ksiaze_brzr
23.04.06, 22:02
Pierwszy raz byłem w takiej sytuacji. Wczoraj "mlodzież" (bo nie zaklne)z
halemby dorawali jednego z naszy "młodszych braci" ( czlonkowie stow. w wieku
13-16 lat)i stwierdzili ze nie lubią bractwa i mamy jutro sie stawić na
halembie to pokaza nam jak się walczy. No cóż dziś po treningu w bractwie
uczuliłem chłopaków ze mają mi dać znac jak dotrą spokojnie do domu. Kiedy
wracalem do domu dostaje telefon, ledwo co wysiedli a autobusu to zaraz 2
dresików zaczęlo ich gonić. Długo sie nie zastanawiałem zawróciłem w stronę
halemby i za telefon na posterunek. Cała historia potoczyła sie tak ze goniła
mnie 20 osobowa grupa podrostków prawie przez 2 godziny po halembie. Ja w tym
czasie probowałem bezpieczie odwieźć 2 członków bractwa do domu.
Macie pomysł co z tym zrobic? matwie sie jak oni jutro pojdą do szkoly.
Poratujcie mnie jakimiś pomysłami. A może stanąć i spuścić im manto. No coż :)
z tego co mi chłopcu mówili to jest takich 2 najgorszych. podam ich ksywy.
Może ktoś mi o nich coś powie: Nakata , Bytnar.
uważajcie na siebie!