Dodaj do ulubionych

Wystawa "Banknoty zastępcze Śląska 1914-1924"

30.09.03, 21:56
Wyruszyły z Halemby rzeki Odry szlakiem
W swą pielgrzymkę po Śląsku którego są znakiem
Są dziś śladem historii wartym przypomnienia
I zadumy nad czasem co tak wiele zmienia.
Obserwuj wątek
      • broneknotgeld Re: Wystawa 'Banknoty zastępcze Śląska 1914-1924' 30.09.03, 23:09
        Most

        Na rzece Odrze są różne mosty
        Głównie z betonu i stali
        Ten most jest inny lecz jakże prosty
        Z papieru go zbudowali

        Solidnie spaja brzegi odrzane
        Łącząc dwa państwa zarazem
        Mamy ty nasze miasta kochane
        Wystawa jest ich obrazem

        I choć tak wiele już lat mineło
        Wielu odeszło już ludzi
        Spójrzmy łaskawie na przodków dzieło
        Które sentyment w nas budzi.
    • broneknotgeld Re: Notgeldy Nowej Wsi 16.10.03, 16:07
      Banknoty zastępcze gminy Nowa Wieś.

      Osada Nowa Wieś leżąca nad Kochłówką (zwaną też Potokiem Bielszowickim)
      wzmiankowana jest w źródłach historycznych już od początku XVII wieku.
      Intensywny rozwój miejscowości nastąpił z początkiem XIX wieku, co związane
      było z uruchomieniem tu przez hrabiego Łazarza Henckla von Donnersmarcka huty
      żelaza „Antonia”, nazwanej tak na cześć jego żony. W 1828 z gminy Nowa Wieś
      wydzielono jednak odrębną jednostkę Wirek, która w późniejszym czasie zmieniła
      swoją nazwę na Antonienhütte. W okresie I wojny światowej i
      bezpośrednio po niej Nowa Wieś była samodzielną gminą wchodzącą
      w skład powiatu katowickiego, a Wirek miał wtedy status obszaru dworskiego.
      Na terenie gminy zwanej wtedy Neudorf O.S. pierwszy banknot zastępczy pojawił
      się zaraz po wybuchu wojny, latem 1914 roku. Emitentem był miejscowy oddział
      Związku Kobiet Niemieckich, a nominał waloru wynosił 50 fenigów. Trudno
      powiedzieć coś więcej o samej emisji, zasadach obiegu tego pieniądza, czy
      warunkach jego wykupu, zwłaszcza że nie określono też żadnej daty. Same
      notgeldy należą dziś do walorów bardzo rzadkich i trudno je pozyskać na naszym
      rynku kolekcjonerskim.
      Do emisji samorządowych banknotów zastępczych doszło dopiero w 1917 roku, gdy
      zaczął znikać z obiegu drobny pieniądz monetarny. W dniu 1.IV.1917 r gmina
      wprowadziła do obiegu serię notgeldów obejmującą trzy nominały; 10, 25 fenigów
      i ½ marki, określając ich datę ważności do 30.IX.1917 r. Wykonane zostały na
      kolorowych kartonikach w firmie gliwickiej. Na ich awersach określono nominały,
      emitenta, terminy obiegu i umieszczono też tu podpis naczelnika gminy. Na
      rewersach również przedstawiono nominał bonu, jego numerację oraz umieszczano
      tu pieczęć gminną z napisem „Gemeinde Neudorf- Kreis Kattowitz”. Nakłady tego
      pieniądza były stosunkowo duże, bo prawdopodobnie rzędu kilku tysięcy. Na tym
      działalność emisyjna władz samorządowych Nowej Wsi definitywnie się zakończyła.
      Z uwagi na bliskość Wirku i liczne wzajemne powiązania mieszkańcy gminy mogli
      zapewne posługiwać się też notgeldami tej miejscowości. Po oficjalnym
      podzieleniu Górnego Śląska między Polskę i Niemcy zarówno Nowa Wieś, jak i
      Wirek (gdzie zresztą wyniki Plebiscytu nie wypadły korzystnie dla Polski)
      znalazły się w granicach naszego państwa. Już w 1924 roku do Nowej Wsi
      przyłączono Wirek i szybko przystąpiono do budowy ratusza, który w 1930 r
      został oddany do użytku. Budynek ten jest obecnie siedzibą Sądu Rejonowego.
      W 1947 przemianowano nazwę gminy na Wirek, który dwa lata później uzyskał prawa
      miejskie, lecz po kolejnych dwóch latach został przyłączony do Nowego Bytomia.
      Gdy w 1959 Nowy Bytom połączono z Rudą tworząc miasto Ruda Śląska, Wirek stał
      się jedną z jej dzielnic. Zwyczajowa już teraz nazwa Nowa Wieś ciągle
      funkcjonuje w świadomości mieszkańców dzielnicy, jak też całego miasta.
    • broneknotgeld Re:Notgeldy Wirka 16.10.03, 17:05
      Wireckie notgeldy.

      Związek Spożywców „Antonienhutte” mający swoją siedzibę w Wirku, powstał z
      końcem XIX wieku. Status spółki akcyjnej, w której najpoważniejszymi
      akcjonariuszami byli Donnersmarckowie, miał niewątpliwie duży wpływ na to, iż
      przedsiębiorstwo rozwijało się pomyślnie. Stosunkowo szybko utworzona została
      sieć sklepów, piekarń i magazynów we wszystkich gminach górnośląskich powiatów
      oraz miastach gdzie zaangażowany był kapitał Donnersmarcków.
      W momencie wybuchu I wojny światowej szybki zanik pieniądza kruszcowego w
      obiegu najdotkliwiej był odczuwany właśnie w handlu detalicznym, tym bardziej
      że ludność, a zwłaszcza mieszkańcy strefy przygranicznej, gromadziła zapasy
      żywności na „czarną godzinę”. Aby więc ułatwić codzienne zakupy swoim klientom
      Związek Spożywców „Antonienhutte” już w sierpniu 1914 roku zdecydował się
      wystawić własne, zastępcze środki pieniężne. Przykład do takich nie w pełni
      legalnych, ale z konieczności tolerowanych praktyk dały władze samorządowe i
      potentaci przemysłowi.
      Pierwsza, krótkoterminowa emisja Związku Spożywców objęła tylko nominał 1
      marki. Walory te wykonano prowizorycznie na zwykłej maszynie do pisania,
      opatrując zapewne te kartki pieczęcią firmy i podpisami osób odpowiedzialnych
      za emisję. Dziś są to unikaty praktycznie nie spotykane na rynku
      kolekcjonerskim, więc niewiele więcej można na ten temat napisać.
      Ten skromny początek okazał się być niewystarczającym dla potrzeb firmy oraz
      jej klientów i prawdopodobnie już we wrześniu doszło do kolejnej emisji.
      Tym razem przygotowano się do tego starannie. Notgeldy te wykonano techniką
      drukarską na białym kartonie (możliwe że wykonano je w działającej wtedy w
      Wirku drukarni). Jednostronny nadruk obejmował nominał waloru (1 lub 2 marki)
      oraz szerszy tekst informacyjny, skierowany do użytkownika który przyjmował je
      przecież na zasadzie dobrowolności. Pewnym zabezpieczeniem tej emisji była
      zastosowana numeracja walorów, niebieska pieczęć firmowa i dwa odręczne
      podpisy. Określono też ich datę ważności do 31.XII.1914 roku.
      Po tym okresie miał nastąpić wykup notgeldów za państwowe środki płatnicze,
      jednak ciągle odczuwany niedostatek oficjalnego pieniądza o tych nominałach
      skłonił firmę do przeprowadzenia kolejnej, nieomal identycznej emisji. Tym
      razem jednak na kartonikach o nominałach 1 i 2 marek widniała data ważności
      15.III.1915. Stare walory zostały więc w pewnej mierze wymienione na nowe, a te
      z kolei w marcu 1915 roku były sukcesywnie wycofywane ze sklepów, a reszta
      zapewne wykupiona na określonych wcześniej warunkach.
      Po nieomal rocznej przerwie, gdy państwo jakoś unormowało obieg pieniądza,
      sytuacja znowu się powtórzyła, bo przecież Niemcy nie były przygotowane do
      prowadzenia wieloletniej wyniszczającej wojny. W 1916 roku ponownie masowo
      pojawia się na lokalnym rynku pieniądz zastępczy.
      Wtedy właśnie doszło do ostatniej edycji notgeldów „Antonienhutte”. Tym razem
      był to nominał 50 fenigów, w bardzo ciekawej, podobnej do znaczka formie. Nie
      sprecyzowano na nim daty emisji, a jedynie datę ważności 30.VI.1916 r.
      Zbieżność z formą znaczka nie dotyczy tylko ząbkowania. Odwrotna strona miała
      klej, dzięki czemu można było je lepić na odpowiednich kartonikach, poprawiając
      tym samym ich trwałość, bo drukowano je w kolorze zielonym na białym papierze,
      który łatwo się niszczył.
      Na tym działalność „emisyjna” tej firmy w zakresie banknotów zastępczych
      definitywnie się zakończyła.


    • broneknotgeld Re: Kochlowice 16.10.03, 17:07
      Parafialne pieniądze zastępcze.

      Gdy w przeddzień wybuchu I wojny światowej Niemcy zawiesiły wymienialność marki
      na złoto, szybko zaczęły znikać z obiegu monety złote, a potem nawet srebrne.
      Złoty kruszec starało się ściągnąć z obiegu przede wszystkim państwo, ale i
      ludność pochowała po części kruszcowe monety (głównie srebrne) na „czarną
      godzinę”. W pierwszym miesiącu wojny, w sierpniu 1914 roku, praktycznie
      poznikały z obiegu monety o nominałach od ½ do 20 marek, co bardzo utrudniało
      realizację codziennych zakupów ludności. Ratunkiem okazały się nieoficjalne,
      choć z konieczności tolerowane przez władze, emisje pieniądza zastępczego w
      postaci prowizorycznie wykonanych bonów, wydawanych przez władze samorządowe i
      większe zakłady przemysłowe.
      Walory te cechował niewielki obszarowo obieg (gmina, miasto) i krótki czas
      ważności, po którym emitenci zobowiązani byli wykupić je za państwowe środki
      pieniężne.
      Długotrwała i wyniszczająca wojna, militarna klęska Niemiec, wrzenie
      rewolucyjne, straty terytorialne i powojenne trudności gospodarcze doprowadziły
      do tego, że pieniądz zastępczy w Niemczech był przydatny w czasie całej dekady
      1914 – 1924 i kres tego typu emisjom położyła dopiero przeprowadzona po okresie
      hiperinflacji reforma marki niemieckiej z 1924 r. W całej dekadzie pojawiło się
      pojawiło się około 100 000 różnorodnych zastępczych walorów pieniężnych, z
      czego na samym tylko Śląsku około 4000.
      Ewenementem w skali tego regionu, a właściwie nawet całego terenu Niemiec który
      po 1945 roku przyłączono do Polski, jest kochłowicka emisja parafii
      rzymskokatolickiej, gdyż inne tego typu banknoty zastępcze (zwane notgeldami)
      na tym obszarze wydawały głównie instytucje kościoła protestanckiego. Jest to
      więc jedyny przypadek pieniądza parafialnego.
      Inicjatorem tej emisji notgeldów był ówczesny kochłowicki proboszcz – ks.
      Ludwik Tunkel. Kapłan ten objął tę parafię w 1893 roku i szybko dał się poznać
      jako dobry gospodarz, któremu bardzo zależało na jej rozwoju, jak też na
      rozwoju samej gminy. Do dzisiaj mówi się o nim, że „zastał Kochłowice
      drewniane, a zostawił murowane”. Wiele zawdzięczają mu też sąsiednie tereny,
      czyli dzisiejsze dzielnice: Halemba, Wirek i Bykowina.
      Proboszcz ten, właśnie w sierpniu 1914 roku wydał parafialne bony o nominałach
      1 i 2 marek, chcąc tym sposobem ułatwić swoim parafianom realizację drobnych
      transakcji (zakupów). Wykonano je na białych kartonikach, z czarnym nadrukiem
      określającym nominał i teren obiegu. Jako pewnego rodzaju zabezpieczenie emisji
      stosowano pieczęć parafialną i dwa odręczne podpisy, z których jeden jest
      autografem samego księdza L. Tunkla. Trudno dziś precyzyjnie określić czas
      obiegu i zasady wykupu, bo dostępne źródła nic na ten temat nie mówią. Edycja
      była jednak niewielka, gdyż walory te na dzisiejszym rynku kolekcjonerskim
      pojawiają się bardzo rzadko.
      Kochłowicki proboszcz po plebiscycie i III powstaniu śląskim musiał opuścić
      swoją ukochaną parafię. Był kapłanem o opcji proniemieckiej, głęboko uwikłanym
      w powojenne spory narodowościowe dotyczące podziału Górnego Śląska. Będąc
      postacią wybitną, nie mógł tego uniknąć, bo przecież został oficjalnie
      wysunięty przez wrocławskiego biskupa A. Bertrama i dyplomację watykańską do
      stanowiska niezależnego administratora stolicy apostolskiej na teren
      plebiscytowy. Konkurował w tym z kandydatem strony polskiej, księdzem Teodorem
      Kubiną. Żadna z opcji narodowych jednak tej rywalizacji nie wygrała, bo
      ostatecznie zdecydowano się na nuncjusza apostolskiego Achillesa Rattiego.
      Dzisiaj na to wszystko możemy już patrzeć z odpowiednim dystansem i doceniając
      zasługi ks. L. Tunkla, cieszyć się z tego, że patronuje teraz jednej z
      kochłowickich ulic. Na pamiątki po nim, jak w przypadku tych notgeldów,
      spoglądajmy zaś zawsze z dużym pietyzmem, doceniając zawartą w nich historię
      minionych lat.
      • broneknotgeld Re: Kochlowice 18.10.03, 18:52
        Gminne banknoty zastępcze Kochłowic.

        Gdy w momencie wybuchu i początkach I wojny światowej, w sierpniu 1914 roku,
        zabrakło na rynku niemieckim pieniądza monetarnego o określonych nominałach, od
        razu pojawiło się wielu lokalnych wystawców banknotów zastępczych zwanych
        notgeldami, co pozwoliło zaradzić zaistniałym trudnościom.

        W Kochłowicach pojawiły się wtedy bony o nominałach 1 i 2 marek, emitowanych z
        inicjatywy ks. L. Tunkla przez tutejszą parafię, co nieco unormowało lokalny
        obieg pieniądza.

        Niemiecki rynek pieniężny ustabilizował się już w 1915 roku i wydawało się, że
        lokalne emisje zastępcze już nie będą miały miejsca. Państwo to jednak nie było
        przygotowane do prowadzenia długotrwałych, wyniszczających działań wojennych. Z
        powodu zaistniałych trudności gospodarczych jednak już w kolejnym roku powoli
        wprowadzano do obiegu kolejne pieniądze zastępcze, które tym razem zaradzić
        miały zanikowi w obiegu monety zdawkowej, bitej wcześniej w mennicach
        państwowych z brązu i niklu.

        Tak też w końcu stało się i w Kochłowicach, gdzie dokładnie 01.01.1917 r władze
        gminy wprowadziły do obiegu serię bonów o nominałach 10, 25 i 50 fenigów.
        Walory te ważne były do 01.07.1917 r. Zapewne po tym okresie miały zostać
        wykupione od mieszkańców za pomocą oficjalnych środków płatniczych, jednak
        walory te okazały się być bardzo potrzebne do realizacji najdrobniejszych,
        codziennych transakcji. Dokładnie więc 01.06.1917 r doszło do drugiej edycji
        obejmującej jednak tym razem tylko nominały 10 i 50 fenigów, określając ich
        ważność do 31.12.1917 r. Nakłady pieniędzy tej drugiej serii były znacznie
        wyższe, co pozwoliło nie tylko wymienić stare notgeldy na nowe, ale też w pełni
        nasycić gminny rynek pieniężny niskonominałowymi walorami tego typu.

        Po utracie terminu ważności kasa gminna wykupywała te bony na wcześniej
        ustalonych warunkach, choć sporo ich pozostało jeszcze w rękach ludności, lub
        trafiło do pojawiających się już wtedy zbieraczy tych walorów.

        Dzisiaj na rynku kolekcjonerskim widuje się głównie pieniądze tej drugiej
        serii, produkowanej przez firmę gliwicką. Nominał 10 fenigów wydrukowany został
        na szaro-brązowym papierze, a 50 fenigów na papierze niebieskim. Na awersach
        określono nominał i emitenta oraz datę edycji i ważności. Dodatkowo opatrzono
        je faksymile podpisu osoby nadzorującej oraz suchą, tłoczoną pieczęciom gminną.
        Rewersy zawierają zaś tylko napisy stwierdzające, że bez pieczęci walory te są
        nieważne, bo liczono się już wtedy z możliwością pojawienia się fałszerstw.

        Pozostała więc nam dzisiaj ciekawa pamiątka z jakże trudnych lat wojennych, w
        których mieszkańcy Kochłowic jakoś przecież musieli sobie radzić.
    • broneknotgeld Re: Wystawa 'Banknoty zastępcze Śląska 1914-1924' 16.10.03, 17:14
      Nasza historia.

      Ujrzałyśmy światło dzienne w sierpniu 1914 roku, na terenie całych ówczesnych
      Niemiec, a w tym również w pruskiej prowincji Śląsk podzielonej wtedy na trzy
      rejencje: opolską, wrocławską i legnicką.
      Tragiczny to był okres, bo akurat wybuchła I wojna światowa i mocarstwa
      europejskie zwarły się z sobą w stalowym uścisku, brocząc obficie krwią swych
      obywateli. Poza liniami frontu toczyło się jednak życie, na którym fatum wojny
      odcisnęło też wyraźnie swoje piętno. Już w sierpniu 1914 roku w całych
      Niemczech szybko poznikały z obiegu monety srebrne i złote o nominałach od ½ do
      20 marek. Złoto starało się ściągnąć z rynku państwo, tworząc rezerwy z
      przeznaczeniem na zakup materiałów strategicznych. Wszelki pieniądz kruszcowy
      pochowała też stopniowo ludność na „czarną godzinę”, a tymczasem trzeba
      przecież było dokonywać codziennych zakupów, do realizacji których pieniądz o
      określonych nominałach był niezbędny.
      W takim to niespokojnym czasie my, banknoty zastępcze zwane notgeldami,
      wprowadzone zostałyśmy do obiegu na rynku wewnętrznym, by jakoś prowizorycznie
      zaradzić zaistniałym trudnościom. Naszymi wystawcami były najczęściej władze
      samorządowe, ale również większe zakłady pracy i spółdzielnie. Nie było to w
      pełni legalne, jednak z konieczności tolerowane przez państwo. Miałyśmy pełnić
      swoje funkcje płatnicze tylko na określonym, niewielkim terenie (gmina, miasto,
      powiat) i w stosunkowo krótkim czasie, po którym emitent zobowiązany był nas
      wykupić. Choć przyjmowane byłyśmy przez ludność na zasadzie dobrowolności
      (prawdę powiedziawszy dość niechętnie), to jednak w sytuacji gdy nie było
      pieniądza kruszcowego o najpotrzebniejszych nominałach, starałyśmy się jak
      najlepiej spełniać nasze zadania. Ułatwiałyśmy w ten sposób życie cywilnej
      ludności w pierwszych miesiącach wojny.
      Gdy z końcem 1914 roku wprowadzono do obiegu duże ilości niskonominałowego,
      oficjalnego pieniądza papierowego praktycznie znikłyśmy z portfeli mieszkańców
      Niemiec, podobno bez prawa powrotu. Stało się jednak inaczej, bo wojna ciągle
      trwała i wyniszczała narody. W 1916 roku okazało się, że Niemcy nie były
      przygotowane do długotrwałych walk na frontach. Gospodarka państwa
      ukierunkowana na zbrojenia zaczęła wyraźnie niedomagać w sferze cywilnej i w
      efekcie znowu okazałyśmy się niezbędne.
      Tym razem władze terenowe i szereg przedsiębiorstw wprowadziły do obiegu wiele
      bardzo różnorodnego pieniądza zastępczego w postaci notgeldów monetarnych i
      papierowych. Nie konkurowałyśmy jednak już wtedy z banknotami państwowymi,
      stałyśmy się drobnym pieniądzem zdawkowym, nominowanym w fenigach, bo tych
      zaczęło na rynku lokalnym bardzo brakować. Takie drobne monety bito wcześniej w
      brązie i niklu, teraz już deficytowych materiałach strategicznych.
      Ta rola przypadła więc nam aż do samego końca wojny. Kres frontowych zmagań nie
      oznaczał jednak końca naszej misji. Wręcz przeciwnie, stałyśmy się jeszcze
      bardziej potrzebne. Koniec wojny to przecież w Niemczech początek rewolucji i
      pogłębienie się trudności gospodarczych w związku ze stratami wojennymi,
      kryzysem wewnętrznym, ubytkami terytorialnymi i koniecznością wypłacenia
      ogromnych reparacji wojennych.
      W tej sytuacji Bank Rzeszy wręcz zachęcał do emisji lokalnego pieniądza, co też
      stało się faktem. Po raz kolejny uzupełniałyśmy więc wydatnie lokalny rynek
      finansowy, teraz już bez ograniczeń nominałowych (od fenigów po marki), bo
      przecież wojna i niepewna sytuacja doprowadziły do wyraźnego skoku inflacyjnego
      marki niemieckiej. Wydawało się jednak, że stopniowo wszystko się unormuje,
      czego widocznym objawem był fakt, iż już w 1920 roku nasza rola autentycznego
      lokalnego pieniądza traciła na znaczeniu
      W międzyczasie zyskałyśmy jednak szeroką popularność jako walory
      kolekcjonerskie. Szybko rosło grono zbieraczy w całym państwie, co emitenci
      również starali się wykorzystać. Władze samorządowe w latach 1920-1922 całymi
      seriami wydawały pięknie opracowane graficznie notgeldy z widokami okolicy,
      zabytkami, motywami historycznymi i innymi. Prezentowano nas zbieraczom z jak
      najlepszej strony, aby wzbudzić w nich chęć włączenia tych walorów do zbiorów,
      a zarazem wywołać pożądany efekt reklamowy. Najważniejsze było jednak to, że
      tym sposobem miasta i gminy pozyskiwały dodatkowe środki, dzięki którym mogły
      lepiej służyć lokalnej społeczności.
      My, pieniądze zastępcze, miałyśmy w tym znaczący udział i do dzisiaj jesteśmy
      dumne z tego, że nie zawiodłyśmy również w tych trudnych, powojennych czasach
      które w nieodległej przyszłości miały stać się jeszcze cięższe. Już w 1922 roku
      wyraźnie przyspieszyła inflacja marki niemieckiej, by w następnym roku przejść
      w fazę hiperinflacji. Szaleńcze tempo deprecjacji pieniądza dotkliwie dało się
      we znaki ludności żyjącej z pracy najemnej i drobnym przedsiębiorcom. Była to
      dla nich ekonomiczna ruina, bo przecież w listopadzie 1923 roku, gdy marka
      osiągnęła dno inflacji, jeden ówczesny dolar amerykanski wart był 4 200 000 000
      000 marek.
      W okresie hiperinflacji również notgeldy odegrały poważną rolę, bo starano się
      tymi emisjami nasycić rynek stale tracącym na wartości pieniądzem. Nominały
      tysięcy marek szybko zastąpiły miliony, te z kolei miliardy, a potem nawet
      biliony. Wszystko to działo się w fatalnym roku 1923, aż w końcu doszło do
      przeprowadzenia radykalnej reformy walutowej. W ostatnim momencie pojawiły się
      jeszcze „twarde” notgeldy nominowane w złotych fenigach i markach oraz
      niemieckie bony dolarowe. Kres naszemu istnieniu jako pieniądza zastępczego
      położył dopiero szczęśliwy finał reformy marki niemieckiej w 1924 roku.
      Przestałyśmy więc ostatecznie pełnić funkcje pieniądza obiegowego, zadowalając
      się już tylko rolą poszukiwanych przez liczne rzesze zbieraczy walorów
      kolekcjonerskich.
      Na Śląsku nasza historia toczyła się podobnie jak w całych Niemczech, choć
      warto podkreślić, że ta prowincja pruska zajęła zaszczytne III miejsce
      wśród „landów” niemieckich, plasując się po Bawarii i Nadrenii pod względem
      różnorodności naszych emisji. W każdej z trzech rejencji pojawiłyśmy się
      licznie, choć nasze emisje miały tam specyficzny charakter. W rejencji
      legnickiej najciekawiej prezentowały się edycje Zielonej Góry, jako że miasto
      to słynęło ze swych sadów i winnic oraz produkowanego tu wina. Poza tym trzeba
      tu też wspomnieć o notgeldach z terenu Dolnych Łużyc, gdyż ten region połączony
      był administracyjnie ze Śląskiem.
      W rejencji wrocławskiej bardzo wiele nas ukazało się w samej stolicy Śląska,
      ale i tutaj prym wiodło inne miasto. To Wałbrzych okazał się właściwie stolicą
      śląskich notgeldów. Skoncentrował się tu przemysł wydobywczy i inny, wiec siłą
      rzeczy zapotrzebowanie na tego typu pieniądz było duże, a i magistrat starał
      się maksymalnie korzystać z takiego źródła zasilenia samorządowej kasy.
      Najciekawiej jednak nasze losy potoczyły się na terenie rejencji opolskiej. Tu
      właśnie wystąpiła największa różnorodność emitentów, a wpływ na to miał
      rozwinięty okręg przemysłowy. Tak ogromne skupisko kopalń, hut i innych
      zakładów z liczną rzeszą pracowników nie mogło obejść się bez odpowiedniej
      ilości środków pieniężnych. Gdy więc dostęp do państwowej waluty był
      utrudniony, walory zastępcze okazały się wręcz niezbędne. Byłyśmy więc tutaj
      przez cały ten trudny czas. Po wojnie, z końcem 1919 roku mogłyśmy się już
      oficjalnie nazywać notgeldami górnośląskimi, bo przecież wtedy przekształcono
      dotychczasową rejencję w prowincję Górny Śląsk w ramach Prus. Czekały nas
      jednak dalsze zawirowania polityczne, w których brałyśmy aktywny udział. Przed
      nami był przecież Plebiscyt, który zadecydować miał o przynależności państwowej
      spornego obszaru górnośląskiego. To nasze strony (awersy i rewersy) służyły
      szeroko pojmowanej propagandzie plebiscytowej
    • broneknotgeld Re: Notgeldy Lipin 16.10.03, 17:17
      Pieniądz zastępczy Lipin.

      Lipiny z początkiem XX wieku miały status samodzielnej gminy wiejskiej,
      wchodzącej w skład ówczesnego powiatu bytomskiego. Oczywiście licząc już wtedy
      ponad 18 tysięcy mieszkańców mogły konkurować z niejednym miasteczkiem. Szybki
      wzrost liczby ludności Lipin związany był z intensywnie rozwijającym się tu w
      XIX wieku górnictwem oraz hutnictwem.
      W momencie wybuchu I wojny światowej w całych ówczesnych Niemczech odczuwany
      był dotkliwy brak pieniądza monetarnego o nominałach od 1/2 do 20 marek. Monety
      złote i srebrne praktycznie znikły z obiegu, a przecież były niezbędne przy
      codziennych zakupach. Aby jakoś zaradzić zaistniałym trudnościom władze
      samorządowe często wydawały własne bony pieniężne, które na danym terenie i w
      stosunkowo krótkim czasie zastępowały bilon kruszcowy. Lipiny, gdzie większość
      mieszkańców utrzymywała się z pracy w przemyśle, również poszły tym śladem.
      Zarząd gminy w sierpniu 1914 roku wprowadził do obiegu własny pieniądz
      zastępczy w postaci bonów o nominałach 1/2, 1, 2 i 5 marek. Wykonano je na
      białych kartonikach. Na jednej ze stron takiego waloru drukowano nominał i
      numerację, a na odwrocie umieszczano pieczęć gminną i dwa podpisy (zapewne
      naczelnika i skarbnika gminy). Umieszczona na pieczęci data 1879 nawiązuje do
      roku w którym miejscowość uzyskała samodzielność administracyjną, poprzez
      wyodrębnienie jej z gminy Chropaczów. Lipińskie bony już jesienią 1914 roku
      zostały wykupione, lub ściągnięte z obiegu. Dokonano potem ich unieważnienia
      poprzez przekreślenie ich awersów i rewersów po przekątnej.
      Do kolejnej emisji notgeldów doszło dopiero w 1917 roku, gdy społeczeństwo
      Niemiec bardzo dotkliwie już odczuwało skutki prowadzonej wojny. W tym czasie
      właśnie zjawisko emisji różnorodnych pieniędzy zastępczych ponownie rozkwitło
      na dobre. Zarząd Lipin wprowadził wtedy do obiegu bon o nominale 50 fenigów, co
      podobnie jak wcześniejsza edycja miało na celu ułatwienie mieszkańcom
      realizację drobnych zakupów.
      Zapewne w tym samym czasie pojawiły się tu też notgeldy prywatne. Wystawcami
      bonów o nominałach 25 i 50 fenigów były firmy handlowe (sklepy) Maxa Finke i
      Maxa Kowalskiego. Podobnie jak w przypadku pieniędzy gminnych, posłużono się tu
      kartonikami z nominałem i podpisem na jednej stronie oraz pieczęcią firmową na
      odwrocie.
      Choć zastępcze banknoty i bony były w naszym regionie czymś powszechnym w całej
      dekadzie 1914-1924, to jednak w samych Lipinach już później do takich edycji
      nie dochodziło.


    • broneknotgeld Re: Mikołów 16.10.03, 17:19
      Banknoty zastępcze Mikołowa 1914-1921.

      Z początkiem XX wieku Mikołów był gminą miejską wchodząca w skład powiatu
      pszczyńskiego. Miasto liczyło ponad 8000 mieszkańców. Rozwijał się tu przemysł,
      rzemiosło, handel i rolnictwo.
      W momencie wybuchu I wojny światowej, w sierpniu 1914 roku, podobnie jak w
      innych miastach na terenie Niemiec dotkliwie był tu odczuwany niedobór
      pieniądza kruszcowego w obiegu. Monety złote i srebrne ludność pochowała „na
      czarną godzinę”. Państwo zaś zawiesiło wymienialność marki na złoto i wszelkimi
      sposobami starało się ściągnąć ten kruszec z obiegu. Stworzyło to wiele
      problemów przy normalnych zakupach, a przecież wzrósł wtedy popyt na artykuły
      spożywcze.
      Aby jakoś zaradzić zaistniałym trudnościom władze samorządowe, różne
      instytucje, jak też prywatni przedsiębiorcy wydali własne, zastępcze środki
      pieniężne w postaci bonów, choć nie było to w pełni legalne. W Mikołowie emisje
      lokalnych środków pieniężnych zainicjowała miejscowa Kasa Oszczędnościowo-
      Pożyczkowa, która prawdopodobnie już w sierpniu 1914 roku wprowadziła do obiegu
      walory pieniężne o nominałach 50 fenigów i 1 marki. Wydrukowano je na
      ciemnoszarym kartonie określając nominał, miejscowość i rok emisji na stronie
      głównej. Odwrotna strona zawierała pieczęć identyfikującą właściwego emitenta,
      z dołączonym napisem określającym gwarancje ważności tych środków pieniężnych
      oraz z dwoma odręcznymi podpisami. Wielkość emisji nie była duża i większość z
      tych bonów została z całą pewnością jeszcze w 1914 roku wykupiona przez kasę za
      państwowe środki płatnicze, co musiało być zagwarantowane. Trudno sprecyzować
      szczegóły dotyczące tych bonów, tym bardziej, że są to dzisiaj walory bardzo
      rzadko spotykane na naszym rynku kolekcjonerskim, choć poszukiwane przez wielu
      zbieraczy.
      Następne pieniądze zastępcze pojawiły się w Mikołowie dopiero w 1917 roku, a
      ich wystawcą był już magistrat. Od tego zresztą momentu władze samorządowe
      wielokrotnie emitowały takie właśnie walory, ograniczając się jednak do
      najbardziej przydatnych, niskich nominałów 25 i 50 fenigów. Pierwsza edycja
      miejska nastąpiła 15.I.1917 roku, z określeniem daty ważności do 31.IV.1917 r.
      Kolejne już notgeldy o takich nominałach miały datę emisji 10.VI.1917 r. Tym
      razem nie określono już na nich daty ważności. Zapewne więc pomocą służyła tu
      prasa lokalna, gdzie określano termin i warunki wykupu. Trzecia już edycja
      magistratu Mikołowa nastąpiła 25.VII.1918 roku. Tym razem notgeldy zostały
      wykonane na miejscu. Te walory miały zresztą kilka odmian, nieistotnych dla ich
      użytkowników, ale ważnych dla zbieraczy, którzy już wtedy dość licznie się
      pojawili. I tym razem nie określono na bonach terminu ważności, posiłkując się
      zapewne zamieszczeniem w prasie odpowiedniego anonsu, w terminie w którym ta
      sprawa była już pilna.
      Niemiecki katalog notgeldów śląskich autorstwa H. Meyera wyszczególnia też
      emisję z datą 15.XII.1918 roku, jednak osobiście w trakcie mych
      kolekcjonerskich poszukiwań z takimi walorami się nie zetknąłem. Sam autor
      katalogu określa je zresztą jako unikatowe.
      Najczęściej dziś spotykanymi banknotami zastępczymi Mikołowa są walory emisji
      dwujęzycznej z 1921 roku. Wydano je dla upamiętnienia plebiscytu na Górnym
      Śląsku, który zresztą w tej miejscowości wypadł niekorzystnie dla strony
      polskiej, choć większość mieszkańców było Polakami. Taki wynik był właściwie
      dużym zaskoczeniem, ale zdecydowały tu głosy dość sporej liczby emigrantów.
      Same walory miały już znacznie ciekawszą szatę graficzną, z napisami w języku
      polskim i niemieckim. Na stronie polskojęzycznej znajduje się ilustracja
      starego kościoła św. Wojciecha (dziś Matki Boskiej Śnieżnej). Na stronie
      niemieckojęzycznej zaprezentowano nowy kościół św. Wojciecha. Oczywiście i tym
      razem kasa miejska gwarantowała wykup tych walorów, jednak trzeba tu podkreślić
      wyraźnie odmienny charakter tej emisji. W tym czasie nie było akurat specjalnej
      potrzeby wprowadzania na lokalny rynek specjalnych środków pieniężnych.
      Zaważyły tu więc względy propagandowe, reklamowe i właściwie chęć pozyskania
      dodatkowych środków pieniężnych do kasy miejskiej. Walory te mieszkańcy
      zachowali sobie po prostu na pamiątkę, no i w dużej mierze trafiły do zbiorów
      kolekcjonerskich, ulegając tym samym rozproszeniu po całych Niemczech.
      Chcąc przedstawić Czytelnikom tematykę mikołowskich notgeldów, mogę zrobić to
      tylko fragmentarycznie. Moje własne zbiory są niepełne i nie mam dostępu do
      tekstów źródłowych. Jestem przekonany jednak, że sam temat wart jest bliższego
      zainteresowania historyków, którzy opracowaliby go całościowo.




    • broneknotgeld Re: bielszowice 16.10.03, 17:22
      Papierowy pieniądz zastępczy gminy Bielszowice 1914-1922.

      Bielszowice w omawianym okresie były gminą wchodzącą w skład powiatu Zabrze (
      Hindenburg ) , a obecnie stanowią dzielnicę Rudy Śląskiej.
      Pierwsza edycja pieniądza zastępczego tej gminy nastąpiła już w sierpniu 1914
      roku. Wydrukowano wtedy kartonowe notgeldy o nominałach ½, 1, 2, 5 marek.
      Nieprzypadkowo wybrano właśnie te wielkości, bo bony te zastąpić miały
      znikające szybko z obiegu monety srebrne. Pieniądze te ważne były do końca 1914
      roku i gmina gwarantowała ich wykup po tym terminie za pomocą państwowych
      środków płatniczych. Istniało wiele drobnych odmian tych walorów z uwagi na
      zastosowanie różnych odcieni kolorowego papieru, kroju czcionki drukarskiej i
      innych pomniejszych szczegółów. Najciekawszą odmianę stanowią kartoniki
      zaopatrzone pieczęcią gminną z napisem „Gemainde Bielschowitz- Kr. Hindenburg
      O/S”. Prawdopodobnie jest to efekt rozwijającego się już w czasie wojny
      zbieractwa tych walorów. W kasie gminnej musiał pozostać pewien zapas
      niewykorzystanych odcinków, które po zmianie nazwy powiatu Zabrze na Hindenburg
      zaopatrzono nową pieczęcią i rozprowadzono odpłatnie wśród kolekcjonerów. Nie
      można jednak wykluczyć ponownego wprowadzenia do obiegu tego pieniądza (może w
      1916 roku), co w przypadku innych gmin sporadycznie się zdarzało.

      Do kolejnej emisji usprawniającej obieg pieniądza na terenie Bielszowic doszło
      dopiero z początkiem 1917 roku. Puszczono wtedy w obieg dwa bony drukowane
      jednostronnie, o nominałach 25 i 50 fenigów, z datą ważności do 31.12.1917 r.
      Wielkość tej edycji była chyba niewystarczająca, bo już w połowie 1917 r
      gmina zdecydowała się wystawić kolejne walory o tych samych nominałach, jednak
      o zdecydowanie większym nakładzie i z datą ważności do końca 1918 roku. Te
      walory miały odmienną szatę graficzną od wcześniejszych i drukowane były już
      dwustronnie. Oczywiście kasa gminna gwarantowała wykup również tego
      niskonominałowego pieniądza, jednak w praktyce stosowano pewne utrudnienia.
      Zapewne wzorem innych emitentów wymieniano je na państwowe pieniądze, jeśli
      dostarczono do kasy większą ilość odcinków na pewną określoną kwotę ( 5, 10, 20
      marek ).
      Bezpośrednio po wojnie na terenie miejscowości był w obiegu pieniądz zastępczy
      wystawiony zbiorowo przez miasta i powiaty Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego,
      gdzie wśród emitentów wymieniono również powiat Hindenburg. Same Bielszowice na
      wydanie własnego pieniądza zastępczego zdecydowała się ponownie dopiero w
      okresie kampanii plebiscytowej mającej zadecydować o podziale Górnego Śląska.
      Oczywiście pieniądz tego typu służył głównie agitacji proniemieckiej. Emisja
      bielszowicka obejmowała w tym przypadku trzy nominały; ½, 1, 2 marki, różniące
      się też kolorystycznie ( odpowiednio w kolorze żółtym, czerwonym i zielonym ).
      Na każdym z tych notgeldów przedstawiono na awersie charakterystyczne budynki
      (część z nich istnieje po dzień dzisiejszy ), a na rewersie mapkę obszaru
      plebiscytowego. Agitacja za Niemcami na terenie tej gminy okazała się
      nieskuteczna, czego można się było spodziewać, bo przecież większość
      mieszkańców było Polakami i oddano zdecydowanie więcej głosów za Polską. Te
      bielszowickie notgeldy są właściwie jedyną tego typu pamiątką plebiscytową
      wystawioną na obszarze wchodzące dzisiaj w skład miasta Ruda Śląska.
      Podobny charakter miała ostatnia emisja samorządowych pieniędzy zastępczych.
      Znacząca rola Bielszowic w historii III powstania śląskiego pośrednio
      zaowocowała wydaniem w dniu 29.VII.1921 r. serii bonów upamiętniających
      właśnie ten czyn zbrojny polskiej ludności Górnego Śląska. Wydane zostały wtedy
      cztery nominały; 25, 50 fenigów, 1, 2 marki. Awersy tych walorów są identyczne
      i przedstawiają powstańca na tle płonących kopalń i hut, symbolizujących Górny
      Śląsk. Poszczególne rewersy natomiast przedstawiają:
      25 fenigów – odezwę W. Korfantego do powstańców
      50 fenigów – Komendę Placu w Bielszowicach
      1 marka - pochód Polaków po zwycięstwie
      2 marki - rozdzielenie walczących stron przez wojska aliantów.
      Napisy na tych notgeldach są już dwujęzyczne, a pieniądz ten ważny był do 1
      października 1922 roku, choć oficjalne przyłączenie gminy do państwa polskiego
      nastąpiło wcześniej.
      Dwie ostatnie serie tej gminy tylko częściowo pełniły rolę pieniądza, gdyż
      przeważała w tym przypadku ich rola propagandowa, pamiątkowa, jak też
      kolekcjonerska. Duże nakłady tych emisji zadecydowały
      o tym że dzisiaj właśnie te walory najłatwiej można pozyskać do zbioru.
      Na tym działalność emisyjna się zakończyła. Zastępcze banknoty inflacyjne już
      się tam nie mogły ukazać z uwagi na zmianę przynależności państwowej.

    • broneknotgeld Re: Opole 16.10.03, 17:25
      Banknoty zastępcze Opola.

      W Opolu, stolicy rejencji o tej samej nazwie, w sierpniu 1914 roku nie ukazały
      się żadne banknoty zastępcze mające na celu usprawnienie drobnych rozliczeń
      pieniężnych, w sytuacji zaniku w obiegu monet kruszcowych. Nie wydaje się
      jednak aby brak określonych nominałów był tu mniej dotkliwy. Charakterystyczne
      jest to, że podobnie było we Wrocławiu i Legnicy. Miasta te z racji pełnienia
      swych stołecznych funkcji (siedziby władz rejencji), a co za tym idzie zarazem
      większych wpływów władzy państwowej, zapewne wtedy po prostu nie mogły się
      zdobyć na emisje pieniądza zastępczego. Przecież nie było to tak całkiem
      legalne, a wszelkie zarządzenia prezydentów rejencji początkowo skierowane były
      na ograniczenie tego zjawiska, a przynajmniej daleko idącą kontrolę emisji
      notgeldów.
      Sytuacja zmieniła się w 1917 roku, gdy trudności gospodarcze Niemiec bardzo się
      nasiliły w związku z wojną, do czego państwo to okazało się nieprzygotowane.
      Prawdopodobnie z początkiem tego roku magistrat Opola wprowadził do obiegu
      niskonominałowe bony 10 i 50 fenigów, na których określono datę ważności do
      30.VI.1917 r. Awersy tych walorów zawierały czarny nadruk z określeniem
      nominału, emitenta i daty ważności, a elementem kolorowego poddruku jest
      pieczęć magistracka. Na odwrocie widnieje również pieczęć magistratu, bez
      jakiegokolwiek podpisu, czy numeracji. Nominały te okazały się na tyle
      przydatne, że później jeszcze dwukrotnie wprowadzono do obiegu kolejne walory,
      nie precyzując jednak na nich żadnej daty.
      Druga emisja była znacznie ciekawsza w sensie graficznym. Nominał 10 fenigów
      wydano na kartoniku przedstawiając na awersie ratusz miejski. Nadruk tekstowy
      jest czarny, a poddruk w kolorze brązowym. Natomiast wyższy nominał też posiada
      czarny nadruk napisowy, lecz niebieski poddruk przedstawiający opolski zamek
      piastowski w pełnej krasie (dzisiaj pozostała z niego już tylko wieża). Sam
      walor wykonano na białym papierze ze znakami wodnymi. Rewersy notgeldów
      zawierają tylko pieczęć miejską (stosowano tu fioletowy, niebieski lub czarny
      tusz).
      Kolejna, trzecia emisja jest już z dwustronnym nadrukiem. Dziesięciofenigówkę
      cechuje żółta tonacja z czarnym nadrukiem tekstu na awersie i przedstawieniem
      miejskiego ratusza na rewersie. Natomiast pięćdziesięciofenigówka ma awers w
      kolorze niebieskim, a rewers zielonym (zaprezentowano tu też ratusz w
      identycznym ujęciu). Początkowo walory te były numerowane, choć szybko tego
      zaniechano. Prawdopodobnie spowodowane to było chęcią zaoszczędzenia na
      kosztach produkcji tych bonów.
      Może na tym zakończyłaby się działalność emisyjna opolskiego magistratu, jednak
      wyraźna inflacja marki niemieckiej w roku 1923 weszła w fazę hiperinflacji i to
      wymusiło na władzach samorządowych kolejne edycje.
      Początkowo posłużono się notgeldami o nominale 10 fenigów z trzeciego wydania,
      które zostały wykupione wcześniej przez kasę miejską, lub stanowiły rezerwę
      kasową. Wystarczyło opatrzyć je nadrukami określającymi trzy najbardziej
      potrzebne w danym czasie nominały: 500 tys, 1 mln, 2 miliony marek.
      Niezależnie od tego doraźnego sposobu wydano z datą 22.08.1923 r właśnie te
      trzy nominały w postaci odrębnej serii banknotów inflacyjnych. Ich awersy
      miały tylko czarne tekstowe nadruki z giloszowym, kolorowym poddrukiem, a
      rewersy zawierały jedynie określenie nominału w ozdobnej ramce.
      Z uwagi na galopującą inflację i te walory szybko okazały się praktycznie
      nieprzydatne, więc jesienią wprowadzono nowe. Tym razem były to nominały: 10,
      50, 100 miliardów marek z datą emisji 26.X.1923 r. Ich siła nabywcza nie była
      jednak zbyt duża, zwłaszcza, że dno deprecjacji waluty niemieckiej nastąpiło
      już w następnym miesiącu, gdy za jednego dolara USA płacono około 4 200 000 000
      000 marek.
      Innych walorów zastępczych magistrat Opola już nie wydawał, licząc na efekty
      wprowadzanej w życie reformy walutowej. Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy
      Opola nie mieli okazji zetknąć się też z innymi walorami tego typu. Przede
      wszystkim w powszechnym użyciu były notgeldy powiatowe. Opolski Urząd Powiatowy
      wprowadził do obiegu jedną serię inflacyjna o nominałach 500 tys, 1 i 2 miliony
      marek z datą edycji 15.VIII.1923 r oraz datą ważności do 15.IX.1923 r.
      Podobnie też postąpiły opolskie cementownie z których chyba każda wydała własne
      banknoty inflacyjne.

    • broneknotgeld Re: Radlin 16.10.03, 17:27
      Radlin 1914 – banknoty zastępcze Rybnickiego Gwarectwa Węglowego.

      W momencie wybuchu I wojny światowej, w sierpniu 1914 roku, raptownie poznikały
      z obiegu na terenie Niemiec monety kruszcowe, bite w złocie i srebrze.
      Stanowiło to niebywałe utrudnienie dla ludności przy codziennych zakupach, tym
      bardziej, że mieszkańcy strefy przygranicznej skłonni byli robić zapasy
      niektórych produktów spożywczych.
      Władze samorządowe miast i gmin wprowadziły wtedy do obiegu tymczasowe banknoty
      zastępcze o nominałach odpowiadającym tak potrzebnym monetom. Walory te miały
      krótki czas obiegu i niewielki zasięg terytorialny. W regionach przemysłowych,
      w tym na Górnym Śląsku, również prywatni przedsiębiorcy wydawali pieniądze
      zastępcze, którymi zmuszone właściwie koniecznością załogi tych przedsiębiorstw
      musiały się przez pewien czas posługiwać. Realizację tych pieniędzy ułatwiała
      często sieć zakładowych lub powiązanych kapitałowo sklepów i innych punktów
      usługowych.
      Rybnickie Gwarectwo Węglowe z dniem 15.VIII.1914 r wydało taki właśnie pieniądz
      zastępczy, w postaci bonów o nominałach 1 i 5 marek. Wykonano je
      prowizorycznie, opatrując jednostronnym nadrukiem określającym nominał,
      właściwego emitenta i datę edycji. Jako zabezpieczenie zastosowano numerację,
      faksymile dwóch podpisów i pieczęć firmową. Niższy nominał wykonano na białym
      kartoniku, natomiast znacznie ciekawiej prezentuje się walor pięciomarkowy.
      Drukowano go na odwrocie niepotrzebnych już papierów wartościowych firmy, z
      okresu gdy tworzona to gwarectwo (1903 r). Był to więc bon bardzo dobrze
      zabezpieczony przed możliwością fałszerstwa, ponieważ zastosowany papier miał
      również znaki wodne.
      Pieniądze Rybnickiego Gwarectwa Węglowego miały bardzo krótki żywot, ponieważ
      już we wrześniu zaczęto je wycofywać z obiegu, umieszczając na nich drogą
      perforacji datę utraty ważności 05.09.1914. Większość spotykanych po dzień
      dzisiejszy na rynku kolekcjonerskim bonów, to właśnie walory unieważnione.
      Widocznie zachowano je w kasie przedsiębiorstwa, a część ich dotarła potem do
      zbieraczy, którzy zainteresowali się tym tematem jeszcze w czasie trwania
      działań wojennych, choć prawdziwy rozkwit kolekcjonerstwa pieniądza zastępczego
      nastąpił bezpośrednio po I wojnie światowej.
      Trzymając zaś dzisiaj w ręku taki ciekawy walor warto mieć świadomość tego, że
      jest to specyficzna pamiątka po jednej z górnośląskich fortun, bardzo ściśle
      związanej z historią naszego przemysłu, choć nie mającej rodowodu ziemiańskiego.
      Rybnickie Gwarectwo Węglowe z dyrekcją umieszczoną w Radlinie (Emmagrube)
      założył Fryderyk Friedlaender. Fortuna tego potentata przemysłowego o żydowskim
      pochodzeniu, sięga okresu wojen napoleońskich, gdy jego dziad dorabiał się na
      handlu. Pozyskiwane tą drogą środki pieniężne lokował w założonym przez siebie
      banku (w Bytomiu) oraz w rozwijającym się akurat przemyśle hutniczym i
      górniczym. Ojciec Fryderyka kontynuował te inwestycje, a dodatkowo zajął się
      hurtowym handlem węglem, stając się w tej dziedzinie potentatem na skalę całych
      Prus. Choć miał w tym też poważnych konkurentów, to jednak dzierżył w handlu
      węglem pierwsze miejsce. Kontynuował tę działalność jego syn, rozszerzając
      swoje inwestycje również na przemysł chemicznej przeróbki węgla. Zaś zakup dóbr
      ziemskich i przejście na chrześcijaństwo umożliwiły mu uzyskanie tytułu barona
      w 1906 roku. Fryderyk zmarł jednak jeszcze przed końcem wojny, a cały majątek
      odziedziczyła wtedy jego córka. Podział Górnego Śląska między Polskę i Niemcy
      nadwyrężył fortunę Friedlaenderów, choć filie ich przedsiębiorstw działały
      nadal po obydwu stronach granicy. Dojście nazistów do władzy w Niemczech
      przyniosło katastrofę, gdyż ich firmy upaństwowiono jako majątek pożydowski.
      Rychła okupacja Polski dopełniła reszty, bo i tu III Rzesza automatycznie
      przejęła ich przedsiębiorstwa, kładąc tym samym kres ich fortunie w Europie.


    • broneknotgeld Re: Tarnowskie Góry 16.10.03, 17:29
      Banknoty zastępcze Tarnowskich Gór.

      Gdy w sierpniu 1914 roku, bezpośrednio po wybuchu I wojny światowej, w całych
      Niemczech szybko poznikały z obiegu monety kruszcowe, władze samorządowe wydały
      dla potrzeb lokalnego rynku krótkoterminowe bony pieniężne. Podobnie postąpiły
      większe zakłady przemysłowe, dzięki czemu jakoś zaradzono zaistniałym
      trudnościom, ułatwiając ludności realizację codziennych zakupów. Pieniądze tego
      typu pojawiały się masowo w całej dekadzie 1914 – 1924. definitywny kres temu
      zjawisku położyła dopiero reforma marki niemieckiej w 1924 roku.
      Na terenie miasta Tarnowskie Góry i powiatu tarnogórskiego również wielokrotnie
      pojawiał się w tym czasie pieniądz zastępczy w postaci bonów zwanych
      notgeldami. Prym w emisjach tego typu wiódł magistrat, ale w tyle nie
      pozostawały też gminy oraz lokalni przedsiębiorcy.
      Już w 1914 roku magistrat wprowadził do obiegu bon o nominale 1 marki.
      Prawdopodobnie ta pierwsza emisja została nieomal w całości wykupiona i
      fizycznie zniszczona. Do kolejnej edycji miejskich walorów pieniężnych doszło
      dopiero w 1917 roku. Tym razem były to niskie nominały 10, 25, 50 fenigów.
      Początkowo drukowano je na kolorowym płótnie introligatorskim, a później na
      kolorowych kartonikach. Na rynku kolekcjonerskim spotyka się dziś odmiany tych
      walorów, co pozwala przypuszczać, że sukcesywnie wprowadzano je do obiegu
      przynajmniej do końca 1918 roku, zastępując stare emisje nowymi. Możliwe, że
      część tych walorów była w obiegu na rynku lokalnym jeszcze bezpośrednio po
      wojnie, choć wtedy na terenie miasta i powiatu funkcjonowały pieniądze
      wyemitowane specjalnie dla potrzeb Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.
      Najczęściej spotykanymi dziś notgeldami Tarnowskich Gór jest niskonominałowa
      seria z 1921 roku. Serie z tego okresu miały cechy propagandowe i reklamowe.
      Ich znaczenie dla lokalnego obiegu pieniądza było niewielkie, ale pozwoliło na
      podreperowanie finansów kasy miejskiej, gdyż ludność trzymała je na pamiątkę,
      no i trafiały też do bardzo licznej już wtedy rzeszy kolekcjonerów tych
      walorów. Na tym zakończyła się działalność emisyjna magistratu. Z uwagi na
      zmianę przynależności państwowej, na tym terenie nie ukazały się już walory
      okresu hiperinflacji marki niemieckiej. W samym mieście jednak nie tylko
      samorząd emitował własny pieniądz lokalny. W latach 1920 – 1921 uczyniły to też
      firmy Alfreda Adolpha, Hermanna Mitschkowskiego, Związek Spożywców i Związek
      Oszczędnościowo-Kredytowy.
      Podobnie też gminy powiaty tarnogórskiego, takie jak: Radzionków, Świerklaniec,
      Kozłowa Góra i Mikulczyce mogą dziś pochwalić się tym, że w czasie I wojny
      światowej emitowały własne pieniądze zastępcze w postaci bonów.
      Temat pieniądza lokalnego wart jest dziś szczególnej uwagi specjalistów i
      szerokiej popularyzacji. Te walory wiele nam przecież mówią o całym
      dziesięcioleciu naszego regionu, są wręcz namacalnym świadectwem tych dziejów.


    • broneknotgeld Re: Ujazd 16.10.03, 17:30
      Pamiątkowe banknoty zastępcze Ujazdu 1923 r.

      Ujazd, niewielka miejscowość górnośląska, o bogatej historii sięgającej XII
      wieku, uzyskała prawa miejskie z nadania biskupa wrocławskiego już w 1223 roku.
      Miasto to było długo własnością prywatną, początkowo biskupów wrocławskich,
      później książąt opolskich, z kolei rodów Kochcickich i Wilczków, a od 1837 roku
      książąt Hohenloe-Oehringen. Budowa Kanału Kłodnickiego w 1788 roku przyczyniła
      się do ożywienia miasta i pewnego wzrostu liczby ludności.
      Bezpośrednio przed I wojną światową Ujazd miał status gminy miejskiej powiatu
      strzeleckiego i liczył nieco ponad 2000 mieszkańców, z bardzo dużą przewagą
      ludności niemieckiej, co znalazło też odzwierciedlenie w wynikach plebiscytu z
      20.III.1921 roku. W III powstaniu śląskim Ujazd został szybko zajęty przez
      powstańców i zaciekle broniony, jako ważny punkt strzegący dostępu do okręgu
      przemysłowego.
      W mieście tym od początku wojny, aż po 1923 rok nie ukazywały się żadne
      pieniądze zastępcze typu papierowych notgeldów. Jednak rocznicę 700-lecia
      nadania praw miejskich władze samorządowe starały się uczcić jakoś szczególnie
      i z tej właśnie okazji doszło do emisji bonów o nietypowym nominale 700 marek.
      Sam nominał służył podkreśleniu tak ważnej rocznicy. Warto jednak pamiętać o
      tym, że walory te praktycznie nie pełniły roli rzeczywistego pieniądza, będąc
      głównie swoistą pamiątką skierowaną do mieszkańców oraz licznej rzeszy
      kolekcjonerów w całych Niemczech. Magistrat zyskiwał dzięki temu pewne środki
      pieniężne na swoje wewnętrzne potrzeby.
      Wiosna 1923 roku to jednak już początek okresu galopującej hiperinflacji marki
      niemieckiej i wartość takiego pieniądza (określona nominalnie) była już tylko
      symboliczna. Prawdopodobnie rozprowadzano je w cenie sięgającej tysięcy marek,
      bo przecież w połowie roku dolar amerykański wart był już około 150 000 marek.
      Znane mi są dwa walory jubileuszowe tej miejscowości. Pierwszy z nich ma postać
      kartonika z obustronnym nadrukiem w tonacji szaro-brązowej. Na awersie bonu
      umieszczono stylizowany herb miasta, przedstawiający dwa pektorały i mitrę
      biskupią. Po bokach herbu widzimy zaś dwie charakterystyczne, zabytkowe budowle
      miejskie. Z lewej strony neogotycki kościół Nawiedzenia Najświętszej Marii
      Panny z XIX wieku, określony jako „Brunnelkirche”, co nawiązywało do
      istniejącego tu wcześniej źródła. Po prawej stronie mamy z kolei ilustrację
      zamku książąt Hohenloe-Oehringen, będącego ozdobą tego miasta. Dzisiaj jednak
      jest to już tylko renesansowa ruina, ponieważ zamek został zniszczony w 1945
      roku, tak jak i znaczna część miasta. Za tym budynkiem można też dostrzec wieże
      kościoła parafialnego św. Andrzeja Apostoła, fundowanego jeszcze w 1613 roku
      przez ówczesnego właściciela miasta Mikołaja Kochcickiego. Rewers tego waloru
      nie jest już może tak ciekawy, ale prezentuje umieszczony centralnie kontur
      panoramy miasta, okolicznościowe napisy, nominał i datę emisji 27.V.1923 r.
      Drugi z walorów pamiątkowych o identycznie określonej wartości, wydrukowany
      jest na papierze ze znakami wodnymi. Banknot ten ma większe wymiary, lecz
      zastosowano tu już tyko jednostronny nadruk, charakterystyczny dla niemieckiego
      pieniądza okresu hiperinflacji. Z lewej strony widzimy na tym notgeldzie
      ozdobny herb miejski i okolicznościowe napisy. Większą część waloru obwiedziona
      została giloszową ramką, w której centralnie określono nominał, a po bokach
      umieszczono identyczne (jak w przypadku poprzedniego bonu) ilustracje budowli
      miejskich. Oczywiście i tutaj całość uzupełniają jeszcze napisy i taka sama
      data emisji. Kolorystyka tego notgeldu jest brązowo-niebieska.
      Nakłady tych bonów były stosunkowo wysokie, choć dzisiaj walory te trudno
      pozyskać do zbioru, gdyż uległy rozproszeniu po całych Niemczech. Możemy się
      jednak zachwycać ich pięknem. Postrzegać w nich cenną pamiątkę przypominającą
      nam wielowiekową historię Ujazdu, oczekując zarazem kolejnego, okrągłego
      jubileuszu.

    • broneknotgeld Re: Wołczyn 16.10.03, 17:32
      Banknoty zastępcze Wołczyna.

      Wołczyn, małe miasteczko powiatu kluczborskiego, lokowany został w 1261 roku
      przez Kunzo Wilricha, od którego wywodzi się ówczesna nazwa miejscowości –
      Kunzenstadt. Dzielił losy innych miast śląskich, stając się w 1327 roku częścią
      lenna czeskiego, a dwa wieki później przeszedł we władanie austriackich
      Habsburgów. W granicach Prus znalazł się w 1742 roku, gdy w efekcie wojen
      śląskich podbił te ziemie król pruski Fryderyk Wielki. Pod koniec XIX wieku
      miasto słynęło z umieszczonej tu największej w Niemczech roszarni lnu.
      W momencie wybuchu I wojny światowej samorządowe władze miejskie nie
      zdecydowały się na emisje własnych banknotów zastępczych. Okazało się to jednak
      koniecznością w nieco późniejszym czasie, gdy brąz i nikiel stały się
      deficytowymi materiałami strategicznymi, a z obiegu zaczęły szybko znikać nawet
      drobne monety zdawkowe o nominałach fenigowych. Choć w warunkach wojennych ceny
      zwyżkowały, a marka niemiecka traciła na wartości, to jednak drobny pieniądz
      ciągle był jeszcze przydatny, a jego brak niebywale utrudniał codzienne zakupy
      ludności.
      W zaistniałej sytuacji, w grudniu 1916 roku, magistrat Wołczyna wprowadził do
      obiegu dwa bony (zwane też notgeldami) o nominałach 25 i 50 fenigów z datą
      ważności do 31.03.1917 r. Licząc się zaś z szybkim terminem ich wycofania już
      26.03.1917 roku wyemitowano następne walory z datą ważności 30.09.1917, choć
      tym razem o nominałach 10 i 25 fenigów. Później było jeszcze kilka kolejnych
      edycji tych nominałów, gdyż pieniądz ten był bardzo przydatny przy realizacji
      drobnych transakcji. Dodatkowo 10.04.1918 r. wydano bony o nietypowej wartości
      7 i 14 fenigów, określając ich ważność do 30.09.1919 r. Powszechny był już
      jednak wtedy system sprzedaży kartkowej i te właśnie bony pełniły rolę
      pośrednią między pieniądzem, a kartką żywnościową. Konkretnie uprawniały do
      zakupu ściśle reglamentowanego wtedy mleka (nominał powiązano z jego ceną) i
      zapewne rozprowadzane były wśród rodzin z małymi dziećmi.
      Wszystkie wymienione powyżej emisje wykonane były w postaci kolorowych
      kartoników z nadrukiem nominału, datą emisji i ważności oraz określeniem
      emitenta na awersie (wówczas Konstadt O.S.). Na rewersach natomiast widzimy
      pieczęć magistracką i numerację.
      Odmiennie prezentował się jedyny propagandowy walor Wołczyna o nominale 50
      fenigów, wyemitowany 20.03.1921r, z określoną datą ważności do 01.01.1923 r.
      Właściwie należy uznać ten banknot zastępczy za typową emisję plebiscytową, o
      czym świadczy data wydania oraz jego szata graficzna.
      Na pierwszej stronie, oprócz herbu miejskiego umieszczono czarnego orła ze
      złotą wstążką, co miało symbolizować niemiecką przeszłość miejscowości. Rewers
      jest jeszcze ciekawszy. Widzimy tu ruiny zamku na tle panoramy miasta, nad
      którym akurat wschodzi słońce. Po lewej stronie pięknie wkomponowano konnego
      herolda z trąbką, na której proporcu widnieje data 1921 r. a dodatkowo po
      prawej stronie waloru widzimy również czarnego orła. Wymowa tych ilustracji dla
      mieszkańców miasta była oczywista. Dominowała tu ludność niemiecka, a w
      plebiscycie łącznie z emigrantami uzyskano tu 2684 głosy za Niemcami, przy
      zaledwie 34 głosach za Polską.
      Ten ciekawy i piękny walor stanowi ostatnią emisję magistratu Wołczyna. Inne
      miejskie banknoty zastępcze już się tu nie ukazały, choć w obiegu pojawiały się
      tu jeszcze w roku 1923 inflacyjne notgeldy regionalne.


    • broneknotgeld Zabrze 16.10.03, 17:35
      Miejskie pieniądze zastępcze Zabrza.

      Mieszkańcy Zabrza z pieniądzem zastępczym w postaci bonów mieli okazję zetknąć
      się już w pierwszym miesiącu wojny, czyli w sierpniu 1914 roku. Nie był to
      jednak tak naprawdę pieniądz miejski, bo przecież w ówczesnym powiecie
      zabrzańskim w sensie formalnym istniały tylko gminy wiejskie. Samo Zabrze,
      gdzie mieściła się siedziba powiatu, zwane było też żartobliwie największą
      wioską Europy, co chyba zgodne było ze stanem faktycznym.
      Utworzona w 1905 roku gmina Zabrze powstała z połączenia Starego Zabrza, Małego
      Zabrza i Doroty, a bezpośrednio po wojnie liczyła około 65 000 mieszkańców
      (więcej niż Katowice). Własne pieniądze zastępcze (zwane notgeldami) emitowały
      następujące gminy tego powiatu: Bielszowice, Biskupice, Kończyce, Pawłów, Ruda,
      Zaborze i Zabrze. Poza tym w dużej różnorodności pojawiły się tu też emisje
      prywatnych przedsiębiorców.
      W momencie wybuchu I wojny światowej szybko znikły z obiegu monety złote i
      srebrne, co bardzo utrudniło drobne, codzienne rozliczenia. Chcąc zaradzić
      zaistniałym problemom, zarząd gminy Zabrze, wzorem innych miejscowości, jeszcze
      w sierpniu 1914 r wyemitował bon o nominale 1 marki, z datą ważności do
      10.IX.1914 r.
      Kolejny walor zabrzański, tym razem tylko o nominale 50 fenigów, wydano dopiero
      w 1917 r z datą ważności 01.VII.1917 r.
      Jesienią tego roku wyemitowano następne bony o tym nominale, które oficjalnie
      miały być w obiegu przez stosunkowo długi czas, bo do końca 1918 roku.
      W końcu zdecydowano się na wybicie w stosunkowo dużym nakładzie zastępczej
      monety gminnej, co zrealizowano właśnie w 1918 roku w postaci żelaznej
      pięćdziesięciofenigówki. Oczywiście na tych wszystkich półmarkówkach musiała
      się już pojawić nowa nazwa gminy - Hindenburg. Zmiana nazwy miejscowości, a
      zarazem całego powiatu, nastąpiła w 1915 r. Władze samorządowe chciały tym
      sposobem uhonorować marszałka Hindenburga, wsławionego zwycięstwem nad armią
      rosyjską pod Tannenbergiem (Prusy Wschodnie) w końcu sierpnia 1914 roku.
      Zapewne żywiono też nadzieję, że zaowocuje to również uzyskaniem praw
      miejskich, ale na to trzeba było jeszcze czekać kilka lat.
      Dopiero po ustanowieniu nowej granicy państwowej, dzielącej Górny Śląsk między
      Polskę i Niemcy (rozdzielającej zarazem gminy zabrzańskie), dokładnie 01.X.1922
      r wydzielono z powiatu i nadano prawa miejskie gminie Zabrze.
      Akurat inflacja marki niemieckiej nabierała rozpędu, co już w następnym roku
      zaowocowało hiperinflacją. Władze państwowe, nie nadążając z produkcja i
      rozprowadzaniem błyskawicznie tracącego na wartości pieniądza, oficjalnie
      zezwoliły wtedy na emisję lokalnych banknotów zastępczych.
      W zaistniałej sytuacji magistrat miasta Zabrze wydał własne notgeldy o
      nominałach: 100 000, 500 000 i 1 miliona marek, z datą emisji 11.VIII.1923 r.
      Awersy tych walorów są podobne i widnieje na nich kompozycja
      charakterystycznych budowli zabrzańskich, oznaczenie nominału i określenie
      emitenta. Różni je jednak kolorystyka. Na rewersie nominału 100 000 marek
      przedstawiono budynek miejscowego liceum, na kolejnym walorze – widok
      zabrzańskiej huty, a najwyższy nominał jest tylko jednostronny. Prawdopodobnie
      już we wrześniu najniższy banknot z tej serii okazał się praktycznie
      nieprzydatny i postanowiono podnieść jego wartość do 5 milionów marek.
      Wystarczyło tylko na awersie umieścić odpowiedni czerwony nadruk.
      Jednak już z końcem października władze miejskie zdecydowały się na emisję
      kolejnych banknotów. Tym razem były to nominały: 50, 100, 500 miliardów marek,
      gdyż waluta niemiecka podlegała w tym okresie błyskawicznej deprecjacji. Ta
      kolejna seria, drukowana tylko jednostronnie, jest już znacznie mniej ciekawa w
      sensie graficznym. Tak jak wcześniej, poszczególne notgeldy różnią się
      kolorystycznie. Możliwe, że wyprodukowano je w samym Zabrzu, aby maksymalnie
      zyskać na czasie i szybko wprowadzić je do obiegu. Zastosowano w tym przypadku
      biały papier, bez jakichkolwiek znaków wodnych oraz druk jednostronny.
      Wcześniejszą, sierpniową serię wykonano natomiast znacznie staranniej, na
      papierze ze znakami wodnymi, w firmie głogowskiej specjalizującej się w
      produkcji różnorodnych notgeldów i papierów wartościowych.
      O skali inflacji jaka wystąpiła jesienią 1923 roku może świadczyć średnia,
      dniówkowa płaca górnośląskiego górnika, która na początku września wynosiła 250
      milionów marek, a po dwóch miesiącach doszła do kwoty 100 miliardów marek.
      Szczyt inflacji nastąpił z końcem listopada, gdy 1 dolar USA wart był około 4,2
      biliona marek (dokładnie 4 210 150 000 000 marek).
      Taka deprecjacja pieniądza była jednym z głównych powodów ówczesnych strajków i
      rozruchów ulicznych. W Zabrzu było podobnie, a nawet gorzej niż w innych
      miastach, bo nie obeszło się tu bez ofiar w ludziach. Protestujący i
      strajkujący często wysuwali postulaty wypłaty zarobków dwa razy w tygodniu oraz
      radykalnej naprawy pieniądza.
      Reforma marki niemieckiej zaczęła się jeszcze w końcu 1923 roku, choć
      uwieńczona została sukcesem dopiero w roku następnym. Na Górnym Śląsku pojawiły
      się w tym czasie zastępcze pieniądze przejściowe, nominowane często w złotych
      markach lub z dodatkowym oznaczeniem wartości w dolarach. Magistrat Zabrza
      jednak już nie zdecydował się na wydanie takich walorów.
      Ciekawa jest historia widocznego na banknotach miejskich herbu. Gdy w 1905 roku
      utworzono gminę Zabrze jej godło wyobrażało drwala na tle drzewka świerku, co
      przyjęto z symboliki Małego Zabrza. Jak widać samo nadanie praw miejskich nie
      zmieniło znacząco herbu Zabrza, bo nadal był na nim drwal i drzewko. Istotna
      zmiana nastąpiła dopiero w 1927 roku, gdy oficjalnie zatwierdzono nowy herb
      miejscowości (wcześniej ogłoszono konkurs) z wyobrażeniem trzech wież i koła
      zębatego. Było to już jednak inne miasto niż te z 1922 roku, gdyż w styczniu
      1927 r przyłączono do niego gminy: Zaborze, Biskupice i Maciejów (pomimo
      protestów nie włączono jednak Sośnicy przekazując ją Gliwicom). Nadano mu
      zarazem status powiatu miejskiego. Szybki awans Zabrza, które stało się tym
      samym najludniejszą miejscowością Górnego Śląska, związany był zarazem z
      pogłębieniem jego niemieckości i wyraźnym osłabieniem wpływów polskich. W
      latach 1927 – 1929 stanowisko nadburmistrza Zabrza dzierżył Hans Lukaschek,
      znany też ze swego antypolskiego nastawienia, jako że był gorącym patriotą
      niemieckim (później został nadprezydentem Prowincji Górnośląskiej). W sytuacji
      gdy maleńka rzeczka Czarniawka urosła do rangi granicy państwowej, a Polska i
      Niemcy prowadziły ostrą wojnę celną, tradycyjne motywy herbowe musiały przegrać
      w konkursowych szrankach. W pewnym sensie przypominały przecież o polskiej
      (słowiańskiej) przeszłości. Wieże natomiast doskonale pasowały do nazwy
      Hindenburg, jak też do nowej roli tego miasta, strzegącego już teraz granicy
      państwowej, choć powszechnie uważano taką sytuację za przejściową.
      Historia jednak lubi się powtarzać i w przeszłości, a często i dzisiaj o
      zmianach herbów miejscowości decyduje nie tradycja, a aktualna polityka, czy
      wręcz moda.


      • broneknotgeld Re: Kluczbork 18.10.03, 18:23
        Notgeldy Kluczborka

        Kluczbork, w interesujących nas latach, był siedzibą powiatu wchodzącego w
        skład Rejencji Opolskiej, a później pruskiej prowincji Górny Śląsk. Miejscowość
        w 1910 roku liczyła 11 588 stałych mieszkańców, z ogromną przewagą ludności
        niemieckiej.
        Bezpośrednio po wybuchu I wojny światowej poznikały z obiegu monety kruszcowe.
        Magistrat Kluczborka szybko zdecydował się na emisję pieniądza zastępczego,
        chcąc zaradzić jakoś zaistniałym trudnościom. Emisja z sierpnia 1914 roku
        objęła tylko nominał 1 marki i zapewne do końca tego roku została przez kasę
        miejską praktycznie w całości wykupiona. Dziś walory te należą do unikatów i na
        rynku kolekcjonerskim właściwie w ogóle się ich nie widuje. Jednak w
        późniejszym okresie doszło do emisji tzw. „nowodruków” wzorowanych na pierwszym
        notgeldzie kluczborskim. Walory te po wojnie cieszyły się zainteresowaniem
        licznych już wtedy zbieracz. Nowodruki przeznaczone na rynek kolekcjonerski
        łatwo odróżnić po nadruku, który miał kolor czarny, a w wersji oryginalnej
        powinien być zielony.
        Kolejne kluczborskie banknoty, wprowadzone na lokalny rynek pieniężny jeszcze w
        czasie I wojny światowej, miały datę emisji 8.XII.1916 r. Tym razem wydano
        nominały 10 i 50 fenigów, bo takie wartości okazały się wtedy najbardziej
        potrzebne do usprawnienia drobnych rozliczeń. Mieszkańcy miasta, a może i
        całego powiatu, zapewne posługiwali się tym pieniądzem aż do końca wojny, o
        czym pośrednio świadczyć mogą istniejące odmiany kolorystyczne.
        Bezpośrednio po wojnie do emisji lokalnych banknotów zastępczych już nie
        doszło. Sytuacja jednak zmieniła się diametralnie w 1921 roku, w związku z
        nadchodzącym plebiscytem i późniejszym III powstaniem śląskim. Na całym
        obszarze plebiscytowym szeroko wykorzystano emisje tego typu pieniądza dla
        celów propagandowych i oczywiste jest to, że dominują na nich treści
        proniemieckie. Tak więc kolejna emisja miejska z 18.I.1921 r. obejmująca dwa
        nominały; 25 i 50 fenigów, nie jest pozbawiona tej cechy. Awersy tych walorów
        są podobne. Widzimy na nich herb Kluczborka z nazwą miejscowości, określenie
        nominału oraz napis „Volkabstimmung 1921”. Rewersy są ciekawsze, bo na jednym z
        nich przedstawiono członka Zakonu Czerwonych Krzyżowców, osiadłych tu w połowie
        XIII w, od których wywodzi się niemiecka nazwa miasta „Kreuzburg”. Na drugim
        zaś przedstawiono barokowy ratusz z XVIII wieku, nawiązując w części tekstowej
        do Gustawa Freytaga, wybitnego pisarza niemieckiego urodzonego w Kluczborku
        (podano dokładną datę urodzenia), twórcę powieściowego cyklu z dziejów Niemiec.
        Oczywiście samych mieszkańców nie trzeba było tutaj specjalnie przekonywać do
        głosowania za Niemcami. W gminach wchodzących w skład powiatu było w dużej
        mierze podobnie. Spory napływ niemieckich emigrantów, chcących brać udział w
        głosowaniu oraz fakt rozlokowania w okolicy niemieckich freikorpsów, tylko
        przypieczętowały pewne zwycięstwo Niemiec w plebiscycie.
        Kolejna seria, wydana już po III powstaniu Śląskim, z datą emisji 18.X.1921 r.
        również dobrze służyła niemieckiej propagandzie i stanowiła dla mieszkańców
        miasta oraz zbieraczy ciekawa pamiątkę minionych wydarzeń. Awersy notgeldów i
        tym razem są podobne. Umieszczono na nich centralnie herb miasta i szereg
        napisów, łącznie z określeniem nazwy miejscowości i nominału (25, 50, 75
        fenigów). Rewersy są zaś bardziej różnorodne i dość ciekawe. Można zobaczyć tu
        dzwony radośnie ogłaszające zwycięstwo plebiscytowe (97% głosów za Niemcami).
        Ciekawe są też dwie panoramy miasta obramowane postaciami: niemieckiego
        żołnierza, freikorpslera, rolnika i robotnika. Nie zapomniano i o Gustawie
        Freitagu, umieszczając obok niego widok domu w którym się urodził, a po drugiej
        stronie prezentując kościół ewangelicki. Widzimy tu też zabytkowe kamieniczki
        na rynku, z grupy tzw. „dwunastu apostołów”.
        Kolejna seria notgeldów miejskich obejmuje trzy walory o identycznym nominale 1
        marki. Intencją wystawcy (magistratu) było uhonorowanie w ten sposób samego G.
        Freytaga, bo pomijając właściwie typowe awersy, na odwrotnych stronach walorów
        umieszczono wizerunek powieściopisarza, który w swych książkach często opisywał
        dni chwały Niemiec i władców niemieckich. Widzimy tu też zabytkowe kamieniczki,
        jak też scenę nawiązującą do faktu osiedlenia się w mieście Zakonu Czerwonych
        Krzyżowców, która mogłaby być ilustracją do jednej z powieści autora.
        Trzeba tu dodać, że wszystkie trzy edycje propagandowe właściwie tylko w
        minimalnym stopniu pełniły rolę lokalnego pieniądza. Jeśli pominiemy ich wymowę
        istotne będzie to, że tym sposobem magistrat mógł pozyskać dodatkowe środki
        pieniężne, zwłaszcza że w tym okresie pojawili się już nawet hurtowi
        handlarze , skupujący te walory z myślą o rozprowadzaniu ich wśród coraz
        liczniejszej rzeszy kolekcjonerów.
        Wydawałoby się, że na tym historia lokalnego pieniądza Kluczborka się zamknie,
        jednak całe Niemcy czekał jeszcze trudny okres hiperinflacji, w którym to
        lokalni wystawcy banknotów zastępczych starali się wesprzeć państwo w nasyceniu
        rynku pieniądzem, który jednak ulegał błyskawicznej deprecjacji.
        W Kluczborku role emitenta wzięły na siebie w tym czasie władze powiatowe,
        wprowadzając do obiegu na swoim terenie notgeldy o nominałach; 10, 20, 50
        miliardów marek. Właściwie całość emisji o tych nominałach obejmuje dwie serie
        o identycznej dacie wprowadzenia do obiegu – 26.X.1923 r. lecz różnych datach
        ważności – 10.XI.1923 i 30.XI.1923 r.
        Wysoki nominał banknotów wcale nie świadczył o ich dużej sile nabywczej, gdyż w
        listopadzie 1923 roku dniówkowa płaca górnośląskiego górnika wynosiła około 100
        miliardów marek. Z końcem tego roku, oraz w pierwszej połowie 1924 r.
        przeprowadzono w Niemczech reformę walutową, która położyła ostateczny kres
        hiperniflacji, jak też edycji wszelkiego rodzaju pieniędzy zastępczych.
      • broneknotgeld Re: Bytom 18.10.03, 18:28
        Banknoty miejskie Bytomia.

        W sierpniu 1914 roku, bezpośrednio po wybuchu I wojny światowej, w wielu
        miejscowościach ówczesnych Niemiec pojawiły się pieniądze zastępcze w postaci
        papierowych walorów, zwanych najczęściej notgeldami.
        W Bytomiu było podobnie, choć poczynania tutejszego magistratu cechowała duża
        ostrożność. Nie może to dziwić, bo przecież emisje tego typu nie były w pełni
        legalne, a jedynie z konieczności tolerowane przez władze zwierzchnie. Pierwszy
        bon („gutschein”), który tu się ukazał miał nominał 1 marki. Zastosowano biały
        papier z jednostronnym nadrukiem określającym jego wartość i datę ważności do
        1.IX.1914 roku. Daty edycji nie podano, ale nastąpiło to zapewne już w
        pierwszej dekadzie sierpnia tego roku. W nadruku nie określono miejscowości,
        więc pod napisem „Der Magistrat” widnieje dodatkowo fioletowa pieczęć o
        treści „der Stadt Beuthen O.S.”. Poza tym wprowadzony do obiegu walor musiał
        mieć też fioletową pieczęć głównej kasy miejskiej oraz podpis nadburmistrza
        miasta dr. Bruninga.
        Szybko okazało się, że to nie wystarczyło do unormowania obiegu pieniądza w
        mieście, więc wprowadzono do obiegu kolejny walor, tym razem o nominale 2
        marek. W tym przypadku zastosowano różowy papier i określono datę ważności do
        1.X.1914 roku, bez podania daty emisji. Zapewne przedłużono też ważność
        wcześniejszej jednomarkówki. Jesienią jednak ten krótkoterminowy pieniądz
        miejski został wykupiony przez magistrat i unieważniony poprzez zastosowanie
        pieczątki z napisem „Ungultig”.
        Na pojawienie się kolejnych papierowych pieniędzy miejskich trzeba było czekać
        ponad dwa lata. Były to już bony niskonominałowe. Pierwszym był notgeld o
        nominale 1/2 marki, wydany 23.XII.1916 roku, z określeniem daty ważności na
        31.III.1917 r.
        Następny bytomski walor miał nominał 25 fenigów. Wykonano go na białym
        papierze, z dwustronnym nadrukiem w kolorze czarnym. Ważny był od 20.I.1917, do
        1.V.1917 roku. Dodatkowo zastosowano numerację, suchą pieczęć magistracką oraz
        brązowy poddruk. Na rewersie zaś trzy wydrukowano trzy pieczęcie miejskie i
        nominał w kolorze brązowym.
        Ostatni już bon bytomski jaki ukazał się w czasie wojny, miał znowu wartość 1/2
        marki. Wykonano go na wzór nominału 25 fenigów, lecz zastosowano tym razem
        poddruk w kolorze zielonym. Na rewersie wydrukowano trzy zielone pieczęcie
        miejskie i nominał w kolorze czarnym.
        Później nastąpiła znowu dłuższa przerwa w emisjach magistrackich, choć na
        terenie miasta obiegały na przykład banknoty zastępcze przeznaczone dla potrzeb
        GOPu, ponieważ Bytom byt ich współwystawcą i gwarantem.
        Dopiero okres hiperinflacji zaowocował nowymi edycjami miejskimi. W efekcie
        błyskawicznej deprecjacji marki niemieckiej, władze Republiki Weimarskiej nie
        były praktycznie w stanie nasycić rynku państwowym pieniądzem, więc emisje
        samorządowe okazały się znowu niezbędne. Puszczona w ruch machina inflacyjna
        gwałtownie przyspieszyła, a przecież to nie emisja notgeldów była powodem tego
        zjawiska. Przyczyny leżały gdzie indziej. Niemcy po I wojnie światowej, w myśl
        traktatu wersalskiego, miały płacić ogromne reparacje. Starały się zaś robić
        wszystko, aby do wypłaty tych odszkodowań nie doszło, w wyniku czego już wiosną
        1921 roku wojska francuskie i belgijskie okupowały część Niemiec. Klęska na
        Górnym Śląsku, będąca efektem działań powstańczych, jeszcze bardziej usztywniła
        ich stanowisko w stosunku do sprawy odszkodowań. Doprowadziło to z kolei w
        styczniu 1923 roku do całkowitej okupacji Zagłębia Ruhry. Rząd niemiecki, mając
        za sobą poparcie większości sił politycznych i społeczeństwa, zastosował wtedy
        tzw. „politykę biernego oporu” wobec okupantów, popierając nawet akty sabotażu
        w przemyśle zlokalizowanym na zajętych terenach. Stanęły transporty wszelkich
        towarów, kierowanych wcześniej do Francji i Belgii. Wszystko to doprowadziło do
        zaostrzenia trudności gospodarczych, wzrostu bezrobocia i szalonej
        hiperinflacji marki niemieckiej.
        W takim to właśnie czasie magistrat Bytomia wydał 10.VIII.1923 roku serię bonów
        o nominałach 100 000, 500 000 i 1 000 000 marek. Wykonano je na papierze ze
        znakami wodnymi, stosując również jako dodatkowe zabezpieczenie tłoczoną suchą
        pieczęć magistracką. Na awersie zastosowano brązowy nadruk na jasnym tle (kolor
        tła zależy od nominału) oraz czerwoną numerację. Rewersy są ciekawsze, bo
        przedstawiają zabytkowy kościółek drewniany, znajdujący się w parku miejskim.
        Kościół ten pochodził z pierwszej połowy XVI wieku, a przeniesiono go z
        Mikulczyc do Bytomia w 1901 roku. Po odrestaurowaniu umiejscowiono tam w 1921
        roku galerię sztuki sakralnej. W latach trzydziestych budowla ta zaczęła pełnić
        rolę symbolicznego pomnika ofiar I wojny światowej. Do dzisiaj mogłaby to być
        doskonała wizytówka miasta, gdyby nie pożar, który w 1982 roku doszczętnie
        strawił ten cenny zabytek. Dobrze więc, że chociaż pozostały po nim takie
        ciekawe pamiątki w postaci notgeldów miejskich. Bony te wyprodukowane zostały
        przez miejscową firmę, co pozwoliło szybko rozprowadzić je wśród mieszkańców,
        bo choć oficjalnie miały utracić ważność 30.XI.1923 roku, to już w październiku
        były zupełnie bezużyteczne.
        Dokładnie z dniem 26.X.1923 roku doszło do kolejnej edycji banknotów miejskich
        i tym razem były to już odcinki o nominałach 10, 20, 50 i 100 miliardów marek.
        Szata graficzna tej serii była podobna do walorów wcześniejszych. Pomijając
        kolorystykę tła, różniły się głównie zastosowaniem czarnego nadruku i
        numeracji. I tym razem okres ważności określono tylko do końca listopada.
        Ostatni banknot zastępczy jaki ukazał się w mieście, to nominał 500 miliardów
        marek, wydany 14.XI.1923, a ważny do końca tego roku. Tym razem zastosowano
        biały papier, kształt waloru bardziej wydłużony i nadruki bez kolorowego tła. I
        tu znalazł się oczywiście ten sam zabytkowy kościółek drewniany. Notgeld ten
        jednak chyba nie został już w pełni rozprowadzony, bo w tym czasie próbowano
        już reformować walutę niemiecką i inflacyjne pieniądze były niechętnie
        przyjmowane. Fale strajków i demonstracji ulicznych w całych Niemczech, niosły
        ze sobą również hasła przeprowadzenia szybkiej i skutecznej reformy marki
        niemieckiej.
        Sukces tej reformy, finalizowanej w 1924 roku, oznaczał zarazem całkowity zanik
        emisji pieniądza zastępczego. Co prawda w pierwszej połowie tego roku jeszcze
        spotykało się bony nominowane w złotych markach lub wręcz w dolarach, ale do
        tego typu edycji w samym Bytomiu już nie doszło.

      • broneknotgeld Re: Królewska Huta 18.10.03, 18:34
        Notgeldy królewskiej Huty

        Gdy w sierpniu 1914 r doszło do wybuchu I wojny światowej, na terenie całych
        ówczesnych Niemiec momentalnie odczuto dotkliwy brak pieniądza kruszcowego.
        Monety złote i srebrne, obejmujące nominały od ½ do 20 marek pochowane zostały
        na czarną godzinę, zwłaszcza w rejonach przygranicznych. Władze państwowe już
        zresztą nieco wcześniej zawiesiły wymienialność marki niemieckiej na złoto i
        wszelkimi sposobami starały się ściągnąć z obiegu monety złote o nominałach 10
        i 20 marek, aby wydatnie zwiększyć rezerwy tego kruszcu w skarbcu.
        Poczynania te dotkliwie odczuwała ludność, gdyż tym samym bardzo utrudnione
        zostało robienie codziennych zakupów, a przecież naturalną koleją rzeczy, każdy
        chciał w tym czasie zwiększyć zapasy żywności możliwe do dłuższego
        przechowywania w domu. Aby więc zaradzić zaistniałym trudnościom, władze
        samorządowe i większe zakłady przemysłowe w wielu miejscowościach zdecydowały
        się na wydanie własnego pieniądza zastępczego, choć nie było to w pełni legalne.
        Wśród miast które wprowadziły na swoim terenie walory tego typu była też
        Królewska Huta. Okazało się to tu wręcz niezbędne, gdyż miejscowość liczyła już
        wtedy ponad 70 tysięcy mieszkańców. Podstawą ich utrzymania był głównie
        przemysł, bo przecież miasto rozwinęło się z osady przy powstałej już w XVIII
        wieku kopalni „Król” i uruchomionej na początku XIX wieku huty „Królewskiej”.
        Tak więc dokładnie 6 sierpnia 1914 roku magistrat wprowadził do obiegu bony o
        najbardziej potrzebnych wtedy nominałach 1, 2 i 5 marek. Miały one postać
        niewielkich, kolorowych kartoników, z jednostronnym czarnym nadrukiem
        określającym nominał, emitenta i datę ważności (01.IX.1914). jako pewnego
        rodzaju urzędowe zabezpieczenie stosowano pieczęć magistracką (w kolorze
        niebieskim lub fioletowym) oraz odręczny podpis, lub faksymile podpisu osoby
        odpowiedzialnej za tę emisję. Były to pieniądze krótkoterminowe, podlegające
        później wykupowi przez kasę miejską na określonych warunkach. Zapewne
        mieszkańcy Królewskiej Huty posługiwali się nimi nieco dłużej, może nawet do
        listopada, gdy nasycono rynek legalnymi banknotami o niskich nominałach.
        Kolejne miejskie pieniądze typu papierowych bonów, pojawiły się tu dopiero z
        końcem 1916 roku, gdy okazało się już oczywistym to, że Niemcy nie były
        przygotowane do prowadzenia długotrwałej wojny. Brąz i nikiel, z których
        produkowano drobne monety zdawkowe, stały się wtedy deficytowymi materiałami
        strategicznymi. Dokładnie z dniem 9.XII.1916 roku wprowadzono do obiegu kolejną
        emisję magistracką, tym razem o nominałach 25 fenigów i 1/2 marki. Znowu
        wykonano je na kartonikach z jednostronnym, czarnym nadrukiem określającym
        nominał, emitenta i okres ważności (do 1.II.1917). Zabezpieczeniem była na nich
        sucha pieczęć magistracka oraz faksymile dwóch podpisów. Walory skupione potem
        przez kasę miejską unieważniano prostokątną pieczęcią z napisem „Ungultig”.
        W ich miejsce, w przeciągu roku weszły cztery kolejne edycje bonów o
        identycznych nominałach, lecz różnych datach ważności. Wykonywano je tym razem
        na znacznie mniejszych, białych lub kolorowych kartonikach, zawsze z czarnym
        nadrukiem i kolorowym poddrukiem z gwiazdek i centralnie umieszczonym herbem
        miasta, z datą 1869 (rok uzyskania praw miejskich). Na rewersach tych walorów
        (czystych lub z gwiazdkowym nadrukiem) spotyka się pieczęć unieważniającą
        (identyczną do wcześniej opisanej), co świadczyło o ich wykupie. Praktycznie
        trzymiesięczny okres ważności między innymi miał na celu utrudnienie
        działalności fałszerzom, choć zyskiwała też na tym kasa miejska, bo jednak nie
        wszystkie bony wykupiono lub wymieniono na nowe edycje.
        Wiosną 1918 roku zaprzestano wydawania nominału 25 fenigów i od tego momentu
        (dokładnie od 30.III.1918 r), przez pewien czas ukazywały się już tylko
        półmarkówki. Nawet zakończenie wojny nie przerwało tych praktyk. Do połowy 1920
        roku wydano w sumie 7 różnych walorów o tym nominale, różniących się datami
        ważności, choć nie tylko. Pierwszy walor wydrukowano na niebieskim kartoniku, a
        kolejne już na białym papierze ze znakami wodnymi. Wszystkie miały nadruki
        dwustronne. Awersy miały te same elementy, co edycje wcześniejsze, a rewersy
        zawierały nominał i herb lub nawet tylko sam nominał. Dla wyraźnego odróżnienia
        poszczególnych edycji stosowano odmienną kolorystykę herbu.
        Bezpośrednio po wojnie puszczono też w obieg notgeld miejski o stosunkowo
        wysokim nominale 5 marek, ponieważ w tym czasie władze zwierzchnie wręcz
        zachęcały większe miasta do emisji lokalnego pieniądza. Pamiętajmy o tym, że
        zakończenie działań wojennych to zarazem początek rewolucji na terenie Niemiec,
        w efekcie czego lokalnie odczuwany był znowu wyraźny niedobór środków
        płatniczych. Nominał 5 marek wprowadzony został oficjalnie do obiegu z dniem
        10.XI.1918r, a jego datę ważności określono na 15.XII.1918 r. Do szerszej
        emisji wysokonominałowych miejskich banknotów zastępczych wtedy już nie doszło,
        gdyż Królewska Huta została też współwystawcą i gwarantem lokalnego pieniądza,
        przeznaczonego dla potrzeb całego GOPu. Zresztą , w ramach tej inicjatywy
        ukazały się nie tylko walory: 5, 10, 20 marek, ale również 25 fenigów. Gdy zaś
        ten ostatni, niskonomnałowy bon został z obiegu wycofany, to zaradzono temu
        kolejną edycją magistracką. Stało się to dokładnie 1.IX. 1920 roku. Na tej
        dwudziestopięciofenigówce nie określono już daty ważności (miała moc płatniczą
        do odwołania, jak głosi nadruk na rewersie).
        Właściwie na tym kończył się pewien etap emisji samorządowych Królewskiej Huty.
        Kolejne pieniądze miejskie, które tu się ukazały, związane były bezpośrednio z
        wydarzeniami politycznymi przebiegającymi na terenie Górnego Śląska. W
        pierwszej kolejności dotyczyło to przeprowadzonego tu plebiscytu, ponieważ
        notgeldy szeroko zostały wtedy wykorzystane do celów propagandowych.
        Również w Królewskiej Hucie ukazał się wtedy ciekawy bon o nominale 25 fenigów,
        z napisami dwujęzycznymi. Obydwie jego strony w sensie graficznym były
        identyczne. Przedstawiały szyb kopalniany na tle wschodzącego słońca,
        obramowany dodatkowo kominami fabrycznymi. Tekst na jednej ze stron był w
        języku polskim, a na drugiej w niemieckim. Oficjalna data emisji określona była
        na 20.III.1921, a ważne były do końca tego roku.
        Podobnie w czasie III powstania śląskiego doszło tu do edycji całej serii
        banknotów powstańczych. Warto nadmienić, że w tym czasie władze Republiki
        Weimarskiej celowo ograniczały przepływ gotówki na tereny opanowane przez
        powstańców. Dotkliwy brak pieniądza miał stanowić pewien element walki z
        insurgentami. Już w czasie działań bojowych pojawiły się więc powstańcze
        banknoty zastępcze, co było dobrym sposobem na ograniczenie dotkliwie
        odczuwanego niedoboru gotówki.
        Duże miasta były jednak cernowane przez wojska powstańcze i tak się też stało z
        Królewską Hutą. Po początkowym opanowaniu terenu przez powstańców, późniejszym
        wycofaniu się i blokowaniu miasta, doszło tu jednak rychło do szeregu
        antypolskich rozruchów. W efekcie czego, powstańcy śląscy uzyskali moralny
        argument do ponownego wkroczenia do miasta. Co prawda nie zajęli całego
        obszaru, bo samo centrum pozostało jednak w rękach wojsk Komisji Plebiscytowej.
        Te wydarzenia zaowocowały pojawieniem się notgeldów powstańczych o nominałach:
        1, 3, 5, 20 marek. Ich datę ważności określono na 30.VI.1921 r. Oczywiście były
        to również banknoty w wersji dwujęzycznej. Ciekawe jest to, że drukowano je w
        Katowicach, a nie na miejscu. Dwa wyższe nominały opatrzono pieczęciami
        miejskimi (5 marek – zwykła pieczęć w czerwonym tuszu, 20 marek – sucha pieczęć
        tłoczona).
        Emisja tych pieniędzy była pomocna w realizacji różnych wydatków powstańczych,
        zarazem też dawała pewne zyski miastu. Pamiętajmy o tym, że jeszcze w czasie I
        wojny światowej w Niemczech pojawiły s
        • broneknotgeld Re: Królewska Huta - dokończenie 18.10.03, 18:38
          Pamiętajmy o tym, że jeszcze w czasie I wojny światowej w Niemczech pojawiły
          się liczne rzesze kolekcjonerów notgeldów, a potem popularność tego typu
          zbieractwa jeszcze się nasiliła. Siłą rzeczy emitenci zaczęli liczyć na to, że
          sporą część puszczonych w obieg walorów nie będą musieli wykupić, a tym samym
          osiągną pewne zyski. Właśnie to było głównym powodem wielu emisji samorządowych
          w latach 1920-1921.

          W samej Królewskiej Hucie pieniądze powstańcze były ostatnimi walorami tego
          typu, wystawionymi przez magistrat. Z uwagi na zmianę przynależności państwowej
          nie pojawiły się tu banknoty inflacyjne, choć sama marka niemiecka jeszcze
          przez pewien czas była prawnym środkiem płatniczym na tym terenie.
      • broneknotgeld Re: Kończyce 18.10.03, 18:42
        Pamiątkowe notgeldy Konczyc

        Pieniądz zastępczy (niem. notgeld) pojawił się masowo na terenie Niemiec w
        momencie wybuchu I wojny światowej. Dopiero zaś po dziesięciu latach, w efekcie
        reformy marki niemieckiej z 1924 roku, całkowicie zniknął z obiegu.

        W latach 1920-1922, szeroko wykorzystywano bony pieniężne w celach reklamowych
        i propagandowych. Na terenie Górnego Śląska dość często używano notgeldów do
        prowadzenia propagandy plebiscytowej.

        Już po zakończeniu walk powstańczych, w szeregu miejscowości, które ostatecznie
        miały zostać przyłączone do Polski, wydano edycje upamiętniające fakty, w
        efekcie których tereny te zmieniły swoją przynależność państwową. Tak stało się
        właśnie w Kończycach.

        W gminie tej, wchodzącej w skład powiatu zabrzańskiego (Hindenburg),
        zamieszkiwało więcej Polaków niż Niemców. W przeprowadzonym plebiscycie również
        przeważały głosy oddane za Polską. III powstanie śląskie oraz wyznaczenie nowej
        granicy państwowej, władze samorządowe upamiętniły jedyną emisją pieniądza
        zastępczego w tej gminie z datą 1 marca 1922 roku. Cała seria bonów objęła trzy
        nominały: 50 fenigów, 1 i 2 marki. Awersy tych walorów są podobne. Dominuje na
        nich godło Kończyc. Określono tu też precyzyjnie okres ważności, do 1
        października 1923 r. Odróżnia więc je tyko zastosowana kolorystyka i nominał.

        Ciekawsze są rewersy. Zwłaszcza, że dominują na nich treści propagandowe. Na
        nominale 50 fenigów widzimy więc teren, gdzie ma biegnąć nowa granica
        państwowa, a obok polskiego żołnierza, który niebawem będzie jej strzec.
        Jeszcze dobitniej przedstawiono to na rewersie jednomarkówki, gdzie widzimy
        górnośląskiego robotnika wykuwającego polskiego orła, a w tle przemysłowy
        krajobraz regionu.

        Najwyższy nominał tej serii prezentuje z kolei prace związane z bezpośrednim
        wytyczeniem granicy. Ustanowienie jej na maleńkiej rzeczce Czarniawce, miało
        istotne znaczenie również dla sąsiedniego Zabrza. Spora część powiatu
        zabrzańskiego zmieniła wtedy swoją przynależność państwową. Sama gmina Zabrze,
        dopiero właśnie w 1922 roku uzyskała prawa miejskie, choć aspirowała do tego od
        wielu lat.

        Ważnym w przypadku notgeldów z Kończyc jest też postać ich projektanta –
        Stanisława Ligonia. Człowiek to wielce zasłużony dla sprawy polskości części
        Górnego Śląska. Walory te produkowano w mikołowskiej drukarni Karola Miarki,
        gdzie w pewnym okresie St. Ligoń pracował jako ilustrator (studiował malarstwo
        w Krakowie i Berlinie). Dziś na te pieniądze możemy patrzeć także jako na
        pamiątki po artyście i bardzo wszechstronnym działaczu kultury, z którego
        dorobku typowo malarskiego, nie pozostało do naszych czasów zbyt wiele.
        • broneknotgeld Re: Górnoślaski Okręg Przemysłowy 18.10.03, 18:45
          Notgeldy GOPu.

          W związku z pewnym wzrostem zainteresowania tematem pieniądza zastępczego
          polskich zbieraczy, jak również osób pasjonujących się historią naszej „małej
          ojczyzny”, warto przedstawić na tych łamach notgeldy wydawane specjalnie dla
          potrzeb ludności GOP-u.

          Pieniądz ten jest o tyle ciekawy, że zapewniono mu pełny obieg na stosunkowo
          dużym obszarze, eliminując tym samym podstawową uciążliwość w posługiwaniu się
          banknotami zastępczymi. Oczywistym minusem był jednak i w tym przypadku typowy,
          krótki okres ważności.

          Jesienią 1918 roku Bank Rzeszy wręcz nakłaniał władze większych miast do emisji
          pieniądza zastępczego o stosunkowo wysokich nominałach. Wiązało się to z
          ówczesną sytuacją polityczną Niemiec (porażka na froncie, kapitulacja i
          rewolucyjne wrzenie), co miało niewątpliwy wpływ na wyraźnie odczuwany
          niedostatek państwowego pieniądza na rynku. W dużych miastach i ośrodkach
          przemysłowych sytuacja była szczególnie uciążliwa. Tak więc następujące miasta
          i powiaty: Bytom, Gliwice, Zabrze, Katowice, Królewska Huta (dzisiejszy
          Chorzów), Pszczyna, Rybnik i Tarnowskie Góry wydały wspólny pieniądz o
          nominałach 5, 10, 20 marek, na łączną kwotę 25 milionów marek. Taką wartość
          miało w każdym bądź razie zabezpieczenie tej emisji, choć prawdopodobnie samych
          banknotów puszczono w obieg na nieco większą sumę.

          Notgeldy te drukowano w Głogowie na papierze posiadającym znaki wodne, a
          dodatkowym zabezpieczeniem była okrągła, sucho tłoczona pieczęć z niemieckim
          orłem i biegnącym otokowo napisem „Oberschlesischer Industriebezirk”. Wszystkie
          były numerowane, przy czym nominał 5 marek istnieje w trzech odmianach
          związanych z oznaczeniem serii. Na pozostałych dwóch nominałach serii nie
          określono. Awersy walorów są podobne, z oznaczeniem wartości, suchą pieczęcią i
          spisem wystawców (emitentów). 5 i 10 marek jest w tonacji zielono-niebieskiej,
          a 20 marek w szaro-niebieskiej. Rewersy natomiast są odmienne i przedstawiają:

          5 marek - fragment kopalni

          10 marek – całą kopalnię

          20 marek – pracę w zakładzie metalurgicznym (huta „Królewska”)

          Nie podano daty emisji, lecz najprawdopodobniej wprowadzono je do obiegu z
          końcem listopada 1918 roku. Data ważności tych walorów jest identyczna:
          01.IV.1919 rok.

          Na tym jednak wspólna działalność emisyjna wymienionych miejscowości GOP-u się
          nie skończyła. Nieco później wydano bowiem notgeld o nominale 25 fenigów,
          bardzo przydatnym i usprawniającym obieg pieniądza na lokalnym rynku. W spisie
          wystawców tego niskonominałowego banknotu nie podano jednak już Pszczyny. Na
          terenie tego miasta i powiatu obiegały wtedy lokalne niskonominałowe bony, więc
          władze miejskie prawdopodobnie nie były zainteresowane współpracą w tym
          zakresie. Niestety, tym razem też nie podano daty emisji, a jedynie datę
          ważności: 30.IX.1919 rok. Sam walor, tak jak inne, produkowano w Głogowie na
          papierze za znakami wodnymi, oznaczając serię i numerację.

          Kolejnym, ostatnim już wprowadzonym do obiegu pieniądzem zastępczym, jest
          późniejsza wersja nominału 25 fenigów, o mniejszych wymiarach i szacie
          graficznej, lecz również z oznaczeniem serii i numeracją. Daty wydania
          tradycyjnie nie określono, a jedynie datę ważności: 31.XII.1919 rok.

          Planowano zresztą kolejne wydania banknotów o wyższych nominałach,
          zastępujących te które w kwietniu 1919 roku traciły ważność. Dowodem na to jest
          zachowany projekt waloru z datą ważności do 31.XII.1919 r. Możliwe, że
          zachowały się też odmienne projekty tego i innych nominałów. Do samej emisji
          jednak już nie doszło, prawdopodobnie z uwagi na opór władz zwierzchnich.

          Pieniądz tego typu nie był przecież pełnoprawnym środkiem płatniczym. Władze
          państwowe, jak też poszczególnych prowincji, popierały to przymuszone
          koniecznością, lecz równie często starały się też ograniczać to zjawisko.

          Skompletowanie dzisiaj wszystkich notgeldów GOP-u, choć nie ma ich wiele, nie
          jest sprawą łatwą. Co prawda nie są to jakieś unikaty, ale na naszym rynku
          kolekcjonerskim pozycje o wyższych nominałach spotyka się raczej rzadko.
          Łatwiej zdobyć już te o wartości 25 fenigów, z reguły jednak są w gorszych
          stanach zachowania. Warto jednak się tymi banknotami zainteresować, wszak są to
          ciekawe w sensie historycznym walory, mogące być ozdobą każdego zbioru
          notgeldów, obejmującego tereny ówczesnych prowincji niemieckich, leżących w
          granicach dzisiejszej Polski.

          • broneknotgeld Re: Nowy Bytom 18.10.03, 18:48
            Notgeldy "Friedenshutte".

            W czasie I wojny światowej pieniądze zastępcze w postaci bonów pojawiły się
            również na terenie Nowego Bytomia, dzisiejszej dzielnicy Rudy Śląskiej.

            Oczywiście nie mogło tu być gminnych emisji samorządowych, bo teren ten
            stanowił wtedy integralną część miasta Bytom. Mieszkańcy mogli więc posługiwać
            się edycjami bytomskiego magistratu.

            Istniejąca tu jednak huta „Friedenshutte”, będąca największym zakładem
            przemysłowym w tym rejonie, dla potrzeb swojej licznej załogi wydawała w latach
            1916 - 1917 własne, niskonominałowe bony pieniężne. Tak więc dokładnie
            18.XII.1916 roku rozprowadzono wśród załogi pierwszą edycję walorów o
            nominałach 25 i 50 fenigów. Drukowano je jednostronnie na kolorowym papierze,
            określając od razu ich datę ważności do 31.I.1917 r. Każdy egzemplarz opatrzony
            był odręcznym podpisem osoby odpowiedzialnej za tę emisję. Pieniądze te
            przyjmowane były bez ograniczeń w kasie huty i w hutniczym domu towarowym gdzie
            pracownicy najczęściej zaopatrywali się w podstawowe produkty spożywcze. Jego
            nazwa „Huttenkaufhaus” po dzień dzisiejszy funkcjonuje w tradycji
            ustnej. „Kafaus” to teraz jednak nie tyko sam dobrze zachowany budynek domu
            towarowego, ale zarazem potoczna nazwa całego osiedla robotniczego.

            Pierwsza edycja hutniczych notgeldów nie zaspokoiła jednak potrzeb i już w
            styczniu 1917 roku przygotowano kolejną serię odcinków, które zastąpić miały
            walory tracące swoją ważność. Tym razem wyemitowano nominały 5, 10, 25, 50
            fenigów. Tradycyjnie wykonano je na kolorowym papierze z jednostronnymi
            nadrukami. Dokładnie sprecyzowano na nich datę emisji 24.I.1917 r. Właściwym
            emitentem była „Oberschlesische Eisenbahn – Bedarfs – Aktiengesellschaft”, gdyż
            huta już od 1871 roku wchodziła w skład tego koncernu, założonego przez
            hrabiego Karola Wolfganga Ballestrema. Pojawiły się też na tych notgeldach
            nazwiska Buscha i Niemeyera, czyli ówczesnych dyrektorów huty. Początkowo
            stosowano też odręczny podpis osoby nadzorującej edycję. Nie było to jednak
            zbyt wygodne. Zapewne też z uwagi na stosunkowo długi okres ważności (do
            30.VI.1917 r) i możliwość pojawienia się fałszerstw, zrezygnowano z podpisu
            zastępując go suchą pieczęcią koncernu „Oberbedarf”. Te lepiej już
            zabezpieczone odmiany bonów drukowano też na nieci innym papierze.

            Omawianymi notgeldami posługiwała się cała załoga huty i rodziny pracowników.
            Warto jednak nadmienić, że w czasie I wojny światowej, w dzisiejszej
            hucie „Pokój” pracowało też wiele jeńców wojennych. Dla potrzeb istniejącego
            przy hucie obozu jenieckiego dyrekcja zakładu emitowała specjalne bony
            jenieckie. Walory te nie były datowane, jednak można przypuszczać, że używano
            ich w okresie od 1915 do 1918 roku.

            Pieniądze zastępcze huty stanowią dziś ciekawą pamiątkę długoletniej historii
            tak znaczącego dla rozwoju górnośląskiego przemysłu przedsiębiorstwa.

            • broneknotgeld Re: Historia w notgeldach ukryta. 18.10.03, 18:55
              Początek 1921 roku na Górnym Śląsku upływał pod znakiem ostrej walki
              propagandowej, związanej ze zbliżającym się terminem Plebiscytu (20.III.1921r),
              który miał zadecydować o przynależności państwowej tego terenu.

              Właśnie w tym czasie gmina Bielszowice wydała serię banknotów zastępczych o
              szczególnie ciekawych rewersach. Wyróżnia je przedstawienie mapki obszaru
              plebiscytowego od wschodu graniczącego z Polską, a od zachodu ze Śląskiem.
              Pomimo wydrukowania obok typowego dla tego okresu wierszyka o proniemieckiej
              wymowie, nie zdecydowano się na mapce umieścić nazwy Niemiec, co byłoby czymś
              oczywistym. Przecież głosować można było tylko za Polską lub Niemcami.
              Pominięcie nazwy państwa było jednak zamierzone, choć aby to zrozumieć trzeba
              cofnąć się nieco w czasie.

              Po przegranej I wojnie światowej Niemcy, w myśl początkowych ustaleń traktatu
              pokojowego, miały stracić cały Górny Śląsk na rzecz Polski. Szybko jednak od
              tego odstąpiono, decydując się na przeprowadzenie plebiscytu na tym terenie.
              Niepewny los państwowości tego obszaru wymuszał niejako na Polsce i Niemczech
              kroki które miały skłaniać miejscową ludność do opowiedzenia się za jedną z
              tych opcji państwowych.

              Trzecia droga też początkowo wydawała się dość prawdopodobna, a było nią
              powstanie niezależnego państwa Górny Śląsk w postaci republiki której
              suwerenność gwarantowałyby państwa sąsiednie. Hasło „Górny Śląsk dla
              Górnoślązaków” było wtedy bardzo nośne i przyczyniło się do szybkiego wzrostu
              znaczenia Związku Górnoślązaków jako organizacji wręcz masowej. Ideę
              niezależnej państwowości poparła też najważniejsza siła polityczna na tym
              terenie, czyli katolicka partia Centrum. Podobnie część potentatów
              przemysłowych w takim rozwiązaniu widziało sposobność uniknięcia kosztów
              ogromnych reparacji wojennych, które Niemcy miały ponieść

              Aby zneutralizować wpływy propolskie i tendencje separatystyczne pierwszy
              znaczący ruch zrobiły Niemcy powołując do życia, ustawą sejmu pruskiego z
              14.X.1919 r, prowincję Górny Śląsk w miejsce dotychczasowej rejencji opolskiej.

              Dało to znaczący impuls do opracowania polskiej ustawy o autonomii przyszłego
              województwa śląskiego. Ostatecznie uchwalono to dopiero 14.VII.1920r niejako
              pod wrażeniem niekorzystnych dla strony polskiej wyników plebiscytowych na
              Mazurach.

              Ostatnie posunięcie prawodawcze o dużym oddźwięku propagandowym jednak również
              należało do Niemiec. Była to ustawa o Górnym Śląsku, uchwalona przez Reichstag
              27.XI.1920 roku i wpisana do konstytucji weimarskiej. Ustawa ta zobowiązywała
              władze Niemiec, po przejęciu terenu plebiscytowego, do zorganizowania w
              prowincji górnośląskiej referendum w sprawie podniesienia jej rangi do statusu
              kraju związkowego.

              Szansa na pełne uniezależnienie się od Prus jako odrębnego kraju, przyciągnęła
              tym razem partię Centrum i wielu działaczy związanych z ruchami ślązakowskimi,
              z których najzagorzalsi widzieli w tym kolejny krok na drodze do ustanowienia
              odrębnej państwowości.

              Tak więc mapka na bielszowickim notgeldzie miała pewien podtekst. Służyć miała
              nakłonieniu ludności o „opcji śląskiej” do głosowania za Niemcami. Poczynania
              tego typu były dość skuteczne, gdyż zaowocowały korzystnym dla strony
              niemieckiej rozstrzygnięciem plebiscytowym. Dopiero III powstanie śląskie
              okazało się zwycięskie dla strony polskiej, a późniejsze rozgraniczenie
              spornych terenów ogromnie osłabiło prowincję Górny Śląsk. I choć referendum w
              sprawie podniesienia prowincji do rangi kraju ostatecznie przeprowadzono
              3.XI.1922 r, to jednak w zmienionej już sytuacji nie mogło przynieść
              zakładanego wcześniej efektu.

              Górny Śląsk został więc przedzielony granicą państwową. Z jednej strony było
              polskie autonomiczne województwo śląskie, którego dzieje są dzisiaj szeroko
              popularyzowane i doceniane, a z drugiej mamy prowincję pruską o nazwie tożsamej
              z całym regionem, której historii w obecnej dobie też nie należy pomijać, choć
              związana jest ściśle z międzywojennymi dziejami państwowości niemieckiej.
              Przykładem pewnej nieznajomości losów tej prowincji może być sprawa jej
              stolicy. Dzisiejsi regionaliści wskazują tu prawie wyłącznie na Opole, które
              było siedzibą nadprezydenta i jego urzędu, czyli reprezentanta władzy krajowej
              (Prus) w terenie. Tymczasem sejmik prowincjonalny, jego wydział i starosta
              krajowy urzędowali w Raciborzu, a z kolei władze skarbowe umiejscowiono w
              Nysie. Również sam Wrocław, będący przed 1919 rokiem stolicą całej prowincji
              śląskiej, z dużymi oporami i bardzo wolno wyzbywał się swych uprawnień na
              terenie, który w myśl ustawy miał mu już nie podlegać.

              Historia naszej ziemi jest więc dość skomplikowana, ale przecież niezwykle
              ciekawa i warto ją zgłębiać, zwłaszcza że można już to robić bez
              narodowościowych uprzedzeń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka