lswaczyna
18.11.10, 09:27
Znalazłem w Sieci i Pan Pollak bardziej mi odpowiada niźli "w36" ;-))
Czy grozi nam germanizacja? Czy region zasługuje na autonomię?
Przedwyborcze strachy
Przy okazji zbliżających się wyborów samorządowych wróciły jak bumerang ataki na Ruch Autonomii Śląska, jedyne w regionie ugrupowanie, które sprzeciwia się centralizmowi. Doświadczenie nauczyło mnie, że atakujemy tych, których się obawiamy. Czyżby więc wielkie partie ogólnopolskie bały się, że autonomiści odbiorą im głosy zniechęconych wojną polsko-polską wyborców? To całkiem możliwe. Inne lęki towarzyszą panu Rajmundowi Pollakowi, który wali w autonomistów na oślep obsesyjnie przy każdej okazji. Ostatnio pan Rajmund na czele trzydziestu (!) popleczników manifestował przeciwko RAŚ. Były wyzwiska od piątej kolumny, nawoływania do użycia wojska i różne inne pomysły w stylu political fiction. Mamy wolność słowa, każdy mówi co chce i pewnie nie zwróciłbym na to uwagi, gdyby nie to, że pan Rajmund w najbliższą niedzielę spróbuje zdobyć nasze głosy w wyborach do Sejmiku Wojewódzkiego. Zwróćmy zatem uwagę na to, co mówi kandydat Pollak.
Po pierwsze, większa samorządność naszego regionu oznacza dla niego… germanizację! To prawdziwe kuriozum, bo autonomistów nic z Niemcami nie łączy. Pollak jednak wie lepiej: mieszkańcy naszego regionu są jego zdaniem na tyle nieodpowiedzialni, że jeśli tylko centrala w Warszawie spuści ich na chwilę z krótkiej smyczy, natychmiast sprzedają swoje miasta ponownie sąsiadom z Zachodu za nędzne parę euro. Jedyna zatem droga, by nasz region pozostał w Polsce to centralizm, centralizm najlepiej w stylu białoruskim, centrala wie lepiej i ma decydować o każdym szczególe, a komu marzy się odrobina samorządności w regionie, ten separatysta, a do tego pewnie niemiecki agent. Ja mam jednak więcej zaufania do zdrowego rozsądku mieszkańców naszego regionu i nie wierzę jakoś, że jego większa autonomia może mieć coś wspólnego z zaprzedaniem się „wrogim mocarstwom”.
Po drugie, Rajmund Pollak wyraźnie zaczyna się gubić w temacie śląskości Bielska. Fakty wszyscy znamy: Śląsk Cieszyński to też Śląsk, choć ostatnio niektórzy przekonują mnie, że po wielu wiekach ta kraina przestała być Śląskiem a zaczęła być „Podbeskidziem” (ktoś kiedyś zażartował, że to pomysł równie głupi jak przemianowanie Bawarii na „Podalpie”). Zwolennicy tezy, że Śląsk Cieszyński przestał być Śląskiem, często atakowali działaczy Ruchu Autonomii Śląska słowami: „Wara z naszego ‘Podbeskidzia’, macie swój Śląsk w Katowicach”. Tymczasem pan Rajmund ostatnio przekonywał, że Śląsk powstał właśnie w Bielsku i Cieszynie, a więc na terenach, które teraz nazywa „Podbeskidziem”. Trudno się w tym połapać, jednak skoro jeden z najzacieklejszych obrońców „Podbeskidzia” przyznaje, że to kolebka śląskości, to może rzeczywiście śląscy autonomiści staną się rewelacją zbliżających się wyborów? Może nawet w tak skomplikowanym historycznie subregionie jak nasz?
To zależy od tego, ilu wyborców uwierzy w teorie Rajmunda Pollaka. Co brzmi wiarygodniej: to, że obdarzeni większą autonomią mieszkańcy naszego regionu sprzedają się Niemcom? Czy może to, że silniejsza władza samorządowa lepiej rozwiąże nasze problemy niż warszawska centrala? Że dzieci uczone o historii swojego regionu, staną się prawdziwymi regionalnymi patriotami? Że politycy odpowiedzialni przed wyborcami lepiej będą ich reprezentować niż teraz, gdy odpowiadają przed centralą swojej partii? Trzydziestka, która manifestowała z panem Rajmundem nie ma wątpliwości, że nasz region nie zasługuje na autonomię, a jego mieszkańcy tylko czekają, by wpuścić tu niemiecki żywioł. Coś mi jednak mówi, że większość wyborców będzie miała inne zdanie. Bo tak naprawdę to my nie lubimy być straszeni.
Sławomir Biela, Czechowice-Dziedzice