URLOP, Wakacje 2009 (oh! - jak przyjemnie) :)

24.05.09, 16:39
Smiertelnicy wsrod nas (tacy: normalnie pracujacy) maja
ca.: 6 tygodni urlopu w roku.
Elita - Pedagodzy (akademiccy i szkolni) Instytutow Naukowych stopni
roznych, - jak dzieci, czasu wolnego maja "bez konca", wiec
wypoczywamy!.
Na ten rok (wypoczynkowy) proponuje motto:
" ...Wakacje z rodziną bardziej stresujące od pracy"
gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,6640605,Wakacje_z_rodzina_bardziej_stresujace_od_pracy_.html

W odroznieniu od "przyzwitej i moralnej" wiekszosci Forumowiczow
mam odwage, poparta zyciowym doswiadczeniem, podpisac sie pod tym
mott_em wlasnym nickiem.

O doswiadczeniach innych (jak moje) i opisach wspanialosci
urlopowych chetnie poczytam(y) w tym watku.
    • wodnik33 Re: URLOP, Wakacje 2009 (oh! - jak przyjemnie 24.05.09, 17:30
      Masz rację. Ja jestem w tej dobrej sytuacji psychicznej, że przez
      cwierczwiecze plywania urlopow wspolnych bylo malo. A teraz
      wijezdzamy razem tylko na 12 dni /ale za to ja nie pracuje sad(( /
    • popaye popayE_owe mazurskie smetkowanie - 1 25.05.09, 13:11
      Juz!,-
      juz nic nie musze (w pracy) i mam urlop.
      Jak wiekszosc z nas, mniej lub bardziej swiadomie, zwiedzilem
      (urlopowo) "kawal Swiata".
      Mlody bylem i wydawalo mnie sie iz tak trzeba!, bo jak to: INNI
      byli, widzieli, przezyli a ja NIE? - eeeee nie moze tak byc!.

      Z perspektywy lat, najmilej wspominam nie "wspaniale i sloneczne"
      (nie_nawidze upalow i ostrego slonca!) plaze a... urlop "w miescie"
      - przelozona o kilkanascie lat nasza podroz "poslubna"
      i ca. 2-tygodnie "mantykowania" po Paryzu.
      W tamtych czasach (koncowka lat 70-tych) zrobilismy sobie frajde
      wyjatkowa: dobry hotel, (prawie) zadnych trosk finansowych, nas dwoje
      i.. zadnego planu: przewodnik (Beadecker) w reke, plan metra w
      kieszen i Paryz "nasz": od Wersalu po Louvre smile.
      Miejskie urlopy (np. Rzym czy Madryt) powtarzalismy jeszcze, ale
      wrazenia zadnego z nich nie pozostaly tak jak ten bezroski pobyt
      paryski.

      "Stary" sie juz zrobilem i sila rzeczy wracam do wspomnien
      dziecinstwa: mazurskich pobytow (w latach 50/60-tych), jako dziecko
      - wiec nie z dobrowolnie a z wyboru rodzicow (ojca, wlasciwie
      bo matka lubila wyjezdzac nad morze).
      W tamtych czasach to byly urlopy typu "hardcore": wyprawy lodka
      bezpokladowa i bez kabiny, jakies domki "campingowe" (o jezuniu!
      - wlasciwie drewniane budy jednopokojowe z "toaleta-slawojka" smile.

      Za "przewodnik" sluzyl mnie wyswiechtany egzemplarz przedwojenego
      wydania "Na tropach Smetka" - Melchiora Wankowicza.
      20-cia lat od jej wydania (wtedy) przeminelo a (nasze - juz wtedy)
      Mazury wygladaly dalej jak te w czasach wyprawy Wankowicza:
      www.krutyn.eu/krutyn_dawniej.html
      Zbieralem zawsze publikacje o Mazurach.
      O tym Regionie pisano stosunkowo malo, jezeli juz to (najczesciej)
      totalne glupoty "ubrane" w ambicje prac naukowych, na odleglosc
      smierdzacych propaganda.
      Porzadnych map nawet brakowalo (wrog w NATO przeciez tylko czyhal
      by nam en Region wojskowa potega odebrac!), zrobienie zdjecia
      mostu w Mikolajkach rownalo sie kryminalnemu udostepnieniu tajemnic
      wojskowych "jastrzebiom" w.... Ameryce i Berlinie (Zachodnim -
      oczywiscie!).
      Matko Boska, do jakiego zidiocenia nas przyzwyczajano - dzisiaj,
      nawet smiac sie nie chce.

      Poznawalem Mazury w dwadziescia lat pozniej od publikacji (1936r.)
      wankowiczowskiego "Smetka".
      Wczoraj, na polce z mazurskimi wydawnictwami, znalazlem nabyta
      nieswiadomie (wazne bylo, ze cokolwiek o Mazurach) i nie przeczytana
      nigdy ksiazke p.Wojciecha Kuczkowskiego "Mazurskie zeglowanie".
      Napisana dokladnie 20-cia lat temu (1986-89) posluzy mnie teraz
      jako material do konfrontacji mazurskich: wtedy i dzisiaj smile
      To tylko 20 lat, a jakze inne realia!.

      pozdrawiam urlopowo,-

      pE
      • alfredka1 Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 1 25.05.09, 13:25
        Tak jak Ty jezior ja uczylem sie gor a konkretnie Tatr. Szperalem po
        starych wydawnictwach mapowych, czytalem wspomnienia taternikow -
        poetow, malarzy, lekarzy ktorzy z wlasciwa zawodowi dokladnoscia
        opisywali szlaki ktorymi przeszli.
        Mapy we wczesmych latach 60. byly tak skazone i w takie skali, ze
        nie wiadomo bylo czy to skalka czy mucha nas..
        To bylo moje odkrywanie gor. Pasja nie minela i szczescie ,ze mi sie
        jeszcze chce. Ahooooj!!!
        • wodnik33 Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 1 25.05.09, 13:27
          afredko przepraszam, tyle czasu siedzisz w kuchni a moj komputer
          niewlaczony. I znow .... to ja teraz ide na spacer na wsZelki
          wypadek i nie chce byc w domu gdy zajrzysz tu.
          • mammaja Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 1 25.05.09, 19:31
            No, nie przesadzajmy z Tatrami - Alfredko - mam bardzo porzadna mape wydana w
            latach 60 -tych, poza tym w tym czasie ukazywaly sie przewodniki W.H.Paryskiego
            - z bardzo dokladnym opisem drog i taternickich i turystycznych. Na kazda taka
            ksiazeczke czekalo sie niecierpliwie, siegam po najbardziej zuzyty tomik -
            czesc VI - Cubryna - Zabia Turnia Mieguszowiecka. No i prosze - niespodzianka -
            druk ukonczono w grudniu 1952. Oczywiscie naklad 10 000 nie byl zapewne
            duzy, ale napewno kupilam ja conajmniej 10 lat pozniej. Patrze a tu nawet droga
            z Twojej ulubionej Roztoki do M.Oka jest opisana smile
            Nastepny tomik nr 7 to juz wydanie z 1967 roku, czyli albo Paryski tak dlugo
            pisal, albo wstrzymano wydawanie Tatr Wysokich.
            Pewnego dnia, gdzies w Dolince za Mnichem, znalazlam zgubiona czy porzucona
            mape Tatr wydana na Słowacji. To byl unikat, bo Slowackie Tatry nie mialy
            jeszcze opisu Paryskiego. No i mam ja do dzisiaj, jako mila pamiatke.
            Przepraszam ze tak sie rozpisalam, ale temat tak bliski sercu smile
            • alfredka1 Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 1 25.05.09, 19:59
              Mammajko, to nie ja pisalam a małżonek wskoczył na gotowe i jak
              zwykle nie wylogował mnie. I to on o mapach pisał. Ja pamietam, że
              szczęście było duże gdy udało sie kupić starą maę, a Paryskiego
              pożyczałam u życzliwych tylko na wyjazdy. Potem wszystko
              normalniało. A nawet jak sie w księgarni natrafiło na coś
              potrzebnego to nie zawsze mogłam kupić mimo, że na ogół wydawnictwa
              nie były drogie. Ale tak wtedy żyliśmy, sami bez żadnego zaplecza
              rodzinnego. Najważniejsze, że trafialiśmy do zaplanowanego, szlaków
              nie poplątaliśmy i nawet nogi w kostce nie skręciliśmy.
              A ztym przesadzaniem to masz rację. Często starzy
              ludzie "uwieliczają" to co przeszłe.
          • warum Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 1 25.05.09, 19:40
            Alfredka chyba Ci wybaczyla- z milosci- do tych samych Tatersmile
            Tak bardzo chcialam sie dopisac na tym watku,ze w glebi duszy nawet zaczealm
            myslec... co ja zrobilam nie tak w zyciu,ze nie mam zadnego urlopu do
            wspominania? Nie wiem. Tak mi sie po prostu zycie ulozylo, a ja nie protestowalam.
            Jedynie czynnie i z cala moca chcialam spedzac urlop bez meza.
            Bo te kilka dni wolnego/ mimo,ze dziecmi/ to mial byc odpoczynek.
            Czy zazdroszcze tym sparowanym radosci bycia we dwoje na urlopie? Hmm... mimo,ze
            wsrod moich znajomych- to ja naleze do tych odszczepiencow- a reszta szczesliwie
            zamezna- nie widze,zadnej pary, ktora bylaby dla mnie godna pozazdroszczenia.
            Niedawno corka powiedziala mi,ze wreszcie jestem szczesliwa, ale zaprzeczylam -
            bo czlowiek jest dopiero szczesliwy jak ma sie z kim dzielicsmile chocby
            wrazeniami, a urlop to taka "wyjatkowa" okazja kiedy albo nadrabiamy zaleglosci
            w milosci albo zbieramy wrazenia,zeby w sobie zgluszyc niespelnione marzenia.
            Na poczatku kazdy chce zaliczyc jak najwiecej, bo dzieki temu albo blyszczy albo
            sie sam pociesza.A potem... cieszy sie kazda chmurka na niebiesmile albo tym,ze
            zyje i ma sie stosunkowo znosnie.
            PS. Wodniku- nie zaluj,ze juz nie pracujesz, gorzej jest gdy pracuje sie na
            okraglo- i nic z tego nie ma.
            • alfredka1 Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 1 25.05.09, 20:12
              Madre i smutne. Tak to w życiu bywa, że przeważnie mijamy sie nie
              widząc -szczęście, miłośc przechodzą obok albo chwycone znienacka,
              okazują się niewypalem. Teraz , gdy się ma doświadczenie, przyszedł
              wreszcie czas na odnalezienie tej drugiej osoby.Wtedy jest
              zapewnione bycie razem "do zawsze." Wtedy wiemy, że nie damy
              zmarnować sobie i ta druga osoba też wie, życia dorosłego.
              nasze małżeństwo jest specyficzne. Nie wiem jak byłoby gdybyśmy cały
              czas byli razem pod jednym dachem ... do czego i kogo
              tęsknilibyśmy ? czy wspólne urlopy przez 55 lat uszczęśliwiałyby
              nas? O nieee !! nawet tego sobie nie mozemy sobie wyobrazić. Gdy
              przed chwilą spytałam o to Wodnika, enigmatycznie
              odrzekł :rzeczywiście musiałbym się zastanowić.
            • popaye Re: wspolne urlopy 25.05.09, 22:52
              Mile Dziewczyny,-
              ja nie chcialem by moj wpis wzbudzil jakies nieporozumienia.
              Jezeli moje malzenstwo mozna uznac za (hmmmm....) w miare
              udane, jest to wylaczna zasluga popayE_owej.

              Podejrzewam, z praktyki kontaktow towarzyskich, iz z zadna inna,
              znana mnie, kobieta nie bylo by mnie tak "latwo".
              Podobnie jak Warum nie znam i : "...nie widze,zadnej pary, ktora
              bylaby dla mnie godna pozazdroszczenia".

              Nauczylem sie, dzieki malzonce, ze mozna miec niewiele i z tego sie
              cieszyc.
              Mozna miec wiecej (i to znacznie!): srodkow, czasu, checi oraz
              mozliwosci i prawie zawsze znajdzie sie powod do permanentnych
              nieporozumien.
              Urlop, wakacje byly zawsze przedyskutowane bo od poczatku
              wiedzielismy iz mammy odmiene upodobania, popayE_owa: plaza, slonce,
              gory, narty i .. towarzystwo.
              Ja: woda, lenistwo totalne i ... daleko od jakichkolwiek
              towarzyskich zobowiazan, "ukladow" czy form.
              Mimo tego umielismy znalesc kompromis: mnie nie "przeszkadzaja"
              wyjazdy malzonki na poludnie, a Ona "wie" iz moje leniuchowanie na
              lodce nie stanowi(lo) nigdy zadnego zagrozenia dla naszego zwiazku.
              Obojetnie "co" ja tam robie i jak spedzam dnie (i noce!).

              Ja, juz (raczej) nie pojade z Nia na sloneczne plaze, dobrowolnie
              nie wybiore sie na wspolny urlop w gory ale, jak popayE_owa ma ochote
              - zawsze bedzie mym milym towarzyszem na lodce. zreszta jedynym
              ktorego towarzystwo, na dluzsza mete - akceptuje.

              40-ci wspolnych lat tak minelo i "urlop" (razem czy oddzielnie)
              nigdy nie byl powodem nieporozumien. Nawet jak dzieciak byl jeszcze
              z nami.
              Corka, - wiadomo, ze wolala z mamusia smile)
              Bylo 1000 "innych" powodow do nieporozumien - wystarczy!.
              Tez jakos przetrzymalismy smile)
              • warum Re: wspolne urlopy 26.05.09, 07:12
                Popaye napisal:
                "Nauczylem sie, dzieki malzonce, ze mozna miec niewiele i z tego sie
                cieszyc.".
                I ta zlota mysl / nawet jak ciut ironicznasmile/ pewnie jest mottem innych udanych
                malenstw.
                Posylam na zachod tutejsze przecudne slonce i niebo bez chmurki.I zupelnie
                wakacyjniesmile))ide w krotkim rekawku! a co! nie bede sie szczypac- pogodynka
                mowila,ze to ... ostatnia szansa w tym tygodniusad
                • misiekfrost Re: wspolne urlopy 26.05.09, 11:10
                  ... Witam słonecznie smile

                  ... To się nam wątek urlopowy rozwinął i własnego życia nabrał... My z Terem raz wspólnie, raz osobno, raz blisko, raz dalej... Kiedy się podpisuje "Pakt o wzajemnej nieagresji" na wspólne życie, trudno jest przewidzieć przyszłość... Ale podejście do domu i rodziny, jak do wspólnego Schronienia przed całą obfitością tego świata, zdecydowanie pomaga przetrwać i zrozumieć...

                  - Pozdrawiam smile
                  • mammaja Re: wspolne urlopy 26.05.09, 16:57
                    A ja bardzo dobrze wspominam wspolne urlopy, moze dlatego ze bylo ich zawsze za
                    malo - lato bylo sezonem na wykonywanie rozmaitych prac platycznych w
                    architekturze, zwlaszcza tych na zewnatrz. No i ja z dzieciakami a mzonek do
                    roboty. Ale kilka wspolnych wyjazdow bylo OK.
                    Potem juz mzonek przestal lubic wyjezdzac, a ja ze swiezo podchowana corka
                    bylysmy doskonalym tandem do chodzenia po gorach.
                    Natomiast nocami snia mi sie nasze dzieciece i mlodziezowe wakacje,
                    kiedy byla chmara dzieciakow i grupa fajnych doroslych, jakos nie przypominam
                    sobie, zebysmy zameczali doroslych pytaniami. Za to dorosli robili nam podchody,
                    ogniska i budowali szalasy.
                    Napewno Pop. potraktuje to jako swietojebliwosc, ale akurat nie mialo to nic
                    wszpolnego ani z jednym, ani z drugiem czlonem jego ulubionego slowa smile
                    Nauczyli nas tez chodzenia po gorach .
                    • popaye Re: wspolne urlopy 26.05.09, 19:37
                      mammaja napisała:

                      "....Napewno Pop. potraktuje to jako swietojebliwosc, ale akurat nie
                      mialo to nic wszpolnego ani z jednym, ani z drugiem czlonem jego
                      ulubionego slowa smile"

                      Zdziwisz sie Mammajko ale ja jestem cholernie konserwatywnych
                      przekonan w zakresie partnerstwa i malzenstwa.
                      Od swietojebia roznie sie tym, ze w d.... mam porady w tym zakresie,
                      ubranych w sukienki klamcow-pasibrzuchow, najczesciej o homo-
                      sklonnosciach.
                      Zaklamanych typow ktorzy jak nawet posiadaja dzieci
                      (ponoc zadna rzadkosc!) to ich praktyczne doswiadczenie w
                      zakresie "malzenskiego partnerstwa" ograniczaja sie jedynie do
                      BUMS-TARARA + ew. alimenty z kasy Kurii.

                      Przeraza mnie fakt iz w Krajach europejskich PONAD 30% malzenstw
                      rozchodzi sie w ciagu pierwszych 5-ciu lat pozycia, a drugie
                      tyle - pozniej!.

                      Rozumiem (moge pojac), ze sa szczegolne przypadki "eksrtemalne"
                      gdzie rozwod jest jedynym rozwiazaniem.
                      Panstwo (cywilizowane! - nie "katolicka" Polska) prawnie zabezpiecza
                      ew.finansowe zobowiazania wobec ew. dzieci z takiego zwiazku
                      i to SKUTECZNIE!!! (sprobuj nie placic alimentow np.: w Niemczech -
                      he, he) ale...

                      Niech mnie NIKT nie opowiada glupot, ze pochodzacy z NORMALNEJ (nie
                      mylic ze swietojebiem katolickim!) rodziny, mlody czlowiek nie jest
                      w stanie PRZED zawiazaniem zwiazku nie wiedziec na czym polegac ma
                      ta "zabawa" i z KIM sie chce w nia "bawic" sad.

                      Nie ma (prawnego) obowiazku zawierania MALZENSTWA nawet
                      w swietojebliwej Polsce, wiec nie mam nawet minimum zrozumienia
                      dla nieodpowiedzialnych prob w tym zakresie.

                      Podjalem sie ZOBOWIAZAN jako dorosly czlowiek to moj psi-obowiazek,
                      czy mnie to "smakuje czy nie", zawinac rekawy i... do ROBOTY.
                      Rozrywkowe wizyty w "swiatyniach" i moralizujacy belkot zawodowych
                      oszukancow w sutannach moze byc tylko dodatkiem-substytutem wizyty w
                      kinie, teatrze czy kabarecie. Kosztuje tylko mniej - fakt! smile)

                      pozdrawiam,-
                      pE
                      • warum Re: wspolne urlopy 26.05.09, 21:40
                        Wykorzystalam moc "gumki elektronicznej" i usunelam ostatni wpis, bo nic nie
                        wznosil do tematu odpoczynkusmileA na urlopie najwazniejsza jest dobra pogoda!
    • popaye popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 26.05.09, 22:33
      Ciagle pokutujaca bzdura na temat urlopu na Mazurach jest opinia iz
      tam "ciagle leje" (deszcz) a jak juz tak jest to... nie ma
      co "robic".

      Jasne, Mazury leza w Polsce a nie na Seyshellach i nieraz pada.
      Ale dokladnie tyle samo co nad polskim morzem czy w Tatrach! smile.

      Z tym "nie ma co robic" - he, he,- a co robicie w deszczowy dzien
      nad morzem lub w gorach?
      Zapewniam, ze czasy ekstra-atrakcji "zarezerwowanych" dla Zakopanego
      czy Sopotu to juz zamierzchla historia.
      Na Mazurach nie brakuje niczego co znajdziecie gdzie indziej:
      od "tropikalnych" atrakcji basenowych, przez wystepy estradowe w
      amfiteatrach po loty sportowymi samolotami czy helikopterami o
      atrakcjach stolu i zabawy (nawet 24godz./dobe!) juz nie mowiac.
      Baza noclegowa: bez ograniczen od hoteli 3, 4 (a nawet!) 5-cio
      gwiazdkowych po pensjonaty wszelkiej klasy i standardu!.
      Nawet posiadacze niewielkich zasobow finansowych znajda tu (bez
      problemow!) olbrzymia podaz tanich miesc w gospodarstwach
      agroturystycznych, kwater czy nisko-standardowych "domkow
      campingowych" w bylych osrodkach zakladowych "wczasow".

      "Porownywalna" atrakcja rodzinnych spacerow po gorach (stopien
      trudnosci i przyroda na wyciagniecie reki!) jest slynna trasa splywu
      kajakowego rzeka Krutynia.
      NIC nie trzeba miec wlasnego (po za ubraniem odpowiednim -
      naturalnie!) - wszystko inne (kajak, lodka, canoe - do wyboru!
      a nawet... zaopatrzenie na trasie lub gotowe posilki) zapewni
      chetnym firma.
      Ostatni jestem ktory by reklamowal czyjekolwiek komercyjne "uslugi"
      ale np. za firme kajakicentrum.com.pl/ w Ukcie moge poreczyc.
      Wlascicieli: Jole i Witka znam od "dziecka" .
      Za Jej, regionalna kuchnie moge reczyc "gardlem", a Witek zrobi
      wszystko by klienci byli zadowoleni z Jego uslug.

      Kto lubi "sam na sam" z natura (cisza, woda i wspanialy las!) - lodka
      jest genialnym rozwiazaniem!.
      Chce uczestniczyc w "ramba-zamba" (knajpy, dyskoteki, atrakcje) -
      nocuje przy kejach portow-marin w "centrach" mazurskich miasteczek
      (np.:Mikolajki, Ruciane, Gizycko). Kto lubi samotne lub
      ogniskowo/biwakowe klimaty - kazda binduga, "dziki" pomost, wyspy na
      jeziorach - stoja otworem.
      Dziesiatki tysiecy ludzi, w mlodosci, zrobilo patenty zeglarskie!.
      Wystarczy "odnalesc" i nic nie stoi juz na przeszkodzie by wynajac
      lodke!.
      Dzisiejszych lodzi zeglarskich nie nalezy mylic z tym co "znamy"
      sprzed 20-30 lat (lub wczesniej!).
      Teraz to sa rodzinne yachty z wygodnym spaniem, mozliwoscia
      gotowania, ogrzewaniem i "toaleta".
      Jest z czego wybierac!, firm czarterujacych jak "mrowek", wystarczy
      postukac w wyszukiwarke internetowa!.

      Z wlasnych doswiadczen polecam np. Sasanke
      www.jacht24.pl/sasanka_pl.htm
      dla 2-ga czy pary z 1-ym czy (nawet) 2-giem dzieci - lodka idealna!.
      Podobnie: Twister, sprawdzone bo "stare" Tango albo Laguna
      www.jacht24.pl/laguna_pl.htm
      Silniki pomocnicze to dzisiaj absolutny standard!

      Dwie generalne zasady przy wynajmowaniu (czarterowaniu) lodki dla
      celow "rodzinnego" plywania:
      1- ilosc koi (miejsc do spania) dzielimy przez 2 !
      jest ich 5/6 to lodka jest wygodna dla 2-3 doroslych albo malzenstwa
      z 2-giem dzieci i... tyle!.
      Trzeba duzo samozaparcia i dyscypliny by lubiec "tlok" na lodce sad
      Osobiscie nie nadaje sie do jakichkolwiek "wieloosobowych" (i
      wielodniowych) wypraw (pobytow) na jednej, rel. malej (6-8 m) lodce!.
      Dobre bylo jak mielismy .... 20-cia lat smile)).

      2- nie polecam (do turystyki i wypoczynku) lodek typu "Sportina"
      np.: www.jacht-czarter.pl/jachty/sportina595.html
      to wspaniala lodka do plywania ale dla osob z zacieciem sportowym
      i regatowym!.
      Malo wygodna (niska kabina!) do dluzszego na niej "biwakowania", do
      tego hmmm.... konstrukcja (Andrzej Skrzat - najlepszy polski
      konstruktor lodzi) kadluba wymaga sporych umiejetnosci (przy silnym
      wietrze!) ale to praktycznie jedyna polska kabinowa lodka na ktorej
      mozna (przy Bf.: 5-6) plynac slizgiem! ("nad woda").

      Z zeglowaniem, wogole to jest tak:
      NA PRAWDE "zeglowac", dla przyjemnosci samego kontaktu z wiatrem,
      zaglem i sportowym zacieciem to... lodki typu "jola" albo "cat"
      - mala, bezkabinowa i "wielka powierzchnia zagla(i)".
      Ale.... (sorry!) wtedy "dupa mokra" neoprenowe ubranie konieczne,
      wywrotki - zaplanowane!!.
      Nic dla ludzi o niewielkich umiejetnosciach: stawianie lodki po
      wywrotce, pewne umiejetnosci plywackie, kondycja i "zelazne zdrowie"
      to koniecznosc!.
      Tylko FRAJDA wielka! smile)
      Jachty kabinowe - taaaa... plywa sie!, nawet (he, he) "regatowo"
      ale to jest tylko metoda posuwania sie do przodu! smile
      Od pkt-u A do B.
      Od umiejetnosci zeglarskich i .... Pana Boga (wiatr!) zalezy jak
      szybko i sprawnie smile)
      Zupelnych ignorantow informuje iz plynac "pod wiatr" tez mozna!
      Z zastrzezeniem iz nie "najkrotsza droga" oraz, ze "z wiatrem"
      plynie sie szybciej! (tzn.:predzej sie cel osiaga) smile).

      Jak polkniecie "bakcyla" urlopow (weekendow) na wodzie to juz tylko
      krok od zakupu wlasnej lodki.
      Wtedy: hulaj dusza, - mozliwosci nieporownywalne i... warto sie
      zastanowic czy nie "lepsza" alternatywa jest ... lodz motorowa!

      Bo czesto z tym plywaniem jest tak jak pisze W.Kuczkowski
      w "Mazurskim Zeglowaniu" :
      "....obok nas slaskie towarzystwo - dwie siostry, maz, corka i
      szakalopodobny pies. Plywaja na Venus, ale tylko na silniku, bo
      panie boja sie na zaglach, a chlop boi sie pan!... ".

      Tja...., - tez ´tak bywa (czesto!), tylko wtedy bezsensem jest
      ciaganie ze soba zagli i masztow ktore na Mazurach b.czesto trzeba
      skladac! (mosty, kanaly, sluzy).
      Wtedy tylko lodz (yacht) motorowa - wyzszy komfort i wygoda!.
      Ale, to moze juz w innym odcinku, ze zdjeciami z pobytu
      w "ekskluzywnej" mazurskiej Marinie gdzie ... trzeba dzialke z
      pomostem kupic! (lodke - tez trzeba miec wlasna!), bo i takie (juz)
      na naszych Mazurach bywaja smile)

      pozdr.,-
      pE
      • metalin Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 29.05.09, 10:16
        Poza górami, morzem , Mazurami jest coś jeszczesmile
        Byłam w ubiegłym tygodniu i zachęcam bo warto, zobaczcie ZAMOŚĆ a z Zamościa już
        tylko rzut beretem na Roztocze ze Zwierzyńcem, Szumami, tarpanami w naturze i
        innymi pięknymi atrakcjamismile

        Zobaczcie co udało mi się ustrzelić aparatem w Zamościu właśnie:

        fotoforum.gazeta.pl/5,2,metalin.html
        a to na zachętę smile
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/sh/eh/dyrb/Ne0nUBbTnB5f0tzUdB.jpg
        • omeri Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 29.05.09, 10:54
          Piękne są te strony, bywam co roku smile
        • alfredka1 Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 29.05.09, 12:47
          Metalinko, tego nie ma ..... to sie tylko może przyśnic smile) tamtych
          stron zupełnie nie znam. Może kiedyś się wybierzemy.
          Popaye, te Mazury to już nie TE. Nowoczesne, wygodne, europejskie
          ale mi się ciągle śnia stare Łuczany i Giżycko lat 50. Gdybym
          żeglowała toby mi to nie przeszkadzało, woda jak zawsze duża,
          niezmienna tylko szuwary i drzewa nad jeziorami jakby większe.
          Ahoooj!!
          • metalin Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 30.05.09, 07:03
            Droga Alfredko, skoro przyjeżdżają tu Japończycy(omal nie rozdeptałam tych
            mróweczek w niedzielę)to z pewnością i Wam może się udaćsmile
            Najpierw Zamość a potem Zwierzyniec z najbliższymi okolicami dla naładowania
            akumulatorów życia. Jeziorko Echo ma w sobie czarodziejską moc
            https://www.mapofpoland.pl/photos/photo-02180.jpg

            www.roztocze.com/content/view/32/45/
            • warum Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 30.05.09, 07:48
              Podpisuje sie pod Meatalin, ktorej jeszcze nie znam- ale skoro lubi to co i ja
              ,to juz ja lubiesmile))
              Ja tylko dodam / choc Zwierzynca nie odwiedzalam juz ze 3-4 latasad(/ ,ze klimat
              jaki tam panuje w ciagu tygodnia gwarantuje 100% relaks. Wyjatkiem sa soboty i
              niedziele, bo wtedy jest najazd "spacerowiczow" / jak do Kazimierza Dolnegosmile)/-
              wiec dla szukajacych spokoju- szok i atmosfera nie do wytrzymania.
              Ilez mozna chodzic w kolko?I wokol kosciolka, co prawda na wodzie?smile Ale dla
              milosnikow natury- to jest raj.
              • warum Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 PS:) 30.05.09, 08:01
                Ale dla milosnikow mazurskich jezior-szokiem moze byc plytkosc i niewielka
                powierchnia stawu Echosmile Czasem i bez lornetki, ci o sokolim wzroku moga
                ogladac koniki taplajace kopytka po drugiej stronie...ale jaka to frajda dla
                pieszych /rowerowych / milosnikow przyrody ,ze wszystko jest na wyciagniecie
                reki-nog/ a przynajmniej tak sie wydaje....smile
              • metalin Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 31.05.09, 01:54
                Miło mi Warumsmile
                Moje korzenie z zamojszczyzny zatem sentyment.
                W Zwierzyńcu jak już jestem to ciągnie mnie w las. Obieram kierunek na Echo,
                popatrzę na tarpany i dalej hajda po bezdrożach wśród szumiących jodeł smile
                • alfredka1 Re: popayE_owe mazurskie smetkowanie - 2 02.06.09, 19:53
                  Hej heej Popay,u odezwij się. Taka burza nad Mazurami i jeszcze do
                  tego ulewy, że aż strach. Jak Ci tam ???
    • popaye Mazurskie smetkowanie - 4 13.06.09, 00:14
      Obiecalem, w poprzednim odcinku moich mazurskich smetkow, moze
      pochopnie, ze napisze o wrazeniach z (ponoc) najlepszej w Polsce
      Mariny, w/g reklamy (!) jedynej gdzie uzytkownicy sa jednoczesnie
      czlonkami "ekskluzywnego Klubu" (no, no!) pod nazwa Letni Ogrod.
      www.letniogrod.eu/port.htmTjaa......
      Exkluzywnosc ta polega na tym iz zamiast karty klubowej otrzymuje
      sie (nie za darmo przeciez, a raczej slono oplaconego) specjalnego
      pilota ktory otwiera brame wjazdowa i wszelkie szlabany
      na terenie Mariny.
      Budynek Restauracyjno/hotelowy od wejsunskiej drogi wyglada (w
      realu) tak:
      http://i42.tinypic.com/15pg7wz.jpg

      a jestesmy (z lotu ptaka) tu:
      www.letniogrod.eu/img/001.jpg
      Z tym pilotem - jest wazne, bo jak by nawet "ktos" sforsowal
      wysokie ogrodzenie to juz lodka bez pilota z Mariny nie wyplynie (i
      do niej nie wplynie!) bo kanaly doplywowe sa zamkniete
      (przegrodzone) masywnymi szlabanami otwieranymi za pomoca wlasnie
      tych pilotow.
      Zabawa jest przednia! - wrrrr....
      Czujniki szlabanow sa tak ustawione iz przez dwa tygodnie nie
      moglem sie pozbyc wrazenia
      iz zanim to ustrojstwo sie otworzy, jak nic.... walne kadlubem
      lodzi w ta przegrode sad
      Nie ma sie co smiac, wypornosciowa lodz ponad 10-cio metrowej
      dlugosci to ponad 7 ton ciezaru
      i adekwatna "bezwladnosc". W odroznieniu od samochodu hamulcow -
      brak!, ratunek: "wsteczny bieg" sruby napedowej a to nawet przy
      spacerowej predkosci 1-2 kN trwa ca 30-40 metrow!.
      Adrenalina widac czlonkom tego Klubu sluzy bo... w tym roku jeszcze
      nikt w szlabany nie walnal
      (ja tez nie!) choc w zeszlym zdarzylo sie to (ponoc) 2 razy smile)

      Jez.Beldany to moja mazurska milosc od pierwszego wejrzenia i trwa
      (drobiazg) z.... piedziesiat
      i kilka lat!, uczucie w innych aspektach "milosnych" poznane przeze
      mnie wiele lat pozniej.
      Tu gdzie dzis Letni Ogrod (Zatoka Wygrynska) bylo "zawsze"
      niedostepne trzesawisko u ujscia rzeczki zwanej Nidka.
      Poza urokliwym trzcinowiskiem i tataraczana dzungla, miejsce to
      bylo wylegarnia milionow komarow co zawsze pobudzalo szczegolna
      moja sympatie (wrrrrr......).
      Obejsc sie tej przyjemnosci nie dalo bo w dziecinstwie bylem
      zapalonym wedkarzem a ujscie Nidki bylo idealnym miejscem do polowu
      malych rybek (okonie, plotki itp) w sam raz dla wedkarza co byl
      nawet mniejszy wzrostem od naszego dzisiejszego(!) prezydenta smile)

      Jak jest w Letnim Ogrodzie "w srodku" (i nie w reklamowym folderze)?
      Ano tak:
      http://i44.tinypic.com/35i6ahj.jpg

      http://i40.tinypic.com/aynk9x.jpg

      Nawet przyjemnie, trzesawisko to juz nie jest, wlasciciel kazdej
      lodki ma wlasny pomoscik i do tego miejsce (przy pomoscie) na
      zaparkowanie auta (nie ma centralnego parkingu) a ponadto
      na ca: 4-ch wodniakow przypada potezny stol z lawami zadaszony
      wiata!
      Pomysl niezly bo jest to idealne miesce na wieksze spotkania
      towarzyskie: grilowanie itp.
      Wlasciciele malych (niskich) lodek mogli by tam popijac kawe lub
      jadac posilki, sek w tym iz w tej Marinie "malych" lodek raczej nie
      ma sad
      Tja...., za cene czlonkostwa w tym "Klubie" mozna (po kilku latach)
      kupic niezla lodke smile))
      "Elita" (finansowa) moze zamowic sobie (lub wynajac!) exkluzywne
      domki .
      Zmilcze za jaka cene, bo mnie normalnie zarabiajacemu,
      wystarcza.... wiata smile)
      Ale wszak kapitalizm mamy i najwyzszy czas byl by rowniez "ukrecic
      nosa" zarozumialcom
      z innej "exkluzywnej" mazurskiej Mariny : P.A.N w Wierzbie (ten PAN
      to od Polskiej Akademi Nauk - wlasciciela tego osrodka) ktorej
      jedyna "zaleta" byl fakt iz trzymaja tam swoje lodki
      znane "osobistosci" (m.in. red. - J.Urban) wiec "smiertelnicy"
      mogli sie raczej oblizac ochota uzyskania tam miejsca.
      Po za tym Wierzba ma same wady: niczym nie oslonieta od wiatru z
      jez.Mikolajskiego wiec moc "atrakcji" dla tamtejszych skipperow (i
      zeglarzy), szczegolnie jak powiewy (szturmowe) sa noca!. smile).
      Majac (w reku) pilota i wczesniejsze rozeznanie w topografii tego
      bylego grzezawiska, bez problemu .... znalazlem lodke:

      http://i42.tinypic.com/t63rd2.jpg

      To nie moja lodz ale naszych dzieci (corki & ziecia),
      zmodyfikowana i wyposazona w/g zyczen tych "armatorow",- motorowej
      wersji Janmar32, lodz z dopuszczeniem do zeglugi na otwartych,
      morskich akwenach (klasa B), na Mazury dosc spora (prawie 11m
      dlugosci) ale niesamowicie wygodna dla 4-ga doroslych (dwie
      oddzielne kabiny) lub malzenstwa z dziecmi, a my przeciez mamy 2-ch
      wnukow! smile.

      Lodka: prosto ze stoczni (zwodowana w maju!), jakie wrazenia z
      uzytkowania i uwagi o nautycznej sprawnosci w smetkowaniu nr.:4 -
      moze jutro smile)

      Ahoj,-
      pE
      • jan.kran Re: Mazurskie smetkowanie - 4 13.06.09, 13:02
        Opowiadaj Popaye, czekam niecierpliwie na ciąg dalszysmile

        Nigdy nie byłam na Mazurach ale marzę żeby się tam wybrać od lat ...
        Mam nieustające zaproszenie od przyjaciółki która ma dom na
        Mazurach trzeba się kiedyś zebrać ...
        • alfredka1 Re: Mazurskie smetkowanie - 4 13.06.09, 19:52
          Popaye mily, wreszcie sie odezwales. Ciezar niepewnosci spadl nam z
          serca.Gdy dorwiemy sie na dluzej do laptopa to napiszemy a zwlaszcza
          Wodnik. Pozdrawiamy wszystkich, uprzejmie informujac, ze na pare
          chwil dzisiaj pokazalo sie slonce.
          • slimy1 Re: Mazurskie smetkowanie - 4 13.06.09, 21:52
            Opowiadaj, nikt nie opowiada tak jak Ty...tak mi się jakoś
            przypomniała ta piosenka, gdy czytałam ten mazurski wątek.
            Opowiadaj i fotki też poproszę, jeśli można...Jacht rzeczywiście
            robi wrażenie potężnego, co nie dziwi jeśli wziąć pod uwagę, że
            można nim żeglować po wodach otwartych. Cudo!
            • mammaja Re: Mazurskie smetkowanie - 4 13.06.09, 23:32
              No wreszcie jakies prawdziwe wakacje! A zdjecie "z lotu ptaka" bardzo
              zachecajace smileZycze tylko poprawy pogody !
    • popaye Mazurskie smetkowanie Nr. 3 czyt.:4+ :) 15.06.09, 00:09
      Erratysad
      -Gdzies mnie wcielo 3-ke "smetkowa", wiec niech bedzie jak w
      tytule smile

      - do adresu internetowej strony Letniego Ogrodu przyplatala (mnie!)
      sie jakas glupota wiec nie mogl funkcjonowac sad
      Prawidlowy:
      www.letniogrod.eu/start.htm
      - napisalem iz podstawa konstrukcji lodki ktora uzytkuje jest kadlub
      janmara32,- nieprawda! to jest Janmor33.

      i to na tyle sprostowan - amen smile


      Nie pisal bym wiecej o lodce ale "zachecalem" Tych ktorym nie dana
      byla praktyka zeglarska do ew. spedzania urlopow (czy weekendow) na
      lodzi (yacht-cie) motorowym, wiec napisze kilka slow o naszej.

      Z moich doswiadczen nieporozumieniem jest uzytkowanie na Mazurach
      popularnych yacht-ow importowanych z USA typu Sundancer a tych,
      niestety w Polsce jest wiekszosc sad
      Te piekne lodzie sa konstruowane na uzytkowanie ich na Florydzie
      czy wybrzezach Californii.
      Jaka jest roznica miedzy Key West lub Santa Monica a Rucianem czy
      Gizyckiem, bez dodatkowych wyjasnien zrozumiemy juz po 2-ch dniach
      "deszczowych" smile)
      Jezeli juz to potencjalni nabywcy powinni sie "wzorowac" na
      konstrukcjach stoczni skandynawskich czy holenderskich, tam
      przynajmniej slonca m/w tyle co u nas! smile

      Wspominam o tym bo mialem dwie amerykanskie lodzie i na wlasnej
      skorze doswiadczylem (w naszych szer.geograficznych) co to znaczy
      plywac "pod namiotem" przykrywajacym (od deszczu) otwarty cockpit!sad.

      Nigdy nie bede nikomu liczyl (jego!) zasobnosci finansowej ale
      hmmm... amerykanskie lodzie to (prawie) bez wyjatkow lodzie slizgowe
      z adekwatnym zuzyciem paliwa sad
      50 - 90 litrow/godz (benzyny!) to przy wiekszych lodkach - norma!.
      Zostawmy koszty tej przyjemnosci ale....
      Na Florydzie (sam widzialem!) co kawalek wybrzeza to i stacja
      benzynowa do tankowania lodzi!.
      U nas, pomijajac te "lewe" (uzytkownicy wiedza o czym mowa), w tym
      roku, jedyny znana mnie mozliwoscia tankowania jest port w Gizycku!!.
      Polecam szczegolnie uzytkownikom yachtow z marin okolicy
      Rucianego smile.
      Niby.... targanie kanistrow ma tez zalety: wyrabia miesnie smile)

      Po naszych doswiadczeniach bylo jasne iz jedyne rozwiazanie (dla
      naszej rodzinki) to lodz wypornosciowa (stabilna i rel. latwa w
      prowadzeniu, nawet dla kobiet) z napedem diesla (max. 6-7 l./godz)
      i do swobodnego uzytkowania przy KAZDEJ, rowniez deszczowej pogodzie.

      To jest wlasnie taka lodka!.
      Po 2-ch tygodniach uzywania, przy prawie wylacznie "mazurskiej"
      pogodzie (tylko dwa dni bez nawet przelotnego deszczu) , praktycznie
      nie mam zastrzezen.
      Jest tak jak zalozylismy.

      Zadaszona calkowicie sterowka:
      http://i43.tinypic.com/vr32wz.jpg

      Z kompletnym wyposazeniem: sonar z plotterem, extra (2-gi) lot
      hydrauliczne wspomaganie sterowania, ster strumieniowy,
      i automatyczny pilot wraz "kieszonkowym" pilotem do korekty kursu.
      Kamery tv z systemem "parkingowym" zarowno z dziobu jak i rufy.

      Wygodna kanapa (ze stolem) w sterowce dla "towarzyszacych" skipperowi
      w sterowce:
      http://i39.tinypic.com/2a4pyxe.jpg



      Przytulna messa ze "wszystkim" czego dusza zapragnie (lodowka,
      gazowa kuchnia, barek + wszelkie urzadzenia medialne (TV, dvd, radio,
      gry komp. (dla dzieci, w razie niepogody) itp.
      Wazne: po za zbiornikiem czystej wody (do mycia, i zmywania
      garnkow) extra instalacja do podlaczania wody pitnej z 5-cio
      litrowych butli (gotowanie, kawa, herbata).
      Tabletki "odkazajace" ze zwiazkami srebra - moze i dobre! ale
      bez chemii herbata (czy zupa) smakuje (jak by) - lepiej!. smile


      http://i41.tinypic.com/2uqmwhw.jpg

      http://i43.tinypic.com/xneqkg.jpg

      http://i42.tinypic.com/sm3azc.jpg

      Dwie kabiny sypialne (bo dzieci lub ew.Goscie), WC, prysznic w
      lazience i na platformie kapielowej (na rufie) z oczywistoscia
      rowniez cieplej wody (wazne bo....kobiety i dzieci "lubieja") smile

      Zdjec: oszczedze, wierzcie mnie na slowo smile

      Na lodce jest, naturalnie, rowniez satelitarna TV (cyfra+).
      Mialem jednak (chyba) pecha, bo np. w zeszlym tygodniu, co wlacze
      to widzialem gebe.... Kaczora sad

      http://i43.tinypic.com/1zp77o7.jpg


      Osobiscie, z "kaczorow", przedkladalem towarzystwo tego osobnika smile

      http://i39.tinypic.com/beq2c.jpg

      Za duzo juz plotek sad
      nastepne smetkowanie bedzie juz "na wodzie" smile

      Ahoj,-
      • mammaja Re: Mazurskie smetkowanie Nr. 3 czyt.:4+ :) 15.06.09, 01:04
        Taka lodka to jest pelny luksus - czy nie za krotki ten urlop, zeby w pelni
        wykorzystac ? A i tak nie umywa sie do lodki typu "Turystka" bez zadnej kabiny
        tylko z naciaganym na noc "namiotem" jaka plywalam po jeziorze Rożnowskim przez
        pare sezonow. Gdybym mogla wybierac te i tamta napewno wybralabym Turystke, pod
        warunkiem posiadania znowu 20 lat zyciasmile
        • gaja_1 Re: Mazurskie smetkowanie Nr. 3 czyt.:4+ :) 15.06.09, 01:18
          Popatrzeć a jakże mogę, ale wsiąść na Popayowy luksus czy młodzieńczą
          "Turystkę", nikt by mnie nie namówił.
          Po Wiśle motorówką mogę popływać, bo widzę brzegi i w każdej chwili mogę się
          znaleźć na lądziesmile
          Popaye, powinieneś częściej zamieszczać takie fotoreportaże. Czytanie i
          oglądanie to sama przyjemność.
          • gaja_1 Re: Mazurskie smetkowanie Nr. 3 czyt.:4+ :) 15.06.09, 20:41
            Drogi Popaye, mam wrażenie, że się obruszyłeś na mój wpis. Bardzo mi przykro,
            ponieważ nie miał on nikogo dotknąć. Ja najnormalniej w świecie panicznie boję
            się wody i tylko dlatego nie jestem w stanie wsiąść na żadną machinę pływającą smile
            • mammaja Re: Mazurskie smetkowanie Nr. 3 czyt.:4+ :) 15.06.09, 21:52
              Moj wpis byl chyba zartobliwy, bo już 20 lat sie nie wroci, a lodka Popayowa
              zachwycajaca - kazdy to widzi. A w czasach kiedy "my" bylismy mlodzieza nawet
              omega nie byla latwo dostepna.
              A zupelnie swoja droga, to ciekawa jestsm czy dzieci przyzwyczjone do takiego
              standartu popatrza kiedys zyczliwie np. na kajak ? A przeciez
              na splywach kajakowych tez mozna miec mnostwo wspanialych przezyc.
              To cichutkie przemykanie przez szuwary...I Ktutynia calkiem pusta wiosna smile
              Oczywiscie, ze to jak drezyna przy lukstorpedzie smile
            • popaye Re: Gaja 15.06.09, 23:03
              No co Ty - Gaju?

              Kazdemu to co lubi!smile.

              To raczej moj "problem", ze utozsamiam wypoczynek z... kolysaniem
              lodki smile.
              Nigdy nie uwazalem, ze inne formy wypoczynku sa "gorsze" bo mnie (z
              roznych powodow!) - obce.
              Zle sie czuje w gorach (podyktowane wrodzona wada serca) ale "widze"
              ich piekno i podziwiam ludzi ktorzy "wypoczynek" kojarza z.... noca
              spedzona na 50-cio centymetrowej platformie zawieszonej pod nawisem
              skalnym z ktorego czesto caly czas leje sie "na leb" (alpinisty)
              - woda.
              Takie jest np. wejscie zach. sciana Matterhorn-u, od Zermatt-u na
              szczyt.
              Nie znam pojecia choroby morskiej a.... na wysokosci kilku metrow
              kreci mnie sie w glowie!, w zyciu bym tam nie wlazl! smile
              Nie ma strachu, nawet bym nie probowal bo to droga o jednym
              z najwyzszych (w Alpach) stopniu trudnosci ( SS+, V+).

              Rozne sa formy wypoczynku!.
              Znam (osobiscie) takich ktorzy urlopy spedzaja na rowerach, od lat
              przejezdzajac dziennie 80-120 km (po Europie), zwiedzajac przy
              okazjii ciekawe miejsca.
              Niby trase ukladaja tak, ze nocuja (raczej) w luksusowych hotelach
              by zregenerowac sily (tak robia moi starsi ode mnie Znajomi)
              ale mimo wszystko Ich podziwiam bo... mnie po 20-tu
              kilometrach "jezyk wkreca sie w szprychy" a jak bym mial pedalowac
              codziennie - to juz po 5-ciu smile).

              Ja rozumiem tez tych ktorzy np. lubieja spedzac wolne chwile na
              podmiejskiej dzialce i po latach delektuja sie pieknem ogrodu
              ktory wyrosl jako efekt Ich ciezkiej pracy.
              Co w tym opacznego?, ze ja "nie lubie" grzebania w ziemi i w zyciu
              nie uznal bym tego jako wypoczynek dla mnie?.

              Na "zdrowy" rozum spedzanie urlopow "na wodzie" jest pozbawione
              logiki a inwestycje we wlasna lodz (yacht) sa pozbawione
              jakiejkolwiek kalkulacji ekonomicznej.
              Za cene nabycia (dobrej) lodki + koszty jej utrzymania (oplaty
              portowe, remonty, zimowanie itp.) mozna lekko spedzac 2 urlopy
              rocznie na kazdym miejscu Kuli Ziemskiej rzez cale zycie, koszty
              przelotow i hotele "inklusive" smile)

              Juz nie dyskutuje z argumentem tych ktorzy LOGICZNIE argumentuja iz
              woda jest obcym (dla czlowieka) elementem.
              Lodka (do tego stworzona) "czuje sie" w wodzie dobrze i w niczym jej
              nie przeszkadza kolysanie, bujanie, wiatr czy przechyly.
              Czlowiek wymaga twardego (stabilnego!) podloza bo w elemencie
              obcym czuje sie niepewnie i ma (subiektywnie uzasadnione!) obawy,
              a nawet uzucie strachu.
              Ja bym mial np. wiszac nad przepascia na mini-platformie zawieszonej
              nad 1000 m. przepascia lub spacerujac graniami szczytow!.

              Z braku wlasnych praktycznych doswiadczen sie to bierze i tego
              chociaz jestem swiadomy smile

              W moim (naszym, bo i popay_owej) dobrym samopoczuciu utwierdzaja
              mnie ulotne chwile spotkan z nie mniejszymi "idiotami" jak my smile
              Prawie zawsze spotykamy na wodzie ludzi starszych (od nas!)
              ktorzy ta forme wypoczynku preferuja (chyba) przez cale zycie.
              Tak bylo w zeszlym roku gdy prawie codziennie, na Beldanach
              widzielismy starsza pare (Niemcy) plywajacych na otwartej(!) joll_i
              bez wzgl. na pogode i zawsze na zaglach (nigdy Ich nie widzialem
              plynacych na silniku!).
              Dowcip polegal na tym iz wiekowy zeglarz byl tak "stary" iz droga
              z przystani do hotelu (max. 100 m.) zajmowala Jemu conajmniej
              godzine - prawie nie mial juz wladzy w nogach i "dreptal" kroczkami
              mniejszymi jak dlugosc jego stopy podparty na rownie wiekowej
              Partnerce.
              Ale na wodzie byl KROL plywajac jak "nie znajacy strachu" nastolatek
              na malenkiej lodeczce przy 5-6 B. (!).
              Czapki z glowy i gleboki uklon dla Nich mielismy spotykajac ta Pare
              w drodze na przystan z hotelowej kawiarni.

              Teraz tez, kilka dni spedzila ze mna na lodce popay_owa.
              Stanelismy, na kotwicy, przy milej naszemu sercu (wspomnieniami)
              wyspie zwana Piaseczna (oficjalnie!) by w ciszy podelektowac sie
              sloncem (ja: cisza, popay_owa: sloncem, naturalnie -smile ).
              Obok nas przeplynela (wolniutko) mala lodka z zaloga (chyba) starsza
              od nas i .... zaraz wspomnienia: a pamietasz jak sami, kiedys
              mielismy podobna, mala lodke, nawet z takim samym silnikiem,
              plywalismy a ty (ja=popaye) wedkowales?.
              Píekne czasy byly! - eeeh, lza sie w oku.....

              Zrobilem Im zdjecie:
              http://i40.tinypic.com/2dsfdp5.jpg

              dla nas wzruszajace bo "wiemy" jaki to dla Nich wspanialy wypoczynek
              i.... oby nam tylko zdrowia starczylo smile

              pozdrawiam,-
              pE
              • popaye Re: Gaja 15.06.09, 23:18
                zle sformatowalem zdjecie i "obciete" stracilo sens sad
                Sorry

                http://i39.tinypic.com/11kh9g1.jpg
                • gaja_1 Re: Popaye 16.06.09, 00:30
                  Nie masz pojęcia jak ja zazdroszczę takiej formy wypoczynku.Zresztą, chyba
                  wszystkim zazdroszczę pasji w spędzaniu wolnego czasu. Osobiście w ciągu całego
                  życia byłam 2 razy na "urlopie", na którym lało jak z cebra a od kiedy teściowie
                  obdarzyli mojego pana ruderą na wsi, nigdy moje szczęście nie pomyślało, żeby
                  mnie gdzieś wysłać a mnie ze swojej kasy nie było stać na wojaże smileI tak sobie
                  spędzam już drugą dekadę swojego życia najczęściej w domu przy komputerze,
                  robiąc wypad na tą cholerną wieś wtedy, kiedy pojawiają się grzyby,chociaż po
                  dzisiejszym spacerze miałam serdecznie dość. Hałas wdarł się i tam. Młodzież w
                  środku lasu utworzyła sobie tor motocrossowy i wyją te cholerne maszyny niczym
                  wilki do księżyca. Teoretycznie mam pod domem działkę, ale akurat to nie moja
                  pasja. W ziemi nie grzebię i nie lubię. Kupuję gotowce co roku, żeby ta działka
                  jakoś wyglądała i na tym koniec mojego udziału w uprawiesmile Kiedyś nawet lubiłam
                  tam chodzić, ale z racji wieku moja półka się powoli wykrusza, dzieci przejmują
                  działki i robi się piekielnie nudno. We czwartek mam właśnie pogrzeb takiego
                  sąsiada z działki.
                  Jak widzisz mam czego zazdrościć smile
                  Ale dzięki wrodzonemu strachowi, przed niektórymi dziwami natury, jakoś brak tej
                  pasji szczególnie mi nie doskwiera. Wystarczają mi smętkowania, góralskie
                  opowieści, i inne wspominki przez Was umieszczane smile
        • popaye Re: smetkowanie 15.06.09, 15:26
          dzieki mile Panie za zaineresowanie i konstruktywna krytyke.
          Jasne, o spedzaniu wolnego czasu i urlopow na wodzie nie mam
          specjalnego pojecia wiec nie moge wiedziec co "dobre" bo i skad?.

          Dobijam szescdziedsiatki (40+++), a z klechd i rodzinnego bajdurzenia
          wiem iz moje 1-sze kontakty z plywaniem lodzia (takimi jakie one
          wtedy byly) zaczely sie zanim zaczalem chodzic (i mowic).
          Z dziecinstwa: innych wakacji jak na Mazurach (i na lodzi) - nie
          pamietam, pozniej to conajmniej 2 x w roku..... (z przerwa na tzw.:
          stan wojenny).
          Ale stary juz jestem (i stetryczaly) moglem wiec cos (lub wszystko)
          pomylic sad

          I tak jestem zadowolony iz np. PP.Wodnikom czy Mammaii nie zaczalem
          opowiadac o pieknie polskich Tatr i wyjasniac szczegolow drogi spod
          Giewontu na Czerwone Wierchy.
          Wszak w Tatrach tez bylem "kilka razy" jako mlody czlowiek, choc
          przyznaje, ani razu z wlasnej i "nieprzymuszonej" (sercowo-
          towarzyskimi zaleznosciami) - woli.

          Do mojego preferowanego rodzaju wypoczynku nie przekonal bym nawet
          popay_owej (milosniczki gor i ew.poludniowych plaz slonecznych)
          ktora ma nieczesto spotykana (u Pan) nie przemijajaca z wiekiem
          ceche: kazdego szalenstwa, nawet najbardziej postrzelonego MUSI
          sprobowac!:
          Znanymi i mnie lodkami typu "Turystka" (z naciaganym na
          noc "namiotem"), dzisiaj(!) na pewno bym nie zachecil do wodniackich
          weekendow np. naszej corki z dwojgiem (mocno) nieletnich dzieci na
          glowie.
          Cos za "cos", a czasy sie zmieniaja i atrakcje extremalnego
          survival-u, "dobre" kiedys dla wszystkich (z braku "laku"!), stoja
          dzisiaj w zbyt duzej konkurencji do przyjemniejszych
          i wygodniejszych form (i mozliwosci!) spedzania wolnego czasu.

          Jeszcze 25/30-ci lat temu wlasna (kabinowa) lodka na Mazurach to
          byla rzadkosc "niebywala".
          Dzisiaj, prywatnych yachtow o wartosci (grubo!) pow. 200tys.$ jest
          tam wiecej niz wtedy lodek "wogole".
          Tja..., czasy sie zmieniaja.
          Nie zmienia to faktu iz temat "przerznalem" i najwyzszy czas
          postawic "kropke".

          Poczytam lepiej o innych formach spedzania urlopow i obcych
          doswiadczeniach.
          Dla mnie bedzie egzotyka wiec i jakis pozytek smile

          pozdrawiam,-
      • warum Re: Mazurskie smetkowanie Nr. 3 czyt.:4+ :) 15.06.09, 22:25
        Swietna lodz, swietny reportaz z urlopu. I absolutny hit- fotka z Szefem PiS ...
        na lodzismile
    • wodnik33 Re: URLOP, Wakacje 2009 (oh! - jak przyjemnie 15.06.09, 17:38
      Witaj Zeglarzu! Z olbrzymim zainteresowaniem przeczytalem Twoje
      opisy zeglowania no i o tej wspanialej "lodce" To jest cudo,
      nieosiagalne dla wielu milosnikow plywania. Wyposazenie nawigacyjne
      pobija wszystkie pelnomorskie statki na jakich zaczynalem plywac. O
      radarze nawet sie nie myslalo bo byl staly brak dewiz. Ster
      strumieniowy bardzo ulatwia manewrowanie i cumowanie.
      Taka plywajaca jednostka mozna plywac prawie wszedzie i bardzo dlugo
      w konfortowych warunkach.
      Więcej napisze po powrocie, bo pisanie na laptopie wprowadza mnie w
      depresje i przekonanie ze juz do niczego sie nie nadaje.
      Pozdrowienia z gor.




      • omeri Re: URLOP, Wakacje 2009 (oh! - jak przyjemnie 15.06.09, 22:58
        Od paru lat juz nie jezdzę na wakacje na Mazury. Z wielką przyjemnoscią
        przeczytalam i obejrzalam opowieści mazurskie Popaye. czekam na dalsze snucie.
        • slimy1 Re: URLOP, Wakacje 2009 (oh! - jak przyjemnie 16.06.09, 14:06
          Wielkie dzięki, Popaye...Zaczytałam się,rozmarzyłam się, prawie
          poczułam kołysanie łódki...Dla ścisłości mała poprawka - ptasi
          osobnik ze zdjęcia to nie kaczor, a kaczka.
          Jacht taki, że tylko schylić czoło...Chociaż wydaje mi się, że nawet
          na mniej "wypasionym" tyz piknie może być.
          Kiedyś się jeszcze wybiorę, na pewno.
    • popaye Smetkowanie 5-te 18.06.09, 22:37
      Dla odmiany moze mala wycieczka "po wodzie"?
      Krotki spacer z Mikolajek w kierunku Rucianego ale bez oklepanych we
      wszystkich migawkach standardowych atrakcji tych miasteczek, portow
      czy guzianskiej sluzy.

      Juz "poszalelesmy" w mikolajskich tawernach (he, he) bylismy w
      Hotelu Golebiewskim na obiedzie i "tropikalnej plywalni" (tamze)
      podziwialismy wspaniale "YACHTY" na zacumowane na slynnej
      mikolajskiej przystani i.... plyniemy (wreszcie!) po jez.Mikolajskim
      w strone Beldan....
      http://i41.tinypic.com/2i904r5.jpg
      popoludnie, nie najlepsza pogoda a... amatorow zeglowania nie
      brakuje!.
      Jeszcze zdaza na piwko!, poczatek czerca i wieczor daleko smile

      Tak wogole, to (chyba?) jakies miedzyzakladowe regaty!.

      http://i43.tinypic.com/2i1ppw1.jpg

      Wszak agencji organizujacych "integracyjne obozy" dla spragnionych
      wrazen (w kontaktach miedzypracowniczych) teraz nie brakuje
      a Mikolajki - teren wyjatkowo do tego celu stworzony!.
      Z pragnienia (juz) nikt tu nie "umrze" i oko zmruzyc tez jest gdzie!
      Czym firma bogatsza - tym wygodniej mozna to zrobic!.

      Nie wiemy kto z kim (regatuje) ale slysze przez glosniki w Wiosce
      Zeglarskiej: "... prowadza: Papiery Wartosciowe przed Telekomm-
      em" smile)


      Dalej - jak by spokojniej.
      Przed nami Popielski Rog - "wejscie" na jez.Sniardwy, jedyne zreszta
      od strony Wielkich Jezior.
      Ze Sniardw mozna tez tedy "wrocic" albo .... przez jez.Seksty
      (Sluza Karwik) - na jez.Ros i do Pisza!
      Tylko, hmmmm... po co? smile
      Mozna Pisa do Narwi, przez Zalew na Wisle i do Warszawy...
      Jest okazja! bo poziom wody (jeszcze!) wysoki smile.

      My chcemy na Beldany wiec zwrot "w prawo" w kierunku Wierzby.

      http://i40.tinypic.com/2zez8m1.jpg

      Beldany, minelismy Zatoke Iznota.
      Tu wplywa Krutynia i stad po raz pierwszy Wankowicz "ujrzal" Beldany
      - jego zdaniem "... jezioro grozne i straszne z nieobliczalnymi
      wiatrami..." - tja... smile))

      http://i40.tinypic.com/2d0ct42.jpg

      Burta sterowa wyminiemy Kamien - cypel przy ktorym sa Beldany
      najglebsze ( ok.: 25 mtr.).

      http://i44.tinypic.com/29ge4ck.jpg

      Widok na Zat.Wygrynska - od strony Piaskow.
      Beldany tu "najszersze" ok: 2,5 km.

      Troche wspomnien:
      http://i43.tinypic.com/j0zbfd.jpg

      Wyspa Piaseczna a (he, he bo pewnie "nie wiem skad") nazywana
      popularnie wyspa "milosna".
      To miejsce szczegolnie smile)
      Eeeeh... mlodosc, pieknie bylo! - pomarzyc (i wspominac) kazdy moze!

      http://i44.tinypic.com/4uz9mb.jpg
      Kto zrobil (kiedys) patent bosmanski zna ta lodke (ten typ).
      Rzadki juz okaz drewnianej DZ-ty.
      Na uprawnienia bosmanskie trzeba bylo sie wykazac m.in.
      umiejetnoscia prowadzenia lodzi dwumasztowej.
      DZ-ta to wlasnie taka lodka i przez lata jedyny model ktory (na
      Mazurach) byl uzywany do egzaminow na bosmanski patent.
      Dzis rzadkosc "niebywala" (raczej).
      Ale lza sie w oku i sprawdzam gdzie moje (zeglarskie) "papiery" -
      Ufff !, - szczescie iz nic "w przyrodzie" nie ginie smile))

      http://i42.tinypic.com/2z8sp7a.jpg

      Tu "koncza sie" Beldany.
      Przystan NBP (prawie) przy Sluzie Guzianka
      Jak mialem (kiedys!, pocz. lat 90-tych) mala lodke (Baylinera)
      spedzilismy w tym Osrodku urlop.
      Lodka miala za mala kabine by tam spac we dwoje, a swego czasu byl
      to dosc "luksusowy" Osrodek ale .. zupelnie bez atmosfery mimo
      rel.wysokiego standardu (hotelowego) - na tamte czasy, oczywiscie.

      http://i42.tinypic.com/v8er1z.jpg

      "Prawdziwi" zeglarze, jak kiedys moj ojciec, ze mna (wtedy) jeszcze
      mocno "usmarkanym", na noc staja w Cichej Zatoce.
      Nic sie nie zmienilo, tylko lodki jakby bardziej "wspolczesne" smile)

      Dzisiejsza noc spedzimy w "naszym" Porcie po przeciwnej stronie
      jeziora (od tego miejsca), ale jeszcze krotka wizyta w Osrodku
      Kancelarii Sejmu.

      http://i40.tinypic.com/5lqwli.jpg

      Wybacz Reniu iz nawet nie spytalem sie o pozwolenie na (chwilowe)
      zacumowanie ale popay_owa "musiala" z Toba wypic przedwieczorna kawe
      i poplotkowac.
      Eeeeh... kobiety smile

      Znamy sie wszak "od dziecka" (prywatnie).
      Babskie plotki interesuja mnie tak bardzo, ze.. poszedlem sobie
      na piwo do (niedalekiej) "Malinki"....
      Sorry! to sie teraz nazywa "Exploris" i jest (mocno!) luksusowe...
      Beldany, moja milosc i.... ciagle zaskoczenia.
      Nawet dla mnie smile

      Zapraszam Was tam.
      Nieraz (czesto!) jest piekna pogoda i naprawde warto!smile)

      pozdr.,-
      pE
      • popaye Re: Smetkowanie 5-te 18.06.09, 22:50
        O Popielskim Rogu - napisalem - fakt
        Ale fotki, (ze sklerozy) juz nie wkleilem sad
        nadrabiam:
        http://i44.tinypic.com/svntk3.jpg

        • mammaja Re: Smetkowanie 5-te 19.06.09, 10:23
          Piekny reportaz, Popaye, chyba macie naiezla pogode, a Mazury pelne atrakcji. na
          DeZetach uczyly sie plwyac jeszcze i moi synowie - Klub ze stanica na Zegrzu
          mial jedna i co rok "splywala" w sezonie na mazury. Nie wiem czy jeszcze jest na
          chodzie.
          W kazdym razie powialo lekka bryza w lasach mazowieckich smile
          • mammaja W nawiazaniu do .... 14.07.09, 12:54
            pieknych zdjec jachtu i osrodka - moj .rat po 20 tu przeszlo latach odwiedzil i
            zakotwiczyl na niegdysiejszym miejscu naszych wakacji. Postawiona tam dla naszej
            ( nie zyjacej juz) przyjaciolki domeczek w stylu goralskim, poniekad, na
            odludziu, pozniej jeszcze dwa takie domeczki. Jezdzilismy tam naprzemiennie z
            gronem przyjaciol. Potem jakos "czasy sie zmienily" i standardy - a w tym roku
            odwiedzilismy "stare katy". I jest pieknie, chociaz siermieznie. Nie ma za to
            zadnych turystow i Puszcza Augustowska za domem. Szkoda, ze przez te pare dni
            nie mialam ladnej pogody!
            http://images47.fotosik.pl/162/874d69e10bdb27d4med.jpg
            • mammaja Re: W nawiazaniu do .... 14.07.09, 13:04
              Chmury za to w nadmiarze :http://images40.fotosik.pl/158/8c712a7b52348406med.jpg domeczek tez sie postarzal http://images48.fotosik.pl/162/ebf3cb233f0dd457med.jpg A pomost i lodeczka w sam raz dla nas smilehttp://images49.fotosik.pl/162/a58e6e70e7ceef9cmed.jpg http://images45.fotosik.pl/162/ce90c36ceeebfe3amed.jpg
              • wedrowiec2 Re: W nawiazaniu do .... 14.07.09, 18:51
                Dopiero teraz odkryłam ten piękny, urlopowy temat. Pojawił się w
                czasie mojego pobytu na urlopie, gdy świadomie ograniczałam dostęp
                do internetu. Po powrocie rzeczywistość sama ograniczyła mi wolny
                czas, bo wbrew pozorom rzeczywiście pracujący, a nie obiboki,
                nauczyciele akademiccy nie mają urlopu przez całe wakacje.
                Poppaju, relacja wspaniała, a jacht godny swych uzytkowników. Nie
                żegluję, sportów wodnych nie uprawiam, ale zawsze z radością
                obserwuję różne jednostki pływające niezaleznie, czy płyną pod
                żaglami, czy napędza je silnik. Twój jacht jest marzeniem. Gdybym
                mogła wybierać, to mogłabym spędzać na nim cały rok. Po prostu
                mieszkaćsmile
                Dziękuję za relację z obcych mi Mazursmile
                • mammaja Re: W nawiazaniu do .... 14.07.09, 20:01
                  A moja lodeczka nie ? https://manu.dogomania.pl/emot/thankyou.gif
                  • wedrowiec2 Re: W nawiazaniu do .... 14.07.09, 20:15
                    I łódeczka i domeczek są pełne nostalgicznego urokusmile
                  • popaye Re: W nawiazaniu do .... 15.07.09, 20:19
                    Mammajko,-

                    Cudo! i... m/w odzwierciedla moje wymarzone siedlisko "na starosc".
                    Domek (moze) odrobine wiekszy i (na pewno!) nie-koniecznie w stylu
                    zakopianskim ale .... pomost i lodka to na 100% takie! smile

                    Juz wiem iz "normalna" lodke bede trzymal "gdzies" (na odleglosc
                    rzutu kamieniem) w cywilizowanym porcie, ale obok domu ("chalupy")
                    to marze o czyms takim jak w Twoim wakacyjnym siedlisku smile

                    U mnie to jeszcze, sila rzeczy, - plany i "moze" realne a Ty juz Masz
                    to teraz.
                    Tylko pozazdroscic smile

                    pozdrawiam,-
                    pE
                    • alfredka1 Re: W nawiazaniu do .... 15.07.09, 21:01
                      To i ja do marzeń sie dołączę. gdybysmy byli młodsi, sprzedalibysmy
                      mieszkanie i gdzieś niedaleko Mammajki kupili taką chatke nad
                      jeziorem maleńkim, z lódeczką przywiązana do małego pomostu. A na
                      pomoście siadalby Wodnik i ryby łowil I bylibyśmy wśród przyjaciół.
                      Przychodziliby wieczorami i śpiewali - był sobie dziad i baba ...
                      chatkę mieli maleńką ...
                      Pozdrawiam zmęczonych miastem ale jeszcze mających możliwość odmiany.
                      My z góry będziemy Wami sie opiekować, obiecujemy .

                      • mammaja Re: W nawiazaniu do .... 15.07.09, 23:21
                        Tak tez sie dzialo, Alfredko - w so.ote spiewalismy z przyjaciolmi do poznej
                        nocy smile A dla Popaye i Wodnika jeszcze wieczorna fotka
                        http://images49.fotosik.pl/163/3f5f427a5fa85d2amed.jpg
                        • wodnik33 Re: W nawiazaniu do .... 16.07.09, 18:27
                          Mammajo, serce mi podbilas tym zdjeciem. Nic ,tylko spokoj z niego
                          bije. Wczoraj wieczorem az zal mi bylo wylaczyc komputer.Dziękuje smile
                        • popaye W nawiazaniu do ....wedkowania :) 16.07.09, 21:58
                          smile)

                          nie przepadam za potrawami z ryb.
                          Po za (1-2 razy do roku) sola (morska to ryba zreszta) i wedzonym
                          wegorzem ale takim: "zywym" zlowionym (lub kupionym), nasolonym
                          i uwedzonym u Znajomych (k.Rucianego - zreszta), jeszcze "cieplym"
                          z procesu wedzenia - ryb do ust nie biore sad

                          Ale.. wedkowalem!.
                          Dla przyjemnosci "meskiego" wypoczynku (tego kobiety nie sa w stanie
                          pojac!).
                          Ryby (zlowione) nauczylem sie ... wypuszczac.
                          Tak sie lowi (wedkuje) na calym Swiecie!
                          Mody bylem (tylko podczas wakacji) lowilem ryby spokojnego zeru:
                          plotki, leszcze, krasnopiorki i naturalnie "chwast zarloczny" :
                          nigdy nie azarte okonki (male!) czy jazgarze smile)).

                          W miare dorastania interesowalo mnie juz tylko wedkowanie spiningowe
                          i "drapiezniki": duze okonie, szczupaki, sandacze czy wegorze
                          (trudne do zlowienia na spining ale .... nieraz sie trafialo).
                          Jak spining to i... sprzet "odpowiedni" dla konesera czyt. wyszukany
                          i drogi = najlepsze co produkowal DAM czy Schimano, lodka typu
                          bowrider z wygodnym siedziskiem na teleskopie i 2-gim "bezglosmnym"
                          napedem elektrycznym itp.
                          Pozniej, to juz "elitarne" lowienie na sztuczne muchy i proby
                          zmagania z lososiowatymi nawet w..Szwecji.
                          Nie lowilem, przyznaje, pstragow bo to ryba terenow podgorskich
                          a ja gor "unikam", ale wiem iz sporo przez tro stracilem (wrazen).
                          Wiem "gdzie i kiedy(!)" na Mazurach z "gwarancja" lowic spore
                          drapiezniki: majowe szczupaki duze sadacze czy (nawet) gwarantowane
                          wegorze.
                          Lata mnie to kosztowalo: prob i doswiadczen.
                          Jedyna mazurska "porazka" - za Putramentem probowalem lapac bolenie
                          na.. czeresnie lub wisnie smile)
                          Nie na nidzkich Zamordejach (jak On), ale "znalazlem" miejsce gdzie
                          wogole kilkakrotnie widzialem (na wlasne oczy) bolenie skaczace z
                          wody po czerwone owoce drzew ktorych galezie zwisaly nad woda!.
                          Wrazenie niesamowite - fakt ale mimo wielokrotnych prob i
                          wyrafinowanej techniki, bolenia nie zlowilem nigdy! sad

                          Jak mnie przeszlo?

                          Z podobnym jak ja "wariatem" wybralem sie na jez.Dus by polowic
                          liny.
                          To ryba spokojnego zeru ale atrakcyjna bo do "zlowienia" (takiego
                          nie-przypadkowego!) wylacznie w wiosennej porze (maj), na Mazurach
                          - przynajmniej.
                          Siedzimy z tym moim Znajomym w pozyczonej lodce ale na swietnym
                          stanowisku. Sprzet mamy "ultra", miejsce wymarzone: czyste dno
                          i porosniete duzymi liscmi lilii wodnych MUSI ryba brac!.
                          I.... NIC!

                          Mijaja godziny, juz jest poludnie, slonce wysoko i... pogoda zaczyna
                          sie robic taka, ze zadna ryba brac NIE MOZE sad
                          Wiec sie zwijamy.
                          Tym bardziej, ze przed nami, jakies 50 m. jest brzeg, nad brzegiem
                          zabudowania klasztoru (Starowiercow) z ktorego wyszla staruszka-
                          zakonica z... psem i wiadrem jakis pomyj ktore "chlusnela" do
                          jeziora a pies-brytan ..... wskoczyl do wody z wielkim pluskiem i
                          najwyrazniej plynal do nas z "przyjacielskim" poszczekiwaniem.
                          G.... bedzie a nie ryby a plochliwego lina to juz wogole zapomniec
                          mozemy sad
                          I co WIDZIMY?

                          Staruszka-zakonnica bierze postawiony pod nadbrzeznym
                          drzewem "sekaty kij" z zylka gruba jak palec i na haczyk wielkosci
                          meskiego kciuka nadziewa kawal bulki i w ciagu max. 10 min. wyciaga
                          z wody 3 liny takie po pol kilograma wagi!.
                          Pakuje polow do wiadra po pomyjach i... wraca do klasztornej kuchni
                          by sporzadzic obiadek dla siebie i 2-ch swoich kolezanek (rownie
                          wiekowych jak Ona).
                          To nie byl przypadek!.
                          Dziarska Zakonnica przyszla PO ryby na obiad a nie "powedkowac"
                          (wezmie albo nie?) jak my: wedkarze IDIOCI ze sprzetem za ktorego
                          wartosc mozna bylo-by kilka-set kilo takich ryb kupic sad
                          Od tej pory sie nie wyglupiam.
                          Wedki podarowalem (zieciowi i wnukowi) - sam "patykow" do reki nie
                          biore sad
                          I.... taki koniec moich "wedkarskich" przygod.
                          Nawet nie zaluje.
                          Ryb i tak nie jadam smile

                          pozdr.,-
                          pE
                          • alfredka1 Re: W nawiazaniu do ....wedkowania :) 17.07.09, 11:02
                            piękny esej o ryb niełowieniu smile)
                            ja tez ryb nie jadam !!! to juz nas dwoje smile)
                            • omeri Re: W nawiazaniu do ....wedkowania :) 18.07.09, 09:43
                              smile)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja