anya.po.prostu
05.11.06, 00:21
Nie jestem pewna czy to pytanie pasuje na to forum, ale wydaje mi się najbliższe tematyką. Poza tym jestem już na tyle zdesperowana, że potrzebuję jakiegoś głosu rozsądku.
Otóż przez pięć lat pracowałam w firmie powiedzmy "A", liderze na rynku w bardzo wyspecjalizowanej dziedzinie. Zaczęłam od samego dołu, bez jakiejś specjalnej pasji do tej branży akurat, raczej z przypadku i moje pozwolenie na pobyt w tym kraju było związane z zatrudnieniem w tej firmie. Po dwóch latach zarządzałam już swoim zespołem i byłam kluczową osobą w rozwoju firmy. Doszłam do stanowiska managera całego działu, jednak praca była tak niesamowicie stresująca i wymagająca, że po tych pięciu latach czułam się kompletnie wypalona i przeżuta.
Zrobiłam sobie roczną przerwę na odpoczynek, podróże i inne zajęcia własne. Myślałam o zmianie branży, ale przyznam szczerze nie miałam pomysłu i odwagi zaczynania całej ścieżki od nowa.
Po roku przerwy dostałam ofertę od firmy B. Bardzo prestiżowa posadka, jednak na nieco niższym stanowisku i za niższe wynagrodzenie. Mając ciągle jeszcze świeże w pamięci doświadczenia z poprzedniej pracy (mnóstwo nadgodzin, niemożność wyrwania urlopu, stres itp) byłam nawet zadowolona z tej nowej pracy. Ambicja trochę mnie gryzła, ale też wychodząc o 17.30 z biura rozkoszowałam się tym, że nie muszę myśleć o pracy i mam wreszcie czas dla siebie.
Po kilku miesiącach wkradła się trochę rutyna i nuda. Ze względu na stukturę firmy bardzo trudno byłoby mi tam awansować i się rozwijać. Ale póki co było mi tam bardzo dobrze i wygodnie.
Po ośmiu miesiącach tam dostałam telefon od firmy C. Z propozycją. Poszłam na rozmowę z czystej ciekawości. A oni już na koniec rozmowy stwierdzili, że chcą abym do nich przeszła. Zamierzają stworzyć nowy dział zajmujący się dokładnie tym co robiła firma A, w której pracowałam przez pięć lat. Miałam być managerem tego działu i wszystko od podstaw zbudować. Nowe wyzwanie, odpowiedzialne stanowisko, świetne warunki.
Była to dla mnie bardzo trudna decyzja. Z jednej strony kusiło mnie wyzwanie, z drugiej dobrze mi było tam gdzie byłam. Ale wiedziałam, że tam nie mam perspektyw i prędzej czy później będę szukać czegoś innego. A wtedy taka okazja może się nie trafić. Z trzeciej strony szef tej nowej firmy niesamowicie naciskał. Dał mi tylko kilka dni do zastanowienia się. Następny dzień po rozmowie wysłali mi już gotowy kontrakt do podpisania choć jeszcze nie dałam im odpowiedzi czy do nich przejdę. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tym, by potencjalny szef tak strasznie namawiał kandydata do wzięcia pracy!
Znajomi gratulowali i byłam przekonana, że odrzucenie tej oferty byłoby głupotą.
Więc od tygodnia jestem w tej nowej pracy. I zupełnie mi się nie podoba. Strasznie trudno mi sprecyzować dlaczego, ale bardzo źle się tam czuję. Wróciły wszystkie jakieś koszmary i złe wspomnienia jakie miałam z firmy A, gdzie pełniłam bardzo podobną funkcję. Tutaj co prawda wynagrodzenie mam o wiele lepsze, ale to jakoś wszystkiego nie rekompensuje.
Jest we mnie jakaś blokada, ciężko mi się porozumieć z nowym szefem, wydaje mi się, że on ma zupełnie inną wizję jak to wszystko powinno działać.
Koniec końców czuję, że popełniłam błąd i każdego ranka aż mnie mierzi na myśl o pójściu do pracy.
Problem polega na tym jak się teraz z tego wszystkiego wyplątać. Jestem jeszcze na okresie próbnym. Wydaje się, że okres próbny właśnie po to jest, prawda? Ale nie mam pojęcia jak odejść z tej firmy żeby nie wyglądać kompletnie nieprofesjonalnie. O ile to w ogóle możliwe.
Jak pisałam, jest to bardzo wyspecjalizowana branża i wiem, że moja nowa firma czekała z otworzeniem tego nowego działu aż znajdą kogoś, kto to poprowadzi. Znaleźli mnie więc wszystko już ruszyło. Jeśli teraz odejdę to bardzo możliwe, że nie uda im się znaleźć nikogo tak szybko i wszystko znów trzeba będzie zawiesić. A zatrzymanie tej machiny może być trudne, kosztowne i szkodliwe dla wizerunku firmy.
Druga strona medalu to taki incydent będzie koszmarną plamą na moim życiorysie i nie mam pojęcia jak się z tego tłumaczyć przyszłym pracodwacom. Jak odpowiedzieć na pytanie dlaczego odeszłam?
Ze względu na to, że jest to tak małe środowisko pewne rzeczy i tak przeciekną pocztą pantoflową i obawiam się, że może mi to poważnie zaszkodzić na przyszłość. Że już nie wspomnę o tym, w jaki sposób spojrzę mojemu szefowi w twarz gdy będę musiała prosić go o referencje. A to będzie nieuniknione jeśli będę szukać nowej pracy.
Przepraszam za tak długi post, ale czuję się zdesperowana tą całą sytuacją.
Wiem, że popełniłam błąd. Nie wiem tylko jak się z tego wycofać z jak najmniejszymi szkodami.
Wydaje mi się, że nieuczciwe byłoby zostanie w tej pracy, marnowanie czasu mojej nowej firmy. Bo chyba najgorsze co mogę zrobić to zostać i pracować kompletnie bez motywacji i męczyć się każdego dnia tam. Cóż mogę im zaoferować jeśli czuję tak jak czuję.
Zresztą przypuszczam, że prędzej czy później oni się zorientują, że nie jestem w tej pracy szczęśliwa i zaczną zastanawiać się co się stało z tą energiczną, pewną siebie osobą, którą poznali na interview.
Proszę o radę.