czytodobrze
26.10.10, 16:40
Od pewnego czasu w ważnej miejskiej instytucji pan dyrektor przekonuje, uzasadnia, przestrzega, udowadnia, dowodzi itd. itd. podczas spotkań ze swoją załogą kto jest cacy, a kto bee. I to nie jest absolutnie żadna manipulacja. To jest po prostu, jak w socjaliźmie, wskazanie prawidłowego kierunku, żeby przypadkiem maluczcy nie pobłądzili przy urnach wyborczych. Gombrowicz i Kafka nisko się kłaniają panie dyrektorze.