Dodaj do ulubionych

Po przejściu na emeryturę ...

05.07.18, 05:00
Kilka razy spotkałam się z byłymi pracownicami z byłej pracy przy różnych okazjach (Dzień Kobiet, spotkanie emerytów, impreza u dobrej koleżanki z pracy z ich też udziałem).

Byłam szefem działu technicznego na stanowisku kierowniczym i z tymi osobami miałam sporadyczny kontakt (panie z księgowości, administracji czy sprzedaży).

Zawsze byłyśmy na 'pani', w sumie znałyśmy się z widzenia i nielicznych spraw do załatwienia, choć 'Dzień dobry' zawsze było, to jasne. Żadna nie była mi bliska ani ja jej, nawet nie pamiętam jak ma na imię czy nazwisko - ot bardzo daleka współpracowniczka sporadycznie w służbowym kontakcie.

Nagle na spotkaniu emerytów (one też już na emeryturze) czy przypadkiem na ulicy, te osoby mówią mi na "Ty".
Jestem zdziwiona, reaguję neutralnie, nie nadymam się, ale też nie 'tykam' tylko odpowiadam bezosobowo, bo nawet 'Ty' nie przechodzi mi przez gardło, a nawet nie pamiętam nazwiska.

Czy to jest jakaś norma, zwyczaj, którego nie znam? Czy przyjęte jest, że emeryci są ze sobą per 'Ty', choć wcześniej nigdy nie byli?
Czy taka pani szeregowa księgowa czy zaopatrzeniowiec do byłego dyrektora na emeryturze też mówi per 'Ty'? Wątpię.

A może w ten sposób chce okazać sympatię, choć w czasie pracy nie miała okazji lub nie umiała?
A może to tylko w mojej byłej firmie takie zwyczaje?

Mnie to się nie podoba, bo jeśli przez 32 lata pracy ledwo się znałyśmy, byłyśmy w różnych działach i na różnych poziomach, to emerytura niczego nie zmieniła. Prawie ich nie znam.
Oczywiście korona mi z głowy nie spada i nie obruszam się, ale nie potrafię obcej w sumie osobie odpowiadać w ten sam sposób. Może dziwna jestem.
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 06:58
      Może to na tej samej zasadzie co w kręgach studenckich czy ogólnie młodzieży? Tam też wszyscy się "tykają"? Więc może i emeryci dochodzą do wniosku że wraz z osiągniąciem pewnego wieku, gdy życie zawodowe mają już za sobą, mogą sobie pozwolić na taryfę ulgową i konwenansami nie zawracać sobie głowy? Jeśli to "ty" jest w sympatycznej, przyjacielskiej formie stosowane, to może nie warto się oburzać? Tym bardziej, jeśli kontakty z tymi osobami odbywają się na płaszczyźnie towarzysko-rekreacyjnej. Ja bym tam na Twoim miejscu zeszła z pomnika wink . Jakie znaczenie ma teraz, co kiedyś robiłaś zawodowo? Im więcej ma się w swoim otoczeniu przychylnych, serdecznych ludzi tym chyba lepiej? Po co stwarzać dystans na siłę ?
          • ola5488 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 07:58
            Oczywiście. Ja rozumiem Jolantę, że może sobie tego nie życzyć (kwestie zawodowe nie mają związku), bo często sama muszę kombinować jak zachować dystans tam, gdzie wolę mieć oficjalne relacje. A to bywa trudne, aby nie urazić drugiej strony. I to miał na celu mój komentarz-aby nie przekonywać kogoś, kto mimo dobrych intencji czy kulturalnej formy WOLI pozostać per pan/pani.
          • panna.ze.dworku Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 08:36
            Nie zgodzę się, że ważne są intencje. Ważna jest wola OBU stron! I, powiedzmy, można RAZ spróbować takiego "ogólnego" przejścia na "ty", ale jeśli druga strona ewidentnie tej formy nie przyjmuje - należałoby natychmiast (albo jeszcze szybciej!) wrócić do "pani".
            Panie "tykające" popełniają zdecydowanie faux-pas. I tu nie ma miejsca na polemikę. No, ale ja z frakcji nietykającej i nie lubiącej tego ogólnego "tykania" w żadnym kręgu, a już zwłaszcza w kręgach "pracowo - służbowych".
            • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 10:59
              oczywiscie ze wazna jest wola, przeciez nikt Jolanty nie zmusza.
              Sa sposoby na przywrocenie drugiej strony do porzadku - np. zdziwiony wyraz twarzy, krotka pauza w rozmowie.



              panna.ze.dworku napisała:

              > Nie zgodzę się, że ważne są intencje. Ważna jest wola OBU stron! I, powiedzmy,
              > można RAZ spróbować takiego "ogólnego" przejścia na "ty"
              > Panie "tykające" popełniają zdecydowanie faux-pas. No, ale ja z frakcji nietykającej i nie lubiącej tego ogólnego "tykania" w
              > żadnym kręgu, a już zwłaszcza w kręgach "pracowo - służbowych".
              >
      • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 10:48
        Widzisz Aquo, mierzysz ludzi swoją miarą, sama zapewne zreflektowałabyś za swoją poufałość może nawet przeprosiła, albo poprawiła się z "ty" na "pani" i obie strony nie wracałyby do tematu, wiedząc o co chodzi.

        Jednak ludzie nie są aż tak spostrzegawczy, albo nie chcą być.

        Bo Jolanta może zastosować tę zasadę i zwracać się na "pani" nawet podkreślać i akcentować ten zwrot aby uwydatnić jej intencję, a mimo to może odbić się o ścianę, panie będą udawać, że nie slyszą i nadal "tykać", albo ostentacyjnie i z pewną doza natarczywości bedą próbowaly to Jolancie wyperswadować, np "Jola, no coś ty! Czemu tak sztywno, daj spokój, skończyła się relacja slużbowa, zaczął się grunt prywatny, nie wyglupiaj sie z tym paniowaniem, Wanda jestem!".

        Jeśli Jolanta będzie dalej obstawać przy swoim, panie nawet mogą strzelić focha.

        Oczywiście, uważam, że to te panie postępują niezgodnie z sv, bo powinny najpierw zaproponować , a sv przewiduje także grzeczną odmowę, oraz nie powinno być fochów za odmowę.
    • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 08:17
      Jest ty sympatyczne i ty bezpardonowe, czasem trudno odroznic.
      Gdzie mieszkam, jest pare knajp, gdzie sie z obcymi ludzmi przechodzi na ty i to jest w porzadku (goscmi sa i starsi i mlodzi ludzie) czy tez jest pare sklepow i miejsc, gdzie tykaja i nie jest wcale mlodziezowe.


      Wg mnie po latach wspolnej pracy, a teraz na emetyturze bez zaleznosci, ukladow mozna po prostu sie tykac.


      jolanta4447 napisała:
      > Zawsze byłyśmy na 'pani', w sumie znałyśmy się z widzenia i nielicznych spraw d
      > o załatwienia, choć 'Dzień dobry' zawsze było, to jasne. Żadna nie była mi blis
      > ka ani ja jej, nawet nie pamiętam jak ma na imię czy nazwisko - ot bardzo dalek
      > a współpracowniczka sporadycznie w służbowym kontakcie.
      >
      > Nagle na spotkaniu emerytów (one też już na emeryturze) czy przypadkiem na ulic
      > y, te osoby mówią mi na "Ty".
      > Jestem zdziwiona, reaguję neutralnie, nie nadymam się, ale też nie 'tykam' tylk
      > o odpowiadam bezosobowo, bo nawet 'Ty' nie przechodzi mi przez gardło, a nawet
      > nie pamiętam nazwiska.
      >
      > Oczywiście korona mi z głowy nie spada i nie obruszam się, ale nie potrafię obc
      > ej w sumie osobie odpowiadać w ten sam sposób. Może dziwna jestem.
      > Co myślicie?
      >
      >
      >
      • alexxa6 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 08:28
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Jest ty sympatyczne i ty bezpardonowe

        To właśnie miałam na myśli. Inaczej odbierze się, gdy dawny współpracownik z którym nigdy na ty się nie było, łupnie nas z rozmachem dłonią w plecy, poklepie nas protekcjonalnie po policzku i rzuci odzywką, " no! ale się stara puzdernico posunęłaś w latach" a inaczej, gdy poda rękę na przywitanie i powie: " o! jak miło cię po tylu latach spotkać". Lub coś w tym stylu.
        • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 08:31
          hihi!
          Pieknie napisane!
          alexxa6 napisała:

          Inaczej odbierze się, gdy dawny współpracownik z kt
          > órym nigdy na ty się nie było, łupnie nas z rozmachem dłonią w plecy, poklepie
          > nas protekcjonalnie po policzku i rzuci odzywką, " no! ale się stara puzdernico
          > posunęłaś w latach" a inaczej, gdy poda rękę na przywitanie i powie: " o! jak
          > miło cię po tylu latach spotkać". Lub coś w tym stylu.
      • aqua48 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 09:37
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Jest ty sympatyczne i ty bezpardonowe, czasem trudno odroznic.

        Nie ma żadnego obowiązku zgadzać się na "ty", nawet sympatyczne. A przechodzenie na takie poufałe zwroty "z automatu", bo obie są emerytkami, co niby ma zrównywać ich status, a bez pytania czy druga osoba się na to zgadza jest zwyczajnie niegrzeczne.
        • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 09:52
          nie pisalam o obowiazku, a o genezie.
          Roznic w statusie, tym bardziej na emeryturze, ja tutaj nie widze - pracy w jednej fimie ponad 30 lat, moze stworzyc pewna zazylosc. Jak widac, tyle czasu to niekoniecznie zazylosc po obu stronach. Ot komunikacja miedzyludzka i jej niuanse

          aqua48 napisała:

          > Nie ma żadnego obowiązku zgadzać się na "ty. A przechodzeni
          > e na takie poufałe zwroty "z automatu", bo obie są emerytkami, co niby ma zrówn
          > ywać ich status, się na to zgadza jest zwyczajnie
          > niegrzeczne.
        • alexxa6 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 10:02
          aqua48 napisała:


          > Nie ma żadnego obowiązku zgadzać się na "ty", nawet sympatyczne.

          Masz rację Aquo. Podchodząc do sprawy zasadniczo, rzeczowo, tak właśnie powinno być.Najpierw powinno paść pytanie czy grzeczna propozycja tykania. Obojętnie jaką funkcje pełniło się w życiu zawodowym. Tak samo były zwierzchnik nie powinien tykać z automatu emerytowanej sprzątaczki, czy księgowej.Ale czasem w życiu są sytuacje że to tykanie jest czymś tak oczywistym i naturalnym że sprzeciwianie się i upieranie na formalne "panowanie" nie jest dobrze widziane i źle o takim "formaliście" świadczy. Np. grupa ludzi, dorosłych, związana wspólnym hobby, organizująca wspólnie jakieś przedsięwzięcia, spotykająca się regularnie, czyli wszystko co jest związane z przyjemną, rozrywkową stroną życia. W takiej wspólnocie, gdy wszyscy są na ty, osoba która chce brać udział a upiera się żeby mówić do niej pan/pani i sama też nie chce tykać pozostałych nie będzie pasowała do takiej grupy bo stwarza niepotrzebny dystans.
          • aqua48 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 13:16
            alexxa6 napisała:

            >W takiej wspó
            > lnocie, gdy wszyscy są na ty, osoba która chce brać udział a upiera się żeby mó
            > wić do niej pan/pani i sama też nie chce tykać pozostałych nie będzie pasowała
            > do takiej grupy bo stwarza niepotrzebny dystans.

            Zgoda, zwróć jednak uwagę, że tu nie ma mowy o takiej grupie. Poza tym i wchodząc do takiej grupy jesteśmy zaznajamiani z regułami w niej panującymi i godzimy się np. na to obustronne tykanie lub nie. Sytuacja opisana jest jednak zupełnie inna.
            • alexxa6 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 14:46
              aqua48 napisała:


              > Zgoda, zwróć jednak uwagę, że tu nie ma mowy o takiej grupie. Poza tym i wchodz
              > ąc do takiej grupy jesteśmy zaznajamiani z regułami w niej panującymi i godzimy
              > się np. na to obustronne tykanie lub nie. Sytuacja opisana jest jednak zupełni
              > e inna.

              Wydaje mi się, że jeszcze za wcześnie na spekulacje czy jest tak czy inaczej. Bazując na masie poprzednich problemów Jolanty, można się spodziewać że w miarę rozwoju wątku, dojdą nowe, nam jeszcze nie znane informacje wink i sytuacja się zmieni. Ja zrozumiałam, na chwilę obecną, że Jolanta często i intensywnie bierze udział w grupowych spotkaniach towarzyskich wspólnie z jej byłym koleżeństwem z pracy.
              • panna.ze.dworku Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 08:47
                "Ja zrozumiałam, na chwilę obecną, że Jolanta często i intensywnie bierze udział w grupowych spotkaniach towarzyskich wspólnie z jej byłym koleżeństwem z pracy" - Widzisz, a ja zrozumiałam, że takie spotkania mają miejsce np kilka (cztery - pięć) razy do roku, plus może kilka sporadycznych spotkań z paniami na ulicy i tyle.

                I dlatego właśnie ją to "tykanie" dziwi i zniesmacza - zapewne, gdyby stale brała udział w "kręgu towarzyskim" - to byłaby z paniami na ty bez względu na wcześniej pełnione służbowo funkcje.

                A na marginesie - mówienie "na ty" nijak nie świadczy ani o zażyłości ani o sztywności. Mam przyjaciółkę - tak, PRZYJACIÓŁKĘ, wielokrotnie sprawdzoną w przeróżnych, często trudnych, sytuacjach życiowych, która poznałam w miejscu praca, sporo ode mnie starszą - gdy się poznałyśmy byłyśmy, oczywiście, na "pani". Z upływem lat zażyłość rosła, a w naszym "nazewnictwie" nic się nie zmieniło - nadal jesteśmy na pani - i nijak nam to nie wadzi! smile
                • basia_styk Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 21:58
                  panna.ze.dworku napisała:

                  > A na marginesie - mówienie "na ty" nijak nie świadczy ani o zażyłości ani o szt
                  > ywności. Mam przyjaciółkę - tak, PRZYJACIÓŁKĘ, wielokrotnie sprawdzoną w przeró
                  > żnych, często trudnych, sytuacjach życiowych, która poznałam w miejscu praca, s
                  > poro ode mnie starszą - gdy się poznałyśmy byłyśmy, oczywiście, na "pani". Z up
                  > ływem lat zażyłość rosła, a w naszym "nazewnictwie" nic się nie zmieniło - nada
                  > l jesteśmy na pani - i nijak nam to nie wadzi! smile
                  >
                  Podniosło mnie na duchu to, co napisałaś smile Mam w pracy kolegów, z którymi znam się już dobrze ponad paręnaście lat i dalej nie umiem z nimi przejść na ty. Mimo obopólnej sympatii, szacunku i ogólnie bardzo dobrych kontaktów. Nawet ostatnio nad tym myślałam i miałam nadzieję przy okazji bardziej towarzyskiej rozluźnić się nieco (przy pomocy znanego "wyciągu" z winogron) i załatwić wreszcie sprawę. I, za przeproszeniem, kicha, dalej nie dałam rady. Jakaś wbudowana blokada w mózgu albo co sad

                  Natomiast nie miałam żadnych problemów z przejściem na ty z kolegami, którzy sami mnie zaczęli tykać, jakoś tak samo z siebie to wyszło i wszyscy są zadowoleni.
                  • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 12:06

                    I ja też nigdy nie twiedziłam, że ty to zażyłość, bez przesady.
                    Mam wiele koleżanek mojej mamy, które po mojej maturze (lata temu) zaproponowały mi ty, no bo się zrównałyśmy, Nie dałam wówczas rady walić im na tyi tak teraz mamy - one mi ty, ja im pani i jakoś styka.
                    Fajne kobitki są, przyzwyczaiłam się.


                    > panna.ze.dworku napisała:
                    >
                    > > A na marginesie - mówienie "na ty" nijak nie świadczy ani o zażyłości ani
                    > o szt
                    > > ywności. Mam przyjaciółkę - tak, PRZYJACIÓŁKĘ, gdy się poznałyśmy byłyśmy, oczywiście, na "pani"


                    basia_styk napisała:
                    > Podniosło mnie na duchu to, co napisałaś smile Mam w pracy kolegów, z którymi znam
                    > się już dobrze ponad paręnaście lat i dalej nie umiem z nimi przejść na ty.
                    >
                    > Natomiast nie miałam żadnych problemów z przejściem na ty z kolegami, którzy sa
                    > mi mnie zaczęli tykać, jakoś tak samo z siebie to wyszło i wszyscy są zadowolen
                    > i.
    • reinadelafiesta Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 11:22
      @Jolanta
      Mam pytanie. Czy gdyby to były Twoje współpracownice na podobnym szczeblu w hierarchii zawodowej, to czy Twoje podejście byłoby inne? Chodzi mi o to, że zastanawiam się, co jest konkretnie przyczyną Twojej niechęci. Czy sama bliższa nieznajomość tych pań? Czy fakt, że przechodząc z Tobą na ty, niejako zrównały Wasz status? Bo z jakiegoś powodu zaznaczyłaś, kim byłyście w pracy?
      Odpowiadając już konkretnie na Twoje pytanie. Nie spotkałam się z takim zachowaniem. Być może rzeczywiście zadziałała zasada, że w pracy stałaś wyżej, nie wypadało, nie było zwyczaju czy okazji do przechodzenia na ty. Ale teraz jesteście takie same emerytki, ta sama grupa społeczna, więc wzorem studentów panie zaczęły mówić po imieniu. Co bym zrobiła? Zastanowiłabym się, co mi sprawi większy dyskomfort: danie do zrozumienia że sobie nie życzysz (z wszystkimi konsekwencjami); wieczne lawirowanie żeby uniknąć poufałej formy; czy zmuszenie się do mówienia po imieniu. I wybrałabym mniejsze zło.
      • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 11:34
        to samo pytanie tez chcialam zadac.
        Autorka postu podkreslala roznice w statusie w obrebie firmy, a rzecz dotyczy kontaktow poza praca.


        reinadelafiesta napisała:

        > @Jolanta
        > Mam pytanie. Czy gdyby to były Twoje współpracownice na podobnym szczeblu w hie
        > rarchii zawodowej, to czy Twoje podejście byłoby inne? Chodzi mi o to, że zasta
        > nawiam się, co jest konkretnie przyczyną Twojej niechęci. Czy sama bliższa nie
        > znajomość tych pań? Czy fakt, że przechodząc z Tobą na ty, niejako zrównały Was
        > z status? Bo z jakiegoś powodu zaznaczyłaś, kim byłyście w pracy?
        > >
    • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 11:26
      Jolanto, rozumiem Cię, i znam Twój "ból".
      O ile pracując w kilku firmach, w większości z nich była zasada bycia na "ty" bezwzględnie każdy z każdym, nie bacząc na wiek, płeć, stanowisko, staż pracy i to w moim mniemaniu było wygodne, o tyle np w życiu prywatnym nie zawsze bycie na "ty" jest mi na rękę.

      Cenię sobie takie zasady kultury gdzie jest zwrot na pan, pani i cenię sobie sposb obustronnego przechodzenia na ty, czyli propozycja, zgoda lub odmowa i przyjecie tego stanu rzeczy jako czegoś oczywistego, bez fochow, przymusu bądź przyklejania łatki osoby z kijem w tyłku, albo jeszcze narzucania tylko jednostronnego tykania.

      Niestety, też w życiu trafiłam na osoby, które bez uprzedniej propozycji tykaly, a ja miałam identyczny dylemat, co począć...
      Bo zdarzało sie, że po zwróceniu uwagi otrzymałam w zwrocie focha i określenie "panusi z kijem w du...".

      Szczerze, to nie mam pomysłu jak to rozwiązać, i po prostu przyjełam taktykę dostosowania się i odwzajemnienia tym samym. Nie zawsze jest mi to w smak, bo np nie mam ochoty spoufalać się w ten sposób z niektórymi sąsiadami, bo niestety wiem, że dla nich przejście z,pan, pani na ty to już zmiana relacji na bardziej śmiale i ingerujące, w takie zacieśnienie więzi.

      Twoja sytuacja jest nieco inna, nie będziesz tych pań regularnie spotykać tak jak sąsiadów, więc może po prostu się dostosować?
      Nie wiem, najgorsze jest to, że spora czesć ludzi zamiast pomyśleć, że przekracza granice i po uświadomieniu ich wycofać się i z honorem przyjać odmowe, to jeszcze odkręcają kota ogonem i z nas robią dziwolągow z tym przysłowiowym kijem sad
      • droch Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 14:36
        To oznacza ni mniej ni więcej tyle, że norma kulturowa ewoluuje i dla wielu mówienie po imieniu w sytuacjach niezawodowych absolutnie nie oznacza zacieśnienia więzi czy nie świadczy o bliskości relacji.
        Sama słusznie zauważyłaś, że osoby obstające przy formalnej formie zwracania się zajmują miejsce na marginesie grupy towarzyskiej.
        • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 14:59
          Droch, i wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że jeszcze jest rzesza ludzi u których pokutuje przekonanie, że wraz z chwilą przejścia na wygodniejszą formę komunikacji (na ty, po imieniu), zmienia się status relacji, ze zwykłej np sąsiedzkiej znajomości na wręcz koleżeństwo, a uświadamianie takiego osobnika, że nie zmieniło to absolutnie niczego poza formą gramatyczną spotyka się często z fochem i przypięcuem nam łatki gbura.
          Dlaczego w pracy mi to nie wadziło? Ano dlatego, że nikt tego tak nie pojmowal, z dyrektorem całego obszaru europejskiego byłam na ty "Wojtku", i co z tego? Nic, to nadal był mój dyrektor, więc poza grzecznościową i służbową wymianą zdań, żadne z nas nie wkraczało do strefy prywatnej tego drugiego. Każdy znał swoje miejsce, podwładnego i przełożonego.

          A w Polsce jeszcze niestety jest ten trend, że z chwilą zmiany formy gramatycznej w komunikacji zmieniają się zasady tej znajomości. Otoż, nie, nie zmieniają, ale o tym wiedzą nieliczni, z takimi mogę być na ty, z tymi co mają mylne pojęcie nie chcę.
          • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 15:15
            Ale w opisywanej sytuaccji chodzi o dawne kolezanki z pracy, jak i autorka watku, na emeryturze i ktore pracowaly z autorka watku 30 lat w jednej instytucji

            fioletowoniebieska napisał(a):

            > wraz z chwilą przejścia na wygodniejszą formę komun
            > ikacji (na ty, po imieniu), zmienia się status relacji, ze zwykłej np sąsiedzki
            > ej znajomości na wręcz koleżeństwo, a uświadamianie takiego osobnika, że nie zm
            > ieniło to absolutnie niczego poza formą gramatyczną spotyka się często z fochem
            > i przypięcuem nam łatki gbura.
            > Dlaczego w pracy mi to nie wadziło? Ano dlatego, że nikt tego tak nie pojmowal,
            > z dyrektorem całego obszaru europejskiego byłam na ty "Wojtku"
            • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 15:25
              No tak.
              Zgadza się.
              Dlatego napisałam wcześniej też Jolancie, że będąc na jej miejscu raczej dostosowałabym się, bo i tak zapewne Jolanta z tymi paniami będzie widywać sie co kilka lat jeśli nie wcale. Sąsiedzi to inna para kaloszy.
              Pytanie też, bo o tym w sumie Jolanta dokładnie nie napisała, co jest powodem tego, że woli pozostać dalej przy oficjalnej formie?
              Czy zwykła obojętność, cheć zachowania dystansu bo nie widzi sensu nawet zwykłej wymiany zdań, czy też powodem jest to , że Jolanta miala wyższe stanowisko niż tamte panie?
              Jeśli to drugie to jest to przerost formy nad treścią, gdyż wszystkie trzy są sobie równe jako istoty ludzkie, emerytki, i dawno już nie łączą ich żadne zależności slużbowe.
              • ola5488 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 16:17
                To trochę prowokacyjnie wink zapytam: jeśli ktoś nie ma ochoty przechodzić na ty (z różnych powodów, a nawet i stanowiska), to s-v zobowiązuje go do przejścia na ty mimo to, bo to jest (??) grzeczne?
                W moim odczuciu wolność człowieka i bycie w zgodzie ze sobą dają prawo, aby nawet pomimo niezbyt szlachetnych pobudek nie zmuszać się do takich aktów... Dla ustalenia uwagi nie mówię o przypadkach konieczności zwracania się na ty, gdy taki jest regulamin firmy/stanowiska itp. Mowa o sytuacji czysto prywatnej, jak w wątku.
                Pytanie jest dla mnie o tyle ciekawe, bo jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze stać nas na szlachetne porywy, czasem zwyczajnie człowiek nie ma na coś ochoty (i przyczyny mogą być egoistycznesmile)
                • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 16:52
                  Nie no, wiadomo, że sv przewiduje odmowę, i sv również przewiduje aby strona proponująca a odrzucona nie okazywala fochów i nie próbowała z odbiorcy propozycji zrobić chama, gbura i tego złego, bo się nie zgodził.

                  Problem w tym, że ludzie uważający się za ludzi kulturalnych a nawet spełniających kryteria savoir-vivre, mają często mylnie mniemanie zamiast elementarnej wiedzy sv, i o ile dopuszczą jakoś możliwość odmowy to nie zabiorą sobie tej przyjemności by okazać swe oburzenie, i ocenę, że ktoś ma kijek w tyłku.

                  I niestety, spotykałam właśnie takich ludzi.
                  Co do Jolanty i kogokolwiek innego, ma prawo odmówić z tylko jej znanych powodów, nie musi się to podobać nam (np gdyby powodowało nią jej wyższe stanowisko niż stanowisko tamtych pań).
                  Ale musi liczyć sięz tym, że zostanie źle odebrana za tę odmowę. Pytanie co będzie dla niej większym dyskomfortem, przymuszenie się do bycia na ty, cxmzy ewentualna obraza i foch tamtych pań w przypadku odmowy Jolanty, a w sumie nawet nie odmowy, wszak propozycja się nie pojawiła, Jolanta została postawiona przed faktem,więc nie odmowa propozycji a odmowa istniejącego już tykania musiałaby nastąpić.
                  • 10iwonka10 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 21:54
                    W pewnym sensie te anglosaskie zasady mowienia po imieniu nie sa takie zle- bo mowienie po imieniu to nie spoufalanie ale normalne normy jak ludzie sie do siebie odnosza wiec nie ma tego stopnia 'przejscia na ty' I niechcianego spoufalania sie.
                  • panna.ze.dworku Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 09:00
                    Cóż... W jednej z "moich" byłych firm byłam "na ty" z główną kadrową i z pomocą magazynową. A nie byłam na ty z księgową i portierem. Kiedy się czasem spotykamy - to z główną kadrową/pomocą magazynową witam się swobodnym "Cześć Gośka/Monika! Sto lat cię nie widziałam! Co u ciebie, jak tam Robert, dzieciaki w porządku?" itp, a kiedy spotykam księgową/portiera - mówię "Dzień dobry!" i JEŚLI się zatrzymujemy na chwilę pogawędki, a nie po prostu mijamy to "Dawno już się nie widzieliśmy. Co nowego słychać?".
                    I gdyby np ów portier nagle zaczął do mnie mówić "Cześć, Panienko! Kopę lat! Co tam u ciebie?" to zapewne odpowiedziałabym baaardzo sztywno. I byłabym zaskoczona i to niemiło. Bo nasza relacja nijak nie uprawniała go do tak swobodnego tonu. I nie dlatego, że on był "tylko" portierem a ja pracownikiem umysłowym! A dlatego, że nasza znajomość nigdy nie posunęła się poza zwyczajowe "dzień dobry" i ewentualnie parę słów o pogodzie czy tam bieżących wydarzeniach z zakładu lub tzw "świata". I myślę, że to głównie o to chodzi Jolancie.
                    • basiastel Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:33
                      Ależ Jolanta wyraźnie zaznaczyła, że o pozycję w tym wszystkim jednak chodzi. Nie przypadkiem podaje, że ona była kierowniczką, panie to jakieś tam szeregowe księgowe. Kwestia hierarchii zawodowej jest tu podkreślona i wyraźnie kluczowa. Nawiasem mówiąc, kierownik działu technicznego, nie brzmi jakoś specjalnie dumnie, ale to dla mnie. Paniom mogło do głowy nie przyjść, że mają do czynienia z jakąś szychą.
                      • panna.ze.dworku Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:44
                        Serio? "Z większością pracowników, z którymi współpracowałam byłam na 'ty' (korona z głowy mi nie spadała)", "Często było obustronne 'ty' z szeregowymi pracownikami stojącymi w hierarchii dużo niżej, z którymi miałam kontakty służbowe, znaliśmy się, wyjeżdżaliśmy razem na zakładowe wycieczki na grzyby", "nie chodzi mi o różnicę stanowisk czy wykształcenia - po prostu ledwo je kojarzę", "Do dziś jestem na 'ty' ze spawaczem, dźwigowym, elektrykiem, monterem czy magazynierem, a i z kilkoma byłymi dyrektorami i kierownikami, ale znaliśmy się i musieliśmy współpracować" - to wyrywki z wpisu Jolanty. Serio z tego ci wynika, że Jolanta "się nosi" i czuje "szychą"? No bo mi jednak raczej nie...
                      • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 14:17
                        Jolanta nawet to tak ladnie sformulowala - bylo ich tam od liku.


                        basiastel napisała:

                        > Ależ Jolanta wyraźnie zaznaczyła, że o pozycję w tym wszystkim jednak chodzi. N
                        > ie przypadkiem podaje, że ona była kierowniczką, panie to jakieś tam szeregowe
                        > księgowe.
                      • jolanta4447 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 19:45
                        Basiu

                        " Kwestia hierarchii zawodowej jest tu podkreślona i wyraźnie kluczowa."

                        Nie jest kluczowa.
                        Została podana tylko po to, by pokazać, że nie było wcześniejszych częstych kontaktów, bo to różne płaszczyzny.

                        Przecież pisałam, że jestem na 'ty' z elektrykiem, spawaczem czy magazynierem i pozycja w firmie nie ma tu znaczenia, tylko stopień współpracy i znajomości.

                        "Nawiasem mówiąc, kierownik działu technicznego, nie brzmi jakoś specjalnie dumnie, ..."

                        Wszystko jest względne - zależy jaka branża i jak wielka firma, ale po co to piszesz? Nie zależało mi na chwaleniu się (jak to odebrałaś), tylko na pokazaniu powodów braku bliższej znajomości.
                    • jolanta4447 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 19:34
                      "A dlatego, że nasza znajomość nigdy nie posunęła się poza zwyczajowe "dzień dobry" i ewentualnie parę słów o pogodzie czy tam bieżących wydarzeniach z zakładu lub tzw "świata". I myślę, że to głównie o to chodzi Jolancie."

                      Dokładnie i bardzo dobrze to ujęłaś Panno. Tak, o to mi chodzi - nie o stanowisko, wykształcenie czy dawną/obecną pozycję, tylko o poziom znajomości.
                      • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 11:37
                        No i?
                        Pracowałyście razem w jednej firmie.
                        Widzisz, gdybyś miała jaja, to byś pwiedziała - była pani jedną z tych księgowych od liku, proszę mi tutaj nie walić na ty, bo ja jestem inny poziom, a nie roztrząsałabyś tego w wielu postach.
                        A skoro roztrząsasz w postach, to widocznie jest jakiś powód, aby po 30 latach pracy w jednej firmie okazać sympatię nawet osobom, z którymi się nie miało za wiele do czynienia. Być może trudne zadanie, ale możliwe do wykonania.


                        panna napisała:
                        > [i]"A dlatego, że nasza znajomość nigdy nie posunęła się poza zwyczajowe "dzień
                        > dobry" i ewentualnie parę słów o pogodzie czy tam bieżących wydarzeniach z zak
                        > ładu lub tzw "świata"
                        jolanta4447 napisała:
                        > Dokładnie i bardzo dobrze to ujęłaś Panno. Tak, o to mi chodzi - nie o stanowis
                        > ko, wykształcenie czy dawną/obecną pozycję, tylko o poziom znajomości.
                        >
                        >
                        >
                • alexxa6 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 16:56
                  ola5488 napisała:

                  > To trochę prowokacyjnie wink

                  > W moim odczuciu wolność człowieka i bycie w zgodzie ze sobą dają prawo, aby naw
                  > et pomimo niezbyt szlachetnych pobudek nie zmuszać się do takich aktów..

                  > Pytanie jest dla mnie o tyle ciekawe, bo jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze sta
                  > ć nas na szlachetne porywy, czasem zwyczajnie człowiek nie ma na coś ochoty (i
                  > przyczyny mogą być egoistycznesmile)


                  Jasne że nie zawsze. I tak, masz racje, możemy sobie spokojnie dać prawo do bycia egoistami. Mnie ciekawi natomiast kwestia, gdy już dajemy sobie to prawo i wolność by być w zgodzie z samym sobą. To czy ktoś wtedy będzie na tyle faktycznie autentycznym że np. powie wprost, bez owijania : proszę pani... w prawdzie znamy się od 30 lat, ale nasza znajomość była niejako wymuszona , łączyło nas tylko wspólne miejsce pracy. Na dodatek ja byłam na dużo wyższym, eksponowanym stanowisku, a pani była zwykłym szeregowym urzędasem . Moje aspiracje były i pozostały wysokie, nie mam zwyczaju zniżać się do pani poziomu pod żadnym względem, więc uprzejmie proszę mnie nie tykać.Byłam i jestem dla pani -panią Jolantą XYZ-kierownikiem działu technicznego i tak proszę się do mnie zwracać.Wtedy przekaz będzie całkowicie jasny i nie będzie niedomówiem,tak jak w przypadku gdyby chciało się sprawę załatwić dyplomatycznie i wydukać z siebie jedynie "uprzejme" -wolałabym abyśmy dalej zostały na pan-pani. Ktoś mało domyślny może to znowu mylnie interpretować i dalej drążyć.
                  • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 05:54
                    Ano właśnie trzeba mieć jaja, żeby tak powiedzieć. Bo gdyby Jolanta tak prosto z mostu ujęła sytuację, jak to pięknie opisujesz, to nie błyoby dyskusji

                    alexxa6 napisała:

                    To czy ktoś wtedy będzie na tyle faktyczn
                    > ie autentycznym że np. powie wprost, bez owijania : proszę pani... w prawdzie z
                    > namy się od 30 lat, ale nasza znajomość była niejako wymuszona , łączyło nas ty
                    > lko wspólne miejsce pracy. Na dodatek ja byłam na dużo wyższym, eksponowanym st
                    > anowisku, a pani była zwykłym szeregowym urzędasem . Moje aspiracje były i poz
                    > ostały wysokie, nie mam zwyczaju zniżać się do pani poziomu pod żadnym względem
                    > , więc uprzejmie proszę mnie nie tykać.Byłam i jestem dla pani -panią Jolantą X
                    > YZ-kierownikiem działu technicznego i tak proszę się do mnie zwracać.Wtedy prze
                    > kaz będzie całkowicie jasny i nie będzie niedomówiem,tak jak w przypadku gdyby
                    > chciało się sprawę załatwić dyplomatycznie i wydukać z siebie jedynie "uprzejme
                    > " -wolałabym abyśmy dalej zostały na pan-pani. Ktoś mało domyślny może to znowu
                    > mylnie interpretować i dalej drążyć.
                  • panna.ze.dworku Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:32
                    A ja zupełnie nie tak odebrałam wpis Jolanty. Podkreślenie różnicy w stanowiskach odebrałam raczej jako "argument" za kompletnym brakiem wspólnych kwestii nawet w czasach służbowych. No bo o czym niby "służbowo" może rozmawiać szeregowa panna z księgowości z dyrektorem do spraw marketingu - o ile nie łączy ich np wspólne hobby albo inne kwestie pozasłużbowe? I nie chodzi o to, że dyrektor do spraw marketingu jest "lepszy" od panny z księgowości - a po prostu nie mają żadnej wspólnej płaszczyzny porozumienia.
                    W jednej z firm znałam kierowniczkę, która do dyrekcji itp zwracała się z uniżoną grzecznością, ale do osób "niższego szczebla" zawsze "waliła" na ty - równocześnie wobec siebie oczekując "kierownikowania". Nie była moją przełożoną - miałyśmy stanowiska równorzędne i niezależne. Mówiłam do niej zawsze na "pani" i jej próby przejścia na ty - nie przyjęłam. Próbowała mnie jakiś czas "tykać" - ale zawsze pozostałam wobec niej "pani". Nie dlatego, że była kierownikiem, a dlatego, że nie chciałam być z nią "na ty". I tak też wyłącznie odebrałam "podkreślenie" przez autorkę różnicy stanowisk.
                      • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 13:53
                        majaa napisała:

                        > Odebrałam słowa Jolanty tak samo, jak Ty. Absolutnie nie sądzę, żeby chodziło j
                        > ej o podkreślanie jakiejś swojej wyższości.

                        jolanta napisala:
                        Kilka razy spotkałam się z byłymi pracownicami z byłej pracy przy różnych okazjach

                        Byłam szefem działu technicznego na stanowisku kierowniczym i z tymi osobami miałam sporadyczny kontakt (panie z księgowości, administracji czy sprzedaży).

                        Zawsze byłyśmy na 'pani', w sumie znałyśmy się z widzenia.

                        Czy taka pani szeregowa księgowa czy zaopatrzeniowiec do byłego dyrektora na emeryturze też mówi per 'Ty'? Wątpię.

                        A może w ten sposób chce okazać sympatię, choć w czasie pracy nie miała okazji lub nie umiała?

                        Jeśli przez 32 lata pracy ledwo się znałyśmy, byłyśmy w różnych działach i na różnych poziomach.
                        Oczywiście korona mi z głowy nie spada i nie obruszam się, ale nie potrafię obcej w sumie osobie...
                        • alexxa6 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 14:18
                          znana.jako.ggigus napisała:


                          > jolanta napisala:
                          > Kilka razy spotkałam się z byłymi pracownicami z byłej pracy przy różnych okazj
                          > ach
                          >
                          > Byłam szefem działu technicznego na stanowisku kierowniczym i z tymi osobami m
                          > iałam sporadyczny kontakt (panie z księgowości, administracji czy sprzedaży).
                          >
                          > Zawsze byłyśmy na 'pani', w sumie znałyśmy się z widzenia.
                          >
                          > Czy taka pani szeregowa księgowa czy zaopatrzeniowiec do byłego dyrektora na em
                          > eryturze też mówi per 'Ty'? Wątpię.
                          >



                          a gdyby się napisało tak wink : przez 32 lat pracowałyśmy w jednym przedsiębiorstwie ale na różnych stanowiskach i różnych oddziałach. Bez w wstawek kto był szefem a kto nim nie był. Bez "Czy taka pani szeregowa księgowa czy zaopatrzeniowiec do byłego dyrektora na emeryturze też mówi per 'Ty'? Wątpię." Bez takiego powątpiewania.wink Gwarantuję, że wtedy nikt nie miałby wątpliwości że chodzi tylko i wyłącznie o kwestię czy wypada mówić TY czy jednak lepiej PANI.
                              • kora3 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 15:20
                                Maju, tak gwoli sprawiedliwości - ja przyznaję Jolancie w tym wątku rację, bo ją ma, ale owszem - nierzadko z jej postów przebuja coś takiego o czym Giggus pisze . I ja to piszę teraz bez żadnej złośliwości - uprzedzam.
                                Np. jeszcze chyba na SV rzuciło mi się w oczy iż chyba kilka nawet razy podkreślała, ze jest lepiej w\ykształcona od pary swoich sasiadów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, GDYBY sparwa jaką poruszyła na forum w zwiazku z tą parą sąsiadów miała z tą róznicą wykształcenia cokolwiek wspólnego. Ale NIE miała i przyznam się, ze zastanoiwło mnie co to mialoby mieć do rzeczy i do czego komu ta informacja...Podobnie tu też powiem Ci - wystarczyło napisać "pracowałam z tymi paniami w jednej firmie/zakładzie pracy, ale nasze obowiazki nie zazebiały się i niewiele miałyśmy z sobą wspólnego pracując,nasze relacje pozostawały na "dzień dobry" i "pani" - i sytuacja byłaby jasna dla wszystkich BEZ wprowadzania nas w arkana kim to Jolanta nie była w pracy, a kim te panie, bo to - nie ma nic do rzeczy.
                                Uprzedzam, nie chodzi o to, ze nie mozna podać zadnego szczegółu dot. zatrudnienia, czy wyksztalcenia, ale u Jolanty wygląda to niekiedy naprawdę na chwalenie się smile
                                I nie, nie przeszkadza mi to, raczej jest dla mnie zabawne, ale fakt jest faktem
                                • jolanta4447 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 20:45
                                  Koro !

                                  Sama wielokrotnie pisałaś i podkreślałaś, że masz 2 fakultety - techniczny i dziennikarski, choć to niby też nie ma znaczenia, a teraz przeszkadza Ci to u innych?
                                  Akurat w tym wątku chciałam tylko podkreślić brak współpracy przez różną działalność w firmie, a nie wywyższać się.
                                  • kora3 Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 08:13
                                    Jolanto, toz napisałam - nie ma nic złego wg mnie w podaniu jakiegoś szczegółu dot. wykształcenia, zatrudnienia itp. jesl ma znaczenie w danej dyskusji ...I sporo takich informacji ludzie, zwłaszcza gdy sa na jakims forum dłużej podają - nie przeszkadza mi to, skądże. Mnie tulko dziwi podkreślanie takich rzeczy zupełnie bez zwiazku z tematem ...A takowego zwiazku np. w tamtym watku o sąsiadach nijak nie moglam uchwycić ...
                                    Tu - no wierzę Ci, ok chcialaś podkreslić, ze Wasze obowiazki z tymi paniami sie nie zazebialy i choć pracowałyście w jednej firmie długo, w zasadzie znacie się z widzenia - rozumiem ...Niemniej no zabrzmiało jak zabrzmiało ...
                                    Poza tym - w temacie wątku - racja jest po Twej stronie smile
            • jolanta4447 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 19:23
              giggus

              Znowu przekręcasz i manipulujesz pisząc:

              "Ale w opisywanej sytuaccji chodzi o dawne kolezanki z pracy, jak i autorka watku, na emeryturze i ktore pracowaly z autorka watku 30 lat w jednej instytucji"

              Wyraźnie pisałam, że nigdy nie były żadnymi moimi koleżankami, ledwo się znałyśmy, a jedyne, co wspólne, to praca w jednej wielkiej (700 pracowników na terenie 2 województw) firmie.

              Zapomnij na chwilę o mnie i wyobraź sobie np. jakieś ministerstwo, w którym też pracuje 500-700 osób, w tym są oddziały terenowe, departamenty, działy, archiwa i wiele podobnych jednostek.
              Czy w chwili przejścia na emeryturę nagle wszyscy mówią sobie na 'ty', choć wcześniej tego nie było, tylko dlatego, że pracowały kiedyś w tym ministerstwie?
              • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 12:03
                Daruj sobie taki ton.
                Tak, pracując z kimś w jednej firmie, nawet na drugim końcu miasta, nawet na drugim końcu świata są to koledzy i koleżanki z pracy. Tak się to mówi po polsku.
                Ja mam w tej chwili kolegów i koleżanki z pracy w paru różnych krajach i z wieloma przeszłam na ty po prostu mailowo czy w komunikatorze czy telefonicznie. Ot tak.

                jolanta4447 napisała:

                >
                > Znowu przekręcasz i manipulujesz pisząc:
                >
                > Wyraźnie pisałam, że nigdy nie były żadnymi moimi koleżankami, ledwo się zna
                > łyśmy,
                a jedyne, co wspólne, to praca w jednej wielkiej (700 pracowników na
                > terenie 2 województw) firmie.
                >
                >
    • mim_maior Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 16:45
      Przeczytawszy już trochę Twoich wpisów, Jolanto, jestem pewna, że nie odczuwałabyś zbytniej przykrości, gdyby na "ty" nagle przeszedł z Tobą emerytowany ordynator neurochirurgii albo mecenas wspólnik kancelarii. Jednak szeregowe księgowe i zaopatrzeniowcy wywołują niemiłe uczucia, bo masz wrażenie, że sprowadzają Cię tym "ty" do swojego, niskiego wszak, statusu społecznego. Jaka jest na to rada? W Twoim wieku już za późno na zmiany w patrzeniu na świat, więc po prostu musisz unikać ludzi z niższych - w swoim mniemaniu - sfer.
        • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 07:59
          Dlaczego? Jolanta wyraznie pisze, ze miala z paniami z dzialow adm czy ksiegowosci sporadyczny kontakt, a sama miala stanowisko kierownicze.
          30 lat w jednej firmie, trzydziesci i nie pameitac czyjegos nazwiska, o czym tez pisze Jolanta, swiadczy wg mnie tez o pogardzie wobec kogos. Po 30 latach i spedzanych ze soba w jednym budynku 5 dniach, po spotykaniu sie w korytarzu, po czytaniu jakichs dokunetow firmowych musisz znac nazwiska, imiona i tak jakos dopasowac je do twarzy. Jesli tego nie robisz, a podkreslasz w wypowiedzi sweoje stanowisko kierownicze, to masz poczucie wyzszosci.

          ola5488 napisała:

          > Ja byłabym ostrożna w takich sądach.
          • ola5488 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 08:21
            Ależ ja nie oceniam Jolanty ani jej pobudek czy tego, co czuła ani myślała. To wchodzenie w materię nie mojego kalibru wink Odnoszę się do sytuacji, którą opisała i postawiła jako problem/wątpliwość/ciekawe pytanie. Ocena czyichś motywacji na podstawie kilku zdań to ryzykowna teza.
            • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:05
              Ja oceniam ma podstawie tego, co pisala Jolanta.
              Jesli ktos spedzil z kims 30 lat w jednej firmie i nie jest w stanie zapamietac nazwiska pracownika z innego dzialu, to wg mnie mowi b duzo o tej osobie.
              I jesli ktos podkresla, ze to pracownicy szeregowi, a ta osoba sama pelnila stanowisko kierownicze.
              Tym barzdiej ze rzecz dotyczy obecnych ukladow emeryckich, gdzie hierarchie sluzbowe nie maja zwyczajnie miejsca. no nie powinny miec.

              ola5488 napisała:

              > Ależ ja nie oceniam Jolanty ani jej pobudek czy tego, co czuła ani myślała. To
              > wchodzenie w materię nie mojego kalibru wink
                • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:28
                  Nie no, bezdyskusyjne jest to, że panie popełniły błąd tykając Jolantę ot tak sobie, bo prawidłowo powinny się przedstawić na zasadzie przypomnienia, i dopiero zaproponować przejście na per ty, oczywiście licząc się z odmową, wszak propozycja zawsze daje wybór.

                  Gdyż jak piszesz, firma mogła być duża i logicznym jest, iż człowiek o ile znał z widzenia nie musiał znać nazwiska ani imienia tej osoby, więc w zasadzie Jolanta i tamte panie to mogą być dla siebie kompletnie obce osoby. Co też nie jest przeszkodą w byciu na ty, ale to wybór Jolanty .
                • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 14:39
                  Przez 30 lat dasz rade poznac tysiac osob. Trzy osoby na rok dasz rade poznac i zapamietac, nawet jesli jest ich w pewnym dziale bez liku, jak pisala Jolanta.

                  Kultury wyslawiania sie nie neguje przecie ja.

                  ola5488 napisała:

                  > A bierzesz pod uwagę, że firma duża może mieć i tysiąc pracowników? wink
                  > A te ,,układy emeryckie" to nadal osoby sobie obce, gdzie obowiązuje kultura wy
                  > sławiania sie.
                    • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 11:39
                      Trzy osoby na rok. Trzy osoby na powiedzmy 200 dni pracy.
                      Ja mam świetną pamięć do twarzy, ale słabą do nazwisk, a mimo to uważam, że każdy da radę przerobić trzy nazwiska i trzy twarze na rok. Szczególnie że te nazwiska się widzi w korepsondencji służbowej, a twarze na korytarzu.
                      Trzy sztuki na rok.
          • jolanta4447 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 21:09
            giggus

            Jeszcze chwila i na zawsze skończę z Tobą wszelkie dyskusje. Wiem, też będziesz zadowolona, choć zaraz znajdziesz następną ofiarę.

            Piszesz:

            "Po 30 latach i spedzanych ze soba w jednym budynku 5 dniach, po spotykaniu sie w korytarzu, po czytaniu jakichs dokunetow firmowych musisz znac nazwiska, imiona i tak jakos dopasowac je do twarzy."

            Znowu fantazjujesz i dopowiadasz, a nie znasz faktów.

            Pisałam, że firma duża - wiele budynków i obiektów technicznych, wielki teren + oddziały terenowe (przemysł).
            To nie biuro sprzedaży w jednej budzie.

            Nigdy nie pracowałam z tymi paniami w jednym budynku i nie spotykałam ich na korytarzu. Bywało, że nie widziałam ich przez 5-7 miesięcy, bo nie było powodu, a swojej pracy miałam dużo, więc może najpierw dopytaj, a dopiero później wyrażaj opinie.

            Uczulona jesteś na mnie? Jakieś lekarstwo?
            Tak, zaprzestanie odpisywania będzie najlepsze.

            Widzę, że i innym dokuczasz.

            Może zjadliwe odpowiedzi byłyby (propozycja tylko, nie wyrzucanie z forum - nie mam takich uprawnień) na forum satyrycznym czy demotywatorach? Przemyśl to, bo tu mącisz i czepiasz się ludzi, a nie opinii.
            • kora3 Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 10:15
              Jolanto, nie pogniewaj się, ale teraz to już bijesz na życzenie Giggus pianę, bo tłumaczysz się, ze nie jesteś wielbłądem sad
              Sprawa jest jasna jak słońce i klarowna - panie te "znasz" tylko z widzenia, bo los sprawił, ze pracowałyście w jednej firmie i tyle. TEŻ mam takie osoby w aktualnej pracy, miałam w innych - no pracują tam gdzie ja, ale kontakt słaby - bo ani zawodowo niekonieczny, ani prywatny się nie zrodził - co tu tłumaczyć?
              Jak się przez 30 lat widzi kogoś naet rzadko, ale widzi, to się zapamięta, ale to nie ejst jakaś zażyła znajomość i tyle
            • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 11:41
              przykro mi Jolanto, ale poziom Twojej odpowiedzi zwalnie mnie od jakiejkolwiek reakcji na to, co piszesz

              jolanta4447 napisała:

              > giggus
              >
              > Jeszcze chwila i na zawsze skończę z Tobą wszelkie dyskusje. Wiem, też będziesz
              > zadowolona, choć zaraz znajdziesz następną ofiarę.
              > Uczulona jesteś na mnie? Jakieś lekarstwo?
              > Tak, zaprzestanie odpisywania będzie najlepsze.
              >
              > Widzę, że i innym dokuczasz.
              >
              > Może zjadliwe odpowiedzi byłyby (propozycja tylko, nie wyrzucanie z forum - nie
              > mam takich uprawnień) na forum satyrycznym czy demotywatorach? Przemyśl to, bo
              > tu mącisz i czepiasz się ludzi, a nie opinii.
              >
              >
            • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 07.07.18, 11:43
              PS Jolanto, ten post jest pełen żółci.
              Czytaj pożipej

              jolanta4447 napisała:

              > giggus
              >
              > Jeszcze chwila i na zawsze skończę z Tobą wszelkie dyskusje. Wiem, też będziesz
              > zadowolona, choć zaraz znajdziesz następną ofiarę.
              >
              >
              >
              > Uczulona jesteś na mnie? Jakieś lekarstwo?
              > Tak, zaprzestanie odpisywania będzie najlepsze.
              >
              > Widzę, że i innym dokuczasz.
              >
              > Może zjadliwe odpowiedzi byłyby (propozycja tylko, nie wyrzucanie z forum - nie
              > mam takich uprawnień) na forum satyrycznym czy demotywatorach? Przemyśl to, bo
              > tu mącisz i czepiasz się ludzi, a nie opinii.
              >
              >
    • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 17:34
      Może odniosę się do konkretnego fragmentu:

      "Czy taka pani szeregowa księgowa czy zaopatrzeniowiec do byłego dyrektora na emeryturze też mówi per 'Ty'? Wątpię.".

      Otóż zgodnie z zasadami sv, nikt do nikogo nie powinien ot tak mówić na ty, ani była szeregowa księgowa do byłego dyrektora ani owy dyrektor do owej księgowej, nie tylko na emeryturze czy po zmianie firmy ale i w trakcie pracy.

      Powinna pojawić się propozycja, kto komu chyba wszyscy wiemy, w trakcie pracy w tej samej firmie osoba wyższa stanowiskiem, gdy już nie łączą ich żadne stosunki slużbowe to w przypadku obu płci zawsze kobieta, w przypadku tej samej płci zawsze ten kto jest starszy. W przypadku osób zbliżonych wiekiem (wszak często ciężko rozpoznać, kto jest 70letnim enerytem a kto 75-80 letnim), to ten kto pierwszy wpadnie na pomysl zmiany formy komunikacji.

      Nie ma znaczenia,że ktoś kiedyś był dla kogoś dyrektorem, jeśli Ty byłaś np kierownikiem tych pań, ale one są od Ciebie starsze lub w podobnym wieku, to miałyby pełne prawo zapropnować Ci bycie na ty, i nie bylby to żaden nietakt, liczy się tu i teraz, a jako emerytki, których nie łączą żadne zależności służbowe macie równy status.

      Problem jedynie w tym, że panie popelnily nietakt narzucając Tobie bycie na ty, co jest niezgodne z postawowymi zasadami sv.
      • alexxa6 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 18:29
        fioletowoniebieska napisał(a):


        >
        > Problem jedynie w tym, że panie popelnily nietakt narzucając Tobie bycie na ty,
        > co jest niezgodne z postawowymi zasadami sv.

        Wszystkie uwagi przeciw "tykaniu" są w zasadzie słuszne.Ale z drugiej strony, znowu nasuwa się pytanie. Po co w takim razie Jolanta bierze udział w takich spotkaniach, gdzie wie, że ludzie których tam spotka nie odpowiadają jej pod żadnym względem? To podobnie jak w jej wątku urlopowym, nie lubi tłoku, nie lubi dzieci, nie lubi takich miejsc gdzie tłoczno, gwarno, chaotycznie.Ale jedzie właśnie tam i przebywa w grupie właśnie takich ludzi. Tutaj też, nie odpowiada jej towarzystwo i maniery tych ludzi, ale dobrowolnie wchodzi do ich towarzystwa. Poczym ma za złe wink. Gdzie sens ? gdzie logika?
        • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 07:51
          Abno, a poza tym zwykle podejscie - 30 lat w jednej firmie i obecna, neutralna plaszczyzna oznaczaja, ze mozna przejsc na ty bez ceregieli, bez rozwazania tak po prostu.


          alexxa6 napisała:

          > fioletowoniebieska napisał(a):
          >
          >
          > >
          > >Ale z drugiej strony, z
          > nowu nasuwa się pytanie. Po co w takim razie Jolanta bierze udział w takich spo
          > tkaniach, gdzie wie, że ludzie których tam spotka nie odpowiadają jej pod żadny
          > m względem? (...) Tutaj też, nie odpowiada jej t
          > owarzystwo i maniery tych ludzi, ale dobrowolnie wchodzi do ich towarzystwa. Po
          > czym ma za złe wink. Gdzie sens ? gdzie logika?
          • majaa Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:42
            Ale co to znaczy "bez ceregieli"? Masz na myśli 'bez żadnych zasad', ot tak, po prostu zacząć kogoś tykać, bez słowa wstępu? Moim zdaniem nawet 30 lat w jednej firmie nie uprawnia do takiej całkowitej bezceremonialności.
            • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:53
              Ja mysle inaczej - ze jesli sie z kims w jednym budynku spedzilo 30 lat i jesli spotykamy sie nadal w ramach tej firmy, ale jako emeryci, to po prostu mozna (co nie znaczy ze trzeba) darowac ceregiele typu - czy moglybysmy ehm przepraszam tak ze tak zapytam, przejsc na ... ty

              majaa napisała:

              >Co to znaczy "bez ceregieli"? Masz na myśli 'bez żadnych zasad', ot tak, po
              > prostu zacząć kogoś tykać, bez słowa wstępu? Moim zdaniem nawet 30 lat w jedne
              > j firmie nie uprawnia do takiej całkowitej bezceremonialności.
            • fioletowoniebieska Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 11:58
              Zgadzam się. A pomiędzy propozycją a bezceremonialnym narzuceniem formy per ty jest duuuża przepaść.
              Gdyby Jolanta po usłyszeniu propozycji zgodziła się, bo np glupio byłoby jej odmówić to mogłaby być zła wyłącznie na siebie samą. Tu jednak słusznie czuje niesmak do tamtych pań.
    • annthonka Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 19:16
      jolanta4447 napisała:

      > Czy taka pani szeregowa księgowa czy zaopatrzeniowiec do byłego dyrektora na em
      > eryturze też mówi per 'Ty'? Wątpię.

      A dlaczego nie? Moja matka - naukowiec z tytułem profesora, wykładowca akademicki, autorytet w swojej dziedzinie, jest na ty z kilkoma osobami, które były jej podległe. W tym z panią, która była jej sekretarką. Wszyscy są emerytami, mają o czym pogadać, czasami się spotykają.

      Oczywiście, każdy ma prawo nie życzyć sobie tykania, bo nie każdy się komfortowo czuje w takiej sytuacji, szczególnie chyba starsze osoby tak mają. Jednak jeżeli przyczyną jest niesmak, że osoba która była "tylko" księgową, zwraca się per ty do "aż" byłej kierowniczki, to jest to przerośnięte ego tejże byłej kierowniczki.
      • jolanta4447 Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 22:52
        Widzę, że nie zostałam dobrze zrozumiana.
        Nie mam kija w tyłku.

        Od studiów do emerytury pracowałam tylko w jednej firmie 34 lata. Duży zakład.

        Z większością pracowników, z którymi współpracowałam byłam na 'ty' (korona z głowy mi nie spadała), w tym też ze zmieniającą się z czasem dyrekcją. Często było obustronne 'ty' z szeregowymi pracownikami stojącymi w hierarchii dużo niżej, z którymi miałam kontakty służbowe, znaliśmy się, wyjeżdżaliśmy razem na zakładowe wycieczki na grzyby (dawne czasy), po Polsce i za granicę (tak, mieliśmy takie i to sporo - bogata firma).

        Tu piszę o kilku (3-4) spotkaniach po latach z emerytami, których prawie nie pamiętam i nie miałam bliższych kontaktów - ani wycieczkowych/imprezowych ani przyjacielskich ani prywatnych ani prawie służbowych.
        Po prostu wiedziałam, że istnieją gdzieś daleko i to one wiedziały o mnie więcej (plotkarska firma), a ja prawie nic.

        Nawet nie chodzi mi o różnicę stanowisk czy wykształcenia - po prostu ledwo je kojarzę. Gdybym chciała być z nimi na 'ty', to przez tyle lat zdążyłabym to załatwić, ale nie miałam potrzeby i prawie ich nie znałam. One nie jeździły na zakładowe imprezy, pikniki, wycieczki, a służbowo były ode mnie w kosmosie - jakaś inwentaryzacja czy likwidacja księgowa maszyny czu urządzenia na papierze w księgowości. Siedziało ich tam od liku i nawet nie wiedziałam, która ma jakie kompetencje i czym się zajmuje.

        Do dziś jestem na 'ty' ze spawaczem, dźwigowym, elektrykiem, monterem czy magazynierem, a i z kilkoma byłymi dyrektorami i kierownikami, ale znaliśmy się i musieliśmy współpracować.

        Imputowanie mi, że wszystko mi przeszkadza jest atakiem osobistym.
        I proszę mi nie wytykać, że dopowiadam nowe szczegóły - wszystko napisane w pierwszym poście, tylko teraz szerzej wyjaśniam osobom atakującym.

        Wyraźnie napisałam, że nie mam z tymi emerytkami nic wspólnego, ale po tym jednostronnym 'tykaniu' nie nadęłam się, nie oburzyłam, nie poprawiałam i nawet nie odpowiadałam w formie 'pani', tylko bezosobowo, tylko JA nie potrafię mówić im tak samo, a nawet nie wiem jak mają na imię. Inna sprawa, że faktycznie, nie czuję potrzeby teraz po latach bliżej zaprzyjaźniać się z nimi. Mogę nie mieć ochoty?
        Szczęśliwie, było to tylko kilka spotkań i może więcej nie będzie, bo firma zaprzestała organizowania takich spotkań.

        Pytałam na początku czy jest to ogólny zwyczaj czy tylko zboczenie w mojej byłej firmie, a może braki w zachowaniu tylko tych osób.
        Dodam, że te niby znane, ale obce mi osoby między sobą też mówiły per ty, ale one znały się lepiej jeszcze podczas pracy.
        • annthonka Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 23:33
          @Jolanta

          W pierwszym poście podkreślasz, że byłaś na kierowniczym stanowisku i poddajesz pod wątpliwość to, czy emerytowana księgowa mogłaby się ośmielić być na ty z emerytowanym dyrektorem. To brzmi właśnie jakbyś MIAŁA ten kij w wiadomym miejscu.

          Kilka osób tak to odebrało, więc być może po prostu nie wyraziłaś się jasno. I nie jest to żaden atak na Ciebie, tylko stwierdzenie faktu.
        • droch Re: Po przejściu na emeryturę ... 05.07.18, 23:39
          > Wyraźnie napisałam, że nie mam z tymi emerytkami nic wspólnego [...]

          Łączy was to, że należycie do tej samej grupy, przecież to nie było przypadkowe spotkanie w tramwaju.
          To, co jest normą w danej grupie wyznacza większość, a nie mniejszość. Można zatem zachować się zgodnie z kodeksem, ale "nie pasować" do otoczenia.
          • ola5488 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 06:59
            Ale to rozumowanie prowadzi dalej do absurdu... To tak jakbym ja (z racji na przynależność do określonej grupy wiekowej) była z racji tego nazywana po imieniu przez osoby powiedzmy z przedziału 20-40. Ot tak, bo do takiej grupy należę. Ale kto ma wyznaczać tę normę? Tak dochodzimy do absurdu, bo wszelkie grupy można zawężać/poszerzać i w końcu okaże się, że każdy każdego najlepiej aby tykał, bo przecież wszyscy należymy do gatunku homo sapiens sapiens wink
            • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 08:02
              Jesli spedzisz z kims trzydziesci lat w jednej instytucji, to moze zmienisz danie.

              ola5488 napisała:

              > To tak jakbym ja (z racji na pr
              > zynależność do określonej grupy wiekowej) była z racji tego nazywana po imieniu
              > przez osoby powiedzmy z przedziału 20-40. Ot tak, bo do takiej grupy należę. (...)Tak dochodzimy do absurdu, bo wszelkie grupy możn
              > a zawężać/poszerzać i w końcu okaże się, że każdy każdego najlepiej aby tykał,
              > bo przecież wszyscy należymy do gatunku homo sapiens sapiens wink
            • droch Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 08:08
              Można sprowadzić do absurdu, ale nie trzeba.
              Nie chodzi tylko o przynależenie do grupy wiekowej 60+, ale o wieloletniego wspólnego pracodawcę oraz na zupełnie dobrowolne uczęszczanie na wspólne spotkania.
              To wszystko razem świadczy o o tym, że wyraźne połączenie jest.
              • ola5488 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 08:17
                Ale to wcale nie oznacza, że normą jest tykanie się. To tak jakby noszenie żółtych koszulek (nie piłkarskichwink) uprawniało do tego. Też jest ,,połączenie". Mam nadzieję że widzisz, dlaczego pokazuję absurd takiego rozumowania. Jestem za wolnością w granicach kultury osobistej i klasy.
                • droch Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 08:51
                  O tym, co jest normą (niekoniecznie kodeksową i zgodną z ogólnymi zasadami) decyduje większość danej grupy. Raczej nie poszczególne jednostki, a na pewno nie zewnętrzni obserwatorzy.
                  Ad vocem przykładu. Jeśli wybierzesz na zlot fanów żółtych koszulek, może okazać się, że tym towarzystwie mówienie sobie po imieniu jest normą, a pan/pani - dziwactwem.
                  • ola5488 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 09:09
                    Może nie wyraziłam się precyzyjnie - Jolanta nie wybierała się na zlot żółtych koszulek, ona jedynie taką nałożyła, stosując użyte przez Ciebie porównanie. I odebrałam to tak, jak napisała panna.ze.dworku w poście poniżej.

                    ,,Widzisz, a ja zrozumiałam, że takie spotkania mają miejsce np kilka (cztery - pięć) razy do roku, plus może kilka sporadycznych spotkań z paniami na ulicy i tyle."
                    • droch Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 09:49
                      Nie, Jolanta z własnej woli wybrała się na spotkanie emerytowanych pracowników firmy (=wzięła udział w zlocie). No nie da się zinterpretować tego, że była tam przypadkiem lub nie wybierała się tam(=tylko założyła żółtą koszulkę), w dodatku kilka razy smile
                      • ola5488 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 10:16
                        Cytat z początkowego postu autorki:
                        ,, ...czy przypadkiem na ulicy, te osoby mówią mi na "Ty"."
                        Zatem również przypadkowo na ulicy.

                        Co do spotkania emerytów - tam zwyczajów nie znamy. Niemniej podejście, że normę stanowi większość bardziej pasuje do dżungli wink
                        • znana.jako.ggigus Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 12:16
                          NO ale co takiego strasznego jest w tym, ze osoba pracujaca z koms drugim 30 lat w jednym budynku na ulicy zagada per ty.

                          Moja mama studiowala z Pola Raksa polonistyke i kiedy Pola Raksa przerwala studia, bo robila kariere w filmie, spotkala potem moja mame dwa czy trzy lata pozniej na ulicy. Znaly sie z widzenia tylko , bo plonistyka to byl zawsze duzy wydzial.
                          I to Pola Raksa przywitala sie i pierwsza spytala, co slychac i takie tam przelotne informacje.
                          Mnie nie chodzi tutaj o ty, bo wiadomo, ze studentki nie byly na pani, ale na pewna przyjemna bezceremonialosc, okazanie sympatii komus znanemu z widzenia. Wzajemnej sympatii. Umilenie dnia. Umilenie zycia.

                          ola5488 napisała:

                          >> Zatem również przypadkowo na ulicy.
                          >
                          >
                          • kora3 Re: Po przejściu na emeryturę ... 06.07.18, 12:29
                            Giggus, ale nic nie stoi na przeszkdzie by okazać nie mówiąc na ty komuś z kim na ty się nie jest...
                            Jak sama zauważasz najpewniej Twoja mama i pani Raksa nie były na pani jako studentki, więc nic nadzwyczajnego ze pani Raksa podczas tej pogawędki przypadkowej mówiły sobie per ty - wzajemnie.

                            Pytasz co jest złego w mówieniu na ty osobie z którą się pracowało 30 lat i nie było z nią nigdy na ty? No złego zaraz to pwnie nic, krzywda nikomu się nie stanie, ale jest to tak samo niestosowne, jak mowienie na ty sąsiadowi, z którym sie zna 30 lat i nigdy na ty nie było, lekarzowi, do którego sie chodzi od lat i nigdy na ty n z nim nie przeszło, listonoszowi który od lat nosi nam przesyłki - komukolwiek z kim się na ty nie przechodziło.

                            Wiem, mozesz mi napisać o firmach i branżach, gdzie na ty jest sie "od pierwszego wejrzenia" bez nijakiego przechodzenia - owszem, są takowe i to jest sytuacja inna - wynikająca z branzowego, albo firmowego zwyczaju.
                            Jesli takiego zwyczaju w firmie nie ma, czy branży ludzie przechodzą na ty wg zasad ogólnych - proponuje - jesli ma ochotę rzecz jasna osoba będąca wyżej w hierarchii firmowej a jesli idzie o osoby o takim samym statusie działają zasady prywatne - kobieta mężczyźnie, starsza/y młodszej/młodszemu ....Jesli druga strona zaakceptuje, sa na ty - proste. Jesli propozycji nie ma, czy tez jest ale nie ma akceptacji, to pozostają na pan/i i nie ma żadnego powodu, by to sie miało jakoś automatycznie zmienić z przejściem na emeryture