Bogacenie się to nie grzech

19.10.08, 12:28
Jeden z bohaterów Imienia Róży Umberto Ecco opowiada historie jak to dostatni
zakon dominikanów produkował dewocjonalia na których Jezus był przybity tylko
jedną ręka do krzyża natomiast w drugiej trzymał przy pasie sakiewkę pełną
złota. Miało to obrazować pochwałę Boga na gromadzenie bogactw przez
duchownych. Działo się to w średniowieczu w czasach gdy inkwizytorzy
dominikańscy z radością palili na stosach takich np. franciszkanów tylko za to
iż śmieli twierdzić iż ubóstwo jest bramą do nieba. Więc niech może o. Maciej
Zięba się nie wychyla z swoimi poglądami bo z ewangelią to one niewiele mają
wspólnego ...
    • mindflayer Faq 9 Judym 19.10.08, 13:03
      9. "Judym"
      Jeżeli weźmiemy pod uwagę niektóre materialne aspekty działalności kol. Judyma,
      jak pensję umożliwiającą częste leczenie nadszarpniętych nerwów w Szwajcarii,
      służbowe mieszkanie, odpowiadające przynajmniej M 6 czy służbową parokonkę ze
      stangretem, odpowiadającą dzisiaj Mercedesowi z kierowcą, to właściwie
      należałoby raczej sobie życzyć powrotu jego czasów. [(C) by pewien Dinozaur]
      • somatico Re: Faq 9 Judym 19.10.08, 14:14
        No tak, postać w przekroju statusu materialnego Judyma chyba faktycznie jest
        dwuznaczna. Ale jest to postać fikcyjna stworzona przez Żeromskiego dla ukazania
        poświęcenia jednostki tak samo jak Sienkiewicz pisał dla pokrzepienia serc.Ta
        Szwajcaria, służbowe mieszkanie i parokonka to jedynie tło, rekwizyty dla jego
        romantyczniej postawy. Natomiast sprawa zawarta w powyższym wywiadzie dotyczy
        spojrzenia na wiarę które samo w sobie wyklucza się z nią samą.
        • Gość: student medycyny Re: Faq 9 Judym IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.10.08, 23:53
          'Za wzór stawiało nam się doktora Judyma, skądinąd piękny ideał, ale pod spodem
          ukryta była teza, że ideowy lekarz powinien przymierać głodem i leczyć za darmo.
          A ci, co za pieniądze leczą, to krwiopijcy.'

          Spójrzmy na to w dzisiejszych czasach. Otóż lekarz po 6 latach ciężkich studiów
          (nie żeby to był początek wyzwań, bo na medycynę naprawdę dostają się ludzie z
          przypadku), musi ukończyć jeszcze staż. Potem zdać LEP, potem odsłużyć 3
          miesiące w wojsku, potem przez kilka lat tyrać w szpitalu za grosze, a na szarym
          końcu otworzyć specjalizację trwającą 5 lat.

          Wykształcony lekarz spędza około połowy czasu na nauce, a uczy się całe życie.
          Czyli przez około 25-30 lat tyra jak dziki wół, by dostać to, co sobie wymarzył.

          Porównajmy to z mechanikiem samochodowym. 8 lat podstawówki (tudzież 9 lat
          podstawówki i gimnazjum zależnie od rocznika), do tego około 3-4 lata technikum
          i gotowe. Na domiar dodam, że nie bardzo musi się przykładać do nauki, nie musi
          posiadać matury, by być dobrym specjalistą. Słowem cud, miód i orzeszki.

          Skonforntujmy ich zarobki - jeden zarabia spokojnie po 5-6 tys zł netto, drugi
          około 2 tys.

          Od decyzji czytelnika zależy który zarabia więcej. Czy ten, co młodość spędził
          na dyskotekach, od czasu do czasu grzebiąc w silniku motoroweru, z czasem
          samochodu, czy też osoba która cały czas uczyła się pilnie, na dyskoteki
          chodziła sporadycznie, a studia miała bardzo przewalone.

          Które powinno zarabiać więcej, które zarabia więcej, które bardziej porzebne
          jest człowiekowi.

          Dr Judym - ku pokrzepieniu serc, leczył za darmo, ale status społeczny miał
          niezgorszy. Nawet w dzisiejszych czasach początkujący lekarz może tylko pomażyć
          o urlopie w Szwajcarii.


          dane statystyczne:
          w Pl brakuje już około 150 000 lekarzy ogólnych i około 80 tys specjalistów.
          Wskazania na kolejne lata mówią o tym, że deficyt będzie się pogłębiał.
          Ciekawe co zrobi rząd, by zatrzymać masowy wyjazd studentów medycyny za granicę.
          Co zrobi by zatrzymać lekarzy.
          To, że o tym się nie mówi, nie znaczy, że problem został rozwiązany.
          Nawet NFZ płaci lekarzom rodzinnym ich stawki negocjowalne, bo nie może pozwolić
          sobie na utratę kontraktów. Problem pojawia się w momencie starzenia się tej
          grupy zawodowej. Mechanicy samochodowi, jakkolwiek emigrują za granicę, to
          jednak przez dosyć rozwiązły tryb życia w młodości związani są z krajem przez
          żonę i często dziecko. Dlatego oni wrócą. Adepci medycyny niestety nie.

          To brednie, co się mówi. Bóg 'chce' by dawać na tacę. Ciekawe więc, że lekarz
          nie ma z czego na tę tacę dawać, a klasztory prosperują niezgorzej. Zadziwiające
          są absurdy tego kraju.

          Pozdrawiam....
          • Gość: szerszy horyzont Jeden i drugi jest potrzebny. IP: *.jmdi.pl 15.09.09, 10:56
            Ktoś musi temu lekarzowi naprawić samochód (albo autobus, którym dojeżdża do
            pracy, bo samochodu się jeszcze nie dorobił), tak jak ktoś musi temu mechanikowi
            przyszyć palec, który stracił grzebiąc w silniku. O tym, który zarabia więcej,
            decyduje rynek i indywidualne kompetencje. Dobry mechanik zarabia więcej, niż
            kiepski lekarz i jest to sytuacja bardzo prawidłowa! Ludzi nie ocenia się po
            wysiłkach (ten się uczył tyle, a ten tyle), lecz po efektach. Poza tym wysiłki
            też są niewspółmierne: dla jednego skończyć medycynę będzie łatwiej, niż dla
            innego zawodówkę- ludzie są różni! Niektórzy naprawdę muszą ostro ryć, żeby
            zostać mechanikami, a inni balują całe studia i jednak zostają lekarzami.
            Przykro mi, że takie oczywistości trzeba komukolwiek tłumaczyć. Zwłaszcza
            studentom.

    • mr.hell czyzby zapomnieli o św.urzędnikach podatkowych? 19.10.08, 13:14
      a podatki to kradzież własności intelektualnej czy materialnej? ];O/
    • Gość: :))) Bogacenie się to nie grzech IP: 94.75.67.* 19.10.08, 13:18
      Bóg jest wszechmocny, może wszystko i wie wszystko. Od wieków
      niewierni Tomasze wymyślali żarty-pytania np. "czy Bóg może stworzyć
      kamień tak wielki, aby go nie mógł unieść"? Ale jest coś, czego Bóg
      jednak załatwić nie może i czym muszą się zajmować osobiście jego
      urzędnicy na ziemi. Tym czymś jest forsa, dutki, szmal, mamona.
      Wszechmoc boska tutaj nie sięga, tu trzeba nacisków na polityków,
      lobbingu i szantażu aby budżet przelał część podatków do kieszeni
      kleru (czy sutanny mają kieszenie?). To niedopatrzenie boskie, bowiem
      ta konieczność organizowania pieniędzy tak bardzo absorbuje księży, że
      częstokroć nie starcza już czasu na inne rzeczy.
      • Gość: Chrześcijanin Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.chello.pl 19.10.08, 13:24
        Jezus nie miał nic - Duchowni pławią się w przepychu. Jezus nie brał
        pieniędzy nawet za wskrzeszanie z martwych - księża biorą nawet za
        modlitwę. Religia rzymskokatolicka nie jest prawdziwa a już na
        pewno nie jest chrześcijańska!
        • Gość: asia Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.eranet.pl 19.10.08, 22:31
          Sorry, ale jaki to ma związek z meritum artykułu?
          • Gość: rum-burak Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 23:39
            jest takie słowo asiu, opisuje brązową rzecz i właśnie to sobie pomyslałem
    • Gość: Danny Eco nie jest lubiany przez księży IP: 77.242.227.* 19.10.08, 14:33
      > Więc niech może o. Maciej
      > Zięba się nie wychyla z swoimi poglądami bo z ewangelią to one
      > niewiele mają wspólnego ...
      To podaj gostek swoje poglądy zgodne z ewangelią, co?

    • Gość: Ojojoj I znowu się z Bartoszewskiego śmieją... IP: *.unused.derbynet.waw.pl 19.10.08, 14:59
      Ludzie, dajcie spokój. Nie wypominajcie mu ciągle tego profesora. Co z tego że
      miał chwile słabości a próżność nie pozwoliła się przyznać. Ale to ciągłe
      wypisywanie "prof. Bartoszewski" to czysta złośliwość jest obecnie. Dziwne że
      Kwaśniewskiemu nie dokuczacie tak i nie piszecie mgr Kwaśniewski to czy owo...
    • Gość: Michal Bogacenie się to nie grzech IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.08, 15:44
      W koncu jakis duchowny ze zdrowym spojrzeniem na swiat. Oby takich ludzi bylo
      jak najwiecej.
    • Gość: M Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.ibz.uni-kiel.de 19.10.08, 16:48
      Czytaj dalej Umberto Eco, a staniesz się prawdziwym socjalistą.
    • Gość: astjan Re: Bogacenie się to nie grzech IP: 79.97.250.* 19.10.08, 17:03
      Podziwiam ludzi oczytanych, dla których "Imię Róży" jest źródłem do poznania
      średniowiecza...
    • kruk51 Bogacenie się to nie grzech 19.10.08, 17:30
      Mnie się bardzo podoba, to co pieprzy Pan Zięba. Jego kretynizm skutecz
      nie podcina fundamenty wiary i KK.
    • powrut Re: Bogacenie się to nie grzech 19.10.08, 21:04
      a ile ich spalono
    • Gość: asia Bogacenie się to nie grzech IP: *.eranet.pl 19.10.08, 22:29
      Ciekawa jestem, czy niektórzy piszący w tym wątku w ogóle przeczytali ten
      artykuł, czy tylko skupili się na słowach "dominikanin:, Eco itp.
      Ja mam delikatnie mówiąc dość niechętny stosunek do KK, ale dawno nie czytałam
      tak rozsądnych słów o nazwijmy to etyce biznesu.
      Może o tym pogadać, a nie pluć jadem. Zresztą gdyby facet nie był zakonnikiem,
      tylko np. szefem firmy to dopiero by się posypało...
      Nie szkoda życia na bezustanne zgorzknienie?
    • Gość: Dreck Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.szpital-bielany.torun.pl 19.10.08, 22:35
      Aleś chłopie wyniósł z tego artykułu... Nieważne co mówi, ważne, że klecha to mu
      dokopmy. Cóż... Widać czytasz Ewangelię ale wspak.
      • Gość: xps Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 20.10.08, 00:48
        Fajny adres :]
    • Gość: papa Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.olsztyn.mm.pl 20.10.08, 00:44
      Jezus odpowiedział na to w prosty sposób. Wystarczyło słuchać Mateuszową
      Ewangelię (Mt 22,15-22) w niedzielę.

      Laudetur Iesus Christus!
    • Gość: yogger Re: Bogacenie się to nie grzech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 20:59
      Imię Róży jest powieścia- czyli poniekąd fikcją literacką a co do inkwizycji to
      kościół zajął już chyba stanowisko. Jesteśmy tylko ludźmi i niejednemu z nas
      zdarza się błądzić bo Bóg nie odpowiada "TAK" i "NIE" na naszy pytania i
      wątpliwości. A z ojcem Maciejem się zgadzam a kolega\kolezanka to Ewangelie
      przeczytał\a czy zna ją tylko z coniedzielnych wizyt kościelnych?
    • jerzy.zywiecki Bogacenie się to nie grzech 17.12.08, 22:24
      O.Zięba albo ma sklerozę albo celowo dezinformuje.Gierek zaciągnął
      50 mld dolarów długu na budowę 1200 000 miejsc pracy.Zostawił do
      spłty 18 mld.Za Jaruzelskiego doszło to do 27 mld.A dzisiaj ,po
      redukcjach zadłużenia w Klubie Paryskim o połowę,mamy przeszło 500
      mld długu.Tego Gierkowi przypisać się już nie da. W 60-ch latach
      jako student U.B.Bieruta miałem znacznie lepszy odbiór obecnych
      dominikanów ,pana Zięby i Puciłowskiego.
    • bosman_plama Re: Bogacenie się to nie grzech 23.01.09, 12:50
      Hm, tak, "Imię Róży" jako źródło historyczne:). To dodajmy jeszcze obrzydliwość
      zachowania Milady "Trzech muszkieterów", która udając dewotkę pchnęła
      nieszczęsnego fanatyka do zabójstwa:).
      Swoją drogą nawet Eco nie pisze o dominikanach palących z radością
      franciszkanów, ale o pewnych grupach wśród zakonu franciszkanów, skłaniających
      się ku herezji katarskiej i o byłych katarach ukrywających się wśród
      franciszkanów. Jest, zdaje się, nawet scena w "Imieniu róży", gdy franciszkanie
      spierają się na te tematy między sobą.
      Przy okazji, dominikanie, podobnie jak franciszkanie są zakonem żebraczym, ich
      doktryny dotyczące ubóstwa nie różnią się od siebie specjalnie.
    • Gość: nemo Bogacenie się to nie grzech IP: *.metronet.x-com.pl 11.05.09, 19:46
      księżom pieniądze są milsze niż przyzwoitość i nauki Pana Jezusa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja