Dodaj do ulubionych

Szczerośc nie poplaca?

02.07.18, 09:20
Sytuacja taka: wolny pan poznaje panią i zaczyna się z nią spotykać, znajomość jest intensywna, szybko dochodzi do deklaracji ze strony pana. Pan poznaje panią ze swoimi znajomymi, w tym ze swoim bardzo bliskim kolegą. Tegoż kolegę wypytuje o to, co o pani sądzi. Kolega wzbrania się, ze kobietę 2 x widział nic konkretnego nie może powiedzieć. No, ale COŚ przecież moze...No to mówi prawdę: pani zrobiła na nim takie sobie wrażenie pod względem intelektualnym, jego zdaniem nie pasuje pod tym względem do pana kolegi, jeśli chodzi o aparycje, jego zdaniem zaniedbana kobitka. Ale w końcu to kolegi dama, a nie jego, więc ...no jego zdanie nieważne.

Pn kolega wysłuchał i ...powtórzył pani co kolega mówił - pani się oczywiście obruszyła i wprost powiedziała, że kolega pana jej nie lubi, jest niesprawiedliwy i ...fałszywy.
Ja bym powiedziała, ze falszywy to jest raczej jej partner...

Czy w takich sytuacjach mówicie co naprawdę myślicie o danej osobie, czy też wymijająco odpowiadacie?
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 09:40
      Unikam magla, powtarzania co kto o kim powiedzial. Ucinam nawet takie rozmowy, bo to zawsze sie konczy zle.
      Jesli juz, zamiast naciskania a co sadzisz o X, to bym skierowala rozmowe na X, aby sie moj kolega wypowiedzial.
      No i ocena czyichs mozliwosci intelektualnych po dwoch spotkaniach wydaje mi sie watpliwa.
      • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 09:44
        hmmm no ja zapytana przez mego przyjaciela co sadzę na temat jego partnerki - powiedziałam prawdę i jakoś nie skończyło się źle.
        Dla mnie takie zapytanie skierowane do bliskiej osoby jest całkiem normalne i nie jest to żaden "magiel" - po to się ma bliskie osoby . Wg mnie mozna ocenić czyjś intelekt nawet po jednnym krótkim spotkaniu, szczególnie jesli jest wyjątkowo nienachalny smile
    • panna.ze.dworku Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 10:02
      Pan jest może nie tyle fałszywy co po prostu na poziomie mentalnym przedszkolaka: "A Piotrek powiedział, że Tomek jest gupi!" big_grin Po jakie w ogóle licho wypytywał i jeszcze naciskał na kolegę? Bo jego opinia jest mu potrzebna do czego? Mógł "delikatniej" wybadać, na zasadzie "Anka świetnie się bawiła ostatnio u Baśki i Przemka, mam wrażenie, że dobrze się "wpasowała" w nasze towarzystwo, nie sadzisz?". A na oględną odpowiedź - dać spokój tematowi.
      Pani ma rację mając pretensje, tylko źle je adresuje - bo to nie kolega zaczął jej temat w rozmowie, a jej niby - partner. Gdyby to ów kolega podszedł do jej partnera "za jej plecami" niejako i powiedział na zasadzie "Weź się chłopie, ogarnij! Ta twoja "nowa" to jakaś pomyłka! Durna bab, chamska i na dodatek śmierdzi bo się nie myje chyba!" - wówczas, owszem, mogłaby mówić, o tym wszystkim.
      A co do ostatniego pytania: ja nie mówię, o ile nie dzieje się nic rażącego czy krzywdzącego osobę pytającą.
      Byłam w poniekąd podobnej sytuacji: dobra koleżanka, powiedzmy Monika przedstawiła nam (w sensie grupie koleżeńskiej) swojego nowego partnera. Od jakiegoś czasu słyszeliśmy szczebioty, jaki to on jest cudowny, mądry, rzetelny itd, więc troszkę nawet byliśmy go ciekawi. No i co? Ano okazało się, że tego pana znam bardzo dobrze acz nie osobiście - to kuzyn żony mojego bardzo dobrego kolegi. Leser, bez stałej pracy, za to z dwójką dzieci (każde z inną "wielką miłością"), tytułujący się "inżynierem" pomimo ukończenia technikum ekonomicznego... Gdy Monika zapytała z błyskiem w oczach co myslę o jej ukochanym - powiedziałam szczerze - bo uważam, że tą wiedze powinna mieć. nie uwierzyła, mało tego, kiedy już wszystkie kłamstwa jej pana wyszły na jaw miała pretensje, że wiedziałam a nie uprzedziłam... A wówczas po prostu nie chciała słuchać ani słyszeć nic krytycznego o swoim szczęściu. Tyle, że miałam wobec pana KONKRETNE zastrzeżenia, a nie jak w opisanej przez ciebie sytuacji kolega. Bo co to znaczy, że "takie sobie wrażenie pod względem intelektualnym"? Po dwóch spotkaniach i to zapewne nie specjalnie "intelektualnych" a raczej rozrywkowych? I co rozumie pod hasłem "zaniedbana"? Bo dla jednego to znaczy brak zębów, włosy nie myte od dwóch tygodni (i dłużej), przepocone, wymięte ciuchy i połamane paznokcie z obwódkę "żałoby", a dla innego "zaniedbana" to znaczy że nie miała pełnego "mejkapu" a tylko rzęsy potuszowała, nie miała kiecki, a wygodne dżinsy i koszulę, itd.
      • positronium Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 10:16
        "Ano okazało się, że tego pana znam bardzo dobrze acz nie osobiście - to kuzyn żony mojego bardzo dobrego kolegi. "

        Plotki nie zawsze są złe, ale niestety najczęściej jednak służą rozsiewaniu pomówień. Akurat w Twoim przypadku miały pokrycie w rzeczywistości, chociaż to i tak marne pocieszenie.

        Ad rem - o osobach trzecich bez ich obecności zawsze mówię neutralnie/pozytywnie. Chyba, że w bardzo zaufanym gronie.
        • panna.ze.dworku Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 10:35
          Gdybym miała wątpliwości co do pokrycia w rzeczywistości - to bym "Monice" o tym nie wspomniała - prędzej poszukałabym potwierdzenia i dopiero wówczas przekazała mając WIEDZĘ a nie przypuszczenia.
          Więc to co jej przekazałam - to nie były PLOTKI a informacje o jej wybranku, które ten świadomie przed nią zataił bądź wręcz powiedział jej nieprawdę w temacie (brak studiów, dwójka dzieci, brak stałej pracy).
          Dokładnie jak napisałaś "o osobach trzecich bez ich obecności zawsze mówię neutralnie/pozytywnie". Z tym, że ja jednak wyłączyłabym z tego właśnie poinformowanie osoby zainteresowanej o ewidentnych kłamstwach, bądź zachowaniach mogących ją skrzywdzić.
          • positronium Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 11:13
            Masz rację, jeśli masz potwierdzenie i wiesz, że ktoś ewidentnie "czaruje" lub ordynarnie kłamie - mówić, mówić i jeszcze raz mówić. Ale ze świadomością konsekwencji - bo mimo, że takie działanie jest podyktowane dobrem zainteresowanych, to może być odczytane jako wścibstwo i mieszanie się w nieswoje sprawy.
                • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 11:30
                  Hmmm z tym, ze atak się nie spotkałam natomiast ...Kiedyś pewna pani za moim niejako pośrednictwem poznala pewnego pana. Nie, nie "swatalam ich" bozebroń, zwyczajnie byłam z panią w kawiarni i przypadkowo spotkałam tego znajomego pana. Pan ów ma dośc specyficzny sposób zachowania wobec kobiet, tak czy siak pani sie spodobał, a ona też ma o sobie dośc wygórowane mniemanie jesli chodzi o sprawy damsko-meskie. No i pani mnie zapytała w temacie pana to jej powiedziałam co wiem - pracuje tu i tu, od kilku lat związany jest z pewną panią mieszkają z sobą, ma opinię bawidamka. Pani nie uwazała tego za atak, ale była zniesmaczona opinią jaką pan ma, ze niby niezasłużona. Powiedzialam jej, że nie wiem - mnie pan z oczywistych przyczyn "wyrywać" nie próbował, a co do innych - taką opinię sluszałam
      • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 10:42
        Panno - w sporej czesci się z Tobą zgadzam ...Jesli chodzi o opinię kolegi o pani - nie wiadomo jak jej partner jej ją przedstawił, a wąpliwe, ze powiedział jak było - ja pytałem, odpowiedział wymijająco, naciskałem i powiedział to i to - sadze, ze raczej ograniczył się do "Sławek powiedział o tobie to i to" - ale jak było - no nie wiem ...
        Co do reszty - ja też miałam kiedyś okazję pierwszy raz w zyciu zobaczyć partnerkę, obecnie już była mego przyjaciela. Opowiadał mi o niej oczywiscie, ale ze mieszkamy tearz daleko od siebie, a ja bywam w rodzinnych stronach rzadko to okazja do poznania się byłą coś dopiero wówczas, gdy byli razem z pół roku ...Kobieta jak kobieta - ale nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. I w sumie pwoiem Ci - nie z jakiegoś konkretnego powodu - no miła była, normalnie, bo i dlaczego miała być niemila, ale było w niej coś co mi nie pasowalo- nie umiałam rzec - co...Na pytanie mego przyjaciela powiedziałam mu literalnie prawdę - to co teraz napisałam...Zwyczajnie mam taką intuicję i mój przyjaciel poniekąd o tym wie ...Niestety potem się okazało, że byla to osoba bardzo nieszczera wobec niego i toksyczna ...

        Co do tej pani, ja ja akurat znam i to z zupelnie innych kregów, bo zawodowo - no lotna faktycznie specjalnie - nie jest. zcy zaniedbana? Zależy właśnie co przez to rozumieć, bo na pewno nie brak higieny, to odpada. Natomiast, no nie chcę być źle zrozumiana teraz, ale ...w pewnym wieku już woda i krem nivea nie wystarczają do ze tak powiem podkreślania urody, a pani sie na tym najwyraźniej zatrzymała i jak sądzę o to szło kumplowi pana partnera z tym "zaniedbaniem"
        • znana.jako.ggigus Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 10:47
          no wlasnie takiego magla unikam.
          dokladnie tego, co napisalas.
          Np. oceny czyjejs urody, komptenecji o pielegnacje urody czy oceny toksycznosci.
          Jesli znam dobrze jedna strone, to latwiej drugiej stronie przypisac nieszczerosc, toksycznosc i co sie jeszcze chce.
          Ale jeden unika magla, a drugi w nim siedzi.
          Kazdemu wg potrzeb i mozliwosci - intelektualnych, towarzyskich, uczuciowych.

          kora3 napisała:

          > .Kob
          > ieta jak kobieta - ale nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. I w sumie pwoiem C
          > i - nie z jakiegoś konkretnego powodu - no miła była, normalnie, bo i dlaczego
          > miała być niemila, ale było w niej coś co mi nie pasowalo- nie umiałam rzec - c
          > o
          > Co do tej pani, ja ja akurat znam i to z zupelnie innych kregów, bo zawodowo -
          > no lotna faktycznie specjalnie - nie jest. zcy zaniedbana? Zależy właśnie co pr
          > zez to rozumieć, bo na pewno nie brak higieny, to odpada. Natomiast, no nie chc
          > ę być źle zrozumiana teraz, ale ...w pewnym wieku już woda i krem nivea nie wys
          > tarczają do ze tak powiem podkreślania urody, a pani sie na tym najwyraźniej za
          > trzymała i jak sądzę o to szło kumplowi pana partnera z tym "zaniedbaniem"
          >
          • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 10:57
            Rozmowy z przyjacielem o ważnej dlań sprawie/osobie nigdy nie będę uwazać za nijaki magiel - od tego przyjaciół czy innych bliskich sie ma Giggus.

            Ja poznawszy ówczesną partnerkę przyjaciela nie "przypisywałam" jej niczego, zwyczajnie jej nie polubiłam - bez konkretnego powodu. Mam taką intuicję, która mi sie "włącza" czasami, ze bez konkretnego powodu kogoś nie polubię i potem okazuje się, ze słusznie (z wyjątkiem jednej osoby). To,z e pani byla bardzo nieszczera i toksyczna wyszło dalece później i bez nijakiego mego udziału - po prostu takie są fakty
            • znana.jako.ggigus Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 13:27
              co innego rozmowa z kims bliskim na czyjs temat i wymiana pogladow, obserwacji, a co innego opinia - nienachalny intelekt czy krem nivea nie wystarczy od pewnego wieku (witajmy w patriarchacie).
              ale Ty mozesz przeciez mowic i myslec o innych, jak chcesz i widziec ich w kategorii nienachalny intelekt czy niedostatki pielegnacji urody.
              Kazdemu wg ...

              kora3 napisała:

              > Rozmowy z przyjacielem o ważnej dlań sprawie/osobie nigdy nie będę uwazać za ni
              > jaki magiel - od tego przyjaciół czy innych bliskich sie ma Giggus.
              >
              > Mam taką intuicję, która m
              > i sie "włącza" czasami, ze bez konkretnego powodu kogoś nie polubię i potem ok
              > azuje się, ze słusznie (z wyjątkiem jednej osoby). T
              >
              • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 13:37
                znana.jako.ggigus napisała:

                > co innego rozmowa z kims bliskim na czyjs temat i wymiana pogladow, obserwacji,
                > a co innego opinia - nienachalny intelekt czy krem nivea nie wystarczy od pewn
                > ego wieku (witajmy w patriarchacie).


                Giggus, a co jesli ktoś na serio jest mało lotny? Ja tę panią jak wspomnialam znam z kregow innych niż towarzyskie i wg mojej oceny jest mało lotna. Nikt mnie o te ocenę nie pyta, więc zachowuję ją dla siebie, ale tak panią odbieram na podstawie rozmow z nią.

                Co do wyglądu - znów dochodzimy do tego samego - nie ma się prawa nikt nikomu zwyczajnie nie podobać? Mnie sie ta pani ani podoba, ani nie podoba - nic mi do tego jak wygląda, ale ją widuję i takie mam odczucia jak napisałam - ergo - ja bym nie chciała tak wyglądać. Ale znow - mnei ów pan nie pytał o odczucia względem pani, kolega mnie zresztą też nie pytał , więc opinię te zachowuję dla siebie.

                > ale Ty mozesz przeciez mowic i myslec o innych, jak chcesz i widziec ich w kate
                > gorii nienachalny intelekt czy niedostatki pielegnacji urody.


                dzięki za pozwolenie, ze mam prawo mysleć, naprawdę wdzięczna jestem smile
                • znana.jako.ggigus Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 13:50
                  Twoje rozwazania na temat czyjegos intelektu czy urody sa zapewne niezwykle interesujace. Ale ze nie znam obiektow tych rozwazan, to sie wylaczam.
                  Pozwolenia na myslenie nie udzielam.
                  kora3 napisała:

                  >> Giggus, a co jesli ktoś na serio jest mało lotny? Ja tę panią jak wspomnialam z
                  > nam z kregow innych niż towarzyskie i wg mojej oceny jest mało lotna.
                  >
                  > Co do wyglądu - znów dochodzimy do tego samego - nie ma się prawa nikt nikomu z
                  > wyczajnie nie podobać? (...) - ergo - ja
                  > bym nie chciała tak wyglądać.
                  >
                  >
                  >
                • majaa Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 14:15
                  kora3 napisała:

                  > Co do wyglądu - znów dochodzimy do tego samego - nie ma się prawa nikt nikomu z
                  > wyczajnie nie podobać? Mnie sie ta pani ani podoba, ani nie podoba - nic mi do
                  > tego jak wygląda, ale ją widuję i takie mam odczucia jak napisałam - ergo - ja
                  > bym nie chciała tak wyglądać. Ale znow - mnei ów pan nie pytał o odczucia wzglę
                  > dem pani, kolega mnie zresztą też nie pytał , więc opinię te zachowuję dla sieb
                  > ie.

                  Nie no, Korciu, jeśli nie chcesz wyglądać jak ta pani, to znaczy, że jej wygląd Ci się nie podoba, to oczywiste. No i OK, nie musi Ci się podobać. Ale ogólne stwierdzenia typu "w pewnym wieku coś tam wystarczy czy nie wystarczy do podkreślania urody" nie są w porządku, moim zdaniem. Czyjaś chęć lub niechęć do podkreślania urody to kwestia bardzo indywidualna, która nie przynosi żadnych negatywnych skutków dla otoczenia. Próba określania norm w tego typu delikatnej, osobistej materii jest, według mnie, nie tylko grubym nadużyciem, ale wręcz strzelaniem samemu sobie w stopę. Warto o tym pamiętać, wyrażając takie opinie.
                  • znana.jako.ggigus Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 14:18
                    b taktownie napisane...

                    majaa napisała:

                    >Czyjaś chęć lub niechęć do podkr
                    > eślania urody to kwestia bardzo indywidualna, która nie przynosi żadnych negaty
                    > wnych skutków dla otoczenia. Próba określania norm w tego typu delikatnej, osob
                    > istej materii jest, według mnie, nie tylko grubym nadużyciem, ale wręcz strzela
                    > niem samemu sobie w stopę. Warto o tym pamiętać, wyrażając takie opinie.
                  • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 14:33
                    Maju, jak wspomniałam, ja na temat tej pani nie wyrazałam ZADNEJ opinii, bo nie mialam ani ochoty, ani potrzeby - zrozum to. Panna ze Dworu zastanawiała się co kolega miał na mysli mowiac "zaniedbana" o niej PYTANY i NACISKANY przez swego kumpla, czy brak higieny, czy co innego. Ponieważ panią znam to mogłam PANNIE odpowiedzieć, ze brak higieny wykluczam, natomiast no własnie brak podkreślania urody przez ową panią kolega mógł na mysli mieć. I tylko tyle - wy tej pani nie znacie, więc trudno tu mówić o jakiejś mojej opinii na jej temat - poprawnej czy nie nawiązując do wątku "obok" politycznie.
                      • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 15:23
                        No i co Maju, no i co? Mozesz mnie oczywiście oklamywać, ze TY nie dostrzegasz wyglądu innych, ale sorry, będzie to klamstwo - jeśli kogoś znasz umiesz określić czy ta osoba jest niska, średniego wzrostu czy wysoka zależnie od płci, chuda, szczupła, normalnej, krępej, an\bo otyłej budowy ciała, umiesz powiedziec jaki ma kolor wlosow, oczu i czy Ci się podoba czy nie oraz - także DLACZEGO. temu koledze pani sie nie podoba, bo jest Zaniedbana", ale jak widzimy, to dośc pojemne ze tak powiem określenie, mało ścisłe - dla jednego zaniedbaniem będzie brak higieny/niechlujstwo, dla drugiego - brak dbałosci o siebie w szerszym niż podstaoqwa higiena zakresie. JAK miałam wytłumaczyć Pannie o co szło koledze (najprawdopodobniej) INACZEJ?
                        Tak, moglam napisać, ze pani makijazu i farb do włosów nie stosuje, fryzjera raczej rzadko odwiedza a kosmetyczki chyba - wcale, z ubraniami trudno jej się rozstać - tak wygląda na to ale to też jest Maju ocena
                        • majaa Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 15:37
                          Zadam pytanie inaczej... dlaczego uważasz, że niestosowanie makijażu czy farby do włosów albo nienoszenie najmodniejszych ciuchów, to oznaka zaniedbania? Serio pytam. Jeśli komuś się podoba i akceptuje u siebie siwiznę, to oznacza, że o siebie nie dba? Poważnie? Rozumiem, że siwych mężczyzn też to dotyczy? Czy tylko wobec kobiet masz takie wymagania? A jeśli tak, to dlaczego? Bardzo jestem ciekawa Twojego zdania w tej kwestii.
                          • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 16:15
                            Maju, mam zapytanie i prośbę: czy mogłabyś uważniej czytać?
                            Powtórzę jeszcze raz - to PYTANY PAN uzył określenia "zaniedbana" - ja je tylko jako jego wypowiedź PRZYTOCZYŁAM w celu zobrazowania sytuacji - czyli co konkretnie pytany i dociskany - powiedział. Czy ta czesc jest zrozumiała? Jesli tak, to idźmy dalej....
                            Tu na forum ktoś, chyba Pana.ze. dworku zapytala co pan miał na mysli mówiac ze pani zaniedbana. Czy moze szło mu o brak higieny, np., czy o coś innego. Ponieważ panią znam, to brak higieny moglam wykluczyć, natomiast jak się DOMYŚLAM panu szło własnie o to, że pani nie zajmuje sie podkreślaniem urody. TAK MYSLĘ, że o to mu szło, bo na bank nie o brak higieny. GDYBYM babki nie znala, to moglabym jedynie na pytanie Panny odpowiedzieć "nie mam pojęcia co mial na mysli" ...Czy do tego momentu jest wszystko jasne?

                            O ile tak, to kontynuuje: NIE ODPOWIADAM za to co ów pan uwaza za zaniedbanie, mogę się tylko DOMYSLAĆ, ze uwaza za nie ów brak dbałości o podkreslanie urody - bo ani niechłujstwa, ani braku higieny, ani widocznych oznak braku dbałości o zdrowie (ubytki w zebach, grzybica itp.) u pani nie widzę.
                            Mam nadzieję, ze jasno i klarownie wyłozylam Ci moje stanowisko Maju ...

                            Owszem, uważam, ze rezygnacja z poprawiania urody na ile to mozliwe w rozsadnych granicach sprzyja poważniejszemu wyglądowi i ja bym tego nie robiła i też nie podobają mi się takze mężczyźni tego nie robiący. Ale nie określiłabym tego jako zaniedbanie. Nie umiem więc odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo ono jest no w zasadzie nie do mnie, a do tego pana ...
                            • majaa Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 20:27
                              Dzięki za wyjaśnienia. No właśnie czytałam uważnie i odniosłam niestety wrażenie, że Twoje domysły względem poglądów pana na kwestię zaniedbania nie wzięły się z sufitu, tylko stąd, że patrzysz na to w podobny sposób. No tak mi to jakoś wyglądało, kiedy pisałaś o tej pani. Ale cieszę się, że się myliłam.
                              • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 10:28
                                Nie ma sprawy Majusmile Inna sprawa, ze ten przykład pokazuje, ze jednak pojęcie "zaniedbanie" nie jest ścisłe, a jego interpretacja bywa czysto subiektywna.
                                To mi przypomniało taką panią, koleżankę mojej mojej mamy ...Mama z nią miała częsty, acz nie jakiś bardzo czesty kontakt i po swoim powrocie od nas, a była tu z 3 miechy podczas rozmowy telefonicznej ze mną wyraziła niepokój o tę koleżankę ze właśnie "bardzo sie zaniedbała" ...I moja mama nie miała tu na mysli braku higieny, tylko właśnie zarzucenie przez owa panią czynności ze tak powie wokół siebie, które dla tej pani były od lat wielu - NORMALNYMI. Miała nosa, okazało się, ze pani wpadłą w depresję, na szczescie w porę udało się to wychwycić, ale owszem - zaniechanie normalnego dotychczas dbania o siebie może, acz nie musi zaraz, być oznaką depresyjnego obniżenia nastroju...

                                Maju nie zrozum mnie źle, ale ...No za czasów mego dzieciństwa kobieta w moim obecnym wieku, to byłą już ze tak powiem "matrona" - bardzo czesto siwa, albo szpakowata bez potrzeby czy chęci farbowania włosów, bez makijażu, nierzadko ubrana w jakieś bezkształtne ciuchy, nierzadko też ze sporą nadwagą - słowem "babcia" niezależnie od tego czy miała wnuki czy nie. Po prosu takie były czasy, taka mentalność - oczywiscie nie zawsze, nie wszedzie, ale piszę teraz ogólnie.

                                Dziś, cóż bywają panie w moim wieku będace babciami, pewnie rzadziej niż wówczas, bo już ich mamy statystycznie później zakładały rodziny niż swoi rodzice, a z kolei ich dzieci jeszcze później. Ale poza wyjątkami, jak włąsnie ta pani, nie spotykam wśród kobiet w okolicach tego wieku pań rezygnujących całkiem z poprawiania urody, a jeśli to jak wspomniałam bardzo sporadycznie i raczej wśród takich co cierpią niedostatek, niż wśród takich, które żyją na normalnym poziomie. BYĆ MOZE Maju dlatego niektózry taki stan jak tej pani uznają za zaniedbanie, bo generalnie znakomita większosc wokół jednak bardziej o siebie dba.
                                Ja sama złapałam się teraz na tym, że gdybym zaauważyła, że np. moja mama przestała się strzyc i farbować, zaczeła jakoś szaro buro ubierać itd. to własnie pomyślalabym z troską, że "się zaniedbałą" - bo jestem przyzwyczajona zwyczajnie do INNEGO, bardziej dopracowanego wizerunku mojej mamy - po prostu
                                • majaa Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 10:56
                                  Mówienie o zaniedbaniu w takim sensie, jak piszesz, czyli nagłe, niezrozumiałe zaprzestanie pewnych do niedawna oczywistych dla kogoś czynności jest dla mnie zupełnie zrozumiałe i oczywiste. Ale to ma całkiem inne znaczenie.
                                  Mnie chodziło o nazywanie zaniedbaniem faktu, że ktoś się nie maluje czy nie farbuje, bo zwyczajnie nie lubi, nie chce, nie widzi potrzeby i dobrze się czuje taki "sauté". Znam takich osób całkiem sporo i są to akurat głównie naukowcy. Po prostu nie przywiązują wagi do, jak to określiłaś, podkreślania urody, traktują to jak rzecz całkowicie zbędną.
                                  • baba67 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 11:11
                                    Bo zgłębianie wiedzy jest tak satysfakcjonujące że nie potrzeba dodatkowego żródła radości życia.
                                    Sama muszę wyglądać młodziej że względu na charakter pracy bo zamierzam pracować jeszcze z 10 lat co najmniej. Żadnych oponek, ciąż spożywczych, siwych pasemek, ciuchy (głownie lepsze lumpeksy) dobrane kolorystycznie i do figury . Jednak nie maluje się bo mojego typu urody makijaż nie odmładza raczej przeciwnie. Ale mina ludzi którym wspominam o wnuku-absolutnie bezcenna.
                                    • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 11:17
                                      No wiesz babo, tylko pogratulować smile - serio. Ja mam taką kolezankę, która ma 43 lata i lat temu 3 została babcią - miała wówczas 40- stkę. Sama młodo urodziła córkę, miała 18 lat, córka stosunkowo młodo jak na dzisiejsze czasy zostałą mamą - 22 lata. Jak ta kobitka komuś, kto jej nie zna za dobrze wspomina o wnuku, to albo stuka sie w czoło, albo autentycznie nie dowierza. Kobitka jakąś miss polonią nie ejst, ale jest szczupła i do tego zgrabna, ubiera sie stosownie do sylwetki, makijaż akurat ma dośc minimalistyczny, ale o siwych włosach zapomnij ...
                                    • aqua48 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 13:32
                                      baba67 napisała:

                                      > Ale mina ludzi którym wspominam o wnuku-absolutnie bezcenna.
                                      >
                                      Gratuluję Ci Babo, też jestem babcią i też ludzie patrzą na mnie z niedowierzaniem gdy o tym czasami wspominam. Ja używam i makijażu i farby do włosów, choć z tego ostatniego chciałabym zrezygnować, ale mój naturalny obecnie kolor typu - szara mysz polska, mi się nie podoba. Poczekam aż będę całkiem biała. Mam natomiast i kuzynki i koleżanki, które nie farbują włosów ani nie używają makijażu, a nie wyglądają wcale przez to na matrony, ani na kobiety zaniedbane. Wręcz przeciwnie, dobra fryzura, sylwetka, odpowiedni strój i przede wszystkim cel w życiu nie pozwalają "zmatronieć".
                                      • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 13:45
                                        Przepraszam Aquo, ale ...nie gniewaj się bozebroń ...Napisałaś ze wkrótce będziesz mieć 60 rocznicę ślubu, więc nawet jesli brałaś ślub w najmłodszym dopuszczonym wieku 16 lat, to masz 76 lat - tak wynika z obliczeń dośc prostych. Znam wiele osob wyglądających młodziej niż na swój wiek, ale jakoś nie wierzę, że pani 70++ budzi podziw z racji faktu, że jest już babcią ...Pani lat 40, 50 gdy wygląda znacznie młodziej niż tyle ile ma - owszem. Podkreślę raz jeszcze - nie pognieaj się, ale wydaje mi sie to na serio mało prawdopodobne - sorry. No cyba, ze źle przeczytałam liczbę lat od ślubu (raczej nie, bo rzuciłą mi się w oczy, ale róznie bywa), albo Ty zwyczajnie napisałaś przez przypadek - zawyżoną
                                      • baba67 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 14:17
                                        Dziękujęsmile.
                                        To zależy od odcienia siwizny , od koloru naturalnego też-Mama miała sol z pieprzem wiele lat i wyglądała bardzo dobrze -ja bym miała to co Ty. Najwazniejsza jest dobra sylwetka i energia w ruchach, tak myślę.
                                  • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 11:12
                                    majaa napisała:

                                    > Mówienie o zaniedbaniu w takim sensie, jak piszesz, czyli nagłe, niezrozumiałe
                                    > zaprzestanie pewnych do niedawna oczywistych dla kogoś czynności jest dla mnie
                                    > zupełnie zrozumiałe i oczywiste. Ale to ma całkiem inne znaczenie.



                                    No też ja temu nie zaprzeczam Maju smile

                                    > Mnie chodziło o nazywanie zaniedbaniem faktu, że ktoś się nie maluje czy nie fa
                                    > rbuje, bo zwyczajnie nie lubi, nie chce, nie widzi potrzeby i dobrze się czuje
                                    > taki "sauté". Znam takich osób całkiem sporo i są to akurat głównie naukowcy. P
                                    > o prostu nie przywiązują wagi do, jak to określiłaś, podkreślania urody, traktu
                                    > ją to jak rzecz całkowicie zbędną.


                                    Jak napisałam Maju, ja nie uwazam tego za zaniedbanie, acz sama bym tak nie robiła ...Natomiast nie mam wpływu na to, ze ktoś inny taką postawę za zaniedbanie - uwaza.
                                    Mam trochę smile kontaktów ze środowiskiem naukowym szczebla rrónego i jak widzę - stosunek do tej sparwy jest bardzo rózny, wiec nie powiedziałabym by bycie saute było domeną środowiska naukowego - ani kiedyś (np. gdy ja byłam studentką) ani teraz...Znam i znałam osoby z tego środowiska wrecz fanatycznie dbające o urodę, znam i znałam takie, które uwazały to za zbędne
                                    • znana.jako.ggigus Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 13:33
                                      Rozmaite dbanie o urode cechuje kazde srodowisko, ba nawet kazdy z nas mial i ma rozne fazy w swoim zyciu w tym obszarze.
                                      I co dla jednej osoby jest na granicy zaniedbania, dla innej to juz odwalenie sie a la szczur na otwarcie kanalu. I kazdy ma racje w swoim przypadku.
                                      Nie ma sensu wysnuwanie jakichkolwiek wnioskow co do tzw srodowisk, grup etnicznych czy plci.

                                      kora3 napisała:

                                      > Mam trochę smile kontaktów ze środowiskiem naukowym szczebla rrónego i jak widzę -
                                      > stosunek do tej sparwy jest bardzo rózny, wiec nie powiedziałabym by bycie sau
                                      > te było domeną środowiska naukowego - ani kiedyś (np. gdy ja byłam studentką) a
                                      > ni teraz...Znam i znałam osoby z tego środowiska wrecz fanatycznie dbające o ur
                                      > odę, znam i znałam takie, które uwazały to za zbędne
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
        • panna.ze.dworku Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 17:59
          1. Intuicja rzecz piękna, ale zakładam, że nie zapytana ne odpowiedziałaś swojemu koledze, że jego pani jest ograniczona intelektualnie i zaniedbana, tylko właśnie, że jakoś "instynktownie" i bezzasadnie nie przypadła ci do gustu? Bo w tym właśnie leży (moim zdaniem) gafa kolegi z postu startowego. Serio, po dwóch wyjściach np raz na lotki do klubu a raz na dużą imprezę typu koncert, z licznym towarzystwem podjęłabyś się ocenić, że ktoś, kogo znasz tak przelotnie "nie pasuje intelektualnie"? No, błagam cię...
          2. Na takich okazjach nie każdy prezentują swój intelekt w całej krasie, poza tym wystarczyłoby, by pani była niezbyt śmiała, nie odważna... Jest też możliwość, że tak bardzo chciała się spodobać przyjaciołom swojego ukochanego, tak bardzo jej zależało, że z obawy, by jakoś "nie podpaść" - właśnie głównie milczała... Podkreślę: nie wiem jak było, ale mogę przypuszczać różne.
          Jej "niby - zaniedbanie" to (jak sama piszesz) nie tyle tyle zaniedbanie co brak TWOIM (i tego kolegi - półgłówka) niezbędnych starań o upiększenie się. I nie, nie zgodę się z tobą, że "w pewnym wieku już woda i krem nivea nie wystarczają do ze tak powiem podkreślania urody" - po pierwsze wszystko zależy od typu urody, a po wtóre nawet nieużywanie tony kosmetyków i tapety, która można zdzierać szpachlówką nie czyni jeszcze kobiety zaniedbanej!

          Ergo - obaj panowie postąpili idiotycznie: pan pseudopartner jak przedszkolak sondujący co też jego kolega myśli o pani, a ów kolega - formułując tak krytyczne opinie na podstawie... właśnie w sumie bez podstaw.
          • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 04.07.18, 07:23
            Panno - zacząć należy od tego, ze ja nie miałam nic takiego jak napisałaś do powiedzenia o ówczesnej partnerce mego przyjaciela. Było - jak napisałam - nie polubilam jej, ale bez konkretnego powodu - czasem tak miewam wobec nowo poznanych ludzi, rzadko, ale z reguły moja intuicja mnie nie zawodzi. To nie jest mój kolega, tylko PRZYJACIEL i raz nie zakoczyło mnie wcale pytanie od niego, a dwa - owszem, GDYBYM miała o pani przekonanie ze jest ograniczona, czy jakakolwiek inna - powiedziałabym mu to zapytana. Nie miałam nic takiego do powiedzenia, więc powiedzialam tylko to co miałam - jak wyżej.
            Owszem, wg mnie po jednym czy dwóch spotkaniach mozna ocenić czyjs intelekt, nie jakoś dogłebnie zapewne, ale mozna. Jesli ktos niewiele się odzywa to osoba rozsądna nie oceni go na tym polu, bo ma za mało danych. Mnie np. trudno było po pierwszym spotkaniu powiedziec coś o moim przyszłym szwagrze- z dość oczywistej przyczyny. Odwiedzili z siostrą dom moich rodziców w swieta, gdzie ja przyjechałam na te swieta. On był tam gościem i też chyba z 3 czy 4 raz, ja no gosciem ale na prawach domownika, jeszcze rzadko odiwedzajacym. Po tym pierwszym spotkaniu mogłam o nim rzec bardzo niewiele - miły facet i tyle. Bo i dlaczego miałby byc niemiły w domu rodziców swojej kobiety, w świeta smile ...Nic bliżej nie moglam o nm po tym spotkaniu powiedzieć ...

            Co do reszty - no jesli ktoś uwaza, ze podkreślanie urody to "tony kosmetyków i tapety" to rzeczywiscie, lepiej by nie starał się tej urody podkreślać, bo efekt będzie pewnie nie najlepszy. Kolega powiadasz jest półgłówkiem, bo mu się jakaś pani nie podoba wizualnie i ZAPYTANY oraz dociskany o tym powiedział? No mozna i tak, mozna udawać, ze wszyscy nam się podobają (dośc dziwne powiem), albo udawać, ze się wcale czyjegoś wyglądu nie dostrzega ...
            • baba67 Re: Szczerośc nie poplaca? 04.07.18, 08:56
              Kolega nie jest półgłówkiem to nie ta kategoria zachowań na pewno natomiast nie jest urodzonym dyplomatą hehe. Bo nie musiał się panią zachwycać, mógł wyrazić swoje zdanie inaczej, np. pani nie jest w moim typie, sam bym się nie zainteresował ale skoro ty się zainteresowałeś znaczy że w Twoim jest i gra gitara.Pani poinformowana (pies z kotem wiedzą po co) że nie jest w typie kolegi na pewno by się nie obraziła. Jeśli chodzi o intelekt można powiedzieć że tematy na które pani konwersowała szczególnie mnie nie zainteresowały zatem chyba wspólnego języka bym z nią nie znalazł ale ty najwyrażniej znalazłeś.
              Gdybym była facetem kawe na ławę wywaliłabym tylko w jednym wypadku- pomroczności spermatoidalnej przyjaciela-pani typu plastikowy glonojad wydająca z siebie jakieś pomiaukujące dźwięki rezonujące dość dobrze z powodu pustych przestrzeni między uszkami,
              • kora3 Re: Szczerośc nie poplaca? 04.07.18, 09:05
                Babo, ja przy tej rozmowie nie bylam ...Jednak, mowa o bliskich kolegach i dociskaniu..."Nie podoba mi się" "Dlaczego?" - być moze tak było Babo. Nie pojmuję zupełnie jako i Ty w jakimż to celu pan poinformował partnerkę o słowach kolegi, które de facto z niego - wycisnął. Zachowanie się źle zarówno wobec niej, bo sprawił jej pewnie zwyczajnie przykrość, jak i wobec kolegi, na którym wymógł szczerą odpowiedź, a następnie ją powtórzył osobie trzeciej. Tak się nie robi po prostu
                • baba67 Re: Szczerośc nie poplaca? 04.07.18, 10:32
                  Dlaczego?-no nie w moim typie, mnie się podoba na przykład pani w typie Meryl Streep ?Krystyny Jandy itp nie wiem dlaczego pani mnie nie kręci bo tego się nie wie.
                  Mnie na przykład kompletnie nie kręcił Clooney a za to bardzo Dan Aykroyd zdecydowanie mniej od niego urodziwy.
    • majaa Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 11:45
      Powtarzanie swojej partnerce, co sądzi o niej taki czy inny kolega, to dla mnie jakiś kosmos. Takie zachowanie jest usprawiedliwione w wieku przedszkolnym, ale nie u dorosłych ludzi, moim zdaniem.

      A co do wyrażania swojej opinii o kimś, to ja jednak zalecałabym ostrożność. W takich kwestiach jest bardzo łatwo o urazę. Nawet najlepsze intencje i szczera troska mogą w efekcie zostać źle odebrane.
      • baba67 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 12:50
        Na miejscu tej pani dałabym sobie z panem spokój. Mentalnie Krasnal. jeszcze pytanie kolegi o zdanie zdarza się gronie 20to ew wczesnych 30latków-ok, taki lajf, to powtarzanie negatywnej opinii partnerce pani-nie pojmuje w jakim celu, chyba ża pan toksyczny po prostu lubi sprawiać ludziom przykrość,skłócać i mącić.
        • positronium Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 13:18
          baba67 napisała:

          > jeszcze py
          > tanie kolegi o zdanie zdarza się gronie 20to ew wczesnych 30latków-ok, taki la
          > jf, to powtarzanie negatywnej opinii partnerce pani-nie pojmuje w jakim celu, c
          > hyba ża pan toksyczny po prostu lubi sprawiać ludziom przykrość,skłócać i mącić

          Dokładnie. Dziwne zachowanie, ciekawe w jakim celu to drążenie?
        • aqua48 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 13:38
          baba67 napisała:

          >pan toksyczny po prostu lubi sprawiać ludziom przykrość,skłócać i mącić

          Hmm, też jestem podobnego zdania. Bo tak naprawdę w jakim celu powtórzył wybrance serca te niesympatyczne uwagi?
    • kemstowicz Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 12:45
      Kolega postąpił prawidłowo. Powiedział prawdę mocno o nią wypytywany. Pan okazał się ćwokiem, który nie umie dochować sekretu i wypaplał wszystkie babie. Dla mnie taki mężczyzna od razu do skreślenia z listy nawet dalekich znajomych.
        • aqua48 Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 13:34
          Ja raz powtórzyłam co wiedziałam o koledze, gdy wypytywała o niego przyjaciółka chcąca nawiązać z nim współpracę. Cóż, mimo, że kolega ów towarzysko jest uroczy, po przedstawieniu jej jak najbardziej suchych faktów o które o koledze wiedziałam, przyjaciółka dała sobie z tą współpracą spokój. I jestem zdania że oszczędziła wiele pieniędzy i nerwów. Tak, że z wypytywaniem i powtarzaniem rozmaitych rzeczy bywa różnie.
      • znana.jako.ggigus Re: Szczerośc nie poplaca? 02.07.18, 13:34
        jest jeden, skuteczny sposob na zachowanie sekretu i jest to metoda ponad podzialami plciowymi - nalezy nikomu o tym nie mowic.

        kemstowicz napisał:

        > Pan okazał się ćwokiem, który nie umie dochować sekretu i wypaplał wszystkie babie. Dla
        > mnie taki mężczyzna od razu do skreślenia z listy nawet dalekich znajomych.
      • jolanta4447 Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 01:55
        kemstowicz napisał:

        > Kolega postąpił prawidłowo. Powiedział prawdę mocno o nią wypytywany. Pan okazał się ćwokiem, który nie umie dochować sekretu i wypaplał wszystkie babie. Dla mnie taki mężczyzna od razu do skreślenia z listy nawet dalekich znajomych.


        Ja w ogóle nie mogę pojąć, jak zaangażowany / zakochany pan może się pytać innych o opinię o swojej partnerce.

        Pasuje mu, wiąże się z nią? - po co jeszcze szukać potwierdzenia u innych ludzi?
        Skoro kochają się, to cudze opinie niepotrzebne, chyba, że powszechnie wiadomo, że to morderczyni, łowczyni majątków i trzykrotna wdowa smile

        Druga sprawa, to przekazywanie partnerce tamtych opinii - poniżej zera, a nawet minus absolutny.
        • reinadelafiesta Re: Szczerośc nie poplaca? 03.07.18, 08:03
          @Kora
          Sama nazywasz " panem" partnera pani , a pytanego o opinię - kolegą. Jakoś ich w końcu musiałaś rozróżnić i zrobiłaś to bardzo zręcznie w ten sposób. Tak więc - co wydawało mi się jasne- pytałam o partnera kobiety, bo to on się zachował infantylnie. Ale oczywiście domyślam się, że przynajmniej formalnie nie jest już przedszkolakiem, pytanie było retoryczne. A że Twoja historia pokazuje, że należy trzymać raczej język za zębami to już powiedziałam.
    • kora3 Moje drogie Panie - technicznie :) 04.07.18, 08:25
      Zwracam się do pań, bo chyba w tym wątku jedynie panie sie wypowiadały, o ile nie tylko, to z góry przepraszam panów ...
      Pozwalam sobie na ten post, bo widzę, że nie da się oględnie pewnych rzeczy przedstawić i trza kawę na ławę, zeby być dobrze zrozumianymsad Mam nadzieję, ze nikt nie dozna jak gdzie indziej szoku z obrzydzenia smile

      Napisałam w którymś poscie wyjaśniając o co mogło znaczyć "zaniedbana" w słowach kolegi - że w pewnym wieku już woda i krewm nivea nie wystarczają ...Wielce to niektóre z Was oburzyło, czy też poruszyło ...Było coś o tonach kosmetyków, szpachlach smile No to muszę być brutalna i napisać prosto z mostu.

      Choć w młodości też niektórzy mają problemy z cerą, to w pewnym wieku u pań (nie, nie jestem mizoginką, ani nie deprecjonuję kobiet) pojawiają się związane zwyczajnie z hormonami problemy z cerą, a także problemy z kolorytem cery, których wcześniej nie było bywa też ze pojawiaja się tendencja do pękania naczynek krwionośnych, której wczesniej nie było, albo była znacznie mniejsza.
      No tak nas natura "zrobiła" - sorry. Podobnie - w okolicach pewnego wieku pojawia sie też niechciane owłosienie na twarzy, którego wcześniej nie było, albo było minimalne. Mozna to oczywiście z dumą nosić, ale raczej no w naszej kulturze zarost na twarzy kobiety nie jest codziennością i nie jest też pozytywnie postrzegany - sorry, takie mamy realia.

      W pewnym wieku bywa zaczynają siwiec nie tylko włosy na głowie, ale także np. brwi - i o ile włosy na glowie siwieją dośc naturalnie w sensie wyglądu, to brwi bywa - pojedynczo i powoduje to dziwny ich wygląd, jakby czesci nie było po prostu. Być moze Wam takie coś się podoba, ale raczej nie jest to standard urody - po prostu.

      Nieładna cera, niefajne włosy, naczynka, przebarwienia, nieregularny kształt brwi czy zbędne owłosienie mogą sie oczywiscie zdarzać także u młodych kobiet i zdarzają, ale u pań w pewnym wieku zdarzają sie po prostu czesciej i także u takich, które wczesniej z tym problemu nie mialy.
      No i są dwa wyjścia: albo to jakoś kamuflować, usuwać, albo z dumą nosić będąc ponad to...To drugie wyjście niestety powoduje, że można być odebraną (bo teraz mowa o paniach), jako osoba się zaniedbująca. I tak, mozna mieć pretensje do natury, jak kto woli Boga - że tak sie dzieje w pewnym wieku naturalnie u czesci pań, mozna też mieć pretensje do społeczeństwa, że taki a nie inny ma obraz kobiety atrakcyjnej czy zadbanej - np.bez wąsików.

      Chciałam uniknąć szczegółow, ale przepraszam, nie dało się sądzac po niektórych wpisach
      • znana.jako.ggigus Re: Moje drogie Panie - technicznie :) 04.07.18, 09:53
        Standardy, ja rozumiem, ale a) standardy ulegaja zmianie i b)co komu do cudzych naczynek/wasika/kolorytu twarzy/siwych brwi/siwych wlosow.
        Nie chcesz miec czegos z ww listy, to kamufluj, ale nie wymagaj kamuflazu od innych.
        Zyj i daj zyc innym.
        Przyslowie tureckie - kto traci czas na zycie innych, nie ma go(czasu) na siebie.

        kora3 napisała:

        > pojawiają się związane zw
        > yczajnie z hormonami problemy z cerą, a także problemy z kolorytem cery, któryc
        > h wcześniej nie było bywa też ze pojawiaja się tendencja do pękania naczynek kr
        > wionośnych, której wczesniej nie było, albo była znacznie mniejsza.
        > Podobnie - w okolicach pewnego wieku pojaw
        > ia sie też niechciane owłosienie na twarzy, którego wcześniej nie było, albo by
        > ło minimalne. Mozna to oczywiście z dumą nosić, ale raczej no w naszej kulturze
        > zarost na twarzy kobiety nie jest codziennością
        > W pewnym wieku bywa zaczynają siwiec nie tylko włosy na głowie (...) Być moze Wam takie coś się podoba, ale raczej nie jest to standard urody
        > - po prostu.
        >
        > Nieładna cera, niefajne włosy, naczynka, przebarwienia, nieregularny kształt br
        > wi czy zbędne owłosienie mogą sie oczywiscie zdarzać także u młodych kobiet i z
        > darzają, ale u pań w pewnym wieku zdarzają sie po prostu czesciej i także u t
        > akich, które wczesniej z tym problemu nie mialy.
        > No i są dwa wyjścia: albo to jakoś kamuflować, usuwać, albo z dumą nosić będąc
        > ponad to...To drugie wyjście niestety powoduje, że można być odebraną (bo teraz
        > mowa o paniach), jako osoba się zaniedbująca. I tak, mozna mieć pretensje do n
        > atury, jak kto woli Boga - że tak sie dzieje w pewnym wieku naturalnie u czesci
        > pań, mozna też mieć pretensje do społeczeństwa, że taki a nie inny ma obraz ko
        > biety atrakcyjnej czy zadbanej - np.bez wąsików.
        >
        > Chciałam uniknąć szczegółow, ale przepraszam, nie dało się sądzac po niektóryc
        > h wpisach
        >
        >
        >
        >
      • baba67 Re: Moje drogie Panie - technicznie :) 04.07.18, 12:01
        Pełna zgoda. szczególnie że w tej chwili przyzwoitej jakości kosmetyki pielęgnacyjne, balsamy koloryzujące i korektory to nie jest duży wydatek. To kobiety sprawa czy chce wyglądać jak własna babcia czy nie ale niech nie ma pretensji że jest tak odbierana,
        • kora3 Re: Moje drogie Panie - technicznie :) 04.07.18, 12:08
          Babo, no toż włsnie o to szło - mnie tam litto, jak ta pani wygląda, mam z nia stycznośc tylko zawofową, nie smierdzi, to niech sobie wygląda jak chce. Ale no mam oczy i widzę i we mnie pani wzbudza negatywny odbiór estetyczny, no sorry. Zachowuję to dla siebie oczywiscie, bo nie mam potrzeby czy chęci o tym z kimkolwiek gadać. Ale fakt jest faktem i nic dziwnego, że ktoś ją odbiera jako zaniedbaną, czy zadbaną inaczej

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka