sie razem życzliwie.
                          • skrzydlate Re: Matura mojej córki 25.04.08, 08:37
                            ja wiem jedno - i tak moje dzieci mnie zaskoczą, robią to od urodzenia i już sie
                            przyzwyczaiłam, mało tego, polubiłam te ich właściwość smile)))
                  • alfredka1 Re: Matura mojej córki 24.04.08, 12:37
                    W rodzinie mamy 6 kciuków, wystarczy bo do tego dochodzi nasza
                    życzliwość.
                    • warum Re: Matura mojej córki - podsumowanie :( 10.05.08, 07:24
                      Maturzysci wazniejsza czesc matur maja juz za soba, teraz zostaly
                      im "dodatki" i obstawianie wybranych kierunkow na studiach.
                      Ich zyciowy "wybor" polegal na dostosowaniu sie.... wiec jaki to byl
                      wybor?!

                      "Najwybitniejsi polscy naukowcy zamieścili list otwarty do minister
                      edukacji w sprawie korekty w systemie oceny prac maturalnych.
                      .....Ich zdaniem, "tzw. klucz maturalny niszczy w młodych ludziach
                      umiejętność samodzielnego myślenia i zmusza ich, by już na dwa lata
                      przed maturą zamiast pogłębiać wiedzę przygotowywali się do
                      ocenianego według jednego schematu testu".
                      ....Klucz ocen prac maturalnych to ustandaryzowany sposób ich oceny.
                      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=50316&wid=9939381
                      "Czuję się winna, to nie tak miało wyglądać, powiedziała .... była
                      wiceminister edukacji ..., która przygotowywała reformę polskiej
                      szkoły przed trzema laty....
                      ....Z powodu klucza, czyli ustandaryzowanego sposobu oceny, przez
                      ostatnie dwa lata nauki w liceum uczniowie, zamiast pogłębiać
                      wiedzę, zaliczali kolejne testy.
                      Wszystko po to, by na maturze trafnie odgadnąć, jakie były intencje
                      osób układających test oraz tych, które będą go sprawdzać "
                      wiadomosci.wp.pl/kat,50316,wid,9935613,wiadomosc.html

                      Myslenie nie boli.
                      /a bezmyslnosc jest kosztowna/
                      • hania_k Re: Matura mojej córki - podsumowanie :( 10.05.08, 09:18
                        nie bardzo wiem o co w tym calym zamieszaniu chodzi. Corka wrocila
                        zadowolona jedynie stwierdzila, ze czasu jest stanowczo za mało.
                        Test + wypowiedz pisemna, wybor jednego z dwoch tematow. Przeciez
                        musi istniec jakies kryterium oceny.Czy my aby znowu nie robimy
                        przyslowiowe "widły z igły". My Polacy mamy cos takiego w swojej
                        naturze, ze musimy zawsze sie buntowac. Poza tym nawiazujac do matur
                        to przeciez pisze sie ja na dwoch poziomach, podstawowy i
                        rozszerzony. Wiec kazdy ma pole do popisu.
                        Ale ja tu nie jestem zadnym autorytetem jedynie mama maturzystki.
                        Wogole moim skromnym zdaniem za duzo mlodziez ma tych egzaminow.
Pełna wersja