Gość: Doktor Jan IP: *.xdsl.centertel.pl 10.11.08, 16:09 "...oraz z Dominiką Kulczyk-Lubomirską..". Wiedział gdzie się podłączyć. Z Fundacją "Barka" przecież nie będzie współpracował, bo to golasy... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
em_obywatel Ten fact ma racje 10.11.08, 16:33 Ten fact ma racje. Zwraca uwage na szacunek - tego w wielu polskich firmach brakuje. Swietny byl ten przyklad z ochroniazami i sztaniami. Wiele rzeczy w Polsce rozbija sie o brak szacunku - od spraw kadrowych w firmach do polityki. Jednka, kto podejmie sie wyzwania nauczenia ludzi wzajemnego szacunku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leon Re: Ten fact ma racje IP: *.e-wro.net.pl 11.11.08, 09:25 dokładnie. zanm "biznesłumen" która zawsze chełpi sie tym ze pare laty temu dyrektor HR duzej firmy niszczyła ludzi na romowach kwalifikacyjnych i wyrzyciła na "zbity pysk" sekretarke która margines ustawiała spacjami. na szczęscie babsko w tej chwili jest zmuszone prowadzić deficytowa firme conultingową i samo sobie ustawia marginesy i sprzata biuro :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ^^^^ co swinie obchodzi kto jej zarcie daje IP: *.adsl.alicedsl.de 10.11.08, 16:38 wazne aby koryto bylo pelne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kles Menedżer oświecony IP: 84.9.144.* 10.11.08, 23:29 Kurcze co tu duzo pisac, self development, Antony Robbins, Brian Tracy, Deepak Chopra, Zig Ziglar, Eban Pagan, Stephen E. Covey polecam. Smutno powiedziec ale reszta nie ma szans! Prawdiwe profesjonalne doksztalcenie. A reszta tylko bedzie skomlec ze wszystko wiedza a a a a a.Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawda jest ze Menedżer oświecony IP: *.hawaii.res.rr.com 11.11.08, 06:35 Ryba psuje się od BRUCHA! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JA A jednak Menedżer (nie) oświecony IP: *.go.net.pl 11.11.08, 08:23 Też pracuje jako trener dla małych i dużych firm. I od lat zajmuję się kulturą organizacji, jak i zasadami ich funkcjonowania. Są jeszcze dwa zagadnienia, które Szanowny Pan J.Santorski pominął: przywództwo (lidership) i prawo do demokracji. Pierwszego nie muszę wyjaśniać. Szkoda tylko, że model uczenia się polskich firm tak bardzo zmienił się, że dziś szkolenia z przywództwa są po prostu ... niepopularne. A na początku lat 90-tych XX wieku (oj, jak to już dawno temu) były i to był najlepszy dar narodu amerykańskiego dla budującego się społeczeństwa obywatelskiego i przedsiębiorczości w Polsce. Amerykanie uczą się przywództwa od kołyski, a efekty obserwujemy. Z tym prawem do demokracji jest jeszcze gorzej. Większość społeczeństwa wychowała się z systemie, który negował prawo do demokratycznego podejmowania decyzji, wyborów. Poza tym w Polsce słowo "demokracja" ma wciąż złą konotację. Traktuje się ją jako dyktaturę większości nad mniejszością. A przecież właśnie demokracja, to poszanowanie praw mniejszości. Przekładając to na firmy: Przykład 1. Korporacja. Firma oczekuje wyników (to oczywiste) i daje częściowo narzędzia. Ma procedury na wszystko. I ludzie na dole widzą, jak nie są szanowani (ukłon Panie Jacku), ale też że nie mają żadnego wpływu na podejmowanie jakichkolwiek decyzji. Nawet najmniejszych. Góra wie lepiej. Organizuje raz do roku ankietę zadowolenia pracowników. A już dawno temu badania pokazały, że my - Polacy - nie lubimy chwalenia, ani siebie, ani innych. Nie wypada. Gdy uczyli mnie brytyjscy konsultanci, to zwracali uwagę właśnie na pytanie o niezadowolenie, bo to jest informacja wskazująca na istnienie problemów. Nota bene nawet narzekać też nie umiemy i robimy to (wbrew pozorom) dwa razy rzadziej, niż np. Brytyjczycy. Przykład 2. MSP. Właściciel budujący swoją firmę. Do większości rzeczy przykłada się osobiście. Pomimo, że zatrudnia wybitnych fachowców (większość załogi to inżynierowie i technicy), to traktuje ich jak niedouczonych w zakresie zarządzania. A do administracji zatrudnia albo same młode, ładne i niedoświadczone pracownice (bo żona pracuje w innej firmie), albo same prawie-emerytki (bo żona sama też tu jest na miejscu). Ludzie są od wykonywania poleceń. Pan i Władca sam podejmuje decyzje. Na szkolenia jeździ z podwładnymi. Aby kontrolować trenera, czy nie uczy głupot ;) I w stosunku do trenera stosuje stary, choć wyświechtany pomysł na podważanie autorytetu: "A ja stosuję w zarządzaniu metodę McGłąba, oczywiście Pan zna?". Zero szans na swobodę wymiany myśli nietechnicznej, na jakiekolwiek współuczestnictwo w zarządzaniu. Przywództwo wyłącznie jako styl autorytarny (jakbyśmy na wojenkę szli) i demokracja w więzieniu. Wałęsa z Niezależnymi Związkami Zawodowymi dawno by wyleciał dyscyplinarnie. Nie za działalność związkową, tylko za molestowanie, mobbing albo za picie w pracy. Na szczęście są klienci, którzy rozumieją, że zarówno skuteczne przywództwo, jak i efektywna kultura organizacyjna oparta na wartościach są podstawą w budowaniu sukcesu firmy. I z nimi pracujemy. Pozostali (na szczęście) gdzieś słyszeli piąte przez dziesiąte o benchmarkingu i poprzez porównywanie sie do najlepszych dochodzą do wniosku, ze rzeczywiście trzeba się uczyć od najlepszych. Ale to jest bardzo długi proces. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiem Re: A jednak Menedżer (nie) oświecony IP: *.dip.t-dialin.net 11.11.08, 11:39 Ja tez pracuje jako trener dla malych i duzych, miedzynarodowych firm. Z grubsza spostrzezenia i doswiadczenia p. Santorskiego pokrywaja sie z moimi. "Szkoda tylko, że model uczenia się polskich firm tak bardzo zmienił się, że dziś szkolenia z przywództwa są po prostu ... niepopularne. A na początku lat 90-tych XX wieku (oj, jak to już dawno temu) były i to był najlepszy dar narodu amerykańskiego dla budującego się społeczeństwa obywatelskiego i przedsiębiorczości w Polsce. Amerykanie uczą się przywództwa od kołyski, a efekty obserwujemy" Drogi JA, ciekawily by mnie Twoje metody uczenia sie na szkoleniach tzw. lidershipu. Bo na razie wydaje mi sie to troche podejrzane, takie uczenie przywodztwa i demokracji jako daru narodu amerykanskiego, brrrr. Takie szkolenia w Polce sie odbywaja. Sa nawet dosc popularne i przeprowadzane w duzym stopniu za pieniadze unijne z EFS. Wynik ich jest jednak taki, ze niektorym klientom zal jest wysylac ludzi na takie szkolenia, ktore sa wprawdzie bezplatne, ale dla pracodawcy ludzie nie pracujacy w zakladzie oznaczaja koszty. A kto je prowadzi: jacys niedouczeni psycholodzy, bez jakiego doswiadczenia, czegos tam na studiach lizneli, potem w kolorowych gazetkach poczytali i sa wielkimi trenerami. za 200 PLN/dzien, bo organizatorzy chca zarabiac pieniadze przez rezerwacje hoteli i wyzywienie, a nie przekazywanie wiedzy i ksztaltowanie umiejetnosci. To, do czego zmierzam jest - Lidershipu nie mozna sie nauczyc w weekend za pieniadze z Brukseli, ale jest to dlugotrwaly i indywidualny proces ksztaltowania i ciezkiej pracy nad soba i swoimi umiejetnosciami przywódczymi. Jest on rowniez scisle zwiazany z procesem przemian spolecznych, dyz menedzerowie nie sa alienami, lecz maja scisle powiazania spoleczne (np. rodzinne, firmowe). A w jeden czy dwa weekendy tego sie nie idzie ani nauczyc ani przekazac i juz nie z taka kadra trenerska, ktora sama nie wie, co to jest przywództwo i czym to jesc. A amerykanskie wzorce, wprowadzane zywcem i nachalnie na polska glebe moga wywolac tylko odwrotny skutek, czego wykladnikiem jest w Polsce zjawisko kulturowej inkompatybilnosci, z ktorym sie na codzien spotykam. Ameryka jest dobra, ale w Ameryce. Think global, work local - to jest recepta na sukces. Odpowiedz Link Zgłoś