Witamy ,,starą gwardię

    • laluna1000 Re: Witamy ,,starą gwardię 01.06.07, 15:05
      No nie, w tytule miało być
      "DZIEŃ 12//DZIEŃ 5" ale dziś jestem rozkojarzona...ha ha
      • balbina_alexandra Poproszę o forum dla tych co "PO DIECIE" są ... 01.06.07, 18:05
        ... bom tu nieco wyobcowana się czuję ;) dietę jako taką już skończyłam niby
        jakiś spory czas temu i cóż, przyznaję że schudnięcie było o wiele prostsze niż
        proces wyrównywania metabolizmu i stabilizacji wagi. Ech... nie ma lekko
        niestety, coś za coś, piękna figura i podziw wszystkich dookoła ale nie można
        sobie folgować i wracać do dawnych (w moim przypadku bardzo złych) nawyków.

        Pocieszające jest to, że udaje mi się, ćwiczę i jem chyba całkiem sporo choć
        ciągle dość niskowęglowo i niskoindeksowo. Ale forum dla wspierających się w
        utrzymywaniu wagi byłoby super pomocne :)
        • laluna1000 Dzień 6//13//i inne 02.06.07, 13:06
          Witam! A co tu tak cicho!? No ludzie, odzywajcie się co tam u Was? Jak Wasze
          diety?
          Nie wiem co mam myśleć, czy to już koniec Waszego dietkowania? Czy każdy tak
          zajęty że nawet dwóch słówek nie może napisać?
          U mnie nawet ok, po czwartym paskudnym dniu już jest ok. Dziś co prawda troszke
          kręci mi się w głowie i słaba żem ale taka kiepska ta pogoda u nas. Pada, wieje
          ale nawet jest ciepło(jeżeli chodzi o temperature)
          Dziś pierwszy raz się wazyłam! Nie mogłam sie powstrzymać, choć mam jeszcze @.
          No i 78,1. Dla mnie super, zwłaszcza że przed DC ważyłam już prawie 82. Czyli
          juz 4 kilosy mniej! No prawie, ale to motywuje do dalszej walki. Będzie 68 i
          tyle! Jeszcze tylko 10 kilo... Pozdrawiam Was serdecznie i odzywajcie się!!!!!
          • iwkaga Re: Dzień 6//13//i inne 02.06.07, 18:05
            No to się odzywam, kochana.
            Witam wszystkich cieplutko, bo u nas nad morzem ledwie 15 stopni.
            Waga mnie dzisiaj nagrodziła, pokazała 96.6kg, więc pół kilosa od wczoraj mniej.
            Dzisiaj kończę @ i liczę , że codziennie będzie mnie ubywać regularnie.
            Jestem świeżo po zakupach z DC, obkupiłam się w batony, będę się także nimi
            zajadać w tygodniu 2DC+1, a potem tylko nimi w tygodniu 1DC+2 moje.
            Trzymam się ok., choć na talerzu obok świeża drożdżówka upieczona przez mamę
            pachnie jak.... nie wiem co.
            Wymieniłam zupki grzybowe na pomidorówkę i żurek.Dzisiaj na obiad zaserwowałam
            sobie pół pomidorowej z pół paczki makaronu, było pyszne, i zobaczymy jak będę
            się czuć , na razie nic nie wskazuje na jakieś problemy, więc chyba pomidorowa
            poszerzy zakres ulubionych smaków.
            Jutro już dwa tygodnie mija jak jesteśmy na DC, jakoś zleciało. Żeby wytrwać do
            końca ścisłej nie biorę urlopu w piątek po Bożym Ciele, bo mam wrażenie , że
            jakbym siedziała w domu te cztery dni korciłoby mnie by sobie tę ścisłą skrócić.
            A tak jakoś poleci.
            Stragany powoli zaczynają uginać się od rozmaitych warzyw i owoców, więc może
            1000kcal nie będą w moim wypadku tylko mrzonką, ale przybiorą realny wymiar.
            Czuję się już o wiele lżejsza , to w końcu już prawie 7kg pożegnałam, w ciuchach
            coraz większe luzy i.....tak lekko chodzi się po ziemi, obrzęki na nogach
            pospadały, luz w butach, bardzo fajne uczucie pustości w środku, polecam.Mam
            tyle energii , tyle potrafię zrobić w domu, mam siłę by polatać po sklepach,
            chcę mi się po prostu ruszać i to bez zadyszki.
            Martwi mnie tylko jedno, utrzymanie wagi.Po DC chciałabym jeszcze trochę
            schudnąć, ale wykorzystując atuty pory letniej(dużo owoców i warzyw), może
            jeszcze wrócę na DC ale nie teraz, może jesienią.Boję się o swój metabolizm, i
            może spróbuję SB, postaram się też włączyć ruch, chociaż jazdę na rowerze
            stacjonarnym.
            Ale się rozmarzyłam.....
            Muszę zabrać się za robotę w komputerze, więc odezwę się jak tylko czas pozwoli.
            Trzymam kciuki za wszystkich!Pozdrawiam. Iwona-IWKAGA
            • voluptas Iwka, jak ja Cię lubię w takim optymistycznym + 02.06.07, 18:52
              wydaniu :)

              A ja nie pisałam, bo dopadł mnie skrajny dodupizm, głównie dlatego, że się
              idiotka skończona zważyłam. I mnie zatkało, ile można przytyć przez 2 tygodnie
              niepilnowania się plus diety wysokoweglowodanowej. Teraz muszę drugi raz zrzucać
              te same kilogramy i to dobija mnie najbardziej. A jeszcze bardziej to, jak łatwo
              jest mi utyć. Eh... miałam Wam tego nie pisać, bo to demoralizujące strasznie,
              ale co się mam wygłupiać.
              Pogoda mnie męczy. Wczoraj robiliśmy sprzątanie starych papierów w domu, tzn.
              mąż robił, a ja stałam nad nim z przysłowiowym kijem. W nagrodę za nałykanie się
              kurzu - pół nocy nie mogłam spać, bo sie dusiłam. Szlag by to :(((
              Dodatkowo nie mam za grosz motywacji i ciągnę dietę sama nie wiem po co. Nic mi
              się nie chce. Rozkład kompletny.
              Dlatego przepraszam, że mniej piszę, ale uważam za bezsensowne dzielenie się z
              Wami takim nastrojem. Idę sie zagrzebać w mojej norce i kontemplowac marność
              własnego bytu. Cholera i jeszcze tyle pracy mam na weekend :(
              • iwkaga Re:Voluptas, jak dobrze , że piszesz..... 02.06.07, 19:59
                także o swoich dołach. My tu po to jesteśmy , by wysłuchać nie koniecznie tylko
                tych, którym nastrój dopisuje. Każdy z nas ma słabsze dni i myślę , że szybko
                się pozbierasz.Pogoda też robi swoje.To , że kilogramy wróciły to nie powód by
                załamywać się totalnie.W sumie nie powinno to być dla Ciebie aż takim
                zaskoczeniem, skoro masz b. zwolniony metabolizm i jak piszesz nie pilnowałaś
                się zbytnio + dieta wysokowęglowodanowa.Wyciągnij wnioski z tej sytuacji i walcz
                dalej.Nie zagrzebuj się w swoich myślach(chyba , że to Ci pomaga) i pisz do
                nas.My tutaj uważamy Cię za guru odchudzania , a jak podzielisz się z nami
                swoimi złymi nastrojami to nic nie stracisz na wiarygodności , wręcz przeciwnie,
                łatwiej i nam będzie znosić swoje załamki.To akurat nie omija nikogo.
                Zbieraj się kochana do kupy i walcz dalej.Masz wytknięty cel ,więc do niego
                zmierzaj i nie odpuszczaj na końcu drogi.Możesz być tylko z siebie dumna , że
                zaszłaś tak daleko.Masz tutaj NAS wszystkie i nie zapominaj , że dopingujemy Ci
                z całego serca.
                Przesyłam Ci mnóstwo dobrych fluidów z mojego nabrzmiałego optymizmu, mając
                nadzieję , że się nie zarażę.ha, ha, ha.
                Napisz , czy choć odrobina dotarła do Ciebie.
                Mega pozdrowienia . Iwona-IWKAGA
                • voluptas Iwka, dotarła i dzięki Ci za to :* 02.06.07, 20:33
                  ale w sumie mój dół ma jeszcze drugie dno. Wiecie same, jak to jest kiedy
                  człowiek zacznie się leczyć - wychodzą kolejne i kolejne rzeczy i właściwie
                  wpadamy w martwy ciąg. I wkurza mnie to, bo przeciez mam _dopiero_ 28 lat,
                  jeszcze nawet nie skończone.
                  Nie, nie o żołądek tym razem chodzi, ale znowu czeka mnie latanie po lekarzach i
                  robienie badań - w związku z tym nawet ścisłej nie będę miała jak dociągnąc do
                  końca, bo przed wszelkimi analizami nie mogę być na głodówce. Więc mam jeszcze
                  ok. 8-10 dni do pierwszej, czyli 5-7 dni diety. To cholernie demobilizuje. Co
                  gorsza wiem, że wszystko to, co się teraz ze mną dzieje, to koszta własne
                  wynikające z faktu, że byłam przez parę lat otyła - już o tym pisałam, ale teraz
                  temat po prostu się rozwija. Ciekawe, co wyskoczy dalej, ehhh, nie chce mi się
                  nawet myśleć. Tylko błagam, nie pomyślcie, że robię z siebie staruszkę przed
                  30-tką, bo nie o to mi chodzi. Po prostu sama, skończona idiotka, przeżarłam
                  swoje zdrowie razem z czekoladkami, chipsami, kebabkami i batonikami. Fakt, nikt
                  mi do gardła nie pchał. A czasu cofnąć się nie da :/
                  • laluna1000 Kasiu, uśmiechnij się! 02.06.07, 21:25
                    • laluna1000 Re: Kasiu, uśmiechnij się! 02.06.07, 21:46
                      Znów mi się cykneło...
                      Kasiu, nie martw się, jutro będzie lepszy dzień! To nic że nie skończysz
                      ścisłej, przecież to nie koniec świata! Zgadzam się z Iwcią, masz troche
                      zwoloniony metabolizm. Musisz się pilnować, ale przecież to nie koniec świata
                      że troszke przytyjesz, nie musisz mieć rozmiaru 36 by być szczęśliwa..
                      Wiem ze łatwo powiedzieć, że postawiłaś sobie jakiś cel. Ale powoli, sama
                      piszesz że długo pracowałyśmy na swoje kilosy. Nie martw się Kasia. Wierze w
                      Ciebie że dasz rade to wszystko przezwyciężyć. Nawet jak nie będziesz mogła być
                      na ścisłej, są inne diety. Czytałam ostatnio o SB, myśle że to super sprawa,
                      jak już osiągnie się swoją wymarzoną wagę to pomaga utrzymać swoją wage.
                      Podobno to "sposób na zycie" Ale to potem. Najważniejsze to by się nie załamać,
                      walczyć o swoje. Nie być zła na siebie za tamta lata, trudno,czasu się juz nie
                      cofnie. Zdrowie jest najważniejsze. Dbaj o siebie, słuchaj lekarza i rób te
                      wszystkie badania. A my tu będziemy trzymać za Ciebie kciuki. Pozdrawiam Cię
                      serdecznie. Będzie dobrze...
                  • iwkaga Re:Voluptas 02.06.07, 21:34
                    A to się nie dziwię.Problemy zdrowotne mogą na prawdę wyprowadzić z równowagi.
                    Tym bardziej , że plan odchudzania bierze w łeb.
                    Ale co się odwlecze , to nie uciecze.Pewnych rzeczy sie nie przeskoczy.Mi
                    zdrowie się posypało po pierwszej ciąży,a miałam wtedy 21 lat, mogę nawet
                    powiedzieć , że dopiero wtedy poczułam co to znaczy chorować.Do tej pory uważam
                    , że wtedy skończyła się moja młodość.I nie chodzi tu o dodatkowe obowiązki, ale
                    o zdrowie.Po porodzie posypałam się totalnie , począwszy od niegroźnie
                    brzmiących bólów zębów, a skończywszy na atakach wynikających z ropnego
                    zapalenia woreczka żółciowego wypełnionego po brzegi kamieniami.Żeby uchronić
                    się przed operacją byłam pół roku na suchej bułce i cienkiej herbatce-ścisła
                    dieta, która wyciszyła moje problemy, ale mnie z kolei dopadł wilczy apetyt,
                    którego finał już znasz.I tak to wygląda z perspektywy moich obecnych 34 lat.Być
                    może i tą moją otyłość też po trochu traktuję w takich kategoriach starzenia
                    się, "jestem coraz starsza,coraz grubsza, nie muszę być już atrakcyjna, coraz
                    więcej rzeczy musi boleć", ale to nie prawda.Wiele moich dolegliwości dzięki
                    odchudzaniu udało się złagodzić, może tylko odsunąć w czasie , który jest
                    nieubłagany, ale zawsze , albo wyeliminować całkiem.Młodsze już nie będziemy,
                    czasu nie wrócimy, trzeba niejednokrotnie wypić to piwo, które sobie
                    nawarzyłyśmy, licząc , że nas to czy owo ominie , bo jesteśmy młode.Nikt będąc
                    młody do końca nie uświadamia sobie , że kiedyś wszystko wyjdzie, że pracuje się
                    na następne lata i potem tylko można pluć sobie w brodę, że zrobiło się bądź
                    nie zrobiło tego czy śmego.No ale cóż, mądrość przychodzi z wiekiem, tylko czemu
                    musi tak boleć?!
                    Nie ma się co załamywać, pewnie i z Twoimi kłopotami da się coś zrobić,potrzeba
                    tylko czasu , by dowiedzieć się co można zrobić w tej kwestii, albo po prostu
                    nauczyć się z tym czy tamtym żyć.W każdej sytuacji można znaleźć coś
                    optymistycznego.Pomyśl, jakich problemów mogłabyś się nabawić gdybyś dalej
                    prowadziła taki tryb życia jak dawniej, aż strach pomyśleć.Ciesz się , że
                    zareagowałaś w porę, bo inni jeszcze nie dorośli do tego , by zmierzyć się ze
                    swoją nadwagą.Ostatnio ,jak się odchudzam jakimś dziwnym trafem tacy otyli
                    ludzie zwracają moją uwagę w tramwaju, czy na ulicy, i nie patrzę na nich przez
                    pryzmat tego czy są atrakcyjni czy nie, ale jest mi ich szkoda, bo wiem ile ich
                    już boli , a ile będzie bolało, jak nie otrzeźwieją i nie zaczną robić czegoś
                    dla siebie. I tu rośnie moja motywacja, bo cieszę się , że ja chociaż dostrzegam
                    problem i coś chcę z tym zrobić.To takie moje wolne przemyślenia, rozpędziłam
                    się , a miało być o Tobie.
                    Kochana zmieniaj jeszcze to, co da się zmienić, i żyj dalej tak , byś niczego
                    później nie żałowała.Życzę Tobie i sobie .Trzymam kciuki, będzie dobrze.Iwona-IWKAGA
                    • hellena6 Re:Voluptas 03.06.07, 10:48
                      Voluptas,nie będę tu powtarzać po dziewczynach tego samego z czym się w pełni
                      zgadzam.Pamiętaj tylko o jednym:nic nie trwa wiecznie.smutki i doły też.
                      "a po nocy przychodzi dzień,a po burzy spokój".Wiem,że banały prawię,ale tak
                      się składa,że w banałach jest zazwyczj najwięcej prawdy.Trzymaj się,na pewno
                      już niedługo będzie lepiej.Buźka.
                      • voluptas Re:Voluptas 03.06.07, 18:11
                        Będzie. niedługo. I ja w to wierzę, ale teraz jestem na zakręcie koszmarnym.
                        Muszę się zebrać do kupy tylko nie wiem, jak. Aha, przerwałam ścisłą :(
    • iwkaga Dzień 14/ 7 dzień... 03.06.07, 18:49
      Ja też mam dzisiaj słabszy dzień. Już wstałam rano zła na cały świat.
      Waga rano 96.2kg, czyli znów trochę mniej.
      Na obiadek żurek, smakował mi bardzo, wręcz przeciwnie jak za pierwszym
      podejściem, czyli smaki się zmieniają ,jak wszystko inne w naszym życiu.
      Teraz czekam z utęsknieniem na kolację, bo tam same rarytasy: baton żurawinowy,
      moim zdaniem bije wszystkie inne na głowę.
      Ale trzymam się dzielnie.

      A co u WAS?!? Nie odzywacie się dziś specjalnie.
      Lenonko?!
      Lalunko?!
      Marloog?!
      I wszystkie inne , współdietowiczki?!

      Pozdrawiam serdecznie.Iwona-IWKAGA

      PS. Dużo ciepłych myśli dla Voluptas.Myślę o Tobie i czekam na optymistyczne wieści.
      • laluna1000 Re: Dzień 14/ 7 dzień... 03.06.07, 20:37
        Witam!
        Tydzień za mną.. jakoś poszło... Nie wiem jaka waga bo się rano nie zważyłam.
        Była dziś kupa ludzi na obiedzie, ale jakoś mineło. Myśle troche o Kasi. Trzeba
        dać jej po prostu spokój. Sama dojdzie do siebie. Wierze że będzie dobrze.
        U mnie ciągle jakieś ataki głodu, szczególnie jak karmie córcie. Ale
        jakoś zchodzi.Zjadłam już batona, ale podzieliłam go na dwie części. Zamówiłam
        w piątek kilka babeczek(keksów), ktoś może jadł? Ok? Pomyślałam że może do
        kawki jakiego ciacha można by było skubnąć...
        Mi też się zmieniają smaki, w pierszym cyklu zjedzenie żurku i pomidorowej
        graniczyło z cudem a teraz nawet ok, byle by żurek się nie zważył. A propo,
        macie na to jakieś sposoby, bo ja już dwa wylałam, a szkoda kasy. Ciesze się
        Iwcia że się trzymasz, dasz rade. Martwie też się troche o Lenonke, mam
        nadzieje że ta cisza spowodowana jest brakiem dostępu do komputera lub brakiem
        czasu. Pozdrawiam Was wszystkie. Buziaki
    • iwkaga 15dzień/ 8 dzień 04.06.07, 08:14
      • iwkaga Re: 15dzień/ 8 dzień 04.06.07, 08:19
        Za szybko mi się kliknęło.Sorry.Jakaś jestem dzisiaj przymulona.
        Na wadze dzisiaj 95.9kg,żeby nie ta "9" po kropce, satysfakcja byłaby
        większa.Ale nie mam na co narzekać,wreszcie 95 na liczniku.
        Dzisiaj bardzo burczy mi w brzuchu, więc zaraz idę na śniadanko i koniecznie
        kawka, może postawi mnie na nogi.

        Życzę miłego dnia-dziewczynki. Iwona-IWKAGA
        • laluna1000 Re: 15dzień/ 8 dzień 04.06.07, 12:39
          Witam! A u mnie dziś super, mam dobry humor, córcia moja wesolutka dziś wstała,
          no i waga pokazała 77kg!! Jak się ucieszyłam, to najniższa waga po ciąży. A to
          motywuje.. Żeby tak jeszcze z 8 kg...no do 68kg, ale jak będzie 69/70 to też
          się będe cieszyć. Myśle że po DC przejde na SB, to naprawde super dieta, nie
          drastyczna a pozwala na utrzymanie wagi. Ja za miesiąc wyjeżdzam(jak wiecie) i
          chciałabym tam utrzymać wage. Mąz kupił mi już garnek do gotowania na parze i
          prosiłam ostatnio o steper, czas po DC wziąść się za ćwiczenia. Już mam zamiar
          zawsze być szczupła, nawet jak urodze drugie dzieciątko, a mam takowy zamiar...
          no nie teraz , za jakieś dwa\trzy latka.

          Więc jeszcze raz dla podniesienia na duchu i dodania więcej wiary:
          Ja na DC schudłam z 103kg!! już na 77 kg. I jeszce chudne. Zaznaczyć trzeba że
          naprawde nie w długim czasie, bo przygoda z DC zaczeła się 7.12.06r. Ciężko
          było czasami, ale wierzcie mi WARTO! Więc wszystkie Panie odchudzające się :
          Troszke więcej wiary, uporu a dacie rade. Pozdrawiam wszystkich. Buziaki
          • voluptas Re: 15dzień/ 8 dzień 04.06.07, 14:12
            Zgłaszam się, żyję, nawet już przestałam się aż tak bardzo ciskać. Iwka,
            Lalunka, gratuluję Wam slicznych osiągów, Iwona, nie przejmuj się, tego "9" po
            kropce nie będzie juz za 2-3 dni.
            Wiecie, co do DC to mam wrażenie, że żeby ja przeprowadzić, człowiek musi złapać
            przysłowiowy "wiatr w żagle" i mieć spokój. Bez jednego i drugiego - klapa. Coą
            jak teraz u mnie - co z tego, że coś tam sobie postanowiłam, jak nie było weny.
            Potem jeszcze doszedł stres, parę nerwowych sytuacji i pomysł męża, żebym
            zrobiła mu mazurek. I poległam. Oczywiście wściekła byłam na siebie, ale na
            szczęście już mi przechodzi.
            Policzyłam na spokojnie, ile jeszcze dni zostało mi do terminu badań (wszystko
            circa na oko, bo mam je robić w określonych dniach cyklu, a o określenie, kiedy
            dostanę @, mogę najwyżej poprosić wprawnego chiromantę, ja nie mam pojęcia),
            więc jest to między 9 a 17 dni. Czyli w wersji optymistycznej - zmieszczę się
            nawet z 2 tygodniami ścisłej (bo trzy dni przed wszelkimi analizami ścisła musi
            pójść precz). W związku z tym - nie, może nie z żadnym hurrraoptymizmem, ale
            ścisła i zbieranie się do kupy mają w moim wypadku sporo cech wspólnych.
            Spróbuję. Czyli wychodzi na to, że nasze odliczanie wygląda tak: dzień 15//
            dzień 8 // dzień pierwszy. E tam... nie lubię być na samym końcu peletonu, ale
            sobie na to zasłużyłam.
            Właściwie najważniejsze teraz to nie spaprać tego, co już mi się udało uwalczyć.
            Dzięki, że jesteście, Dziewczynki, bardzo dużo daje mi Wasze wsparcie.
            • monikaa32 Re: 15dzień/ 8 dzień 04.06.07, 14:51
              czesc dziewczyny
              tak sobie poczytuje to forum i w koncu podjelam decyzje, ze czas wziac sie za
              siebie, mam nadzieje ze pryjmiecie do swego grona bo jednak tu na "starej
              gwardii" jest najlepiej, rozpoczelam od dzis i widze ze nie jestem sama na
              starcie, voluptas trzymam kciuki. zawsze to dwa tygodnie dietowania a efekty po
              14 dniach sa przecie widoczne.Ja zawsze bylam ok,wazylam 65 przy wroscie 168,
              ale w ciazy przytylam 35 kg i i liczylam sie z tym ze nie dam rady zrzucic ,
              poniewaz u mnie w rodzinie juz kobitki tak maja ze po dziecku baaaardzo ciezko
              schudnac. Los okrutny pomogl mi jednak, po urodzeniu jedna operacja a potem
              trzy miesiace lezenia w szpotalu i tylko na kroplowce. schudlam do 60 kg i
              bylam w tym moim nieszczesciu wniebowzieta.ale wrocilam do domu i zaczelam
              jesc.....dalej nie koncze mam 97 na wadze.podjelam decyzje i ruszam z tym
              koksem,bede sie meldowac,
              dziewczyny, ale zazdroszcze sukcesow, mam nadzieje ze niedlugo tez sie bede
              cieszyc
              • laluna1000 Re: 15dzień/ 8 dzień/1dzień 04.06.07, 20:21
                Witaj Moniko! Dobrze że podjełaś decyzje o odchudzaniu. Mogę Ci tylko
                powiedzieć że to działa i że tylko od Ciebie zależy czy będziesz szczupła, czy
                nie.Trzymam kciuki. Więc trzymaj się i odzywaj jak najprędzej.
                Kasiu! Jak dobrze Cię słyszeć. To nie koniec świata że był falstart, mało
                takich miałyśmy..? Przez 2 tyg też się chudnie, będzie dobrze. Mam nadzieje że
                tylko Twoje wyniki będą dobre. A reszta..? Masz cel a to już połowa sukcesu,
                przecież zostało Ci tak niewiele...
                Iwcia, gratuluje. Dziewiątka nie dziewiątka ważne że spada, tłuszczyk i sadełko
                paszoł won! I to jest najważniejsze! Martwie się troche o Lenonke...
                Pozdrawiam Was Kochane, u mnie ok,kolejny dzień mija.... Buziaki
                • lenona1 Re: 15dzień/ 8 dzień/1dzień 04.06.07, 22:48
                  No nareszcie jestem ! Mąż mi wrócił i już mam kompa. Nadal tu jestem, ale coś u
                  mnie się spowolniło- chudne jakieś 20- 30 diennie. Waga dzisiaj rano równiutkie
                  93,0 więc wolniutko do przodu. A u Was pięknie jak czytam. Iwonka ale ładnie
                  chudniesz, niedługo mnie doganisz :-) Juz mnie męczy ta dieta, ale wytwam i
                  boje się, że rzuce się na żarcie. Chyba dzisiaj mam spadek formy, normalnie
                  chodze i wącham- tak bym zjadła coś konkretnego- i tak już od rana- ide spać,
                  bo jeszcze coś znajde.
                  Lalunka 77 ale ekstra, ja to już nawet nie marze o takiej wadze 80 to dolna
                  granica. Byłam w domu i znalazłam sukienke od ślubu- miałam gorset, ze
                  spódnicą. Spódnica jest tak mała, że musiały by być dwie, żebym się zmieściła.
                  Nawet nie wiedziałam że tak mi poszły obwody. A wagę na ślubie miałam 76- dwoje
                  dieci zrobiło swoje. Pa,odezwe sie jutro.
    • voluptas Dzień 16 / 9 / 2 i w ogóle :) 05.06.07, 08:05
      Hej Dziewczynki, dziś ja świecę światło na forum.
      Lenonka, cieszę się, że się odezwałaś i że wszystko u Ciebie dobrze, mam
      nadzieję, że w koncu będziesz bardziej "internetowa" :)
      Kasiu, powiem Ci szczerze, że dla mnie nawet ważniejsze niż chudnięcie jest
      utrzymanie siebie w dietetycznym reżimie. Tzn. nie mówię nawet o ścisłej - mówię
      o odcięciu się od kompulsywnego podjadania, co niestety zdarza mi się cały czas.
      Dlatego mieszana? Nie ma sprawy? Miesiąc rozsądnie przeprowadzonej mieszanej da
      mi mniej więcej to, co 20 dni ścisłej, zresztą nawet nie o to już chodzi,
      najważeniejsze jest dla mnie teraz utrzymanie dyscypliny. I na tym skupiam się
      na początek.
      Monika, witaj na forum, cieszę się, że pojawiła się kolejna dzielna kobieta,
      która chce zawalczyć o siebie. Melduj się jak najczęściej - naprawdę takie
      gadanie, nawet o niczym, pomaga na DC i wypełnia czas. Poza tym zajmuje myśli,
      które nie dryfują wtedy w zakazane rejony :) Do dzieła! :)

      U mnie wczoraj skończyło się na bardzo poprawnym dniu diety mieszanej i myślę,
      że na tym na razie poprzestanę: tzn. nie na 1 dniu;) , ale na mieszanej. Wtedy w
      sumie przed badaniami mogę tylko odstawiać saszetki i jeść do 1000 kcal
      bezwęglowodanowo - efekt będzie właściwy. Chodzę teraz jak jedna wielka gąbka -
      dostałam kopa hormonalnego, co w moim wypadku jest równoznaczne z zaburzeniem
      gospodarki wodnej. Spodnie się opinają na tyłku i w ogóle jest to męczące, ale
      tłumaczę sobie, że to kwestia kilku dni i powinno minąć. Profilaktycznie się nie
      ważę, bo czuję się napompowana maksymalnie - po co mam sobie psuć humor?
      Dietetycznie jestem grzeczna ;)
      Miłego dnia, Dziewczynki :*
      • iwkaga Re: Dzień 16 / 9 / 2 i w ogóle :) 05.06.07, 08:39
        I ja się melduję.
        Słuchajcie , tak bardzo chce mi się spać, że po prostu zaczyna mnie to
        męczyć.Ledwie trzymam się na nogach. Kawa nie pomaga.Zasypiam na
        stojąco.Dzisiaj nie miałam siły dotransportować 2 butelek wody 1.5 litrowych do
        pracy.Dodam , że nie forsuję się niczym dodatkowym, a tak mnie trzyma dziś już
        trzeci dzień. Zwalałam to ostatnio na pogodę, ale dzisiaj znacząco się
        poprawiła, a ja nadal słaniam się na nogach.Może coś doradzicie?!
        Jak na złość waga dziś rano tylko 20dkg mniej= 95.7kg.Co ciekawe rano ważyłam
        dokładnie tyle samo co wieczorem, coś mi tu nie gra.Wypróżnienie ostatnio w
        niedzielę.Więc to chyba nie jest wina wypełnionych jelit.Ale to już drobnostka,
        byle bym przestała być taka przymulona i mogłabym normalnie funkcjonować.
        Lenonko!Cieszę się , że się odezwałaś.Może uda mi się Cię dogonić , ale uciekaj
        mi kochana, uciekaj , dobrze jest kogoś gonić.
        Voluptas!Jak dobrze , że wracasz do równowagi.Poradzisz sobie ze wszystkim
        świetnie, my wszystkie trzymamy kciuki.Ty sama wiesz co dla Ciebie najlepsze i
        na co możesz sobie teraz pozwolić w kwestii odchudzania.Najważniejsze by nie
        zmarnować tego , co już osiągnęłaś.
        Moniko!Witaj w naszym gronie.Im nas więcej ,tym fajniej tutaj jest.
        Serdecznie WAS wszystkie pozdrawiam i życzę miłego dnia.Iwona-IWKAGA
      • hellena6 Re: Dzień 16 / 9 / 2 i w ogóle :) 05.06.07, 09:04
        Voluptas,zdaje mi się,że wracasz do formy.Baaardzo dobrze! Mam nadzieję,że
        takie doły już nie będą Cię dopadać.Pozdrawiam wszystkich ciepło.
        • laluna1000 Re: Dzień 16 / 9 / 2 i w ogóle :) 05.06.07, 12:52
          jak miło i przyjemnie... super że każdy się odezwał. Lenonka, już się
          martwiliśmy. Wytrwaj a nie pożałujesz. Iwcia, powolutku, waga zacznie spadać. A
          to że jesteś słaba to też normalne. Przecież to dieta drastyczna. Może
          mocniejsza kawa, albo baton powinien Cię troszke wspomóc. Do kawy dolej więcej
          mleka. Jeśli już bardzo jest Ci słabo (ja tak miałam w 4 dniu) to tego dnia nie
          jedz batona,tylko 3 zupki(lub napoje) i zjedz jakieś gotowane warzywko(np.
          brokuł, ale malutki kawalątek i nie jedz batona, ma więcej węgli niż zupka). Ja
          tak zrobiłam i było dużo lepiej, a ketozy raczej nie powinnaś osłabić bo
          warzywa węgli dużo nie mają. Ale myśle że to już w ostateczność. Jeżeli chodzi
          o zaparcia to spróbuj zjeśc ogóreczka kiszonego lub kapusty, to też powinno
          dodać Ci krzepy....
          Ciesze się Voluptas że doszłaś do siebie. Myśle że to najlepszy pomysł, mnie
          właśnie mieszana nauczyła racjonalnie jeść.(tzn, gotowane na parze mięsko,
          ryby , warzywa itp) No i dzielić porcje. Sama wiesz co jest najlepsze, a przed
          badaniami lepiej nie stosować takich diet. Dobrze że jesteś na mieszanej.
          Przecież na niej też się chudnie... Brakowało nam Twojego optymizmu. Już jest
          jaśniej....
          Ja jak skończe cały cykl DC(również mieszaną i 1000kcal) to wezme się za
          ćwiczenia i jeżeli jeszce nie osiągne swojej wagi to zaczne SB. Podoba mi się,
          a część jej drastyczna to dla cambridgek pikuś! Tyle ze tam juz się nie chudnie
          tak szybko. A potem 2 i 3 faza. Myśle że to pomoże utrzymać moją wage. Bo ja
          już chyba nie dam rady ścisłej.. Motywuje mnie to do utrymania wagi, bo tych
          zupek i napoi poraz czwarty nie zniose...Ale narazie ja jakoś jem i już 9
          dzionek. Powolutku, byle do celu. Poadrawiam Was serdecznie i trzymajcie się
          Kochane.
          Hellena, napisz jak tam u Ciebie bo coś mało piszesz...



          Ja jak już skończe cały cykl (myśle że zrzuce jeszce z 5 kilo) to zaczne diete
          SB. I ćwiczonka.
          • laluna1000 Re: Dzień 16 / 9 / 2 i w ogóle :) 05.06.07, 12:56
            laluna1000 napisała:
            >
            >
            >
            > Ja jak już skończe cały cykl (myśle że zrzuce jeszce z 5 kilo) to zaczne
            diete
            > SB. I ćwiczonka.
            Nie wiem skąd TO się wzieło, przecież skasowałam...... Wiecie co czasami to
            jeszcze zaskakuje mnie ten komputer
            • hellena6 Re: Dzień 16 / 9 / 2 i w ogóle :) 05.06.07, 14:33
              Ja piszę po trochu w różnych wątkach,ale do nich nikt nie chce zaglądać :(
              Zapraszam do moich "herbacianych" odkryć:) Może ktoś coś doda.Buziaczki.
    • cypria75 Re: Witamy ,,starą gwardię 05.06.07, 23:14
      Czesc dziewczyny, a raczej dobry wieczor. Poczytuje Wasze forum juz od jakiegos
      czasu i wreszcie postanowilam sie zebrac, ujawnic i cos skrobnac (bo czulam sie
      momentami jak podgladacz). Mam nadzieje, ze 'stara gwardia' przyjmie jeszcze
      jedna 'nowo/staro-gwardzistke':). Dzis zakonczylam 2gi tydz. scislej i jest -7.
      Startowalam ze 105kg i nareszcie moge dolaczyc do szczytnego grona '2cyfrowek'.
      Kiedys odchudzalam sie MZ(plus rozne wspomagacze zewnetrzne i wewnetrzne) i
      uprawialam do tego sporo sportu, no i udalo mi sie spasc do 60kg co bylo moim
      rekordem zyciowym. Potem zmiana miejsca zamieszkania, trybu zycia i narodziny
      mojej slodkiej coreczki spowodowaly, ze doprowadzilam sie do stanu 105 i pewnie
      dalej bym szla w gore, ale nie moglam juz na siebie patrzec, w koncu sie
      opamietalam i postawilam na DC. Mam nadzieje, ze bede miala dosc silnej woli
      zeby wytrwac w swoich postanowieniach.Mam pare pytan i watpliwosci. DC stosuje
      wg zalecen mojej konsultantki, ktora proponuje mi ja wg norm angielskich(w
      Anglii stosuja scisla nawet do 3mies.dodajac pomalu posilki). Jak zapatrujecie
      sie na 4tyg.scislej,2DC+1posilek,1DC+2posilki,1-2tyg 1000kca i znow powrot, ale
      tym razem do 3tyg.scislej? Sama nie wiem co mam zrobic, oprocz tego ze tak
      dlugie stosowanie to spore koszta,to oczywiscie monotonia smakow tez daje w
      kosc! Gratuluje Wam sukcesow i oby do przodu, a waga w dol!
      • monikaa32 Re: Witamy ,,starą gwardię 06.06.07, 00:03
        czesc dziewczynki, witam po dwoch dniach ciezkiej katorgii, ale uff,pierwsze
        koty za ploty jutro juz trzeci dzien.Bylo ciezko ale z tego co wyczytalam to
        kryzys czeka mnie niezawodnie jutro, wiec aby do czwartku.Ja postanowilam
        zwazyc sie dopiero po zakonczeniu DC, nie wiem dlaczego ale ja tak mam ze
        czasem dlugo nie chudne w kilogramach, ale za to wyraznie czuje mniej w
        rozmiarze i tego bede sie trzymac. Cypria, mnie tez interesuje czy moge
        pociagnac DC dluzej np o tydzien (czyli razem 4 tyg) i potem powoli wychodzic
        zeby znowu po kilku tygodniach wrocic na scisla.I moje drugie pytanie kieruje
        do bardziej doswiadczonych, dlaczego nie mozna cwiczyc na scislej, nie mowie o
        jakim ektremalnym wysilku, ale o godzince cwiczen w domu, brzuch, ramina, zeby
        tylko nie sflaczec po zrzuceniu kilku kg?
        A i jeszcze jedno, czytam ze radzicie sobie w przypadku problemow z toaleta,
        zjesc troche kapusty kiszonej lub kiszonego ogorka, w zwiazku z tym czy w
        chwili niekontrolowanego napadu glodu mozna siegnac po kapustke, i nie
        zaszkodzi to w zaden sposob mojemu chudnieciu i nie spowolni go, i co wtedy z
        ketoza? a swoja droga to nie bardzo wiem co to jest i jak sie to mierzy. Sorry
        za pytanie o rzeczy dla Was oczywiste, ale zupelnia niedoswiadczona, mimo ze
        kila lat temu juz stosowalamDC ale o zadnych tych sprawach konsultant,
        podkreslam facet, nic nie mowil. pozdrawiam
    • iwkaga 17 dzień/ 10dzień/ 3 dzień i inne.... 06.06.07, 08:42
      Witam wszystkich.Dzisiaj czuję się już znacznie lepiej.Siły wróciły i już chce
      się żyć, zwłaszcza , że waga drgnęła i pokazała 95.1kg, czyli od wczoraj 60dkg.
      Ścisła się już niedługo kończy, ale nie żałuję , bo monotonia smaków daje się
      we znaki i coraz częściej mam odruchy wymiotne.:Powoli zaczynam podchodzić do
      torebek jak do lekarstwa.Ale wytrzymam , nie ma to tamto.Mam nadzieję jutro
      pożegnać "95", a zaprzyjażnić się z "94".Tak bardzo chciałabym zakończyć ścisłą
      z wynikiem -10kg, ale do tego brakuje mi 1.7kg.Ale zebrało mi się na
      matematykę.Ale to tylko dowód , że wracam do formy, i nie mam już kłopotów z
      logicznym myśleniem , a ostatnio różnie z tym bywało.
      Pozdrawiam wszystkich mocno, mocno i czekam na więści od WAS.Iwona-IWKAGA
      • laluna1000 Re: 17 dzień/ 10dzień/ 3 dzień i inne.... 06.06.07, 11:55
        Witam w kolejnym dniu.
        U mnie dziś ok, choć na wadze prawie żadnych zmian(co powoduje lekkiego doła)
        ale trzymam się. Zjadłam dzis keksik, bardzo dobry, tylko taki malutki... I do
        końca dnia został mi tylko jeden posiłek. Trzeba będzie dzielić i dobrze
        rozcieńczyć wodą.... Swoją drogą to nie mam przekonania do tego keksiku,
        przecież to same węgle...

        Cypria! Witam wśród nas, powodzenia. U nas nie stosuje się ścisłej dłużej niż 3
        tygodnie. Ponieważ jest to dieta tzw"drastyczna" więc nie możesz ciągnąć jej
        tak długo. Ale po 3 tyg ścisłej przechodzimy na mieszaną 2DC+posiłek
        zawierający 400kcal i tak przez tydzień, potem 1DC+800kcal(dwa posiłki). Można
        przedłużyć sobie mieszaną a potem na diete 1000kcal. Myśle że to sprawa
        indywidualna. Dziewczyny zaraz po ścisłej przechodzą na 1000kcal, a potem znów
        ścisła. Ja uważam że najlepiej jak najdłużej wychodzić z diety bo potem łatwiej
        jest utrzymać wagę. Na mieszanej też się chudnie, ale trzeba przestrzegać zasad
        i jeść tylko to co dozwolone. Więc decyzja należy do ciebie.
        Monika! Jeżeli chodzi o ścisłą to żadnego podjadania! Pod wpływem małej ilości
        węglowodanów wchodzi się w ketoze przy której łatwiej traci się kilogramy.
        Poczytaj o tym na forum bo wiele razy już o tym pisałyśmy. Tak jak piszesz o
        ogórku czy kapuście to ostateczność. Widzisz zaparcia mogą być niebezpieczne,
        dlatego(zwłaszcza na ścisłej) trzeba tego pilnować. I podczas ścisłej
        przyjmujesz tak małą ilośc kalori że w żadnym przypadku nie wolno ćwiczyć! Ktoś
        tu kiedyś napisał że na ścisłej dostajemy tyle kalori aby starczyło nam na
        oddychanie... To prawda. Podczas wysiłku z wyniku braku kalori spalasz mięśnie
        w tym mięsień sercowy. Pomyśl zanim zaczniesz... Wchodząc w mieszaną zaczynamy
        stopniowo ćwiczonka, nie forsując się zbytnio. Poczytaj wątek "ściąga" tam jest
        wszystko.

        A narazie życze miłego dnia i pozdrawiam.
        • cypria75 Re: 17 dzień/ 10dzień/ 3 dzień i inne.... 06.06.07, 18:31
          Czesc Monikaa, Laluna i pozostale odchudzaczki!
          Dzis pierwszy dzien 3go tyg.jakos wytrzymuje choc od 2giego dnia diety cierpie
          na chec skonsumowania kawalka chleba. Nie wiem dlaczego wlasnie chleb, a nie
          np.cos na slodko, ale sni mi sie on po nocach no ale...nie dam sie skusic! Dzis
          tez po raz pierwszy zjadlam batonik orzechowy, co prawda nie umywa sie on do
          ptasiego mleczka, ale w tej sytuacji to rarytas i niech tak pozostanie. Mam
          jeszcze pomaranczowy i zurawinowy, ale te grzecznie sobie czekaja na sytuacje
          kryzysowa.
          Dzieki Laluna za rade, ja jeszcze nie podjelam decyzji ile bede na scislej,
          choc blizsza jestem tym 4tyg, potem jak pisalam 2tyg mieszanej i 1-2tydz
          1000kcal (czy taka przerwa miedzy scislymi wystarczy?). Zobaczymy jak to bedzie
          bo chcialabym sie tez poruszac, a z moja konsultantka bede sie widziala dop.za
          2tyg.
          Pochwalcie sie dobrym humorem i sadelkiem wyrzuconym precz!
          Pozdrowionka
          • balbina_alexandra Trzymam kciuki 06.06.07, 21:24
            Dobrym humorem się nie pochwalę, racze wprost przeciwnie - dół nad doły, wpadłam
            na chwilę na forum żeby poczytać o sukcesach innych i podopingować, a może i
            humor mi się poprawi...
            Cypria, mnie na początku odchudzania właśnie do chleba ciągnęło najbardziej. Bo
            ja z tych uzaleznionych od węgli - pieczywo jadłam ze wszystkim i wszędzie.
            Wychodziłam ze sklepu jak tylko poczułam najmniejszy choćby zapach świeżego
            pieczywka. To całkiem zabawne, że teraz kiedy już dawno dietę skonczyłam i jem w
            zasadzie wszystko, w ogóle nie jem chleba - mój organizm się chyba odzwyczaił i
            w ogóle nie mam ochoty na pieczywo. Jak sie wytrzyma ze 3 tygodnie bardzo
            niskowęglowo, to organizm wypada z nałogu i potem jest już tylko łatwiej!

            Nie mam humoru bo mam makabryczne problemy ze zdrowiem, wraca do mnie coś co
            myślałam że już za mną. Od 2 tygodni bardzo boli mnie noga, noga którą miałam
            parę lat temu ciężko uszkodzoną w wypadku - jestem już po kilku operacjach i
            generalnie jest bdb. OD 3 dni nie mogę chodzić... wylądowałam dziś w Luxmedzie
            bo myślałam że zwariuję z bólu, a ze swoim chirurgiem jestem umówiona dopiero na
            poniedziałek - rtg, ortopeda, radiolog, jeszcze jeden rtg, ortopeda, radiolog...
            Decyzję o pójściu do nich podjęłam spotnanicznie, więc nie miałam zdjęć
            wcześniejszych i lekarze nie mogli za dużo zobaczyć - w takich przypadkach
            trzeba porównać wcześniejsze. Mam tak piekielnie dość tego wszystkiego, cała
            masa innych problemów i jeszcze to unieruchomienie i świadomość, że nie mam
            zupełnie na kim polegać i jestem zdana tylko na siebie. Mam dość :(
            • cypria75 Re: Trzymam kciuki 06.06.07, 21:43
              Balbina Alexandra,nic sie nie martw, miejmy nadzieje, ze bol przejdzie a
              lekarze cos na to poradza. Kurcze wspolczuje Ci, ale takie kontuzje ciagna sie
              niestety latami.Nie masz jakichs doraznych srodkow przeciwbolowych? Jakos
              wytrwasz te pare dni, a moze bol przycichnie i bedzie wszystko ok. Zycze Ci
              powodzenia i trzymam kciuki. Odpoczywaj i sie relaksuj.
              OOps, mialas ten sam problem z pieczwkiem, dzieki bogu ze to przechodzi, bo
              jeszcze pare dni i oszaleje. A propos, czy na mieszanej mozna jesc pieczywo
              Wasa i ryzowe
              Trzymaj sie!
          • balbina_alexandra ale mogę się też nieco pochwalić! 06.06.07, 21:31
            Zeby już nie było tak całkiem smęnie to mogę się pochwalić tym sadełkiem
            zrzuconym. Minus 18 na liczniku. Z wagi 74 na 56/164 cm. DC a potem juz cały
            czas South Beach. Na III fazie SB kiedy zaczęłam intensywnie ćwiczyć zrzuciłam
            jeszcze całkiem mimochodem 2 kg - nie odchudzałam sie już ani trochę, daję
            słowo. Wagę trzymam, w górę nie idzie. Kalorii nie liczę, ćwiczę, jem ok 5
            posiłków dziennie, generalnie staram się by ilość białka w diecie była wyższa
            niż węgli. Ostatnio nabyłam odżywkę białkową w sklepie dla sportowców i popijam
            sobie w pracy :)

            Odkryłam dziś w Gd. aptekę gdzie normalnie bezproblemowo sprzedaje się produkty
            DC. Dietę już dawno zakończyłam, ale mam ogólną słabość do batoników i czasem w
            pracy przegryzam - dlatego nabyłam 1 sztukę tego słynnego żurawinowego, o którym
            tyle pozytywów na forum. Nie zjadłam bo ból skutecznie stlumił mi głód i w ogóle
            chyba wszystkie reakcje...
    • iwkaga Dzień 18/ dzień 11/ inne dni... 07.06.07, 10:22
      Witam wszystkich!
      Jeszcze cztery dni do końca ścisłej, ale zleciało.
      Jak WAM idzie, bo ja przeżyłam dzisiaj lekki szok, do tej pory nigdy na ścisłej
      nie wzrosła mi waga, zawsze było choć 10-20dkg do tyłu, a dziś zamiast przywitać
      "94" przytyłam od wczoraj 20dkg= 95.3kg.Czy to może być wina jednego gryza
      plasterka wędliny drobiowej, który po córce odruchowo połknęłam wczoraj
      wieczorem, albo tego ,że polizałam truskawkę?! Taki wczoraj miałam wstrętny
      wieczór , ta ścisła powoli powoduje, że robię się nerwowa i trudno ze mną
      wytrzymać.Dzisiaj zaciskam zęby i walczę dalej , chyba właśnie o to chodzi ,
      żeby się nie poddawać nawet w takich sytuacjach.

      Balbino! Czy mogłabyś mi podać namiary na tą aptekę w Gd., chętnie
      zaopatrywałabym się tam w produkty DC, bo moja konsultantka, która przywozi mi
      je do domu , coś ostatnio ofertę na coraz uboższą i trudno jej realizować moje
      zamówienia.Żeby uniknąć tutaj jakiejś reklamy , może wrzuć mi to na priva.Będę
      bardzo wdzięczna, i z góry dziękuję.iwkaga@wp.pl lub gazetowego.

      Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia.Piszcie co u WAS!!!!Iwona-IWKAGA
    • voluptas nie wiem, który dzień. słoneczny czwartek;) 07.06.07, 14:30
      W sumie - nie mam żadnych nowych wieści. Poza tym, że jestem wściekła na
      kilogramy.pl - z braku laku zamówiłam u nich batony w zeszły czawartek, przelew
      posłałam natychmiast i do tej pory ich nie dostałam. K. mać. Na DC chwilowo nie
      jestem, trzymam coś koło 1000 kcal, raczej bez węglowodanów. To już 4. dzień i
      jakoś mi idzie. Nie wiem, co z wagą, bo nadal jestem napuchnięta po lekach, więc
      nie włażę na wagę, zeby się nie załamać. Wiem, że nie tyję, to najważniesze.
      Nastrój w normie i już nie mam ochoty mordować. Wczoraj spotkałam się z moim
      promotorem - uroczy stareńki Profesor, jakiś rok mnie nie widział. Czekałam na
      niego pod salą w której miał wykład. Kiedy wyszedł na korytarz przyjrzał mi się
      z niedowierzaniem i powiedział 'Kasia, to naprawdę ty? Połowa ciebie została!'
      Nawet nie wiecie, jak mi było miło (nie mówiąc o dalszej rozmowie z p.
      Profesorem, ale to juz inna bajka).

      Dziewczyny, widzę, że u Was też do przodu.
      Iwka, a czy Twoje parę dkg do przodu to nie jest przypadkiem efektem wypełnienia
      jelit? Bo jesli tak - to nie masz o co miec pretensji do siebie. Zresztą od
      gryza wędliny drobiowej też nie przytyłaś, a u Ciebie to jeszcze tylko 3. dni -
      wytrzymasz to przecież!

      Cypria - żadne pieczywo, nawet chrupkie czy ryżowe nie wchodzi w grę na
      mieszanej. Niestety i już się na to psychicznie przygotuj.
      Jeśli chodzi o Twoje pytanie a propos rytmu odchudzania - ja bym nie robiła 4
      tygodni ścisłej. Z kilku przyczyn. Po pierwsze - czysto praktycznych - w
      ostatnich dniach ścisłej chudnie się najwolniej. Po drugie - ponieważ jeśli zbyt
      długo nie dokarmiasz organizmu - z jednej strony chudniesz, ale z drugiej
      obniżasz metabolizm. Zwłaszcza jeśli masz takie CV dietetyczne, jakie masz,
      czyli już kiedyś schudłaś masakryczną ilość kg i potem zaliczyłaś jojo. Poza tym
      ja jestem przeciwnikiem stosowania mieszanej przy większej, niż 20 kg nadwadze
      lub jeśli planujesz powtarzac ścisłą. Wlaśnie dlatego, że w okresach między
      ścisłymi nie należy głodzić się dalej, ale jak najbardziej podkręcić metabolizm,
      dlatego 1000 kcal plus ćwiczenia uważam za najlepsze rozwiązanie. Aha, minimalna
      przerwa między jedną a drugą ścisłą może wynosić nawet tydzień, ale im bardziej
      ją wydłużysz, tym lepiej dla Ciebie i Twojego metabolizmu, bo dajesz sobie
      szansę na złagodzenie trybu "oszczędnościowego" pokazując organizmowi, że jednak
      go dokarmisz, a przy okazji spalasz te kalorie wysiłkiem fizycznym. Ja tak to widzę.

      Balbina, jeśli masz kłopoty z noga, to zapomnij o steperze! Czy przypadkiem nie
      przesadziłaś z ćwiczeniami??? Oj, perfekcjonistko. Zadbaj o siebie, bo zdrowie
      najważniejsze; dobrze, że rok akademicki się kończy i że będziesz miała więcej
      czasu, żeby się sobą zająć...

      trzymajcie się ciepło!
      • cypria75 Re: nie wiem, który dzień. słoneczny czwartek;) 07.06.07, 17:11
        Dzieki Voluptas. Pewie masz racje, bo juz stosujesz DC kawal czasu. Ja
        stosowalam ja pare lat temu, ale to bylo tak dawno, ze nawet nie pamietam jaki
        to byl rezultat(ale chyba pozytwny skoro sobie o niej przypomnialam). Moja
        konsultantka twierdzi, ze 4tyg sa ok, a w 3 i 4tyg dozwolone jest nawet
        skubniecie co-nie-co, oczywiscie z listy rzeczy dozwolonych. Moze to wlasnie w
        celu pobudzenia metabolizmu? Czyli w moim przypadku odradzasz mieszana? Ja po
        scislej mam zamiar chodzic, a potem biegac na biezni+moze jakies cwiczenia
        domowe. Czy na mieszanej mozna przy sporcie uzywac l-karnityne? Czy to juz
        bedzie za duzo? Co np.z dodatkowym chromem czy bio cla?

        Balbina, jak kondycja. Tak sie wczoraj wymadrzalam, a dzis w poludie bylam z
        corcia na spacerze i zlapaly mnie skurcz w obydwie lydki i trzyma do teraz.
        Lapaly mnie juz pare razy od poczatku DC, ale bol nigdy nie byl tak intensywny.

        Zapomnialam na smierc: przepraszam wszystkich z gory, ale nie mam polskich
        znakow!
        Pozdrowionka!!
    • iwkaga Mój 19 dzień/ 12 dzień i wszystkie innne... 08.06.07, 08:20
      Jako pracująca dzisiaj witam wszystkich, tych ,co pracują i tych ,co się
      urlopują.
      Wreszcie dopadłam swoje "94", rano było 94.9kg, ale to się liczy.Jeszcze trzy
      dni i wreszcie jakieś mięsko i warzywka.Do chlebka mnie za bardzo nie ciągnie,
      do słodkiego w ogóle, ale ta różnorodność warzywek na straganach to już mi
      zaczyna dokuczać.Na razie jem oczami, ale w poniedziałek zaplanowany jest
      kalafiorek i brokułki.
      Życzę miłego dnia.Iwona-IWKAGA
      • organa ścisła, ścisła i po ścisłej... :) 08.06.07, 11:22
        hej dziewczyny, dzis dzien 22 mojej dc, a wiec pierwszy dzien mieszanej.
        uprzejmie donosze ze przez trzy tygodnie scislej chudlam kolejno 4, 2 i 2 kilo.
        obiadek na dzisiaj mam juz zaplanowany od tygodnia :D.
        pozdrawiam wszystkie dietowiczki i zycze duzo wytrwalosci bo na prawde warto!
      • laluna1000 Re: Mój 19 dzień/ 12 dzień i wszystkie innne... 08.06.07, 11:26
        Witam Koleżanki!
        u mnie ok, wczoraj dokonałam niemałego "wyczynu". Byliśmy calutką rodziną na
        pikniku za miastem.Było kupe ludzi i kupa jedzenia..chyba nie potrzebnie
        pojechałam, bo ciągle pachniało mi griolwaną polędwiczką, karkóweczką,
        szaszłyczkami, kiełbaską i masą innych smacznych rzeczy. Do tego zimne piwko...
        A mnie została woda(chyba z 4 litry wypiłam), baton i pomidorowa...
        Ale opłacało się być wierny postanowieniom, dziś na wadze 76 kg. Czyli naprawde
        fajnie. od początku "tej" ścisłej -prawie6kg.Choć wszyscy mówili:po co Ci ta
        dieta i tak już super wyglądasz(przecież kiedyć było 105!) ale ja dam rade i
        będe ważyć 70 albo i mniej. I kropka. pozdrawiam wszystkich.
        Iwcia, ale Wam dobrze z Lenonką, juz prawie koniec ścisłej. ciesze się Waszym
        sukcesem. Buziaki
        • balbina_alexandra Re: Mój 19 dzień/ 12 dzień i wszystkie innne... 09.06.07, 21:31
          Iwka, wysłałam Ci maila z namiarami.

          Jejku ale ten czas leci... jak z bicza trzasł. Niedawno zaczynałyście ścisłą a
          tu juz koniec, wprost nie do wiary!

          U mnie bylejak, nie boli bo dostałam b. silne leki przeciwzapalne i
          przeciwbólowe, więc łykam profilaktycznie i jest w miarę ok. Ale jutro wyciągam
          kule, nie mam siły chodzić... Nie jest to od jakiegoś przetrenowania, bo do
          steppera się nie zbliżam, ćwiczę tylko trochę na brzuch ostatnio. To taki
          potworny, upiorny tępy ból dobiegający z samego "wnętrza" nogi. Obstawiałam
          kości albo żyły, po środowym badaniu pan dr żyły wykluczył. Najważniejsze że nie
          boli póki co, a w poniedziałek jadę do lekarza który mnie operował żeby
          zadecydował co z leczeniem dalszym.


          Najgorsze jest to, że miałam nieco wolnego przez tę niedyspozycję i tak
          strasznie się rozleniwiłam... nic mi się nie chce, nic, po prostu nic. A czeka
          mnie cięzki przyszły tydzień, buuu...
          • laluna1000 Dzień ostatni i ostatni(chyba) 10.06.07, 11:39
            • laluna1000 Re: Dzień ostatni i ostatni(chyba) 10.06.07, 11:52
              Znów coś się klikneło. witam Wszystkie Kobitki.
              Coś bardzo tu pusto ostatnio. Ja tak się zastanawiam, czy nie przejśc od jutra
              na mieszaną... Nie daje już rady. Nie dośc że waga stoi już od czwartku(76) to
              jeszcze bardzo jestem słaba. A przy moim urwisie nie bardzo moge. Zła jestem na
              siebie bo to już drugi raz jak nie daje rady skończyć ścisłej. Ale dla mnie dwa
              tygodnie to już chyba naprawde dość. Wychodze z córcią na spacery(przecież
              przez moją dietke nie będzie siedziała w domu) a to na huśtawki chodzimy, a to
              na rowerek itp. Wczoraj byłyśmy nad wodą i tak mi się zakręciło w głowie mając
              córcie na rękach że naprawde się wystraszyłam... Ratuje się co prawda kawą i
              batonami ale to chyba za mało. Musze chyba jakiś posiłek włączyć bo to nie ma
              sensu. Nie wspomne że cały czas chodze zła jak osa a córci nieraz się oberwie.
              Wkurza mnie to bo już tak niewiele zostało do mojej wymarzonej wagi(jakieś 6
              kilo) ale nie warto jeżeli mam chodzić zła, wszystkim przeszkadzać i nie mieć
              siły na zabawe z dzieckiem. A przecież ona jest dla mnie
              najważniejsza....Zastanowie się nad tym, jeżeli do jutra nic nie ubędzie (na
              wadze) i znów dziś mi się tak zakręci w głowie to przejde na mieszaną. A jak
              już skończe to zaczne SB, tam też można schudnąć(podobno nawet do 8 kilo) a i
              wagę będzie łatwiej utrzymać...
              Pozdrawiam Was sredecznie.
              Iwcia, Lenonka gratuluje wytrzymałości! Dziś Wasz ostatni dzień ścisłej. To się
              nazywa finisz... Buziaki
              • lenona1 No to koniec 10.06.07, 23:21
                Wytrwałam- waga 91,7- jestem z siebie dumna- ubrania z szafy wszystkie leżą
                idealnie. Schudłam i wszyscy widzą i się zachwycają. wywiozłam ubrania ciązowe
                i wszystkie ciuchy w rozmiarze 46-48 i nie mam zamiaru już nigdy do nich wracać
                (mama szczęśliwa jeszcze nigdy nie dostała tylu fajnych, młodzieżowych ciuchów)
                Ach i w nagrode, że mieszcze się w sukienki rozmiar 44 właśnie zakupiłam piekną
                kieckę na ślub siostry. Jest obłędna, czarna z wyszywanymi koralikami- już
                dawno nie czułam się taka kobieca.Mąż aż zagwizdał z podziwu i ochoczo zapłacił-
                to chyba o czymś swiadczy;-) Jestem z siebie dumna- ciuchy które kupowałam w
                rozmiarze 44- (no bo przecież schudnę), nareszcie dobre. O dziwo jestem
                szczuplejsza niż przed ciążą, mimo że waże więcej.
                Troszke obawiam się przejścia na mieszaną, boje się, że mnie będzie kusiło, aby
                skubnąć tu i ówdzie. Ale nie dam się tak łatwo -przechodzę na mieszaną.
                Sniadanie -zupka, potem warzywka z mięskiem i na kolacje zupka. Wiecie że mam
                wszystkie batony które kupiłam na załamanie- ale nie były potrzebne- może teraz
                je zjem.
                Iwonka jak tam u Ciebie, ja wagowo ok.9 zrzuciłam, ale w obwodach to mam sporo
                mniej np. spodnie wchodziły do połowy ud, a teraz zapinam normalnie- troche
                jeszcze za ciasne- ale na mieszanej też się chudnie. Troche się boje o to
                podjadanie - obym wytrwała, zwłaszcza iż planuje pociągnąć mieszaną 4 tygodnie.
                Jak radziła lalunka, małymi kroczkami. Może jutro będe miała kompa- chyba czas
                pomyśleć o czymś własnym- ileż można się prosić!!!!! Przez to tak rzadko teraz
                pisze. Ale zostaje w tym wątku- przyzwyczaiłam się. Pozdrawiam.
                • iwkaga Re: No to koniec... 11.06.07, 08:29
                  Ja niestety nie wytrwałam do końca, dopadło mnie kompulsywne obżarstwo, które
                  może nie skończyło się tragicznie jesli chodzi o ilość, ale jakość fatalna,
                  przekrój asortymentowy totalny, włączając także chleb i słodycze.Nie byłam
                  obżarta, ale choć trochę zakazanych produktów zniszczyło mi ketozę na maxa, od
                  razu widać to na wadze , dziś rano 96.2kg, taki jest finał obżarstwa i braku
                  wypróżnień.Jestem podłamana i zła , tylko na siebie, choć warunki , które
                  stworzyło otocznie były co najmniej niekorzystne.
                  No coż stało się . Trzeba z tego jakoś wybrnąć. Postaram się od dzisiaj
                  pociągnąć zgodnie z planem tę mieszaną 2+1 i zobaczymy co będzie.
                  Pozdrawiam WAS wszystkie.Iwona-IWKAGA
                  • cypria75 Re: jakos damy sobie rade 11.06.07, 12:48
                    Witam. Jak sie czujecie w nowym tygodniu. U mnie nie za dobrze. Za dwa dni
                    zaczynam 4ty tydz.DC i dotej pory spadlam ok 9kg (nie mam wagi elektronicznej),
                    sama czuje sie dobrze, widze roznice w ubraniach i jestem zadowolona. Nie wiem
                    tylko dlaczego do tej pory nikt nic nie zauwazyl i nie powiedzial ani slowa.
                    Wiem, wiem odchudzam sie dla siebie, a nie dla innych ale jakis maly komplement
                    podbudowal by mnie troche. Ja im wszystkim jeszcze pokaze, beda mnie blagac
                    zebym im zdradzila na jakiej jestem diecie. Mam smaczka na to-i-owo, ale trzeba
                    wytrzymac.
                    Pozdrawiam i odezwijcie sie co u Was?!!!
                    • laluna1000 Re: jakos damy sobie rade 11.06.07, 20:19
                      Witam!
                      Na wstępie gratuluje. Dziewczyny , przeszłyście ścisłą (Iwonka, głowa do góry,
                      nie załamuj się jedz dalej!)
                      Lenonka, super, naprawde jestem z Ciebie dumna! Ale spokojnie, dasz rade na
                      mieszanej. I wydaje mi się że 4 tyg mieszanej to za duzo, chyba wystarczą 3 tzn
                      2tyg 2DC+400kcal, 1 tydz 1DC+800kcal a potem 1000kcal. Ale to jest moje zdanie,
                      a myśle ze będziesz chciała ciągnąć DC. Ale Twoja wola...
                      Ja też dziś zaczełam mieszaną. Wiem że powinnam wytrwać ale .. a już po
                      sprawie. Zjadłam dziś napój kakaowy, na obiadek pierś z kurczaka+3różyczki
                      brokułu i teraz zupke pomidorową. Ale w między czasie byłam u mamy i ona
                      zrobiła ciasto z truskawkami... No mówie Wam, pycha!! Zjadłam kawalątek ale to
                      nic. Jutro zaczne bardziej rygorystycznie.
                      A dziś czuje się świetnie, energia mnie rozwala, chyba zaczne jakieś ćwiczonka.
                      Kiedyś mąż kupił mi maszyne do ćwiczeń(taką co ćwiczy praktycznie każdą część
                      ciała) i chyba czas się z nią pogodzić..
                      I ciesze się że jestem już na mieszanej, mam więcej energi, dużo byłyśmy z
                      córcią na spacerku i częściej się uśmiecham. Jakby nie patrzeć, minus prawie
                      6kg. czyli nie żle. Grunt to być sobą i być szczęśliwym... Pozdrawiam Was
                      wszystkie.
                      A Voluptas, robiłaś już te badania? I? Napisz jak Twoje zdrówko.
                      Ola napisz też co z Twoją nogą? Buziaki
                      • laluna1000 Hej, jest tam kto? 13.06.07, 18:45
                        Ludzie, żyjecie? Co jest z Wami? Totalne letnie lenistwo.... Sama już się
                        odchudzam czy co???
                        • cypria75 Re: Hej, jest tam kto? 14.06.07, 12:01
                          Czesc, jakos malo sie tu ostatnio dzieje. Moja mala probuje usnac, wiec ja mam
                          troszke na poszperanie w internecie. Dziewczyny, gratuluje zakonczenia scislej
                          i zycze dalszych sukcesow w '-kg'. Ja tez juz nie moge doczekac sie mieszanej i
                          mam nadzieje ze nie bede chciala skonsumowac niczego ponad norme. Napiszcie
                          wiecej jak radzicie sobie na mieszanej? Czy mozna/trzeba na mieszanej wykonywac
                          cwiczenia aerobowe czy wystarczy mala gimnastyka? Co z l-karnityna i bio-cla,
                          pytalam juz kiedys, ale nikt nie odpisal, moze ktos sie orientuje? A moze w
                          ogole sobie nimi nie zwracac glowy i zostawic je na 1000kcla?
                          Trzymajcie sie,pa!
                      • voluptas Re: jakos damy sobie rade 14.06.07, 12:27
                        Już, juz jestem ;)
                        Najpierw egoistycznie o sobie: właściwie wszystko w porządku poza dramatycznym
                        brakiem czasu. Dopadła mnie robota i masa pilnych i pilniejszych rzeczy do
                        załatwienia, stąd moje zniknięcie. Teraz już większość przewaliłam, więc będzie
                        mnie więcej na forum. Na razie nie jestem na żadnej diecie, staram się po prostu
                        jeść rozsądnie, z grubsza mi to wychodzi. Z badaniami startuję w najbliższy
                        poniedziałek i potem będzie się to za mną wlekło jakieś 2-tyg, bo mam zrobić w
                        sumie kilka analiz, trudno. Z tego też powodu na razie o ścisłej czy mieszanej
                        nie myślę. Dotarła do mnie paczka z batonami, ale poczekają sobie na lepsze
                        czasy. A w sumie coraz częściej dopada mnie myślenie: po cholere ja się mam
                        jeszcze odchudzać? Widać natura buntownika mnie nie opuszcza ;)

                        Czuję się niniejszym odmeldowana, odezwę się do Was po południu, bo niestety
                        zaraz lecę w świat.
                        Ściskam!
                        • akolitka witam już z Trójmiasta po 3 tyg bez internetu 18.06.07, 20:38
                          3 tygodnie bez internetu w domu....buuu...nienawidzę tepsy!!!
                          Ale jestem z powrotem. Już przeprowadzona do Trójmiasta, w nowej pracy,
                          niestety ze stara wagą , ale z nowym zapałem.
                          Witam Stara Gwardię!!! Iwkaga, Lenonko, Voluptas - bardzo mi Was brakowało!!!
                          Dziś krótko, bo przez dial-up, jutro powinna być neostrada.
                          • voluptas fajnie że się pojawiłaś! 18.06.07, 23:07
                            Napisz, co się z Tobą przez te trzy tygodnie działo :)

                            A nam się chyba rozsypuje stara gwardia, choć mam nadzieję, że nie.
                            Iwka, co z Tobą, nie milcz, nie uciekaj, powiedz, czy udało Ci się zebrać w sobie?
                            Lenonnka - jak efekty, jesteś teraz na mieszanej?
                            Lalunka, a co z Tobą, dalej mieszana?

                            U mnie takie w sumie wielkie nic - jadę na +/- 1400 kcal z nadzieją, że na tym
                            nie przytyję, staram się trochę ćwiczyć i tyle. Na więcej mnie obecnie nie stać.
                            Dziś mi pokuli łapy - normalnie kocham mieć pobieraną krew - zawsze wyglądam
                            potem jak dobrze prosperujący ćpun, bo u mnie żył po prostu nie ma, tym bardziej
                            kiedy ktoś ma wobec nich jakieś niecne plany ;) Ale nic to, do następnego
                            pobrania się zagoi ;)
                            O DC na razie nie myślę, a przynajmniej nie w odniesieniu do mojej osoby.
                            A tak przy okazji - czytałam fantastyczny wywiad z psychoterapeutką zajmującą
                            się m. im. terapią zaburzen odżywiania. Fantastyczny, bo momentami czytając go
                            czułam się tak, jakby kobieta mówiła o mnie, o moich przemyśleniach. I nie
                            powiem - dała mi do myślenia, a wnioski są bardzo ciekawe :)
                            Jakby ktoś miał ochote, polecam, warto! :)
                            polki.pl/zdrowie_i_psychologia_zdrowie_zdrowiekobiety_artykul,10003014.html
                            pozdrawiam!
    • lenona1 Re: Witamy ,,starą gwardię 19.06.07, 14:53
      No nie -znowu nam się zebrało na powroty- Akolitka witaj. U mnie kompletny brak
      czasu- za 4 dni wesele siostry. Jestem poza Wawą i brak mi tu kompa. Jakoś się
      trzymam, waga ok.90-91- i stoi, ale właśnie mam okres wiec muszę być wytrwała.
      Ja jem - rano saszetke, w południe sałatka
      (najczęściej lodowa, pomidor, papryka i tuńczyk) czsem dodaje do tego ogórki
      kiszone. Oczywiście jak to ja -niedawno zjadłam drożdżówke- trudno się mówi- i
      żyje się dalej, ale to nie znaczy że sie nie odchudzam( nic sie nie stało-
      poprostu mamy tu taką cudną piekarnie- i nie mogłam sie powstrzymać) Wiecie- ja
      chyba nauczyłam sie zdrowo odzywiać i nareszcie myśle o tym co jem. Ach a z
      grzeszków to jeszcze milke mleczną- rządek( kiedyś potrafiłam zjeść 2 całe)- i
      wiecie nie wchodziła mi, jadłam ten rządek z 2 godziny. Ach i nienawidze zupy
      jarzynowej- tak mi się przejadła, że czasem po łyku mam ochotę wylać ją do
      zlewu.
      Kupiłam obłędną suknie na wesele i już się ciesze- mam zamiar, wypić też
      jakiegoś fajnego drinka na weselu i szampana- a po weselu dziewczynki -wracam
      na ścisłą i będe częściej pisała- tym razem zaczynam w poniedziałek 25 czerwca.
      Wiecie chce być na moje imieninki szczuplejsza o jakieś 10 kilo- tak 80kilo
      byłoby idealne. Pisałam już, że mieszcze się we wszystkie ciuchy z mojej szafy-
      jeszcze miesiąc i bede zmieniać garderobe. Dziewczyny mnie to aż chce się żyć-
      ogladam się we wszystkich lustrach i wystawach- jest dobrze- a będzie jeszcze
      lepiej. Pozdrawiam was serdecznie. Lenonka.
      • iwkaga A co u mnie?!...... 19.06.07, 21:34
        Witam Was kochane, trochę Was zaniedbałam, za co serdecznie przepraszam.Taki
        zabiegany tydzień... a może po prostu nie ma o czym pisać.
        W zeszłym tygodniu stawiłam się na wizytę u mojej pani doktor
        ginekolog-endokrynolog i dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy na swój temat,
        stąd moje zniknięcie( które nie było spowodowane jakimś obżarstwem czy poczuciem
        winy,), musiałam sobie wszystko poukładać.Ucieszyła się generalnie z
        utrzymywanej wagi na poziomie poniżej 100kg, ale DC odradziła jako docelową
        dietę by dojść do prawidłowej wagi.To było dobre na początek, by skurczyć
        żołądek i nauczyć się właściwego podejścia do jedzenia i racjonalnego,
        regularnego odżywiania.Niestety moje guzy na tarczycy skutecznie będą hamować
        moje chudnięcie(nawet trzykrotnie)a co za tym idzie utrzymanie właściwej
        wagi.Uświadomiła mi , że moja tarczyca na każdej DC dostaje mocny wycisk i może
        to być dla niej zbyt duże obciążenie w połączeniu z tymi guzami.Mieszana być
        może za jakiś czas bedzie wchodzić w rachubę. Na razie , żeby wspomóc moje
        odchudzanie dalej zaleciła następujące komponowanie diety: śniadanie, II
        śniadanie i podwieczorek wybierać z istniejących diet 1000-1200kcal, obiad tylko
        jednodaniowy(zupa lub drugie danie),a kolacja tylko połowa normalnej
        porcji.Węglowodany najpóźniej do obiadu w porcjach malejących i nic surowego po
        obiedzie.Dodatkowo porcja ruchu najlepiej codziennie i tabletka "Meridia 10" po
        śniadaniu.Trudno na razie mówić o rezultatach(dzisiaj dopiero mija tydzień), ale
        przybrałam na wadze te książkowe 1.5-2.0 kg po DC (myślę , że to wypełnienie
        jelit), na razie waga stanęła , ale jestem przed okresem więc unikam
        ważenia.Piszę może dość chaotycznie,ale właśnie zeszłam z rowerka stacjonarnego
        i pochwalę się , że zwaliłam dziś 500kcal po przejechaniu 22km i ogromniem zmachana.
        Cieszę się , że i Wam udaje się dalej odchudzać albo przynajmniej trzymać
        wagę.Staram się jeść mało ale w 4-5 porcjach , i nawet nie czuję się głodna ani
        w jakiś szczególny sposób obciążona psychicznie z powodu jakiejś diety, bardziej
        zaczynam do tego podchodzić jak do normalnego sposobu odżywiania, bo tak na
        prawdę to już chyba powinno zostać tak do końca życia.A może znalazłam ten
        sposób na siebie.Co nie znaczy , że nie zdarzają mi się wpadki , ale zaraz
        sprowadzam się do pionu i ciągnę to dalej-tego mnie nauczyłyście.
        Jeżeli pozwolicie to odezwę się co jakiś czas,dam znać co u mnie , a czytam o
        WAS regularnie.Pomimo , że nie jestem na DC ,to nie znaczy , że rzucam
        odchudzanie,a dalej liczę na Wasze wsparcie i motywację.Ściskam WAS mocno.
        Pozdrawiam serdecznie.Iwona-IWKAGA

        P.S. Akolitko ! Strasznie się cieszę , że się odezwałaś , chyba ściągnęłam Cię
        myślami i ciekawa jestem , jak Ci się żyje nad morzem. Może napisz parę słów na
        priva, jak będziesz mogła.Buziaki dla Ciebie i dzieciaczków.
        • laluna1000 Jakoś wymarło.... 21.06.07, 12:45
          Witam! Często tu zaglądam ale nie pisze bo naprawde nie ma się czym chwalić. Dc
          odeszła na bok i zła jestem bo fatalnie mi poszło tym razem. Tłumacze to
          wszystko stresem ale też za dużo pokus, kłopotów ze zdrowiem swoim i córci.
          No trudno, może innym razem. Ale widze że "nasz ekipa' już się wykruszuyła.
          Dobrze że Agula się odzywa to jest o czy poczytać...
          Ciesze się Lenonko że tak ładnie Ci idzie, teraz to już z górki...hi hi.
          Iwci, Ciebie to powinno się przełożyć przez kolano!!! Jak się kiedyś pytałam
          czy te twoje torsje i kłopoty żołądkowe na DC czasem nie są spowodowane
          tarczycą pisałaś że nie... A Ty nawet nie byłaś u specjalisty. Kurcze, zdrowie
          najważniejsze! Dobrze że teraz poszłaś i już wiesz że DC nie jest dla Ciebie.
          Ale nie martw się, ta "dieta" zalecana przez Twoją panią doktor napewno jest
          skuteczna i bez wyrzeczeń.Wadą jej jest tylko czas... Ale powolutku, bądż
          cierpliwa a cel osiągniesz. Ja też już się poddałam. już nie mam tak silnej
          motywacji.. Obecnie waże 76,8 i jakoś waga się trzyma(i oczywiście jestem przed
          @, jak większość koleżanek przechodzimy to razem-hi hi) Staram się nie obżerać,
          stosuje słynną diete "MZ" i jest ok. Ogólnie dobrze się czuje w tej wadze,ale
          marze o szóstce z przodu. I może mam już za małą motywacje,jak ważyłam stówke
          to bardziej mnie motywowało do chudnięcia a teraz jest coraz gorzej tym
          bardziej ze kilogramy coraz trudniej gubić.
          Ale może kiedyś wróce na DC... Narazie bacznie was obserwuje...
          Ale można chyba już powiedzieć że ten wątek został już ukończony....Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja