kapioh1
24.11.10, 21:47
Politikal Fikszyn - Blady Sandej by K.A. Piącha
Andy Odleżyna dyszał ciężko. Widok przesłaniała mu monstrualna, stożkowa góra niedopałków, przypominająca największą hałdę w Europie, zwaną pieszczotliwie Szarlotą. Powietrze w gabinecie wywoływało w Odleżynie przyjemne wspomnienia z młodości, szczególnie z wizyt w bezpośrednim sąsiedztwie koksowni, opartej na XIX wiecznej technologii. Obok petowej Szarloty piętrzyły się sterty faktur i rachunków, fotosów i wizualizacji. Rzędy zer tańczyły przed oczyma Odleżyny jakiś australijski, plemienny taniec. Gdzie bumerang, o żesz ku... mać !- wrzasnął Andy. Próbował się zerwać ze skórzanego stołka lecz najwyraźniej przywarł doń całym zadkiem. Przyklejony do tylnej części ciała fotel, unoszony przez Odleżynę strącał nagromadzone w gabinecie plastikowe puchary, dyplomy i statuetki rodem z chińskiego bazaru. Pod nogi Andiego spadały plastikowe tabliczki z wiernopoddańczymi napisami. Kuuurwaaaaa, ja pierdoolęę- ee- ee !- wrzeszczał Odleżyna, próbując uwolnić się od stołka. Z mgły wyłonili się usłużny Bobo Sałatka i Krista Kanałowska. Chwycili fotelik w którym utknął tyłek Odleżyny i pociągneli. Andy uwolniony od krzesła walnął z impetem w ścianę. Pierdut ! O głowę Odleżyny uderzył bumerang. Oj ! Kwiknął zabawnie Andy. Tracąc czucie w paluszkach przeżył powrót do przeszłości. Widział jak wręcza wypowiedzenie Bożenie Bredzic. Nagle Bredzic uniosła go na rękach niczym niemowlę. Ale-e-e-e ty jesteś silna- wyjąkał Andy i się ocknął. Na rękach trzymał go Sałatka. Wśród dymów majaczyła postać Kanałowskiej, przysłonięta stertą faktur. Tyle, ku..., kasy !- wrzasnął Andy. I co ? Spojrzał na swój fotos wykorzystywany na plakatach i billboardach, na szmatach pstrzących latarnie i gigantycznych siatkach, gdzie fizjonomia Odleżyny przypominała rozmiarami twarze Wodzów Rewolucji, przysłaniające rudery podczas pochodów. Andy przypomniał sobie, że kilka tygodni temu nie poznał siebie na tych fotach, mistrzowsko obrobionych przez słynnego i drogiego artychę, niejakiego Kolesia. Co ty mi ku... dajesz !- warknął wtedy. To nie ku..., stop wmordel- wymamrotał skołowany. Ależ to Pan- wyszeptał Koleś, uśmiechając się dyskretnie i wręczając Odleżynie fakturę, która przypominała tą za zakup limuzyny Hopel. Zamyślony Odleżyna wyrżnął o gigantyczną tablicę, na której w obleśnych kolorach pysznił się baraczek, do którego rozmiarów zredukowano sztandarową inwestycję, czyli Wodolejski Bayerfull. Architekt Mateusz Kosztowny za pomocą programu dla zdolnych przedszkolaków wpasował przed wirtualny barak równie wirtualne Hople i inne limuzyny. Była też laska w bikini z monstrualnym, niczym hałda niedopałków, biustem. To też, ku..., na nic !- wrzasnął Odleżyna, kopiąc w tablicę. Zapragnął usiąść. Rozejrzał się bezradnie. Oderwany siłą od tyłka Odleżyny fotel zniknął !!! Spanikowany Bobo wraz z Kristą Kanałowską biegali po gabinecie niczym mrówki, którym ktoś poprzypalał czułki za pomocą lupy. Stołka nie było. Odleżyna przypomniał sobie spadający bumerang. Wszystko powraca, ku..., wszystko powraca- mamrotał.
Wszelkie podobieństwo osób i sytuacji do rzeczywistych jest absolutnie przypadkowe.
To już, niestety ostatni odcinek.