Dodaj do ulubionych

Łapanie welonu

07.05.18, 20:48
Problem mnie już na szczęście od dawna nie dotyczy, ale ciekawa jestem Waszego zdania: czy na tradycyjnym polskim weselu obowiązkowy jest udział wszystkich niezamężnych/nieżonatych gości w tzw. oczepinach?

Zaznaczę przy tym, że ostatni raz byłam na weselu jakieś dziesięć lat temu, więc może pewne rzeczy już się zmieniły, ale kiedyś te oczepiny to był koszmar.

Moi znajomi - para żyjąca bez ślubu - zwykli przed północą wymykać się z sali, żeby uniknąć natrętnego ciągania ich do kółeczka. Wracali, kiedy było po wszystkim.

Na ostatnim weselu, na którym byłam jako panienka, towarzyszący mi chłopak (nie byliśmy parą) zareagował takim zgorszeniem na sugestię, że możnaby nie brać udziału w oczepinach, że dla świętego spokoju poszłam do tego kółeczka. I traf chciał - welon poleciał prosto na mnie. A ja odruchowo wykonałam skok w tył i mruknęłam do dziewczyny obok: ŁAP! Z czego ona skwapliwie skorzystała i zabawa toczyła się dalej.

Później kilka osób podeszło do mnie ze swego rodzaju kondolencjami - mówili współczująco, że ten welon to tak naprawdę mnie się należał itd. Kiedy się w końcu wygadałam, że specjalnie zrobiłam unik, bo nie chciałam złapać - reakcjąbyło niemiłe zdziwienie.
Nawet niedawno, po dziesięciu latach, kiedy opowiadałam to znajomym, zareagowali tak, jakbym wtedy strzeliła potężną gafę.

A Wy jak uważacie - popełniłam wtedy nietakt?
Obserwuj wątek
    • reinadelafiesta Re: Łapanie welonu 07.05.18, 21:53
      @Zmija_w_niebieskim
      Ja nie lubię tych weselnych tradycji: jakieś niezbyt mądre zabawy, konkursy, kiedy towarzystwo ma już lekko w czubie. No niestety, tak to często wygląda. Z tego wszystkiego rzucanie bukietem wydaje mi się już jakieś najmniej żenujące.
      Według mnie, nietaktu żadnego nie popełniłaś, to raczej Twoje towarzystwo nie wiedzieć czemu uzurpuje sobie prawo do oceniania kogoś. A co do obowiązku uczestniczenia w takiej zabawie? Ja o nim nie słyszałam i mnie wołami by nie wyciągneli do uczestnictwa w niej. Niech się bawią ci, którzy chcą, którym te zabawy się podobają. Nie każdemu muszą.
      • zmija_w_niebieskim Re: Łapanie welonu 07.05.18, 22:12
        @reinadelafiesta
        Oby tylko zabawy i konkursy! (w dodatku wszystkie z niezbyt subtelnymi aluzjami seksualnymi). Najgorsza była perspektywa co najmniej półgodzinnej zabawy w objęciach faceta, który złapał muchę - włączając w to "słodzenie wódki". Sorry, ale nie bawi mnie całowanie obcych facetów...
        Co do wyciągania do kółeczka - owszem, tam gdzie byłam, różne ciocie panny młodej zwykle wiedziały, która dziewczyna jest panną i na siłę, za rękę, wyciągały do oczepin, nawet jak się delikwetnki usiłowały chować za plecami innych...nie wypadało się wyrywać, trzeba było robić dobrą minę do złej gry.
      • jolanta4447 Re: Łapanie welonu 07.05.18, 22:26
        Mam tak samo jak reinadelafiesta.

        Jakoś źle się kiedyś czułam (od lat nie byłam na weselu) przy przyśpiewkach, korowodach, błogosławieństwach rodziców, oczepinach i rzucaniu bukietu. Wolałam nie brać udziału.
        Pewnie byłam nieobyta (fakt) i wiele zwyczajów było dla mnie dziwnymi i w dużej części pochodzącymi ze wsi lub ludowymi. To były wesela koleżeństwa ze studiów lub członków dalszej rodziny.

        Za to raz byłam na wiejskim weselu, na którym nieźle wstawiony zespół muzyczny zbuntował się i wzmacniacze ustawił na pełną moc. Nie pomagały żadne interwencje, prośby i groźby od rodziny, która mu płaciła - grali tak głośno, że człowiek nie słyszał swoich myśli, nie wspominając o jakiejkolwiek rozmowie przy stole.

        Tego wesela nie zapomnę, bo mało brakowało do rękoczynów.

        W dodatku było tak, że po otwarciu drzwi do sali weselnej, do wnętrza rzuciła się pędem prawie cała wieś, często z małymi dziećmi na rękach, tratując się nawzajem i zajmując najlepsze miejsca. Rodzina i bliscy nie mieli gdzie usiąść.
        Jaja jak berety, a wesele - lata '70 - niezapomniane

        Pewnie teraz jest trochę inaczej - nie wiem, ale uczestniczenie w zwyczajach - tylko dla chętnych wink
        • jolanta4447 Re: Łapanie welonu 07.05.18, 22:32
          Teraz jest chyba zwyczaj układania wizytówek dla zaproszonych gości (myślę o wyznaczeniu miejsca siedzenia przy stole).
          Może nie dochodzi do takich cyrków jak na wiejskim weselu, w którym brałam udział?
          • 10iwonka10 Re: Łapanie welonu 07.05.18, 22:51
            Ja tez bylam na takim weselu - I to w dosc bliskiej rodzinie. W remizie w srodku wsi...ja nie wiem kto byl zaproszony kto nie ale tez tak bylo wies sie rzucila na jedzenie ....nie bardzo bylo miejsce zeby usiasc. Dzieci ( nie wiem czy zaproszone czy lokalne) zaczely zbierac ciasta, owoce z talerzy. Orkiestra niby ok ale chyba sobie troche podpili bo po jakims czasie goraco I'm sie zrobilo I zaczeli sie rozbierac jak do rosolu ...a jeszcze na dokladke pamietam zatkala sie ubikacja.

            Chyba juz teraz nie robi sie takich wesel- wizytowki ale chyba tez ktos chyba stoi przy drzwich I wpuszcza gosci.
    • 10iwonka10 Re: Łapanie welonu 07.05.18, 22:07
      Nie popelnilas nietaktu - lepiej pewno byloby nie brac w tym udzialu ale znow ten towarzyszacy ci chlopak.....

      JA to sie zastanawiam jaka jest granica wieku dla oczepin? ...40, 50 latki tez lapia wianek....smile
      • zmija_w_niebieskim Re: Łapanie welonu 07.05.18, 22:14
        ...40, 50 latki tez lapia wianek...
        Łapią, ale chyba już tylko wtedy, kiedy same chcą.
        Granicy wieku chyba nie ma - jak pani stanu wolnego - panna/rozwóka/wdowa - i chętna na zamęście, to może łapać smile
        • nchyb Re: Łapanie welonu 08.05.18, 09:26
          taki serial sympatyczny, niemiecki - Statek marzeń /Das Traumschiff/, szefowa obsługi na statku Beatrice ma wyjątkowe szczęście - ten bukiet panny młodej zawsze sam do niej leci, niezależnie od tego czy ma 30, 40 czy ponad 50 lat... smile
    • matylda1001 Re: Łapanie welonu 08.05.18, 01:45
      zmija_w_niebieskim napisała:

      > Później kilka osób podeszło do mnie ze swego rodzaju kondolencjami - mówili współczująco, że ten welon to tak naprawdę mnie się należał itd<

      Byłam w klasie maturalnej gdy wychodziła za mąż moja siostra cioteczna. Ona skończyła właśnie studia i zaprosiła na wesele swoje koleżanki z roku, z liceum, no, w każdym razie rówieśnice. Ja byłam chyba najmłodszą panienką i złapałam welon. Do dziś pamiętam te zazdrosne spojrzenia starszych o kilka lat dziewczyn i kąśliwe uwagi w rodzaju "ty to jeszcze możesz czekać". One zachowywały się tak jakbym zamknęłam im drogę do zamążpójścia smile
      • nchyb Re: Łapanie welonu 08.05.18, 09:21
        matylda1001 napisała:

        > Byłam w klasie maturalnej gdy wychodziła za mąż moja siostra cioteczna.
        > One zachowywały się tak jakbym zamknęłam im drogę do zamążpójścia smile

        Ja miałam 16 lat i ślub był brata ciotecznego. Welon sam poleciał do mnie i te dziewczyny zachowywały się tak samo jak z Twojego postu smile
        Dla mnie to była po prostu zabawa, a one jakoś tak super poważnie to traktowały, do dziś nie rozumiem...

        • matylda1001 Re: Łapanie welonu 10.05.18, 01:16
          Zabawa była dla nas bo miałyśmy jeszcze trochę czasu wink ale takie panienki tuż po studiach miały 24-25 lat. Staropanieństwo czyhało za progiem smile w akcie desperacji mogły porwać nieszczęsny welon na strzępy. Te, które nie studiowały, w tym wieku w większości były już matkami.
    • positronium Re: Łapanie welonu 08.05.18, 11:04
      Żmijo, nie trzeba było przyznawać, że celowo "skusiłaś" w łapaniu. Są grupy, w których brak asymilacji, nawet przy krótkotrwałym przebywaniu razem, jest odczytywany jako wywyższanie się.
      "A ta Żmija to za dobra, żeby się z nami bawić." Nie bawisz się = nie relaksujesz się = nie jesteś swobodna = nie jesteś szczera. Mniej więcej tak wygląda sposób myślenia takich ludzi, wiem z autopsji. Można pierwsze "nie bawisz" zamienić na "nie pijesz" i też będzie działało.

      Co do Oczepin, picia, jedzenia i tańców - nikt nie możne nas zmuszać do czekogolwiek. Dobrze wychowanej osobie nie przyjdzie nawet to do głowy. Jeśli ktoś na siłę ciągnie do tańca czy Oczepin, to można zastosować kilka wykrętów.
      Najłatwiej chyba jak ta para która opisałaś - taktownie zniknąć w kluczowym momencie. Najlepiej i najtrudniej, byłoby stawić czoła sytuacji i zobaczyć jakie to będą Oczepiny. Może akurat kulturalne? Jeśli nie, to odmawiamy po prostu, ale grzecznie i z uśmiechem. Zawsze może nas nagle rozboleć głowa.
      • zmija_w_niebieskim Re: Łapanie welonu 08.05.18, 21:59
        Są grupy, w których brak asymilacji, nawet przy krótkotrwałym przebywaniu razem, jest odczytywany jako wywyższanie się.

        Nie pomyślałam o tym, ale pewnie masz rację. Wydawało mi się, że negatywnie został odebrany fakt, że nie chciałam złapać welonu - przecież to taka gratka, każda dziewczyna o tym marzy uncertain
        • 10iwonka10 Re: Łapanie welonu 08.05.18, 22:30
          JA mysle ze w wielu srodowiskach wciaz pokutuje opinia ze trzeba szybko lapac meza bo potem juz nic nie zostanie.
          A potem taka podstarzala panna...bez meza.....to dopiero wszystkie ciotki zaczna sie uzalac.
          Wiec oczepiny sa traktowane bardzo serio jako ten znak od losu ze meza sie wkrotce znajdzie.

          Nie bardzo niektorym przychodzi do glowy ze ktos nie lubi takiej zabawy, nie wierzy w nia, a juz wogole moze wcale nie chce wychodzic za maz tylko zyc na kocia lape.!!!

          • jolanta4447 Re: Łapanie welonu 09.05.18, 02:29
            Nie bardzo wielu nie rozumie, że to tylko ludowy zwyczaj, a nie przepowiednia, która się sprawdza.
            Dużo zależy od środowiska.
            Znak od losu - ha ha ha! Może od refleksu i zręczności?
                • aqua48 Re: Łapanie welonu 09.05.18, 09:17
                  Zwyczaje i zabawy weselne powinny być traktowane jak..zabawa nie jak wyrocznia, wróżba itp. Od gospodarzy wesela zależy jakie zabawy będą zorganizowane. Moje dzieci po prostu przed ślubem usiadły z wodzirejem i grajkiem i ustaliły dokładnie kiedy i jakie zabawy może przeprowadzić. Zależało im na tym, żeby nie było zabaw ośmieszających, tandetnych, ani o podtekście erotycznym, tylko wesołe. Raczej na zasadzie wyścigów. Nikt też nikogo nie wyciągał do nich na siłę za rękę. I dzięki temu było fajnie i jest co wspominać. Byłam też na weselu na którym bliscy młodej pary wymyślili i przeprowadzili kilka bardzo fajnych i śmiesznych konkursów dla nich i dla rodziców i jeszcze ufundowali nagrody - gadżeciki. To też było bardzo sympatyczne i wszyscy się dobrze bawili. Tak, że - można, jak się tylko chce.
                  • nchyb Re: Łapanie welonu 09.05.18, 10:11
                    >>Zwyczaje i zabawy weselne powinny być traktowane jak..zabawa nie jak wyrocznia, wróżba itp.
                    Amen.
                    I dla chętnych. Bez zmuszania. I obrażania się, gdy ktoś nie chce w tym wziąć udziału.
                  • matylda1001 Re: Łapanie welonu 10.05.18, 01:02
                    aqua48 napisała:

                    >Moje dzieci po prostu przed ślubem usiadły z wodzirejem i grajkiem i ustaliły dokładnie kiedy i jakie zabawy może przeprowadzić<

                    Osobiście dopilnowałam żeby moje zrobiły to samo. Nigdy nie wiadomo co nawet najlepszym grajkom odbije a niesmak można mieć potem do końca świata i o jeden dzień dłużej. Nie mogę zapomnieć (już kiedys o tym napisałam) w jakiej zabawie uczestniczyli państwo młodzi na jednym z wesel. Zabawa polegała na tym, że dziewczyna miedzy udami trzymała butelkę po szampanie a pan młody jakiś kij, coś jak wskaźnik do mapy. Zadanie pana młodego polegało na tym, żeby tańcząc trafić tym kijem do butelki. Młodzi zgłupieli i potulnie robili to, co od nich wymagano ale mimo, że obserwatorzy byli już "znieczuleni" alkoholem to zabawa wzbudziła widoczny niesmak. Lepiej wcześniej ustalić co wolno a czego nie.
    • soffia75 Re: Łapanie welonu 09.05.18, 23:53
      Swego czasu na jednym z wesel byłam świadkiem dość ekstremalnej sytuacji, kiedy to podczas oczepin wszystkie panny, zapędzone do przymusowego kółeczka, unikały złapania welonu za wszelką cenę. Panna młoda rzucała ten welon kilkakrotnie i za każdym razem bezskutecznie, bo żadna z uczestniczek "kółeczka" nie kwapiła się, żeby go złapać. Sytuacja zaczęła się stawać niezręczna i widać było, że panna młoda ma już tego serdecznie dość; na szczęście ostatecznie któraś z dziewczyn honorowo złapała welon, co wyraźnie rozładowało napiętą atmosferę.

      Na innym weselu młodzi dużo oficjanie poinformowali, że nie chcą oczepin, bo tego zwyczaju nie lubią. Cóż z tego, kiedy pod naciskiem kilkorga rozochoconych cioć i wujków, według których "wesele bez oczepin to nie wesele!", zmuszeni byli dla świętego spokoju wziąć udział w kilku oczepinowych zabawach niezbyt wysokich lotów...

      Reasumując, nic na siłę, zwłaszcza, że uczestnictwo w oczepinach i same oczepiny nie są ustawowym obowiązkiem. wink Większym nietaktem niż nieuczestniczenie w oczepinach jest wyciąganie gości weselnych do tej zabawy nieomal na siłę, z czym niestety również się spotkałam.
      • majaa Re: Łapanie welonu 13.05.18, 22:49
        Też nie gustuję w tego typu weselnych "atrakcjach" i też uważam, że jeśli już, to niech będą wyłącznie dla chętnych, bez wyciągania na siłę.
        Ale znów z drugiej strony patrząc, to takie np. oczepiny to w końcu tylko zabawa, da się przeżyćwink I jak czasem widuję panny odskakujące w popłochu przed lecącym w ich stronę welonem albo ostentacyjnie unikające podniesienia go z podłogi, to przyznam, że trochę mnie śmieszy taka reakcja. Zastanawiam się, z czego może wynikać. Czy to ma być jakaś demonstracja? Chodzi o to, żeby pokazać wszem i wobec 'że mnie tam na ślubie nie zależy, nie myślcie, że jestem choćby w najmniejszym stopniu zainteresowana' czy może o coś innego? Chyba przydałoby się więcej luzu, dystansu, również do siebie smile
        • zmija_w_niebieskim Re: Łapanie welonu 26.05.18, 14:34
          takie np. oczepiny to w końcu tylko zabawa, da się przeżyćwink I jak czasem widuję panny odskakujące w popłochu przed lecącym w ich stronę welonem albo ostentacyjnie unikające podniesienia go z podłogi, to przyznam, że trochę mnie śmieszy taka reakcja. Zastanawiam się, z czego może wynikać. Czy to ma być jakaś demonstracja?

          Nie wiem, jak u innych, ale u mnie wynikało to z niechęci do dalszego ciągu oczepin. Pannie, która złapała welon, przypina się tenże na głowę i ogłasza się ją Nową Panną Młodą. Kawaler, który złapał muchę pana młodego jest Nowym Panem Młodym. Po czym trzy pary - Państwo Młodzi, Nowi Państwo Młodzi i Świadkowie muszą przez jakies półgodziny albo i dłużej brać udział w tych wszystkich durnych i upokarzających zabawach, które jużw tym wątku zostały opisane i zalinkowane. Włączając w to "słodzenie wódki" czyli całowanie na pokaz.
          Jakoś nie miałam ochoty całować się z przypadkowym nieznanym facetem. Co prawda na weselu byłam z kolegą, który by mnie tylko obśmiał po tym całowaniu, ale wyobraźmy sobie, że towarzyszyłby mi wtedy mój chłopak albo poważny kandydad na chłopaka? Myślisz, że to byłby dobry pomysł całować się wtedy z innym, choćby i z przymusu?
          • aqua48 Re: Łapanie welonu 26.05.18, 17:59
            zmija_w_niebieskim napisała:

            > Po czym trzy pary - Państwo Młodzi, Nowi Państwo Młodzi i Świadkowie muszą
            > przez jakies półgodziny albo i dłużej brać udział w tych wszystkich durnych i
            > upokarzających zabawach. Włączając w to całowanie na pokaz.

            Nie wierzę że ktoś MUSI całować się z nieznajomym mężczyzną czy kobietą. A co by się takiego stało gdyby zwyczajnie odmówił?
            • zmija_w_niebieskim Re: Łapanie welonu 28.05.18, 11:16
              A co by się takiego stało gdyby zwyczajnie odmówił?

              Tego nie wiem, bo nigdy nie widziałam. Ale podejrzewam, że dopiero wtedy uznaliby go za sztywniaka, wygwizdali itp - to już chyba lepiej dyskretnie uskoczyć z trajektorii welonu...
              A tak przy okazji to gorąco przepraszam za błąd. Nie wiem, skąd mi się wziął ten "kandydad" - wstyd jak nie wiem...
    • bene_gesserit Re: Łapanie welonu 10.05.18, 19:37
      Przyznam, że kompletnie nie mam pojęcia, o czym mówisz.
      Tzn teoretycznie tak, ale w praktyce w życiu się z tym nie spotkałam. Współcześnie jakieś ciśnienie na tego typu zabawy? Jakby każda kobieta marzyła o ślubie niczym pięćset lat temu? Kuriozum, imo.
          • soffia75 Re: Łapanie welonu 10.05.18, 23:02
            Znam dziewczynę, która, dorobiwszy się narzeczonego, natychmiast rzuciła pracę i szkołę wieczorową, bo "wychodzi za mąż i teraz to mąż ją będzie utrzymywał". Dodam, że ów narzeczony ani nie nazywał się Rockefeller, ani też nie zdradzał talentów do zarabiania takich pieniędzy, aby pani mogła li tylko leżeć i pachnieć. wink
            No, ale to było podobne środowisko, jak wspomniane przez Positronium...
            • jolanta4447 Re: Łapanie welonu 10.05.18, 23:39
              Czytam i odczuwam XIX wiek.
              Panna chce być utrzymanką męża i nie ma własnych ambicji?

              Przyszły pan młody chyba jest ślepy. Brać sobie na plecy taki garb? A chociaż zarabia dobrze, by utrzymać 2 (na razie) osoby?
            • reinadelafiesta Re: Łapanie welonu 11.05.18, 04:22
              @Sofia75
              Nie podejmuje się ważnych decyzji z gwarancją bezkarności. Jeśli - oby nie - za dwadzieścia lat zdecydują się rozstać, wydarzy się jakieś nieszczęście i mąż nie będzie utrzymywać jej, to wtedy pozostanie płacz i zgrzytanie zębów. Tylko będzie za późno na szkołę, pracę, awans i przyzwoite zarobki. Ale, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.Rozumiem że kobieta pełnoletnia i wie, co robi.
              • soffia75 Re: Łapanie welonu 13.05.18, 12:49
                Kobieta, owszem, pełnoletnia, niestety, wychowana w środowisku o dość zaściankowej mentalności, gdzie najlepszym sposobem na życie jest zamążpójście. Kiedy zaczęła uczyć się i pracować, był cień szansy, że się z tego wyrwie, ale niestety, wdrukowana postawa życiowa zwyciężyła.
                  • gryczana Re: Łapanie welonu 13.05.18, 23:28
                    W przypadku dziewczyny, która rzuca szkołę, bo mąż, faktycznie podejrzenie lenistwa jest jakoś uzasadnione. Ale będę protestować przeciwko takiemu traktowaniu bycia na utrzymaniu męża. Wkład w małżeństwo nie musi być tylko finansowy. Żona, która nie pracuje zawodowo, ale prowadzi dom, wychowuje dzieci, też pracuje. Spędziłam tak parę lat życia i nigdy nie musiałam prosić męża o pieniądze na cokolwiek. Konto jest wspólne, pieniędzmi gospodaruje się tak, żeby starczyło. Chciałam ciuchy, kosmetyki, książki, cokolwiek, to po prostu kupowałam, w granicach rozsądku rzecz jasna. Teraz zarabiam znacznie mniej niż mąż i on mi dalej nie wydziela pieniędzy. Szczerze mówiąc, przeraża mnie, jakie doświadczenia muszą mieć pracujące na pełen etat kobiety, skoro są tak przekonane, że jak same sobie nie zarobią, to o wszystko będą musiały pętać się u swojego faceta, bo same najwyraźniej dostępu do wspólnych małżeńskich pieniędzy nie mają.
                    • reinadelafiesta Re: Łapanie welonu 14.05.18, 05:02
                      @Gryczana
                      Nie chodzi o czas spędzony na wychowaniu dzieci, o mniejsze zarobki itp. To jest coś innego. Ty w razie czego umiesz i możesz się utrzymać: gdyby mąż znalazł młodszą, zmarł ( przepraszam, że tak piszę, to tylko rozważania teoretyczne), Ty z głodu nie umrzesz, bo masz pracę, jakieś doświadczenie zawodowe, w przyszłości emeryturę. Ja pisałam o dokładnie takiej sytuacji, jak tej młodej dziewczyny, rzucającej szkołę, zdającą się na łaskę męża. Widziałam takie kobiety: 50-60 lat, nigdy nie pracowały, mąż chce rozwodu. O pracę w tym wieku z pustym cv nie muszę pisać jak trudno, perspektywa emerytury dramatyczna: spanikowane, zagubione. A przez całe małżenstwo kładły uszy po sobie, bo mąż mógł dopływ gotówki wstrzymać. Samo życie, niestety. W sądzie się napatrzyłam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka