Koszmar egzaminow

01.07.09, 22:32
Jakie macie wspomnienia. ?
www.wiadomosci24.pl/artykul/koszmar_egzaminow_opiszcie_swoje_101852.html
    • wedrowiec2 Re: Koszmar egzaminow 05.07.09, 20:02
      Koszmar moich egzaminów ginie w mrokach przeszłości. Czasami było
      tak strasznie, że staram się nie wracać pamięcią do nich. Wykonując
      dość specyficzny zawód zdawałam egzaminy często. Zbyt często. Im
      byłem starsza, tym gorzej je wspominam. Na szczęście mój koszmar
      jako osoby egzaminowanej już się skończył, ale obserwuję inne osoby,
      w wieku 40+, 50+ i porównuję do egzaminowanych studentów. Jestem
      pewna - dorosłych, bardzo doroslych ludzi nie powinno poddawać się
      takim stresom.
      • jan.kran Re: Koszmar egzaminow 05.07.09, 21:19
        Nie będę oryginalna jak powiem że koszmarem moim była matura z matematyki.
        Mam feler w mózgu który pozwala mi na zapamiętanie najbardziej wymyślnych odmian
        czasownikow w kilku językach i wyrażaniu się poprawnie po polsku oraz
        zapamiętanie historii literatury polskiej na przestrzeni wieków ale nie
        pozwala zachowac najprostszej formuły matematycznej w pamięci a tabliczka
        mnożenia do dla mnie tabula rasa.

        Ja nawet lubiłam i rozumiałam matematykę tylko wszystko błyskawicznie
        zapominałam ...
        Maturę z matematyki zdałam na trzy przy pomocy ściagi i pomocy komisji
        egzaminacyjnej która odwracała głowę jak nieudolnie i bezmyślnie przpisywałam .
        Moja łacinniczka zasłoniła mnie swoją własną piersią a pani od matematyki
        pokazała palcem co źle ściągnęłam tongue_outPP

        Na maturze pisemnej miałam bdb z polskiego i tą wyszarpana trójkę z matematyki
        a na ustnej bdb z łaciny i francuskiego.
        Dziś jak potrzebuję coś policzyć to mam kalkulator w maku i komórce a innych
        potrzeb matematycznych nie odczuwamsmile)
        Kran Niedouczony
        • witekjs Re: Koszmar egzaminow 06.07.09, 01:54
          Julian Tuwim "Liczą mnie jacyś"

          Liczą mnie jacyś przez noc całą,
          Piszą i piszą, a wciąż mało ...
          Skacze pokraczny szyfr.

          Już jestem słaby i zmęczony,
          Piszą biliony, kwadryliony,
          Roi się szereg nieskończony
          Cyfr.

          Nie mogą zliczyć mnie, nie mogą,
          Mylą się, kreślą gorączkowo,
          Gdzieś sterczy głupi błąd.

          Więc znów na nowo i na nowo
          Wieszają nad mą pełną głową
          Liczb robaczywych rząd.

          Miliard miliardów naliczyli
          Przez sto milionów pomnożyli,
          A jeszcze straszą, jeszcze grożą,
          Że przez 13 mnie pomnożą.

          Przez nieskończoność mej mordęgi
          Będą mnie wznosić do potęgi,
          Do 17-tej, do 9-tej, do 365-tej.

          I znów pomnożą, znów podniosą,
          Spiętrzą się liczby ku niebiosom,
          Rozsadzą wszechświat, w bezmiar wyjdą,

          Urosną nad mą biedną głową
          Abrakadabra, piramida,
          Kolumną runą stuwiekową

          Jak wszy rozbiegną się w zakątki,
          Rozpadną się i znów rozmnożą
          W siódemki, dwójki, czwórki, piątki,
          W ósemki, zera i dziewiątki,

          Spęcznieją w rojne stubiliony,
          Miliardy, seksty ? oktyliony,
          Żarłoczną mnie opadną dziczą,
          Aż mnie przeliczą, aż doliczą

          Aż mnie pomnążą czarne katy
          Przez wszystkie światy i wszechświaty.

          "W oparach absurdu")

          Pięciu braci: Adam, Adaś, Adolf, Adek i Alojzy postanowiło iść do kąpieli.
          Ponieważ to postanowienie nie było jednoczesne, gdyż każdy z braci był starszy
          od następnego o tyle, ile najmłodszy miał lat przy narodzeniu najstarszego -
          ojciec pięciu braci dał im na kąpiel w różnych walutach. Adam dostał dwadzieścia
          dwie kopiejki przedwojenne, Adaś - czterysta kierenek, Adolf - czek na sto
          złotych, płatny w Paryżu, Adek - tysiąc trzysta dwadzieścia trzy marki
          niemieckie, a Alojzy - dwadzieścia kuponów polskiej pożyczki inwestycyjnej. Adam
          pojechał do Anglii, bo na kontynencie nie znano jeszcze otwartych basenów
          pływackich. Basen był wielkości 37 metrów na 2 i głęboki na 86 m. Gdy dyrekcja
          basenu zauważyła, że Adam zanieczyścił basen, kazała całą wodę z basenu spuścić.
          Gdy spuszczono już jedną jedenastą, Adaś wyjechał do Brukseli, gdzie właśnie
          otwarto kryty basen. Gdy zauważono, że Adaś zanieczyścił wodę, kazano opróżnić
          basen, który był tak duży, jak odległość z Anglii do Brukseli. Gdy opróżniono
          jedną dwunastą basenu, wyjechał z Warszawy Adolf. Adolf zatrzymał się po drodze
          w Berlinie i Zurichu tak długo, jak długo trwało opróżnianie piątej części
          basenu w Brukseli. Adolf kąpał się w Pradze. Gdy zauważono, że zanieczyścił
          basen, zaczęto spuszczać wodę. Basen w Pradze miał pojemność o dwie trzecie
          większą od basenu w Anglii, ale szybkość spuszczania wody była o tyle większa, o
          ile Adolf był starszy od Adasia. Wtedy wyjechał Adek. Jechał tak długo, jak
          długo spuszczano jedną jedenastą basenu w Anglii, ale szybkość plus różnicę
          kursu kierenek i marek niemieckich. Gdy Adek zanieczyścił basen, wody nie
          spuszczano, gdyż było to w Warszawie na Łazienkowskiej, tylko zaczęto wodę
          wypompowywać. Wypompowywano dziennie tyle, ile miał lat Adek plus odległość z
          Pragi do Brukseli. Gdy wypompowano już jedenaście piątych, Alojzy wyjechał, ale
          zachorował w drodze i leżał w szpitalu, gdzie podawano mu basen do łóżka. Gdy
          zauważono, że zanieczyścił basen, wylano zawartość. Wylewano tak długo, jak
          długo jechał Adam do Anglii plus wiek Alojzego. Dla ułatwienia dodamy, że basen
          angielski był większy od basenu w Pradze o tyle, ile miał pieniędzy Adaś po
          opłaceniu kąpieli.


          (A. Słonimski, J. Tuwim "W oparach absurdu")
          • jan.kran Re: Koszmar egzaminow 06.07.09, 08:43
            smile))))))))))))))
    • debest3 Re: Koszmar egzaminow 06.07.09, 16:41
      wspomnienie dość świeże bo zaledwie sprzed dwóch tygodni.Ze względu na moje
      wrodzone lenistwo postanowiłem że nie będę jeździł we wrześniu na
      uczelnię,dlatego wolałem pozdawać je teraz.Ściągi odpadają,słabszy wzrok niż
      kiedyś powoduje iż moje karteczki musiałyby być wielkości kartki zeszytu,więc
      mija się to z celem.Stres?Hmm...trudno żeby go nie było,ale przez lata człowiek
      nabiera wprawysmile
Pełna wersja