Zero zysku??? Nie wierze!!

IP: *.pools.arcor-ip.net 07.02.06, 13:59
Powiedzcie mi prosze, czy opisana ponizej sytuacja jest realna. No wiec jest
sobie bar usytuowany w samym sercu duzego osiedla. Klientela zawsze jest., No
ale wedlug wlascicieli nie przynosi on zysku. Haruja niby jak te woly,a ledwo
wiaza koniec z koncem... Dodaqm, ze bar jest na terenie prywatnym (obok maja
dom), wiec nie placa czynszu. Ksiegowoscia zajmuje sie biuro podatkowe czy
jakos tak.
    • Gość: j-23 Re: Zero zysku??? Nie wierze!! IP: 80.240.180.* 07.02.06, 17:56
      To się nazywa księgowość kreatywna
    • Gość: psikus Re: Zero zysku??? Nie wierze!! IP: *.acn.waw.pl 07.02.06, 18:40
      tak się może tez zdarzyć. Choc mało realne.
      Bo rozumiem że jest sporo klientów, otwarte długo (bo harują).
      Koszty tez nie najwyższe,bo niepłaca czynszu.

      Ale zdarza się to niesamowicie rzadko.
      Zaproponuj im,iż w ramach cięcia nierentownej działalności
      zamkniecie bar. Na amen,czyli na wieczność. A lokal do sprzedaży.
      Jak kantują to się złamią. Musisz być zdecydowana zamknąć budę na amen.
      I na serio. Zrób wszystko by byli przekonani,że to zamykasz.

      To i powinni zmieknąć.
      • Gość: zdziwiona Re: Zero zysku??? Nie wierze!! IP: *.pools.arcor-ip.net 08.02.06, 08:28
        Niby lokal juz wystawiony do sprzedazy wraz z przyleglym domem,ale cena
        prawdopodobnie duzo zawyzona (450tys. za dom z lat 70 i bar). Tak wiec chetnych
        brak. Bledne kolo?
        • a50000 Re: Zero zysku??? Nie wierze!! 08.02.06, 10:34
          Hm, a z jakiej pozycji pytasz?:-)
          Jeżeli chcesz nabyć to sprzedający niech udostępni ( z biura podatkowego) obroty
          i średnią marżę a „kreatywna księgowość może przemilczyć:-).
          Jeżeli jest spadek, to zastanów się dlaczego, ponieważ powodów może być multum
          zwłaszcza, że to bar osiedlowy.
          Inny sposób, skoro jest usytuowany na „dużym osiedlu”, sprawdź u konkurencji np.
          dokonując kontrolnych zakupów ( paragony) i przeprowadź analizę ile może wynosić
          tzw „koszyk”, sprawdź jakie panują czynsze na osiedlu. Przy tych informacjach
          odpowiedź na zadane pytanie nasunie się sama
          >... Dodaqm, ze bar jest na terenie prywatnym (obok maja
          dom), wiec nie placa czynszu.
          Tak, ale za nieruchomość w której prowadzisz działalność płacisz znacznie
          większy podatek dla miasta.
          • Gość: zdziwiona Re: Zero zysku??? Nie wierze!! IP: *.pools.arcor-ip.net 08.02.06, 13:20
            z tragicznej pozycji pytam!!jestm zdolowana na maxa!otoz moj maz jest niby
            wlascicielem tej inwestycji.Na jej budowe wzial gruba kase na kredyt, bo chcial
            rodzinie w Polsce pomoc, bo non stop narzekali, ze im zle. No i ciagle
            narzekaja, Pracuja tam, my jestesmy na Zachodzie, jest nam ciezko jak cholera,
            bo pol jego wyplaty idzie na splacenie tego cholernego kredytu,a konca spalt
            nie widac! Z baru nie ma zadnej kasy. Ba!tesciowa nawet dzwonila, by wzial
            kolejny kredyt, bo ona kasy potrzebuje!! dola mam na maxa :(
            • a50000 Re: Zero zysku??? Nie wierze!! 08.02.06, 14:07
              Być może źle i nie dokońca były przemyślane założenia inwestycyjne, działalność
              może ich przerosła lub .... .
              Trudno na podstawie tych paru zdań, które padły na forum, coś głębiej analizować
              czy też się wypowiadać, zresztą c.d. tematu jest „delikatny” i wychodzi poza
              tematykę grupy.
              Jeżeli już to pisz na priv.
    • jsolt Re: Zero zysku??? Nie wierze!! 08.02.06, 16:44
      W zasadzie to jest to chyba możliwe.
      Zwykły bar w środku osiedla, to nie jest znowu taka straszna atrakcja, żeby
      ludzie walili tam drzwiami i oknami - ja np. jeżeli chcę raz na jakiś czas z
      kimś posiedzieć w fajnej atmosferze przy piwku to wolę już ruszyć się kawałek
      od domu i odwiedzić jakieś naprawdę miłe miejsce.
      Osoby, które dysponują w miarę wysoką kwotą na tego typu rozrywki, też raczej
      wybiorą jakieś inne miejsce np. gdzieś w centrum.
      W zasadzie w takim zwykłym barze osiedlowym można liczyć na klientelę w postaci
      znudzonych małżeńskim życiem panów po 50-ce przychodzących raz na jakiś czas na
      rozegrać partyjkę pokerka z sąsiadami, ewentualnie małolactwa, które nie ma
      gdzie się podziać, i spędza cały wieczór sącząc jedno piwo na spółkę.
      Owszem, cały czas są klienci, tylko co to za klienci...

    • giovannats uwierz! 10.02.06, 03:35
      niestety, to możliwe. Bar - bez imprez - to żaden wielki interes. Ale jedno małe
      pytanko mam: to z czego oni żyją? Jakiś zysk chyba mają? Czy zbierają makulaturę
      lub puszki, żeby zakupić towar do baru? Wyposażenie ich tyle kosztowało, że
      wyciągają z firmy tylko odpisy amortyzacyjne?
      Uwierz - tak czy inaczej robią Was w konia. Harują za darmo. Typowe - ja się ma
      rodzinę na zachodzie, to niech ona płaci, ich stać, bo tam wszstko za darmo a co
      drugi dzień podjeżdża milioner i wrzuca w skrzynkę pocztową rulonik
      100-dolarówek...
      Może po prostu teściowa postanowiła żyć z syna? Bo niby czemu miałabyś Ty? wg
      niej ona ma pierwszeństwo do jego pieniędzy. Taka polska bajka.
      • Gość: zdziwiona Re: uwierz! IP: *.pools.arcor-ip.net 10.02.06, 08:52
        No wlasnie!setki razy mowilam mezowi, zeby zwrocil uwage (raz zorganizowali
        karaoke- byly tlumy, miejsc zabraklo), grilla sprzedali (a mieli duzy
        ogrodowy!),bo poiwdzieli, ze kielbaski w barze nie ida, a oni potrzebuja kasy!!
        towar ogranicza sie do piwa, napojow i chipsow, bo hamburgerow, frytek itp. i
        tak nikt nie jadal :( Niba nie sprzedaja na kreche, ale istnieje zeszycik, do
        ktorego bratowa wpisuje "przyjaciol". Ostatnio w barze pojawily sie automaty i
        szafa grajaca,ale coz z tego, skoro ona i tak przycisza, kiedy leci np. hip
        hop, bo nie lubi przeklinania?? Wkurza mnie ta cala polityka. To, co zarobia,
        idzie na towar. Dobrze ze szwagier pracuje, bo inaczej mieliby bardzo ciezko.
        Ech...nie ma to jak kochajaca rodzina.
        • a50000 Re: uwierz! - a może nie! 10.02.06, 18:23
          Być może z niektórymi aspektami giovannats można się zgodzić, być może oddają i
          odzwierciedlają podejście prowadzących ale to jest tylko *być może*
          Natomiast z Twojej strony przemawiają pomówienia, gorycz a nie chęć
          bezpośredniej analizy sytuacji i pomoc im w wyprowadzeniu firmy na prostą.
          Wcale się nie zdziwię jak w następnym wątku napiszesz strąciłam bliskich;-(.
          • Gość: zdziwiona Re: uwierz! - a może nie! IP: *.pools.arcor-ip.net 10.02.06, 19:44
            gorycz? oczywiscie!! nie wiem, czy Tobie byloby milo splacac czyjes dlugi!!
            • Gość: greg lemond Re: uwierz! - a może nie! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.02.06, 21:12
              Bardzo dobrze rozumiem Twoja sytuacje, znam kilka takich podobnych historyjek
              typu: nie ma pieniedzy. Jesli juz wy placicie dlug to moge Ci tylko jedno
              polecic: wez spontanicznie i bez zapowiedzi dwa tygodnie urlopu, jedz tam i wez
              interes w swoje rece, zobaczysz co sie bedzie dzialo. Nie beda Cie chcieli
              dopuscic do tego, bo szybko wykryjesz jak bar leci i jesli sa (a sa
              napewno)pieniadze to na co one ida...

              Jesli ktos mowi prawde nie tlumaczy sie kilka razy.
              Powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja