zoro333
19.05.10, 09:36
forum.gazeta.pl/forum/w,261,111020090,111020090,wzial_sie_do_roboty.html
Za drastyczne oszczędności, Które tak dotkliwie dotknęły pracowników
spółek miejskich oraz położą na łopatki rudzką oświatę odpowiadają
dwa zdarzenia.
Pierwsze z nich to niespodziewana dotacja marszałka sejmiku na
inwestycję „zjazd z DTŚ” a raczej pierwszy odcinek planowanej od 16
lat budowy N-S. Jedna z gmin nie spełniła wszystkich warunków i
dotacja została jej odebrana. Marszałek podzielił pieniądze wśród
innych miast i przypadkowo nasze dostało kilkadziesiąt milionów na
tą inwestycję . Warunkiem uruchomienia dotacji jest posiadanie
własnych środków. Nie ma ich w budżecie na rok 2010, więc trzeba je
zdobyć. A brakuje bagatela, ponad 20 mln. Normalnie na taką
inwestycję miasto może wziąć kredyt, zresztą zapisany w budżecie.
Jednak jesteśmy tak blisko magicznych 60% zadłużenia, że te
rozwiązanie nie wchodzi już w rachubę.
Prezydent oczywiście liczył /i tu drugi powód/ na sprzedaż PEC. Cała
awantura wokół tej spółki /zmiany prezesów, itd./ była tylko
pretekstem do sprzedaży ciepłownictwa. Niestety przetarg /mimo
włożenia dużej kasy w przygotowanie/ nie przyniósł efektów. Także
pierwsza licytacja nikogo nie zainteresowała. Obniżono zatem kwotę o
10 mln i próbowano licytacji po raz drugi. Nawet obniżenie wartości
PEC do 60 mln zł nikogo nie skusił, ba nie ma nawet potencjalnych
zainteresowanych.
Na drugi dzień po nieudanej licytacji podjęto decyzję o ostrych
cięciach w podmiotach miejskich aby ratować inwestycję z DTŚ. Czy to
się uda?
Środki „zaoszczędzone” a raczej ukradzione mieszkańcom nie są dla
miasta zbyt wysokie, ale za to bardzo uciążliwe dla tych których
akcja dotknęła.
Przykłady. Z PUP zdjęto 400 tys. co stanowi ok. 18% budżetu
pośrednictwa. Z Mosiru i innych jednostek „wyciągnięto” następne
kilkaset tys. Z oświaty jak na razie udało się wyszarpać milion.
Wszystko to oczywiście środki do końca roku. Czyli raptem po
wielkim „oszczędzaniu” zdobyto 2 mln zł co stanowi mniej niż 10%
wkładu własnego. Czyli na razie uratować inwestycji się nie uda. A
skutki tych decyzji są tragiczne zarówno dla pracownikom którym /w
niektórych przypadkach zabrano 25% pensji a innym grożą zwolnienia.
Dla i tak słabej oświaty zabranie tych środków to położenie
szkolnictwa na dnie.
Tu ciekawe informacje. Dzień przed sesją na spotkaniu dyr. Szkół
został im przedstawiony prezentowany przez radnego Osmendę program
składający się z ponad 20 punktów. Na sesji i dyr. MZOPO i prezydent
twierdzili, że te decyzje są wycofane. Jednak w tym samym dniu
odbyło się następne spotkanie z dyr. Szkół gdzie temat został
podtrzymany i to w sposób bardzo ostry. Jak na razie dyr. Szkół na
piśmie do MZOPO zgłaszają swoje projekty oszczędnościowe.
Jak znam życie okaże się, że to nie władza rozwala oświatę, tylko
same dyrekcje i rady pedagogiczne /tak jak przy SP21/ chcą dla
ratowania finansów miasta same siebie okraść i to na piśmie!!!
Oczywiście planuje się następne oszczędności, których skutki możemy
odczuwać przez wiele miesięcy i na pewno uderzą one w
najbiedniejszych. Skądś prezio musi te 20 baniek wytrzasnąć.