Dodaj do ulubionych

10 lutego - 10 dzień - kontynuuacja :)

10.02.07, 09:09
Rzeczywiście, tamten wątek <a
href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26093&w=56512201">! luty - 1
dzień</a> rozrósł się niemożebnie, więc jako że ja dziś "zapalam światło",
proponuję kontynuować rozmowę w nowym, może łatwiej będzie się połapac, kto,
co i do kogo mówi :)
Obserwuj wątek
      • voluptas Re: 10 lutego - 10 dzień - kontynuuacja :) 10.02.07, 09:33
        Lenonko, niestety, nosem to ja nie jestem, chociaż bardzo bym chciała - nie mam
        takich predyspozycji, ani zdolności. Owszem pasjonuję się zapachami, mam nieźle
        wyrobioną pamięć zapachową, ale to tyle.
        Tak się składa, że akurat Aqua de Rochas (lub jak kto woli Eau de Rochas, nazwa
        francuska), należy do rodziny zapachów wodno - cytrusowych, więc nie jest to
        moja ulubiona grupa, której poświęcałabym szczególną uwagę ;)
        Jedyne dobre porównanie, które mi się nasuwa, to Le Jardin Sur Le Nil Hermesa,
        czyli tzw. ogródek nilowy, świetny, cytrusowo-wodny zapach, sama go lubię i noszę :)
        Jeśli natomiast chcesz dostać więcej alternatyw - zajrzyj na Forum o perfumach
        (masz link w moim podpisie) i załóż tam wątek, na pewno dostaniesz więcej
        propozycji.

        A jeśli nie chcesz się rozstawać z Eau de Rochas, tylko po prostu nie masz gdzie
        ich kupic, to są stale do nabycia na Allegro; a jest to na tyle niepopularny
        zapach, że nie ma ryzyka natknięcia się na podróbkę :)
    • voluptas Re: 10 lutego - 10 dzień - kontynuuacja :) 10.02.07, 09:23
      W powyższym poście widać, jak rozpaczliwie wyglądają moje próby nauczenia sie
      linkowanie :))
      No, może jeszcze raz spróbuję i się uda? :>
      1 luty - 1dzień

      Never mind, jeszcze się nauczę :)
      No to zaczynamy dzień kolejny. Moja waga - całkiem łaskawa: dziś pokazywała mi
      między 73,7 a 73,6 czyli do mojego Rubikonu jeszcze 100 lub 200 gram. Mam
      nadzieję, że do poniedziałku już go przekroczę.

      Lila, pytałaś mnie, ile w sumie zrzuciłam na ścisłej - najuczciwsza odpowiedź na
      Twoje je pytanie brzmi: nie wiem. Dlatego, że zaczynałam od teoretycznej wagi
      79,2, ale nie była to moja waga - dzień (i kilka go poprzedzających...) przed
      zaczęciem ścisłej spędziłam niekoniecznie dietetycznie, więc nie mam pojęcia,
      ile w tej wadze było mnie, a ile niestrawionego jedzenia. Moja waga mogła
      wynosić wtedy ok. 77 kg, czyli powiedzmy że schudłam jakieś 3,5 kg - strasznie
      mnie to cieszy i marzy mi się drugie tyle, chociaż jestem realistką i raczej na
      aż tak duży spadek od 10. dnia ścisłej nie liczę... zwłaszcza że w/g moich
      skrupulatnych obliczeń dostanę @ 3 dni po skończeniu mojej ścisłej, a wiadomo,
      że organizm zaczyna nabierac wody ok. tygodnia przed @. Więc jak dojdę do 71 z
      haczykiem to też będę bardzo zadowolona, zwłaszcza, że na ścisłej nie mam
      zamiaru zakończyć odchudzania. Traktuję ją tylko jako wstęp + odwyk od tego, co
      za bardzo zdominowało mój jadłospis, czyli węglowodanów. Coś na kształt
      przywrócenia sobie właściwych konsumpcyjnych proporcji :)
      Mam nadzieję, że Tobie ten dzień upłynie spokojnie i że wieczorem będziesz
      zadowolona ze swoich osiągów!
      • voluptas Re: Dziewczyny forum o perfumach extra 10.02.07, 10:25
        To moje ulubione forum gazetowe, od lat. Kiedyś, zanim powstało, pisałam na
        Urodzie, ale tam niestety przewijało się za dużo trolli, za dużo było agresji i
        głebokiej pasji wzajemnego dowalania sobie. Na FoP tego nie ma, to stwierdzam z
        wielką radością i ulgą :)
        Lenonko, a jak chcesz zobaczyć, do czego może doprowadzić perfumomaniaka pasja
        zbieractwa - polecam Ci wątek ze zdjęciami kolekcji... tylko się nie przestrasz :)

        KOLEKCJE zFoP
        • karola971 Re: Dziewczyny forum o perfumach extra 10.02.07, 13:33
          Hej wam! TYdzien mnie tu nie było i juz sie steskniłam!!! Byłam w gorach z
          rodziną i poprostu wypoczełam za wszystkie czasy. Niestety nie ejst tak dobrze
          bo przytyłam z 1,5 kilo i od dzisiaj juz jestem na 1000kcla. Voluptas wiedze ze
          ty znowu na scisłej...:) Piszcie co u was tak w skrócie hehe papa
          • voluptas Karola :) 10.02.07, 13:42
            ja już na ścisłej całe 10 dni, więc radośnie zbliżam się ku upragnionemu
            półmetkowi :) Cieszę się bardzo, że wróciłaś! Jakie masz teraz plany? 1000 kcal,
            czy powrót na ścisłą?
          • lilla25 do voluptas 10.02.07, 18:13
            hej,ja sie jakos trzymam,dzis zjadlam 3 kartoniki i wypilam red bulla,
            generalnie chodze troche glodna i jakas dzis wzdeta:(
            chyba mam jajeczkowanie, poza tym mam dzis strasznego dola i nerwa, mojej 15-
            sto mieiszcznej Basience facet zmiazdzyl palca drzwiami w sklepie i latnie bylo
            po szpitalach itp:(((glowa mi peka:( najczesciej w sytuacjach stresowych
            zajadalam sie,dzis tego nie zrobilam z czego jestem dumna. wiem,ze nie idzie
            tak jak powinno isc, jakbym tez chciala,ale spodnie sa luzne,mam nadzieje,ze
            beda jeszcze bardziej a waga powolutku,powolutenku chyba leci w dol.pozdrawiam
    • naranykota Re: 10 lutego - 10 dzień - kontynuuacja :) 10.02.07, 10:40
      genialny pomysł z nowym wątkiem. Też zaczęłam się już gubić na wątku "1 luty".

      Hurra! To już 10 dzień! Ciekawe co to będzie na mieszanej...trochę się boję o
      dyscyplinę..bo skoro będzie można nowe posiłki-" swoje" posiłki...to dopiero
      będzie ćwiczenie silnej woli!

      Pozdrawiam serdecznie.
      • voluptas Sylwia, 10.02.07, 13:44
        jakże mogłabym Cię nie pamiętać?!?!?!?! W ogóle mam nadzieję, że się zobaczymy
        za tydzień u EMKR? Słyszałaś o spotkaniu?
          • laluna1000 Falstart 10.02.07, 13:51
            Cześć! pisze bo właśnie czytałam o tych perfumach i weszłam na zdjęcia...
            Troszke mnie zatkało! To naprawde pasje...Ustawione jak najdroższe dzieła
            sztuki, supr mnieć takie hobby, troszke kosztowne ale super. Pozdrawiam
        • stella_9 Re: Sylwia, 10.02.07, 14:05
          Kasieńko pomyliłaś imiona ,ale wiem że wiesz o kogo chodzi....:)))))Pewnie,że
          bede na spotkanku:)Już sie nie mogę doczekać...mam nadzieję,że troszkę schudnę
          ...:((Bardzo żle sie czuje w tej wadze...
          • voluptas boszzzz... co za gafa :) 10.02.07, 14:36
            Uleńko! :)) Przepraszam, nie mam pojęcia, dlaczego Cię przechrzciłam, przeca
            pamiętam doskonale, że Ty to Ty! Bardzo się cieszę, że będziesz :) A wiesz, że
            będzie ciacho marchwekowe? :]]] Obie będziemy się musiały mocno pilnować :)
            I wiesz co? Dumna jestem z Ciebie, żeś się nie złamała i nie wróciła do palenia! :)
            • stella_9 Re: boszzzz... co za gafa :) 10.02.07, 14:54
              Widziałam,że Ty wiesz ,że chodzi o tą skromną blond istotkę:)))))którą sobie
              wyobraziłaś hihi...Bozzzzzzzz ciasto marchewkowe........to będzie naprawdę
              walka...Pieczesz je pyszniutkie...:))Powiem tak...jeśli nawet w mojej głowie
              była myśl o wróceniu do palenia to tylko przez kg które mi przybywały...i przez
              ten wilczy apetyt...Jednak stwierdziłam ,że jak zapalę to i tak kilosów sie nie
              pozbęde i tak czeka mnie dieta..A jeśli wygram z apetytem i uda mi sie wrócić na
              dietę i znów chudnąc to wygram dwie bitwy..I bede szczuplejsza i niepaląca a co
              za tym idzie...pachnąca..zdrowsza...a za kaske na papierosy mogę sobie kupic
              najdroższe kosmetyki:))))Zjadłam niedawno zupke...pomidorową...chyba moja
              ulubioną:)))
              • voluptas Re: boszzzz... co za gafa :) 10.02.07, 19:19
                Ulka i bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że z tym paleniem udało Ci się sobie
                poradzić - teraz będziesz, śliczna, wypacykowana i pachnąca, a odchudzanie? I
                tak miałaś dokończyć ciąg dietetyczny, więc nie narzekaj :)
                I teraz tutaj publicznie składam oświadczenie, że upiekę marchewkowca tylko i
                wyłącznie dla Ciebie, kiedy juz obie dojdziemy do 65 kg i będziemy laski
                niebieskie i niebotyczne :D
                A sama doskonale wiesz, że jeśli na DC przebrniesz przez 3 i 4 dzień to już
                jakoś pójdzie - więc zaweźmij się w sobie i goń mnie :))

                p.s. a u EMKaeRki obie będziemy grzecznie wciagać herbatkę i batonika DC
                najwyżej :))
    • lenona1 baton czekoladowy jest super 10.02.07, 15:01
      No własnie dostałam przesyłke z zupą jarzynową i z 3 batonami - zamówiłam tak
      na próbe i wiecie co już wiem że wytrwam na tej diecie. Ja mam problem ze sło
      dyczami więc od czasu do czasu batonik. Nie wiem czy zauważyłyście mi smakuje
      tylko 1 kęs więc rozłoże go na ppare razy i torebka gzrybowej i jarzynowej i
      jest ekstra. Wczesniej mój głód na słodycze zaspakajałam napojem kakaowym- ale
      to był substytut słodkości, już taka jestem słodycze, słodycze słodycze. Gdybym
      miała je przy pierwszej diecie w momencie załamania bym zjadła i już. Ale nawet
      nie myślałam że są takie dobre. Ja uwielbiam grzybową, jarzynową i kurczaka
      innych nie kupuje. Co do napojów to dla mnie najgorszy jest waniliowy mam
      jeszcze z 4 saszetki i mieszam je z kawą rozpuszczalną bo nie moge przełknąć.
      Więc widze że to kwestia smaku. Właśnie postanowiłam zakupić kilka batonów
      kakaowych i po jednym z każdego smaku. Nigdy też nie próbowałam napojów i żurku-
      jest kwaśny?
      • stella_9 Re: baton czekoladowy jest super 10.02.07, 15:18
        Pamiętam jak pierwszy raz na DC jadłam batona ...trwało to bardzo długo...tak
        sie delektowałam:))))mi smakuje czekoladowy i morelowy...Żurku nie trawie ,ale
        każdy ma inny smak...Lubie pomidorową i grzybową...dodaje zielonej pietruszki i
        maggi i sa pyszniutkie:)HM ale ciasto marchewkowe znów mi stoi w
        głowie...:)))mam nadzieje, że nocke bede miała dziś spokojniejszą;)
      • iwkaga Lenonko...... 11.02.07, 14:15
        Ja też jestem strasznym łasuchem, ale walczę z tym . chcę zacząć od marca ścisłą
        razem z lalunką , jestem bardzo ciekawa Twojej opinii o każdym smaku batonów.Za
        pierwszym razem ścisłej batonów nie używałam, ale robiłam już tyle podejść do
        drugiej DC, że może ta batony mi pomogą w mobilizacji zwłaszcza ,że można będzie
        coś gryźć a nie tylko pić.więc gdyby nie było to problemem,to napisz jak Ci
        smakowały, będę zamawiać swoje pod koniec lutego.Z góry dziękuję.Pozdrawiam!
        Iwona-IWKAGA
    • naranykota a co ze sra.............? 10.02.07, 16:17
      Już nie będę taka dosłowna;) Ale czy cierpliwie czekać aż jelita same zechcą
      oddać zawartość czy należy im pomóc? Od początku diety w kiblu byłam raz!!!
      Do czasu DC problemów z trawieniem nie miałam:(


      Pozdrawiam
      • voluptas Re: a co ze sra.............? 10.02.07, 19:00
        Naranykota, KONIECZNIE weź jakiś środek, który pomoże Ci się wypróżnić!
        Czytałam, że to może być nawet herbatka przeczyszczająca, bo mimo, ze zawiera
        np. fruktozę i wit C (jeśli jest z dodatkiem owoców), to i tak szybko to
        wydalisz bez konsekwencji dla diety.
        Jeśli dobrze pamiętam statystyki, ok. 60% osób odchudzających się na DC ma
        problem z wypróżnianiem, więc to nic dziwnego, ale trzeba reagować max. po 3
        dniach. Zamów sobie też otręby DC i dodawaj po łyżce do zupek/koktaili - otręby
        pomagają w formowaniu się mas kałowych, a w konsekwencji w ich wydalaniu.
        powodzenia!
          • lilla25 do voluptas 10.02.07, 20:07
            hej,ja sie jakos trzymam,dzis zjadlam 3 kartoniki i wypilam red bulla,
            generalnie chodze troche glodna i jakas dzis wzdeta:(
            chyba mam jajeczkowanie, poza tym mam dzis strasznego dola i nerwa, mojej 15-
            sto mieiszcznej Basience facet zmiazdzyl palca drzwiami w sklepie i latnie bylo
            po szpitalach itp:(((glowa mi peka:( najczesciej w sytuacjach stresowych
            zajadalam sie,dzis tego nie zrobilam z czego jestem dumna. wiem,ze nie idzie
            tak jak powinno isc, jakbym tez chciala,ale spodnie sa luzne,mam nadzieje,ze
            beda jeszcze bardziej a waga powolutku,powolutenku chyba leci w dol.pozdrawiam
            • voluptas Lillka, 10.02.07, 20:22
              współczuję Tobie, a małej jeszcze bardziej, bo się dzieciak musiał nacierpieć
              bez sensu. Cieszę się, że udało Ci się mimo to przetrwać dzień i wytrwać w
              dietetycznym rygorze. Właśnie przeglądam jakiś tam watek odchudzających się
              panien i czytam tekst jednej z nich: pokłóciłam się z mężem i właśnie zamówiłam
              pizzę. I tak się zastanawiam, jaka logika tym kierowała: że co, mężowi tym
              dopiecze? Bez sensu zupełnie.

              Ja jestem jakaś rozbita dzisiaj. Mam ochotę coś zjeść, ale nie dlatego, że
              jestem głodna, tylko dlatego, że brakuje mi czynności jedzenia. I staram się
              sobie powoli i cierpliwie wytłumaczyć, że to bez sensu, że trzeba się trzymać,
              że jutro półmetek, a od poniedziałku to już w ogóle z górki, a za półtora
              tygodnia będę mogła zjeść normalny obiad.
              Eh, chyba dzis się wcześniej położę.
              • lilla25 Re: Lillka, 10.02.07, 20:37
                no wlasnie voluptas, najgorsze jest to,ze brakuje czynnosci jedzenie,
                gryzienia, picia, skubania czegos przed telewizorem,no ale nic, tak trzaaa:)
                pozdrawiam
                ps.ja tez ide wczesniej spac,wiec dobranoc,trzymaj sie,papa
    • naranykota dzień dobry 11 lutego 11.02.07, 08:40
      Pozdrawiam wszystkich z samego rana. Jak żyjecie? Ja bardzo dobrze. Z rana
      jeszcze lepiej niż wieczorem bo a) nie chce mi się jeszcze jeść, b) jestem
      zadowolona, że już kolejny dzień diety.
      I nic nie podjadam :)

      A co u Was?
    • voluptas 11 lutego >> P Ó Ł M E T E K !!!! :)))) 11.02.07, 08:46
      Od jutra będziemy mogły już wstecz odliczać, ile nam do końca diety zostało :)
      A tymczasem półmetek :) Dzielne jesteśmy, prawda? :))

      W ogóle to chciałam zacząć dzisiejszy wpis od słów: pławiąc się w spokojnych
      falach własnego Rubikonu... Bo wiecie, ile mi dziś powiedziała waga??? 73,3 :D
      Czyli pokonałam moją magiczną granicę, której od 14 m-cy pokonać nie mogłam.
      Teraz przede mną kolejna: 72. Dlaczego akurat 72? Bo po osiągnięciu tej wagi
      będę mogła z dumą mówić: schudłam już 45 kg... :))) A potem magiczna granica
      70-tki, potem BMI w normie, potem.. eh, rozmarzyłam się :) Ale takie wyniki
      naprawdę potrafią poprawić człowiekowi nastrój z rana i nie tylko z rana. Po
      wczorajszej chandrze nie ma śladu, zupka grzybowa nasyciła mnie doskonale, teraz
      pije kawę i zachwycam się sobą :) Przez kwadrans dziennie to mi się należy jak
      chłopu ziemia :D

      ściskam Was i życzę równie udanego początku dnia! :)
          • santamanana Re: 11 lutego >> P Ó Ł M E T E K !!!! :)) 11.02.07, 09:33
            U mnie dopiero 7 dzień , i trochę wam zazdroszczę że już jesteście za połowią.
            Właśnie, Naranykota - pochwal się, ile obywatela mamy mniej!:)

            Voluptas - gratulacje! To ile Ci zeszło od poczatku diety? (od wagi
            napompowanej i od realnej?)

            Mi dzisiaj waga wskazała 62,9, czyli od wagi napompowanej 6,5 kg mniej. Ale tak
            realnie to jakieś 2-2,5kg. Uważam że to naprawdę sporo. Aż trochę się zaczęłam
            niepokoić (mi to zawsze źle;))).
            Mam pytanie czy wam też sie tak strasznie chce pić? Bo dla mnie nie ssanie w
            żołądku jest najgorsze (już sie chyba przyzwyczailam), ale własnie pragnienie.
            Ciagle coś popijam, bo inaczej mam wyschnięte gardlo, zero sliny. Nie wiem
            dlaczego tak mam, troche to dziwne. Może za duzo kawy?
            • stella_9 Re: 11 lutego >> P Ó Ł M E T E K !!!! :)) 11.02.07, 11:46
              Witajcie:)))
              Dzisiejsza nocka była już w miare spokojna...Jej ja też już bym chciała być na
              półmetku:)dziś moj 4 dzień...Właśnie zjadłam zupkę grzybową i jestem
              najedzona..:)U mnie najgorsze są wieczory...ale teraz już bedzie coraz lepiej...
              Voluptas ważysz teraz tyle ile ja ważyłam w maju po pierwszej DC:)))No cóż ale
              wtedy też nie doszłam do mojej upragnionej 70:((Oj daleleka droga przede mna
              teraz do niej...Niemoge sie doczekać kiedy Ciebie zobaczę...
              Santamanana ja też dużo pije...u mnie to nieraz arie w brzuchu słychać:))))
              Miłego dietkowego dnia Wam życze:))
              • lilla25 Re: 11 lutego >> P Ó Ł M E T E K !!!! :)) 11.02.07, 13:01
                czesc dziewczyny, u mnie tez dzis w porzodku,spodnie luzne,waga pokazala
                73,ciezko mi powiedziec ile dokladnie schudlam,ale spodnie sa luzne i maz
                mowi,ze mam mniejszy tyleczek.
                dzis sie trzymam bez podjadania i powiem Wam,ze robie wlasnie mezusiowi i mojej
                mamie ciasteczka francuskie z czekolada i w ogole mnie nie
                ruszaja.pozdrawiam,milego dnia.
                voluptas moja ciezka waga do pokonania to podobnie jak u CIebie 73, czyli teraz
                przede mnie ciezka proba czy wytrzymam.buzka
            • voluptas Re: 11 lutego >> P Ó Ł M E T E K !!!! :)) 11.02.07, 14:21
              Santamanana, jeśli liczyć od stadium napchania, to 5,9 kg, a jeśli od mojej
              normalnej wagi - to 3,7 kg, więc jestem z tego bardzo zadowolona. Zobaczymy, jak
              będzie dalej.
              A Ty nie panikuj, bo ładnie chudniesz, więc trzymaj się i koniec. I tak wolniej,
              niż my, ale też masz mniej sadełka do spalenia, niż my :)
              Pić mi się aż tak strasznie nie chce, ale ja w ogóle jestem z tych niepijących,
              więc muszę się pilnować żeby pic i pic i pić... Ale ogólnie nie słyszałam, żeby
              wzmożone pragnienie na DC było czymś niepokojącym.

              Stellunia - zobaczysz, te dni na DC lecą naprawdę szybko - ja dopiero co
              zaczynałam, a teraz już półmetek... ani się obejrzę, jak przejdę na mieszaną. Te
              21 dni to wcale nie jest tak dużo, naprawdę, a sama wiesz, ile w tym czasie
              możesz dobrego dla siebie zrobić. Dlatego trzymaj się mocno, zaciśnij zęby i
              pokonaj ten 4-ty dzień. IMO jak przeżyjesz czwarty to już dasz radę :)
              Ja też się bardzo cieszę na sobotnie spotkanie. Chociaż jeśli spodziewasz się
              zobaczyć mnie jakoś specjalnie wychudzoną, to nie wiem, czy sie nie
              rozczarujesz: od grudnia, kiedy ważyłam 75-74 moja waga w sumie niewiele się
              zmieniała, raz szła do góry, teraz znowu spada... mam nadzieję, ze teraz juz
              przewalczę temat definitywnie. Tak czy inaczej - 70-tke ugryźć muszę ;) Nie
              przejmuj się, Ciebie też to czeka, jeśli będziesz wierna :) DC, to w całkiem
              nieodległej przyszłości :)

              Lilla - 73? No to równo idziemy, teraz tylko musimy się trzymać, obie. Ja już
              wiem, skąd mi się wczoraj takie jazdy nastroju wzięły: niestety, jestem w II
              połowie cyklu i zaczyna sie mój ukochany PMS, w związku z czym muszę się liczyć
              z takimi "jazdami" - mówi się trudno, bywało gorzej, a teraz jestem juz tak
              blisko celu, że nie mogę odpuścić :)

              Naranykota, śliczny wynik, gratuluję strasznie zwłąszcza tego, że przeszłaś juz
              magiczną 70-tkę, teraz będzie tylko lepiej. A dobra waga - to podstawa! :)

              pozdrawiam!
      • iwkaga Do voluptas... 11.02.07, 14:29
        Szczerze gratuluję sukcesów, ale nie miałam najmniejszych wątpliwości , że Tobie
        się uda...
        Za miesiąc o tej porze to ja będę na półmetku....
        A ja stukam w klawiaturę akrylowymi pazurkami, poziom kobiecości i kochania
        siebie wzrósł o co najmniej 30%, jak na mnie to i tak duże wachnięcie, czuję się
        wspaniale i czytam wasze posty by motywować się jeszcze bardziej.Nie tylko Tobie
        Twoje wyniki poprawiają humor,dają nadzieję innym, że się uda. tak samo jak
        osiągnięcia innych osób.
        Na razie brak krzyżyków w moim kalendarzu, ale ograniczanie się już się zaczęło,
        może niedługo i tym się pochwalę...
        Trzymam kciuki za wytrwałość, Twoją i innych, pozdrawiam!Iwona-IWKAGA
        • voluptas Iwkaga, a ja Ci powiem tak: 11.02.07, 18:55
          dobrze jest zapatrzyć się w czyjś sukces, sama tak mam. Uwierz albo nie, ale TO
          moje wejście w Cambridge nie było zupełnie planowane, ba! w zeszłym roku,
          dokładnie 28 kwietnia, kiedy kończyłam 4-tą ścisłą byłam ŚWIĘCIE przekonana, że
          to już ostatni mój kontakt z DC i że więcej się "męczyć" (lub jakby powiedział
          mój mąż: "truć") nie będę. Ale stało się tak, że potem przewalczyłam jeszcze 8
          kg i.... 4,5 miesiąca postoju.
          Do DC wróciłam dlatego, że zaczęła ją stosować moja przyjaciółka (którą z kolei
          motywowało to, że ja tyle schudłam i wytrzymałam :) ) i skończyła ja pomyślnie
          ze świetnym rezultatem - wtedy uznałam, że skoro ona mogła, to i ja wracam:
          wygląda na to, że DC to moja metoda odchudzania: jestem mocna w utrzymaniu wagi,
          ale żeby stracić nadmiar potrzebuję "kopa", a DC mi go daje. Dlatego wróciłam :)

          To świetnie, że podobają Ci się pazurki, a jeszcze lepiej, że tak Ci poprawiają
          humor :) Przed Toba teraz kolejne zadanie: wymyślic sobie nastepna przyjemność,
          taka tylko dla Ciebie i... wcielic w życie :) Widzę też, że moje "krzyżyki"
          mocno zapadły Ci w pamięć - niech i w Twoim kalendarzu pojawią się jak
          najszybciej i jak najgęściej... najlepiej codziennie ;)

          Eh, dzisiejszy dzień można powoli uznać za zakończony, ale coś fizycznie dziś
          wysiadam - słaba jestem, głowa mnie pobolewa. Chyba się zaraz położę i coś
          poczytam.
          • stella_9 figura 2 11.02.07, 20:02
            Dopiero dziś przeczytałam jej skład...i sa tam owoc bzu,rózy,jabłka:(((((hm czy
            moja ketoza zatem została zaburzona?????Nigdy niemiałam kłopotów
            z,,łazienka,,ale po rzuceniu papierosów mam gorszą przemianę materi...Jaką wiec
            herbatke pić???
            • voluptas Stelka, 12.02.07, 08:53
              zadzwoń do swojej konsultantki.
              Mnie WYDAJE SIĘ, że GDZIEŚ CZYTAŁAM, tzn. raczej sobie sama tego nie wymyśliłam,
              bo i skąd, ale teraz za diabła nie mogę znaleźć źródła, ergo posłużyć się nim,
              że wypicie herbatki przeczyszczającej, nawet z dodatkiem owoców, ketozy nie
              zaburza, bo i tak wszystko wydalisz, zanim zdążysz strawić i wchłonąć.
              A dla spokoju możesz sobie kupić w aptece środek stymulujacy wypróżnianie BEZ
              dodatku owoców, coś ziołowego - wtedy już na 100% Twoja ketoza będzie bezpieczna :)
          • iwkaga Re: Voluptas, a ja Ci powiem tak: 11.02.07, 21:06
            Jak zaczynałam DC po raz pierwszy to człowiek szedł w nieznane,trzymał się jakoś
            z rozpędu,ja od początku wiedziałam , że to jest dieta dla mnie - albo całkowity
            rygor albo podżeranie na maxa- schudłam 17kg więc motywacja ogromna, tylko ,że
            nie przyszło mi do głowy, żeby to ciągnąć dalej,taka byłam podekscytowana swoim
            nowym wyglądem , że to mnie zgubiło.myślałam ,że świat się zmienił i mój
            metabolizm także , że mogę wrócić do trochę większych porcji jedzonka, bez
            szkody dla wagi.jak już się zorientowałam, że na wadze 5 kilo więcej , to
            pomyślałam tak: co z tego, znowu wskoczę na DC i znowu trochę zleci.zresztą po
            każdej próbie odchudzania wracałam do normalnego jedzenia, mylnie sądząc , że da
            się to wszystko odrobić. jednak powrót na DC nie był tak łatwy jak się
            spodziewałam, mam za sobą kilka nieudanych podejść,a to choroba(antybiotyk), a
            to bóle żołądka, a to stresy, każdy powód był dobry, by ją przerwać, mniej lub
            bardziej poważny.Teraz już wiem , że każde następne podejście do DC wymaga
            jeszcze większego samozaparcia. i nie jest to dieta , którą można stosować
            cyklicznie na zmianę z podżeraniem, to błędne koło, w którym ja tkwię.
            Chciałabym być taka mocna w utrzymaniu wagi jak Ty:)Myślę , że uda mi się to
            wypracować...
            Zastanawiam się nad następną przyjemnością dla siebie, na razie nie mam
            pomysłu,jak trudno coś wymyślić po tylu latach niepamiętania o sobie samej , nie
            przypuszczałam ,że to takie trudne.jak coś wymyślę to dam znać.
            Jutro do pracy, nie ma zmiłuj się , jeszcze tydzień do urlopu (wyjeżdżam na
            drugi tydzień ferii z rodzinką do rodzinki do Poznania)więc można zacząć końcowe
            odliczanie.W tym czasie też postaram się trochę odreagować wszystkie stresy-
            swoje , z pracy i rodzinne.wyciszyć się , by ruszyć do boju od 1 marca.
            Trzymam kciuki za Twoje lepsze samopoczucie jutro.Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
            • voluptas w sumie ta DC to jedna wielka demoralizacja ;) 12.02.07, 09:26
              i już tłumaczę dlaczego: może sama w sobie nie jest dietą łatwą, lekką i
              przyjemną, ale jeśli zatniesz się w sobie i wytrzymasz, to masz gwarantowany
              efekt. I to nie byle jaki efekt, bo możesz stracić sporo kilogramów w ciągu
              zaledwie 3. tygodni. Mnie DC zdemoralizowała strasznie w 2004 roku - wtedy
              miałam pierwszy z nia kontakt, wtedy z DC kończyłam odchudzanie i walczyłam z
              ostatnimi kilogramami, jakie mi jeszcze do zbicia zostały. Poszło dość gładko,
              abstrahując od faktu, że miałam konsultanta do bani, który wręczył plik śmieci
              reklamowych i tyle się mna interesował. Przy okazji ten sam pan robi teraz taką
              "furorę" na Allegro, zresztą na to forum też przychodził się reklamować. Pomyłka
              totalna.
              W każdym razie wtedy, w 2004 roku, od stycznia do końca maja schudłam z 95 do 69
              kg. Byłam w skowornkach i siódmym niebie, ale po jakimś miesiącu trzymania wagi
              zaczęłam "próbować". Próbowanie skończyło się 1 stycznia 2006, kiedy waga
              pokazała 117 kg. A żeby było śmieszniej - przez cały ten czas przekonywałam samą
              siebie, że jeszcze ten raz jeden się nawpieprzam (przepraszam za słowo), a
              potem, niedługo, od 1. kolejnego miesiąca, od jakiejś rocznicy, urodzin,
              imienin, etc. zaczynam reżim no i DC, z którą schudnę momentalnie. Tyle, że nic
              takiego się nie działo, a ja sobie kit wciskałam, żrąc przy tym nie w swój duch.
              Jaka z tego konkluzja? Że nawet najgenialniejsza dieta-cud nie może zastąpić
              rozsądku i rozumnego stosunku do jedzenia. Bo żadna dieta nie "załatwi" za
              Ciebie utrzymania wagi - to musisz już zrobić sama, pracując nad swoimi nawykami
              i.. duszą. Inaczej będzie to właśnie takie błędne koło. Ja mam nadzieję, że w
              dużym stopniu juz się od tego uwolniłam: przede wszystkim dlatego, że utrzymałam
              wagę po schudnięciu. Ale teraz jeszcze trudniejszy etap przede mną: zrzucić tę
              końcówkę, która jeszcze mi została, i trzymac te nową, szczupłą wagę. Mam
              nadzieję, że mi się to uda :) I aktualnie nie pociesza mnie fakt, że istnieje
              taka dieta-cud jak DC, ale to, że jojo nie musi być wpisane w moje dietetyczne CV :)

              miłego dnia!
              • maroolg Re: w sumie ta DC to jedna wielka demoralizacja ; 12.02.07, 11:28
                och kochana, jakbym czytała swoją historię.....trzymam kciuki za Ciebie i za
                siebie bo niestety przez weekend zaliczyłam malutki falstarcik...ale dziś
                zaczęłam i mam w pracy tylko koktaile+pu erh a w domu bedę dopiero wieczorem
                więc raczej już się niczym nie skuszę.Pozdrawiam.gosia
              • iwkaga Re:do voluptas 12.02.07, 18:57
                Każdy Twój post umacnia mnie w postanowieniu naprawy moich nawyków i
                ...duszy.Wiem , że jestem na dobrej drodze, a to już uważam za duży krok naprzód.
                Myślę , że Tobie wszystko się uda, a ja też będę mogła już niedługo pochwalić
                się sukcesami, które będę zawdzięczać ciężkiej pracy nad sobą.
                Obu nam życzę wytrwałości .Pozdrawiam serdecznie!:))))Iwona-IWKAGA
                • voluptas do iwkaga 13.02.07, 08:59
                  Iwona, czy mnie się wszystko uda? Nie wiem, bardzo chciałabym, ale samo to
                  chcenie wymaga niekiedy naprawdę tytanicznej walki z sobą samą. Na razie mi się
                  udaje, a ostateczne zwycięstwo otrąbię za 8 dni. Oby. Życzę, żeby obu nam
                  starczyło sił i motywacji, żeby walczyć ze swoimi słabościami.
                  ściskam!
              • akolitka Re: w sumie ta DC to jedna wielka demoralizacja ; 15.02.07, 06:47
                Voluptas - mogę potwierdzić na własnym przykładzie demoralizujący efekt DC. Też
                mi się wydawało, że odkryłam eliksir szczupłości. Po pierwszej diecie trzymałam
                się 2 lata, a potem zacżęło się żarcie , a paczki z dietą czekały na dobry
                moment na rozpoczęcie błyskawicznego odchudzania. Aż część torebek się
                przeterminowała, a jea wróciłam do punktu wyjścia. Zauważ, że na 100% nie
                chodzi o klasyczne jojo, bo 2 lata trzymałam wagę z wahaniami do 2 kg bez
                żadnych wspomagaczy.

                A do Lilli mam podobną wiadomość co Ty: nie ma cudów jest chemia. Ketoza jak
                ciąża - albo się w niej jest albo nie. Nie ma trochę, właściwie, prawie...
                Prawie robi wielką różnicę, nie tylko jeśli chodzi o Żywiec!!!

                Ostatnio wśród moich 'gazetowych wycinków motywujących' znalazłam maleńką notkę
                o DC, którą trzymam jako memento i pozwolę sobie zacytować fragment: "na to nie
                ma mocnych - sprawdziliśmy". Osobiście nie znam NIKOGO KTO NIE SCHUDŁ NA
                ŚCISŁEJ!!!!!!! To jest fizycznie niemożliwe. DC była początkowo stosowana w
                szpitalach dla odchudzenia np przed operacją przypadków beznadziejnych, nie
                poddających się żadnej diecie. No, ale w szpitalu nikt się na bułki nie
                rzucał ;-))))
    • voluptas 12 lutego - 12 dzień // 9 do końca :) 12.02.07, 08:10
      Wiecie, co jest fenomenem tej diety? Dla mnie przynajmniej. Że ilekroć jestem
      zmęczona, osłabiona, zniechęcona, mam dość reżimu i chciałabym żeby ten
      "koszmar" wreszcie się skończył, kiedy trafia mnie już szlag, że nie mogę zjeść
      sałatki z kukurydzy konserwowej czy kawałka ciemnego chleba z serkiem brie...
      wtedy dostaję swego rodzaju "prezent" od wagi - nagle z dnia na dzień spada mi
      tyle, że się w sobie zbieram i idę do przodu.
      Wczorajszy wieczór był okropny, miałam non stop zawroty głowy, byłam słaba
      (ciśnienie, kawa nie pomagała), wszystko to mnie niesamowicie wkurzało, a mąż
      wcinał naleśniki z Nutellą. I sama się zaczęłam buntować przeciwko własnej
      decyzji, że może "męczenie się" jeszcze przez kolejne 10 dni niewiele mi da,
      może moja motywacja wcale już nie jest w tym roku taka silna, może po prostu już
      nie warto...

      Dziś rano waga pokazała 72,8 kg. I nawet się cieszę, że przede mną jeszcze 10
      dni diety. Może jednak przywitam się z 70? :))))))

      miłego dnia!
      • surflife Re: 12 lutego - 12 dzień // 9 do końca :) 12.02.07, 09:40
        Witam Was kochane!!!
        dzis moj 8 dzien. Bez podzerania !! Jestem z siebie dumna. wczoraj mialam maly
        kryzys, ale dzieki mojemu mężczyżnie i swoim marzeniom dałam rade. Mialam jakas
        schize ze nie ma efektów, ze nie widac, ze sie mecze a i tak jestem balon etc.
        Ale przysieglam siobie ze w tym roku 1 raz od liceum w wakacje założe bikinii.
        I niech mnie szlag trafi jesli tego nie zrobie. Pije potezne ilosci wody, zuje
        gumy, waga 5 kg mniej po 7 dniach. Wlasnie najgorsze u mnie sa kryzysy pt " bo
        nic nie widac po mnie to po co sie mam męczyć"..
        Ale wytrwam!
      • lilla25 Re: 12 lutego - 12 dzień // 9 do końca :) 12.02.07, 12:10
        hej dziewczyny,boje sie to pisac,ale z drugiej strony chce sie z Wami tym
        podzielic, wczoraj i dzis (mam nadzieje,ze do konca tego dnia) wytrzymalam bez
        podjadania:)))
        napisalam,ze sie boje,poniewaz zawsze jak sie pochwale to mi nie wychodzi:(((
        voluptas zazdroszcze Ci tych 72kg!!!!i trzymam kciuki za Was wszystkie
        dziewczyny.
        ja mialam na swojej wadze-oszustce sie nie wazyc,ale oczywiscie sie skusilam
        dzis i waga pokazala 1kg do przodu,wiec albo oszukuje,bo ost 3 dni diety
        zaliczam do bardzo udanych,albo juz mi sie zaczyna zbierac woda w organizmie
        (strasznie przechodze pms po ciazy,puchne od polowy cyklu) albo juz nie wiem o
        co chodzi.
        dziewczyny tak bym chciala miec znowu swoja wage sprzed ciazy, niekoniecznie
        cialo,bo wiem,ze ono juz takie nigdy nie bedzie,wtedy codzinnie cwiczylam i to
        po 2godziny,dzis robie tylko wieczorem brzuszki i spacerek 1,5h z Mala.
        strasznie mnie moja waga doluje, jestem ciagle zestresowana,to sie odbija i na
        Basi i na moim mezu :((((ehhhh, taik bym chciala wytrwac do konca diety bez
        dodatkowego kesa.pozdrawiam
        • voluptas Lillka, 12.02.07, 13:58
          gratuluję Ci całego, uczciwie przedietowanego dnia, mam nadzieję, że dzisiejszy
          spędzisz podobnie.
          Ale wiesz, co mnie uderza w Twoim poście? Może ja to źle czytam i odbieram, ale
          mam wrażenie, że z tego, co piszesz, wybija taka rozpaczliwa walka ze sobą, z
          naciskiem na rozpacz niestety. A z własnego doświadczenia wiem, że robienie
          czegoś takiego jak odchudzanie z lub w rozpaczy jest bardzo bardzo ciężkie. Ile
          Ty ważyłaś przed ciążą, że tak do tej wagi tęsknisz? To jedno. A z drugiej
          strony - co tak traumatycznego i strasznego dzieje się teraz, że piszesz o tak
          wielkim stresie, który aż odbija się na mężu i małym, zupełnie nie rozumiejącym
          tego dziecku? Lilka, gdzie priorytety? Rozumiem, że chciałabyś wyglądać
          szczuplej, czuć się lżej, ale nie możesz reagować w taki sposób; mam wrażenie,
          że za dużą wagę przykładasz do swojej wagi. Nie musisz odpowiadać na tego posta,
          ale proszę, zastanów się nad tym, co napisałam. Martwię się o Ciebie.
      • stella_9 5 dzień pomału mija.... 12.02.07, 15:21
        voluptas masz racje że ,,prezenty,,wagowe dodaja siły;)))Wczoraj waga stała a
        dziś 0.5 mnie:)))Od poczatku diety 3kg:))Czuje sie znacznie lepiej chodzi mi o
        psychike ,bo waga jest dalej duża ...Wygrałam z głodem...huraa....Mam już
        naprawde duże doswiadczenie z moim odchudzaniem...i powiem szczerze ,że tak
        cieżko mi dawno nie było...Wytrwam bo chce być szczuplejsza..bo nie chce żeby
        tusza znów zabrała mi coś z mojego życia...bo niestety ja tak mam...Dopiero przy
        wadze 75 kg czuje sie w miare ...wtedy też z lekka oduszczam i.......dlatego nie
        dochodze do mojej wymarzonej 70:((W mojej głowie też są takie myśli...jeszcze
        dziś sobie zjem a jutro zacisne pasa i schudne...Takie myślenie doprowadziło
        mnie 8lat temu do wagi 103 kg...Pożniej schudłam...było pare razy jo-jo ,ale
        nigdy już nie ważyłam aż tyle...Ale też nigdy nie doszłam do mojej wymarzonej
        wagi chociaż po pierwszej DC w kwietniu brakowało mi4 kg:(((może tym razem mi
        sie uda...
        voluptas trzymam kciuki za witanko z 70:)))A czy masz już jakiś prezencik dla
        siebie???
        Pozdrawiam :))))
        • voluptas Re: 5 dzień pomału mija.... 12.02.07, 15:56
          Ula, zwycięstwo nad głodem to duży sukces, zwłaszcza, że warunki ogólne masz
          mniej sprzejające niz np. ja - wolna od nałogów. Tym bardziej uszanowanie :)
          A tak w ogóle - na diecie były tickerki, a tutaj nijak nie moge Cię podglądac -
          przyznaj się, moja droga, z jakiego pułapu zaczynałaś, i ile teraz nosi polska
          ziemia obywatela w Twojej osobie... No przyznaj się... Bo Cię w sobote będę
          marchewkowcem torturować :]

          Ja kurczę znowu mam dziś dzień z serii "coś bym", ale jak na razie udaje mi sie
          powstrzymać - to wszystko efekt cholernego PMS, niestety w II połowie cyklu moje
          łaknienie wariuje, zaczyna mnie "nosić" i w ogóle jest mniej fajnie. Na
          szczęście jeszcze nie zaczęłam nabierac wody, co widać po moich osiągach... Oby
          tak jeszcze trochę.

          A prezent za 70 kg? TAK! Oczywiście perfumy. Mam jedne, które już od jesieni
          planowałam kupić na wiosnę. Drogie łajzy, na żadnych ebayach czy Allegrach nie
          uświadczysz, trzeba zamawiać przez internet na stronie producenta i płacić tyle,
          ile tenże sobie zażyczy. Ale teraz przynajmniej będzie kolejna okazja, żeby
          utwierdzić się w przekonaniu, że one mi się naprawdę należą :) Te perfumy to En
          Passant Frederica Malle - w tę wiosnę wejde pachnąc bzem :) I ważąc poniżej 70
          kg, co więcej - zbliżając się do wymarzonych 62 :) Lubie takie myśli.

          ściskam! :)
          • stella_9 Re: 5 dzień pomału mija.... 12.02.07, 16:27
            voluptas tego marchewkowca to ja chyba sobie wezmę na zaś i zamroże...:)))
            Startowałam z wagi 86.70 dziś 83.50....A pomyśleć że latem tak pieknie sie po DC
            trzymałam w wadze 75...No cóż ,ale nie palę i to jest najważniejsze...chociaż
            jak nie mogłam dać rady z apetytem to korciło zapalić...Wczoraj mineły 2
            miesiące ...czuje sie dużo lepiej...nie śmierdze...mogę sobie kupic jakiś dobry
            kosmetyk za tą kaskę...Chociaż jakoś jej nie widzę..powinnam codzień
            odkładać...:))))U mnie najgorsze sa 4 dni przed @...wtedy mam apetyt
            straszny...Co do PMS to powiem CI ze jak byłam na SB to przechodziłam o dużo
            lżej...Czy dostałaś maila???Bo ja też sobie prezencik chce zrobić:)))))
            • lilla25 Re:do voluptas 12.02.07, 18:03
              hej dziewczyny,hej voluptas
              wiec jesli chodzi o mnie....jak poznalam meza wazylam 58kg, jak zaszlam w ciaze
              64kg, miesiac po porodzie 90kg!!!!
              przed ciaza bardzo duzo cwiczylam,mialam praktycznie sama mase miesniowa,
              jednak ten moj wyglad byl pasmem wielu wyrzeczen,ciaglych glodowek, i 3godzin
              dziennie spedzonych na fitnessie, pokochalam fitness do tego stopnia,ze
              zrobilam sobie kurs instruktorski i przez rok pracowalam jako instruktorka, ale
              zawsze mialam tzw "tendencje" i zawsze sie pilnowalam.
              wtedy jednak czułam sie swietnie, przestalam byc zakompleksiona osoba,ktora
              ciagle patrzy na swiat przez pryzmat swojej wagi,
              nagle zaszlam w ciaze(z czego bardzo sie ciesze,poniewaz w ogole mam PCO i
              zajscie w ciaze jest ciezke a problemy z waga i tradzikami bardzo czeste)
              ciaza byla zagrozona ,nosilam krazek, bralam tabletki na podtrzymanie i
              zaczelam jesc znowu normlanie, sniadanko, obiadek,podwieczorek,kolacyjka,cos
              slodkiego i nagle odezwalo sie jojo, zreszta same wiecie jak to jest.
              Przestalam cwiczyc ,chociaz i tak duzo sie ruszalam mimo zakazów, ale zaczelam
              tyć w oczach. I niestety schudnac mi jest niesamowicie ciezko, czasu na
              cwiczenia teraz nie mam i znowu wrocily te glupie mysli. to wlasnie o czym
              mowisz Voluptas,ze za duza wage przykladam do swojej wagi:((((
              ja juz normlanie czasem zastanawiam sie,czy to nie choroba!!!za wszelka cene
              chce byc chuda, bo wydaje mi sie,ze jak bede szczupla,to bedzie wszystko super,
              sluchajcie ile ja juz wyjsc zmarnowalam z mezem ,czy dzieckiem bo np "za bardzo
              wystaje mi brzuch, lub wszyscy sie bede gapic na moj duzy tylek" ja juz mam
              normlanie schizy ,za wszelka cene chce schudnac bo wydaje mi sie,ze jak bede
              chuda to bede miala zycie jak w madrycie!!!!wydaje mi sie,ze jak jestem gruba
              to jestem gorsza, nie chce zeby ktos sie tutaj poczul urazony,bo nigdy nie
              oceniam ludzi przez pryzmat ich urody czy wagi(moja mama i brat tez sa duzi,
              tata tez taki byl, wiele kolezanek mam wiekszych od siebie i uwielbiam ich
              takich jakimi sa, JEDNAK JA MUSZE BYC CHUDA,tak sobie cholera zakodowalam ,bo
              ja to ja i same teraz widzicie jak to ze mna jest.
              macie tez takie mysli?czy to tylko ja jestem jakas chora?
              a jesli chodzi zwiazek mojej wagi z relacjami meza i Basi, to poprotu ja jestem
              ciagle zdolowana, poddenerwowana, nie mam wlasnie ochoty na wyjscia, wstydze
              sie isc na basen, no same wiecie jakie to czlowiek przy kosci ma mysli i mimo
              tego,ze te moje 58kg to moze juz nigdy na wadze nie zobacze ,moze to bylo
              chwilowe i wiem,ze naleze do tych "wiekszych" kobiet, jestem nieszczesliwa:(((
              mam nadzieje,ze cos z tego zrozumiecie........pozdrawiam
              • lilla25 Re:do voluptas 12.02.07, 18:37
                dodam jeszcze jedna mysl,jaka mi sie nasunela do mojej poprzedniej wypowiedzi...
                moj maz,wszyscy znajomi,moj rodzina nie robia mi zadnych uwag z powodu mojej
                wagi,wszyscy mnie akceptuja, ja poprostu zachorowalam na bycie szczuplym:(((
                i tak Wam bede marudzic dopoki nie schudne:)))
                poza tym kolejny dzien bez podjadania,ciekawe jaka bedzie jutro waga?
                pozdrawiam:)
                • stella_9 Re:do lilla25 12.02.07, 19:08
                  Lila ja Ciebie potrafie zrozumieć....myśle,że każdy powinnien sie poprostu
                  dobrze czuć z samym sobą...Ja kiedyś schudłam do 70 kg mam168 i dobrze sie
                  czułam...Jednak pamiętam ile z życia sobie odmówiłam ważąć 103kg...ile moje
                  dzieck o straciło przez to....bo mama była wiecznie zmęczona ..bo na basen
                  nie,na rower tez nie...wiem co to znaczy...Naszczeście nie trwało to
                  długo...Wiem że jestem dużo szczęśliwsza jak dobrze sie czuje ze sobą..pamiętam
                  jak kiedyś lato mnie mało cieszyło...bo było mi cięzko..bo nie miałam sie w co
                  ubrac a nawet jak miałam to i tak sie sobie nie podobałam...I tak jest zawsze
                  jak przytyje...teraz też miałam totalnego doła...Zrób wszystko żeby schudnąć i
                  żebyś była szczęśliwa,,,nie odkładaj tego na póżniej....nie wyładowuj sie na
                  innych...bo tak naprawde wszystko zalezy od Ciebie...niech Twoje dziecko ma
                  radosną Mamę....Trzymam kciuki i życze żeby waga jutro zrobiła Ci
                  prezent:)))))Pozdrawiam
              • iwkaga Re:do lilla25 12.02.07, 18:50
                Nawet nie masz pojęcia jak bardzo cię rozumiem....Jakbym czytała o sobie samej....
                Ja z moją nadwagą walczę od 13 lat, bo tyle ma mój syn.Po porodzie strasznie
                męczyłam się potwornym zapaleniem woreczka żółciowego, który okazało się , że
                był po brzegi wypełniony kamieniami, łącznie z ostrymi atakami i chodzeniem po
                ścianach, mały miał zaledwie tydzień, mnie zaczęto faszerować antybiotykami,
                koniec karmienia, nikt nawet nie chciał podjąć się operacji w takim stanie, a
                dla mnie jedynym wyjściem , żeby przestać cierpieć i nie zostawiać malucha i nie
                iść do szpitala była głodówka. przez prawie pół roku nie miałam w buzi nic
                więcej poza cienką herbatką i wczorajszym kawałkiem bułki.Po jakimś czasie
                woreczek się uspokoił, a ja zaczynałam testowanie : po jakim i jakiej ilości
                jedzenia nic mi nie będzie,zaczęłam od ziemniaczków z masełkiem , potem bezy
                itd.. itd...itd...
                Z czasem wszystko wróciło do normy(kamieni brak , podobno były z tych
                rozpuszczających się,tak podobno organizm reagował na szybkie zmiany
                hormonalne-ciąża, poród i reszta), wszystko oprócz wagi......
                Rosła jak głupia,a ja stresy młodej mamy w dodatku pracującej na zmiany
                zajadałam czym się dało, były to ogromne ilości, w pewnym momencie nawet
                zdarzało mi się gubić po drodze smak, aż dziwne , że po tylu latach obżarstwa
                dojechałam tylko do 102kg.
                Ale czuję się tak samo jak Ty.Ciągle jestem zdenerwowana, nieszczęśliwa,
                zdołowana, gorsza od innych,ale nie mogę oderwać się od talerza.
                Teraz powoli zaczynam myśleć przy jedzeniu,tylko dzięki pomocy VOLUPTAS, która
                na wiele spraw otworzyła mi oczy. myślę , że nie będzie miała nic przeciwko ,
                jak poczytasz sobie nasze posty, i skorzystasz z rad tej mądrej kobiety.
                Po pierwszym cyklu DC schudłam 17kg , ale co z tego skoro już na plusie znowu
                7-8kg.Trzeba zacząć od zmiany sposobu myślenia, odchudzanie zaczyna się w
                głowie.Nie jesteś chora, musisz tylko przewartościować swoje życie, jest to
                bardzo trudne,ale na pewno się uda,także Tobie,ja jestem na początku tej drogi,
                dopiero widzę światełko w tunelu, ale bardzo w to wierzę, czego Tobie życzę z
                całego serca, bo wiem jak cierpisz..
                Pozdrawiam cię bardzo mocno!Iwona-IWKAGA
                • lilla25 Re:do iwkaga 12.02.07, 18:57
                  Boze moze to sie wyda bardzo egoistyczne,ale nawet nie wiesz, jak sie ciesze,ze
                  nie jestem w tym obledzie sama!!!pozdrawiam,dzieki za te slowa!!!
      • naranykota Re: 12 lutego - 12 dzień // 9 do końca :) 12.02.07, 20:48
        I całe szczęście, że jeszcze tylko dziewięć dni. Tęsknię za obiadem z
        prawdziwego zdarzenia..

        A dziś jakoś mi tak ciężko- chodzę zdołowana- mimo, że ciuchy ze mnie zwisają;)
        jakoś tak spadek nastroju zaobserwowałam:(
        Mam pytanie do znawczyń DC :czy w mieszanej swoim posiłkiem musi być obiad czy
        może być kolacja? No i jak tu być mądrym żeby nie przekroczyć owych 4oo
        kalorii? Jak to zmierzyć?
        Pozdrawiam,
        naranykota
        • voluptas Re: 12 lutego - 12 dzień // 9 do końca :) 12.02.07, 20:57
          Naranykota, witaj w klubie wkurzonych/zdołowanych. O, na mnie też ciuchy
          zwisają, i to tez mnie wkurza, bo są to markowe jeansy, na które miesiąc temu
          niecały wydałam kupę kasy. Co mnie wtedy zaćmiło :/

          Na mieszanej możesz zastępować dowolny posiłek, jak Ci wygodnie. A o
          przekroczenie 400 kcal się nie bój: produkty zalecane na mieszanej są
          niskokaloryczne, a poza tym może sie okazać, że nawet tych 400 kcal nie będziesz
          w stanie zjeść, tak bardzo będziesz miała skurczony żołądek. Trzymaj się,
          jeszcze 9 dni przed nami.
    • voluptas 12 lutego - wieczór. 12.02.07, 20:53
      Dziewczyny, jeśli coś jest mnie w stanie wykończyć, to moje własne hormony.
      Aktualnie po prostu WARIUJĘ od chęci zjedzenia czegoś. Trzymam się, ale kryzys
      gorszy niż wczoraj. A świadomość, że jutro będzie tylko gorzej mnie dobija.
      Najgorsze, że nie ma na to żadnej rady, bo tabletki anty, które łagodzą PMS
      wywołują u mnie wilczy apetyt i kółeczko się zamyka.

      Dlatego przepraszam, dziś nie będę odpowiadała na posta Lillki, bo mnie
      wewnętrznie roznosi, a w takim stanie nie nadaję się do rzeczowej rozmowy z
      ludźmi. Mężowi już zrobiłam awanturę, jak się później zastanowiłam, dlaczego, to
      doszłam do wniosku, że li dlatego, że zjadł na moich oczach kluski leniwe.
      Dobre, ciepłe, słodkie, miękkie. Idę się położyć, żeby nikogo nie zamordować. Bo
      już widzę te tytuły w Faktach i innych super ekspresach: "udusiła męża bo
      Cambridge rzuciło jej się na mózg"... :)

      Mam nadzieję, że jutro będę nadawała w lepszej formie. Dobranoc.
      • lilla25 Re: pierwsza?:))) 13.02.07, 08:23
        czesc dziewczyny,wyobrazcie sobie,ze dzis bedzie 3dzien bez podzerania:)))mam
        nadzieje,ze przetrwam,boje sie troche tego dnia,poniewaz dzis musze zrobic
        obiad i to pyszny do tego:(((
        ps.
        do voluptas:sa tabletki na PMS? mozesz mi napisac jakie to sa i czy na recepte?
        potrzebuje tez takich,po ciazy tragicznie przechodze okres
        przedmiesiaczkowy.pozdrawiam
        • voluptas 13 lutego - 13 dzień // 8 do końca :) 13.02.07, 08:53
          Lilka, jak jesteś pierwsza, to inaugurujże nową datę ;)
          W kwestiach praktycznych - większość tabletek antykoncepcyjnych łagodzi skutki
          PMS - ale tak się składa, że mnie po każdych rzuca się na łaknienie, więc ich po
          prostu brać nie mogę.


          A tak w ogóle... to chyba jakaś przedziwna prawidłowość... im bardziej się
          męczę, tym lepsze mam wyniki. Od 3 dni chudnę jak na DC przystalo, czyli po 300
          gram dziennie. Wyobraźcie sobie: wchodzę ja dziś na wagę i widzę: 72,5 !!!!!! to
          niesamowite i cieszy mnie bardzo. Jak tak dalej pójdzie, to wynik w okolicy
          70-tki jest naprawdę realny, chociaż uwierzę jak zobaczę, nie wcześniej. W
          każdym razie na tym polu jest dobrze.

          W świetle powyższych nie muszę chyba pisać, że wytrzymałam? Ciężko było
          strasznie - muszę dziś po prostu pousuwać z domu wszytko, na co moglabym mieć
          ochote, bo wizja funkcjonującej w domu nutelli mnie obezwładnia. Niestety.
          Co znamienne WCALE nie czuję głodu. To raczej psychiczna potrzeba napełnienia
          żołądka, na razie z nią wygrywam. Jeszcze 8 dni plus dziś. Jeszcze spokojnie
          mogę zrzucić 2,4 kg. To muszę sobie powtarzać w kółko, może odfruną ode mnie
          wizja sałatki z kukurydzy i ananasa i naleśników z Nutellą... Chociaz nie mam
          watpliwości, że kiedyś, po diecie, będę je włączała do normalnego jadłospisu.
          Tylko muszę poczekać... A ja z natury jestem taka niecierpliwa :/
            • stella_9 Witajcie....:)))) 13.02.07, 09:38
              U mnie zaczął sie 6 dzień i znów 0.5 na wadze mniej:)))Niestety gorzej sie
              chudnie jesli jest to jo-jo:(((Ja też nie czuje juz tak głodu...jednak
              wieczorne myślenie
              kreci sie wokół jedzonka:)Zaraz ide zjeść zupkę bo w brzuszku mam
              arie:)))Pozdrawiam
          • m.nowak27 Re: 13 lutego - 13 dzień // 8 do końca :) 13.02.07, 09:49
            Witam Dziewczyny!
            Jestem nową obywatelką forum DC choć stosuję ją 2 raz i muszę przyznać, że
            potraficie podbudować! Ja dziś zaczęłam 7 dzień, bez żadnego podżerania.
            Szczerze przyznam, nie wiem ile jak na razie zgubiłam, bo ze wściekłości na
            ciasne ciuchy i przeokrągłe policzki nie weszłam na wagę, żeby nie popaść w
            depresję paranoidalną :))) Przy pierwszym podejściu do DC - 3 tyg. ścisłej
            odeszło w zapomnienie 8 kg, jednak na krótko, wierząc obłudnie w kontrolę
            swojego jedzenia nadrobiłam jakieś 11. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo tak
            jak wspomniałam bałam się zważyć przed obecnym podejściem choć ciuchy wskazywały
            i nadal wskazują ciasnotę. Teraz kontynuując 7 dzień widzę lekki spadek
            smalczyku w obwodach od obecnego początku. Jak na złość codziennie gotuję
            obiady, przygotowuję kolację dla mojego faceta i wtedy pojawia się obawa, że się
            wścieknę i popłynę z jedzeniem. Choć jest mega ciężko, daję radę! Kilka razy
            zdarzyło mi się coś przesolić, bo nie próbuję tego co robię :). Jak na razie
            jestem pełna wiary, że dam radę. Za Was wszystkie trzymam kciuki i serdecznie
            pozdrawiam!!! Małgosia
            • voluptas Re: 13 lutego - 13 dzień // 8 do końca :) 13.02.07, 10:00
              Witaj, Małgosiu! :) To prawie równo ze Stelką idziecie :)
              Cieszę się, ze się odezwałaś, że tak ładnie Ci idzie i że dobrze sobie radzisz.
              W sumie - hmmm... sama nie wiem, co gorsze: przygotowywanie posiłków czy
              myślenie o tym, na co by tu człowiek miał ochotę ;) Powiem Ci szczerze, że
              dwukrotnie byłam na DC podczas Wielkanocy (2004 i 2006) i przygotowywanie menu
              świątecznego nie robiło na mnie takiego wrażenia, jak teraz te cholerne
              naleśniki z Nutellą :) Ale cóż, trzeba się zawziąc, bo DC wprawdzie cuda działa,
              ale tym cudom też trzeba trochę pomóc!
              Pozdrawiam, odzywaj się do nas jak najczęściej!
              • lilla25 Re: skromne przemyslenia 13.02.07, 12:30
                witam w poludnie,moja Basia wlasnie zasnela wiec moge cosik napisac.
                wyobrazcie sobie,ze robie dzis -praktycznie zrobilam prawie- dwa pyszne dania,
                jedno na zimno (pasta jajeczna) drugie na obiad (makaron canelloni nadziewany
                miesem mielonym,pieczarkami,papryka i to wszystko zapiekane w sosie i serku-
                bomba kaloryczna).
                -mam nadzieje,ze sie nie wkurzycie,ze tu Wam pisze o takich pysznosciach-
                ale nie napisalam najwazniejszego-NAWET NIE OBLIZAŁAM ŁYŻKI- jestem poprostu
                boska:)))))no powiedzcie, czy tak nie jest?:)))))
                jestem przeszczesliwa:)))3dzien bez kesika!!!!:)
                ale powiem Wam,ze to tez troche takie sadomacho!!!!:)pozdrawiam
                • mad-len1 Re: skromne przemyslenia 13.02.07, 15:42
                  Czesc dziwczyny !!Skoro Lilla opowiada o takich przygotowywanych przez siebie
                  pysznościach to ja wam tez cos opowiem.Nie wspominałam o tym wcześniej bo nie
                  wiedziałam czy uda mi sie przetwac ten dzien otóż w sobote bylam zaproszona na
                  mala kameralna kolacje (rocznica ślubu mojego brata)no i wyobraźcie sobie stół
                  zastawiony w same pyszności (nie będę taką sadystką żeby je wymieniać)i nie
                  dość że nic nie tknęłam to jeszcze z przyjemnością nakładałam wszystkim na
                  tależe te smakołyki.Potem oczywiście kawka ,ciasta a ja nic ,aż mój mąż był ze
                  mnie dumny ,a do uszka mi szepnął ,ze żal mu mnie .Także można przetrwać jak
                  sie człowiek zaprze .Ja sobie tłumaczę że te smakołyki nie wyginą są do
                  zrobienia po diecie i wtedy będę je smakować w rozsadnych ilościach. Tak mi
                  dziś mija 6dzień bez podjadania ,zważe sie w czwartek rano gdy zacznę drugi
                  tydzien ścisłej ,ale 3 kg to już mam napewno mniej.Powodzenia dziewczyny!!!
          • naranykota Re: 13 lutego - 13 dzień // 8 do końca :) 13.02.07, 12:17
            Witam:)

            ja się również niezmiernie cieszę, że to już 13 dzień i że widocznie chudnę.
            Codziennie o jakieś 20-30 deko:) Czy spadek wagi będzie miał miejsce do końca
            ścisłej? A podczas mieszanej również tylko w zwolnionym tempie,tak?
            Codziennie wieczorem czytam przepisy dań niskokalorycznych i sobie marzę:)

            Pozdrawiam
            • voluptas Re: 13 lutego - 13 dzień // 8 do końca :) 13.02.07, 13:26
              Naranykota, te 200-300 gram to taki średni, acz przyzwoity spadek dzienny na DC.
              Znaczy, że wszystko idzie jak powinno. Czy tak będzie do końca? Hm... trudne
              pytanie. Dużo też zależy od tego, w którym momencie cyklu jesteś. Ja się
              spodziewam @ mniej-więcej 23 lutego, więc obawiam się, że ok. 19 mogę już zacząć
              nabierać wody, czyli skończy się chudnięcie, w każdym razie to widoczne.
              Na mieszanej będzie trochę inaczej: będziesz chudła, ale wolniej, no i mniej to
              będzie widać na wadze. Dlaczego? A dlatego, że jak wreszcie zaczniesz coś jeść,
              to po prostu zacznie ważyć jedzenie trawione w jelitach - więc dlatego właśnie
              na mieszanej jest to wrażenie "zatrzymania". W praktyce chudniesz dalej, trochę
              wolniej, ale powinnaś chudnąć, bo bilans kaloryczny dalej masz przecież ujemny :)
              Przepisów dań nie czytam, jest tyle rzeczy, na które mam ochotę, że wolę się
              dodatkowo nie katować - w ogóle staram się wypchnąć z głowy temat jedzenia.
              Muszę jakoś jeszcze te 8 dni przetrwać, a czytanie przepisów absolutnie mi tego
              nie ułatwi. Ehhh...
    • voluptas 13 lutego, wieczór 13.02.07, 19:15
      Uff, po koszmarze dwóch ostatnich dni czuję się dziś wręcz bossko zrelaksowana.
      Mąż dojadł Nutellę, słoik wyrzuciłam. Jedzenie przestało za mną chodzić,
      wymyśliłam sobie temat zastępczy, który zajmuje mnie o wiele bardziej, niż
      wyobrażanie sobie, jak mogłoby smakować xyz... Cholera, przecież ja doskonale
      wiem, jak to smakuje, więc wcale nie musze sobie teraz przypominać. A do
      maja/czerwca nie zniknie z poziomu ziemi cała Nutella, nie przestaną produkowac
      i wtedy spokojnie sobie naleśniczek z nią właśnie skonsumuję. A teraz - dieta.
      Mam nadzieję, że jutro też dostanę jakiś ładny prezencik od wagi. Nie ukrywam,
      liczę na to :)
      Bardzo, bardzo się cieszę, że się uspokoiłam i że dieta już nie boli mnie aż
      tak. A jutro kończymy 2 tydzień naszej ścisłej, wiecie Naranykota i Lilko? :)
      Ależ się cieszę. Dzielne babki jesteśmy.

      Ściskam optymistycznie! :)
      • lilla25 Re: 13 lutego, wieczór 13.02.07, 20:49
        hej, nawet nie wiem kiedy te dwa tyg minely! z tym,ze u mnie to bez podgryzania
        na scislej moze z 8dni sie uzbieralo. ale dzis znowu wytrzymalam i to jest moj
        wielki sukces,maz powiedzial,ze mam mala pupe od razu:))))pozdrawiam
        dziewczyny!!!
        ide spac,jestem dzis zgon!
      • balbina_alexandra Trzymam kciuki za wszystkie dzielnie! 13.02.07, 22:09
        I nieco zazdroszczę. Bo ja juz po ścisłej, ciągnę drugi tydzień mieszaną,
        niestety po okresie słodkiego nicnieróbstwa zwaliła się na mnie taka dzika ilość
        rzeczy, że nie wiem za co się zabrać, słowo daję. Wczoraj siedziałam do trzeciej
        nad ranem i robiłam tłumaczenie - żeby nie było że sama przyjełam, kazali i
        koniec :( w dodatku ciągle nie skończone, a jak zwykle miało być na wczoraj.
        Jestem dziś tak koszmarnie niewyspana, że wyglądam jak zombie, po prostu. Ja
        apetytu nie mam zupełnie, lubiłam ścisłą bo nie musiałam się martwić garami czy
        zakupami :) generalnie musze się z jedzeniem pilnować w drugą stronę, a
        mianowicie pilnować by jeść coś, bo mam skłonności do wpadania w stany mocno
        ekstremalne. Też jestem dziś wściekła, bo te tłumaczenie wciśnięte, to raz,
        secundo, moje nowe koszmarnie drogie spodnie z Mexxa są o wiele za duże. Dobrze,
        że na siostrę pasują. Przepiękne nowe staniki za duże! Pierwszy raz widzę, że
        biust mi spadł nieco podczas diety. A są takie śliczne, chyba będę ryczeć
        wniebogłosy zaraz :( :( :( :(
        I jeszcze słyszę podejrzane dźwięki z sypialni, czuję, że Malinka znów rozrywa
        kuchenny ręcznik w drobny mak!
    • stella_9 Dobranocka:))) 13.02.07, 22:49
      Ufff jakoś wytrwałam w pracy...siły nie mam za grosz...Dobrze że mam 2dni
      jeszcze wolne...Ogólnie czuje sie ok..lepiej niż za pierwszym razem kiedy
      niestety paliłam...Ale przy wysiłku troche ,,siadam,,.. voluptas ciesze sie że
      zajrzałaś wiesz gdzie:))))Ja tam zawsze na Ciebie czekam:))))Zastanawiam sie co
      zrobić do jedzonka dla dziewczyn na sobotę..hm..chyba jakąś sałatke
      śledziową..mniam...Dziś w pracy mi uświadomili że w tym tygodniu tłusty
      czwartek;((((i wiecie co??od razu pomyślałam,że to bedzie pierwszy bez
      pączucia...ale nie żaluje...najważniejsze że trwam na DCi chudne:)))a przecież
      kiedyś będę mogła go sobie jeśc prawda??Dosyćjuż
      o jedzeniu..Ciesze sie dziewczynki ,że tak super nam idzie..pozdrawiam iżycze
      spokojnej nocki:))))))
      • akolitka do lilli, stelli i iwkagi 14.02.07, 08:06
        Przyłączam się dziewczyny do waszego kółka "nie-zgadzam-sie-na-bycie-grubą".
        Nie moge po prostu znieść, że najprostszym określeniem mnie może być : "to ta,
        taka grubsza". Mam w sobie żyletę, tylko muszę ją z tego smalcu odpakować ;-))))
        • iwkaga Re: do lilli, stelli i iwkagi 14.02.07, 10:02
          Mam nadzieję , że mi się też to uda. A gdzie szukać tej żylety, podpowiedz coś
          kochana....?:-)
          Chyba nie ma nic bardziej wkurzającego od tego , że człowiek od tylu lat jest w
          stresie przez te nadprogramowe kilogramy.
          Ale zawalczmy o lepsze jutro , a może całe życie....
          Życzę tego wszystkim klubowiczkom i sobie samej...Pozdrawiam serdecznie!Iwona-IWKAGA
    • voluptas 14 lutego, mijają 2 tygodnie :))) 7 dni przed nami 14.02.07, 08:22
      Hej Dziewczynki! :) Witam Was i samą siebie w 14-tym dniu naszej tytanicznej
      walki :) Jeszcze chudnę, dziś rano było 72,2 :)) Jak tak dalej pójdzie, to do
      jutra pozbęde się tej parszywej "2" i będę mogła spokojnie powiedzieć, że przede
      mną jeszcze TYLKO 10 kg do schudnięcia :D Ale to jutro, dzis bardzo się cieszę z
      tego, co mam :)
      Tyle tytułem wstępu, uciekam nasmarować cos do Akolitki, bo fajny temat zaczęła :D
      • lilla25 Re: 14 lutego, mijają 2 tygodnie :))) 7 dni przed 14.02.07, 09:26
        hej dziewczyny, witaj akolitka w naszym gronie!!!
        ja dzis powitalam dzien z wielkim glodem i wielkim dolem,bo stanelam na wadze i
        ani grama mniej:(i oczywiscie w stanie depresji pognalam po bulke ktora mialam
        w chlebaku, na szczescie skonczylo sie na gryzie i opanowalam to!!!!!jestem w
        szoku,ze nie zjadlam wiecej!!!
        schowalam bulke i wyciagnelam grzecznie z lodowki kartonik, no i dalej trwam z
        Wami:)
        mam nadzieje,ze waga ruszy,co??????????
        tez bym chciala zobaczyc jak Ty voluptas 72!
        patrzac w lustro widze,ze troszke schudlam,ale to tylko wizualnie widac,wiem,ze
        jak bym przeszla na normlane jedzenie to w mig bede miala stara wage, takze,te
        2-3kg to pewnie sama woda:(((ehhhh nie wiem co myslec:((((
        zamowilam sobie orbieterk na allegro,bo nie mam cholera kiedy cwiczyc na
        sali,jutro ma przysjc,teraz jak Basia bedzie spala w dzien to moze troche
        pocwicze,moze to sie ruszy:(
        pozdrawiam i zycze Wam dobrego humoru na caly dzien!!!czego i Wy zyczcie mi:)
        kurcze no czemu ta waga nie leci:(
          • voluptas Surlife, 14.02.07, 10:31
            nie szalej, co schudłaś to Twoje :) a w 10 dniu wynik 7 kg na minusie to po
            prostu piękny rezultat :)
            Po ścisłej pewnie "wrócą" Ci ze 2 kg, ale to NAJZUPEŁNIEJ NORMALNE: po prostu
            jelita (aktualnie puste) wypełnią Ci się produktami przemiany materii, zaczniesz
            używać soli, organizm może przetrzymywać wodę. Ale jeśli NIE RZUCISZ SIĘ NA
            JEDZENIE, TO NIE UTYJESZ. To, co zrobisz z efektami ścisłej, zalezy tylko od
            Ciebie.
            A rozsądnie wyjść z DC? No pewnie, że pomożemy! :) Sama sie już tego wychodzenia
            doczekac nie mogę :)
        • voluptas Lilka :/ 14.02.07, 10:11
          Lilka, ten temat wraca w Twoich postach jak bumerang i chyba odpowiem ostatni
          raz, bo cały czas krążymy wokół jednego tematu:
          > mam nadzieje,ze waga ruszy,co??????????
          Nie wiem, nie zdziwiłabym się, gdyby nie ruszyła, albo ruszyła minimalnie, tyle,
          co od zwykłej głodówki. Lilka, zrozum, to jest CHEMIA, a nie czarodziejska
          różdżka - ta dieta przynosi efekty, jeśli przestrzegasz zasad, tzn. wywołasz w
          organizmie konkretny proces chemiczny i go utrzymasz. Ten proces to ketoza.
          Największym wrogiem ketozy są dodatkowe węglowodany, a Ty co dziś zjadłaś? Bułę
          czyli węgle. Bez sensu. Sama sobie strzelasz gola. Lilka, tu jest albo-albo.
          Albo uczciwie się odchudzasz i masz efekty, albo podskubujesz (podpijasz
          RedBulla, on TEŻ ma węgle) i efektów nie masz.

          > tez bym chciala zobaczyc jak Ty voluptas 72!
          Lilka, ale voluptas nie chudnie samym chceniem: ja chudnę dlatego, że się
          zawzięłam i nie wezmę kęsa czegokolwiek do paszczy. Bo wiem, że po zjedzeniu
          czegokolwiek (na co miałabym w tej chwili ochotę, a to głównie węgle) spokojnie
          mogę sobie dać spokój z saszetkami; samej siebie i swojego organizmu nie
          oszukam, nie da się. Bo w końcu szczupły tyłek i osiągnięcie postawionego celu
          jest dla mnie ważniejsze, niż wszystko inne. I TEŻ mam kryzysy, TEŻ mam
          załamania, TEŻ momentami trzymanie tej diety boli mnie fizycznie i psychicznie.
          Ale trzymam, bo tak postanowiłam.

          > patrzac w lustro widze,ze troszke schudlam,ale to tylko wizualnie widac,wiem,ze
          >
          > jak bym przeszla na normlane jedzenie to w mig bede miala stara wage, takze,te
          > 2-3kg to pewnie sama woda:(((ehhhh nie wiem co myslec:((((
          Wszystko zależy od tego, w jaki sposób przejdziesz na normalne jedzenie.
          "Normalnego" jedzenia też można się nauczyć, ale zanim to zrobisz, musisz sobie
          wypracować normalny stosunek do tego jedzenia: a nie stres czy dół i od razu
          syndrom odkurzacza. Postępując w taki sposób nie schudniesz nigdy, choćbyś nie
          wiem, jak chciała i jak marzyła. Bo marzenia to za mało, potrzebne jest jeszcze
          bardzo konkretne i przemyślane działanie. A wybacz, nie widzę go w kolejnym
          poście z cyklu: wpadłam w dół poleciałam do chlebaka i ugryzłam kęs bułki.
          Lilka, równie dobrze mogłaś rzucić talerzem o ścianę, albo się wydrzeć. Jest
          mnóstwo sposobów na rozładowanie agresji... nie tylko autoagresja, bo niestety
          podżeranie na ścisłej nie jest niczym innym.

          Wiem, że to, co napisałam, nie jest miłe, ale nie umiem inaczej. Jeśli nie
          zgadzasz się z tym, co napisałam, zawsze możesz uznać, że jestem podła z natury
          i robić swoje: jesteś w końcu dorosłą kobietą i masz własną, wolną wolę.
          Ja na ten temat wypowiadam się po raz ostatni.
      • voluptas 14 lutego, wieczów 14.02.07, 19:56
        Znowu dzien na plus. Wieczór mija w miarę spokojnie, nie mam napadów głodowych,
        trochę sobie jeszcze popijam i jest całkiem przyjemnie. Mam nadzieję, że jutro
        waga znowu nagrodzi mój wysiłek.
        Dzień minął mi dość przyjemnie. Z założenia nienawidzę walentynek, ale dziś los
        zrobił mi bardzo miłą niespodziankę, więc uśmiech nie schodzi mi z paszczy :)
        Mam nadzieję, że tak mi zostanie na najbliższe dni.

        Naranykota, Santamanana, dziewczynki, co się z Wami dzieje?

        Lila, odezwij się, prosze, jak Ci minął dzień?

        pozdrawiam!
        • naranykota nareszcie wieczór:) 14.02.07, 22:17
          Dzięki za pamięć. Ja dziś bez rewelacji wagowych, dostałam okres i pewnie
          dlatego ważę więcej niż wczoraj o tej porze. A dzień miałam baardzo męczący i
          jadłam nieregularnie- właściwie zupkę razem z batonem...nie wiem czy to rozsądne
          posunięcie..
          i okruszek od bułki znowu zjadłam..ale tylko okruszek...
          Vuluptas, brawo za zdrowe pouczenie pod adresem lilki. Bardzo mocne-tak lubię:)

          Pozdrawiam
        • lilla25 Re: 14 lutego, wieczów 14.02.07, 22:33
          hej dziewczyny, wiec dzien mi minal bardzo przyzwoicie,oprocz skubniecia tej
          bulki rano nie bylo nic poza dc.
          ale walcze,widzicie ja walcze ze soba caly czas, chodze i mysle o jedzeniu, nie
          z glodu, z checi sprobowania czegos, ze stresu ,przez nawyk itp. uwierzcie
          mi,ze dzis kilka razy podchodzilam do jedzenia,ale nie zjadlam nic.
          nie wiem,czy mam sie wazyc, bo dobija mnie to,jak widze,ze tak malo zlecialo,
          wiem,wiem,sama jestem winna, ale uwazam,ze i tak powinna waga poleciec,
          tymbardziej,ze na prawde prowadze bardzo intensywny tryb zycia, jestem
          praktycznie caly dzien w ruchu.
          no i jeszcze sprawa redbull, o ktorej voluptas wspomnialas, nie wiem,czy dam
          rade bez niego:(kawy nie lubie, a do pracy wstaje o 4(prowadze sklep i jezdze
          po towar tak wczesnie)pozniej czas spedzony z mala,pozniej znowu praca itp itd
          i na prawde o 19 mam juz oczy na zapalki po redbullu, a co by bylo bez?:(((
          tymczasem pozdrawiam Was i trzymajcie za mnie kciuki, jutro kolejna bitwa:)papap
      • m.nowak27 Re: Lilla25 - trzymaj się dziewczyno!!! 14.02.07, 19:13
        Moja kochana!
        Tak jak wcześniej pisałam, ja od 10 dni jestem na ścisłej a mój kochany
        mężczyzna ma codziennie obiad i kolację i co rano kanapki do pracy. Wtedy myślę
        sobie, że nie ma większej katorgi dla mnie jak odmawianie sobie nawet
        posmakowania tego co przygotowuję. To straszne!!! Ale... nie ma to tamto :) dla
        humorku powiem Ci z czego się śmieją wszyscy wkoło mnie: Wszystko co widzę do
        jedzenia mówię żartobliwie, że to wszystko mi śmierdzi i nie mam na to ochoty :)
        oczywiście w środku dostaję zapaści z chęci wciągnięcia czegoś smacznego :) Dasz
        radę!!! Pisz jak najczęściej, będziemy sobie plumkać o głupotkach i zapomnisz o
        jedzeniu. A co do Voluptas to kobitka zna się na rzeczy, zawsze służy dobrą radą
        i najważniejsze: JEST żYWYM PRZYKłADEM, żE MOżNA!!!

        śCISKAM
          • santamanana po małej przerwie jestem:) 15.02.07, 06:14
            jestem taka zarąbana pracą że nie mam czasu być tu na bieżąco:(
            ale dietę trzymam. dzisiaj moj 11 dzien wiec półmetek:) Waga dzis drgnela i
            pokazała 61,9 0 tak wiec do zrzutu mam mniej niż 10kg (9,9kg;)). Ale przez 3dni
            stała w miejscu. Najgorsze to że w toalecie nie bylam od 4 dni:( Otreby nie
            pomagaja, kawa na czczo też nie:( Dzisiaj kupie w aptece alax - zawsze mi
            pomagal.
            Dziewczyny - wielbicielki buleczek - weźcie sie kobity w garsc!!!! I tak jak
            voluptas napisala, po co sie katowac dieta, jak taka bula niszczy wam ketoze.
            wg mnie jak juz musicie cos zjesc zjedzcie cos z bilakiem (ew. tluszczem) le
            bez wegli - wtedy macie dodatkowe kalorie, ale nie zaburza wam to ketozy, nie
            macie wzrostu glukozy we krwi (ktory odpowiada za wzrost apetytu) i nadal
            chudniecie. Zrobcie sobie np. jejeczniece z dwoch jajek (najlepiej same bialka)
            albo zjedzcie serek wiejski, ale nie bułeee.
            A dzis tłusty czwartek - na szczęście ja mam długie zęby na pączki, więc mnie
            nie kusi.
            Od jutra mam urlop, wiec wroce do was dziewczyny za tydzien - mam nadzieje, że
            z 5 z przodu - a Wy już na mieszanej będziecie - szczerze m mówiąc trochę sie
            jej boję. Ale mi do niej jeszcze troche.
            Trzymajcie sie dziewczyny i zrzucajcie na zdrowie:)
            • akolitka Re: po małej przerwie jestem:) 15.02.07, 06:34
              santamanana, przede wszystkim gratulacje postępów! Tak trzymać! Co do zaparć na
              ścisłej, to dawno temu, w czasach mojego pierwszego kontaktu (bardzo udanego,
              jeśli chodzi o spadek wagi)konsultantka poradziła mi raz na jakiś czas 5 dag
              kapusty kiszonej lub 1 ogórka kiszonego. Kupowałam w sklepie 100m od domu,
              jadłam po drodze, a ostatnie metry już biegiem do kibelka. Działa jak miotła.
              Nie wiem czy ktoś próbował, moim zdaniem zdrowsze niż alax, a dla mnie
              skuteczniejsze (też będę musiała się wspomóc ;-)))
              • lilla25 Re: po15luty,7 dni do konca!:) 15.02.07, 07:41
                hej dziewczyny,wlasnie wrocilam z pracy na chwilke do domu, zjem sobie
                kartonik,wyszukuje Mala i dalej do pracy.
                dzien zaczal sie fajnie, narazie wypilam herbate i zaraz zjem kartonik.dzis
                jest TLUSTY CZWARTEK,przywiezli mi do sklepow 500paczków, ale jak sie na nie
                rano nie rzucilam to juz tego nie zrobie, takze ten tlusty czwartek spedze
                nieprzyzwoicie chudo:)))
                tak to zawsze ze 4 paczusie sie zjadlo:))
                pozdraiam,apppapa
                • voluptas Re: po15luty,7 dni do konca!:) 15.02.07, 09:10
                  Lilka, a podaj mi jeden racjonalny powód, dlaczego miałabyś się na te pączki
                  rzucić? Chyba nie ma takiego. Pomyśl, wszyscy pączkożercy będą dzis chodzić
                  napchanie, ociężali, a my będziemy lekkie i zadowolone z siebie. Pączek to nic
                  szczególnego, nie znikną jutro z powierzchni ziemi, zdążysz jeszcze zjeść :)
                  Pozdrawiam i trzymam kciuki!
                • m.nowak27 Re: no, no, no... :) 15.02.07, 15:00
                  Witam Dziewczynki!
                  Dziś miałam spotkanie, na które byłam zmuszona założyć garnitur (damski
                  oczywiście :) ) i śmieję się do siebie jak dzikus. Otóż marynarka zapięła się
                  swobodniej niż w poniedziałek, bo też musiałam go wciągnąć na siebie. Przed
                  chwilą domówiłam DC na następne 7 dni, gdyż jutro skończę 14 dzień (tyle DC
                  zostało mi z zapasów) i pomyślałam, że te 14 dni będzie DC a potem 1000 kalorii.
                  Ale jak widzę moje pocieszające efekty, więc dociągnę jeszcze tydzień na ścisłej
                  i potem przejdę na mieszana albo od razu na 1000 kalorii. A pączki?! Jakie
                  pączki??? :))) Narazie mniej mnie o 6 kg. Chciałabym jeszcze jakieś 10 ale długa
                  droga przede mną, i tym gorzej na 1000 kalorii bo mnie ona wtedy bardziej kusi
                  niż ścisła, ale dam radę! Postanowione! :)

                  Małgosia
              • voluptas ogórek kiszony ;) 15.02.07, 08:06
                Akolitko, na niektórych to działa aż ZA dobrze :) Przypomniałaś mi dość śmieszną
                rzecz, która jeszcze dziś opowiadam, jako dowód mojej głupoty: w zeszłym roku,
                po pierwszej ścisłej, mam zjeść pierwszy obiad na mieszanej. I coś mi odbiło, do
                rybki z warzywami dobrałam sobie wtedy ogórka kiszonego. Ranyboskie, nie powiem
                wam, co się wtedy ze mną działo, ale utknęłam w łazience na baaaaardzo długo. I
                już wiem, że niczego tak drażniącego lepiej po ścisłej nie jeść... :))) (No
                chyba, że chce się wywołać taki własnie efekt ;) )
                • mataga3 Re: ogórek kiszony ;) Do voluptas 15.02.07, 08:22
                  Dzisiaj mój17 dzień.I byłoby wszystko w porządku (-7kg) gdyby nie kłopoty z
                  zaparciami.Do tej pory przetestowałam: otręby, błonnik, herbatki ziołowe róznej
                  maści oraz Alax. Efekt: 2x tyle co kot napłakał.Powiedz, czy mogę spróbować z
                  tą kapustą. Do tej pory byłam bardzo grzeczna- nic oprócz diety i nie
                  chciałabym sobie wszystkiego zepsuć.Pozdrawiam
                  • voluptas Mataga, 15.02.07, 08:36
                    diety to nie zaburzy na pewno. Więc ja bym na Twoim miejscu spróbowała, tylko
                    licz się z BARDZO gwałtownym efektem ;)
                    Ogórek kiszony ma coś ok. 9 kcal z 100 gramach, kapusta chyba 17 (cytuję z
                    głowy, tak kojarzę mniej więcej), wegli mają tyle co kot napłakał, więc z ketozą
                    w kolizje nie wejdą :)
                    • stella_9 8 dzień mija pomalutku bez pączusia:)))) 15.02.07, 12:48
                      Hej Dziewczyny:)))
                      To chyba pierwszy mój tłusty czwartek bez tłuszczu i zbędnych kalori:))))
                      Zawsze w ten dzień odpuszczałam i jadłam pączusie...ale dziś nie:)))I wcale mi
                      nie jest żle z tego powodu..ważniejsza jest dla mnie teraz dieta i moja
                      ketoza:)))Schudłam w sumie 4.20:))Ciekawa jestem jak bede sie czuła jutro w
                      pracy..mamnadzieje żę bedzie ok inie bede musiała przejść na mieszaną jakza
                      pierwszym razem:((((Pozdrawiam:)))
                      • m.nowak27 Re: 8 dzień mija pomalutku bez pączusia:)))) 15.02.07, 15:14
                        Witam Dziewczynki!
                        Dziś miałam spotkanie, na które byłam zmuszona założyć garnitur (damski
                        oczywiście :) ) i śmieję się do siebie jak dzikus. Otóż marynarka zapięła się
                        swobodniej niż w poniedziałek, bo też musiałam go wciągnąć na siebie. Przed
                        chwilą domówiłam DC na następne 7 dni, gdyż jutro skończę 14 dzień (tyle DC
                        zostało mi z zapasów) i pomyślałam, że te 14 dni będzie DC a potem 1000 kalorii.
                        Ale jak widzę moje pocieszające efekty, więc dociągnę jeszcze tydzień na ścisłej
                        i potem przejdę na mieszana albo od razu na 1000 kalorii. A pączki?! Jakie
                        pączki??? :))) Narazie mniej mnie o 6 kg. Chciałabym jeszcze jakieś 10 ale długa
                        droga przede mną, i tym gorzej na 1000 kalorii bo mnie ona wtedy bardziej kusi
                        niż ścisła, ale dam radę! Postanowione! :)

                        Małgosia
            • voluptas Santamanana, 15.02.07, 09:15
              bardzo się cieszę, że się pojawiłaś :)) Oczywiście gratuluję Ci ślicznych
              osiągów - teraz obie mamy po 10 kg do zrzutu :)
              Zatrzymaniem wagi się nie przejmuj - wiesz, że to woda w Tobie stoi, więc nie
              masz się czym przejmować, przejdzie @, a waga pokaże swoje prawdziwe oblicze ;)

              Baw się dobrze na urlopie i wracaj do nas ze śliczna "5" z przodu :)
    • voluptas 15 lutego - 15 dzień // 6 dni do końca ;) 15.02.07, 08:22
      Dziewczynki, zaczynamy ostatni tydzień ścisłej!!! Cieszycie się??? Bo ja BARDZO.
      W przeciwieństwie do Santamanany mieszanej się nie boję, przerabiałam ją już
      wiele razy, a wiem, że i tak za parę dni moje chudnięcie może ostro przyhamować.
      A co się z człowiekiem dzieje - wiem, na normalny obiad ochotę mam :)
      Ale jak na razie jeszcze chudnę i.... Słuchajcie, WRESZCIE 72,0 kg ;)))) Mogę
      teraz już mówić, że schudłam w sumie 45 kg (startowałam 117 kg), co w sumie ma
      dla mnie dość symboliczne znaczenie:) Teraz nie zostało mi już nic, tylko
      atakować równe 50 kg i to mam zamiar zrobić :) Przede mną jeszcze równe 10 kg do
      zrzutu.
      Czuję się dobrze i lekko, humor mam pyszny: dziś zapowiada się kolejny fajny
      dzień. Tłusty czwartek? Eeeee tam, nie rusza mnie. Pączki nawet lubię, ale nie
      mam jakiegoś przymusu, żeby jeść je akurat dziś: będę miała ochotę, zjem jeden
      po diecie, albo i nie :) Jak na razie ważniejsze jest dla mnie zobaczyć jutro
      wynik 71,... :)
      • surflife Re: 15 lutego - 15 dzień // 6 dni do końca ;) 15.02.07, 09:25
        witajcie dziewczynki. dzis teoretycznie moj 11 dzien. wlasnie teoretycznie.
        wczoraj mialam okropna syytuacje- bylo mi tak slabo z glodu wieczorem po 3
        posilkach, ze jadac samochodem zaslablam...skonczylo sie na rowie i kilku
        siniakach..wieczorem moj chlopak kazal mi zjesc obiad. prawie sie poklocilismy.
        zjadlam.nie wiem kile to bylo kalorii - nie mysle nawet. wiem tylko ze malo co
        nie zeszlam:(((((( czy mam dzis dalej jesc torebki? voluptas doradz mi. bo
        jestem i wsciekla na siebie i na ten spadek formy nagly. Pozdrawim was troche
        smutno:(
        • voluptas Surlife, 15.02.07, 10:16
          właśnie jakąś godzine temu sama klęłam w zywy kamien, bo za szybko podniosłam
          się z krzesła - nagły zawrót głowy, ciemno przed oczami, sama nie wiem, kiedy
          upadłam. Własnie "ratuję się" trzecią kawą.

          Co bym Ci radziła? Przejdź na mieszaną. Jedz gotowane warzywa i chude mięso,
          masz w tej chwili skurczony żoładek, więc nawet niewielka porcja najesz się do
          syta. A na diecie niskowęglowodanowej utrzymasz ketozę i powinnaś chudnąć dalej.
          Może nie tak szybko, jak na ścisłej, ale zawszeć to do przodu.
          Aha, no i pij kawę. Biomet jest fatalny, a Ty na ścisłej, czy w ogóle na diecie
          ubogokalorycznej, masz obnizone ciśnienie. I obserwuj się. Bo gdyby mimo tego
          zasłabnięcia się powtarzały, to koniecznie skonsultuj się z lekarzem i niestety,
          raczej odstaw DC.

          Całe szczęście, że nic Ci się nie stało... Trzymaj się mocno.
          • stella_9 Re: Surlife, 15.02.07, 13:02
            Jejku....nie przeczytałam tego piszac wczesniej:((((dziewczyny uważajcie na
            siebie...W takim przypadku radziłabym też mieszaną....ja w kwietniu też kiepsko
            sie czułam i po 17 dniach na nią przeszłam i też chudłam..Właśnie najgorsza jest
            jazda samochodem..tez miałam niezłego pietra jak mi sie słabo zaczeło
            robić...miałam w kieszeni zawsze kostke cukru być może ona mi wtedy pomogła
            ..Ja narazie czuje sie dobrze...zobaczymy jak bedzie dalej...
            Ciesze sie ,że nic nic Ci sie nie stało... voluptas Ty też kontroluj ciśnienie...
            Jamierzepare razy dziennie ..nie bire tabletek teraz wiecmuszę bardzo
            uważać..narazie jest ok...
            POzdrawiam
      • naranykota Ile jeszcze można schudnąć? 15.02.07, 15:16
        No właśnie.. w ostatnim tyglu. Jak Wam wiadomo, czy z doświadczenia, czy ze
        słyszenia? przeciętny spadek wagi to ile?


        PS Pączki mnie wcale nie kuszą. A dzieciaki w szkole poczęstowały mnie-
        zabrałam dla mężusia i córeczki;)
        Trzymajcie się:)
        • voluptas Naranykota, 15.02.07, 15:45
          alez ma Pani egzystencjalne problemy :))) Na DC średnio się chudnie 200-500 gram
          dziennie, oczywiście te 500 to raczej na początku, te 200 na końcu. Oczywiście w
          ostatnim tygodniu leci najmniej, ale przeciętnie jest to 1-2 kg.

          A pączkom mówimy stanowcze nie. Pączki to narzędzie szatana i wróg publiczny nr
          jeden :))))
    • stella_9 do voluptas 15.02.07, 14:54
      Kasiu mam jeden żurek..musze go zjeść bo mam ostatnie saszetki a dopiero jutro
      kupie...Tobie bardzo smakuje...co do niego dodajesz i jak go rozrobić? ..bo dal
      mnie on jest nie zjadliwy niestety..:(((Wziełam bo myślałam ,że jakoś może teraz
      mi posamakuje...Wygląda jakby był zważony..mam nadzieje,że po kawce czujesz sie
      lepiej...POzdr
      • voluptas Re: do voluptas 15.02.07, 15:16
        Ula, Majeranek, dużo majeranku, a poza tym pół łyżeczki chrzanu i od razu
        smakuje lepiej. Przemęcz się z tym jednym draniem... Ale rozumiem Cię doskonale,
        bo to tak, jakby mi ktoś dał do wypicia pomidorówkę, której nienawidzę.
        Ja się czuję całkiem przezwoicie - ot rano mnie zamroczyło; zdarza mi się to i
        bez DC, więc specjalnie się nie przejmuję :)
        W ogóle dziś idzie dziś spokojnie, nastrój mi dopisuje, czekam tylko na cholerną
        pocztę i doczekac się nie mogę. Eh, jak ja nienawidzę tej instytucji :(
        • stella_9 Re: do voluptas 15.02.07, 15:28
          Pomidorówka to moja ulubiona zupka po 1DC ..teraz jestem na etapie grzybowej:))))
          Nie mam chrzanu wieczostwie ja sobie na rano i w pracy zjem jak go kupie...a
          popoludniu jadę do konsultantki po zakupy :)))Wezmę batona czekoladowego na
          sobote żeby jakoś przetrwać Twoje ciasto marchewkowe...:)))Ja sie spóżnie
          bo niestety pracuje ...już sie niemogę doczekać:)))Kasieńko a co jakaś paczuszka
          ma przyjść ,że na pocztę czekasz???:))))
          • voluptas do Stelli 15.02.07, 18:36
            Ula, ja też w soboetę wezmę jakowegos batona, coby o suchym pysku nie siedzieć.
            Zresztą ja batona wżeram codziennie: tak mi najwygodniej, tyle że rano, więc
            wtedy przesunę go sobie na jedzenie południowe.

            Poczta do mnie niestety nie dotarła. Ja w ogóle serdecznie i szczerze nienawidzę
            tej instytucji, a jestem na nią niestety skazana. Jeszcze w tym tygodniu jest
            sajgon, bo nasz cudowny doręczyciel, szczyt solidności i cnót pozostałych, jest
            na urlopie, w związku z czym pocztę nosi nie wiem kto i nie wiem kiedy. Moje
            wkurzenia potęguje jeszcze fakt, że czekam na jedną przesyłke z USA, dwie z GB i
            ze 3 krajowe - tak się składa, że ja jestem dobra w wyszukiwaniu różnych
            dziwnych rzeczy w sieci, głównie na portalach aukcyjnych, w związku z czym od
            wielu "krewnych i znajomych" dostaję często "zlecenia" - kup mi to lub tamto, a
            ja wyszukuję "zamówienia" w róznych miejscach na świecie i potem przyfruwają do
            mnie te przesyłki. A w tym tygodniu - posucha :/
            Zresztą siedzę teraz z podwyższoną adrenalinką, bo niedługo kończą się dwie
            aukcje, na które się zaczajam, więc będzie emocji z licytacją... Jak wygram będę
            piała z radości :D
            • stella_9 był to pierwszy chudy czwartek:)))) 15.02.07, 20:07
              w moim życiu...i ciesze sie bo uświadomiłam sobie,że naprawdę wszystko zależy od
              nastawienia sie do diety...MNie dziś pączki naprawdę nie ruszały...Ciekawe co
              bedzie z marchewkowcem:)))Kasiu dobrze wiedzieć że wszystko możesz wyszukać
              :)))))Mam nadzieje,że piejesz z radośći:)))Już ja Ciebie wypytam w sobotę...:))))
              Dziewczyny mam nadzieje,że czwartek był dla wszystkich na DC chudy???A jutro
              dostaniemy prezenciki od wagi:))))))
              • voluptas Re: był to pierwszy chudy czwartek:)))) 15.02.07, 20:30
                Już zapiałam po raz pierwszy, a w sobotę niewątpliwie zespowiadam z radością ;))))))
                Cieszę się, Ulcia, że się tak ładnie w tę dietę wciągnęłaś, nastawienie masz po
                prostu rewelacyjne i właśnie z TAKIM nastawieniem się wygrywa :)
                No, a ja ćwiczę gardło przed kolejnym pianiem :]
                • voluptas just a perfec evening... :D 15.02.07, 21:15
                  Zapiałam i po raz drugi. Jestem potwornie zadowolona, bo wygrałam dwie licytacje
                  obie ze świetnymi wynikami.
                  W ogóle od wczoraj płynę na fali, a dziś i wynik wagowy, i ogólna, całodzienna
                  wstrzemięźliwość i to... Dziewczyny, cudnie mi :))
                  Adrenalina jeszcze paruje mi przez uszy, ciekawe, ile kalorii przy tym
                  licytowaniu spaliłam? Jutro rano się okaże :D
                  ściskam Was wszystkie i każdą z osobna...
                  voluptas w humorze szampańskim :)
                    • naranykota Re: just a perfec evening... :D 15.02.07, 22:13
                      Śur, łot e perfekt iwning:) zwłaszcza, że waga pokazała 66,2:) Mimo, że mam
                      okres:) Cieszę się i aż się boję (bo zamartwianie się na przyszłość to moja
                      przypadłość..) cóz mnie czeka na mieszanej....tak bardzo bym chciała zachować to
                      co sobie wypracowałam..

                      pozdrawiam ciepło:)
    • voluptas 16 lutego - 16 dzień // 5 do końca ścisłej :) 16.02.07, 07:55
      No oczywiście, że jest mnie mniej :))) Wprawdzie nie spada już po 300 gram, jak
      w zeszłym tygodniu, ale za te 200 też jestem głęboko wdzięczna: 71,8 :)) Mój
      pierwszy, historyczny wynik na 71,... :)) Sama radość.
      Dziś dzień mocniej zajęty przede mną, parę spotkań, ale bynajmniej nie narzekam:
      przynajmniej mniej czasu zmarnuję na myślenie o odchudzaniu :) A, no i muszę
      upiec ciasto marchewkowe na jutrzejsze spotkanie ;) Ale mnie jako mnie to nie
      rusza - popatrzę, jak inni będą wsuwać z apetytem :)
      W ogóle... dobrze mi. Oby jak najbliżej 70-tki! :D
        • m.nowak27 Re: 16 lutego - 16 dzień // 5 do końca ścisłej :) 16.02.07, 09:58
          Dzień dobry!
          Czapki z głów za sukcesy w spadku wagi i silną wolę, gratulacje!!!

          Ja czekam na świeżą dostawę DC bo dziś skończę 14 dzień i myślałam, że na tym
          poprzestanę ale jak widzę takie efekty to domówiłam DC jeszcze na resztę dni
          :)Potem albo mieszana albo od razu 1000 kalorii, jeszcze nie wiem. Dziś chyba
          zostałam pokarana przez los, bo właśnie zepsuła mi się waga!!! buuuuuu. Mam
          oczywiście wagę - starocia ale szczerze przymierzam się do zakupu
          elektronicznej, no a teraz to już wogóle mam pretekst, przecież nie mogę być bez
          wagi :)

          Ps. Jak myślicie powinnam po ścisłej przejść na mieszaną czy od razu 1000
          kalorii? Chciałabym zrzucić jeszcze jakieś 8-10 kg od teraz... Hmmm sama nie wiem...

          Pozdrawiam Małgosia
          • voluptas Małgosiu, 16.02.07, 20:22
            co do mieszanej/1000 kcal powiem Ci tak: w zasadzie hołduję zasadzie, że jeśli
            chcesz powtarzać DC, to 1000, a jeśli nie - to mieszana i wychodzenie, ale nie
            jestem ortodoksyjną zwolenniczką żadnej z tych teorii.
            Można i tak i tak, wybierz, co Ci bardziej pasuje.
            Ja planuję zrobić pełna mieszaną i po następnej @, jeśli nie osiągnę jeszcze
            zaplanowanego wyniku, powtórzyć ścisłą. Też chcę schudnąć jeszcze 10 kg (9,8
            dokładnie, hehe), ale ja pewnie będę chudła wolniej, niż Ty, bo metabolizm mam
            dość mocno skatowany. W każdym razie na dokończenie odchudzania daję sobie czas
            do 1 maja :)
      • voluptas 16 lutego, wieczór. 16.02.07, 20:10
        Zmęczona dziś jestem bardzo. Dziś - dla urozmaicenia - miałam robotę
        nie-komputerową, więc nawet nie miałam okazji zajrzeć na forum w ciągu dnia.
        Teraz też najchętniej bym się już położyła, ale tak się złożyło, że potrzebuję
        na jutro wypieków hand-made, więc właśnie produkuję ciasto marchewkowe, potem
        czeka mnie pieczenie jeszcze jednej porcji - bo i mój mąż zgłosił akces i
        szwagierka :) Inna sprawa, że wypieki akurat bardzo dobrze mi wychodzą :)
        Poza tym cera mi się psuje, więc @ nadchodzi wielkimi krokami. Ciekawe, czy
        jeszcze jutro waga drgnie. E tam, mniemanologia, a miałam jej nie uprawiać.
        Słucham sobie Listy Przebojów Trójki, jak zawsze w piątkowe wieczory od jakiś 15
        lat. Lubię piątki :))
    • voluptas 17 lutego - 17 dzień // 4 dni do końca 17.02.07, 09:54
      No więc u mnie humor do d... Klasyczny PMS. Wkurza mnie praktycznie wszystko,
      najbardziej mój mąż i ogólnie pojęta ludzka głupota. Jestem naddrażliwa,
      nadwrażliwa, upierdliwa i złośliwa. Omijać szerokim łukiem.
      Waga pokazała dziś rano bez zastanowienia 71,8, próbowałam ja namówić na 71,7,
      ale się nie dała, łajza. Mówi się trudno, liczyłam się z tym, że tak właśnie
      będzie. No więc zaciskamy ząbki i trzymamy się jeszcze 5 dni. Nie chce mi się
      tak między nami, ale przyzwoitość nie pozwala mi przejść na mieszaną wcześniej.
      A poza tym zorientowałam się, że mam batonów za mało. Buuuu... świat jest podły,
      ludzie sa źli i w ogóle. Idę się zakopać w jakiejś ciemnej norce i poczekac tam,
      aż mi przejdzie, dla dobra swojego i szeroko pojetego ogółu społeczeństwa.
      Milszego dnia wam życzę.
      • lilla25 Re: 17 lutego - 17 dzień // 4 dni do końca 17.02.07, 21:26
        hej dziewczyny,wczoraj wzielam sobie apap,i jakos zyje dzis ok, poza tym chyba
        w koncu dojrzalam do tej diety,jakos nie podjadam,nie ciagnie mnie
        nawet,zrozumialam...
        poza tym od kilku dni jestem jakas spokojniejsza i mam fajny kontakt z Basia:)
        jutro sie zwaze:)pozdrawiam Was,papap
        ps.voluptas bedzie dobrze:)pms to przekleństwo.papa
          • voluptas Re: 17 lutego - 17 dzień // 4 dni do końca 17.02.07, 22:48
            milusia78 napisała:

            > Hej wszystkim,zostalo mi jeszcze 5 dni scislej,powiedzcie ile orientacyjne
            > powinnam jeszcze schudnac na mieszanej i 1000KCal i jak juz zakoncze calkowicie
            >
            > diete to ile najlepiej jesc dziennie Kcal,zeby utrzymac wage,czyli nie tyc ani
            > nie chudnac

            Milusiu, nie ma czegos takiego, jak orientacyjnie; nic nie piszesz o sobie, o
            swoim metabolizmie, o aktualnej wadze - więc pisanie "orientacyjnie", to jak
            wróżenie z fusów.

            Zapotrzebowanie kaloryczne mozesz wyliczyć sobie na tej stronie:
            www.forumginekologiczne.pl/kalkulatory/
            korzystając z zakładnie Kalorie (PPM/CPM) - prawidłowa przemiana materii. Po
            ścisłej diecie powinnaś od wyniku odjąć ok. 200-300 kcal, bo na poczatku
            będziesz miała trochę obniżony metabolizm.
            • milusia78 Re: 17 lutego - 17 dzień // 4 dni do końca 18.02.07, 12:05
              Wiec opowiem o sobie,mam na imie Kasia,przed dieta wazylam 80kg to wskutek
              ciazy przy wzroscie 171,schudlam juz okolo 5 moze 6kg a jeszcze zostaly mi 4
              dni scieslej diety,czytajac ile tu ludzie maja do zrzucenia to ja mam
              niewiele,zostalo mi jeszcze z 10kg,chcialabym wejsc w moje upragnione spodnie a
              nie chodzic non stop w dresach,zastanawiam sie ile moge zrzucic jeszcze na
              mieszanej i 1000KCal,ciesze sie,ze mam silna wole i przetrwalam bo czytam ze sa
              osoby ktore rezygnuja albo podjadaja bo im zupki nie smakuja,ja zamowilam
              pomidorowa ktora mi nie smakowala ale ja wymeczylam pierwsza by miec z
              glowy,jarzynowa jest przepyszna i kurczak z grzybami a batoniki czekoladowe to
              moglabym jesc bez przerwy,zycze wszystkim silnej woli i zrzucenia jak najwiecej
              km,zeby wszyscy wytrwali do konca.
    • voluptas 18 lutego - 18 dzień // 3 dni do końca 18.02.07, 08:19
      Już prawie czuję zapach pierwszego obiadu na mieszanej... :)) 3 dni do końca
      plus dziś.
      U mnie zaczął się @, więc waga stoi - na szczęście na poziomie 71,8, więc wynik
      przyzwoity. Poczekamy, co będzie po @ ;)
      Wczoraj mierzyłam swój kostium kąpielowy, bo od poniedziałku za dwa tygodnie mam
      zamiar chodzić na basen - nawet team się już zebrał (po prawdzie team zebrany i
      chodzi od dawna, tylko ja marudziłam...) Wyglądam całkiem przyzwoicie ;) Zresztą
      ja już nie zgłaszam specjalnych zastrzeżeń pod adresem swojego wyglądu - teraz
      trzeba się tylko... udoskonalić :)
      Dzisiejszy dzień w nieco lepszym nastroju ;)
      Miłej niedzieli!
      • naranykota Re: 18 lutego - 18 dzień // 3 dni do końca 18.02.07, 11:17
        Witam:) jestem poza domem więc nie wpsisywałam się na bieżąco. Od wczoraj
        rana się też nie ważyłam...ciekawe co się okaże jutro rano..
        tak, już niebawem mieszana...mam pytanie: czy ten swój posiłek to ma być
        koniecznie obiad, czy może to byc jakikolwiek posiłek -400 kaloryczny?
        Trzymajcie się dzielnie:)

        naranykota
          • naranykota Re: 18 lutego - 18 dzień // 3 dni do końca 18.02.07, 13:19
            Dobrze, dam znać jutro z rana, zaraz jak się zważę:) Miło słyszeć, że można
            jakikolwiek posiłek zjeść, a nie tylko obiad. Czyli rozumiem, że te 400
            kalorii mogę sobie podzielić na pojedyńcze danka,prawda? Na przykład,
            powiedzmy jabłko, kanapkę i coś tam innego- wszystko o innej porze dnia?
            Dobrze rozumuję?
            Pozdrawiam,papa
            • balbina_alexandra Re: Pozwolę się wtrącić... 18.02.07, 13:36
              ... jako osoba która już blisko 3 tygodnie przebywa na mieszanej. Jeśli chcesz
              utrzymać ketozę i nadal chudnąć na mieszanej nie powinnaś jeść ani owoców, ani
              chleba, ani ryżu, ani makaronu... Po prostu węglowodany zaburzą ketozę i osłabią
              tempo chudnięcia. Większość warzyw (bez strączkowych), piersi z kurczaka/indyka,
              chude ryby, chudy twarożek, dozwolona łyżka oliwy dziennie.

              Ja na mieszanej unikałam wszystkich węgli prostych, ciągle nie jem pieczywa,
              makaronow, ryżu, ale za to jadam czasem tłustsze ryby (łosoś), codziennie zjadam
              garść orzechów/słonecznika/migdałów żeby dostarczyć organizmowi zdrowych
              tłuszczy, gotuję bez tłuszczu na parze/piekę w rękawie, nie dodaję oliwy ale za
              to maniakalnie wszędzie dodaję ukochane oliwki (można oliwę zamienić na oliwki).

              Właściwie chyba juz nie powinnam pisać, że jestem na mieszanej, dziś wreszcie
              skusiłam się na truskawki zmiksowane ze słodzikiem, chudym jogurtem i słodzikiem
              na śniadanie :)
      • voluptas Re: 18 lutego -- wieczór. 18.02.07, 21:12
        Źle się czuję :(((( Jakby łapało mnie jakieś przeziębienie: zaczynam tracić
        głos, mam dreszcze, temp. ponad 37. Przeczekam do rana, co się będzie działo, w
        najgorszym raze skróce ścisłą. Chociaż wolałabym nie :/

        ściskam.
        • naranykota Re: 18 lutego -- wieczór. 18.02.07, 21:37
          Uuuu:( biedaku..trzymam kciuki żebyś nie musiała skracać ścisłej...



          PS mogę się pochwalić troszku?..mogę?
          waga po raz pierwszy pokazała ( i to wieczorem!!!)64,6:):) aż mi się do pracy
          zachciało iść,hehe
          pozdrawiam
    • voluptas 19 lutego - 19 dzień // 2 dni do końca 19.02.07, 08:36
      Na szczęście dziś obudziłam się beztemperaturowa i zdecydowanie lepiej czująca.
      Ufff... Czyli jeszcze dwa dni plus dziś trzeba się "domęczyć". Na wadze tzw.
      ochłap na pocieszenie, czyli 100 gram mniej, obecnie 71,7 - wiem, dlaczego waga
      stoi, ale mnie to już wkurza. Wolałabym jednak męczyć się bardziej "produktywnie".

      Naranykota, przeczytaj dokładnie, co napisała Ci Balbina - bo mądrze napisała.
      Robienie mieszanej ma sens wtedy, kiedy robisz ją żeby podtrzymać ketozę. A
      ketozę utrzymasz, jeśli będziesz jadła tylko te produkty, które jej nie zaburzą,
      czyli warzywa z wyłaczeniem strączkowych/ziemniaków, chude mięso (kura, indyk,
      ryba), chude sery twarogowe (np. wiejski light). Jeśli uważasz, że taka dieta
      będzie dla Ciebie nieznośna, jeśli masz zamiar od razu włączyć bób czy kanapki -
      robienie mieszanej jest bez sensu - przejdź od razu na 1000 może.
      A spadku wagi gratuluję Ci strasznie. O dniu, kiedy moja waga pokaże mi 64,6 nie
      mam nawet śmiałości marzyć - na razie 69 śni mi się po nocach - tak Freudowsko :))))

      miłego dnia, dziewczynki!
      • stella_9 Witajcie:)))) 19.02.07, 09:40
        voluptas ciesze sie ,żelepiej sie czujesz...u mnie w domu też córcia i mama
        przeziębione...mam nadzieje że mnie nie złapie...Ja też liczyłam dzisiaj ,że
        zobaczę 81 ..niestety jeszcze nie...:(((Niedługo @ więc waga może nawet
        stanąć...Już bym chciała pozbyć sie bałwanka:((musze sie uzbroić w
        cierpliowść...Wczoraj znów miałam jazdę...wieczorem wciaż w głowie stało mi
        jedzenie..Pewnie to też przed @... voluptas wyglądasz naprawdę super..ja
        osobiście nie wyobrazam sobie Ciebie az o 10 kg szczuplejsza...hm..toż
        chudzinka będziesz:))))Dziękuje bardzo za batona..i za
        wsparcie...:))Podładowałam akumulatorek na dalsze diekowanie...POzdrawiam:)))
        • voluptas Stella, 19.02.07, 10:16
          Ty jesteś urocza, kochana i miła, ale ja wcale jeszcze tak super nie wyglądam.
          Owszem, "górę" mam już całkiem przyzwoitą, ale dół to tragedia w ciapki -
          szerokie biodra, grube uda, masywne łydki - muszę spalić jeszcze tłuszcz, który
          w tych właśnie rejonach mnie oblepia i teraz się juz na to zawzięłam. A jeśli
          uznam, że np. przy 65 kg będę wygladała tak, że spełnie swoje oczekiwania, to
          się zatrzymam - ja nie mam "parcia na wynik", ja po prostu chcę wyglądać
          szczuplej. Nie chudo, ale szczuplej.
          Zatrzymanie wagi... cóż, taki nasz los. Mnie też wkurza to niepomiernie, ale nie
          ma wyjścia, trzeba po prostu przetrwać. Nie przejmuj się, niedługo oddam Ci moja
          "7", bo Ty chyba tak samo chcesz ją przejąć, jak ja się jej pozbyć.

          A myśli o jedzeniu? Kurczę, wczoraj, kiedy tak źle się czułam, też już bardzo
          kusiło mnie wcześniejsze zakończenie ścisłej i wejście w mieszaną, ale jeszcze
          jakoś się powstrzymałam. Trzy dni. Wytrzymam. Chociaż gdyby waga spadała chociaz
          po te 100 gram dziennie, byłoby łatwiej. No dzień zrzędy mam jak nic.
          Ściskam mocno! :)
          • stella_9 voluptas 19.02.07, 12:29
            ja też dąże do wagi w której sie będę dobrze czuła...kiedyś schudłam do70 kg i
            było ok dlatego założyłam sobie taki wynik końcowy co nie znaczy ,że nie mam
            ochoty na ,,6,,z przodu,której nie widziałam hohoo od podstawówki:))))))))))
            Ja też mam rozbudowany bardziej dól... voluptas ale za to jaką TY masz
            talieeeeeeeeeeeeeeeeee:))))))))))Tak tak oddaj mi siódemeczkę:))))Moj PMS już
            daje znać o sobie...nastrój mi spadł...w dodatku samochód mi odmówił
            posłuszeństwa naszczeście udało sie go póżniej zapalić...Wypiłam dziś pierwszy
            raz napój kartoniku czekoladowy......hm.......pychotaaaaaaaa:)))Życze sobie i
            wszystkim lepszego nastroju:))))