Co słychac w mzopo - fakty i mity

28.11.10, 20:03
Jak pewnie wszystkim wiadomo prezydent wprowadził program naprawczy, w którym między innymi nakazał przyjrzeć się jednostkom miejskim. Wydał (prezydent) dekret NR SP.PM.0151-1994/10 z dnia 3 września 2010 r. w sprawie powołania Zespołu ds. restrukturyzacji Miejskiego Zakładu Obsługi Placówek Oświatowych w Rudzie Śląskiej.

Do zakresu zadań powołanego Dekretem Zespołu należało:
1) wskazanie najbardziej korzystnego dla Miasta Ruda Śląska sposobu restrukturyzacji Miejskiego Zakładu Obsługi Placówek Oświatowych w Rudzie Śląskiej, zwanego dalej MZOPO,
2) przygotowanie harmonogramu działań związanych z całkowitym usamodzielnieniem obsługi kadrowej i płacowej szkół i przedszkoli na terenie Miasta,
3) przygotowanie zasad współpracy pomiędzy jednostkami organizacyjnymi Urzędu Miasta, a obsługą szkół i przedszkoli na terenie Miasta,
4) propozycja rozdziału sprzętu oraz pozostałego wyposażenia niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania stanowisk pracy w szkołach i przedszkolach,
5) 1. przygotowanie propozycji przejścia na zasadzie art. 23 Kodeksu pracy pracowników zatrudnionych w działach kadr, płac, planowania, księgowości MZOPO do poszczególnych szkół i przedszkoli.
2. Wykonując zadania określone w ust. 1 Zespół winien kierować się pełną ochroną interesu Miasta
Ruda Śląska oraz interesów pracowników MZOPO.

Można zgodzić się z punktem 1 ze względu na fakt, że mzopo nie jest świętą krową i oszczędzać też musi a i polityka kadrowa prezydenta wobec tego zakładu też pozostawia wiele do zyczenia - znalazł sobie żłobek dla chwilowo niepotrzebnych radnych i zrzuty z urzędu, o tyle punkt 2,3 i 4 wskazuje na tylko i wyłącznie polityczne umotywowanie decyzji w efekcie której nastąpi rozwiązanie mzopo. Uzasadniając powyższe powiem, że w okresie największej od 3 kadencji recesji i zapaści finansowej miasta dąży się do usamodzielnienia ponad 50 placówek na co potrezbne są ogromne pieniądze (na początek: zakup komputerów i wyposażenia, oprogramowania płacowo-księgowego, wyposazenia stanowiska pracy dla samodzielnych księgowych). Przyjmując nawet za dobrą monetę punkt 4 - rozdział wyposażenia (rozumiem, że chodzi tu o komputery i tym podobne) to wystarcza to zaledwie dla części placówek a reszta? Wymagane też będzie zwiększenie zatrudnienia w placówkach, gdyz te kilka księgowych nie bedzie w stanie obskoczyc 3-5 placówek w ramach 1 etatu chyba, że każda dostanie służbowego laptopa i samochód! A co z płacami? Kto je będzie naliczał? księgowe? Może właśnie tworzony wydział oświaty z panią Kwiecińską na czele. Niech nikogo nie zmyli fakt że likwidacja mzopo spowoduje oszczędności. wręcz przeciwnie - koszty będą znacznie wieksze, zostaną tylko rozłożone i ukryte po placówkach. Dlaczego prezydent i Kwiecińska i jej poprzednicy nie dokonywali usamodzielniania placówek wcześniej? Teraz gdy społeczeństwu trzeba pokazać, że jest się gospodarnym zarzyna się świnię, rozdziela mięcho, robi kiełbachę wyborczą i wciska się społeczeństwu. Śęk w tym ze ta kiełbasa to nawet nie krupniok a wypchane trocinami sztuczne trzewia z których tylko brzuch nas rozboli zaraz po wyborach. Zezo ekonomii a tylko służalcza polityka.
Przyjżyjmy się też punktowi nr 5: "1. przygotowanie propozycji przejścia na zasadzie art. 23 Kodeksu pracy pracowników zatrudnionych w działach kadr, płac, planowania, księgowości MZOPO do poszczególnych szkół i przedszkoli." Czy uda się w krótkim czasie przysposobić dział kadr, płac i placowania do pracy w księgowości na placówkach? A moze UM wchłonie kolejne 15-20 osób, by po wyborach wypowiedzieć im umowe o pracę. A co z pozostałymi pracownikami? Dział organizacyjny, audytu, informatycy, kierowcy, sprzątaczki, kasa? Pani Kwiecińska myśli ich zabrać do tworzonego na kolanie Wydziału oświaty w UM? W końcu zgodnie z punktem 5.2: "Wykonując zadania określone w ust. 1 Zespół winien kierować się pełną ochroną interesu Miasta Ruda Śląska oraz interesów pracowników MZOPO." chyba nie wywali się ich na bruk. Zastanówcie się więc sami, skoro nikt nie zostaje fizycznie zwolniony, a jedynie parceluje się pracowników po całym mieście, dodatkowo generując wielkie koszty wdrażania nowych stanowisk pracy oraz koszty tworzenia nowego wydziału w UM, to gdzie tu oszczędności? Otóż nie ma to nic wspólnego z ekonomią. Zatrudnienie zwiększy sie o 30 osób - czysta ekonomia, można by powiedzieć - Ekonomia Kwiecińskiej. To jest pernamentne działanie dyrektor mzopo do stworzenia wydziału oświaty w którym do końca swoich dni przy boku prezydenta będzie mogła udawać, że pracuje (bo jezdzenie po fetach i imprezach to przeciez nie praca) bez jakiejkolwiek odpowiedzialności finansowej i decyzyjnej. Ale by tego dokonać najpierw musi wykończyć mzopo, gniazdo z którego się wykluła a które sama kala. Ta pani zrobi wszystko dla swojego prezydenta ale ciekawe jak podłoży sie pod Dziedzicową!
    • sabbr Re: Co słychac w mzopo - fakty i mity 28.11.10, 21:01
      Reformy przez parcelowanie - tj. podział na mniejsze jednostki - to nie nowość. Tzw. "powierzchnie" na kopalniach to prawie same spółki. To samo w hutach, nieistniejących stoczniach, na kolei... Jakkolwiek w niektórych przypadkach jest to uzasadnione, to jedynym pewnym tego skutkiem jest mnożenie stanowisk. Które ktoś oczywiście musi obsadzić, jak powiedział przedmówca.
      Innym tego skutkiem jest rozwodnienie odpowiedzialności. O ile teraz - pod względem księgowym - kontroluje się jedną placówkę, po wdrożeniu zmian kontrolować się będzie 80 - tyle placówek podlega pod MZOPO - wg BIP - to jest dużo więcej niż podane przez przedmówcę ponad 50. Przy takim "rozwodnieniu" nie sposób sprawdzić księgowo wszystkich szkół - a to będzie "kusić" dyrektorów i księgowych tych jednostek do nadużyć. Na 80 placówek kilku-kilkunastu ulegnie takiej pokusie - nie łudźmy się.
Pełna wersja