Dodaj do ulubionych

Jak rozumiecie słowo "partner"?

08.03.19, 11:31
Chciałam zapytać - jak w tytule wątku, bo na sąsiednim forum - nie bez zdumienia dowiedziałam się, że przedstawienie kogoś "Moja partnerka/mój partner" jest niejednoznaczne, gdyż moze oznaczać partnera/rkę do tańca, tenisa, biznesowych i tak może zostać zrozumiane.

Przyznam sie, ze bardzo mnie to zdziwiło, bo będąc kilkanaście lat w wolnym związku i tak przedstawiając swego partnera i tak przedstawianą bedąc NIE Spotkałam się nigdy z sytuacją, by ktoś taką informację zrozumiał jakoś opacznie, że właśnie chodzi o partnera tanecznego, biznesowego, czy jakiego tam jeszcze.

Uprzedzając - bo chcę uniknąć powtarzania oczywistości - moim zdaniem sprawa pary jak sie przedstawia - jesli np. mąż/zona (a tak nie jest formalnie) to należy też mówiąc o ich połowkach tak mówić i finał oraz nie komentować do nich czy poza nimi braku ślubu i takiego nazewnictwa - oczywiste. Co prawda znając wiele par w wolnych związkach nie spotkałam sie z tak się przedstawiającą, ale zakładam, ze mogą byćsmile

Pytam zatem: jak Wy rozumiecie słowa partner/ka w sytuacji np. przedstawiania Wam kogoś, albo gdy ktoś mówi "Moja partnerka pracuje w X/mój partner wyjechał w delegację"? Jest dla Was oczywiste, że chodzi o partnerów życiowych, czy macie przekonanie, ze o biznesowych, tanecznych do tenisa?
Obserwuj wątek
    • annthonka Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 13:41
      Zależy od sytuacji - jeżeli na jakichś biznesowych drinkach ktoś przedstawiłby mi swojego partnera (chociaż w takim kontekście często używa się również słowa wspólnik, a to rozjaśnia sprawę), to raczej zakładałabym, że to partner w interesach.

      Jeżeli rozmowa toczyłaby się na gruncie prywatnym, to moją pierwszą myślą byłby partner życiowy.

      W żadnej sytuacji nie przyszedłby mi do głowy partner do brydża czy do tenisa.
      • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 14:57
        No właśnie z obserwacji widzę, że słowo "partner" raczej nie pojawia się w biznesowych sytuacjach face to face, jak zauważasz "wspólnik" tu dominuje. Pojawia się natomiast w kontekstach takich, które wykluczają pojmowanie go inaczej niż było to zamierzone "partnerstwo publiczno - prywatne" "firma X jest partnerem spółki Y w tym przedsięwzięciu" itd.

        Mam dokładnie takie same skojarzenia jak Twoje, dlatego tak mnie zdziwiła informacja, że ktoś słyszac "partner" mysli, ze biznesowy czy do tańca.

        Ja partnera do tańca kiedyś miałam smile - było to w czasach miej młodości, gdy miałam chłopaka, a nie partnera jeszcze no i tańczyłam na turniejach, pokazach. I przy okazjach tanecznych owszem zdarzało mi sie przedstawiać mego kolegę "A to mój partner w tańcu Marcin Z." - w sytuacjach oficjalnych, które tańca dotyczyły. W nieoficjalnych, jesli była okazja, by określać jakąś relację z kolegą "Marcin, tańczymy razem".

        Teraz mam owszem partnera do gry - do debla w lotkach. Ale no raczej nikt ani nas nie przedstawia w ten sposób, ani my siebie wzajemnie ewentualnie jak prowadzący czyta "Team nr 2, Korze X partneruje Maciej K." częściej jednak "Team nr 2, Kora X i Maciej K." - oficjalnych okazji do przedstawiania naszego "lotkowego partnerstwa"smile nie ma, a w nieoficjalnych o ile zachodzi taka okolicznośc by wspomnieć coś wiecej o koledze to "A to Maciek, gramy razem w lotki".
        • annthonka Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 16:18
          kora3 napisała:


          > Mam dokładnie takie same skojarzenia jak Twoje, dlatego tak mnie zdziwiła infor
          > macja, że ktoś słyszac "partner" mysli, ze biznesowy czy do tańca.

          A co Cię zdziwiło? Że ktoś interpretuje to pojęcie inaczej niż Ty?
          Przecież nie od dziś wiadomo, że ludzie są różni. Dziwi mnie, że Ciebie to dziwi wink
          • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 16:27
            No wiesz, nie tak, ze KTOŚ interpretuje, tylko sugestia, że przedstawienie kogoś "partner/ka" jest niejednoznaczne - nie dla tej konkretnej osoby - tylko OGÓLNIE.
            No owszem, coś takiego, taka sugestia mnie zdziwiła, bo - jak pisałam - ani z doświadczenia, ani z obserwacji - nie wnoszę, by tak włąsnie było. JESLI własnie ktoś tak niejednoznacznie interpretuje, ze jak partner to pewnie do tańca albo rózańca smile - to są to jednostkowe przypadki, szczególne osoby, które interpretują tak włąsnie - inaczej zupełnie niż większosc.
            Stąd moje zapytanie do Was na forum, no bo w realu nie obserwuję, ale kto wie, moze takich osób jest więcej. Twoja np. wypowiedź jednak potwierdza moje obserwacje.
            • ola5488 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 17:09
              kora3 napisała:

              > No wiesz, nie tak, ze KTOŚ interpretuje, tylko sugestia, że przedstawienie kogo
              > ś "partner/ka" jest niejednoznaczne - nie dla tej konkretnej osoby - tylko OGÓL
              > NIE.
              > No owszem, coś takiego, taka sugestia mnie zdziwiła, bo - jak pisałam - ani z d
              > oświadczenia, ani z obserwacji - nie wnoszę, by tak włąsnie było.

              Ludzie są różni. Uzywanie słów, które nie są jednoznaczne, wiąże się z ryzykiem jak napisała Posit wink
              • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 17:16
                Olu, że ludzie są rózni to jest oczywistośc. smile
                Ja nie pytam o nijakie ryzyko, ani nijakie ewentualne problemy z nim związane, tylko że tak powiem sprawdzam, czy teza iż WIEKSZOSC ludzi po takim przedstawieniu rozumie, ze chodzi o partnera w biznesie czy tańcu, czy nie.
                Z mojej obserwacji i mego doswiadczenia wynika, ze jednak NIE, ale pytam Was o to jak Wy rozumiecie, a nie jak jakiś Kowalski moze zrozumieć
                • ola5488 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 17:31
                  kora3 napisała:

                  > Olu, że ludzie są rózni to jest oczywistośc. smile

                  Cieszę się, że też tak to postrzegasz wink

                  > Ja nie pytam o nijakie ryzyko, ani nijakie ewentualne problemy z nim związane,

                  Ale to zostało jasno napisane - jeśli używasz słów niejednoznacznych, to narażasz się na niezrozumienie. Brak precyzji szkodzi w komunikacji. Czy to Ciebie dziwi? wink

                  > tylko że tak powiem sprawdzam, czy teza iż WIEKSZOSC ludzi po takim przedstawie
                  > niu rozumie, ze chodzi o partnera w biznesie czy tańcu, czy nie.

                  Swoją tezę oparłaś na swoich obserwacjach tego, co według Ciebie myślą inni. Bardzo generalizujesz.

                  > Z mojej obserwacji i mego doswiadczenia wynika, ze jednak NIE, ale pytam Was o
                  > to jak Wy rozumiecie, a nie jak jakiś Kowalski moze zrozumieć

                  A ja zgadzam się z tym, co w tamtym wątku za górami za lasami napisała chyba Bo smile
                    • ola5488 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 17:38
                      positronium napisała:

                      > Olu, a co napisała Bo, bo ja nie w temacie i nie mam weny na przebijanie się pr
                      > zez gąszcz dyskusji? wink

                      Nawet znalazłam, aby nie podpierać się swoją zawodną pamięcią wink

                      ,,Słowo "partner" aby było jednoznaczne wymaga przymiotnika - partner biznesowy, partner do tenisa, partner do bridża, partner życiowy itd."

                        • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 10:10
                          Posit, ale własnie WAS pytam, czy WASZYM zdaniem wymaga tego przymiotnika, czy nie. Być może wspomniana forumowiczka faktycznie "tak ma", że dla niej wymaga - ludzie są róznie, jak słusznie heh zauwaza Ola. Ja sie zastanawiam TU, czy dla większosci ów przymiotnik jest konieczny w przypadku np. zwyczajnego towarzyskiego przedstawiania swego part era. A pytam, bo z obserwacji i doświadczenie widzę, zę NIE - znakomita większosć, także na forach gdy sie pisze o partnerze bez jakichś ozdobników smile, ze do tańca czy tam do rózańca w lot rozumie, że chodzi o życiowego.
                  • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 10:13
                    Swoja tez oparłam na własnym doświadczeniu - kilkanascie lat jestem w wolnym zwiazku i tak własnie przedstawiam partnera, ale także obserwacji otoczenia. W realu, ale też - w neciesmile jakoś ani na tym, ani na sasiednim forum DOTYCHCZAS nikt nie potrzebował dookreślania, gdy sie napisało "partner" - że moze chodzi o tanecznego, brydżowego, czy tam innego. To pozwala przypuszczać, ze jednak większosc ludzi tak rozumie, ze chodzi o życiowego - w zwyczajnych sytuacjach nie majacych nic wspólnego z tańcem, brydżem czy biznesem. TERAZ okazuje się, ze to określenie jest nieprecyzyjne - to ciekawe zjawisko smile
        • kocynder Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 09.03.19, 22:55
          Rozumiem w kontekście np rozmowy o kursie tańca - słowo "partner" jest dla mnie oczywiste, że chodzi o partnera z parkietu. Analogicznie podczas rozmowy o rozgrywkach brydżowych - partnera "od stolika i rekontry". W rozmowie o interesach także - "partner" raczej skojarzy mi się ze wspólnikiem niż z towarzyszem życia. W sytuacjach nie związanych ściśle z tańcem/grą w brydża/debla w tenisie czy lotkach lub z konkretnym biznesem - "partner" zostałby przeze mnie odczytany jako właśnie partner życiowy.
          I tak:
          - Świetnie zatańczyliście tą rumbę!
          - To zasługa prowadzącego! Poznaj, proszę, mój partner Andrzej.
          Nie mam wątpliwości, że ów Andrzej jest partnerem tanecznym, a nie koniecznie życiowym.
          - Fantastycznie rozegraliście tego szlema!
          - No, mój partner nie powinien był licytować tak wysoko, ale jakoś się udało.
          Nie mam wątpliwości, że nie chodzi o partnera życiowego a właśnie brydżowego. I wiele temu podobnych. Ale:
          - Co robiłaś w sobotę?
          - Byłam z moim partnerem na turnieju tenisowym
          Już nie budzi we mnie wątpliwości: nie rozgrywałaś miksta a po prostu ze swoim towarzyszem poszłaś podziwiać zmagania tenisistów.
          • aqua48 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 14:56
            kocynder napisała:

            > - Świetnie zatańczyliście tą rumbę!
            > - To zasługa prowadzącego! Poznaj, proszę, mój partner Andrzej.
            > Nie mam wątpliwości, że ów Andrzej jest partnerem tanecznym, a nie koniecznie ż
            > yciowym.

            A ja mam wątpliwości czy państwo są parą tylko w tańcu czy również w życiu smile

            Podobnie jak ktoś mi na przyjęciu przedstawia inną osobę mówiąc tylko - to Andrzej mój partner, nie do końca wiem o jakich relacjach mówi.
            • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 15:44
              A to ciekawe Aquo, bo jakoś od wielu lat piszac ze mną na forum nie miałaś NIGDY wątpliwości o jakim ja partnerze piszęsmile - nigdy nie pytałas czy zyciowy, czy taneczny, zawodowy, czy brydżowy. Dlaczego, skoro nie byłaś pewna o co chodzi?smile
            • kocynder Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 16:09
              Aquo - jeśli ktoś na przyjęciu przedstawia mi "To mój partner, Andrzej" - nie mam wątpliwości, że ów Andrzej jest partnerem życiowym, a nie partnerem do tenisa, tańca czy w biznesie. Jeśli jednak ktoś ściśle w kontekście danej sprawy mówi "partner" - to zwykle rozumiem, iż jest to partner od "tej sprawy", a nie życiowy.
              "Wiesz, w piątek nie dopniemy tej umowy bo mój partner wyjeżdża i wraca dopiero w poniedziałek" - rozumiem, że nie partner życiowy wyjeżdża, a biznesowy, bez którego podpisać umowy nie można (Czy gdyby pani była mężatką, ów mąż nie był jej wspólnikiem widziałabyś sens zdania "Wiesz, nie dopniemy w piątek tej umowy bo mój mąż wyjeżdża i wraca dopiero w poniedziałek"? Ja - nie. Chyba, że ów mąż byłby właśnie również partnerem biznesowym i wspólnikiem, bez którego podpisanie umowy jest niemożliwe).
              "Dlaczego z taką kartą twój partner licytował kiery?" - rozumiem, że nie partner życiowy a brydżowy wylicytował nieco irracjonalnie. (Czy poza rozgrywką brydżową ma znaczenie iż ów "partner" jest mężem, kolegą, kuzynem, czy w ogóle kimkolwiek dla pytanej? Nie. Bo w tym przypadku ma znaczenie tylko i wyłącznie to, iż partnerując jej w grze - wylicytował taką a nie inną odzywkę).
              Oczywiście, partner życiowy może również być partnerem biznesowym, tanecznym, brydżowym i każdym innym. Ale w powyższych kontekstach - nie jest istotne czy jest "od łoża i stołu", a właśnie od interesów/karcianego stolika/parkietu/itd.
              • aqua48 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 18:20
                kocynder napisała:

                > Aquo - jeśli ktoś na przyjęciu przedstawia mi "To mój partner, Andrzej" - nie m
                > am wątpliwości, że ów Andrzej jest partnerem życiowym

                A ja miewam. Przyznam że większe kiedy przedstawia mi Andrzeja mężczyzna niż gdyby zrobiła to kobieta, ale tak, zdarza się, że zastanawiam się w jakim sensie Andrzej jest partnerem tej osoby by jej/ich nie urazić w dalszej rozmowie.
                • kora3 Aquo 10.03.19, 18:52
                  Hmmm Aquo, jesli pozwolisz, skoro zawsze masz takie wątpliwości w realu - jak zrozumiałam, to ...dlaczego nie masz ich na forum? No bo jakoś nigdy nie miałam okazji w rozmowie z Tobą przeczytać Twego pytania do mnie "Ale o jakim partnerze Koro piszesz? Do tańca, tenisa, w interesach, a może życiowym?"
                  Uprzedzajac - na forum i potrzeby dyskusji byłoby to całkiem na miejscu pytanie o dookreślenia, nic nadzwyczajnego czy poza SV. Ale jakoś nigdy nie pytałaś, ani mnie, ani chyba nikogo, kto w swoich wypowiedziach używał słowa "partner/ka" - co pozwala domyślać si, że rozumiałaś, poprawnie zresztą, że chodzi o partnera życiowego.

                  Wiem co mozesz mi odpowiedzieć: nie pytałaś, bo to ze chodzi o partnera życiowego wynikało z kontekstu, z tego co było napisane w poście i nie budziło Twoich wątpliwości. W realu nie jest tak łatwo - dopytać nie wypada, a przy przedstyawieniu nie ma żadnego kontekstu. I to byłaby racja, gdybyś tak odpowiedziała.
                  Tylko, że Aquo - jakoś nie wierzę, że akurat Ty - osoba na serio obyta - uprzedzę piszę to całkiem poważnie - miałaby problem z prowadzeniem rozmowy z kimś o kim niewiele wie tak, by tego kogoś nie urazic np. na polu ze tak powiem zwiazkowym.
                  No bo przecież nie wyskoczyłabyś do takich panów, co to jeden drugiego przedstawił, ze partner z pytaniem np. "A jak długo panowie są razem?" - przykładowo.
                  Do pary przedstawiającej sie jako małżeństwo pewnie TEZ być nie wyskoczyła z pytaniem ile jest po slubie? No właśnie.

                  Nawiasem mówiąc - gdzie indziej piszesz, że to fajnie, jak para w konkubinacie/kohabitacji przedstawia sie jako małzeństwo. No ok, niech będzie. No i jesteś przekonana, ze to para po slubie tak? No tak i co? Pytasz jak długo, w jakim obrządku ślub brali dopiero co poznanae osoby? No na pewno nie.
                  Wiadomo, ze z nowo poznanymi osobami rozwija się tematy neutralne, nie domyśla się ich statusu jesli nie podadzą, nie komentuje go itd. Z reguły jest tak, ze z dalszej rozmowy masz szanse i to ogromne upewnić się co do relacji jesli nie jesteś jej na serio pewna.

                  Przecież jest bardzo wiele takich sytuacji, gdy poznajesz kogoś solo i nie masz jak przy przedstawianiu sie dowiedzieć czegoś o jego statusie związkowym i co wówczas? Tu już całkiem nie jesteś pewna, ba jesteś rzec można w ciemnym lesie, a jednak jak ufam potrafisz tak rozmawiać, by kogoś nie urazic.

                  No, ale weźmy konkretnie taką sytuację: poznajesz dwóch panów o których nic nie wiesz, jeden przedstawia Ci drugiego "Mój partner Adam Adamski" - nie wiesz co mysleć, czy partner życiowy, czy do tenisa, czy w interesach...Podaj mi przykład swej ewentualnej wypowiedzi, która by zaistniała, a która mogłąby panów urazić. Np, mogłabyś powiedzieć co takiego.....?
      • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 16:57
        Posit, ale jasne ze zależy od kontekstu - tylko, ze jak pisałam do Anthonki - z reguły tak jest, że jesli chce sie mówić o partnerze INNYM niż życiowy, np. do tańca, czy do jakiejś gry, czy biznesowym, to własnie dookreśla się ten rodzaj partnerstwa.
        Oczywiście nie zawsze, bo czasem kontekst jest zupełnie oczywisty. Np. gdy tańczyłam i byliśmy zapowiadani na turnieju że "a teraz wystąpią w rumbie Kora X i jej partner Marcin z." - to było oczywiste, ze mowa o moim partnerze TANECZNYM. Poniekąd nawet gdyby ów partner taneczny był moim zyciowym także ( w tym, wieku to raczej chłopakiem) czy męzem, to zapowiadający by o tym nie mówił, bo to całkiem przecież w takiej sytuacji - nieistotne.

        Zaskoczyło mnie, to , ze jak rozumiem zdanie "Mój partner wyjechał w delegację" zrozumiałabys jakos inaczej, niż to, ze partner zyciowy. Jasne, gdybyśmy ubijały jakiś heh interes i powiedziałam "Posit, musimy to odłożyć, bo mój partner (choc jak zauwaza przytomnie Anthonnka słowo wspólnik jest w takich sytuacjach powszechniejsze) wyjechał w delegacje" - to faktycznie mogłabyś tak rozumieć. Ale gdybyśmy np. miały umówic się całkiem prywatnie na kawę i powedziałaby,m"Ok, fajnie, mam akurat wolny wieczór, bo mój partner wyjechał w delegację" - to też myslałabyś, ze biznesowy?
          • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 17:12
            No owszem, ale jak wspomniałam - pytam o to właśnie, jak Wy rozumiecie to słowo, bo na sąsiednim forum spotkałam sie z opinią, że JESt rozumiane nie jako partner życiowy, a partner w interesach, do tańca, do czegoś tam jeszcze.
            Być moze MOZE być tak zrozumiane w określonych okolicznosciach, albo JESt tak rozumiane przez określonych ludzi, ale na pewno nie - z doswiadczenia i obserwacji - powszechnie. Powszechnie właśnie, o ile nie zachodzą jakieś szczególlne okoliczności, to przedstawienie kogoś A to mój partner XY" jest rozumiane, ze sie przedstawia partnera życiowego.

            Przyznam się, że przez niemal 12 lat zwiazku osobiscie nie spotkałam sie z sytuacją, bym tak przedstawiła mego partnera i ktoś pomyślał, ze to mój partner w interesach,do tańca, lotek, czy tenisa - na serio.
            • positronium Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 08.03.19, 17:24
              kora3 napisała:
              > Przyznam się, że przez niemal 12 lat zwiazku osobiscie nie spotkałam sie z syt
              > uacją, bym tak przedstawiła mego partnera i ktoś pomyślał, ze to mój partner w
              > interesach,do tańca, lotek, czy tenisa - na serio.
              >


              Wytłuszczenie moje.
              Zaintrygowana zapytam - ale skąd ta pewność, co inny myślą? Czyżbyś wśród wielu talentów miała także dar czytania innym w myślach?
              • kora3 Posit ... 10.03.19, 10:22
                Dobre pytanie skąd wiemy co myślą inni - najczęściej wiemy to z ich reakcji i dalszej konwersacji Positsmile
                Jesli ktos na przedstawienie "a to mój partner X" nie pyta co razem tańczymy, w co razem gramy itd. a pyta np. gdzie mieszkamy - to należy z duzym prawdopodobieństwem przypuszczać, iż słusznie pojął, że to partner życiowysmile

                Zdaje sie TY też tak zakładasz ...w każdym razie - zakładałaś, bo moze Ci sie poglady heh zmieniły.
                Tak myśle, bo kiedyś pisałaś tak oto: "Drogie panie, układacie włosy, kiedy jesteście w domu i widzą was tylko partnerzy?"- wytłuszczenie moje smile Jakoś nie dodałaś, ze chodzi o życiowych - z jakiejś przyczyny dało Ci sie to oczywiste...Teraz już zdaje Ci sie nieoczywiste?
                • positronium Re: Posit ... 12.03.19, 11:26
                  kora3 napisała:
                  > Dobre pytanie skąd wiemy co myślą inni - najczęściej wiemy to z ich reakcji i d
                  > alszej konwersacji Positsmile

                  A, to może zdradzę sekret, ale czasem zdarza się, że nie reaguję w żaden sposób na niedopowiedzenia czy dwuznaczności, ale "myślę swoje" - po cichu i bez widocznej reakcji. Bez dopytywania na forum, co piszący miał na myśli, bo niektórych lepiej czasem nie pytać o szczegóły. Zatem Twój sposób oceny o czym pomyśleli inni jest niestety niezbyt wiarygodny.

                  > Zdaje sie TY też tak zakładasz ...w każdym razie - zakładałaś, bo moze Ci sie p
                  > oglady heh zmieniły.
                  > Tak myśle, bo kiedyś pisałaś tak oto: "Drogie panie, układacie włosy, kiedy jes
                  > teście w domu i widzą was tylko partnerzy?"- wytłuszczenie moje smile Jakoś
                  > nie dodałaś, ze chodzi o życiowych - z jakiejś przyczyny dało Ci sie to oczywi
                  > ste...Teraz już zdaje Ci sie nieoczywiste?
                  >

                  Jak w pierwszej mojej wypowiedzi w tym wątku - nadal uważam, że w używaniu słowa "partner" ważny. Niedookreślając godzimy się na dwuznaczności, jeśli takie mogę powstać. I tyle. Nie mam z tym problemu.
                  Cytat, który byłaś uprzejma wyciągnąć mógłby być odczytany na dwa sposoby - jeśli ktoś w domu gości innego partnera niż życiowy. Nie spotkałam się z taką sytuacją, ale przyjmuję, ze może mieć miejsce. Czy to u kogoś faktycznie zrodziło wątpliwości i konfuzję? Nie wiem. Może.
                  Pytanie, komu chciałoby się poświęcać czas na drążenie takiej kwestii?
                  • kora3 Re: Posit ... 12.03.19, 11:54
                    positronium napisała:
                    > A, to może zdradzę sekret, ale czasem zdarza się, że nie reaguję w żaden sposób
                    > na niedopowiedzenia czy dwuznaczności, ale "myślę swoje" - po cichu i bez wido
                    > cznej reakcji. Bez dopytywania na forum, co piszący miał na myśli, bo niektóryc
                    > h lepiej czasem nie pytać o szczegóły. Zatem Twój sposób oceny o czym pomyśleli
                    > inni jest niestety niezbyt wiarygodny.


                    Byc moze Posit, być może - no to po prostyu miałam szczescie spotykać ludzi, którzy tak włąsnie rozumieli i nie mysleli ze taneczny czy do brydża czemu dawali wyraz w dalszej konwersacjismile

                    > Jak w pierwszej mojej wypowiedzi w tym wątku - nadal uważam, że w używaniu słow
                    > a "partner" ważny. Niedookreślając godzimy się na dwuznaczności, jeśli takie mo
                    > gę powstać. I tyle. Nie mam z tym problemu.


                    No nie masz, ale nie dookreśliłaśsmile

                    > Cytat, który byłaś uprzejma wyciągnąć mógłby być odczytany na dwa sposoby - jeś
                    > li ktoś w domu gości innego partnera niż życiowy. Nie spotkałam się z taką sytu
                    > acją, ale przyjmuję, ze może mieć miejsce.


                    Aha, a na przykłąd na imprezę towarzyską normalne chodzi się z brydżowym partnerem, taksmile?
                    Posit - sprawa jest prosta - nie dookreślałaś, bo z KONTEKSTU wiadomo było ze chodzi o życiowych partnerów. I z reguły w życiu przy przedstawianiu w zwyczajnych sytuacjach także o takich chodzi, jesli chodzi o innych - to wynika to także z kontekstu - spotkania, rozmowy itd.
                      • kora3 Re: Posit ... 12.03.19, 12:24
                        No to skoro wiesz, ze wynika z kontekstu, to skąd te przemyślenia, ze to nieprecyzyjne określenie?
                        Nawiasem mówiac - kiedyś, dośc dawno temu już miałam na drugich studiach kolezankę, która była dobrych kilka lat starsza od większosci z nas, miała chyba z 32 lata wówczas. No i podczas gdy większosc z nas miała "chłopaka/dziewczynę" - z racji wieku, ona o swoim partnerze mówiła "mój partner życiowy" - niby dobrze hehe ze dookreślała, żeby nikt nie pomyślał, że do brydża, ale brzmiało to mega pretensjonalnie smile
                          • kora3 Re: Posit ... 12.03.19, 15:01
                            No dobrze Posit, założmy, że poznajesz jakieś dwie osoby, posłużmy się przykładem Aquy, która chyba zapomniała o moim pytaniusmile, ale jak sądzę Ty nie zapomnisz...
                            Zatem poznajesz dwóch panów i jeden drugiego Ci przedstawia "Mój partner XY". Nie masz pewnosci czy chodzi o partnerstwo życiowe i panowie są gejami, czy może partnerują sobie w interesach, w pracy, czy w jakimś sporcie itd. Dopytać oczywiscie - nie wypada
                            Co się "strasznego" u Ciebie dzieje? Bo wg mnie Posit ni, w kazdym razie nic nie powinno. Przecież, na Baala, nie zaczynasz konwersacji z tymi panami od dowcipu o gejach, czy wygłoszenia swej opinii o gejowskich zwiazkach, ani od osobistych pytań w stylu jak długo są razem czy coś w tym rodzaju. Zaczniesz od czegoś neutralnego w stylu "Udana impreza/ciekawa konferencja itd." Jesli rozmowa będzie się kleić to wczesniej czy później z jej kontekstu smile wywnioskujesz kim panowie są dla siebie na serio, a jesli nie bedzie sie kleić, to pozostaniecie znajomymi na "dzień dobry/cześc" i też się nic złego nie wydarzy smile
                            • positronium Re: Posit ... 12.03.19, 15:13
                              kora3 napisała:
                              > Zatem poznajesz dwóch panów i jeden drugiego Ci przedstawia "Mój partner XY". [...] Dopytać oczy
                              > wiscie - nie wypada
                              > Co się "strasznego" u Ciebie dzieje?


                              Nie rozumiem skąd założenie, że dzieje się coś strasznego?
                              • kora3 Re: Posit ... 12.03.19, 15:19
                                Hmmm załozenie to nie Posut, w każdym razie - nie moje.
                                Po prostu z tego, a i sasiedniego forum (znacznie wczesniej) dowiedziałam się hehe, że dookreślenie relacji między poznającymi się, albo przez kogoś ludźmi jest wręcz konieczne, by uniknąć wpadek, gaf czy niezręcznosci.
                                No i właśnie nie pojmuję JAKIE to gafy czy niezręczności popełnia z takiej niewiedzy ktoś kto jest kulturalny/dobrze wychowany. Wg mnie NIE popełni żadnych, bo nie poruszy żadnego tematu, który wiódłby do katastrofysmile Zatem takie dookreślenie może być, a może i go - nie być - dla kulturalnego człowieka to zupełnie bez róznicy smile
                                • positronium Re: Posit ... 12.03.19, 15:34
                                  kora3 napisała:
                                  Zatem takie dookreś
                                  > lenie może być, a może i go - nie być - dla kulturalnego człowieka to zupełnie
                                  > bez róznicy smile

                                  >
                                  Do czego zatem dążysz, skoro poznałaś już pogląd forumowiczów odnośnie pytania, jakie zadałaś pierwotnie?
    • bene_gesserit Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 09.03.19, 14:35
      Tak rozumiemy słowo 'partner':
      partner
      1. «współuczestnik gry, rozmowy, zabawy lub jakiegoś przedsięwzięcia»
      2. «osoba, którą traktuje się jak równą sobie»
      3. «osoba, z którą pozostaje się w związku (hetero- lub homoseksualnym)»

      Jak widać, słowo jest wieloznaczne, a znaczenie, o które ci chodzi jest, o ile w ogóle wymieniane w słowniku (w PWN np wcale nie) ostatnie na liście. Nie trudno więc o nieporozumienia, co zresztą potwierdzają słowniki synonimów. Pozostaje jeszcze kwestia estetyczna. Mi akurat się słowo 'partner' na określenie osoby, która pozostaje w nieślubnym związku po prostu nie podoba. Kojarzy się z głupawymi pisemkami dla pań z początku wieku.
        • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 10:33
          Aquo, tak samo jak się powie o kimś "maż" to niekoniecznie musi oznaczać kochana czyjegoś małzonka - "mąż stanu", "mąż zaufania" - także funkcjonują i maja się dobrze. Ale jednak, gdy jakaś pani przedstawia "mój mąż to sądzisz podejrzewam, ze to jej małżonek ?smile No właśnie...

          Nie chodzi o to, że słowo "partner" moze oznacza kogoś innego niż partner życiowy - MOZE, jasne. Ale zwykle zależnie od kontekstu każdy w lot rozumie w czem dieło. Np. podczas tanecznego turnieju zapowiadający mówi "A teraz wystąpią Aqua i jej partner X" - i wszyscy "łapią", ze taneczny partner, nawet dodawać tego nie trzeba smile W biznesie w Polsce rzadko używa się słowa partner - czesciej - o czym już ktoś tu pisał - wspólnik. Ale podczas biznesowego spotkania takie przedstawienie kogoś raczej jest jednoznaczne, że chodzi o partnera w interesach/wspólnika/współudziałowca.

          Ja pytałam o sytuacje zwykłe, życiowe, pozbawione kontekstu o jakim piszę wyżej - zabawne poniekąd, bo ja nie tylko w realu, ale i na forum "od zawsze" używam słowa "partner" i jakoś dotychczas nikt z Was nie miał podejrzeń smile że chodzi o taniec, brydż, biznes - o ile pamiętam, TY także rozumiałaś doskonale, ze chodzi o partnera życiowego. Ba, zdaje mi sie, ze w którymś wątku na tym czy innym forum przekonywałaś, że pan który się z panią pare tygodni spotyka i przypadkiem spotka ją na ulicy idąć w towarzystwie np. kolezanki z pracy winien przedstawić ją jako PARTNERKĘ żeby kolezanka z pracy jasność miała co do relacji państwa ...TERAZ okazuje się, ze zmieniąś chyba zdanie - no bo jaka to jasna sytuacja? Gosc przedstawi "partnerka" to pewnie moze chodzić o taką do tańca, brydża, interesów - czyż nie?smile
          • aqua48 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 14:51
            kora3 napisała:

            > Aquo, tak samo jak się powie o kimś "maż" to niekoniecznie musi oznaczać kochan
            > a czyjegoś małzonka - "mąż stanu", "mąż zaufania" - także funkcjonują

            No jednak jak powiesz Koro - mój mąż to JEST jednoznaczne.
            >
            >W biznesie w Polsce rzadko używa się słowa partner - czesciej -
            > o czym już ktoś tu pisał - wspólnik.

            Tak, Koro - używa się słów wspólnik, kontrahent, partner.

            Podobnie jak o partnerze życiowym mówi się i przedstawia się jako partnera, chłopaka, przyjaciela, męża lub niemęża, mówi się bo i z tym się spotkałam - ojciec mojego dziecka, jeśli państwo mają wspólne dzieci. Żadne z nich nie jest stuprocentowo celne. Jednoznaczne i nie powodujące wątpliwości natomiast jest słowo konkubent, którego jednak wiele osób nie lubi i nie toleruje. Ja pozostawiam wybór samym zainteresowanym. Ty upierasz się, że właściwe jest tylko to które sama wybrałaś.


            • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 15:42
              Nie Aquo, ja się wcale nie odnoszę do tego, jak ktoś INNY nazywa swego partnera/rkę, czy swój związek - pisałam o tym wiele razy. Tak sobie ktoś nazywa, jak chce, reszta ma przyjąć do wiadomosci i nie komentować oraz tak nazywać, jak nazywa ów ktoś, jesli jest ku temu okazja.

              W tym wątku nie chodzi o jakiekolwiek INNE nazewnictwo, tylko o to, jak tutejsi forumowicze rozumieją słowo "partner" przy okazji np. przedstawiania w zwyczajnych okolicznościach. Zwyczajne - mam na mysli - nie na pokazach tanecznych, nie na turnieju brydżowym, nie na spotkaniu w interesach. Rozumie, że chodzi o partnera życiowego bez dookreślania tym przymiotnikiem, czy nie?

              Jak wspomniałam, ja używam słowa "partner" i takoż tu na forum i na innym, z którego znamy sie dłużej - piszę. Nie zdarzyło mi się chyba, by ktoś z Was, w tym Aquo, także TY sprawiał wrazenie, że nie wie o jakiego partnera chodzi - moze tanecznego, a moze brydżowego, wszyscy jakoś - tak wyglądało - wiedzieli, ze chodzi o zyciowego. TERAZ okazuje się, ze to niejasne. A wcześniej np. dla Ciebie było jasne?

              Jesli chodzi o sprawy urzędowe, formalne - słowo "partner" jeest Aquo całkowicie i jednoznacznie rozumiane, jako życiowy, chyba ze ktoś dookreśli, że o innego chodzi, albo jest to oczywiste z kontekstu. Wiele razy miałam okazję słyszeć na sali sądowej "Powód i jego partnerka prosili o wyjaśnienie tej sprawy ale pozwany nie chciał" "Chłopiec jest silnie związany emocjonalnie tak z matką, jak i jej partnerem" - czyli w nazewnictwie formalnym także to słowo jest jednoznacznie rozumiane i w "obrocie".
              • kora3 Aquo, nieco OT - pytanie tecniczne 10.03.19, 16:00
                Wspomniałaś o możliwości przedstawiania partnera - "przyjaciel". Możliwość jest, a jakże w sumie w sytuacjach luźnych i prywatnych mozna dowolnie. Tyle, że to jest dopiero niejednoznaczne...Inna sprawa, że jak obserwuję "przyjacielem" to raczej nazywają partnera osoby bynakjmniej nie w związku z nim, a postronne, z reguły starsze, a do tego proste. Chyba zwyczajnie nie lezy im słowo "partner", a "konkubent" źle im się kojarzy, zas osoba o której są uprzejme mówić nie została im oficjalnie przedstawiona smile
                Ale w czym rzecz: skoro przedstawienie partnera "przyjaciel" jest wg Ciebie ok, to jak przedstawiasz swojego przyjaciela?
                • kocynder Re: Aquo, nieco OT - pytanie tecniczne 10.03.19, 16:22
                  Z "przyjacielem" o tyle się nie zgodzę, że... Jestem mężatką. Oprócz męża mam tez kilkoro przyjaciół płci obojga. No i? Jeśli w większym gronie przedstawiam "To mój mąż, Krzysztof, a to Anna, Tomasz i Paweł - moi przyjaciele" - nie ma wątpliwości. Jeśli przedstawiam mężowi któregoś z moich przyjaciół - również. Ale jeśli idę na spotkanie np hobbystyczne, z moim przyjacielem (a bez męża)? To jak? Przedstawiam innym znajomym "To mój przyjaciel, Artur" i ilu ma pomyśleć, że to mój kochanek, zastępca męża czy co tam jeszcze? Otóż nie. Przyjaciel to po prostu przyjaciel. Bez łóżka w tle, i bez planów mieszkalnych. W tym kontekście jednak "partner" jest bardziej precyzyjne, nawet i bez dookreślenia, że życiowy. No, chyba, że owo hobby polega na pracy w parach - wówczas jednak można dookreślić "To mój partner zarówno w tańcu jak w życiu", albo temu podobnie.
                  • kora3 Re: Aquo, nieco OT - pytanie tecniczne 10.03.19, 18:18
                    Wiesz,ja przyjaciół obu płci po prostu przedstawiam zgodnie z ich faktycznym statusem - czy jestem na spotkaniu z moim partnerem, czy bez niego. A ze sobie ktoś tam coś tam pomysli - z mego doswiadczenia - "przyjaciel" jest synonimem słowa "partner" dla niewielkiej grupy ludzi, na ogół ze starszego pokolenia i na ogół - bez urazy - prostych.
                  • aqua48 Re: Aquo, nieco OT - pytanie tecniczne 10.03.19, 18:23
                    kocynder napisała:

                    > jeśli idę na spotkanie np hobbystyczne, z moim przyjacielem (a bez męża)? To j
                    > ak? Przedstawiam innym znajomym "To mój przyjaciel, Artur" i ilu ma pomyśleć, ż
                    > e to mój kochanek, zastępca męża czy co tam jeszcze?

                    Nie masz wpływu na myśli innych smile Jedni pomyślą tak, inni zapewne inaczej...



              • ola5488 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 16:14
                Koro, Ty naprawdę nie umiesz przyjąć, że ludzie mają zdanie inne niż Twoje? Dla mnie słowo "partner" nie jest jednoznaczne choćbyś stawała na głowie. Nie tylko zresztą dla mnie. Warto przyjąć, że nie jesteś wyznacznikiem normy wink
                • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 18:16
                  Olu, ja przyjmuję, ze masz takie zdanie, a Ty przyjmij, ze normę stanowi większoać. I ta większosc na tym i sąsiednim forum nigdy nie przejawiała wątpliwości o jakiego partnera chodzi, gdy ktoś wspominał o takowym w swoich wątkach - przyjmowała, ze o życiowegosmile Zatem masz i nie tylko Ty inne zadanie, ale normą jest zdanie przeciwne smile
                  • ola5488 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 18:33
                    kora3 napisała:

                    > Olu, ja przyjmuję, ze masz takie zdanie, a Ty przyjmij, ze normę stanowi więks
                    > zoać. I ta większosc na tym i sąsiednim forum nigdy nie przejawiała wątpliwości
                    > o jakiego partnera chodzi, gdy ktoś wspominał o takowym w swoich wątkach - prz
                    > yjmowała, ze o życiowegosmile Zatem masz i nie tylko Ty inne zadanie, ale normą je
                    > st zdanie przeciwne smile
                    >

                    Nie przyjmuję Twojej normy za swoją. W moim środowisku to nie jest norma. Nie umiem napisać jaśniej wink
                        • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 19:30
                          Ale ja nie piszę o SWOIM ŚRODOWISKU, w odróznieniu od Ciebie, tylko o np. forumowej większości gdzie nie spotkałam się chyba nigdy przez cały czas udzielania się na nim przypadkiem, by ktoś inaczej/opacznie zrozumiał słowo "partner".
                          Na forach z reguły piszą ludzie z najróżniejszych środowisk, a mimo to smile

                          W realu też się nie spotkałam, a poniekąd - nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "swoje/Twoje środowisko" - bo większosc z nas funkcjonuje jednak w RÓZNYCH środowiskach. Sa kregi zawodowe, są prywatne, są zwizane z hgobby i wcale, uwierz, nie musi tak być, że kolegujesz sie z ludźmi tylko z pracy i macie też współne hobby. Zwykle tak właśnie nie jest ...
                            • kora3 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 19:58
                              Dobra, to CO jest próbka statystycznej większości. Jakie kręgi - tak np.
                              Na szybko dla uproszczenia mozna uznać, że taką próbką są sąsiedzi - są to całkowicie przypadkowe osoby, mogą być z najróżniejszych środowisk, o najrózniejszej mentalności itd.
                              A Twoim zdaniem jaka grupa jest reprezentatywna?
                              • ola5488 Re: Jak rozumiecie słowo "partner"? 10.03.19, 20:10
                                kora3 napisała:

                                > Dobra, to CO jest próbka statystycznej większości. Jakie kręgi - tak np.
                                > Na szybko dla uproszczenia mozna uznać, że taką próbką są sąsiedzi - są to ca
                                > łkowicie przypadkowe osoby, mogą być z najróżniejszych środowisk, o najrózniej
                                > szej mentalności itd.
                                > A Twoim zdaniem jaka grupa jest reprezentatywna?
                                >

                                Proszę Koro:

                                pl.m.wikipedia.org/wiki/Próba_statystyczna
    • kora3 Aquo, mam jeszcze jedno pytanie 10.03.19, 20:34
      Jesli pozwolisz...Czysto ze tak powien techniczne - znów.
      Pisałaś, że to fajne czy naturalne, ze osoby pozostające z sobą w długoletnim wolnym zwiazku przedstawiają się "mąż/żona". Ok , tak uwazasz, mają prawo przedstawiać sie jak chcą, a otoczenie nie powinno mówić o nich inaczej - oczywiste.

      Ale jednoczesnie pisałaś, że ci ludzie nie biorą ślubów nie dlategho, że nie chcą, tylko dlatego, że "nie mogą" - w tym sensie, że chcą się wywiązywać z obowiązków np. wobec cięzko chorego współmałzonka, a żyją sobie z kimś innnym. No ok, skoro tak uwazają za lepsze rozwiazanie - ich sparwa.

      Ale mam czysto techniczne teraz pytanie: skoro takie osoby "mąż/żona" mówią o swoich partnerach/konkubentach i takj ich przedstawiają, to JAK mówią o swoich formalnych współmałzonkach, jak ICH przedstawiają?
      "Moja formalna żona", "Ten pan z którym mam ślub"? Pytam zupełnie na serio, bo jako ze bigamia jest u nas zakazana ja bym sie mocno zdziwiła, gdyby mi jakaś pani przedstawiła pana jako męża, a potem np. powiedziała, że musi do męza wezwać jutro lekarza, bo znów mu sie pogorszył stan i nie wstaje z łozka - na przykład oczywiscie. No i istnieje też taka mozliwośc, że ktoś jest obłożnie chory, ów formalny małzonek, ale nie tak, ze nie wychodzi z domu i mozna go np. spotkać z takim współmałżonkiem na ulicy - jak wówczas przedstawia gdy normalnie jako zone/meza przedstawia partnera/konkubinę?
      Pisałaś, ze znasz takie przypadki "z zycia" to pewnie wiesz, jak to technicznie rozwiązują takie osoby?
      • aqua48 Re: Aquo, mam jeszcze jedno pytanie 11.03.19, 08:23
        kora3 napisała:

        > Pisałaś, że to fajne czy naturalne, ze osoby pozostające z sobą w długoletnim w
        > olnym zwiazku przedstawiają się "mąż/żona".
        > Ale jednoczesnie pisałaś, że ci ludzie nie biorą ślubów nie dlategho, że nie ch
        > cą, tylko dlatego, że "nie mogą"
        > skoro takie osoby "mąż/żona" mówią o s
        > woich partnerach/konkubentach i takj ich przedstawiają, to JAK mówią o swoich f
        > ormalnych współmałzonkach, jak ICH przedstawiają?

        Koro, zbiło Ci się w jedno kilka moich odrębnych wypowiedzi i stąd problem. Prostuję. Pisałam o tym, że są ludzie którzy przedstawiają lub określają swoich konkubentów słowami mąż/żona. I ja to uznaję, nie kwalifikuję czy to trafne czy nietrafne, prawdziwe, czy oszukańcze, tę kwalifikację wprowadziłaś TY..
        Wspominałam też że są ludzie którzy z rozmaitych powodów małżeństwa z konkubentem czy konkubiną nie mogą, czy jak wolisz, nie chcą rozwiązać i dlatego ponownego nie mogą prawnie zawrzeć. Nigdzie nie twierdzę że to ta sama grupa co wspomniani wyżej.


        > "Moja formalna żona", "Ten pan z którym mam ślub"? Pytam zupełnie na serio, bo
        > jako ze bigamia jest u nas zakazana ja bym sie mocno zdziwiła, gdyby mi jakaś p
        > ani przedstawiła pana jako męża, a potem np. powiedziała, że musi do męza wezwa
        > ć jutro lekarza, bo znów mu sie pogorszył stan i nie wstaje z łozka - na przykł
        > ad oczywiscie. No i istnieje też taka mozliwośc, że ktoś jest obłożnie chory, ó
        > w formalny małzonek, ale nie tak, ze nie wychodzi z domu i mozna go np. spotka
        > ć z takim współmałżonkiem na ulicy - jak wówczas przedstawia gdy normalnie jako
        > zone/meza przedstawia partnera/konkubinę?
        > Pisałaś, ze znasz takie przypadki "z zycia" to pewnie wiesz, jak to technicznie
        > rozwiązują takie osoby?
        >
        >
        >
        >
        • kora3 Re: Aquo, mam jeszcze jedno pytanie 11.03.19, 09:36
          Aha ...no ok, bo tak zrozumiałam w kontekście tamtej wymiany postów.
          Ja poniekąd żadnej kwalifikacji Aquo nie wprowadzałam, nie przekręcaj.
          Chyba z 20 razy już to pisałam - każdy może się i kogoś przedstawiać jak chce, jesli tylko zainteresowanym to pasuje. Owszem, w przypadku braku slubu, moze to byc powodem wprowadzenia kogoś w błąd, ale jak też pisałam, w sytuacjach luźnych, prywatnych to zupełnie nie ma znaczenia.
          Niemniej - owszem - pisałam,z e mnie takie coś by nie pasowało i tak bym nie robiła. Ale nie protestuje jakoś, protestuję tylko wówczas, gdy mnie albo mojego partnera ktoś tak usiłuje "przechrzcić"

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka