Dodaj do ulubionych

Na kąpielisku i w mieście

22.06.18, 07:34
Temat powiązany z golizną w kurortach...
Otóż teraz się troszkę "urlopujemy" w moich rodzinnych stronach . Nie są to strony turystyczne ani kurort, jednakowoż gorąco jest i kąpielisko - jest - nawet kilka w tym jedno na peryferiach miasta.
Wyglada ono tak, że jest jezioro, plaza, a zaraz za nią deptak przy którym jest mnóstwo knajpek z odami, fast foodami i piwkiem - wszystko w stylu ogródkowym raczej - wiadomo, dl plazowiczów głownie.
Na plazy jest całkowity zakaz palenia (popieram), ale palić wolno na tym deptaku, więc komu potrzeba - schodzi z plaży i idzie zapalic.
No i właśnie ....część ludzi ów deptak traktuje jak ulicę w miescie i wychodzac nań lub do tych kafei ubiera się, a część idzie w strojach plażowych. Uprzedzę, ze ja należę do tej pierwszej grupy...Ale też nie mam obiekcji wobec grupy drugiej - bo to jednak nie jest w mieście, a na kąpielisku ów deptak i kafeje do niego należą i w zasadzie ie widzę nic złego w tym, ze ludzie tam ie ubierają się by wyjśc na papierosa czy do takiego ogródka z plazy. A jak Wy sądzicie?

Druga sprawa to taka: nie jestem w kurorcie, ale jestem na urlopie i jest gorąco. Stąd i ubieram się wygodnie i "na letniaka" - czyli np. koszulka, krótkie spodenki, tenisówki - także "na miasto" - nie wybieram się załatwiać zadnych urzędowych spraw, zawodowych - także, ani do restauracji - słowem nigdzie, gdzie taki strój niekoniecznie byłby stosowny. Jedna z moich cioć stwierdziła jednak, ze na miasto nie za bardzo pasuje mi tak chodzić - nie była jakaś napastliwa w tym, ot tak sobie powiedziała - motywowala to tym, że to wlasnie nie jest jakiś kurort, tylko duze miasto i wypada tak iść, ale na kąpielisko a nie "na miasto", bo "nie masz już 18 lat" - przy czym cioci nie szło o to, ze nieesteycznie wygladam, tylko raczej o to, ze taki coś pasuje osobie bardzo mlodej, a w pewnym wieku już niesmile ...Oczywiscie słowa cioci nie mają wpływu na moje ubranie, ae temat do podyskutowania z Wami być moze jestsmile
Czy w istocie nie wypada chodzi po miescie w stroju urlopowicza - jaki opisałam wyzej w miejscu które nie jest kurortem, ale jest gorąco? Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: Na kąpielisku i w mieście 22.06.18, 07:51
      kora3 napisała:




      .Oczywiscie słowa cioci nie mają wpływu na moje ubranie, ae
      > temat do podyskutowania z Wami być moze jestsmile


      Jak już się tak mocno napraszasz żeby dyskutować o tym jak wyglądasz w szortach i koszulce to może wstaw swoje zdjęcie tutaj , to ocenimy.
      Parę godzin temu bene_gesserit założyła identyczny temat, po co go dublować?
        • alexxa6 Re: Na kąpielisku i w mieście 22.06.18, 08:07
          kora3 napisała:

          > Temat ene dotycxzy czegos innego - golizny plazowej w mieście, a nie na plazy :
          > )
          >
          czyli mamy dyskutować o goliznie plażowej na plaży? strasznie jestem ciekawa kto się oburzy, że na plaży plażują ludzie w plażowych strojach.
      • positronium Dla porządku 22.06.18, 08:08
        alexxa6 napisała:

        > Parę godzin temu bene_gesserit założyła identyczny temat, po co go dublo
        > wać?

        Bene założyła IMO temat identyczny do tego. Była mowa o dokładnie tym samym przepisie z Sopotu.
        Cieszę się, że cieszy ludzi taka akcja i jej sukces, jednak nie cieszy mnie zakładanie wielu tematów o tym samym. wink

        Ten wątek zostawiam, bo przekonuje mnie argument, że rzecz dotyczy nie-kurortu. Chociaż faktycznie to już sama granica dubla.
        • kora3 Re: Dla porządku 22.06.18, 10:48
          Posit, ten wątek tyczy się nie- kurortu i tyczy też się zupełnie innej sytuacji, ni ta o której mowa w wątku Bene - mowa o plazowym stroju na deptaku PRZY PLAZY oraz w kafejkach (nie restauracjach) przy tejże plazy. Dlatego własnie załozyłm na ten temat odrebny wąt, bo wg mnie trudno porównywać deptak przy kąpielisku na peryferiach miasta z ulicą np. w Sopocie
    • positronium Re: Na kąpielisku i w mieście 22.06.18, 13:01
      kora3 napisała:

      > Wyglada ono tak, że jest jezioro, plaza, a zaraz za nią deptak przy którym jes
      > t mnóstwo knajpek z odami, fast foodami i piwkiem - wszystko w stylu ogródkowym
      > raczej - wiadomo, dl plazowiczów głownie.

      Zarówno w kurorcie, jak i poza nim, deptak to nie plaża. Zatem - wypada się okryć.

      > Czy w istocie nie wypada chodzi po miescie w stroju urlopowicza - jaki opisałam
      > wyzej w miejscu które nie jest kurortem, ale jest gorąco? Jak sądzicie?

      Także w kurorcie, to że jedna osoba jest "na urlopie" nie znaczy, że nagle wszelkie zasady społeczne przestają obowiązywać. Swobodny ubiór jest na miejscu, o ile nie jest obnażaniem się.
      Są spodenki tak krótkie i obcisłe, że niektórzy noszą bardziej skromną bieliznę... wink Nie podejrzewam Ciebie o taki gust, ale sam fakt, że Ty akurat masz wolne nie znaczy, że na środku rynku w plażowym stroju będziesz wyglądać na miejscu.
    • reinadelafiesta Re: Na kąpielisku i w mieście 22.06.18, 14:40
      @Kora
      Wszędzie tam, gdzie ludzie jedzą, piją należy coś na kostium narzucić. Choćby najcieńsze, najzwiewniejsze, półprzezroczyste pareo. Widok spoconego, wysmarowanego olejkami ciała, poparzonej, schodzącej skóry , owłosionej klaty, to nie jest coś, co powinno towarzyszyć jedzącym. Mnie tak wychowano i tego się trzymam.
      Jak wygladasz estetycznie w tych spodenkach, to wiek nie ma według mnie znaczenia. Ciotka nie radzi ściąć włosów i trwałej "na baranka" zrobić? W konwencji by się utrzymała😉
      • kora3 Reina i Posit 23.06.18, 09:00
        na początek - wyjaśnienie. Zaozylam nowy wątek swiadoma istnienia tych o golasach na forum, bo własnie dla mnie sytuacja tu jest dośc nietypowa i pod tamte wątki "nie podpada".
        Mowa jest o stosunkowo niewielkim zbiorniku wodnym, który lezy na peryferiach i w jego pobliżu nie ma zasadniczo no poza tą infrastruktura z nim związaną nic smile Ów "deptak" to reż nie klasyczny deptak, użyłam tego słowa z braku innego. Po prostu jeziorko mozna obejść/objechać po otaczającym je chodniku lub ścieżce rowerowej - nigdzie indziej się tymi traktami nie dojdzie/ie dojedzie. Chodnik i ścieżka są stosunkowo wąskie, od plazy oddziela je tylko "barierka" z linek więc plażowicze są doskonale widoczni idących/jadących i wzajemnie.
        jest to na tyle blisko, ze ktoś kto chciałby pozostawić swoje rzeczy na plazy i iśc coś zjeść np. o ile wybrałby ogródek w miare na przeciwko swego miejsca miałby te rzeczy w zasięgu wzroku.
        Ten chodnik i kafeje zatem niejako należą do plazy i stąd widze te sytuację inaczej niz te poruszane w mediach dotyczące golasów na ulicach kurortów. I nie widzę tak we wlasnym interesie bynajmniej, bo jak wspomniałam - ja się jednak ubierałam na wyjście do takiej kafeji, podobnie zresztą jak u kolezanki w ogrodzie, gdzie się opalamy czasem ubieram się by wejśc do domu po cos do picia - np.

        Przekonujący jest dla mnie argument Reiny o nieestetycznym widoku w postaci spoconych cial dla aktualnie jedzących.

        Co do drugiej czesci wątku. Nie Reino, ciocia nie radzi sciąć włosów (aktualnie krótkie mam), ani robic trwalej - sama tez trwalej nie ma i generalnie nie ubiera się na starą matronę, bynajmniej. Chodzi ubrana na luzie, ostatnio widziałam ją w aladynkach, luźnej bluzce i sandałkach.

        Posit, nigdzie nie napisalam, że mój strój "na miasto" był plazowy - nie mam zwyczaju opalać się w krótkich sodenkach, służą mi do UBRANIA się w upalny dzień o ile rzecz jasna okolicznosci na to pozwalają.
        I teraz dochodzimy do sedna, czyli d tego kiedy na to pozwalają. Mowa jeat teraz o normalnych krótkich spodenkach, nie jakichś odslaniających pośladki, ale no krótkich, nie o szotach powiedzmy przed kolanko. W tych pierwszych w miejscu zamieszkania wybieram się nad wodę, na działkę, na grill, dp nabliższego kiosku, do zaprzyjaźnionego pubu lotkowego, na wycieckę. "na miasto" bym się tak nie ubrała nie dlatego, ze uwazam taki strój za nieprzyzwoity, ani nie dlatego, ze wg mej oceny wygladam tak źle, tylko dlatego, ze istniałaby spora mozliwośc, iz spotkam kogoś z kim przyjdzie mi rozmawiać bardziej formalnie, albo doraźnie wyniknie jakas sprawa, krą np. przyjdzie mi poruszyć w urzędzie jakimś i czułabym się wówczas bardzo niezręcznie będąc tak ubraną.

        Tu jednak jestem wlasnie na urlopie i nie mam tu sytuacji i znajomości, które powodowalyby koniecznośc podejmowania czynnosci urzędowych czy formalnych znienacka, więc nie przemawia do mnie argument, ze nie bo nie wypada "na miasto"
        • positronium Hipotetyczna sytuacja na wakacjach 25.06.18, 10:28
          kora3 napisała:
          > Mowa jest o stosunkowo niewielkim zbiorniku wodnym, który lezy na peryferiach
          > i w jego pobliżu nie ma zasadniczo no poza tą infrastruktura z nim związaną nic

          Pytanie za 100 punktów - czy to ma znaczenie jak duży jest zbiornik wodny, nad którym odpoczywamy? Albo, czy infrastruktura wokół takiego zbiornika (lub wzdłuż), to miasto, miasteczko, czy wieś?

          > Chodnik i ścieżka są stosunkowo wąskie, od plazy oddziela je tylko "barierka" z linek
          > więc plażowicze są doskonale widoczni idących/jadących i wzajemnie.
          > jest to na tyle blisko, ze ktoś kto chciałby pozostawić swoje rzeczy na plazy i
          > iśc coś zjeść np. o ile wybrałby ogródek w miare na przeciwko swego miejsca mi
          > ałby te rzeczy w zasięgu wzroku.

          Ok, ale na plaży w Sopocie też są takie miejsca (albo w Gdańsku, np. w Jelitkowie), w których możesz sobie zerkać na rzeczy pozostawione nieopodal na plaży z wygodnego siedzenia w restauracji. To nie zmienia faktu, że w tej restauracji negliż nie jest w porządku, tak jak wszędzie poza samą plażą.

          > Posit, nigdzie nie napisalam, że mój strój "na miasto" był plazowy - nie mam zw
          > yczaju opalać się w krótkich sodenkach, służą mi do UBRANIA się w upalny dzie
          > ń o ile rzecz jasna okolicznosci na to pozwalają.

          Jak tez zaznaczyłam, nie podejrzewam Ciebie o noszenie strojów wyjątkowo kusych. Ale krótkie spodenki bywają przeróżne.

          > I teraz dochodzimy do sedna, czyli d tego kiedy na to pozwalają. Mowa jeat tera
          > z o normalnych krótkich spodenkach, nie jakichś odslaniających pośladki, ale no
          > krótkich, nie o szotach powiedzmy przed kolanko. W tych pierwszych w miejscu z
          > amieszkania wybieram się nad wodę, na działkę, na grill, dp nabliższego kiosku,
          > do zaprzyjaźnionego pubu lotkowego, na wycieckę.
          "na miasto" bym się tak nie u
          > brała nie dlatego, ze uwazam taki strój za nieprzyzwoity, ani nie dlatego, ze
          > wg mej oceny wygladam tak źle, tylko dlatego, ze istniałaby spora mozliwośc, iz
          > spotkam kogoś z kim przyjdzie mi rozmawiać bardziej formalnie, [...]
          > Tu jednak jestem wlasnie na urlopie i nie mam tu sytuacji i znajomości, które p
          > owodowalyby koniecznośc podejmowania czynnosci urzędowych czy formalnych zniena
          > cka, więc nie przemawia do mnie argument, ze nie bo nie wypada "na miasto"

          Ale dlaczego w mieście innym niż Twoje maja obowiązywać inne reguły noszenia ubrań? XD
          Skoro u siebie dbasz o wizerunek, to czemu nagle w innym mieście zarzucasz tę zasadę, że "coś się może wydarzyć" i ubierasz rzeczy normalnie zarezerwowane na swobodniejsze wypady?
          Nie twierdzę, że tak nie można, interesuje mnie Twój tok myślenia.

          Przecież nawet na wakacjach w małej mieścinie może się zdarzyć coś niespodziewanego, a Ty jako jedyny obecny na miejscu dziennikarz możesz nagle mieć materiał życia w rękach i z minuty na minute może się okazać, że nagle w głównym serwisie informacyjnym jest wideorozmowa właśnie z Tobą.
          W takiej sytuacji krótkie spodenki byłyby wielce niefortunne. wink
          • kora3 Re: Hipotetyczna sytuacja na wakacjach 26.06.18, 08:46
            Widzisz, a dla mnie ma to znaczenie - czymś innym jest dla mnie sytuacja, gdy deptak czy kafeje należą do kąpieliska, a czym innym, gdy są częścią innej infrastruktury, np. miejskiej. Jak wspomniałam - nie piszę tego pod siebie, bo ja niezaleznie od tego jak jest zawsze idąć do kafei, takze takiej przy plaży ubieram się, ale innych odbieram różnie zależnie od miejsca.

            Pytasz dlaczego w mieście innym niż moje ma obowiązywać inna zasada ubierania się ...No właśnie dlatego, że jesli jestem gdzieś turystycznie dostosowuję strój do celu bytności - jesli idę w mieście coś pozwiedzać, to na ludzie - bojówki, tenisówki, top, plecak, a nie sukienka i buty na obcasie - np.

            Co do Twej hipotetycznej historyjki - jesli byłaby taka sytuacja, to raczej na pewno grano by mnie góra do pasa, więc dolny strój nie miałby znaczenia, ważniejsza górasmile Wiele razy widzialam to u dziennikarzy serwisowyxch wchodzących na żywo w upalne dni - góra typu koszula letnia, dół bermudy - nikt się nie bedzie gotował 15 godzin w upale w spodniach od gangu smile
            • positronium Re: Hipotetyczna sytuacja na wakacjach 26.06.18, 19:37
              kora3 napisała:

              > Widzisz, a dla mnie ma to znaczenie - czymś innym jest dla mnie sytuacja, gdy d
              > eptak czy kafeje należą do kąpieliska, a czym innym, gdy są częścią innej infra
              > struktury, np. miejskiej.
              Tak? Ale przecież niezależnie od tego, czy należy do miasta czy nie, deptak nie jest plażą. Jest deptakiem, zatem obowiązuje strój spacerowy, a nie plażowy.

              > Pytasz dlaczego w mieście innym niż moje ma obowiązywać inna zasada ubierania s
              > ię ...No właśnie dlatego, że jesli jestem gdzieś turystycznie dostosowuję strój
              > do celu bytności - jesli idę w mieście coś pozwiedzać, to na ludzie - bojówki
              > , tenisówki, top, plecak, a nie sukienka i buty na obcasie - np.

              Ale można zwiedzać też w sukience i sandałkach na płaskiej podeszwie, a nie od razu na obcasach. To też na luzie. smile

              > Co do Twej hipotetycznej historyjki - jesli byłaby taka sytuacja, to raczej na
              > pewno grano by mnie góra do pasa, więc dolny strój nie miałby znaczenia, ważnie
              > jsza górasmile

              Serwisowi dziennikarze mają stół, a w terenie bywa różnie. Swego czasu w mojej rodzinnej miejscowości zaginęła dziewczynka. Małe, śliczne dziecko - od razu ruszyły gorączkowe poszukiwania, od razu zjechali dziennikarze, bo przez dwa dni to był najgorętszy temat (ależ to były czasy, nie to co teraz...). Materiały były różne, ale nie raz było widać reporterów i do kolan, szczególnie kiedy np. opowiadali o sprawie idąc nadrzeczną ścieżką.
              Ku przestrodze wink

              Offtop - znam takiego bardzo wysokiego Pana Z Telewizji; on zawsze chodzi w garniturze, albo przynajmniej w dobrze dobranym zestawie koordynowanym z marynarką. W ogóle, w dużych reakcjach nie ma aż takiego rozprężenia jeśli ktoś ma być na wizji, bo to szkodzi wizerunkowi marki. Media społecznościowe nie śpią, a każdy ma aparat w telefonie.
              • reinadelafiesta Re: Hipotetyczna sytuacja na wakacjach 26.06.18, 20:27
                @Positronium
                Sama miałam taką historię, pracowałam wtedy w dzienniku, w dziale miejskim. No i któregos dnia był telefon ze straży pożarnej, że mają ćwiczenia: hotel w śródmieściu się niby pali. Zapraszają, zobaczymy jak takie ćwiczenia przebiegają, pokażą bardzo wysokie super drabiny z podnośnikiem itd. No i zostałam przez szefa wysłana. Strażacy zaprosili na ten podnośnik, pojechałam ileś pięter do góry. W spódnicy 😐. Na szczęście komórek jeszcze nie było. Dziennikarze w miejskim nie mają łatwo, nie wiadomo dokąd zostaną wysłani. Równie dobrze mogą dzień na drabinie spędzić, co u ministra - ciężko się ubrać.
                • kora3 Re: Hipotetyczna sytuacja na wakacjach 26.06.18, 22:33
                  Wiesz na konfe do ministerstwa to raczej nie zapraszają ad hoc, a jesli to z wyprzedzeniem jakimś, człek się zdąży przebrać - to vo opisalaś - normalna akcja, ale yeż na ogół zapowiadana - zła organizacja w redakcji, posyła się na takie coś osobę typu praktykant, stażysta, ale uprzedzajac - kazdy normalny dzennakrz ma dyzurne ubrania w redakcji na wypadek naprawdę naglej sytuacji, gdy wypada sie jakos ubrać - marynarkę, pełne buty, tenisówki - mowa o pracujących w terenie rzecz jasna
              • kora3 Re: Hipotetyczna sytuacja na wakacjach 26.06.18, 22:22
                No nie moja wina, ze ktoś nie umie grac - znaczy po ludzku - nagrywać smile tearz jednak już w normalnych TV większość umie...Przestrzegac mnie nie musisz, wystarczająco długo pracuje w zawodzie Posit ...
                W sukeince powiadasz, a ja np. nie chadzam w sukienkach i bluzkach na płąskich obcasach bo nie lubię. Nie podobają mi sie sukienki typu worek modne obecnie, a takie moim zdaniem pasowalaby mi do płaskich obcasów, wg mojej oceny w sukienkach sukienkowatych z moją posturą w butach na płaskich obcasach wyglądam jak dziecko i nie czuję się tak dobrze ....
                Co do pana, nie wie o kim mowa, ale jak siedzi na de w studio, to i nie dziwota - dziennikarze interwencyjni nie chodzą caly zcas w gangach, bo to nierealne - wyobraź sobie goscia w gangolu rozmawiającego z bezdomnymi - śmiech na sali. Inaczej sie rekacjonukje z Sejmu, a inaczej z powodzi Posit i piszę to nie z doświadczeń innych, czy teorii - pracowałam przez 3 lata w TV. Zacząc nalezy od tego, ze gdyby mnie ktoś grał jako dziennikarza z naglej akcji, której PRYWATNIE bylabym swiadkiem będąc np, na urlopie, to od razu byloby to powiedziane "Calkiem przypadjkiem, prywatnie na miejscu była dziennikarka X z Y, która widziala cale zdarzenie. Zgodzila isie powiedzieć nam o tym kilka słow" - nikt nie gralby dziennikarza z innego medium, nawet niekonkurencyjnego przestawiając go jako własnego, now eź smile
        • aqua48 Re: Reina i Posit 25.06.18, 22:16
          kora3 napisała:

          > nie mam zw
          > yczaju opalać się w krótkich sodenkach, służą mi do UBRANIA się w upalny dzie
          > ń o ile rzecz jasna okolicznosci na to pozwalają.
          > I teraz dochodzimy do sedna, czyli d tego kiedy na to pozwalają.

          Moim zdaniem krótkie spodenki typu szorty "na miasto" nie przystoją nikomu dorosłemu.
          Na upał można włożyć przewiewną spódnicę, lub sukienkę, albo bawełniane lub lniane spodnie.
          • alexxa6 Re: Reina i Posit 26.06.18, 07:16
            Też uważam, że w krótkich spodenkach w środku miasta nie powinno się paradować. Nawet bardzo młody mężczyzna będzie w tych spodenkach wyglądał śmiesznie i nie na miejscu, a co dopiero starsza kobieta.To strój typowy dla dzieci a jeśli już dla dorosłych, to tylko na plażę, na deptak w miejscowości typowo urlopowej lub we własnym ogródku czy na działce.
          • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 08:47
            Moim zdaniem nie amsz racji Aquo, jest cały szereg okoloicznosci , gdy przystoją - a jak ktoś nie lubi spóldnić? (nie o mnie to akurat, nie jakoś pasjami, ale czasem lubię), albo ...no jest facetem smile ?
            • alexxa6 Re: Reina i Posit 26.06.18, 09:25
              kora3 napisała:

              > Moim zdaniem nie amsz racji Aquo,

              To teraz jeszcze wytłumacz... ale sensownie, przekonywująco, bez typowego lania wody.W jakim celu właściwie założyłaś ten temat? Najpierw nachalnie się dopraszasz by dyskutować o tym jak wyglądasz w szortach i koszulce w środku miasta, co chwilę dodając, że uważasz ten strój za absolutnie odpowiedni, stosowny do sytuacji i miejsca. Po czym stawiasz pytanie czy wypada tak w centrum miasta się prezentować?! I wykłócasz się, gdy inni mają odmienne zdanie i twierdzą że nie wypada?! Jeśli jesteś na 100% przekonana o własnej racji, jeśli uważasz że pod każdym względem twój strój jest odpowiedni, nie masz żadnych wątpliwości, to co chcesz uzyskać takim maglowaniem? W czym leży problem czy dylemat? Jeśli ktoś przedstawia jakąś sytuację i pyta innych czy tak jest odpowiednio,czy wypada, to znaczy że nie jest pewny, ma wątpliwości, szuka potwierdzenia lub zaprzeczenia. Ty jesteś przekonana że wyglądasz cud-miód w tych szortach i zbijasz wszystkie argumenty przeciwne. Więc o co Ci chodzi?
              a tak na marginesie: elegancka, modna, z wyczuciem dobrego smaku i stylu kobieta-w każdym wieku -ma zawsze 70% ciała zakryte. Zasada jest taka. Jeśli "góra" jest mocno odkryta-typu dekolt, gołe ramiona, to dół jest zakryty całkowicie. I na odwrót, jeśli dół jest wyeksponowany, to góra jest zakryta. Czy to lato, czy zima, czy wiosna, czy jesień. Bo inaczej wygląda się "tanio". Chyba że się jest 5 letnim dzieckiem, to wtedy wypada latać w szortach i koszulce po ulicach miasta.
              • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 11:46
                Rozumiem, ze wg Ciebie na boisku do siatkowki kobieta majaca na sobie szorty i skąpą koszulkę wygląda tanio ...a już na plazy w bikini to bardzo tanio ...smile
                Wszystko zależy od sytuacji - ostatnio byłam na otwarciu kolejnej trasy rowerowej - włodarz miasta - a było to w miarę w jego centrum (miasta, nie włodarzasmile) przybył na swoim rowerze, ubrany stosownie na rower - w spodniach bynajmniej nie długich i wg mojej oceny odziany był bardzo stosownie do sytuacji, w odróżnieniu od pana marszałka województwa w upał przed południem ubranego w ciemny garnitur i białą koszulę - ale oczywiście Ty mogłabyś mieć inne zdanie na temat stroju obu panów.
                Moje miasto aktualne jest miastem rowerowo - turystycznym ze tak ujmę i nikogo nie razi tu ktoś ubrany typowo na wycieczkę w centrum miasta, ani też ktoś "na rowerowo" - także np. urzędnik po godzinach pracy. I owszem, podobnie jak w innych miastach spotyka się tu także panie w różnym wieku w krótkich spodenkach i nikt się za serce nie łapie, o ile rzecz jasna taka pani nie jest urzędniczką w pracy - np.
                • aqua48 Re: Reina i Posit 26.06.18, 12:58
                  kora3 napisała:

                  > Rozumiem, ze wg Ciebie na boisku do siatkowki...a już na plazy w bikini ...

                  Koro, przypominam, że rozmowa była o tym jak wyglądać w mieście, na ulicy, a nie na plaży czy boisku.

                  > Moje miasto aktualne jest miastem rowerowo - turystycznym

                  Gratuluję! Ale nadal była mowa nie o strojach turystyczno-rowerowych, tylko o ubraniu się na wyjście do miasta, na spacer.
                  • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 13:20
                    Hmmm Aquo, ale właśnie o tym mowa, tak... Jak widzę większośc ludzi dostosowuje wybór garderoby na wyjażd do charakteru wyjazdu. I we mnie nie budzi to zdziwienia, że pan Kowalski jadąc do Zakopa bierze z sobą 2 garnitury i parę koszul, stosowne doń buty i krawaty, a poza tym sportowe obuwie i coś na luzie, gdy jedzie na słuzbowe spotkanie tamże, a pan Nowak dla odmiany na garnitury wcale nie patrzy, tylko bierze buty do chodzenia po górach, letnie spodnie, dresy, szorty i koszulki oraz kurtkę przeciwdeszczową - np.

                    Jak już kiedyś pisałam - musiałam sobie kupić wszystko od a do zet na pogrzeb mojego Taty, bo jego smierć zaskoczyła mnie w rodzinnym w domu, gdzie byłam przejazdem jadąc w Karkonosze. I nie, nie mialam właśnie nic stosownego nie tylko na pogrzeb, ale nawet na wizytę oficjalną i nie widzę w tym nic dziwnego - jechałam sobie pozwiedzać, pochodzić po górach, poplazować, a nie odbywać wizyty czy spotkania oficjalne.

                    Nadal nie pojmuję co złego jest w wyjściu w krótkich spodenkach "na miasto" - mowa rzecz jasna o normalnych spodenkach, a nie jakichś spodenko- stringach - co mam nadzieję jest jasne. Jak wspomniałam - owszem, nie wybralabym sie tak np. do urzędu załatwiać jakichś spraw, czy do restauracji, ale do pubu, czy na bazarek z zieleniną - owszem
                    • aqua48 Re: Reina i Posit 26.06.18, 14:37
                      kora3 napisała:

                      > Nadal nie pojmuję co złego jest w wyjściu w krótkich spodenkach "na miasto"

                      Złego nic. Jest to tylko lub aż niestosowne.

                      > Jak wspomniałam nie wybralabym sie tak np. do urzędu załatwiać jakichś spraw

                      Ciekawe dlaczego, skoro uważasz taki strój za normalny i całkiem ok? Może jednak i dla Ciebie nie nadaje się on na spotkania z obcymi ludźmi.
                      • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 14:54
                        Aquo, nie ma strojów niestosownych jako takich - nawet najbardziej frywolny moze być bardzo stosowny na "spotkanie" w sypialni. Strój moze być niestosowny do okazji i tyle. Na plazy wyobraź sobie spotykam całą masę całkiem obcych mi ludzi i podejrzewam, ze inni - także i nie uważam bikini za niestosowne do takich spotkań smile

                        Do urzędu nie poszłabym załatwiać tak spraw, tak samo jak nie poszłabym tam w wieczorowej sukni prosto z opery, czy w przebraniu z balu przebierańców - choćby suknia była nie wiem jak zabudowana i długaśna, a przebranie bardzo niewinne np. za kominiarzasmile, bo NIE. A nie dlatego, że jesli od urzędnika wymagamy jakiegoś standardu w stroju, to i sami od siebie - jako społeczeństwo powinniśmy wymagać, by nasz strój licował z powagą instytucji, której to powagi od istytucji, także przejawiającej się w stroju jej pracowników spoleczenstwo wymaga.

                        Idąc Twoim tropem myslenia te nieszczesne smile krótkie spodenki nie sa stosowne chyba ...nigdzie...Bo na plazy wszak jesteśmy w stroju kąpielowym i spodenki nam niepotrzebne zasadniczo, w kafei przy plaży - niestpswne, bo tam mozna spotkać obcych ludzi, na grillu ze znajomymi, niestosowne, bo może tam przez płot dojrzy Cię sąsiad gospodarzy - całkiem obcy, na gorskim szlaku nie, bo obcych nie brakuje na ogół...no to gdzie? smile
                        • aqua48 Re: Reina i Posit 26.06.18, 15:06
                          kora3 napisała:

                          > Idąc Twoim tropem myslenia te nieszczesne smile krótkie spodenki nie sa stosowne c
                          > hyba ...nigdzie...

                          No i masz rację Koro.
                          Krótkie spodenki na osobie dorosłej dopuszczam wyłącznie jako strój sportowy, nie rażący na stadionie czy boisku, trasie wycieczkowej, albo plaży.


                          • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 15:15
                            Hmmm a co jesli trasa wycieczkowa wiedzie przez centrum miasta np.? Tu gdzie mieszkam jest masa kościołów zabytkowych i powiem Ci, że księza nie mają nic przeciwko temu, by osoby zwiedzające te kościoły weszły tam w stroju takim własnie wycieczkowym typu krótkie spodenki na zwiedzanie, nie są też pryncypialni wobec takiego stroju u wiernych uczestniczących we mszy, gdy mowa o TURYSTACH. Na pewno miejscowy miałby kłopot z wejsciem w takim odzieniu na mszę, a i też pewnie żaden z mózgiem tak by sie na nią nie ubrał - tak więc widzisz, ze nawet bardzo konserwatywne środowisko księży odróznia osoby będące na urlopie, wycieczce, wędrówce od miejscowych i strój jednych i drugich podczas nawet tak ważnego duchowego wydarzenia jakim jest eucharystia
                            • aqua48 Re: Reina i Posit 26.06.18, 15:21
                              kora3 napisała:

                              >Tu gdzie mi
                              > eszkam jest masa kościołów zabytkowych i powiem Ci, że księza nie mają nic prze
                              > ciwko temu, by osoby zwiedzające te kościoły weszły tam w stroju takim własnie
                              > wycieczkowym typu krótkie spodenki.

                              Wszędzie gdzie bywałam w turystycznych miejscowościach zagranicznych i krajowych przy wejściu do kościołów wręcz są wywieszone rysunki instruktażowe w jakim stroju do wnętrza świątyni latem wejść nie wolno.
                              Ale jak widać po Twojej miejscowości Koro, dobre obyczaje wśród księży nie są powszechne.
                              • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 15:40
                                Ano widzisz, jak na kurię metropolitalną przystało nie potrafią się biedacy zachować ...Ale to normalne, w końcu ja jestem z tak zapadlej dziury, że dziw, ze w ogóle ludzie ubrani cjodzą, a nie w spódniczkach z tataraku smile
                                Aquo, te rysunki sa i tutaj i chyba wszedzie,ALE jak wyjasniają ksieza dotyczą własnie miejscowych wiernych, a nie turystów, od turysty nikt nie wymaga by sobie wziął na wycieczkę garnitursmile, nie ma też takich samych wymogów jak podczas zwyczajnych mszy podczas mszy polowych np. na obozach młodzieżowych, żeglarskixch, innych tematycznych w plenerze, dotyczy to także mszy podczas spotkań plenerowych o ccharakterze typowo religijnym połączonych z wędrówką (np. piesza pielgrzymka) czy obozowaniem. Własnie dlatego, że ksieza także mają mózgi i ich uzywają - nie ubrał się ktoś na luzie z braku szacunku dla swiatynii, czy eucharystii, ani po to by epatować odsłonietymi nogami, czy ramionami tylko zwyczajnie z KONIECZNOSCI
                                • aqua48 Re: Reina i Posit 26.06.18, 16:19
                                  kora3 napisała:

                                  > Ano widzisz, jak na kurię metropolitalną przystało nie potrafią się biedacy zac
                                  > hować ...Ale to normalne, w końcu ja jestem z tak zapadlej dziury, że dziw, ze
                                  > w ogóle ludzie ubrani cjodzą, a nie w spódniczkach z tataraku smile

                                  Koro to Twój problem skąd jesteś. Zachowanie księży, nawet tych z kurii metropolitalnej nigdy nie było i nie jest nadal wzorem zasad savoir-vivru. Nie wiem dlaczego sądziłaś, ze jest inaczej.

                                  > od turysty nikt nie wymaga by sobie wziął na wycieczkę garnitursmile,

                                  Ale może i nawet powinien mieć długie spodnie (nawet takie z dopinanymi do krótkich nogawkami) i choćby flanelową koszulę, lub normalny t-shirt. To zupełnie wystarczy Koro. Nikt nie musi wchodzić do świątyni w szortach, z gołymi ramionami i głębokim dekoltem.

                                  Nie wiem też Koro dlaczego dla Ciebie alternatywą dezabilu lub ubrania niechlujnego i niestosownego jest tylko i wyłącznie garnitur.
                                  • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 16:36
                                    aqua48 napisała:
                                    >
                                    > Koro to Twój problem skąd jesteś.



                                    Alże dla mnie to nie ejst zaden własnie problem smile Jestem ze Śląska i jestem z tego dumna, a teraz mieszkam też w fajmym regionie z tradycjami smile

                                    Zachowanie księży, nawet tych z kurii metropo
                                    > litalnej nigdy nie było i nie jest nadal wzorem zasad savoir-vivru. Nie wiem dl
                                    > aczego sądziłaś, ze jest inaczej.


                                    Aquo, liche te złośliwości, serio smile Znam bardzo dobrze wychowanych kapłanów i mnie dobrze, a nawet źle, ale te zasady obowiazują prawie wszedzie na turystycznych szlakach w PL
                                    >
                                    >
                                    > Ale może i nawet powinien mieć długie spodnie (nawet takie z dopinanymi do krót
                                    > kich nogawkami) i choćby flanelową koszulę, lub normalny t-shirt. To zupełnie w
                                    > ystarczy Koro. Nikt nie musi wchodzić do świątyni w szortach, z gołymi ramionam
                                    > i i głębokim dekoltem.


                                    Być moze nie musi, ale na ogół MOZE, gdy jego strój nie ma charakteru epatowania golizną - po prostu.
                                    >
                                    > Nie wiem też Koro dlaczego dla Ciebie alternatywą dezabilu lub ubrania niechluj
                                    > nego i niestosownego jest tylko i wyłącznie garnitur.


                                    Hmmm bo wiesz, ja znam wielu katolików nie tylko swiateczno niedzielnych, dla których eucharystia coś znaczy także jesli chodzi o oprawę zewnętrzną, ze sie tak wyraze. I taka osoba nie zasuwa z domu na mszę w jeansach i T-shircie, tylko ubiera się odswiętnie do kościoła, bo dla niej to jakby odwiedzanie Pana Boga - ja to szanuję i powiem więcej - podoba mi się to jako przejaw szacunku dla własnych wierzeń chociażby. I te osoby własnie wychodza z załozenia, że do kościoła pasuje poza wyjątkowymi sytuacjami uroczysty strój - a dla mężczyzny takowym jest garnitur, oczywiście w lecie - letni, ale jednak ...45 minut każdy potrafi w tym garniturze wytrzymać chyba ...

                                    Rzuciałam sobie tearz okiem na facebookowy profil mego kolegi ksiedza, który zajmuje się także organizowaniem pielgrzymek do znanych sanktuariów i do Ziemi Świętej. Ma na proflilu trochę fotek z tych wyjazdów - panie, w tym niektóre osoby starsze - przeważnie w leginsach, rybaczkach, szortach + jakaś przewiewna tunika i czapeczka od słońca, panowie także niektórzy w krótkich spodniach i jakoś mogą te sanktuaria odwiedzać
                                    • aqua48 Re: Reina i Posit 26.06.18, 17:44
                                      kora3 napisała:

                                      > Jestem ze Śląska i jestem z
                                      > tego dumna, a teraz mieszkam też w fajmym regionie z tradycjami smile

                                      Jeśli tak opisujesz fajny region to hmm, z tą dumą chyba nieco przesadziłaś. A tu Twoje słowa - "ja jestem z tak zapadlej dziury, że dziw, ze w ogóle ludzie ubrani cjodzą, a nie w spódniczkach z tataraku"

                                      > Aquo, liche te złośliwości, serio smile

                                      Ależ jakie złośliwości Koro?

                                      Znam bardzo dobrze wychowanych kapłanów

                                      Ja również, ale jeszcze raz piszę, że sukienka duchowna ani śluby kapłańskie nie oznaczają, automatycznie dobrych manier.

                                      >>Nikt nie musi wchodzić do świątyni w szortach, z gołymi ra
                                      > mionami i głębokim dekoltem. [/i]
                                      >
                                      > Być moze nie musi, ale na ogół MOZE, gdy jego strój nie ma charakteru epatowani
                                      > a golizną

                                      Na ogół właśnie nie może i nie powinien. A golizna to golizna, intencja nic tu nie zmienia.

                                      >taka osoba nie zasuwa z domu na mszę w jeansach i T-shircie, tylko
                                      > ubiera się odswiętnie do kościoła

                                      Jesteś kompletnie i chaotycznie niekonsekwentna. Piszemy o turystach - dla nich długie spodnie i t-shirt do kościoła to wg Ciebie za dobry i za trudny do skomponowania strój, ale już dla Twoich znajomych konieczny jest garnitur. Bez sensu.
                                      Zasada jest jedna dla wszystkich - do świątyni stosowne ubranie to ubranie nie odsłaniające gołych ramion ani ud. Koniec.


                                      • kora3 Re: Reina i Posit 26.06.18, 22:09
                                        Aquo, jest takie coś jak ironiasmile

                                        Nie, nie dla moich znajomych odswietny strój do kosciola to norma - dla niektórych, moim zdaniem porzadnych - katolików. Poza wyjątkami kiedy sie tego nie moze dopełnić, np. bedac na wycieczce czlowiek, który podobno odwiedza dom Boga powinien być ubrany odświetnie i ja to zdanie podzielam. Dla mnie ktoś kto tak swieci swego Boga, że z domu gdzie pełna szafa odswietnych ubrań idzie odwoedzac dom swego Boga byle jak, jak na grill,albo do sklepu choćby i w dlugich spodniach i z zakrytymi ramionami taki ma szacunek dla tego Boga, jak ja z grubsza do ...nieważne smile
                                        Tak, są sytuacje, gdy dla kogoś skomponowanie stroju do kościola jest za trudne - np. gdy idzie do tegoż prosto z pieszej pielgrzymki, w ym w czym szedl pieszo. Dla mnie to inna sytuacja, od takiej, gdy ktoś wychodzi z domu na mszę ubrany na luzaka, czy taka gdy wyskauje na ią z grilla u znajomych - sorry. Nie jestem katoliczką, ale szanuję tych katolików, którzy trakrują to w co wierzą powaznie. innych nie, bo niepowaznych ludzi nie warto traktowac poważnie
                • alexxa6 Re: Reina i Posit 26.06.18, 13:14
                  kora3 napisała:

                  > Rozumiem, ze wg Ciebie na boisku do siatkowki kobieta majaca na sobie szorty
                  > i skąpą koszulkę wygląda tanio ...a już na plazy w bikini to bardzo tanio ...smile

                  Przechodzisz sama siebie w infantylnym, naiwnym krętactwie.



                  > Wszystko zależy od sytuacji - ostatnio byłam na otwarciu kolejnej trasy rowerow
                  > ej - włodarz miasta - a było to w miarę w jego centrum (miasta, nie włodarzasmile)
                  > przybył na swoim rowerze, ubrany stosownie na rower - w spodniach bynajmniej
                  > nie długich i wg mojej oceny odziany był bardzo stosownie do sytuacji, w odróżn
                  > ieniu od pana marszałka województwa w upał przed południem ubranego w ciemny ga
                  > rnitur i białą koszulę - ale oczywiście Ty mogłabyś mieć inne zdanie na temat s
                  > troju obu panów.
                  > Moje miasto aktualne jest miastem rowerowo - turystycznym ze tak ujmę i nikogo
                  > nie razi tu ktoś ubrany typowo na wycieczkę w centrum miasta, ani też ktoś "na
                  > rowerowo" - także np. urzędnik po godzinach pracy. I owszem, podobnie jak w inn
                  > ych miastach spotyka się tu także panie w różnym wieku w krótkich spodenkach i
                  > nikt się za serce nie łapie, o ile rzecz jasna taka pani nie jest urzędniczką w
                  > pracy - np.
                  >
                    • alexxa6 Re: Reina i Posit 26.06.18, 13:39
                      kora3 napisała:

                      > A Ty nadal usiłujesz leczyć swoje frustracje, tym razem tutaj ....Przykre, że s
                      > ą osoby, które same sobie tak doskwierają
                      >

                      Jedyną osobą która leczy swoje frustracje, deficyty życiowe, poprzez produkowanie masowej "literatury" Science-Fiction jesteś Ty. Wszyscy na forum-tym i tamtym- o tym wiedzą. Na forum s-v nie udzielałam się prawie nigdy, właśnie z powodu wyżej wymienionego.Miałam nadzieję że tu mnie Twoja "twórczość" ominie. Niestety! I to jest przykre i mi doskwiera.
                        • alexxa6 Re: Reina i Posit 26.06.18, 13:49
                          kora3 napisała:

                          > Masochizm można zaleczyć podobno., bo ze jesteś masochistką to jasne - doskwi
                          > era Ci, ale czytasz i sama siebie katujesz - osobliwe smile
                          >

                          podobno można, gorzej z mitomanią, patologicznym maniakalnym łgarstwem, u Ciebie to cecha wrodzona.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka