Boję się mieszanej!!!

10.04.06, 18:24
Dziewczyny trzymam za Was kciuki, to forum rzeczywiście pomaga motywować, bo
jak zaczynają się myśli typu : po co to wszystko , a może przerwać - to jak
sobie tu człowiek wejdzie i poczyta to nabiera chęci do walki na dalsze
godziny....
Mam takie pytanko do dziewczyn co przeszły już mieszaną - obawiam się ża jak
zacznie się jeść obiadek z mięsa i warzyw to to pobudzi apetyt i ciężko
będzie wytrzymać rano i wieczorem na saszetkach. jak się jest na ścisłej to
się wie że nic nie można innego i koniec- jakoś leci. A możecie powiedzieć
jak to jest z tym jednym posiłkiem czy bardzo potem chce się jeść i trzeba
bardzo walczyć żeby przetrwać śniadanie i kolację na saszetkach?
Serdecznie pozdrawiam:)
    • paul_ina Re: Boję się mieszanej!!! 10.04.06, 23:35
      Cześć Ala,
      powiem Ci szczerze, że dla mnie mieszana dieta na dłuższą metę to wywalanie kasy w błoto. Moim zdaniem każdą z tych drogocennych saszetek na mieszanej można zastąpić jogurtem i kawałkiem marchewki - chudnie się tak samo.

      Dziś miałam jeden dzień mieszanej po 10 dniach ścisłej i wystarczy. Rano saszetka, potem baton, potem jogurt i sałata z piersią kurczaka i sosem vinegret. Czuję się jak młody bóg, bo mam skurczony żołądek. Od jutra 1000 kcal.
      • alakropka Re: Boję się mieszanej!!! 11.04.06, 00:03
        Paulina, ale nie przekonuje Cię to że w saszetkach jest komplet witamin i
        innych składników odżywczych, których z pewnością nie będzie w jogurcie i
        marchewce? hmmm....
        • silie Re: Boję się mieszanej!!! 11.04.06, 09:29
          Ja tam na mieszanej nie miałam tak samo apetytu jak na ścisłej.
          Tylko kłopot z gotowaniem, zawracanie głowy :)))

          Jedyny problem jaki był to taki, że nie potrafiłam dopasować wielkości
          porcji.Nawet mała (wg mnie) porcja była za duża.Zupełny max to kurza noga (bez
          uda) i 3 rózyczki brokuła.Żołądek jest tak bardzo skurczony, że nie ma siły,
          żeby wrzucac w siebie poprzednie ilości...A nawet ich połowę.

          s.
    • voluptas króliczek doświadczalny się wypowie :D 11.04.06, 15:41
      Alu, dziewczynki, a więc ja dołączę się do głosu Pauliny - mieszana jest bez
      sensu. Dlaczego? Nie z przyczyn finansowych, ale dlatego, że ciągnąc dalej na
      saszetkach - nie rozkręcicie metabolizmu. A ja już zrozumiałam, że głównie o to
      chodzi - choć nie powiem, zajęło mi to sporo czasu... Przetestowałam to wszystko
      na sobie - bywałam już i na mieszanych 2+1 i 1+2 i na tysiącu kcal - najładniej
      mi zeszła waga na 1000. Dlaczego? Bo organizm wyłączył tryb głodowy, zobaczył że
      dostaje normalne jedzenie, choć w ilościach dietowych i zapamiętał sobie - że
      tyle dostanie, toteż gospodaruje w tym limicie. A wtedy ja go podstępnie kolejną
      ścisłą - dziewczyny, w życiu nie zdarzyło mi się jeszcze zejść w pierwszych
      dniach ścisłej 2,6 kg - teraz tak.
      Co do witamin natomiast - po 3 tyg. ścisłej jesteś nawitaminizoawna po uszy,
      więc jedna czy dwie saszetki nie zrobią Ci różnicy.
      Nie ma też ryzyka, że rzucisz się gwałtownie na jedzenie i zaczniesz jeść bez
      opamiętania. Jeśli tylko będziesz przestrzegała kilku prostych reguł: tzn. jadła
      mięso i warzywa, nie jadła słodyczy, pilnowała skurczonego żołądka, to nic Ci
      się nie stanie, bez paniki. Raczej będziesz musiała walczyć ze sobą, żeby zjeść
      tyle kcal, ile powinnaś, niż żeby przetrwac śniadaniowo-kolacyjne saszetki.
      Nos do góry ;) Pozdrawiam!
      • alakropka Dzięki serdeczne za rady 11.04.06, 16:37
        Dzięki:)
        Voluptas- ufam Twojemu wielkiemu doświadczeniu. Zgadza się też to, co
        powiedziałaś ,z tym ,co radziła mi konsultankta: po 3 tygodniach ścisłej- nie
        mieszaną a właśnie 2 tyg na 1000 kcal. Miałam zamiar się uprzeć na 2 tyg
        mieszanej ale pomogłaś mi podjąć decyzję żeby postąpić wg rad konsultantki.
        Dziś już jestem 5 dzień na ścisłej pierwszego cyklu, rano po 4 dniach było -2kg.
        Gratuluję tych prawie 3 kg po 3 dniach!!!
        • voluptas adwokat diabła... 12.04.06, 07:53
          A jadnek sama wystąpię w tej roli. Więc jak się jeszcze trochę pozsatanawiałam i
          kiedy dokładnie siebie obserwuję - widze jedną ogromną przewagę mieszanej -
          tzn. utrzymanie ketozy. W moim wypadku ketoza sie zahamowała, teraz muszę ją
          wywołać w organizmie i to BOLI. Autentycznie, bo chodzę słaba, nieżywa i głodna.
          Właściwie nie patrzę na to, że przede mną jeszcze 16 dni, tylko codziennie
          walczę o ten kolejny. Jest mi ciężko, wcześniej tak nie miałam. Ale mimo
          wszystko gdybym miała raz jeszcze decydować, czy przerwa na mieszanej czy na
          1000 kcal - zrobiłabym to samo. Po prostu dlatego, że tak jest lepiej dla
          organizmu i trawienia.
          Ściskam, Alu :)
    • paul_ina Re: Boję się mieszanej!!! 13.04.06, 22:35
      Hej Ala,

      śpieszę Ci donieść, że na 1000 kcal jest lepiej niż dobrze.

      W poniedziałek po 10 dniach ścisłej miałam jeden dzień mieszanej, wtorek i środa - normalne jedzonko, ale ok. 1000 kcal i bezwęglowodanowo (chyba że surowa marchewka ma jakieś). Dziś stanęłam na wadze i było 1 kg mniej od wtorku - czyli po dwóch dniach.

      Głodnawa jestem cały czas, ale jeśli za cenę dalszego chudnięcia, to proszę bardzo, nie mam nic przeciwko :)))
      • alakropka Paulinko 13.04.06, 22:51
        no właśnie dziś kończę 1 tydz ścisłej - wynik nie jest rewelacyjny -2,5
        kg.Przed dietą schudłam jeszcze 2,5 kg nie jedząc węglowodanów więc razem jest
        -5 kg w ciągu miesiąca.
        Ale po tyg ścisłej mam inne przemyślenia niż na początku i zaczynam dawać wiarę
        dziewczynom, że zjedzenie większej porcji jest prawdziwym bohaterstwem, bo
        żołądek się porządnie obkurczył.
        Zyczę Ci serdecznie, żeby uczucie głodu sobie precz od Ciebie poszło.
        A jak planujesz przetrwać świeta???:)
        • paul_ina Hej Ala, 14.04.06, 18:53
          5 kg w ciągu miesiąca to bardzo, bardzo ładny wynik. Co do -2,5 w ciągu pierwszego tygodnia to też super, bo to przecież ok. 0,4 dziennie, czyli mnóstwo, mnóstwo smalcu. Na ścisłej bywa tak, że człowiek budzi się rano, staje na wadze, a tam... -1,5 z dnia na dzień. To jeden z dużcyh plusów tej diety.

          Trzymam za Ciebie mocno kciuki w czasie Świąt, nie daj się pokusom, wytrzymaj a nagrodą będzie owo zaczarowne -1,5 z poniedziałku na wtorek :))) Pomyśl sobie, że ja też będę jadła głównie sałatę surową i marchewkę (też surową). No własnie, to mój patent na święta, surowizna, zero węglowodanów, za to co najmniej jedno jajko dziennie :))) a do wszystkich ciast moja mama kochana dodała rodzynek, których serdecznie nie cierpię, więc ciasta są przy mnie bezpieczne! :))
Pełna wersja