Gość: Satch
IP: *.rybnet.pl
29.10.06, 18:36
Witam,
zacznę trochę pogmatwanie, aby przedstawić swoją sytuację:
Aby utrzymać rodzinę pracowałem przez trzy lata na czarno na budowie, jednak w
sezonie zimowym trudno było o jakieś pieniądze na przeżycie, chociaż w lato
nie było źle. Podjąłem więc decyzję o otwarciu własnego biznesu, żeby jakoś
wyrwać się z tego koła - staż mi nie rósł, praca w moim małym mieście jest,
ale za najniższą krajową.
Jako że finansów nie miałem, złożyłem wniosek o dotację na rozpoczęcie
działalności gospodarczej. Dostałem ją, wziąłem jeszcze kredyt w banku.
Postanowiłem, że będę prowadził wspólnie z żoną sklep odzieżowy - damski, bo
jako nie mający pojęcia o różnych formach handlu, doszedłem do wniosku, że
taka forma będzie korzystna najbardziej dla takiego laika jak ja.
Miasto, w którym mamy sklep ma ok. 50 tys. mieszkańców, powiat ok. 130 tys.
Konkurencja jest spora, ale także w każdej innej dziedzinie. Prowadzimy sklep
od sierpnia tego roku - żeby nie spłacać dotacji, musimy dotrwać do końca
lipca 2007 (zastrzeżenie z umowy z Urzędem Pracy). Na początku rozreklamowałem
sklep, w pierwszym miesiącu wyszedłem prawie na zero, co było dla mnie
sukcesem, jednak idzie coraz gorzej. W ogóle przed nami święta, nowy rok może
okazać się tragedią. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że konkurując cenowo nie
wygramy. Są markety, jest także sklep chyba sieciowy, bo ceny są na granicy
opłacalności. Zaczeliśmy więc kupować towar lepszej jakości, ale tzw. no name,
czyli nieznanych marek, jednak świetnie wyglądający. Jednak to chińszczyzna,
jednak 95 procent sklepów w miasteczku sprzedaje właśnie takie chińszczyźniane
rzeczy, jednak stwierdziłem, że mamy bardziej wyszukane, bardziej nietuzinkowe
rzeczy.
I teraz chciałbym zapytać czy ktoś ruszał niedawno w podobnej branży, możemy
wymienić się doświadczeniami, bo całkiem inaczej mają sklepy otwarte 10 czy 5
lat temu, są znane, ludzie są z nimi oswojeni. Jestem zdesperowany, teraz mam
straty, a może być jeszcze gorzej. Czynsz mamy do zapłaty z miesiąca na
miesiąc, a jak wyżej napisałem, musimy dotrwać do końca lipca 2007, bo inaczej
Urząd Pracy każe nam zwracać dotację, a nie będziemy mieli z czego.
Mogę podać więcej szczegółów, jak próbowałem jeszcze różnych form reklamy,
sprzedaży - ja nie próbuję nabijać klientów w butelkę, wiadomo chińszczyzna,
zdarzają się defekty, ale jest to zaznaczone przy sprzedaży i przecenione itp.
Proszę bardzo mili ludzie o pomoc, bo już nie wiem co robić i jak robić, jak
się wyróżnić na tle tak twardej konkurencji.