jankolodziej
13.10.10, 19:41
Mam już sporą teczkę korespondencji z władzami naszego miasta. Od dwóch lat staram się bowiem o dostosowanie progów zwalniających do przepisów obowiązującego prawa. Kiedyś instalowano je niemal na chybił-trafił, starając się najprawdopodobniej zapewnić jedynie przychody firmie, która je wykonywała. Sejm ostatecznie te fantazyjne zapędy ujął w precyzyjne przepisy w roku 2003, dając władzom samorządowym czas na dostosowanie się do końca roku 2008. Władze Rudzie Śląskiej niestety, od zastosowania się do przepisów tej ustawy postanowiły same siebie zwolnić.
Skutkiem tego owe dziwaczne progi stały się pułapkami na kierowców, przybierając nawet znamiona nękania mieszkańców. Ich partackie wykonanie prowadzi nawet do uszkodzeń samochodów. Kilka razy przesyłałem na ręce Pani Kurowskiej teksty wspomnianej ustawy i związanych z nią warunków technicznych. Okazuje się jednak, że ta sprawa specjalistów z naszego UM przerasta.
Według Ustawy, niedopuszczalne jest stosowanie progów zwalniających na jezdniach innych niż bitumiczne, jeżeli nie można zastosować oznakowania poziomego P-25. Progi muszą być oznakowane pionowo znakami, oznakowanie pionowe zaś nie zwalnia z obowiązku oznakowania poziomego każdego progu. Naturalnie istnienie progów jest obwarowane wieloma innymi wymogami, zapewniającymi bezpieczeństwo i porządek, oraz stosowanie ich jedynie w miejscach w których jest to przepisami uzasadnione. Początkowo domagałem się dostosowania progów do wymagań. Na zlecenie UM wykonano kuriozalne prace, polegające na namalowaniu zwykłą farbą „oznakowania” poziomego … obok progów. Inspektor nadzoru pracę odebrał, należność zapłacono. Niestety – po raz kolejny wyrzucono nasze pieniądze w błoto, i to dosłownie, a inspektor wykazał się żenującą nieznajomością przepisów prawa. Wnioskując z tego, że dostosowanie progów do wymagań jest jednak niemożliwe, złożyłem kolejne pismo, domagając się ich likwidacji. Pani Kurowska skierowała je … do komisji RM.
Radni Pierończyk Michał, Kania Jarosław, Kołada Joanna i Mucha Jan stwierdzili, że przedmiotowe progi zapewniają bezpieczeństwo! Oczywiście żadne z nich nie pofatygowało się na miejsce, by zgodność progów z prawem zweryfikować, zresztą prawa zapewnie nie znają. Nic to dla nich, że mieszkańcy chcąc chronić przed tymi garbami podwozia swoich samochodów jeżdżą nawet po chodnikach, że progi stanowią tamy dla wód opadowych, błota i lodu, że żaden nie jest dobrze oznakowany, ani nawet zgodnie z prawem wykonany pod względem geometrii. Pani Kurowska obiecała rok temu oznakować progi poziomo „na wiosnę 2010 roku”, jakby Ustawa dopuszczała uzależnianie stosowania prawa od „niekorzystnych warunków atmosferycznych”, ale później najwyraźniej o sprawie i tak zapomniano. Według jednego z pism Pani Kurowskiej, „czekamy na zmianę przepisów” !!!
Konkretnie chodzi o progi w ciągach ulic Orzeszkowej, Traugutta, Kaczmarka i Bujoczka. Wykonane na jezdni nie bitumicznej nawet w obrębie skrzyżowania (Orzeszkowej), będące wysokimi wyspami na morzu dziur, jakim jest jezdna o stanie katastrofalnym (Traugutta), czy urywające tłumiki samochodów (Kaczmarka). Podobne niezgodności dotyczą wszystkich progów w naszym mieście.
katowice.naszemiasto.pl/artykul/46429,progi-zwalniajace-do-poprawki,id,t.html
Jest to tylko mały przykład wyjątkowej niefrasobliwości naszych władz. Jednocześnie stanowi przykład sposobu trwonienia pieniędzy, pochodzących z naszych podatków.
Dodam jeszcze że niektóre pisma, jak skierowany 9 sierpnia do Prezydenta wniosek (umotywowany prawnie) o wszczęcie postępowania zakończonego wydaniem decyzji administracyjnej w sprawie zalewania kilku posesji wodą, w ogóle nie doczekały się odpowiedzi.