mamynia
01.02.07, 09:14
Witajcie!
Teraz waga nie spada już tak szybko jak na ścisłej i jak dla mnie to jest dużo
trudniej - no i chyba drożej:(
Codziennie kurczak lub rybki (kurcze dlaczego one muszą być tak
drogie!!!!????). No i każdego dnia grzeszę zjadając jabłko. Nie potrafię tak
długo żyć bez owoców. Jem je co prawda zamiast kolacji, ale jednak.
Rano wcinam zupkę, potem obiadek i na kolację jabłuszko:) Cały dzień na nie
czekam:)
Przez ten tydzień schudłam tylko ok. 80 dag, ale chudnę i to się liczy. to
mnie mobilizuje do dalszej walki.
W sumie na ścisłej i mieszanej jak dotąd zrzuciłam 7,30kg. Do mojej wymarzonej
wagi brakuje 8.20! Kurcze po co ja to policzyłam! Myślałam, że mniej:( Że
jestem już przynajmniej na półmetku. Ale nic to, nie dam się.
Pociągnę mieszaną i niskokaloryczną do końca lutego (wtedy wracam z gór)i
wrócę na ścisłą.
Do lata muszę być ....sama nie wiem co napisać szczupła?, wiotka?, gibka?.
Chyba wszystko razem. Raz w życiu chciałabym by ktoś tak o mnie powiedział, a
nie duża, oj taka w sam raz, taka przy kości czy mięciutka!!!
No i powinnam się zacząć ruszać, a tego kurcze nie lubię:( Po powrocie
rozejrzę się za jakąś jogą czy gimnastyką.
Trzymam kciuki za Was wszystkich.
Pozdrawiam.
Agata