Dodaj do ulubionych

Co przeszkadza, a co daje do myslenia

23.05.18, 14:58
Tak sobie myslę, że nie zawsze łapiemy róznicę pomiędzy tym, co na serio przeszkadza a tym co jedynie rózni się od naszych gustow, upodobań, zasad ...

Z tym co na serio przeszkadza sprawa jest z pozoru dośc jasna - mamy prawo zareagować, gdy czyjeś zachowanie realnie sprawia nam dyskomfort. Ktoś je w biurowym pokoju ostro pachnące potrawy, zbyt głośno mówi przy stoliku obok, tarasuje przejscie swoim bagażem ...No to przeszkadza. Ale sytuacja wyglada już nieco inaczej, gdy ktoś uzywa perfum które nam sie nie podobają, ma drazniącą nas manierę głosową, czy tarasuje przejscie sobą bo jest otyły. Niby też przeszkadza, ale jednak inaczej do tego podchodzimy, czy tez inni podchodzą ...
A już calkiem - dla mnie- inaczej jest, gdy ktoś robi coś co uwazamy za nie halo, ale generalnie obiektywnie nie powinno nikomu przeszkadzać...Np. ubrany jest tak, że odbieramy go jako nieestetycznego, ale nie śmierdzi, nie narusza zasad zachowania/ubrania obyczajnego w ogóle czy w danym miejscu, dziwnie są zachowuje ale nie w stosunku do nas, ani do nikogo tak, by go trzeba było bronić itd.

Rozgraniczacie mentalnie też sprawy, bo ja sie staram....Je sobie ktoś kanapkę w autobusie, gołą ręką ją tezymając - no, niehigienicznie, niekoniecznie miejsce na jedzenie, ale kanapka nie smirdzi, a człowiek nie mlaszcze, nie beka - ja bym nie jadla, ale niech sobie je. Idzie pani 130 kg wag po mieściei w koszulce na ramioczkach i obcisłych spodenkach - no widok taki sobie estetycznie, ale nie śmierdzi, nie odsłania pupy, biustu, genitaliów tylko nogi z zylakami - jej sprawa.
Obserwuj wątek
    • reksia110 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 23.05.18, 15:41
      Zależy od osoby. Jednym przeszkadza coś, na co inni w ogóle nie zwracają uwagi. Dla jednych ostry zapach czosnku jest jedynie lekką niedogodnością, inni nie mogą go wytrzymać. Mój kolega z pracy ma teorię, że bardziej tolerancyjni i życzliwi dla innych są ludzie mieszkający w domkach jednorodzinnych z większym ogrodem, bo na co dzień mają spokój i prywatność, więc nawet gdy w przestrzeni publicznej coś ich zdenerwuje, to zdają sobie sprawę, że szybko się wyciszą w swoim domowym azylu smile
    • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 23.05.18, 17:49
      "Ale sytuacja wyglada już nieco inaczej, gdy ktoś uzywa perfum które nam sie nie podobają, ma drazniącą nas manierę głosową, czy tarasuje przejscie sobą bo jest otyły."
      W pierwszym przypadku - zbyt obfite używanie perfum. Popada pod kategorię "śmierdzenie."
      Drugi przypadek - zależy, na czym ta maniera polega. Znam krzykaczy, którzy czują potrzebę wypełnienia każdego pomieszczenia swoim głosem. Popada pod klasyczne "halasowanie"
      Trzeci przypadek - jak z łokciami przy stole - jeśli ktoś uniemożliwia przejście, to bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo innych. W pociągu, samolocie, budynku... Tu nie o tuszę chodzi, tylko o świadomość własnego ciała. Dość regularnie mijam szczupłe panie konferujące na środku chodnika - to to samo.

      Co do Twoich przykładów z wyglądem, sprawa jest skomplikowana. W pewnych miejscach stroje kuse nie przystoją nikomu.
      • kora3 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 23.05.18, 19:47
        Mam wrażenie ze nienzostalam zrozumiana ...Mowa b yla o nie za duzym stęzeniu perfum, tylko o tym, ze komuś się nie podobają. W przypadku maniery - pewna ładna pani współprowadząca znany program telewizyjny, teleturniej mówi przez nos. Pani mi ogólnie nie przeszkadza,ale jej maniera/wada w mowie owszem - drazni i ucho, z tym, ze pani jest zrozumiała, więc moja niechęc do jej maniety to tylko mój gust - mnie sie moze nie podobać, w kimś innym budzić miłe skojarzenia smile

        Mijanie szcupłych pań to nie to samo - osoba otyla ma ograniczony wpływ na to, e sobą tarasuje przestrzeń - nie robi tego specjalnie, ani bezmyslnie, inna się przesunie - ona nie moze sprawić by jej było mniej - niemniej - realnie tarasuje= przeszkadza
        • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 16:32
          kora3 napisała:

          > Mowa b yla o nie za duzym stęzeniu p
          > erfum, tylko o tym, ze komuś się nie podobają.

          Koro, jeśli od kogoś perfumy czuć na tyle, że przy zachowaniu zwyczajowej odległości te perfumy można bez problemu powąchać (i ocenić, czy ładne, czy niekoniecznie) to znaczy, że się uperfumowana osoba zbyt obficie popsikała.

          W przypadku maniery - pewna ładn
          > a pani współprowadząca znany program telewizyjny, teleturniej mówi przez nos. P
          > ani mi ogólnie nie przeszkadza,ale jej maniera/wada w mowie owszem - drazni i
          > ucho, z tym, ze pani jest zrozumiała, więc moja niechęc do jej maniety to tylko
          > mój gust - mnie sie moze nie podobać, w kimś innym budzić miłe skojarzenia smile

          Ja tak mam ze spikerami radiowymi, którzy maja wadę wymowy. Nie jestem w stanie słuchać, muszę się zmuszać. Jak audycja jest ciekawa, to jakoś wytrzymuję, ale często jednak daje sobie spokój.

          > Mijanie szcupłych pań to nie to samo - osoba otyla ma ograniczony wpływ na to,
          > e sobą tarasuje przestrzeń - nie robi tego specjalnie, ani bezmyslnie, inna się
          > przesunie - ona nie moze sprawić by jej było mniej - niemniej - realnie tarasu
          > je= przeszkadza

          Koro, osoba chuda tak samo jak otyła ma pojecie, jaką przestrzeń zajmuje jej ciało. Obie osoby są w stanie ocenić, czy swoją postura uniemożliwia komuś przejście. Czemu jedną z nich usprawiedliwiać?
          To kwestia zwykłej świadomości - jak jestem za wysoka na swobodne przejście przez drzwi, to się schylam; jak jestem na spektaklu to staram się usiąść tak, żeby komuś nie zasłaniać sceny; jak muszę coś znaleźć w sklepie na niskiej półce to przykucam - nie krzyczę, że mnie ktoś dyskryminuje bo wszystko jest za małe na moje proporcje. Wzrost trudniej zmienić niż szerokość, a jakoś wysokie osoby nie narzekają zbyt głośno na niedopasowanie rzeczywistości do ich rozmiarów (te wszystkie barierki w autobusach i tramwajach, dokładnie na wysokości czoła...).
          Jeśli ktoś tarasuje przejście to nie ma znaczenia, czy jest gruby czy nie - zajmuje przestrzeń, której nie powinien zajmować. I tyle.
          • kora3 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 16:51
            positronium napisała:
            >
            > Koro, jeśli od kogoś perfumy czuć na tyle, że przy zachowaniu zwyczajowej odleg
            > łości te perfumy można bez problemu powąchać (i ocenić, czy ładne, czy niekonie
            > cznie) to znaczy, że się uperfumowana osoba zbyt obficie popsikała.

            Wiesz, z doświadczenia wiem, ze niekoniecznie. Są zapachy, które uzyte NORMALNIE mnie rażnią - nie atm, ze mam jakieś dusznosci, czy migrene, po prosyu draznią mi powonienie, są nieprzyjemne dla mnie. I nie odnoszę wrazenia, ze osoby które ich uzyły uzyły ich zbyt wiele - perfum wszak po to się używa, zeby były wyczuwalne, prawda? Tak samo drażni mnie zapach ubrań po uzyciu jednej z popularnych kapsułek do prania - zapach jest obiektywnie ładny, taki "praniowy", ale tej firmy akurat mnie drażni.
            >
            > W przypadku maniery - pewna ładn
            >
            > Ja tak mam ze spikerami radiowymi, którzy maja wadę wymowy. Nie jestem w stanie
            > słuchać, muszę się zmuszać. Jak audycja jest ciekawa, to jakoś wytrzymuję, ale
            > często jednak daje sobie spokój.

            hmmm wada wymowy to jeszcze onna bajka, bo jesli ta osoba jest dla nas z tego powodu niezrozumiala czy czesciowo niezrozumiala, to niechęć do jej słuchania jest calkowicie obiektywna. Ale jesli masz tak jak ja z nosową pania, to jest to nasze calkowicie subiektywne odczucie - inni mogą na to uwagi nie zwracać, albo nawet moze się im taka wada czy maniera wydawać słodka ...
            >
            > .
            > Jeśli ktoś tarasuje przejście to nie ma znaczenia, czy jest gruby czy nie - zaj
            > muje przestrzeń, której nie powinien zajmować. I tyle.


            Widzisz, nie do końca tak to jest, bo pewne rzeczy są od nas zwyczajnie niezależne- nie piszę teraz o otyłych z politporwności - bynajmniej - zwyczajnie, ta osoba mimo ze zdaje sobie sprawę z tego, że jest duza nic na to w tym momencie przecież nie poradzi - tak samo jak ty ze wzrostem. Owszem, STARASZ się nie zasłaniać nikomu, ale bywają sytuacje, w których to nie pomoze - np. masz numerowane miejsca i musisz zając swoje, a za tobą siądzie ktoś niski i po ptakach.
            • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 16:58
              No wiesz, na numerowane miejsca jest rada - można się zamienić. W samolotach to się zdarza, to dlaczego nie na salach widowiskowych? Zazwyczaj nikt nie robi przesadnych problemów, jeśli się uprzejmie zapyta. A o to właśnie chodzi, o świadomość przestrzeni jaką się zajmuje i to w jaki sposób sobie z tym radzimy, jeśli zajmujemy niestandardowo dużo miejsca.

              Co do zapachów, zasada jest prosta - powinny być na tyle słabe, że czuć je dopiero przy przekroczeniu bariery tzw. "personal bubble," czyli bodaj 1m. Jak piękna pani przejdzie przez biuro i zostawi za sobą wonną chmurę z Chanel n5 to może i będzie miłe dla niektórych, ale znam osobę dla której to się skończy migreną. A sam zapach, skądinąd, obiektywnie przyjemny.
              Mnie wczoraj raził zapachem jakiś pan na przejściu dla pieszych; był ok. 2m ode mnie, poruszaliśmy się w przeciwnych kierunkach. Aż mnie zatkało z wrażenia, a oczy zaszły łzami. Nie wyobrażam sobie podróży komunikacja miejska, koło kogoś pachnącego tak intensywnie, niezależnie czy ładnie, czy nie.
              • kora3 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 17:10
                wIESZ, W PRZYPADU ROZMOWY Z KIMŚ PRZY BIURKU, CZY STOLIKU ODLEGŁOŚC JEST CZASEM MNIEJSZA NIŻ METR. Sorry za capsa nie wyłączyłam sobie...
                Co do zamian - czasem jest to trywialnie proste, czasem niekoniecznie - bo np. w najbliższym otoczeniu siedzą same liczniejsze towarzystwa, które nie chcą się rodzielać. Zresztą - no wysoka osoba ma taką mozliwość, ze się przesiądzie a gruba - no też teoretycznie - siądzie na miejscu, gdzie obok nikt nie siedzi - na razie rzecz jasna, bo moze przyjśc ktoś kto ma numer obok ...Poza tym - wysoka osoba w wąskim przejsciu nie przeszkadza nikomu, a gruba - owszem - co ma zrobić, jesli musi np. stać w kolejce?
                    • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 25.05.18, 07:59
                      W sklepach? Hmm.
                      Wczoraj na zakupach miałam taką sytuację - pakuję do torby co tam sobie właśnie sprawiłam, ale terminal był nie przy tej części lady, gdzie ekspedientka wydaje zakupy, tylko trochę za plecami. W czasie, kiedy pakowalam następna osoba podeszła wprost za mnie.
                      To wyobraź sobie, kiedy przyszło mi się cofnąć do terminala to powiedziałam panu ładnie "przepraszam," a pan się wtedy ładnie odsunął. I cały czas odstęp między mną a innymi ludźmi był odpowiedni. smile

                      Wiem, że są ludzie napierajacy na innych w kolejkach, ale to patologia.
                      • kora3 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 26.05.18, 11:14
                        Ok - przyklad - u mnie na osiedlu jest maleńki sklepik - kontuar do sprzedawania, lada chłodnicza i po przeciwnej stronie - zamrazaka - mowa o czesci gdzie się sprzedaje i ustawiają się w kolejce ludzie. Raz tam stala pani o sporych gabarytach i nie byłam w stanie przecisnąć się obok, by stanośc na końcu kolejki, a jestem niewielkich rozmiarów. Pani na nikogo nie napierala, po prostu była dośc moinstrualnie gruba - pzresunać się nie miala gdzie
                        • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 26.05.18, 13:46
                          kora3 napisała:

                          > Ok - przyklad - u mnie na osiedlu jest maleńki sklepik - [...]. Raz tam stala pani o sporych gaba
                          > rytach i nie byłam w stanie przecisnąć się obok, by stanośc na końcu kolejki, a
                          > jestem niewielkich rozmiarów. Pani na nikogo nie napierala, po prostu była doś
                          > c moinstrualnie gruba - pzresunać się nie miala gdzie
                          >

                          Nie rozumiem logistyki tego przedsięwzięcia, ale to nieistotne. Niezależnie od gabarytów, jak ktoś zastawia przejście, to wystarczy go przeprosić i zrobić może miejsce do wykonania odpowiedniego manewru, jeśli ma za mało w bezpośrednim otoczeniu. Zawsze można poczekać aż ta druga osoba wyjdzie.
                          Oczekiwanie, że inni się będą przeciskać obok kogoś, kto zostawił sobą przejście jest właśnie tym, co przeszkadza. Nie tusza sama w sobie, tylko brak wysiłku, aby odpowiednio zareagować.
                                  • kora3 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 26.05.18, 15:37
                                    O matko smile pani stała sobie na końcu kolejki, za kilkoma osobami, na wysokosci zamrażarki ..Żeny mnie przepuścić na koniec kolejki, musialaby przecisnąć się obok paru osób o ile dałoby rade, a następnie chcąc zając swe miejsce wykonać manerw zwrotny smile Nikt od niej tego nie wymagał - powiedzialam "Ja będę za pania" i tyle
                                    • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 26.05.18, 16:53
                                      No, czyli jest tak jak napisałam dzisiaj:
                                      Niezależnie od gabarytów, jak ktoś zastawia przejście, to wystarczy go przeprosić i zrobić może miejsce do wykonania odpowiedniego manewru, jeśli ma za mało w bezpośrednim otoczeniu. Zawsze można poczekać aż ta druga osoba wyjdzie.
                                      XD
                                        • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 27.05.18, 08:50
                                          Ale tam z tego co pamiętam zawiodła komunikacja? Zresztą, co innego zestawienie przejścia czasowe, co innego zajęcie miejsca i brak chęci ruszenia się z niego.
                                          Jak w kinie trochę - kiedy się spóźnię to muszę przejść przeciskając się między siedzeniami. Nie każdy wstaje, czy usuwa nogi od razu - trzeba poprosić o pomoc.
                                          Ale, co do zasady się zgadzamy, tak?
                                          • kora3 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 27.05.18, 10:18
                                            Hmmm no nie wiem jeszcze - no bo tak - w zasadzie każdy normalny człek jesli komuś przeszkadza, to się odsunie, przesunie itd. Ale wówczas, gdy to mozliwe - ta gruba osoba w samolocie jakie miala wyjście? Wysiąśc wszak w trakcie lotu - nie wysiądzie smile - wstać mogła, ale na chwilę, transport samolotem nie przewiduje stojących pasażerów...Cóż taka osoba mogła zrobić?
                                            • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 27.05.18, 12:34
                                              Tam był problem właśnie w tym, że ta otyła osoba nie wstała żeby przepuścić watkodawcy, nie że istniała w ogóle. No, a z zajmowaniem miejsca też jakoś sobie radzą inni ludzie. Jeśli na przykład ktoś ma nogę w gipsie i musi ją trzymać wyprostowaną, to trzyma te konczyne tam, gdzie nie będzie przeszkadzała, no i przeprasza innych za niedogodności jeśli nie może sprawnie wstać, ale przecież nawet taka osoba nie żyje w przeświadczeniu, że jak raz zajmie miejsce to nie musi się wcale ruszać. Jak
                                              • kora3 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 27.05.18, 12:54
                                                Nie pamiętam dokładnie tamtego wątku - fakt. Bardziej mysłalam tu o moim koledze, któremu ostatnio przyszło odbyc niekrótki lot obok bardzo otylego męzczyzny. Mezczyzna ów, z opisu kolegi tak wynikało, nie mieścił się w zasadzie na swoim siedzeniu i siłą rzczy, a raczej tłuszczu napierał na kolegę
            • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 22:56
              @kora3

              "Wiesz, z doświadczenia wiem, ze niekoniecznie. Są zapachy, które uzyte NORMALNIE mnie rażnią - nie atm, ze mam jakieś dusznosci, czy migrene, po prosyu draznią mi powonienie, są nieprzyjemne dla mnie. I nie odnoszę wrazenia, ze osoby które ich uzyły uzyły ich zbyt wiele - perfum wszak po to się używa, zeby były wyczuwalne, prawda? Tak samo drażni mnie zapach ubrań po uzyciu jednej z popularnych kapsułek do prania - zapach jest obiektywnie ładny, taki "praniowy", ale tej firmy akurat mnie drażni."

              Ciebie drażni, a użytkownikowi podoba się.

              Musisz z tym żyć, bo ludzie mają swoje upodobania, inne od Twoich.

              Inni nie muszą i nie będą ubierać się, perfumować się, czesać, malować czy zachowywać według Twoich preferencji.

              Możesz nie podzielać ich gustu, ale ONI mają do tego prawo, jeśli działają legalnie.

              Przeszkadza? Nie podoba się? Odejdź, nie patrz, nie wąchaj.
          • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 23:12
            @ positronium

            "Ja tak mam ze spikerami radiowymi, którzy maja wadę wymowy."

            Żartujesz, prawda?

            Spikerzy radiowi czy lektorzy w filmach mają wady wymowy???
            Przecież są tam dość surowe kwalifikacje, egzaminy i certyfikaty mikrofonowe.

            Może masz na myśli pewne kłopoty z wymową głoski 'r', ale to chyba nie dyskwalifikuje (Kydryński, Gacek)?
            Politykom też daje się ulgę (Tusk - problem z 'r'), (Szydło - płaczliwy irytujący głos), (Senyszyn - piskliwy głos), a nawet prezenterka pogody Agnieszka Cegielska ze swoim omdlewającym drażniącym głosem.

            Sami spikerzy radiowi może mają swoje maniery w wymowie (Jan Ptaszyn Wróblewski), ale nie wady wymowy.
            • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 23:19
              Kydryński młody ma wadę wymowy.
              Jest jedna miła dziennikarka w Trójce, ma świetne audycje z muzyką niezależną, ale nie daję rady z uwagi na jej r jej sluchać. Fajna muzyka, ale ściszam, kiedy ona mówi. Słuchanie na słuchawkach to ból.


              jolanta4447 napisała:

              >
              > Sami spikerzy radiowi może mają swoje maniery w wymowie (Jan Ptaszyn Wróblewski
              > ), ale nie wady wymowy.
              >
              >
              • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 23:47
                @znana.jako.ggigus

                "Jest jedna miła dziennikarka w Trójce, ma świetne audycje z muzyką niezależną, ale nie daję rady z uwagi na jej r jej sluchać. Fajna muzyka, ale ściszam, kiedy ona mówi. Słuchanie na słuchawkach to ból."

                To właśnie Anna Gacek (widziałam ją w tv - bardzo ładna dziewczyna). Mnie jej 'r' nie przeszkadza, a nawet dodaje jej uroku wink
                Widać, że zdała te egzaminy i dopuszczono ją do mikrofonu. Jest bystra, inteligentna, zna się na muzyce (też jej słucham, kiedyś - błyskotliwe dialogi z Mannem) i swoista wymowa nie skreśliła jej.
                • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 23:57
                  Nie byłam pewna nazwiska, czytałam o niej w GW.
                  Ano błyskotliwa, fajna, ciekawa, miła i słucham audycji.
                  Ale kiedyś zastępowała Manna w piątek rano i jechałam ze słuchawkami do pracy i się poddałam. Mnie to boli. Czy ją dopuścili, czy nie, mnie to boli.
                  koleżanka logopedka mówiła, że taką wadę wymowy to się szybko likwiduje.

                  jolanta4447 napisała:
                  > To właśnie Anna Gacek (widziałam ją w tv - bardzo ładna dziewczyna). Mnie jej '
                  > r' nie przeszkadza, a nawet dodaje jej uroku . Widać, że zdała te egzaminy i dopuszczono ją do mikrofonu. Jest bystra, inteligentna, zna się na muzyce i swoista wymowa nie skreśliła jej.
                  >
                  >
            • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 25.05.18, 01:21
              Trzeba jeszcze odróżnić 'spikerów' od 'redaktorów'.

              Spikerzy zwykle czytają wiadomości i informacje.
              Redaktorzy prowadzą swój autorski program i wtedy pewna emfaza czy swoista wymowa jest w Polsce dopuszczalna. To cecha tego autora. On przekazuje swój świat swoim językiem, ale nie jest spikerem czy lektorem. Ważniejsze jest to, co ma do powiedzenia niż to, jak mówi.

              Zależy, co Positronium miała na myśli.
              • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 25.05.18, 01:30
                No i muszę przyznać, że moje ucho i moja wrażliwość nie jest w stanie znieść swoistej emfazy Jana Ptaszyna Wróblewskiego w "3 kwadranse jazzu" w Trójce.

                No, nie mogę jego słuchać i - od razu wyłączam radio, ale to moje zboczenie, niezależne od tego, że nie lubię jazzu.
                Fakt - on ma prawo tak mówić, ale ja mam prawo jego nie słuchać.

                Nie daje do myślenia, irytuje i przeszkadza, to wyłączam i koniec. Radio w kuchni podwieszone pod szafkę - zapuszczam płytę CD z np. Katie Melua i jestem zadowolona wink
              • positronium Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 25.05.18, 07:42
                jolanta4447 napisała:

                > Zależy, co Positronium miała na myśli.

                Miałam na myśli właśnie takiego typu wadę jaką ma redaktor Gacek; słucham też czasami BBC i tam nie przeszkadzają mi wcale akcenty, ale właśnie różne wady wymowy, bo mikrofon jest bezlitosny i nie da się ich zatuszować. Jeśli tak mówi gość audycji to łatwiej mi wytrzymałość, ale kiedy prowadzący - moja cierpliwość jest mniejsza.

                Zresztą, chętniej czytam niż słucham, więc rezygnacja z radia to nie jest dla mnie wielkie wyrzeczenie. wink
          • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 25.05.18, 00:40
            Nie. Zmysł węchu przyzwyczaja się najszybciej. Wyobraź sobie, że tygodniami czujesz zapach kremu do twarzy.
            Ale druga strona medalu - każde inne perfumy, niekoniecznie nowe, ale inne, każdy nieznany zapach odbieramy silniej (dlatego wiele kobiet mylnie sądzi, że próbki perfum są mocniejsze, bo się mocniej wyczuwa).
            Zwróć uwagę sama - mając nowe perfumy czy te, których rzadko używasz, czujesz je cały dzień.
            Oczywiście są osoby, ciągnące za sobą ogon zapachu, bo od dłuższego czasu używają tego samego zapachu i zwiększają dawkę. Sama tak robiłam, po latach dowiedziałam się, że wypełniałam każde pomieszczenie perfumami. A ja nie czułam mego ogona , na szczęście to był CK one. Są gorsze dla otoczenia zapachy

            positronium napisała:

            > Koro, jeśli od kogoś perfumy czuć na tyle, że przy zachowaniu zwyczajowej odleg
            > łości te perfumy można bez problemu powąchać (i ocenić, czy ładne, czy niekonie
            > cznie) to znaczy, że się uperfumowana osoba zbyt obficie popsikała.
            • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 25.05.18, 01:37
              @znana.jako.ggigus

              Znam to.

              Nie zlewam się perfumami, ale jadąc, dość rzadko, do jednego biura, perfumuję się tym samym zapachem.
              Panie tam obecne powiedziały, że rozpoznają mnie po tym zapachu i nawet pytały, co to za perfumy.
              Jazda tam, to 20 minut samochodem od normalnego perfumowania, więc zapach trochę mógł ulecieć.
              Pewnie rzadko tam pojawia się pachnąca osoba (fakt, raczej mężczyźni) i te panie wyczuwają.
              • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 25.05.18, 07:53
                Pefumy rozwijają się parę godzin.
                Zmień perfumy na zupełnie nowe - wówczas poczujesz je tak samo, jak czują je na Tobie obcy ludzie.

                jolanta4447 napisała:

                > Nie zlewam się perfumami, ale jadąc, dość rzadko, do jednego biura, perfumuję s
                > ię tym samym zapachem.
                > Panie tam obecne powiedziały, że rozpoznają mnie po tym zapachu i nawet pytały,
                > co to za perfumy.
                > Jazda tam, to 20 minut samochodem od normalnego perfumowania, więc zapach troch
                > ę mógł ulecieć.
                    • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 26.05.18, 22:24
                      @znana.jako.ggigus

                      "A jakie to perfumy?"

                      Mam 3 ulubione, a nawet więcej. Był czas, kiedy sporo kupowałam i wciąż mam zapasy.

                      Te, o których tu mowa to '5th Avenue' Elisabeth Arden, 'Anais Anais' Cacharel i 'Ange Ou Demon' Givenchy.

                      Wiem, że stare, ale bardzo je lubię. Innym też się podobają (na mojej skórze).
                      • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 27.05.18, 00:32
                        Nie przejmuj się, ja lubię też jeszcze starsze perfumy jak Miss Dior.
                        Rive gauche -też starsze od niektórych Twoich.
                        Dzięki za informacje!!

                        jolanta4447 napisała:
                        > Te, o których tu mowa to '5th Avenue' Elisabeth Arden, 'Anais Anais' Cacharel i
                        > 'Ange Ou Demon' Givenchy.
                        >
                        > Wiem, że stare, ale bardzo je lubię. Innym też się podobają (na mojej skórze).
                        >
                        >
                      • aqua48 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 27.05.18, 07:11
                        jolanta4447 napisała:

                        > Wiem, że stare, ale bardzo je lubię.

                        Ja w ogóle lubię "stare" zapachy i używam zapomnianych perfum, które wszyscy komplementują, bo są nieoklepane, po prostu mało kto tak pachnie. Z nowych mało co mi się podoba, wydaje mi się, ze dawniej perfumy były bardziej przemyślane i dopracowane tak by się pięknie rozwijały, a nie raziły w nos smile
                        • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 27.05.18, 09:53
                          Mnie sprzedawczyni w sklepie też przed wieloma laty poleciła próbować starsze zapachy i miała rację. Logiczne - dawniej jedna marka wypuszczała jeden zapach na parę lat i pracowała nad nim, a dziś parę zaoachów co sezon, które muszą być podobne. Bo nie ma czasu na kreację zapachu, próby, eksperymenty.
                          Tyle że młodsze sprzedawczynie nie zawsze wiedzą, z którego roku zapach pochodzi. Ale to łatwo wyczućwink
                          A jakich perfum Ty używasz?

                          aqua48 napisała:

                          > jolanta4447 napisała:
                          >
                          > Ja w ogóle lubię "stare" zapachy i używam zapomnianych perfum, które wszyscy ko
                          > mplementują, bo są nieoklepane, po prostu mało kto tak pachnie.
    • panna.ze.dworku Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 00:32
      Ciekawa kwestia...
      Na którymś forum ktoś kiedyś opisywał sytuację w tramwaju, że starsza osoba machając noga "do rytmu" słuchanej muzyki trącała go butem. Moim zdaniem to idealny przykład do dwóch pierwszych zagadnień powyższego tematu.
      1. Kopanie - przeszkadza. I bezapelacyjnie powinno się je ukrócić, niezależnie od wieku osoby poszturchującej.
      2. Samo machanie - no, może być drażniące. Dla mnie by było. Tak jak do obłędu mnie doprowadzają osoby bębniące palcami o blat czy temu podobne. Natomiast ogólnie - do samego rytmicznego machania nogą - nie ma się co czepiać.
      Co do trzeciej... No, ja to rozumiem np tak: dziś widziałam niewiastę, która miała mocno przesadnie "zrobione" pazury - "sztylety" na dobre cztery cm, pomalowane w odblaskowe kolory, oklejone cyrkoniami, obsypane brokatem... No, moim zdaniem okropne (pomijając już zupełnie praktyczność). Czy jej paznokcie jakkolwiek mi robiły? No nie, może robiłyby, gdyby mnie obsługiwała jako ekspedientka, albo gdyby miała mi pobierać krew jako pielęgniarka, ale u spotkanej w urzędzie osoby - zupełnie nie miały znaczenia. A mimo to - odebrałam je "negatywnie".
      • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 08:10
        mozna sie tez odsunac, bo czasem ktos nie zauwazy, ze lekko kogos innego kopie. Oczywiscie o ile jest miejsce i o ile kopanie nie jest agresywne. Jak ktos w zapomnieniu i radosci slucha muzy, to szkoda mu w tym przesdzkadzac.
        Wg mnie.
        Paznokcie u pielegnairki w zadnym wypadku, bo to siedlisko bakterii.
        Natomiast nie rozumiem, czemu w jakikolwiek sposob odbierac, co maja inni - pozytywnie czy negatywnie, o ile ktos nie przychodzi i nie namawia na to samo. Wg mnie paznokcie nalezy wziac jako ceche, jak i nie odbieramy negatywnei koloru oczu czy odcienia wlosow.
        No i wg mnie osoby bebniace czesto wiedza, ze irytuja innych, bo przepraszaja. A mimo to robia to nadal.

        panna.ze.dworku napisała:

        > Ciekawa kwestia...
        > 2. Samo machanie - no, może być drażniące. Dla mnie by było. Tak jak do obłędu
        > mnie doprowadzają osoby bębniące palcami o blat czy temu podobne. Natomiast ogó
        > lnie - do samego rytmicznego machania nogą - nie ma się co czepiać.
        Czy jej paznokcie jakkolwie
        > k mi robiły? No nie, może robiłyby, gdyby mnie obsługiwała jako ekspedientka, a
        > lbo gdyby miała mi pobierać krew jako pielęgniarka, ale u spotkanej w urzędzie
        > osoby - zupełnie nie miały znaczenia. A mimo to - odebrałam je "negatywnie".
        >
        • panna.ze.dworku Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 08:40
          Tam była opisana, zdaje się, sytuacja, w której ów piszący zajął ostatnie wolne krzesło w autobusie czy tam w tramwaju - naprzeciw tej machającej. I tak, w takiej sytuacji nie uważam, że powinien wstać i odsunąć się, bo ktoś tam chce sobie radośnie słuchać muzyki!
          Takie szpony u ekspedientki też spowalniają jej pracę - bo nie ma opcji, że takimi "dziobami" sprawnie odliczy pieniądze wybierze delikatne warzywa czy nie uszkodzi papierowej torby z cukrem. tongue_out
          I, oczywiście, nie podeszłam do tej kobiety przyuważonej w urzędzie, żeby ją pouczyć, że ma paznokcie nie dość że nie praktyczne to jeszcze kompletnie bez gustu ozdobione!To wyłącznie jej sprawa - dopóki nie ma to żadnego wpływu na jej interakcje ze mną. A jednak... Cóż widząc na ulicy kogoś z "milionem" kolczyków w brwiach, policzkach, nosie, ustach i w ogóle wszędzie gdzie tylko kolczyk da się wetknąć - no, "jakoś" to odbieramy. I tak, przyznam się, że ja zaściankowo bardzo - odbieram negatywnie. Czy to znaczy, że na wstępie skreślam taką osobę, nie odezwę się i w ogóle ucieknę z krzykiem nie troszcząc się o kierunek? Nie. WIEM, że taki człowiek może być mądry, wartościowy itd. Ale jego wygląd - odbieram źle i koniec.
          • znana.jako.ggigus Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 24.05.18, 08:46
            No czyli jak pisalam - w podawanym przykladzie z machaniem nogami chdozilo o ciasnote.
            Jak juz napisalam - mozna wstac i sie odsunac, mozna sie tez lekko odsunac, widocznie odsunac noge i wowczas osoba machajaca z reguly widzi, co jest grane.
            Nie pisalam, ze zawsze tzeba wstac i sie odsunac.
            Sprzedawczynie sa sprawne z reguly, nawet jesli Ty uwazasz inaczej. No i co do gustu . to kwestia gustu, rzecz jasna.
            Jest jak myslisz i jesli uwazasz, ze odbierasz cos zasciankowo, nie bede zaprzeczac.
            mozesz sobie odbierac ludzi, jak chcesz, bylebys tego nie dawala im wyczuc.
            Bo to akurat nikogo nie obchodzi.

            panna.ze.dworku napisała:

            > Tam była opisana, zdaje się, sytuacja, w której ów piszący zajął ostatnie wolne
            > krzesło w autobusie czy tam w tramwaju

            > Takie szpony u ekspedientki też spowalniają jej pracę
            > ma paznokcie nie dość że nie praktyczne to jeszcze kompletnie bez gus
            > tu ozdobione!To wyłącznie jej sprawa - dopóki nie ma to żadnego wpływu na jej i
            > nterakcje ze mną. A jednak... Cóż widząc na ulicy kogoś z "milionem" kolczyków
            > w brwiach, policzkach, nosie, ustach i w ogóle wszędzie gdzie tylko kolczyk da
            > się wetknąć - no, "jakoś" to odbieramy. I tak, przyznam się, że ja zaściankowo
            > bardzo - odbieram negatywnie. Czy to znaczy, że na wstępie skreślam taką osobę,
            > nie odezwę się i w ogóle ucieknę z krzykiem nie troszcząc się o kierunek? Nie.
            > WIEM, że taki człowiek może być mądry, wartościowy itd. Ale jego wygląd - odbi
            > eram źle i koniec.
            >
            >
    • 10iwonka10 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 22.06.18, 22:48
      Ciekawy problem poruszylas bo ciezko znalezc taka zdrowa granice 'tolerancji otoczenia'. Jolanta napisala w ktoryms watku I podrozy samolotem I dzieciach. Niestety samolot to przestrzen publiczna I jesli dziecko placze, czy bawi sie glosniej czy w przejsciu to trzeba to zaakceptowac ale np jak kilkulatek kopie w moje siedzenie to juz tego nie bede tolerowac. To juz narusza moja przestrzen I rodzice powinni mu zwrocic uwage. Czesto jest tak ze jednemu wszystko przeszkadza I to juz jest taka marudna upierdliwa osoba a jak ktos inny twierdzi ze jemu nic nie przeszkadza to tez tego nie popieram bo sa pewne normy wspolzycia w przestrzeni publicznej ktore nie powinny byc przekraczane.
      • jolanta4447 Re: Co przeszkadza, a co daje do myslenia 22.06.18, 23:54
        A czy przestrzenią publiczną są ogrody działkowe ROD (200 działek po 300 m kw., sąsiadujących ze sobą)??? Z pewnością znacie takie obszary.

        Często użytkownicy bardzo głośno u siebie rozmawiają (niekoniecznie po alkoholu) i wszyscy dookoła muszą słuchać ich wynurzeń, poglądów i opowieści, dzieci krzyczą, radio głośno gra i to wszystko słychać na 5 działek wzdłuż i wszerz albo i więcej.
        Czasem ktoś pryska chemią i też zapach i trucizna się niesie do innych (nie uprzedzał).
        Inny nielegalnie (niezgodnie z regulaminem) spala coś na otwartym ognisku (czasem też wędzi) i dym ściele się na 20 działek.

        Ludzie raczej nie donoszą na siebie, ale działania niektórych są uciążliwe.

        Niby każdy jest u siebie, ale nie do końca, bo obszar działki mały (20 x 15 m).

        Regulamin nic nie mówi o hałasie. Niektórzy szukają odpoczynku i spokoju na swojej działce, a też nie chcą się truć.

        Niby można założyć sobie słuchawki z mp-3, ale czasem urządzenie spada (zależy od stroju), rozładuje się, a i telefon musi być słyszalny w razie czego.

        Nie mam na myśli pracy cudzej kosiarki, piłowania gałęzi czy chóralnego 'Sto lat' przy rzadkich obchodach imienin w większym gronie w zielonym terenie - te śpiewy wzbudzają co najwyżej uśmiech lub chęć złożenia życzeń, choć ludzie obcy.

        Nie przeszkadza mi też radio sąsiada - nie muszę włączać swojego i słucham muzyki pracując, ale wchodząc na alejkę z działkami po 10 po obu stronach, czasem słyszę hip-hop, rap czy disco-polo z ostatniej, a nie cierpię takiej muzyki.

        Nigdy jeszcze nie zwróciłam uwagi (żeby nie było, że znowu marudzę), ale naprawdę mi to przeszkadza.
        Niby moja przestrzeń (powierzchnia ogrodu) nie jest naruszona, ale ...
        Pewnie zdarzają się też podobne sytuacje w osiedlach domków jednorodzinnych o mniejszych działkach.

        Zwracacie uwagę, prosicie o sciszenie, niepalenie gałęzi, uprzedzanie o oprysku?

        Nie każdy ma i może mieć hektary w mieście, więc proszę nie docinać w stylu 'Kup sobie 2 hektary na wsi'.
        • kora3 Drogie Panie 24.06.18, 09:11
          Przepraszam, ale to co obie opisałyście, to sa sytuacje realnego przeszkadzania otoczeniu, w każdym razie takie, które MOGĄ realnie przeszkadzać.
          Mnie szło o takie sytuacje, które uważamy za nieok, ale realnie nie przeszkadzają - np. ktoś je kanapkę w transporcie publicznym - jedzenie nie ma ostrej woni, nie zostaniemy nim ubrudzeni, a tylko uwazamy, ze nie powinno sę np. w tramwaju jesć i tylko to nam "przeszkadza"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka