podwyżka z inicjatywy pracodawcy.

07.10.06, 09:09
W korporacji, w której pracuje panuje pewnia niepisana zasada dawania
podwyżek, w skrócie polegająca na tym, żę dodatkowe pieniądze trzeba
wynegocjować sobie samemu. Przypadki kiedy wynagrodzenie wzrasta z inijatywy
pracodawcy są żadkie i dotyczą pracowników wyjątkowo sfrustrowanych swoją
obecną pensją. Wydaje mi się, że to prowadzi do sytuacji w których osoby
niewystarczająco asertywne mogą przez dłuższy czas być niezadowolone ze swoich
pensji. Malą wydajność w pracy, szukanie nowego pracodawcy to standardowe
problemy takiej polityki. W kulminacyjnym momencie często pada najgorsza z
możliwych propozycja: xx% podwyżki albo odchodze.

Jak do takiej "polityki płacowej" ustosunkowują się nowoczesne metody
zarządzania? Czy nie lepiej jest dawać podwyżki okresowo z inicjatywy
pracodwacy (z moich szacunków wynika, że to chyba nawet taniej dla korporacji
wyjdzie)? Jakią lekture polecacie Państwo w związku z tematem?
    • anna.kostrzewska Re: podwyżka z inicjatywy pracodawcy. 11.10.06, 23:00
      Mysle, ze zaden z przedstawionych modeli nie jest idealny i pociaga za soba
      niekorzystne konsekwencje:
      1) pracownik sam negocuje sobie podwyzke - jak slusznie Pan pisze, wygrywaja
      bardzie agresywni, pewni siebie i zdecydowani.
      2) podyzki dawane sa automatycznie - w dluzszej perspektywnie taka podyzka
      traci element motywacyjny, bo niezaleznie od wszystkiego, nalezy mi sie...
      Pozoa tym firmy patrzac na swoje koszty nie moga nakrecac systemu podwyzek
      dawanych automatycznie, bo to moze oznaczac wzrost kosztow personalanym o 10 %
      co roku.

      Obecnie coraz mocniej dla roznych stanowisk zaznacza sie element czesci
      zmiennej wynagrodzenia. Kiedy dobrze znane handlowcom, obecnie wprowadzane
      rowniez w srodowisku np. produkyjnym.
      Sadze, ze powiazanie systemu bonusowego w sposob jasny, jawny i prosty w
      mierzalnymi i obiektywnymi (w mozliwie duzym stopniu) wskaznikami, rodzi
      najmniej konfliktow w wsrod pracownikow.
      Jesli jestes dobry; wiesz, czego od ciebie oczekujemy i osiagniesz stawiane
      cele, znajdzie to odzwierciedlenie w twoich zarobkach.
      Nie jestem zwolennikiem tzw. premii uznanionych, ktore zaleza od ... no
      wlasnie, od czego?

      Jesli chodzi o negocjacje samej podstawy wynagrodzenia, mysle, ze opisana przez
      Pana historia moze tworzyc niezdrowa atmosfere w firmie i dlatego w interesie
      pracodawcy powinno byc, aby zasady wznagrodyenia byly przejrzyste i dawaly
      rowne szanse wszystkim.
      Moge wyobrazic sobie sytuacje, ze firma chce nagradzac pewne kompetencje, np.
      umiejetnosc negocjacji i wtedy tym bardziej skutecznym daje wiecej - to tak pol
      zartem, po serio.

      Jesli chodzi o literarature, nie znalazlam do te pory dobrego opracowania na
      ten temat, a jedynie case studies prezentowane na lamach roznych magazynow.
      Ale moze ktos cos poleci?

      Pozdrawiam
      Anna Kostrzewska
Pełna wersja