KPMG: w czasach kryzysu warto inwestować w inno...

30.01.09, 04:21
Po co naukowcy przedsiebiorcom a przedsiebiorcy naukowcom. Owszem,
jak przedsiebiorca chce, to niech sobie zatrudni naukowca albo jak
naukowiec chce, to niech zostanie przedsiebiorcom. Ale nie ma co
oczekiwac wspolpracy.
    • Gość: a Re: KPMG: w czasach kryzysu warto inwestować w in IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 23:49
      :) I tyle komentarza.. Wlasnie z powodu takiego myslenia niektorzy dalej pisza
      "om" na koncu narzednika liczby pojedynczej:)
    • Gość: mcwolf Re: KPMG: w czasach kryzysu warto inwestować w in IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 10:33
      Właśnie z takiego myślenia bierze się "wspaniały" stan polskiej nauki. Mamy
      świetne pomysły, potrafimy wymyślić innowacyjne rozwiązania, tylko nie potrafimy
      przekuć tego w sukces finansowy.

      Właśnie w celu zmiany tego stanu rzeczy powinna pojawiać się współpracy między
      biznesem i nauką. Nauce znacznie trudniej rozwijać się bez pieniędzy na
      nowoczesny sprzęt, a biznes może znacznie zwiększyć konkurencyjność swoich
      produktów dzięki innowacyjnym rozwiązaniom.

      Na szczęście w ostatnich latach pojawia się coraz więcej instytutów,których
      pracowników można nazwać naprawdę naukowcami. A nie darmozjadami pierdzącymi w
      stołek za państwowe pieniądze na naszych uczelniach.
      • Gość: klop.otek Re: KPMG: w czasach kryzysu warto inwestować w in IP: *.chello.pl 31.01.09, 14:54
        Bo po co komu innowacje?
        1. Pracownik naukowy uczelni zwykle poza narzekaniem niewiele potrafi. Może
        zrobić tyle ile wykonają za niego asystenci bo on sam zwykle wyklada na 4
        uczelniach rownolegle za naprawde niezle pieniadze. Pytanie nadrzędne takiego
        czlowieka to "co ja z tego bede mial". Drogą oficjalną oczywiście nic. Więc
        jeżeli jest jakaś wymiana myśli pomiędzy kadrą uczelni a biznesem to odbywa się
        ona poprzez prywatną firmę owego naukowca. Tego żadne badania typu "transfer
        know how z uczelni do biznesu" nie obejmie więc stan wykazywany w wszelkich
        badaniach tego tematu będzie zawsze wyglądał bliski "0".

        2. Kadra zarządzająca nie jest zainteresowana innowacyjnością. Bo po co? Rada
        nadzorcza, akcjonariat itd. zainteresowany jest wynikami spółki. Nikt się nei
        podłoży by inwestować w coś co nie przynosi w sposób bezpośredni
        natychmiastowych zysków. Co z tego, że menedżer zainwestuje w rozwój, który
        będzie owocował dla firmy za dajmy na to lat 5 jak po roku ponoszonych nakładów
        bez zysków gość wyleci za brak wyników.

        3. Większość nowych inwestycji, którymi tak afiszuje się nowa i stara władza są
        to typowo odtwórcze przedsięwzięcia w rodzaju montażu w polskich zakładach
        według dostarczonej przez właściciela dokumentacji i pod nadzorem zagranicznej
        kadry kierowniczej i inżynierskiej. Daje to tymczasowe zajęcie polskim słabo
        wykształconym pracownikom, ale nie ma się co łudzić, że w przypadku zmiany
        koniunktury, zwiększenia się wymagań polskich pracowników itp. zakłady te zwiną
        się w przeciągu paru miesięcy i przeniosą do Ukrainy, Rumunii, czy też
        gdziekolwiek indziej gdzie będą kontynuować swoją działalność.
    • Gość: Redorion Naukowcy - przedsiębiorcy IP: *.ksknet.pl 02.02.09, 19:11
      Miałem niewątpliwą okazję pracować z "dumą" naszej myśli naukowej i muszę
      stwierdzić że to nie przedsiębiorcy nie potrafią pracować z naukowcami, lecz
      naukowcy z przemysłem. Moi rozmówcy z uczelni nie potrafili zrozumieć, że nawet
      najbardziej przełomowy wynalazek, który nie ma ekonomicznej racji bytu jest
      nieinteresujący dla firm. Projekty robione na uczelniach są sztuką dla sztuki.
      Naprawdę niewielu (choć muszę przyznać, że kilku udało mi się spotkać) jest
      rozumiejących, że proces w skali laboratoryjnej trzeba później przenieś w skalę
      produkcyjną. Większości to nie obchodzi, oni robią swoje w małej skali,
      przekazują wyniki, biorą kasę, a firma musi później zmieniać wszystko bo okazuje
      się, że koszty tak przedstawionego projektu kładą go na łopatki. Część projektów
      robi się tylko po to bo trzeba wykorzystać pieniądze z grantu, a czy temat jest
      realny, mało kogo to obchodzi.
Pełna wersja