Ekohipokryzja

04.05.09, 17:48
Dzisiejszy dzień zmusił mnie do refleksji.Pracuję w firmie zarządzającej
drogami.Każdej wiosny firmy zewnętrzne dostają zlecenia na uporządkowanie pasa
drogowego i uprzątnięcie z niego śmieci.Oczywiście tych śmieci nie przynoszą
ptaszki z ciepłych krajów w dzióbkach,tylko w dużej części są wyrzucane z
przejeżdżających samochodów.Nie jest to jedyny sposób na coroczne
czarodziejskie rozmnażanie się śmieci.Spotyka się odpadki która żadną miarą
nie pasują do tego aby miały być wyrzucone przez okno.Są to często potężne
wory z resztkami kuchennymi co wskazywałoby iż pozbył sie ich właściciel
jakiegoś baru lub przydrożnej restauracji.
Nierzadkim zjawiskiem, są stosy zużytego sprzętu elektronicznego,który na
masową skalę zaczął pojawiać się w przydrożnych rowach ,po wejściu w życie
ustawy ,nakładającej na sprzedawców ,przyjmowanie zużytego sprzętu.Nikt jakoś
nie pomyślał żeby ich z recyklingu rozliczyć.Prawdziwymi składowiskami śmieci
są przystanki i zatoki autobusowe.Miejsca owe są obficie zaopatrywane przez
kierowców parkujących tam mimo zakazu oraz pasażerów komunikacji
autobusowej,którzy nie widzą nic zdrożnego w tym,aby przy okazji spaceru na
poranny autobus zabrać ze sobą reklamóweczkę ze śmieciami i rzucić ją za wiatę
na przystanku.W tym roku padł swoisty rekord,tona śmieci na kilometr
drogi.Niezły rezultat.
Do czego zmierzam...Chodzi mi o takie zjawisko które ja nazywam
ekohipokryzją.Często ludzie ,żeby nie dopuścić do wycięcia jednego
drzewa,urządzają prawdziwe batalie,poświęcając na nią energię godną często
lepszej sprawy.Nie mają za to żadnych zahamowań żeby te drzewo obrzucić w koło
śmieciami.Zawiązują się komitety protestacyjne mające na celu obronę jakiejś
zielonej żabki,czystości potoku przepływającego za płotem,albo przeznaczania
terenów zielonych pod inwestycje.Tylko że ci sami ludzie,jadąc autem bez
jakichkolwiek skrupułów pozbywają się plastikowych butelek po
napojach,opakowań ,przez okno jadącego samochodu
    • alfredka1 Re: Ekohipokryzja 04.05.09, 18:14
      Co roku zastanawiam się skąd w społeczeństwie naszym takie
      niechlujstwo. Te potworne brudy, stosy śmieci nie tylko na drogach
      poza miastami ale i w miastach w każdym zakątku niewielkiego parku
      czy kępy krzaków. Wszechobecny brud niewielu przeszkadza. Idąc w
      Zakopanem w stronę Pardałówki widzę nie śmieci a meble zniszczone,
      zlewy czy muszle klozetowe. Tego turyści nie przywlekli. Oni
      zostawiają swoje śmieci w ... miejskich ulicznych koszach na śmieci
      bo często gospodaez każe je ze sobą zabierać. Chodząc w Szczecinie
      po parkach spotykam skrzętnie poupychane wśród gęstych krzaków
      worki ze śmieciami.
      Znam ludzi uważająch się za wybitnie kulturalnych, gardzących
      chamstwem, którzy wyjeżdżając do pracy zabieraja worek ze śmieciami
      i upychają go w pobliskich koszach przy chodnikach. Są to
      wlaściciele domów prywatnych, najczęściej willi. Nie wiem jak się
      kształtują ich oplaty za wywóz śmieci, chyba od kosza, bo gdyby
      mieli opłatę zryczaltowaną nie musieliby podrzuca gdzie sie da...
      Jeżeli od pojemnika, to też z torbami nie pójdą. Skąd taka chytrość.
      A może to nawet nie chytrość a skutki wychowania socjalistycznego.
      Państwo ma dać, posprzątać, Nie mój las, nie moja droga,nie moja
      rzeczka. Byleby u mnie było schludnie. Nie ma żadnego poczucia
      wspólnoty obywatelskiej - domowej, osiedlowej, miejskiej i wreszcie
      naszek państwowej. pełne gęby patriotyzmu jak to ojczyznę mać
      kochamy, a nic nas nie obchodzi że ONA brudna, niechlujna,
      wyśmiewana /często słusznie/.
      Ojojoj .. rozpisalam się, a właściwie powtórzyłam to samo co napisał
      Debest.
      • warum Re: Ekohipokryzja 04.05.09, 18:55
        Nie , to nie jest ekohipokryzja- to wada prawna naszych urzednikow. Bo w
        ferworze opodatkowywania- szukaja rozwiazania niby kompromisowegoa, a w gruncie
        rzeczy- wlasnie prowowkujacego do takich rozwiazan. Po pierwsze w miastach ci z
        blokow- musza placic od mieszkanca, w domkach teoretycznie wlasciciel ma prawo
        oszacowac i zamawic sobie jakie pojemniki i jak czesto nalezy oprozniac/ zgodnie
        z harmonogramem/. Ale to zawsze kosztuje, wiec nikt nie jest "taki glupi".zeby
        np. przyjechali i zabrali mu niepelny pojemnik i oproznili, a takze kazali za to
        'wolne miejsce" w nim -zaplacic. Wiec upycha sie lub pali jak nikt nie doniesie
        do SM.
        A rozwiazanie jest proste wg mnie - opodatkowac rowno wszystkich mieszkancow -
        od szt. i wcale nie najdrozej, i....sprzatac czesciej. Narzucic pewien
        harmonogram i dac ludziom sznse dostosowania sie , naucza sie z czasem. Im
        wyzsza cena za wywoz smieci tym wiecej chetnych do podrzucania ich w nieswoje
        tereny, a juz zupelnym problemem staja sie wszelkiego rodzaju remonty, bo
        wynajecie kontenera na kilka dni to ... pole do popisu dla tych wszystkich
        okolicznych, cichcem remontujacych i podrzucajacych wlasnie takim jeleniom.
        Pewnie Popaye dorzuci swoje uwagi na temat i nie zgodzi ze mna, bo powie,ze tam
        "ludzi wychowala" wysoka cena.... ale to wlasnie rozni wschod od zachodu,ze jak
        nie ma za co zyc to hipokryzja jest wymaganie,zeby zaplacili za te odpady, ktore
        biedni ludzie chomikuja bez sensu ale z nadzieja,ze na cos sie przydadza.
        I a propos- swiatowy kryzys finansiery spowodowal,ze ....punkty skupu /
        najodleglejsze ogniwo lancucha finansowegosmile/- makulatury, zlomu, szkla i
        wszelkich surowcow wtornych- przestaly istniec, a szperajacym w smietnikach
        oplaca sie juz tylo zbierac aluminiowe puszki. male, lekkie i na cos sie przydaja.
        • mammaja Re: Ekohipokryzja 04.05.09, 23:40
          Uprzejmie informuje, ze za wywoz smieci placi sie nie za "pojemnik" ale za
          worki. Sprawdzilam fakture - worki ze smieciemi nie podlegajacymi recyklingowi,
          110 l( sa koloru czarnego) plcimy 16 zl a za worki z plastikiem i szklem( kolor
          czerwony a wlasciwie rozowy) 8 zl. Moj kwietniowy rachunek wynosi 88 zl. Umowe
          zawiera sie na okreslona ilosc workow tygodniowo, mozna zmieniac. (odkad jest
          Franek zwiekszylismy ze wzgledu na pampersy). Po makulature systematycznie
          przyjezdza inna firma. Oczywiscie worek trzyma sie w pojemniku, ale w dniu
          "smieciarzy" wystawia sie wczesnie rano przed dom. Straz miejska kilkakrotnie
          sprawdzala czy ma sie umowe podpisana i zaplacone rachunki. Zaznaczam, ze
          wszystkie odpadki biologiczne kompostujemy,
          a np. pudla tekturowe sluza za podpalke do kominka. Nie mniej walka ze
          swmieciami w mojej dzielnicy (dawniej gminie) trwa. Kilkakrotnie udalo sie
          zidentyfikowac osobe wywozaca smieci do lasu, po jakichs papierach, ale to juz
          nie dziala, bo ludzie pilnuja sie. Najgorsze sa smieci poremontowe - gruz,
          puszki po farbach itd. mimo to walka ze smieciami w laskach trwa. Do zeszlego
          roku byly co jakis czas wystawiane duze kontenery na "smieci duzogabarytowe" -
          ale juz nie ma na to pieniedzy. Taki kontener potrafil w ciagu jednego dnia
          obrosnac w gigantyczna gore przedmiotow, w ktorych jeszcze grzebali poszukiwacze
          skarbow. Mozna zglosic w Urzedzie Dzielnicy potrzebe wywiezienia takich
          "duzogabarytowych smieci" (starych mebli)i w ustalonym terminie przyjezdza firma
          i zabiera za darmo. Ale moze ludzie za malo z tego korzystaja. Plaga sa butelki
          po alkoholu, czesto jeszcze rozbijane przez biesiadnikow i towarzyszace im
          butelki plastikowe. Jak sie chodzi z psami to naprawde trzeba patrzec pod nogi.
          Walke ze smieciami tutejsze rady osiedlowe i gmina toczyla przez lata. Co jakis
          czas pojawiaja sie panowie w zielonych kubraczkach i zbieraja te smieci z
          trawnikow i lasku, ale trudno nadazyc za spoleczenstwem. A po sobotnim bazarze
          na ktory przyjezdzaja setki ludzi centrum mojego osiedla jest tragicznym
          smieciowiskiem. Naszczescie sprzata wlasciciel bazaru i na niedziele juz jest
          czysto. Naptawde prowadzac racjonalna gosodarke smieciami (kompostowanie,
          uzywanie wlasnych toreb zamiast plastikowych jednorazowek) mozna zminimalizowac
          ilosc wywozonych smieci. Ale trzeba chciec!
          • warum Re: Ekohipokryzja 05.05.09, 07:18
            No wlasnie - wystarczy tylko chciec...?
            Ja place, Ty placisz, On, Ona , Ono placi... to kto podrzuca? I po co?
            • alfredka1 Re: Ekohipokryzja 05.05.09, 11:21
              Podrzuca toto, które nie chce płacić .
              • mammaja Re: Ekohipokryzja 05.05.09, 15:49
                Jest bardzo duza akcja propagowania segregacji smieci i czystosci otoczenia w
                szkolach. Nawet dzieci byly wlaczane w tworzenie "mapy dzikich wysypisk" w
                lesie. Codzily i spisywaly gdzie sa takie zwalki.
                Moze wyrosnie za jakis czas pokolenie malosmiecacych ?
                A aby pocieszyc sie , ze nie jest najgorzej wystarczy pojechac np. do
                Maroka. A i tam w tv ruszyla "reklama spoleczna" zachecajaca do zbierania swoich
                smieci np. na plazy smile
                • warum Re: Ekohipokryzja 05.05.09, 18:32
                  "Góra toksycznych odpadków, tak wysoka jak wulkan Etna na Sycylii (ok. 3300
                  metrów n.p.m.), zniknęła bez śladu w zeszłym roku we Włoszech, upłynniona
                  nielegalnie przez mafię - poinformowała włoska liga obrońców środowiska
                  (Legambiente) w dorocznym raporcie.
                  W zaprezentowanym we wtorek sprawozdaniu podkreślono, że we Włoszech każdego
                  roku wytwarza się 30 milionów ton śmieci, których potem nie można się doliczyć."
                  wiadomosci.onet.pl/1964908,12,mafia_uplynnila_gore_toksycznych_odpadow,item.html
                  ... to moze wcale nie jest tak u nas zle?...
    • popaye Re: Ekohipokryzja 05.05.09, 22:39
      Sledze watek z "wypiekami na twarzy".

      Z jednej strony hmmm.... ciesze sie z Waszej wrazliwosci i
      podejscia do sprawy.
      Z drugiej: wybaczcie, ale obawiam sie iz cala ta dyskusja, jak wiem
      z praktyki, poprowadzi (oby nie na tym forum!) nas szybko
      w... tzw. krzakisad

      Po kilkudziesieciu latach praktyki i (nie smiejcie sie)
      rozwiazywania logistycznego "problemu" gromadzenia smieci w 4-ech
      (a nawet w 5-ciu) pojemnikach (smieci kompostowalne, pozostale,
      tworzywa, papier, szklo z podzialem: jasne/ciemne) i oplat za ich
      wywozenie horrenderalnej wysokosci bo to jest "biznes" jak cholera
      wiec.... objety MONOPOLEM instytucji gminnych/miejskich (do wyboru)
      - Oni maja prawo decyzji wiec tak uchwalaja - demokracja
      przeciez! smile.

      Na wszystkim mozna robic "kase" na ochronie srodowiska - tez.
      Gdzie kasa tam i... przekret bliziutko bo jakze by inaczej?
      Mnie w "Panstwie prawa" lupi(a) demokratycznie (a jakze!) wybrane
      instytucje (Burmistrz + Rada Miejska).
      W panstwach gdzie do prawa, jak np.: w Polsce, podejscie Obywateli
      jest bardziej hmmm.... "elastyczne" interesy robi kazdy (!)
      - "oszczedni" kombinuja jak sie pozbyc klopotu w najblizszym
      zagajniku, przystanku czy rowie a lepiej zorganizowani (jak wloska
      mafia z przykladu Warum) "kreca" grubsze przekrety.
      Kazdy na skale mozliwosci smile.

      Dla mnie ekohipokryzja to np: tzw sprawa Rospudy, Mazurski Park
      (he, he) "Krajobrazowy" i tym podobne hece zawodowych "ekologow"
      mocno importowanych z terenow gdzie zniszczono juz wszystko co mozna
      bylo zniszczyc albo swietnie (malo "ekologicznie") prosperujacych
      finansowo z kazdej inspirowanej rozruby.
      Oszczedze nazwisk w tym pracownika Gazety ktorej portalu jestesmy
      goscmi.

      pozdrawiam,-
      pE
    • wedrowiec2 Re: Ekohipokryzja 07.05.09, 19:41
      Nie tylko pobocza dróg są miejscem porzucania odpadów:
      www.rmf.fm/fakty/?id=155453
      "Polskie lasy toną w śmieciach
      Góra śmieci wyrzucanych co roku w polskich lasach dorównuje
      wielkością Pałacowi Kultury i Nauki – alarmują leśnicy. Zbieranie i
      wywożenie odpadków kosztuje Lasy Państwowe aż 20 milionów złotych
      rocznie.
      Na nielegalnych leśnych wysypiskach można znaleźć dosłownie
      wszystko. Oprócz „zwykłych” domowych śmieci ludzie wywożą do lasów
      m.in. telewizory, pralki, opony, a nawet całe samochody. Patrole
      Lasów Państwowych szukanie dzikich wyspisk nazywają „poszukiwaniem
      skarbów”. Gdy już je znajdą, zaczyna się przetrząsanie resztek.
      Nóżką lub patyczkiem staram się rozgrzebać, popatrzeć, ponieważ
      można tam znaleźć skarb, czyli fakturę, rachunek. My wtedy możemy
      znaleźć osobę, która wyrzuca te śmieci i ukarać ją - opowiada Artur
      Dawidziak z nadleśnictwa w mazowieckim Celestynowie.
      Niestety w ciągu ostatnich dwóch lat objętość wyrzucanych do lasów
      śmieci się podwoiła. Bez edukacji najmłodszych i zmiany
      gospodarowania śmieciami w ogóle, nasze lasy za parę lat mogą
      dosłownie utonąć w odpakdach.
      Łatwiej rzucić na trawę niż wyrzucić do kosza – to niestety
      filozofia wielu polskich turystów. Ze śmieci zostawianych przez
      turystów w Tatrzańskim Parku Narodowym można by zbudować mur o
      wysokości 5 metrów i długości pół kilometra. Co roku zbiera się tam
      ponad 2,5 tys. metrów sześciennych odpadów.
      Olsztyńscy leśnicy, którzy sprzątają śmieci z zachodniej części
      województwa warmińsko-mazurskiego i północnej części woj.
      mazowieckiego, wydają rocznie na ten cel setki tysięcy złotych. W
      tych turystycznych rejonach największym problemem w lasach nie są
      turyści, ale mieszkańcy okolicznych miejscowości. W samym Olsztynie
      straż miejska dwa razy w roku kontroluje, czy mieszkańcy mają umowy
      na wywóz śmieci. Z zastępcą komendanta olsztyńskiej straży miejskiej
      Jarosławem Lipińskim oraz ze Stanisławem Dąbrowskim z olsztyńskiej
      Dyrekcji Lasów Państwowych rozmawiał reporter RMF FM Andrzej
      Piedziewicz."
      • popaye Re: Ekohipokryzja 07.05.09, 21:52
        Bez wycieczek "osobistych" - zaznaczam!.

        Mily Wedrowcze,-
        Fajnie, ze korzystajac z kanwy Zalozyciela watku, uparcie brniemy
        w.... smieci.
        Juz jestesmy w "krzakach"?
        Co najmniej bliziutko bo uparcie obstajemy ze EKO (logia) to te
        nieszczesne i niechciane, rozrzucane gdzie sie da - odpady(ki).

        To "rozdzieranie szat" (sluszne!) ale przyklady takie troche
        naciagane.
        Jasne, smieci MUSZA na smietnik a nie do lasu, na plaze, trotuar,
        jezdnie czy przydrozny row!.

        Ale w spoleczenstwie, gdzie jeszcze niedawno 95% uzytkownikow
        mieszkan spoldzielczych i lokatorskich "regulowalo" temperature
        (zimowa pora) poprzez otwieranie okien i balkonow (napisz, ze Ty -
        nie?) przy zbyt rozgrzanych grzejnikach, zalamywanie rak nad rzuconym
        w lesie papierem to chyba zarty?.
        Papier, odpadki - "widac" w odroznieniu od milionow ton
        CO-2 "dmuchanych" dziarsko przez polskie kotlownie,
        elektrocieplownie i elektrownie opalane weglem, czesto brunatnym.

        Jak plyne z popay_owa po jeziorze, po 10 min mam dosc.
        Jazda slalomem! sad
        Malzonka ma sie ... opalac (lezy nawet w b.ciemnych okularach w
        pozycji "na modliszke" = tylko slonce i Ona!, ja - za sterem.
        Co 2 min. wrzask: PAPIER! albo TORBA (plastikowa jednorazowka)!!
        Gdzie?, ano ... 10 m(backboard albo sterboard na zmiane!).
        Cholery dostaje bo nawet nie mam szans wejsc "w slizg": wrzaski
        i wylawianie smieci z wody + komentarze malzonki (o swiadomosci
        ekologicznej Rodakow) zdecydowanie hamuja ruch reki trzymanej
        na manetce "gazu" sad
        Polskie Wielkie Jeziora sa "zasmiecone" - fakt! ale ich nieszczesciem
        tak na prawde jest ich "przenawozenie" spowodowane zrzucaniem
        niesamowitych ilosci nieoczyszczonych sciekow miejskich z wiekszosci
        miasteczek i osiedli polozonych nad tymi jeziorami sad

        Atrofia (zarastanie plytkich i zamulenie glebokich) polskich
        Wielkich Jezior Mazurskich mnie przeraza. Nawet glebokie "rynnowe"
        jeziora (np, Beldany, Mikolajskie, Talty) juz na glebokosci 3-4
        metrow sa "martwe": mul i siarkowodor sad
        Pamietam doskonale czasy gdy bez najmniejszej obawy wode do picia
        (i gotowania) pobieralo sie np. na Taltach . juz za pierwsza wyspa
        (od Mikolajek) woda byla tam jak "zrodlana".
        Dzisiaj, jak plyne tam z wnukiem, mam obawy pozwolic Mu wskoczyc
        do wody by tam poplywal - jeszcze jakiejs wysypki dostanie sad.

        Ma ochote na kapiel to... podplywamy do Hotelu Golebiewski, tam
        a basenach Tropicany smierdzi chlorem (troche!) ale mam spokojne
        sumienie i... barek hotelowy (dla dziadka!) z milymi napojami z
        lodu! smile).
        W sercu Mazur - szalenstwo!, moj Ojciec-wodniak sie w
        grobie "przewraca" sad(((

        Nie sprowadzajmy, prosze, sprawy EKO do smieci.
        To tylko kwestia czasu i ludzie "zrozumieja".
        Zrozumieja bo bedzie KOSZTOWAC! i juz kosztuje tylko jeszcze
        Obywatele maja duza nieswiadomosc ekonomiczna ale drakonskie kary
        i oplaty za niska eko-swiadomosc to zmienia - "spoko"!.
        Reszta Europy juz to wprowadzila w zycie i "wychowala" Spoleczenstwo.
        Twoj (z medialnego przekazu) przyklad - pierwszy/lepszy np. Lasy
        Panstwowe: lzy mnie plyna do oczu.
        Koszty tego zasmiecania ponosza nie dziarscy pp.Lesnicy (w
        twarzowych przyznaje mundurkach) tylko cale Spoleczenstwo bo to jest
        jednostka BUDZETOWA i koszty (w tym sprzatania smieci)ponosza
        WSZYSCY podatnicy w tym Ty i ja i Ci ktorzy te smieci rzucaja.
        Oni tylko nie sa tego swiadomi bo klna wysokie podatki i oplaty,
        narzekaja na niskie renty i emerytury bo.... m/in. trzeba oplacac
        Ich wygodnictwo, "nieswiadomosc" i sklonnosc do wygodnictwa.

        Latem Ruciane-Nida np. "lsni" czystoscia!
        Burmistrz - wszystkich biorcow zasilkow socjalnych "zapedza" do
        roboty!. Chcesz zasilek: pracuj sprzatajac Miasto!.
        Nie wiem czy to sprawiedliwe ale na pewno wychowawcze.
        Ci sprzatajacy na pewno (juz!) nie beda wyrzucac "gdzie popadnie"
        - smieci!.
        Za duzo wysilku kosztuje Ich sprzatanie tego balaganu.
        Ty Wedrowcze na pewno juz tez nie "regulujesz" temperatury w swoim
        mieszkaniu przez otwieranie okien przy rozkreconych grzejnikach
        "na full" 24 godz/dobe!.
        Ja tez - nie! bo rachunek za rope do ogrzewania mojego mieszkania
        (zawsze!) mna wstrzasa! smile))

        Pozdrawiam,-
        pE
        • misiekfrost Re: Ekohipokryzja 08.05.09, 00:51
          ... Witam smile

          ... Myśl globalnie - działaj lokalnie!!!

          ... Dawno już wyleczyłem się z odpowiedzialności za całe zło tego świata... Zdecydowanie wybrałem prywatną odpowiedzialność za swoje czyny... Ekologiczne też...
          ... Miast narzekać, robię swoje... Czasem działamy w gronie kilku osób... Tak udało nam się ocalić całkiem sporą ilość starych lip skazanych na bezsensowną wycinkę....

          - Pozdrawiam!
Pełna wersja