jan.kran 02.05.09, 15:52 Siedzę na jutubie i sobie różne rzeczy oglądam zaraz Wam podrzucę. Ja jak wiadomo lokalna patriotka wrocławska A jakie miasta są dla Was najważniejsze ? Kran Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jan.kran Re: Moje miasto. 02.05.09, 15:59 www.youtube.com/watch?v=cpxl8QgER6c *** Po sześciu wiekach niemieckiego panowania prastara stolica Piastów śląskich wraca na łono Ojczyzny. Cenzor chyba spał ... Bo w 1945 roku to Vratislavia miała niecałe 1000 lat , oprócz śląskiego epizod czeski i pruski. Nie chce mi się liczyc ile Ci Piastowie rządzili w moim Mieście... www.youtube.com/watch?v=JYNeNirTZxs&feature=related Kran Rewizjonista Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Moje miasto. 02.05.09, 16:33 Miasta sercu najbliższe to Wilno i Kraków, a miasteczka, to Nowa Wilejka / tam gdzie się strzelał Domeyko z Doweyką /i Zakopane. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Karkonosze:) 02.05.09, 16:53 www.youtube.com/watch?v=lFRnDHDkKQ4&feature=related www.youtube.com/watch?v=Y5u6MiM0kKA&feature=related Grzebię w necie i sobie uświadamiam że ja i moi Bracia jesteśmy ostatnim pokoleniem pomiędzy wypędzonymi a osiedlonymi. Moje dzieci wprawdzie znają polską i niemiecką historię ale dla nich to tylko historia. Dla mnie też ale dość bliska bo miałam okazję rozmawiać z wieloma wypędzonymi i przyjaźniłam się z ich dziećmi. A moi Rodzice przeżyli Historię naocznie i dotykalnie ... K. Odpowiedz Link
popaye Re: J.K 02.05.09, 19:51 Ula, odpusc - prosze, przynajmniej na tym Forum, Twoja ocene problemu "wypedzonych" (Vertriebenen) Albo... dodaj: Rahmel, Krs. Neustadt/ Westpreußen skad pochodzi Twoja rownie doswiadczona niemiecka hmmm..... kolezanka (?). pozdr.,- pE Odpowiedz Link
wodnik33 Re: J.K i PT 02.05.09, 20:05 A ja chcialbym nawet pospierac sie z kims o swoje miejsce urodzin. Takie to miasteczko niewielkie, przed wojna biedne, w czasie wojny "zaglebie" AK. Nie spotykam wlasciwie nikogo ztego miasta. Kiedys pojechalem, poogladalem tych kilka lat mojego dziecinstwa i nic, zadnego wzruszenia.Jedyne ozywienie to widok fabryki, w ktorej pracowal Ojciec i troche wspomnien szeptow w nocy o broni ktora robili dla partyzantow w ramach ubocznej produkcji. A o Wroclawiu to juz bylo i zostanmy przy swoich zadaniach Ula. Bo czasami sledze wymiany zdan na szczecinskim forum w historii miasta i az strach czytac co ludzie wypisuja.Od "zabic Szwaba" po "won holoto zza Buga". Odpowiedz Link
popaye Re: J.K i PT 02.05.09, 20:47 dokladnie tak Wodniku. Nic przeciw silnym emocjonalnym zwiazkom Uli z Wroclawiem i calym Regionem Dolnoslaskim. Ja "nie lubie" Wroclawia, ale to moj, subiektywny problem czy fanaberia, a wszyscy inni maja (rownie subiektywne) prawo to miasto kochac. Bardzo lubie Ule, nawet hmmm... w pewnym sensie, rozumiem Jej "blekitnooka" interpretacje zaszlosci historycznych ale wiem iz konsensusu w tej sprawie nie znajdziemy. Za duzy ladunek emocjonalny. Po za tym, ja umiem czytac (Ula tez! w co nie watpie) a niektore "obiektywne" (w tym przedmiocie) publikacje wprowadzaja mnie w stan hmmm... poddenerwowania Np: www.bund-der-vertriebenen.de/infopool/dokumente5.php3 Odpowiedz Link
mammaja Re: J.K i PT 02.05.09, 22:23 Dobrze, ze Krakowa nikt rozpatruje pod wzgledem przynaleznosci narodowej czy historycznej, to moje miasto w ktorym spedzilam cudowne (chociaz mocno skromne w srodki finansowe) dziecinstwo i bujna mlodosc. Tylko ten Krakow terazniejszy bardzo sie zmienil, jest za duzy, za duzo mieszkancow, itd. Pozostaje mi Warszawa - moje miasto rodzinne i z wyboru, a na poludniu Polski Nowy Wisnicz - bo Zakopane tez juz odbieram w kategorii "byli chlopcy, byli, ale sie mineli". Odpowiedz Link
jan.kran Re: J.K i PT 02.05.09, 22:27 Poeye możliwe że moja interpretacja jest błękitnooka Ale jest też siłą rzeczy skrótowa bo trudno w jednym poście oddać cały ładunek emocjonalny osoby wychowanej w burzliwych czasach , mającej różne doświadczenia własne oraz te od żyjących świadków Historii. Moje Miasto to niezwykła zbitka , konglomerat najróżniejszych losów ludzkich. Na mojej niewielkiej ulicy obok pani Ruth , Niemki która wyszła za Polaka i nigdy nie nauczyła się dobrze mówić po polsku mieszkało wielu wypędzonych ze Wschodu którzy całe życie tęsknili za swoją Małą Ojczyzną Ja uważam że skoro mój Tato żołnierz AK i więzień gestapo torturowany przez Niemców umiał im wybaczyć i to od razu w 1945 roku to ja też mogę być tolerancyjna. Moja Mama uniknęła gwałtu przez rosyjskich żołnierzy też w 1945 roku jako szesnastoletnia dziewczyna a jednak miała miała wielu bliskich znajomych wśród Rosjan ... O wypędzeniu wiem bardzo wiele ponieważ moja mamusia jako nastolatka była Mama była pierwszą Polką w małym karkonoskim misteczku w czerwcu 1945 i prawą ręką pierwszego niemieckiego burmistrza a Tato wysiedlał Niemców. Mama napisała wspomnienia nagrodzone w kilku konkursach. Ja sama miałam kontakt z wieloma wypędzonymi w DE. A do naszych Przyjaciół należą Walter i Hrabina , żołnierz Wermachtu i żona Hrabiego wypędzonego z podwrocławskiej wioski gdzie mieszka moja rodzina.... Ja uważam że nie należy zamiatać Historii od dywan tylko o niej dyskutować.... A pisząc posty poprzednie gdzieś podświadomie czekałam na Twój komentarz Popeye)))) Kran Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Moje miasto. 02.05.09, 20:34 Kraków, w którym mieszkałam tylko przelotnie, Zakopane, w którym przez sporo lat zapuszczałam korzenie. Miejsca, czy ludzie w tych miejscach? Trudno pisać będąc wędrowcem Odpowiedz Link
debest3 Re: Moje miasto. 03.05.09, 09:09 Miejsce mojego urodzenia,małe miasteczko,które niektórzy z uporem próbują umiejscawiać na Ziemi Lubuskiej, mimo że z tym regionem nigdy nie miało nic wspólnego.To był zawsze Dolny Śląsk.Drugim ważnym miastem jest Wrocław,który darzę z pewnych względów wielkim sentymentem(w tej chwili kiedy to piszę uśmiecham się do siebie).Trzeci w kolejce jest Szczecin gdzie spędziłem prawie dwa lata a obecnie bywam tam co tydzień Odpowiedz Link
warum Re: Moje miasto. 03.05.09, 09:36 Tak czytam Was i.... chyba powinnam sie zawstydzic.Bo ja zyje prawie 50 lat w tym samym miescie. Ktre roslo ze mna I w tym samym mieszkaniu. I jest mi dobrze. Nawet nie potrafie powiedziec dlaczego, po prostu- to moje miejsce. A narastajacy halas za oknem /z jednej strony/ tlumie stoperami w uszach , kurz uliczny stal sie moim mimowolnym towarzyszem, jesli cos mi przeszkadza - to tylko nadmiar ludzi. Na szczescie po drugiej stronie wciaz sa znani z wuidzenia starzy ludzie, ktorzy wymieraja powoli i niejednoczesnie, a co za tym idzie.... zanim zupelnie wymieni sie sasiedzka ekipa- nastana ich dzieci albo ja zdaze zejsc z tego swiata. Mysle,ze o przywiazaniu do miejsca glownie decyduja ludzie.Czy za nimi tesknimi czy nam przeszkadzaja. Odpowiedz Link
popaye Re: Moje miasto. 03.05.09, 12:19 wstydzic sie? - Mila Warum badz szczesliwa!. Oszczedzone Ci zostaly rozczarowania i poczucie iz "twojego" miasta juz nie ma! . Doswiadczylem tego na wlasnej skorze. Sporadyczne czy wylacznie okolicznosciowe kontakty z miastem i ludzmi, ktorych niegdys zaliczalem (na prawach wzajemnosci) do najblizszego grona znajomych, nie zmieniaja tego wrazenia. W miescie w ktorym przezylem pierwsze cwiercwiecze mojego zycia uwazajac je naiwnie za "pepek Swiata" nie mieszkam (fizycznie) od lat ponad 30-tu. Nie towarzyszylem mu na codzien w tym okresie jakze buzliwych i gwaltownych zmian jego "wygladu" i rozwoju. Moje wrazenie z konfrontacji faktu iz obecna najwieksza dzielnica mieszkaniowa mojego rodzinnego miasta (wieksza niz 80% miast w Polsce) to dla mnie byl zawsze podmiejski PGR, do ktorego by dotrzec jechalo sie waskotorowa kolejka (od dawna nieistniejaca) lub (w latach 50-tych) rozklekotanym autobusem po... bruku (kocie lby!) ktorego poczatek wyznaczaly granice miasta od strony poludniowej - sa nie do opisania. Podobnie ze Znajomymi. Ci ktrym sie udalo i odniesli zyciowy (i materialny) sukces mimowolnie, nie umieja ukryc satysfakcji stwierdzajac: ".... po cholere ty wogole wyjezdzales?". Ci ktorym powiodlo sie "mniej", wczesniej czy pozniej nie oszczedza stwierdzenia: "... tobie to dobrze!". He, he - dobrze mnie TAK! (raczej) bo polowy zycia nie da sie w zaden sposob wymazac i uznac iz go nie bylo . Nigdy nie przestalem, nawet formalnie, byc obywatelem "mojego" miasta. Mam, jak Wy, plastikowy dowod osobisty z meldunkiem w dzielnicy z ktora mnie NIC (emocjonalnie) nie laczylo bo jak sie z mojego miasta wyprowadzalem to jej (formalnie) nie bylo!. Mozna bylo tam dojechac (autem raczej!), na jakas Znajomych dzialke by stwierdzic (wtedy): moze i tu ladnie ale przeciez to "koniec Swiata" a dojazd jakze upierdliwy . Dzisiaj, zarowno na Poludnie jak i Pln.-Wschod (gdzie teraz moj Urzad Dzielnicowy) prowadza szerokie 2 i 3-pasmowe, dwujezdniowe drogi, tylko dojazd, w obie strony, to praktycznie permanentne stanie w korku . Niby tylko w "godzinach szczytu" ale szkopul w tym iz "szczyt" (komunikacyjny) trwa tam 24-godz./dobe Eeeeh.... Ciarki mnie (niegdys) przechodzily jak sluchalem Niemena: "Sen o Warszawie" i duma mnie rozpierala )) Dzisiaj, juz wiem, ze "w przyszlosci" to chce mieszkac jak najdalej od (jakiejkolwiek) metropolii, gdzie wszedzie DALEKO, spokoj, trawa zielona i woda (duzo jej!) na wyciagniecie reki! ) Odpowiedz Link
misiekfrost Re: Moje miasto. 03.05.09, 14:52 ... A u mnie jest tak: www.kurozweki.com/ - Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link
czubatek Re: Moje miasto. 05.05.09, 22:03 Mam kilka ulubionych miast,na pierwszym miejscu jest Wilno,gdzie sie urodzilam i czesto odwiedzam,pieknieje z roku na rok,potem Budapeszt i Wroclaw,te miasta maja swoj urok,szkoda,ze tak malo czasu mam na wyjazdy Odpowiedz Link
slimy1 Re: Moje miasto. 09.05.09, 17:56 Na pierwszym miejscu mojej listy nie znajduje się miasto, ale maleńka wieś, gdzie jeżdziłam, dziecięciem będąc, na wakacje. Tyle tylko, że tej wioski, takiej jak ją pamiętam, już nie ma. Jest teraz piękna, schludna, bogata, ale jakaś taka obca. Nie ma tej piaszczystej drogi wiodącej do lasu, po której uwielbiałam biegać boso. Miasto ulubione...cóż, chyba to Edynburg. Miasto, w którym można się zakochać. Żadne inne nie podbiło tak mojego serca swoim urokiem jak cudny Edynburg. Z włoskich miast Bergamo - tu się czuje historię, naprawdę. I jeszcze jedno, niedawno odkryte (przypadkowo) miasteczko nad Lago Como, w tej chwili nawet nie pamiętam jego nazwy. Odpowiedz Link
misiekfrost Re:Misiek 10.05.09, 00:23 ... Dzięki Mammajko ... Jej nazwa pojawiła się wraz z przyjazdem ludzi, którzy ją zaprojektowali i wykonali... Zostawili nam część klimatu swej rodzinnej miejscowości... ... Poniżej kilka fotek z jej wnętrza: - Pozdrawiam! Odpowiedz Link
misiekfrost Re:Misiek 10.05.09, 00:58 ...A teraz link z mojej rodzinnej miejscowości: nowogardek.prv.pl/ ... Tam urodzony mieszkałem przez 23 lata... Później były: Kartuzy, Wrocław, Warszawa, Łazy (te między Liwcem a Bugiem), Chodzież, Kościuszki, Lublin... ... Kurozwęki są od 22 lat... I kto wie ile jeszcze będą? - Pozdrawiam! Odpowiedz Link
slimy1 Re:Misiek 10.05.09, 20:04 No i na pulpicie mam tapetę z jeziora w Nowogardku. Pięknie tam. A jak baza noclegowa? To na wypadek, gdybym potrzebowała, bo za kilka miesięcy będę zmieniać miejsce zamieszkania, więc czemu nie w Nowogardku? Odpowiedz Link
alfredka1 Re:Misiek 10.05.09, 20:14 Slimko droga, Nowogardek to był gdy Misiek byl maleńki a teraz jest duuuży i miasto nazywa się Nowogard ) rzeczywiście,ładne miasto aj ezioro w środku miasta zadbane. Pozdrawiam oboje ) Odpowiedz Link
slimy1 Re:Misiek 10.05.09, 21:43 No tak - z Misia zrobił się Misiek a z Nowogardka - Nowogard. Czas nie stoi w miejscu. Zwykła kolej rzeczy. Odpowiedz Link
misiekfrost Re:Misiek 10.05.09, 22:55 ... A wszystko to przez zdrobnienie w nazwie miasta na linku do strony, który dokleiłem do postu... ... Nowogardek brzmi fajnie, ale zdecydowanie chodzi tu o Nowogard... Jezioro jest chlubą miasta i atrakcją turystyczną... Baza noclegowa też niczego sobie... Od hoteli i hotelików po kwatery prywatne w pełnym standardzie europejskim... - Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link
slimy1 Re:Misiek 11.05.09, 21:10 Teraz będę miała zagwozdkę: bo wcześniej mnie zachwyciło Bielsko Biała. Też cudo... Odpowiedz Link