Nie mam co na siebie włożyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

01.04.06, 20:07
Witajcie miłe dietowiczki, musze się wam zwierzyć,że zrzucenie prawie 20 kg.
to też kłopot!!!!!!!!!MIŁY KŁOPOT,ALE ZAWSZE KŁOPOT.
Otóż nie mgę już nosić ciuchów sprzed odchudzania, wszystko wisi na mnie, że
już pasek nie pomaga.
Oczywiście ciesze sie bardzo,ale mam kłopot, bo które rzeczy sie da to
przerabia mi moja mama, ale żakiety niestety trzeba kupic nowe.Tak wiec czeka
mnie niemały wydatek. Co do diety,to jestem teraz na 2 posiłkach zwykłych
tzn. warzywa i warzywa z ryba lub mięsem , a na rano zupka lub koktail.I co
ciekawe,ciągle chudnę. Powoli,ale chudne .I wcale nie chodze głodna,bo na
drugie śniadanie zjadam nawet całąpaprykę lub marchewkelub dwie.A moja waga
to przy wzroście 162cm.wynosi juz 72,5kg. Mysle dojśc do 65kg. i to juz
będzie na tyle mojego odchudzania! N awet juzmogłabym zaprzestać, ale
spróbuje zejśc do 65kg. Potem juz na zawsze warzywa pod kazdą postacią, bo na
chlebek sie juz nie skusze, Teraz to wiem, że w moim przypadku musi to byc
dieta baaaardzo uboga w węglowodany, a wiec może pare ziarenek ryżu ciemnego
do sałatki z warzyw , zobaczy sie. MOJE MIŁE PANIE , CZYTAM WAS , MOZE NIE
TAK CZESTO [BRAK CZASU, ALE JESTEM Z WAMI[ SZCZEGÓLNIE voluptas i conni],i
razem z wami będe walczyć z moimi słabościami, jedno wiem razem nam sie
uda!!!!Pozdrawiam gorąco,Ania.
    • conni123 Re: Nie mam co na siebie włożyć!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.04.06, 21:00
      Cześć Aniu! Cieszę się, że waga Ci leci i że zaczęłaś nowy wątek ubrania.
      Właśnie dziś jestem po zakupach, wizycie u siostrzenic i rozliczeniu z szafą.
      Nawet nie wiem w jakiej kolejności to napisać. Ważę 66,5 kg. I to była ostatnia
      ścisła. Wczoraj po pracy zabrałam się za moją szafę. Powyciągałam swoje
      wiosenne i letnie rzeczy, przymierzyłam i ....odłożyłam znowu do reklamówek. Od
      jakiegos czasu noszę moje spodnie na sznurówkach (wyciągnęłam synowi z buta) bo
      nie potrzebowałam pasków, no bo nie miałam talii. Niestety nie mam ani
      JEDNEJ!!!!!!!!!!!!! dobrej spódniczki czy spodni. Schudłąm bardzo w biodrach,
      udach w pasie i wszystko schodzi mi przez biodra. Nie mam nic do chodzenia.
      Nawet rajstopy to nie ten rozmiar. A buty są tak lużne, że mi omal nie spadają
      ze stóp. Wcześniej chyba miałam nogi jak u słonia, albo mniejszej jałówki. Na
      szczęście jeszcze w biuście nie straciłam aż tyle i od biedy mogę coś wybrać,
      jakieś koszulki ale żakiety to zachodzą mi na siebie po 5 cm z każdej strony.
      Kupiłam sobie dziś spodnie z ZARY, fajnie dekatyzowane i 2 paski!!! Jakiś t-
      shart i bluzke koszulową. Byłam u moich siostrzenic (licealistki) i obłowiłam
      się trochę. Ta młodzież jest jednak zmanierowana. Wprawdzie obie są ode mnie
      wyższe, ale dostałam juz nieużywane 2 pary spodni, które muszę skrócić (jedne
      dżinsy a drugie z materiału), kurtkę dżinsową, fajną bluzkę H&M (mnie się
      podoba ale jej nie no bo to juz nie na topie), taki pasek - sznurek skórzany
      (do zwrotu) 2 koszule takie z bawełny rozpinane. Jutro powyciągam rzeczy, które
      są za duże czyli wszystkie i bedę miała w szafie luzy!! Sama nie wiem czy
      wszystko wyrzucić czy coś zatrzymać na wszelki wypadek. Lubie swoje rzeczy i
      jestem do nich przywiązana i jak sie tu z nimi rozstać?? To tyle o mojej szafie
      jak coś mi się jeszcze przypomni to napiszę. Ale te ubrania to problem
      kosztowny no bo trzeba praktycznie kupić wszystko, bieliznę też. Bardzo
      dziękuję, że nas czytasz, to miłe. Ja też zaglądam na forum, więcej czasu mamm
      w weekend. Teraz z jedzenia tylko warzywa nam pozostały ale idzie sezon na
      zielone to nie będziemy głodować, mięso też jest tanie , tylko się
      odchudzać :))) Zgadzam sie , że razem nam się uda utrzymać tę wagę bo schudnąć
      to nie jest problem ale potem pełna kontrola tego co się je i zmiana nawyków.
      Nie wiem jak inne Panie, ale mnie nie ciągnie do słodyczy i to duży plus.
      Natomias chlebek to co innego. jak robię rodzinie kanapki to sobie go wącham i
      dotykam jak coś świętego i zakazanego. Czy tylko ja tak mam?? Życzę wszystkim
      miłego weekendu i pozdrawiam miło...Miłej niedzieli Aniu!
      • a2662 Re: Nie mam co na siebie włożyć!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.04.06, 19:51
        Dzięki Conni za post. to prawda,ze nawet bielizna za duża,no ale tego
        chciałyśmy,więc sie cieszmy!.Gratuluje ci wagi!!!!!!!!Ja też zmieniłam zdanie i
        próbuję chudnać dalej. Najgorszy był dzisiejszy dzień, jakoś tak misię ciągnął
        i chciało mi sie jeśc. Miałam ugotowane mięsko z warzywami i tak sobie
        podjadłam tych warzyw ociekających rosołem,że dostałam zgagi od bardzo juz
        długiego czasu. Tak więc już nie będę jadła warzywek z rosołku!Koniec tylko na
        parze lub duszone na wodzie razem z przyprawami. Bo tak ostatnio sobie robiłam
        kolacje; cebulę w plasterki,seler korzeń w plasterki marchewka ,por ,papryka i
        to tak dusiłam pod przykryciem razem z soya sos i pieprzem oraz przyprawa
        chińska 5 smaków-pycha , szczególnie cebulka taka słodka.No więc myślę, że
        jutro będzie mój dobry dzien,bo zamówiłam sobie nowe o 2 nr-y mniejsze
        fartuszki lekarskie i spodnie do nich białe i seledynowe,pod kolor gabinetu,a
        właściwie mebli. Bo tymi starymito mogę sie okręcić dookoła[ no moze troszke
        przesadziłam,ale są zdecydowanie za duże. A wiecczekam na jutro z
        utęsknieniem,bo dziś humor miałam jakis taki sobie!Co do chlebka to ja tez
        tylkowacham ,ale zaraz sobie myślę, że nie dla pieska kiełbaska[ choc moje
        pieski jedza kiełbaske ].Jesli chodzi o rzeczy , toja te które się nie da
        przerobić wepchnę głeboko do tyłu garderoby, aby o nich zapomnieć, część dam
        siostrze,która nie moze sie zabrac za odchudzanie,a i pare nowych kupie sobie w
        nagrode. To by było tyle na dzisiaj bedę kończyc ide się trochę poćwiczyć, a
        właściwie pochodzić na bieżni. pa pa dobranoc.
        • mdulniak Re: Nie mam co na siebie włożyć!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.04.06, 12:56
          Dziewczyny ja dopiero rozpoczynam batalie o moją nową figurę. I na szczęście
          jak już uda mi się schudnąć to pewnie nie będę miała takiego problemu bo w
          mojej szafie wisi rozmiarówka od 38 (tak tak kiedyś tak było) do 50.
          Oczywiście można dyskutować o modzie ale jak juz udałoby mi się zmaleć to na
          poczatek w mojej dużej szafie zawsze coś się znajdzie.
          Ja na waszym miejscu wyrzuciłabym stare ubrania. Po co kusic los.
          Pozdrawiam Gosia
Pełna wersja