losstefanos
07.10.06, 09:09
W korporacji, w której pracuje panuje pewnia niepisana zasada dawania
podwyżek, w skrócie polegająca na tym, żę dodatkowe pieniądze trzeba
wynegocjować sobie samemu. Przypadki kiedy wynagrodzenie wzrasta z inijatywy
pracodawcy są żadkie i dotyczą pracowników wyjątkowo sfrustrowanych swoją
obecną pensją. Wydaje mi się, że to prowadzi do sytuacji w których osoby
niewystarczająco asertywne mogą przez dłuższy czas być niezadowolone ze swoich
pensji. Malą wydajność w pracy, szukanie nowego pracodawcy to standardowe
problemy takiej polityki. W kulminacyjnym momencie często pada najgorsza z
możliwych propozycja: xx% podwyżki albo odchodze.
Jak do takiej "polityki płacowej" ustosunkowują się nowoczesne metody
zarządzania? Czy nie lepiej jest dawać podwyżki okresowo z inicjatywy
pracodwacy (z moich szacunków wynika, że to chyba nawet taniej dla korporacji
wyjdzie)? Jakią lekture polecacie Państwo w związku z tematem?