jorg72
04.11.10, 21:29
No to pięknie. A już byłem tak blisko, a tu niespodzianka. Dostałem wezwanie do wydziału spraw lokalowych w naszym urzędzie w celu zaktualizowania wniosku o przydział lokalu do remontu. W piśmie ładnie poproszono o średnią zarobków z ostatnich 6-ciu miesięcy i zgłoszenie się w pok. 229 w przeciągu 3 dni. Załatwiłem zarobki i biegnę do urzędu z nadzieją, że może coś "drgnęło" w sprawie mieszkania (a czekam już z 10 lat). Ładna pani urzędniczka poprosiła o zarobki oraz ,i tu zdziwiony już lekko ale jeszcze nie zaniepokojony, umowę dotychczasowego najmu lokalu. Poinformowałem ,że w piśmie nic na ten temat nie było i nie mam paierka. No to ładna pani się pyta , na jak długi termin ową umowę mam podpisaną z właścicielem budynku. Zgodnie z prawdą powiedziałem ,że chyba na czas nieokreślony. I w tym momencie dostałem w potylicę od losu. Już nieładna pani mówi, że zostaję skreślony z listy oczekujących z tego powodu ,że mam gdzie mieszkać i umowę mam na powyżej 10 lat więc mieszkanie z urzędu mi się nie należy. Na moje naiwne pytanie, a skąd się toto było wzięło , nieładna pani mówi ,że uchwałą radnych się takie coś urodziło. No to pięknie. Nagle lista oczekujących się skurczyła na pewno o ładne kilkanaście procent i właściwie z pozycji miasta jest to dobre. Poprawią się wyniki w mieszkaniówce komunalnej, potrzeba będzie mniej mieszkań, a zamiast budować mieszkania to zbudujemy basen, a nie , najlepiej kompleks basenów a na dokładkę zrobimy sobie placyk za 13 baniek. A co. Nie stać nas?