Dodaj do ulubionych

Kulturalni ludzie, czy stado "baranów" ?:)

24.07.18, 12:10
Tak wiem, mogę zaraz zaliczyć ostrzezenie, albo bana za tych baranow, ale to nie moje określenie poniekąd ...
Otóż, mój kolega, pół-Węgier ma okazje być tłumaczem na żywo przy okazji także bardzo oficjalnych wizyt więgierskich gości ...MJeżyk węgierski nie należy do popularnych wśród cudzoziemców, więc rola kolegi nie ogranicza się na ogół to roli ze tak powiem kurtuazyjnej - że jest delegacja, to powinien być tłumacz - nawet, gdy jak w przypadku np. jezyka angielskiego i tak 2/3 zgromadzonych wie co gośc powiedział bez tłumacza. Mimo to zasadą jest, że podczas oficjalnych spotkań i rozmów z udziałem tłumacza wypada poczekac, aż ten przetłumaczy słowa poprzednika, nawet gdy się je z grubsza, czy nawet bardzo dobrze - rozumie.

No i ostatnio kolega miał okazję tłumaczyć podczas oficjalnego spotkania, z udziałem licznej publiczności z tego węgierskiego. Wszystko było dobrze do czasu zabrania głosu przez węgierskiego goscia - cosik tam powiedział do sali pełnej ludzi...No i dostał burzę oklasków, choć najpewniej NIKT na tej sali nie miał pojęcia co ów czlowiek był uprzejmy rzec. No mozna się było domyślać, że coś miłego i kuruazyjnego - raczej smile, ale MIMO to wypadało poczekać, aż tłumacz to przetłumaczy...Inaczej wyszło na to, że co by chłop nie mówił, "stado baranów" - określenie kolegi -będzie oklaskiwać. Nie, koledze niechodzi o to, ze nie mógł się popisać znajomoscią węgierskiego smile - uprzedzam - to jak wspomniałam pół-Węgier, wieloletni tłumacz przysięgły i jedna z niewielu osób tu, która biegle w mowie i piśmie zna węgierski - wszyscy to wiedzą. Jemu szło o to niekulturalne zachowanie zwyczajnie, wobec goscia ...Inny pan, chyba z tych okaskujących stwierdził, ze kulturalnie jest własnie "dać brawo" takiemu mówcy, a potem wysłuchać co powiedział ...Mnie uczono inaczej, a Wasze zdanie - jakie?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka