Dodaj do ulubionych

Kto płaci za jedzenie gości?

25.06.18, 10:14
W ten weekend po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam ciekawą rozmowę o obyczajach ze znajomymi. smile Koleżanka przedstawiła taką sytuację:

Dwie krewne, Magda i Beata, odwiedzają się przy każdym dłuższym weekendzie. Mieszkają w różnych krańcach kraju, obie w atrakcyjnych turystycznie miejscach. Mają swoją zasadę, że gość zajmuje się posiłkami podczas pobytu, a gospodarz transportem i organizowaniem atrakcji. Wszystko ładnie działa, przyjaźń kwitnie, motylki fruwają; słowem - sielanka.

Ostatnio, do zgranego dua dołączyła trzecia osoba, kuzynka Kasia. Wiadomo, kuzynki zazwyczaj mają jakieś wspólne historie z dzieciństwa, więcej punktów stycznych niż zwykłe koleżanki, więc pomysł trzeciej dziewczyny do miłego spędzenia czasu wszystkim wydawał się dobry.

Niestety, Kasi nie spodobała się zasada, że goście zajmują się jedzeniem. Kasi nie spodobało się też, że musi sama płacić za bilety wstępu itp., bo jest zdania, że to gospodarz powinien zadbać o gości, szczególnie, że zaprasza do obejrzenia tej konkretnej atrakcji.

Koniec końców, przez cały pobyt Magda i Beata gotowały dla siebie, a Kasia jakoś radziła sobie sama, bo odmówiła na początku ugotowania posiłku dla wszystkich, kiedy przyszła jej kolej. Podczas wycieczki autem Magda zaproponowała, że dorzuci się Beacie do kosztów paliwa; Kasia nie zareagowała. Za bilety wstępu płaciła ostatecznie z własnej kieszeni, ale głośno wyrażała swoje niezadowolenie.

Moi znajomi mieli podzielone opinie, ja już sobie też wyrobiłam zdanie, ale problem wydaje mi się ciekawy, więc chętnie omówię go jeszcze tutaj. Jak sadzicie, czy w tej historii tylko Kasia zachowała się nie tak, jak trzeba?
Obserwuj wątek
        • jolanta4447 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 14:02
          Bez przesady z tym fundowaniem biletów.
          Gość przyjedzie, bo w mieście koncertuje np. Sting, a bilety od 220 zł.

          Akurat uważam, że jedzenie powinien zabezpieczyć gospodarz.
          Jeżeli wizyta jest dłuższa, to gość może w rewanżu zaprosić na obiad w restauracji.
            • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 15:05
              @Jolanto, Iwonko,
              Może koncerty to trochę inna ranga biletu (szczególnie artysta formatu Stinga), ale jeśli kogoś na koncert zaproszę to znaczy, że stawiam bilet. Koleżance kiedyś zafundowałam udział w festiwalu - bo mnie zależało na towarzystwie podczas całej imprezy, a jej tylko na konkretnym koncercie. Ale to była jednorazowa akcja, bo mało mam aż tak dobrych koleżanek.
              Jeśli chodzi o gości przyjezdnych to zazwyczaj jednak kupuję wejściówki do muzeum, albo bilety do kina. Tak jakoś, odruchowo, na zasadzie "a przy okazji się rozliczymy".
              Potem łatwo się odwdzięczyć, bo trzeba omówić, co się widziało, więc kawa/drink zarz potem są nieodłączne. big_grin
    • panna.ze.dworku Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 12:25
      Jeżeli Kasia PRZED dołączeniem do "klubu weekendowego" została wyraźnie poinformowana jakie są jego "reguły" (czyli kto i za co płaci) - to wina jest wyłącznie jej. Skoro jej nie pasowało, że musi sama zapłacić za zwiedzanie, czy ugotować obiad - było po prostu nie jechać wcale, nie jest to wszak obowiązkowe. Żadnej gafy ze strony Magdy i Beaty nie widzę. Wcześniej i od dawna ustaliły takie a nie inne reguły swoich spotkań, i takie a nie inne reguły się sprawdzają.
      Na marginesie: ciekawi mnie, czy rzeczona Kasia byłaby tak "wyrywna" do goszczenia (i płacenia!) gdyby w następny długi weekend (np. od środy wieczór do niedzieli wieczór) to U NIEJ się kuzynki (z rodzinami) spotkały i to ONA musiałaby kuzynki (z rodzinami) wozić, gotować, płacić za wszystkie wejściówki, lody itd... big_grin
        • panna.ze.dworku Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 13:20
          A to duża różnica, wbrew pozorom. I całkiem zmienia ocenę sytuacji. Bo jeśli Kasia PRZED przyjazdem została uprzedzona o kosztach i płatnościach - to ok, wina jest wyłącznie jej. Natomiast jeśli np. kuzynki Magda i Beata szczebiotały o częstych wzajemnych odwiedzinach, Kasia zapytała czy byłoby problemem gdyby tez przyjechała, padło "Ależ skąd! Dołącz!", Kasia z Krakowa pojechała do Szczecina do Magdy, a na miejscu poinformowano ją, że ma być kucharką i sama za wszystko płacić - to już niefajne ze strony Magdy i Beaty. Bo to, że ONE sobie ustaliły takie zasady i IM one pasują - to wyłącznie ich sprawa, jednak nie są to typowe reguły "goszczenia". I co niby ta Kasia z Krakowa miała zrobić? Tego samego dnia demonstracyjnie wyjechać ze Szczecina? No, na pewno mogła nie narzekać i nie krytykować, ale i mogę zrozumieć jej rozgoryczenie i rozczarowanie.
          Więc to KIEDY Kasię poinformowano o ponoszeniu kosztów i wkładzie kulinarnym - ma znaczenie kluczowe. Jeśli wiedziała "z góry" - to zachowała się tylko chamsko i nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jeśli została poinformowana już na miejscu - to też zachowała się niefajnie narzekając i marudząc, ale jednak dużo większą gafę popełniły "organizatorki" spotkania, nie informując jej WCZEŚNIEJ, że na tychże "zjazdach" obowiązują takie a nie inne zasady.
    • 10iwonka10 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 12:30
      Czy Kasia tez zaprosi Magde I Beate do siebie?

      Wedlug mnie poczatkowy uklad dzialal dobrze wiec jak ktos sie dolacza to powinien trzymac sie zasad. Wydaje mi sie troche roszczeniowe zadanie na pierwszej wizycie zeby gospodarz placil za jedzenie, wozenie, bilety wstepu. Ja bym sie osobiscie czula nieswojo. Wyglada ze moze ja jestem niegoscinna ale jak moje 2 kolezanki przyjezdzaja do mnie do Angli to mieszkaja u mnie, ja robie zakupy I gotuje nie przyszlo by mi nawet do glowy zadac za benzyne ale np gdybysmy poszly do restauracji czy kupowaly bilety wstepu na jakies atrakcje to kazda placi za siebie.
      • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 13:09
        10iwonka10 napisała:
        > Czy Kasia tez zaprosi Magde I Beate do siebie?

        Dobre pytanie!

        > Wedlug mnie poczatkowy uklad dzialal dobrze wiec jak ktos sie dolacza to powini
        > en trzymac sie zasad. Wydaje mi sie troche roszczeniowe zadanie na pierwszej wi
        > zycie zeby gospodarz placil za jedzenie, wozenie, bilety wstepu.

        Ja mam tak, że jeśli zapraszam gdzieś na miasto to płacę, a w domu nie liczę, ile mnie kosztuje obiad itd. Ale też raczej nie mam gości "letniskowych", więc to są zupełnie inne wydatki niż przy np. tygodniowym pobycie.

        Tak jak zauważyłaś - był jasny układ, który dobrze działał, więc nagłe zmiany po przyjeździe są chyba nie na miejscu.
        • verdana Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 13:58
          Początkowo układ był nietypowy i mógł działać dobrze, bo dziewczyny umówiły sie tak na początku i obu im to odpowiadało. I tutaj ocena sytuacji jest krańcowo różna w zależności od tego, czy trzecia osoba była poinformowana o tym, jak sprawa wygląda, czy zaproszona jako gość.
          W tym drugim wypadku ja się nie dziwię, że była niezadowolona. Jak ktoś mnie zaprasza do siebie, to oczekuję, że mnie ugości, a nie będę płacić za posiłki- ba! - że nie będę musiała ich gotować. Ja bym na przykład na takich warunkach nie pojechała, bo gotuję cały rok i na wyjeździe dla mnie największa atrakcją jet niegotowaniesmile Do tego dochodzi też trochę inna sytuacja trzeciej osoby - te dwie doskonale znają układ kuchni, gdzie jest sól, co obie lubią, ta trzecia zaczyna wszystko od zera.
    • znana.jako.ggigus Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 22:08
      positronium napisała:
      Trochę rozumiem Kasię - raz że wejść w tak zgrany układ, dwa że gotować w obcej kuchni, a trzy że nie każdy lubi czy umie gotować. No i czasem kończy się to źle.
      Wg mnie problemem tutaj są od dawna ustalone zasady, których pod żadnym pozorem nie da się zmienić.
      Dwóm pozostałym uczestniczkom radziłabym więcej elastyczności, wyjścia naprzeciw, zwykłego luzu.
      >
      > Dwie krewne, Magda i Beata, odwiedzają się przy każdym dłuższym weekendzie. . Wszystko ładnie działa, przyjaźń kwitnie, mo
      > tylki fruwają; słowem - sielanka.
      >
      > Ostatnio, do zgranego dua dołączyła trzecia osoba, kuzynka Kasia.
      > Niestety, Kasi nie spodobała się zasada, że goście zajmują się jedzeniem. Kasi
      > nie spodobało się też, że musi sama płacić za bilety wstępu itp.,
      >
      > Koniec końców, przez cały pobyt Magda i Beata gotowały dla siebie, a Kasia jako
      > ś radziła sobie sama,
      • znana.jako.ggigus post we właściwej kolejności!!! 25.06.18, 22:10
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Trochę rozumiem Kasię - raz że wejść w tak zgrany układ, dwa że gotować w obcej
        > kuchni, a trzy że nie każdy lubi czy umie gotować. No i czasem kończy się to ź
        > le.
        > Wg mnie problemem tutaj są od dawna ustalone zasady, których pod żadnym pozorem
        > nie da się zmienić.
        > Dwóm pozostałym uczestniczkom radziłabym więcej elastyczności, wyjścia naprzeci
        > w, zwykłego luzu.

        > positronium napisała:
        > > Dwie krewne, Magda i Beata, odwiedzają się przy każdym dłuższym weekendzi
        > e. . Wszystko ładnie działa, przyjaźń kwitnie, mo
        > > tylki fruwają; słowem - sielanka.
        > >
        > > Ostatnio, do zgranego dua dołączyła trzecia osoba, kuzynka Kasia.
        > > Niestety, Kasi nie spodobała się zasada, że goście zajmują się jedzeniem.
        > Kasi
        > > nie spodobało się też, że musi sama płacić za bilety wstępu itp.,
        > >
        > > Koniec końców, przez cały pobyt Magda i Beata gotowały dla siebie, a Kasi
        > a jako
        > > ś radziła sobie sama,
        >
        >
        >
    • aqua48 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 22:23
      positronium napisała:

      > Niestety, Kasi nie spodobała się zasada, że goście zajmują się jedzeniem. Kasi
      > nie spodobało się też, że musi sama płacić za bilety wstępu itp., głośno wyrażała swoje
      > niezadowolenie.

      Naruszając układ który trwał dobrze bez niej, to Kasia powinna się doń dostosować, wyrażanie niezadowolenia było zupełnie nie na miejscu. Mogła spróbować je z nimi negocjować. Ale w tej sytuacji nie widzę powodu by dziewczyny miały zmieniać swoje zasady i dostosowywać je do trzeciej uczestniczki.
      • znana.jako.ggigus Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 22:25
        Dlaczego w imię dobrego wychowania, szacunku dla innego człowieka i paru innych reguł nie można naruszyć istniejących zasad?

        aqua48 napisała:

        > Naruszając układ który trwał dobrze bez niej, to Kasia powinna się doń dostosow
        > ać, wyrażanie niezadowolenia było zupełnie nie na miejscu.
        • reinadelafiesta Re: Kto płaci za jedzenie gości? 25.06.18, 22:52
          @Znana.jako.ggigus
          To chyba nie tak, że nie można. Według mnie można spróbować, zaproponować coś, rzucić jakiś pomysł. Ale jeśli nie spotka się to z aprobatą, to nie ma co się obrażać, tylko albo dostosować się do istniejącego układu, albo zrezygnować.
          W tym wypadku panie były zadowolone z takich ustaleń, miały do tego prawo. Jedyna rzecz, to to, że trzecia koleżanka powinna być poinformowana wcześniej o układzie, a jak było nie do końca wiemy.
      • baba67 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 08:29
        Nawet jeśli o zasadach dowiedziała się na miejscu powinna robić dobra minę do złej gry choć panie zdecydowanie tu zawaliły.Zasady są na tyle nietypowe że dokładna informacja powinna być podana zaraz na początku rozmowy o dołączeniu. Niemniej płacenie za swoje bilety kiedy jest się w gościach dla mnie jest absolutnie normalne, podobnie jak bilety za przejazd komunikacją w trakcie gościny. Mało tego spotkałam się z inicjatywą że to gość płaci za bilety wstępu gospodarzom w ramach wdzięczności za gościnę. Jest to na tyle powszechna praktyka że aż trudno uwierzyć żeby dorosła kobieta się z tym nie spotkała. na forum SV wyraziłabym dobitnie co o tej pani myślę ale tu tylko powiem że od takich osób trzymam się z daleka.
    • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 08:58
      Hmmm - mam za mało danych by odpowiedzieć na Twe pytanie - konkretnie brakuje mi elementu następującego: czy Kasi pozostałe panie przed jej bytnością z nimi wspólną przedstawiły zasady, jakie obowiązują na takich wyjazdowych spotkaniach?
      Dla mnie to jest kluczowe. Tak naprawdę w takich sytuacjach w bliskim gronie tak jest dobrze, jak wszystkim pasuje - nie ma jakiejś reguły. Tylko, zeby wiedzieć, ze coś nam pasuje, musimy te zasady poznac i je zaakceptować.
      Nie czytałam watku, być moze zadał już ktoś pytanie: czy Magda i Beata powiedziały Kasi jak te zasady wyglądają? O ile tak i kasia je zaakceptowała - to owszem tylko Kasia zachowała się źle. Jesli natomoast nie, to także zachowanie Kasi pozostawia wiele do zyczenia, ale M i B zachowały sie źle nie informując o tych zasadach wczesniej. Czasem zdarza się tak, że dla ludzi majacych jakiś wspólny system ów jest tak oczywisty, że o nim nie mówią, bo wydaje się im właśnie oczywiste ze jest jak sobie wypraktykowali. To jest nierzadki błąd - o zasadach należy uprzedzać i tyle.
      • panna.ze.dworku Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 09:15
        Było. smile
        Że jeśli Kasia z góry wiedziała o podziale kosztów - to fochy z jej strony są nie tylko chamskie ale po prostu głupie. Natomiast jeśli została PO przyjeździe z drugiego końca Polski zaskoczona czarowną informacją, że oto ma pichcić dla wszystkich (w "obcej" kuchni, nota bene, gdzie nie wie dokąd sięgnąć po sól, a gdzie leżą ścierki itd), oraz, że kuzynki oczekują od niej zwrotu kosztów różnorakich atrakcji - to jej zły humor staje się zrozumiały. Oczywiście, nadal nie powinna narzekać i marudzić, ale to mała gafa w porównaniu do tego, że M i B nie uprzedziły jej o "regułach".
        • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 09:21
          Ach, no to przepraszam, uprzedziłam, ze nie czytałam watku, ale jak widać - chyba większosc sie zgadza, ze o regułach wypada uprzedzać, nawet jeslii nam wydają się oczywiste, uprzedzać - PRZED wspólnym wyjazdem/przyjazdem czyimś, bo po to już musztarda po obiedzie raczej
            • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 09:51
              To miło, acz nie zaskakuje za bardzo - inna sprawa, że na miejscu tej Kasi będąc ja bym zwyczajnie zapytała o sprawy organizacyjne - jak wygląda na miejscu kwestia posiłków, podzial kosztów - między kuzynkami taka rozmowa nie powinna być krepująca, tym bardziej, ze chodzi o wspólny wyjazd/spedzanie czasu. Co oczywiscie nie usprawiedliwia pań M i B - żeby jasne było
              • panna.ze.dworku Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 10:07
                Wiesz, Koro... Zasadniczo, w naszym kręgu kulturowym i w naszej tradycji - te wszystkie "gość w dom - Bóg w dom" itd. Gości się podejmuje. Czyli między innymi zapewnia im wikt i opierunek. Za zwyczaj. I jestem więcej niż pewna, że jadąc na długi weekend do kuzynki nie przyszłoby ci do głowy pytać o koszt posiłków... Bo takie są zasady "ogólne". Z tym, że tu, w opisanym przypadku Magda i Beata od początku te zasady zmieniły. Bo tak im pasowało, bo tak wolały, bo tak im wygodniej. Ich prawo bezdyskusyjnie! Ale jeśli do tego kręgu o nietypowych zasadach dołącza trzecia - to należało owa trzecią Z GÓRY uwiadomić o obowiązujących regułach. Analogicznie: gdyby ktoś ci bliski urządzał raz w miesiącu huczne imprezy w swoim domku w Borach Tucholskich, w jakich okolicznościach zostajesz na takowa zaproszona a na miejscu okazuje się, że to seks party, na zasadzie każdy z każdym? Co w tym złego? Wszyscy uczestnicy są dorośli, biorą udział w imprezie dobrowolnie... No, ale jednak chyba poczułabyś się niefajnie? Tłuczesz się te parę godzin po wertepach Tucholi po to, żeby stwierdzić, że nie chcesz się dać dotykać każdemu jak leci i sama nie masz ochoty dotykać innych niż swojego partnera. Inna sytuacja byłaby, gdyby ów organizator Z GÓRY, na samym wstępie zaznaczył, że to specyficzne imprezy i polegają na...
                  • baba67 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 12:14
                    Panna odnosi sie do Twojego zdania że Kasia sama powinna dopytać.Uważam że niekoniecznie-jestem zaproszona bez żadnych uwag tzn zasady są zwykłe.Tyle że ja nigdy nie oczekiwałabym że ktos mi rozrywki będzie fundował.
                    Jestem tylko ciekawa czy Kasia tez mieszka w miejscu turystycznie atrakcyjnym miała w planach rewanż.Bo cos mi się zdaje że to osoba nie tylko żle wychowana ale mocno roszczeniowa.
                    • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 12:20
                      Ja nigdzie babo nie pisałam, ze Kasia POWINNA sama dopytać - ja tylko napisałam, ze JA bym będac w takiej sytuacji dopytała nie otrzymując informacji samorzutnie od pozostałych - dlatego, ze lubię sobie zycie ułatwiać a nie utrudniac i lubię też jasne sytuacje. ALE jak wspomniałam - to ze Kasia prawdopodobnie nie dopytała w żaden sposob nie usprawiedliwia braku informacji ze strony pań Magdy i Beaty
    • 10iwonka10 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 13:04
      Z tego watku wylonil sie ciekawy watek posredni- goscinnosci I kto za co placi. Wyglada ze kazdy troche inaczej to rozwiazuje. I tak sie zastanawiam nasza stara zasada goscinnosci 'gosc w dom '- mnie nauczono ze jesli gospodarz mnie ugosci to powinnam byc wdzieczna I podziekowac. Natomiast mam wrazenie ze niektorzy ludzie maja takie roszczeniowe podejscie ze 'cos im sie nalezy'.
      • baba67 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 14:42
        Jest róznica między roszczeniowością a oczekiwaniem zgodnym z ogólnie przyjętymi zwyczajami.Ogólnie przyjętym zwyczajem jest podejmowanie gościa posiłkiem w domu bez oczekiwania że gość za niego zapłaci. Oczekiwanie że gospodarze będą pokrywać absolutnie wszystkie koszty jest mocno roszczeniowe moim zdaniem.
          • 10iwonka10 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 21:56
            JA mysle ze to jest bardzo indywidualna sprawa- moze kwestia stopnia goscinnosci. TY jesli zapraszasz czujesz sie zobowiazana zeby kupic bilety. Natomiast czesto jest tak ze np gosc dostanie smaczny domowy obiad/sniadanie/kolacje, nocleg wiec jak np. gospodarz zaproponuje 'moze chgodzmy do museum,kina…..gosc czesto czuje ze powinien sie czesciowow zrewanzowac I proponuje zakup biletow. I dziala tak tez w druga strone gdy to gosc jes't gospodarzem nastepnym razem.Wiec rownowaga jest zachowana. To takie dosc ludzkie zachowanie. Ja mysle ze dla niektorych ludzi taka 100% goscinnosc wraz z kupowaniem wszelkich biletow wstepu to troche tak jak 'zaglaskanie kota'- zuja sie po prostu nieswojo .
              • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 23:07
                hmmm fajnie, tylko po wakacjach nadal trza zyć Posit ...I nie , nie musisz mi współczuć nie brakuje mi na nic, nawet jak poszalałabym, ale mam świadomość, ze nie każdego na to stać. Moja siostra ma jednego syna, któty jest moim chrzesniakiem - jak tu przyjeżdża z nm to niema opcji, żeby dziecku cos kupowała - od tego ma mnie. Ale jakbym zarabiała najniższą krajową a siostra miała 3 dzieci to podejrzewam, ze inaczej bym myślała - po prostu ....
                • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 26.06.18, 23:14
                  Wszystko zależy, jakie rozrywki się wybiera i jak często. smile
                  Bilety do kina funduje dość często, z tego prostego powodu, że mam abonament - więc wymuszam pójście w konkretne miejsce. Jak rezerwuję miejsca to od razu wszystkie, więc i naturalnie wychodzi na to, że od razu wszystkie kupuję.
                  Nie mam warunków na przyjmowanie dużych grup gości, więc to też pomaga w zachowaniu takiego zwyczaju.
                  No i jeśli chcę komuś pokazać np. Muzeum Powstania Warszawskiego, to przyjmuję że skoro zapraszam - płacę.
                  Jeśli gość chce pójść w konkretne miejsce, to proponuję że kupię bilety. Jak zechce się zrewanzowac to miło, ale nie wymagam, bo i zależy mi aby gość miło spędził czas.
                  Przepychanki "kto zapłaci" zawsze psują atmosferę.
                  Jak funduszy nie ma, to i tak jest wokół dość atrakcji, choćby spacer nad Wisłą.
                  • 10iwonka10 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 00:23
                    Wiesz ja mysle ze to nie zawsze kwestia braku pieniedzy czy liczenia kazdej zlotowki ( chytrosci?). To raczej kwestia jak ktos to odbiera. Ze moze czuc sie troche skrepowany. I jeszcze jedna rzecz- tutaj jestem troche cyniczna. Wiesz moja kuzynka jest troche taka jak ty- serce na dloni ,goscinna ale w przeszlosci troche sie na tym przejechala bo ludzie zaczeli ja wykorzystywac. Ona o tym wie teraz ale nie zaluje czy rozpamietuje bo spedzila z ludzmi fajne chwile. JA natomiast jak kogos lubie to jestem szczodra I otwarta ale jak czuje ze ktos zaczyna mnie wykorzystywac to zaraz czerwone swiatlo mi sie zapala.
                    • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 10:17
                      10iwonka10 napisała:

                      > Wiesz ja mysle ze to nie zawsze kwestia braku pieniedzy czy liczenia kazdej zlo
                      > towki ( chytrosci?). To raczej kwestia jak ktos to odbiera. Ze moze czuc sie tr
                      > oche skrepowany.

                      Zdaję sobie z tego sprawę, ale też staram się delikatnie załatwiać takie rzeczy. Zresztą, pieniądze to nie jest dla mnie temat tabu - po prostu nie lubię się targować z bliskimi. Ale faktycznie, są ludzie, którzy maja chyba w głowie tabelkę "kto, kiedy, ile" i zawsze dążą do kosmicznego wręcz balansu w wydatkach. wink

                      I jeszcze jedna rzecz- tutaj jestem troche cyniczna. Wiesz moj
                      > a kuzynka jest troche taka jak ty- serce na dloni ,goscinna ale w przeszlosci t
                      > roche sie na tym przejechala bo ludzie zaczeli ja wykorzystywac. [...]JA nat
                      > omiast jak kogos lubie to jestem szczodra I otwarta ale jak czuje ze ktos zaczy
                      > na mnie wykorzystywac to zaraz czerwone swiatlo mi sie zapala.

                      Jestem ostrożna, więc jak już kogoś goszczę, to łatwiej o hojność - bo to sprawdzeni ludzie. A mam dokładnie tak, jak Ty - lampka czerwona miga często, bo mieszkam w Warszawie, więc wszystkim jest tu "po drodze" wpaść przy okazji koncertu, wyjazdu, szkolenia itp.
                      Magicznie mniej "po drodze" jeśli trzeba zapłacić za hotel... Więc już mam zdecydowanie mniej propozycji spotkań, niż kiedyś.
                        • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 11:03
                          Po prostu, jak ktoś dzwoni, że będzie akurat z okazji X w mieście i pyta, czy chcemy się spotkać to ja bardzo chętnie, a jakże spotkam się. Tylko na spotkanie liczę 3-4 godziny, a potem mam życie normalne, czyli inne spotkania, zakupy, sprzątanie itp.
                          Więc od razu mówię coś w rodzaju "Wpadniesz pogadać w czwartek? Jasne, ale mam czas tylko do 20, bo potem jestem umówiona i nie będzie mnie w domu." Oczywiście nie chodzi o spotkanie się faktycznie, tylko o zostawienie rzeczy przez "eventem" i późniejszy nocleg, więc dalej to wygląda tak: "Co, nie odpowiada Ci godzina? A, za mało czasu. No, tak. To możemy spotkać się w knajpce bliżej centrum? Też nie? Ależ niefart. Spoko, nie ma sprawy, zobaczymy się następnym razem." I oczywiście ostatecznie nigdy się nie widujemy.

                          Jak ktoś mówi wprost - potrzebuję noclegu, to oczywiście inna para kaloszy.

                          Dużym zaskoczeniem (kiedyś) były dla mnie osoby, które dzwoniły nie zapytać, tylko oznajmić, że przyjadą takiego to a takiego dnia, z Baską, Antkiem i Józkiem. Na koncert. big_grin Na który nie przywieźli biletów dla mnie i męża.
                          Po kilku szczerych rozmowach na szczęście się wykruszyli.
                          • baba67 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 11:37
                            Czyli próbowali Ci wepchnąć na nocleg nie tylko siebie ale i swoich znajomych których nawet mogliście z mężem nie znać. Oczekując może jeszcze oczywiście śniadanka rano. Mam wrażenie że kiedyś bardzo mocno dawałaś sobie wchodzić na głowę skoro taki pomysł w ogóle się pojawił.
                            • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 12:01
                              Nie, właśnie nie daję sobie chodzić po głowie, po prostu mieszkam w popularnym mieście, a cześć krewnych kultywuje wizyty na partyzanta (tzn. napadają znienacka, wyżerają wszystko z lodówki, a biedny gospodarz ledwie wie, co się działo).
                              Do mnie można się wbić mówiąc wprost i z odpowiednim wyprzedzeniem, czego się potrzebuje - inaczej bywam złośliwie na urlopie albo w kinie. wink
                              • panna.ze.dworku Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 12:53
                                Mieszkam w Trójmieście w dobrym punkcie i tez to przerobiłam... I też się nauczyłam, że nie ma "wpadniemy bo jesteśmy w okolicy". Nie ma "Tylko na kawę" (w domyśle - łączoną z kolacją, śniadaniem itd od piątku do niedzieli). Dla "partyzantów" zaniebyłam trwale, a mniej koszmarnych - nauczyłam, że do mnie nalezy zadzwonić i powiedzieć o co chodzi. Bo ja prosta konstrukcja jestem: jeśli "tylko na kawkę" - to po kawce i ewentualnym ciachu (w miarę możliwości spożytych gdzieś na mieście) mówię "No to pa", odwracam się na pięcie i udaję w swoją stronę... big_grin Chociaż się od kuzynki z mężem dowiedziałam, że to jest perfidne z mojej strony, bo oni specjalnie skrócili pobyt na Mazurach, żeby weekend w Trójmieście zaliczyć, a ja ich wygnałam! Słowo: nie gnałam! Kiedy kuzynka w czwartek zadzwoniła, że w piątek będą przejazdem w moim mieście i można by się spotkać na kawę - entuzjastycznie się zgodziłam! 3smile
                                • 10iwonka10 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 19:44
                                  Ha, ha bardzo madrze. Ja gdybym chciala sie tak u kogos zatrzymac to bym zapytala z duzym wyprzedzeniem czy byloby to mozliwe I probowalabym sie zrewanzowac nawet zapraszajac gdzies na kolacje. Natomiast tak sie zastanawiajac gdybym wiedziala ze ktos ma male i zageszczone mieszkanie to prawde mowiac wolalabym sie zatrzymac w hotelu I nawet gdzies umowic wieczorem. Hotele nie sa az takie drogie.
          • baba67 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 08:56
            Dobre pytanie. Jeśli gospodarze konkretnie ZAPRASZAJĄ do muzeum, restauracji czy gdzie indziej to zasada jest dokładnie taka sama jakby nie byli gospodarzami tylko mieszkali w tym samym miejscu. Niemniej gospodarze mogą przedstawić różne opcje spędzania czasu te płatne i darmowe, gość obie wybierze koncert Stinga albo piknik, a może nic nie wybierze bo woli posiedzieć w domu.A może sam ma pomysł i zaprosi gospodarzy?Zaznaczam że gospodarze nie mają obowiązku dostarczać rozrywek-w zupełności wystarczy wygodny nocleg, jedzenie i czas poświęcony gościowi.Wszystko inne jest ekstra.
            • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 09:21
              No wiesz babo, jesli gośc jest w jakimś miejscu po raz pierwszy, to siłą rzeczy po stronie gospodarza obeznanego z terenem i jego atrakcjami leży zaproponowanie tychże atrakcji. Z czysto rzekłabym - technicznych przyczyn. A jak to bedzie wyglądało kosztowo to juz sprawa tego, jak sie obie strony dogadają.
              • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 09:39
                O, szczerze mówiąc mnie się też zawsze wydawało, że to gospodarz proponuje atrakcje. Mało tego, zabawianie gości to chyba jednak jest jeden z obowiązków przyjmowania ich do siebie. smile

                U nas to chyba jest problem odwrotny - goście mają zero czasu tylko dla siebie!
                • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 09:44
                  Wiesz, ja myślę, ze to wszystko zalezy - od relacji i też technicznej strony ze tak powiem...Inaczej będzie sie przyjmować powiedzmy starsza pare krewnych, niezmotoryzowanych, nieobeznanych z netem, a inaczej kuzynostwo z samochodem, w sile wieku, które smigając po sieci samo sobie już wyszukało atrakcję i zawoła "Jedziemy jutro do tego X na pokazy hippiki, jedziecie z nami?"
                  • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 10:09
                    kora3 napisała:
                    > Inaczej będzie sie przyjmować powiedzmy starsza pare krewnych, ni
                    > ezmotoryzowanych, nieobeznanych z netem, a inaczej kuzynostwo z samochodem, w s
                    > ile wieku, które smigając po sieci samo sobie już wyszukało atrakcję i zawoła "
                    > Jedziemy jutro do tego X na pokazy hippiki, jedziecie z nami?"

                    Tak zupełnie szczerze - no po takim tekście już bym kuzynostwa nie zapraszała do siebie. smile Mój dom to nie hotel - tych jest w mieście dość - jak ktoś chce tylko przenocować a udaje, że nas odwiedza, to chyba jednak mamy rozbieżność w światopoglądzie.
                    • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 11:50
                      A ja uważam, że gośc też ma prawo zaproponować spędzenie czasu wspólne, a także sam sobie spędzić jakoś czas w sposób jaki mu odpowiada, a mnie np. niekoniecznie. Gdyby kierować się Twoją zasadą to moja mam powinna nie chcieć nas więcej widzieć smile Bo mieliśmy ochotę pójśc sobie nad wodę i poplażować. Moja mama już obecnie nie korzysta z kąpieli słonecznych - z racji wieku. Zatem my też nie powinniśmy - dla mnie dziwne podejście, a i dla mojej mamy też byłoby dziwne, bo ona słyszac, ze mamy ochotę nad wodę wręcz nas zachęcała "Ależ idźcie sobie "dzieci", poplażujcie, taka ładna pogoda" - wg mnie normalna postawa.
                      Wg mojej oceny to raczej gospodarz powinien sie bardziej dostosować do goscia w tym sensie, że jesli gościa nie kreci jego sposób spędzania wolnego czasu, a gośc nie ma co z sobą zrobić, nie zmuszać go do tego sposobu, tylko wymyslić coś odpowiedniego dla goscia. Gośc nie jest w hotelu, ale jest na wypoczynku, rekreacji, a nie na zorganizowanej wycieczce, że musi program gospodarza realizować
                      • positronium Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 11:57
                        A gość nie może powiedzieć wprost "chcieliśmy z Grażynką spędzić wieczór tylko we dwójkę, nie planujmy nic wspólnego na środę"?
                        Letnisko u rodziny to trochę inna kategoria odwiedzin, niż wizyta typu "nadróbmy te wszystkie rozmowy, które nas ominęły" - a ja akurat najczęściej mam to drugie. Inaczej tez wizytuje się znany sobie od podszewki dom, a inaczej czyjeś mieszkanie. Zasadniczo, mam z gośćmi ustalone, co robimy razem, a co nie, więc takie nagłe i bez uprzedzenia "to cześć, wychodzimy i wrócimy wieczorem" jest dla mnie dość zaskakujące.
                        • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 12:29
                          Oczywiście, ze może powiedzieć ...
                          Dla mnie wizyty w rodzinnym domu, z racji ich rzadkosci i też z racji tego, ze nie mieszkam w nim już ponad 25 lat nie są wizytami w miejscu dobrze znanym. Owszem, na pewno mama (bo taty już nie mam) czy siostra, to jednak inaczej, niż znajomi. Tyle, ze u tamtejszych znajomych sie z oczywistych przyczyn nie zatrzymuję, a jedynie ich odwiedzam bez nocowania, więc ...
                          Ja u rodziny czy znajomych nie zatrzymuje sie na dluzej, więc faktycznie z reguły czas spedzam z gospodarzami, by sie nimi nacieszyć, nagadac z nimi, ale już np. moja mama będąc u nas przez 3 miesiące nie była aż tak do nas przyspawana - poznałam ją z kregiem moich znajomycj o jakich wiedziałam, ze jej spasują i spędzała sobie czas także z nimi, bo przecież ja 3 miechy nie byłam na wolnym i pracowałam, mój partner - także.
              • baba67 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 10:05
                Toż to właśnie napisałam. Ale czy gość ma zakaz zainteresowania się miejscem do którego jedzie? No i oczywiście że trzeba się kosztowo dogadać a nie automatycznie oczekiwać że wszystko zostanie przez gospodarza sfinansowane. Ale ja dziwna jestem-nie lubię być goszczona ani nie lubię gościć nikogo na więcej niż kilka godzin.Gdybym miała rodzinę w miejscowości turystycznej na pewno wybrałabym opcję śpię gdzie indziej, wpadam na kawę(jeśli zaproszą).Są tacy ludzie i nie wyglądają jak kosmicismile
                • majaa Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 14:32
                  No właśnie, Babeczko, ja też do takich należę, a kosmitki raczej nie przypominamwink Wolę być niezależna, mieszkać w hotelu czy pensjonacie i nie "zatrudniać" rodziny, żeby się mną zajmowała. Chętnie spotkam się niezobowiązująco na kawce, umówię na jakiś wspólny wypad, jeśli wszystkim to odpowiada, ale nie lubię siedzieć komuś na głowie kilka dni, bo to jednak jest dla gospodarza pewne zamieszanie, nie ma co udawać. No tak mam i jużsmile
                    • kora3 Re: Kto płaci za jedzenie gości? 27.06.18, 16:18
                      Trzy, bo ja też tak wołalabym, ale nie zawsze się da - pomijając już moją mamę, chrzestną czy siostrę - gdybym wybrała się w okolice mego kuzynostwa od strony taty i zatrzymała w hotelu, pewnie kuzynki i kuzyni (bo ciocie i wujek już nie żyją) by się obrazili na mniesad Inna sprawa, ze ja tam bywam na serio od pewnego czasu bardzo, ale to bardzo rzadko, a oni mają warunki lokalowe na przyjęcie gości na parę dni. ja też bym sie niezrecznie czuła, gdyby kuzynek, który ostatnio u mnie był 4 lata temu zatrzymał się nagle w hotelu, bo mam miejsce na przyjęcie go przecież.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka