jankolodziej
09.04.12, 18:58
Jak żyje się w Rudzie Śląskiej? Czy władze robią wszystko, by zatrzymać odpływ mieszkańców, albo przynajmniej ułatwienie im życia? Jakie są efekty ich działań?
Rolę centrum przypisano do NB. Teraz przy głównej ulicy mamy same banki, przed UM marmurowy „rynek”. Nie sposób przejść tamtędy, nie będąc nagabywanym o papierosa lub partycypację w zakupie butelki taniego wina. Wieczorami tu i tam przemykają grupy osobników z rowerami, na których taszczą worki z węglem z KWK Pokój. Rzeczywiście mówiono nam: rynek będzie tętnił życiem. Ale najwyraźniej zapomniano, że nasza Rada Miasta już dawno uchwaliła obowiązek zamykania knajpek itp. o godzinie 22. Bo lokatorzy przyrynkowych kamienic chcą spać. Przy budowie rynku zapowiadano zwiększenie ilości miejsc parkingowych. Niestety – wymienieni wcześniej lokatorzy są na tyle mało zamożni, że na garaże ich nie stać – parkują zatem swe czterokołowce przy rynku. W takim np. Szczecinie miasto wyprowadziło wszystkich z tamtejszej starówki, mieszkania wyremontowało znacznie podnosząc ich standard i sprzedało za grube pieniądze. Zabawy trwają do rana, nikt się nie skarży …
Nasze „starówki” – jak choćby Kochłowice, Wirek, Czarny Las i Nowa Wieś na opiekę nie zasługują. Trawią je dziwne pożary, podkopują kopalnie. Mamy wybitnego profesjonalistę za konserwatora zabytków, ale historyczne obiekty okleja się styropianem, albo wyburza. Narodzinom miasta towarzyszyła obietnica zachowania równych praw dzielnic. Obecna Prezydent również obiecywała szeroko rozumiany dialog, zrównoważony rozwój, dialog, mądrą współpracę z górnictwem i jeszcze raz dialog. I co? Ano nic. Oczywiście czasem się gdzieś wypowiada – najczęściej o braku środków w miejskiej kasie, czasem też o zapłaceniu faktury. Ma to być usprawiedliwieniem dla wyłączania oświetlenia ulicznego, rezygnacji z odśnieżania dróg, dla braku potrzebnych – ale prawdziwych inwestycji. Obiecywała pilnować interesu mieszkańców, i wziąć pod lupę budowę OTI. Albo lupa była zbyt słabą, albo dojrzała przez nią jednak jakieś korzyści. Ni stąd ni zowąd zechciała uwłaszczyć kadłubową Spółkę, której zadaniem było przygotowanie terenu pod budowę basenów, aportem w postaci hali sportowej! Radni – o dziwo – wniosek odrzucili. Nie trzeba było długo czekać, i Radzie zaproponowano podjęcie Uchwały, nadającej Prezydent władzę udzielnego księcia. Krótko mówiąc – na jej mocy odtąd chciałaby wnosić aporty z naszego, wspólnego majątku komu tylko zechce. Dawno temu ktoś taką władzę miał, ale mądrze z niej korzystał. To właściciele części tych ziem – czyli np. Donnersmarckowie. Ale nasze władze od zdolności Donnersmarcków dzieli odległość proporcjonalna do tej, jaka jest pomiędzy Ziemią a gwiazdą Proxima Centauri. Skoro pamiątkę, jaką jest halembski „pałacyk” nasz UM nazywa „myśliwskim”, czegóż więcej chcieć …
Obecnie nasze miasto zdaje się być wielkim beneficjentem MOPS-u. Ba, przyszłościowym nawet! Bo tworzenie prawa zmierza ku temu, by różnice w zamożności obywateli pogłębiały się, by tworzenie uczciwych miejsc pracy nie było możliwe, a zdanie mieszkańców było niepotrzebnym. Bo odległość czasowa od i do wyborów jest teraz „bezpieczna”.