coś do śmiechu... a raczej do płaczu

23.09.09, 19:43
Dzisiaj zakupiłam na laiki cebulkę stifado,
a,że to moja premiera musiałam odnaleźć w miarę
satysfakcjonujący mnie przepis.
Najpierw się uśmiałam a teraz idę zgodnie z zaleceniem greckiej autorki trochę porozmyślać i popłakać!
Wklejam najlepszy fragmencik i uszanowanka dla poczucia humoru
greckiej "Eleni"
poczytajcie hehehe


Προετοιμασία:
Γεμίζουμε το νεροχύτη με νερό, βάζουμε μέσα τα κρεμμύδια, ανοίγουμε τον απορροφητήρα, το παράθυρο, την πόρτα, ό,τι μπορούμε τέλος πάντων, προκειμένου να αποφύγουμε το αναπόφευκτο: να κλάψουμε καθαρίζοντας τα κρεμμύδια.
Βάζουμε δίπλα μας χαρτομάντηλα έτοιμα προς χρήση.
Καθαρίζουμε τα κρεμμύδια.
Διακόπτουμε συχνά για σκούπισμα ματιών και μύτης.
Επί τη ευκαιρία που κλαίμε, θυμόμαστε όλα μας τα προβλήματα. Ρίχνουμε που ρίχνουμε το κλάμα, μην πάει χαμένο. Θυμόμαστε την ακρίβεια, τον Αλογοσκούφη, το δάνειο που πληρώνουμε κάθε μήνα, την εφορία που πληρώσαμε πέρυσι, το ωραίο ζευγάρι παπούτσια που προσπεράσαμε στο τελευταίο shopping therapy εξαιτίας της τσουχτερής τιμής τους, το κραχ που γίνεται παγκοσμίως κλπ κλπ.
Στην ανάγκη, αν δεν έχετε προβλήματα, κλάψτε για αυτά που έχουν οι άλλοι.
Συνεχίζουμε το καθάρισμα, φύσημα, σκούπισμα.
Ξαναθυμόμαστε το πρώτο μας παιδικό φλερτ, τον πρώτο μας χωρισμό, το κακό αφεντικό που μας βασανίζει καθημερινά, το μποτιλιάρισμα ειδικά όταν βιαζόμαστε κλπ κλπ
Επιτέλους τελειώνουμε το καθάρισμα, φυσάμε, σκουπίζουμε και ξεκινάμε την εκτέλεση της συνταγής με πρησμένα μάτια
    • morita11 Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 24.09.09, 12:37
      big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

      ugotowalas cos czy utopilas sie we wlasnych lzach???

      ps. Skad ten przepis??
      • mamalal-ka Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 24.09.09, 15:31
        Płacz był ostry przy obieraniu 2 kg cebulek...
        rzeczywiście rozmyślałam o "najprzeróżniejszych różnościach"
        a w okularach przeciwsłonecznych i z zapałką w ustach
        wzbudziłam ogólne zainteresowanie domowników hehehe

        Stifado polecam...zostało pożarte w mig przez moich mężczyzn,
        zmieniłam tylko rodzaj mięska na wieprzowinę
        a podałam je z muszelkami lumaconi .

        wklejam stronkę z której na pewno jeszcze nie raz skorzystam:

        mikrikouzina.blogspot.com/2008/10/blog-post_13.html
        • morita11 Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 24.09.09, 16:02
          hehe swietne
          • babycool Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 25.09.09, 13:10
            Okulary sloneczne rozumiem! Sama to praktykuje, a kiedys odwalalam
            cebulke w plywackich smile

            ALE NA BOGA CO Z TA ZAPALKA?! ZAPALONA?!
            • mamalal-ka Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 25.09.09, 18:55
              babycool napisała:
              > ALE NA BOGA CO Z TA ZAPALKA?! ZAPALONA?!

              HA ! kochana wyższa szkoła jazdy !!!
              zapałka lub wykałaczka lub listek lub słomka(rurka hehehe wink lub
              whatever...powoduje iż nie wdychasz bezpośrednio swądu cebuli przez nos!taki
              odruch bezwarunkowy...a wiadomo nos- kanał -oko-łza...
              A TU DOOKOŁA !!! GIRO GIRO !!! I W DODATKU TO DZIAŁA !wink
              takie z lamusa od babci...
              • bachula_gr Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 25.09.09, 19:40
                mamalal-ka napisała:
                > HA ! kochana wyższa szkoła jazdy !!!
                > zapałka lub wykałaczka lub listek lub słomka(rurka hehehe wink lub
                > whatever...

                Tylko pamietaj: siarka na zewnatrz! smile smile smile
                • babycool Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 25.09.09, 21:22

                  > Tylko pamietaj: siarka na zewnatrz! smile smile smile

                  Wbrew pozorom to bardzo cenna uwaga wink tongue_out

                  Lalka, a to z lamusa polskiej czy greckiej babci? tak z ciekawosci
                  tylko pytam smile

                  A o wykalaczce to slyszalam, ze trzymanie jej w buzi pomaga w
                  chorobie lokomycynej. Tutaj, tzn w Grecji to slyszalam (tylko od
                  kogo?!)
                  • mamalal-ka Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 25.09.09, 22:00
                    > > Tylko pamietaj: siarka na zewnatrz! smile smile smile

                    E tam trochę siary żeby był lepszy POWER ! HEHEEH

                    ...a babunia jak najbardziej polska !

                    babycool napisała:
                    > A o wykalaczce to slyszalam, ze trzymanie jej w buzi pomaga w
                    > chorobie lokomycynej.

                    No tak pod warunkiem, że podczas podróży obiera się cebulę!!!;-0
                  • bachula_gr Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 26.09.09, 09:42
                    > A o wykalaczce to slyszalam, ze trzymanie jej w buzi pomaga w
                    > chorobie lokomycynej. Tutaj, tzn w Grecji to slyszalam (tylko od
                    > kogo?!)

                    Rewelacja, w razie ostrego hamowania wykalaczka przyszpila Cie
                    gardlem do fotela....
                    W czasach kiedy moja Zoska rzygala co piec kilometrow nasluchalam
                    sie, ze najlepszym sposobem na chorobe lokomocyjna bedzie wyjecie
                    jej wreszcie z tego fotelika. Dziecku niewygodnie, przypiete sie
                    dusi i rzyga!

                    A propos choroby lokomocyjnej to na Zosce wyprobowalam wszystko
                    (OPROCZ WYKALACZKI - przyznaje!): tabletki do ssania, syropki
                    greckie i polskie, angielsie opaski uciskowe na przeguby, plasterek
                    na pepek. Nic, az w koncu dziecko sie uparlo na.....balet! Balet w
                    wielkim miescie, nie polaczonym wowczas jeszcze drogocenna Egnatia
                    Odos. 56km zakretow wysokogorskich na balet i 56km z baletu, dwarazy
                    w tygodniu. Podzialalo jak reka odjal! Pierwszego dnia.
                    • babycool Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 27.09.09, 22:16
                      hahaha, ale rozumiem, ze Zoska na balet jezdzi bez fotelika tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out

                      Jak ja doskonale ja rozumie! Znam do cierpnie do dzisiaj, juz bez
                      haftow co kawalek ale z blada twarza i scisnietym gardlem grrr
                      Mi pomaga Cocculinum z Polski.

                      Ale jakby co, to sprobuje cebule i wykalaczke tongue_out Bo w niedizele
                      wybieram sie na Meteory (liga nie gra bo wybory. Niech zyja partie!)
                      tylko zeby ktores biuro jechalo w ten weekend!
                      • bachula_gr Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 28.09.09, 08:01
                        babycool napisała:

                        > hahaha, ale rozumiem, ze Zoska na balet jezdzi bez
                        fotelika tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out

                        Jasne. Zeby nie pobrudzila tapicerki przypadkiem.
                        Po dwoch latach przestawila sie na basen- dzis inauguracja baletow w
                        wodzie. Uprasza sie o trzymanie kciukow za moje male plywaczki.
                        • morita11 Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 28.09.09, 10:48
                          Nastapila zmiana tematu watku???
                          Kciuki zacisniete smile
                  • bachula_gr Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 07.11.09, 10:33
                    > Tylko pamietaj: siarka na zewnatrz! smile smile smile

                    no chyba, ze zapalek brak......
                    farm1.static.flickr.com/184/459976689_1ddc95758d.jpg
                    bluemonocle.com/images/3/25183.jpg
                    • mamalal-ka Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 09.11.09, 14:21
                      haha bachula licealne lekcje PO mi się przypomniały wink
                      • morita11 Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 10.11.09, 08:08
                        Mnie tez smile
                        U nas trafilo na taka dziewczyne, ktora miala malutko wlosow i takie cieniutkie wink
                        Bidulka tak blagala nauczyciela zeby ktos inny te maske zakladal big_grin
                      • bachula_gr Re: coś do śmiechu... a raczej do płaczu 10.11.09, 08:37
                        mamalal-ka napisała:
                        > haha bachula licealne lekcje PO mi się przypomniały wink

                        Dokladnie. Ilekroc mocuje sie z czepkiem kapielowym to mi sie to
                        zdjhecie przypomina. Porownywalne doznania smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja