Dodaj do ulubionych

Czy są jacyś logopedzi - panowie?

13.05.11, 13:29
Wiem, że logopedia jest dziedziną mocno sfeminizowaną, ale wiem też, że i nieliczni panowie próbują swoich sił w tym zawodzie. Moje pytanie kieruję własnie do nich: logopedzi, jak sobie radzicie? A może ktoś zetkął się z panem logopedą? Jak ocenicie jego podejście?
Pozdrawiam, Tomasz, również logopeda.
Obserwuj wątek
    • maryblade Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 13.05.11, 23:16
      Witam smile
      Osobiście wolę dyskusję z Panami smile
      Mam kilku znajomych logopedów. Są bardzo dobrzy w swoim fachu, konkretni i szanowani przez swoich pacjentów. Znam nawet jednego lekarza, który skończył logopedię smile i jednego aktora smile który wyżywa się teraz na studentach aktorstwa wink
    • marta.krusz Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 14.05.11, 02:38
      Tu na forum jest jeden pan. Poczekaj, może się odezwie.
      Mój kolega jest logopedą medialnym. Pracuje w radiu z dziennikarzami radiowymi i uczy też emisji głosu aktorów w teatrze. Na studiach miałam kontakt z panem Szamburskim. Faktycznie, faceci w tym zawodze to "rodzynki".
    • hofff Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 15.05.11, 13:46
      Witam.
      Skoro płeć męska została wywołana do tablicy to się zgłaszam. Myślę, że różnice jakie występują między logopedkami a logopedami są uzależnione tylko od różnic indywidualnych. Można spotkać zarówno "rozmemłanego" logopedę jak i logopedkę. Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że koleżanki często pracują używając więcej serca, co niewątpliwie przynosi efekty w pracy z dziećmi. Ja pracuję głównie z dorosłymi i wiem, że oni wolą podejście bardziej zdystansowane.
      Podoba mi się ten wątek i mam nadzieję, że rozwinie się w interesującą dyskusję, bez szowinistycznych podtekstów smile
      Pozdrawiam
      *********************
      hofff@gazeta.pl
      • logopeda.5 Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 16.05.11, 06:49
        Ja też zauważam tę prawidłowość - logopedzi najczęściej zajmują się dorosłymi, logopedki zaś dziećmi i młodzieżą. Na początku mojej pracy (czyli całkiem niedawno, bo dwa lata temu) moim "hobby" było kolekcjonowanie min pacjentów, którzy spodziewając się pani, w gabinecie logopedycznym spotykali mężczyznę. Widzieć niektóre miny - bezcenne smile
          • logopeda.5 Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 17.05.11, 07:08
            Wybrałem ten zawód z czystej ciekawości. Jestem dziennikarzem radiowym i interesuje mnie wymowa, postanowiełm więc spróbować studiów podyplomowych (z wykształcenia jestem polonistą - językoznawcą). Na praktykach okazało się, że to "czuję" i mam dobre podejście do pacjentów, o czym wcześniej nie wiedziałem, bo niby skąd. Tak się zaczęło.
            Teraz, obok pracy w radiu, prowadzę terapię kilku afatyków i powoli zdobywam doświadczenie w nowym zawodzie. A że efekty widać, to i pracować się chce. Nieśmiało myślę o własnym gabinecie, ale to bardziej marzenie niż plan.
            • hofff Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 21.05.11, 10:37
              Nie chcę poruszać sprawy męskich i niemęskich zawodów. Ja takiego podziału nie stosuję smile Pacjenci, z którymi mam do czynienia często przy wyborze kierowali się płcią terapeuty, więc chyba mężczyźni też mają szansę w tym zawodzie smile
              Nie pracuję w oświacie więc nie znam specyfiki pracy w szkole. W przychodni trafiają się pacjenci w każdym wieku, z przewagą dorosłych. Efekty są.
              *********************
              hofff@gazeta.pl
              • marta.krusz Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 21.05.11, 11:38
                Pielęgniarz, nauczyciel, logopeda /i nie ma znaczenia czy szkolny, czy neuro w przychodni/...to są kobiece zawody. Zawody sfeminizowane. Nie cieszące się ogólnym szacunkiem w narodzie, nawet pogardzane. /nie piszę teraz o sobie, tylko o społecznym odbiorze, ja sama jestem neurologopedą i córką nauczycielki/ Do tego pensja też mało męska. No nie oszukujmy się, pensja akurat żałosna. Partnerka pana logopedy na wychowawczy nie pójdzie. Druga pensja w takim domu to konieczność. Pan logopeda bez wsparcia nie da rady sam utrzymać rodziny. To nie jest męskie na pewno.
                • hofff Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 21.05.11, 13:50
                  Pewnie jest w tym trochę racji, chociaż mimo wszystko to uogólnienie. Co do pensji, to dużo zależy od kontraktu z NFZ i pacjentów prywatnych. Akurat i z jednym i drugim nie mam problemów, więc nie narzekam smile. Zdaję sobie jednak sprawę, że różnie bywa.
                  Co do pogardzania NASZYM zawodem, powiem szczerze, że nie spotkałem się w swojej praktyce z jego objawami.
                  *********************
                  hofff@gazeta.pl
                  • maja_sara Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 21.05.11, 18:10
                    Muszę się zgodzić z Martą. W pogardzie dla zawodu.
                    Jak ja rozumiem "pogardzanie zawodem"? Już tłumaczę.

                    1. W moim mieście logopeda dyplomowany, z kilkoma specjalizacjami, a więc ktoś dobrze wykształcony i po kilku kierunkach studiów, bierze za wizytę domową, uwaga! wizytę domową z dojazdem do pacjenta do domu, około 50 złotych. Wizyta trwa 45 minut. Lekarz pediatra za wizytę w swoim prywatnym domu/mieszkaniu (więc to pacjent musi do niego dojechać) i bez wystawienia rachunku za usługę (zarobek "na czarno") bierze 120 złotych. Wystarczy przejrzeć ogłoszenia, w innych miastach wcale nie jest lepiej.
                    2. Logopeda z jedną specjalizacją i z dojazdem do pacjenta potrafi brać 25 zł za 45 minut terapii.
                    3. Przedszkola przyjmują tylko takich logopedów, ktrzórzy mają zarejestrowaną działalność, za takiego nie odprowadza się składek, logopeda robi to sam z własnej kasy. A stawka za jedno dziecko do terapii jest śmiesznie niska.
                    4. Nie w każdej szkole jest logopeda na etacie.
                    5. Nie w każdej przychodni rejonowej znajduje się gabinbet logopedyczny.
                    6. A na dodatek NFZ niedawno pokazało, co myśli o logopedach, zabierając im część punktów, tak?

                    To jest dla mnie pogarda właśnie.
                    W taki sam sposób pokazuje się pogardę n-lom i pielęgniarkom.

                    No i faktycznie, partner logopeda sam rodziny nie utrzyma, szczególnie jeśli w rodzinie są dzieci. Pensja do "męskich" nie należy (jeśli w ogóle można mówić o pensjach męskich i niemęskich). Tu na jednym etacie nie zaszalejesz finansowo.
                    • marta.krusz Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 21.05.11, 19:34
                      Ale ja dokładnie to samo miałam na myśli, pisząc o pogardzie. I wydaje mi się, że użycie przez Hofffa słów "nie spotkałem się z przejawami pogardy" w tym kontekście oznacza nieznajomość realiów w jakich przyszło nam żyć i pracować. No chyba, że Hofff mieszka poza granicami naszego kraju, tego nie wiem, wtedy realia ma inne i zarobki też inne. I mówimy o zupełnie dwóch różnych światach. Ale w Polsce jest tak, jak to opisałaś.
                      • logopeda.5 Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 23.05.11, 11:21
                        Wszystko to racja. Dlatego ja nie "rzucam" się na kolejne specjalizacje logopedyczne, wystarczą mi moje dwuletnie studia podyplomowe i praktyka. Uznałem, że kolejne podyplomówki niczego nowego mi nie przyniosą, oczywiście poza kolejnymi papierkami. Logopedia to dziedzina czysto praktyczna i na praktyce trzeba się opierać przy rozwoju zawodowym.
                        Czy logopedia jest pogardzaną dziedziną? To moim zdarzem trochę za mocno powiedziane. Jest przede wszystkim zupełnie nie doceniana. Wielu ludzi myśli sobie: "co z tego, że moje dziecko się jąka czy sepleni? Poza tym jest zdrowe, więc nie ma problemu". Albo: "Ojciec miał udar i nie mówi, ale cóż z tego? Najważniejsze, że przeżył i z tego trzeba się cieszyć". Trudno z tym polemizować. W naszym społeczeństwie nie ma wyrobionego poczucia kultury słowa - nie ma i nie zanosi się, by to się miało zmienić, wręcz przeciwnie. Ale jak ma być inaczej, skoro np. w mediach, gdzie ludzie powinni posługiwać się idealną polszczyzną, pracują osoby z reraniem i seplenieniem? W rozgłośniach radiowych słychać takie wady wymowy, że nóż się w kieszeni otwiera, a na sygnały, że tak być absolutnie nie powinno, dyrekcja najpoważniej w świecie odpowiada, iż to jest właśnie dobre, bo dzięki np. reraniu prezenter jest oryginalny. Czy trzeba tu jeszcze cokolwiek komentować? Jeśli odchylenie od normy wymowy jest atutem radiowca, to komentarze nie mają żadnego sensu.
                        Kolejna sprawa to boom na języki obce. Trwa to już w naszym kraju od kilku lat. Wszędzie kładzie się nacisk na znajomość języków obcych, choć w praktyce są one potrzebne w naprawdę niewielu miejscach i sytuacjach. Czy widzieliście kiedyś np. ofertę pracy, w której wymagane jest biegłe posługiwanie się językiem polskim w mowie i piśmie? Za to wymagana jest znajomość co najmniej angielskiego, a dodatkowo jeszcze niemieckiego i hiszpańskiego. Po co więc młodzież ma się uczyć pięknie mówić w ojczystym języku? Poczytajcie jakiekolwiek forum w internecie, na obojętnie jaki temat. Zobaczcie, jakie są reakcje na zwrócenie komuś uwagi, że robi błędy językowe - zaczynają się obelgi i pretensje, że ktoś śmiał wymagać, nawet od człowieka, który deklaruje, że skończył kilka kierunków studiów, poprawnej polszczyzny. Młodzież mówi tragicznie, a pisze jeszcze gorzej, nie widząc w tym problemu. A skoro nie ma problemu, to nie ma potrzeby jego rozwiązywania.
                        W Polsce jeszcze nikt nie określił dokładnie statusu zawodowego logopedy. Przy otwieraniu gabinetu nikt nie sprawdza kwalifikacji zawodowych logopedy, dlatego prywatny gabinet może mieć choćby szwaczka, która przyuczyła się do zawodu u sąsiadki - logopedki. To też jest, jak dla mnie, sytuacja potologiczna.
                        Odrębną kwestią jest system kształcenia logopedów, moim zdaniem niekoniecznie fortunny, ale to już zupełnie odrębny temat...
                    • bibixix Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 24.05.11, 15:31
                      quenchie1 05.04.11, 13:43
                      witam, u mojego taty stwierdzono afazje, w gre wchodza tylko zajecia w domu, taka wizyta to koszt 100 za godzine czy to malo czy duzo, a moze powinnam poszukac kogos innego?

                      maja_sara 05.04.11, 15:49
                      ... Nistety, ale to logopeda sam ustala sobie stawkę /mówię o logopedzie pracujacym prywatnie, nie na NFZ/ stąd różne stawki za godzinę...
                      ...Proszę poszukać w miejscowej prasie ogłoszeń, w portalach regionalnych itp, na pewno znajdzie Pani neurologopedę za mniejszą stawkę. W moim mieście cena za 45 minut zajęć to 50 złotych. I proszę pamiętać, że nie zawsze wysoka cena świadczy o jakości usługi i o doświadczeniu zawodowym...
                        • marta.krusz Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 24.05.11, 16:45
                          Zapewne to taka ustawa, która będzie mówić, że terapię logopedyczną prowadzić może tylko logopeda po studiach medycznych. winkwinkwinkBym się nie zdziwiła, bo już parę lat rzucano nieśmiało takie hasła.

                          A co do stawek za terapię. Ja prowadzę terapię indywidualną, prywatną, ale nie dojeżdżam do pacjenta, nie, tak dobrze ze mną nie mają wink i jestem najdroższym(??!!??) logopedą w mojej okolicy. Biorę 60 złotych za godzinę zegarową. Tyle, że u mnie terapia logopedyczna to dodatkowe źródło dochodu i nie straszny mi fakt, że nie mam kilkudziesięciu pacjentów miesięcznie. Ale za 120 złotych w moim mieście, to i do pediatry nikt by nie przyszedł, nie mówiąc już o logopedzie. Zatem ktoś, kto nie pracuje w zawodzie logopedy i nie zna realiów, niech lepiej zmilczy ten temat.
                      • maja_sara Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 24.05.11, 16:37
                        Ha! Cały pic polega na tym, że ja zdecydowana jestem.
                        I też sama sobie ustalam stawkę, ale za 100 zł w moim mieście nie przyjdzie na terapię logopedyczną nikt, choćbym nie wiem jak się dwoiła i troiła, średnia stawka w moim mieście to 25-30 zł za godzinę i to z dojazdem do pacjenta do domu. Max 50 zł. Zatem dalej podtrzymuję to, co napisałam-są to liche pieniądze, nieadekwatne ani do wyksztacenia, ani do wysiłku jaki włożyć trzeba w terapię. Ustalić stawkę to ja sobie mogę i na 500zł i co z tego? Jak pacjenta nie będzie żadnego, a składki i tak co miesiąc zapłacić muszę. Zatem ja piszę o realiach, nie o marzeniach. Powtarzam zatem jeszcze raz to samo-logopeda u nas w kraju, niestety, ustala stawkę sam. Nie-ste-ty.
                        A jak ktoś się mnie będzie pytał, czy można znaleźć tanszego logopedę, nie takiego za 100zł, to nadal zgodnie z prawdą odpowiem, że można i to bez problemu. I że cena nie świadczy o jakości usługi. Ściemniać nie będę ani quenchie, ani nikomu innemu. Tym bardziej, że ten ktoś naprawdę może być w potrzebie i szukać pomocy.

                        W Warszawie w jednej z prywatnych poradni logopedycznych wizyta kosztuje nawet ponad 100zł. I co z tego? Skoro pacjentów brak? Wszystko wygląda pięknie na stronie www, ale wystarczy zadzwonić, umówić się na wizytę i okazuje się, że terminów wolnych jest od groma. Można i logopedę wybrać jakiego się chce, i godzinę, na którą chce się przyjść. Zimą zapisywałam do warszawskiej placówki kolegę, więc wiem o czym piszę. I co im po tych 120zł za terapię? Lada dzień placówkę trzeba będzie zamknąć, albo koszta obniżyć o 50%, bo im na czynsz nie starcza.
                        Ty piszesz o marzeniach, ja o realiach.
    • logopeda86 Re: Czy są jacyś logopedzi - panowie? 05.03.17, 22:10
      Witam Tomaszu wink a całkiem nieźle wink ale fakt, więcej Pań w naszym zawodzie. Jeśli chodzi właśnie o podejście, o to jak pracuję, to wszystko złożona sprawa. Oprócz pasji i osobowości, trzeba "to czuć" i to jest wydaje mi się klucz do osiągania satysfakcjiwink a jak Twoje poczynania? wink

      Pozdrawiam Wojtek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka