Dodaj do ulubionych

Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-)

    • rene1231 masakra 10.03.10, 10:13
      Poskakałam poćwiczyłam zasapałam sie gorzej od lokomotywy sad No ale
      cóż jak sie dopuściło do tego stanu to trzeba teraz cierpieć.Kurcze
      wszystko mi sie w środku trzęsie,nawet tego mojego serka nie chce mi
      sie jeść.
      O drugiej druga tura ćwiczeń,i jeszcze wieczorem.Ciekawe czy
      wytrzymam.
      Siedziałam na piłce robiłam skręty z ciężarkami w rękach,leżałam na
      dywanie ,był rowerek,nożyce unoszenie bioder,chciałam leżąc na
      plecach dać nogi za głowe ale wałki mi twarz zakryłysmileto tylko
      uniosłam je dość wysoko i przytrzymałam troche.Na stojąco były
      przysiady podskoki odchylanie rąk do tyłu dwie naraz i każda z
      osobna,skłony ,pajacyk(totalna porażka)myślałam że mi sie biust
      oderwie.Wszystkie ćwiczenia powtarzałam po 10 razy i mam je zapisane
      na kartce żeby potem robić to samo.
      Jak ja to wytrzymam?????
      Co z wami jakie postępy bo widze że jest samozaparciesmile
      Teraz pije herbatke linea z liptona
    • bebiak RENE spisuje się na medal!!!!!! BRAVO!!!! 10.03.10, 13:31
      Rene, spartańska dziewczyno, taką radość mi sprawiłaś, że .. że aż
      się wzruszyłam i gdybym tylko blisko była zaraz bym Cię ściskała
      mocno mocno mocno!!
      BRAVO! BRAVO! BRAVO koritsi mou!!!!! <klaszcze>
      I wcale nie jest ważne co bardziej mnie cieszy: czy te Twoje -900
      gramów, czy, że poskakałaś przy muzyce (prawda, że nietrudne?
      zaczynałam od 20 minut i rozumiem zasapanie!) ale z pewnością cieszy
      to, ześ się ruszyła zołzo Ty jedna ze skopanąco prawda ale już ha ha
      mniejszą doopą i przełamałaś jakieś bariery choćby zwykłego
      lenistwa!!
      Pięknie Rene, naprawdę pięknie - strasznie się cieszę, tak
      strasznie, że aż nie umiem tego wypowiedzieć...
      Taka to piękna środa!!!
      Gratulacje!!!
      Trzymam kciuki za dalsze działaniasmile
    • bebiak Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 10.03.10, 13:49
      Wczoraj robiłam żywieniowe zakupki i patrzyłam na wybór owoców -
      zostałam przy starym składzie, bo jakoś nie bardzo wielki to wybór u
      nas o tej porze a winogrona to wróg - to wiem, agdzieś wyczytałam,
      że melon też wróg obecnie.
      Kupiłam sobie gruszkę i dziś rano zmiksowałam banana, gruszkę i
      pomarańczę - było OK, ale mimo wszystko wolę z kiwi bo pewnego
      kwasku (lekkiego dodaje - tak mi się wydaje, taki bardziej żywy jest
      ten miks). Któregoś dnia dodam jabłko zamiast banana i zobaczę co mi
      wyjdzie - poinformuję.

      A na kolację wczoraj zjadłam pół dzwonka łososia upieczonego z
      koperkiem (druga połówka na dziś będzie - to jakieś 12 dag) -
      pychotka oraz dwie łyżki surówki (kapusta kwaszona + marchewka
      starta + cebula + oliwa). Skrewiłam wczoraj: pomyliłam oliwę z
      oliwek z olejem z liści winogron.... wrr.. Trudno, zdarza sięsad

      Dziś rano miks z owocków, o 12-tej na lunch w pracy pół zgrillowanej
      piersi z kurczaka (jutro drugą połówkę wchłonę) z całym świeżym
      takim 10 cm ogórkiem.
      O 15-tej na drugi lunch dwa plasterki szynki włoskiej z ogórkiem
      (ależ mi smakuje ogórek świeży ostatnio! A zapach jaki wiosenny!)

      I ja jutro rano staję na wagę ale tak naprawdę już mi na wadze jakoś
      mniej zależy - czytaj: bez względu na wynik i tak będę się cieszyć
      bo się qurczaki świetnie czuje i mam taki codziennie świetny
      nastrój <yupi>
      smile
      • rene1231 Dziękuje za piękne słowa:) 10.03.10, 14:49
        Ach babiaczku dziękuje za te piękne słowasmile
        Zaraz będe robiła drugą ture ćwiczeń tych które miałam robić
        wcześniej,ale moje dziecie przyniosło troche więcej niż zwykle lekcji
        do zrobienia i musiałyśmy sie za nie zabrać.Co powiem to powiem ale
        tu mnie łupie tu mnie bolisadNic to my baby wszystko wytrzymamy
        .Prawda?
        Ja z jedzeniem to bardzo skromnie chociaż mnie ssie jak szlagsad sad
        Zjadłam po dwa kiwi,jabłka,pomarańcze.Wypiłam kawe,2 herbaty linea,1
        litr wody.
        Dzisiaj che sie tak przetrzymać owocowo.Wieczorem na pewno będzie
        mleko do wypicia,jakoś tak mam z miesiąc już.
        Serka oczywiście nie wciągnełam sad

        Przydałaby mi sie jakaś praca na komputerze może wiecie gdzie można
        coś przez neta robić,zawsze to by było zajęcie a i nie myślałabym o
        jedzeniu,tak jak w tej chwili pisze tu a w głowie widze kiełbaske na
        bułce a jakże ta bułka jest bardzo bialutka świeżutka mięciutkasmile Sio
        moje myśli sio,poszły won!sad
        Będe twardą babą nie poddam sie>
        Jutro z rana ruszam po musli .


        Bebiaku czy ten olej z liści winogron jest gorszy od oliwy ,bom
        zakała i nie wiem.
        Chyba sobie sprawie dzbanek i też będe miksowała owoce.Co prawda
        posiadam sokowirówke ale to nie to samo.Chyba.
        • bebiak Re: Dziękuje za piękne słowa:) 10.03.10, 18:27
          rene1231 napisała:

          Ładnie jesz Rene, naprawdę ładnie, jak będziesz twarda a nie miENtka to pewnie
          ssać Cię wkrótce przestanie bo się żołądek przyzwyczia do mniejszych i innych
          porcji - tak myślę, stad wytrzymaj a ssanie zabijaj.. ja wiem? Wodą? Herbatą?

          > Bebiaku czy ten olej z liści winogron jest gorszy od oliwy ,bom
          > zakała i nie wiem.

          Napisałam z liści a to z pestek, echh...
          Nie wiem czy lepszy i co lepsze Rene mou... Nie znam się ale zawsze mi się
          wydawało, że najlepszym tłuszczem jest oliwa z oliwek i jej zasadniczo używam,
          choć do sałatki ze świeżego szpinaku (nie na teraz bo tam ser żółty buuu) używam
          właśnie ten z pestek winogron - i mi się wczoraj coś pomerdało... Nie wiem...
          Surówka była całkiem dobra, dziś też - ta sama: właśnie zjadłam kolację....
          mniam smile

          > Chyba sobie sprawie dzbanek i też będe miksowała owoce.Co prawda
          > posiadam sokowirówke ale to nie to samo.Chyba.

          Nie, wg mnie sokowirówka to zupełnie co innego - nie mam co prawda ale w domu
          rodzinnym miałam i pamiętam jak działała... Nie Rene, to raczej nie.
          To co ja używam to mikser, stary taki: dzbanek (taki kielich) wstawiany na coś
          co jest silnikiem - włączam to do kontaktu, wciskam przycisk i skrzydełka w dole
          dzbana załatwiają biegiem owocki na mus.
          Ja to nabyłam ponad 20 lat temu albo i więcej w rodzimym Predom-ie jak Młody
          był bardzo młodziutki (dla zupek!) - wygląda to mniej więcej tak:
          www.ceneo.pl/1691016
          (mój ma jeszcze nakładany oprócz dzbana młynek do kawy ale dziś już mielę w
          nim tylko orzechy)
          • rene1231 Wybacz bebiaku bom zgrzeszyła... 10.03.10, 19:32
            Wiedziałam normalnie wiedziałamsad sad zjadłam chleba ale tylko malutką
            malusieńką końcuweczkesadNo cóż ale gimnastyka była a jak.Młoda mi
            pomagała,siedziała mi na nogach a ja robiłam brzuszki(ufff,pufff),po
            zakończeniu gimnastyki klapłam na fotel na Detektywów ale wziełam
            moją malusią piłeczke i kulałam ją nogami.
            Ja to tak wogóle nie pierwszy raz dietkuje i zawsze jak chce jeść to
            pije.Gdyby młoda nie chciała kanapki to by moja paszcza nie pożarła
            końcówki chleba.
            Dodam że od jutra schodze i wchodze schodami będe sobie wmawiała że
            winda zepsuta,a czwarte piętro to jest jakiś wysiłek.
            Teraz już jestem po mleku,zaraz ide do wyrka co by mnie lodówka nie
            zawołała.Jestem ciekawa jak ja jutro sie będe ruszała.
            Co do dzbanka to właśnie o takim myślałam uwielbiałam sobie w nim
            robić bananowe mleko mniam mniam.Cóż poradzić jak dzbanek w innym
            kraju.Po swojej młodej też mam taki
            www.ceneo.pl/showPicture.aspx?productID=136736 jeszcze
            kupiony za drachmy
            • bebiak Re: Wybacz bebiaku bom zgrzeszyła... 10.03.10, 23:11
              Nie no Rene, co mam Ci wybaczać Dobra Duszo, co?
              Chyba taki mały kawałek skoro już musiałaś nie zniweczy tego coś osiągnęła dotąd
              u lichawink
              I nadal Cię chwalę za ładne prowadzenie sięsmile
              Wielki PLUS, Rene mas!!!!

              W ogóle współczuję głęboko tym z Was (czyli wszystkim), które macie małe dzieci,
              gdzie w pewien sposób musicie robić kanapki, szykować obiadki czy nawet iść na
              spacer z młodzieżą, która może mieć ochotę na ciastko/loda itp... To musi być
              okropne ja Wam powiem i nie zazdroszczęsad
              U mnie każdy żywi się sam - no bo trudno, żeby było inaczej, każdy jak
              wspominałam sobie sam szykuje choć coś dyżurnego jest w lodówce (zawsze jakaś
              sałatka, bo moje dziecko sałatkożercą jest - pyszna ale z majonezem więc
              aktualnie dla mnie wróg) i coś z mięsa (aktualnie ta upieczona karkówka...), ale
              wracamy o tak równych porach, jadamy o jeszcze różniejszych, że każdy sobie...
              W ramach takich ograniczeń jak tu sobie powymyślałyśmy - u mnie jest znacznie
              lepiej!

              Ja dziś w trakcie biegania coś zrobiłam ze stopą - nie wiem, skurcz jakiś mi
              wlazł czy coś... Boli mnie lewa stopa jak licho - dobiegałam do godziny, nie
              poddałam się ale nie było to łatwe wcale. Zaraz się zasadzę do wanny - może minie?
    • bebiak Dziś zaczynam TRZECI tydzień :-) 11.03.10, 10:43
      I zaczynam go z wielką ochotą - w trans jakiś wpadłam czy co?
      Cieszę się strasznie uzyskanym wynikiem, cieszę się, że się nie
      głodzę, że nic mi nie jest ....
      Stopa tylko od wczoraj niedomaga (kurczę, bez żartów: coś skręciłam
      a kuśtykam jak spętana koza - jak będę biegać?) ale to nie ma
      związku z innym jedzeniem ...

      Dziś na śniadanie zmiksowałam pół dużej gruszki, pomarańczę i kiwi -
      wypić wypiłam ale nie polecam bo jak dla mnie zbyt kwaśne.

      Na lunch 0 12-tej zjem drugą połówkę piersi kurczaka i garść z miksu
      sałat (kupuję taką torebkę, sprowadzają to z Włoch: to zestaw liści
      kilku rodzajów sałat - bardzo pyszne, jadam na sucho).
      • rene1231 Bebiaczku gratulki:) 11.03.10, 12:25
        Dziewczyno idziesz pięknie ,cudnie tylko pozazdrościć.Nóżke obłóż
        lodem,a najlepiej do pana doktorasmile

        Ja dzisiaj troszke sie krzywiłam przy wstawaniu z wyrka,ale tak to
        jest jak nie ćwiczyłam.Zeby sie rozruszać to po ostatnim czerwonym
        opadzie wziełam sie po raz któryś za balkon ,okna ,a jak okna to i
        zasłony,a jak zmieniam zasłony to i serwetki .Wszystko nawet to co
        poprane (serwetki,firanki)piore jeszcze raz żeby mi pachniało w
        mieszkaniu,teraz właśnie jestem w trakcie prasowania,ale klapłam aby
        kawki łyknąć.
        Jeść mi sie nie chce ,zobaczymy potem.Narazie nie mam czasu myśleć o
        nim.
        Nie ćwiczyłam bodużo sie ruszam ,po musli nie byłam ,jak sie wziełam
        od 8 za robote to i zapomniałam.
        Na obiad planuje pierś z kurczaka i surówke z kiszonej kapusty.
        Bebiaku potem poczytam co to tam wklepałaś za linka ,teraz spadam .
        Słoneczko świeci jak szalonesmile
          • bebiak Re: Bebiaczku gratulki:) 13.03.10, 16:14
            roxy_84 napisała:

            > Bravo dla Bebiaczka!!!!!!!! Dziewczeta bierzcie przyklad z kolezanki!!! A
            jednak moznasmile

            Achhhh... dzięki Roxy!
            Cieszę się i już zwłaszcza, żem ja mocno już starszawa i nieco się obawiałam
            wielkiego rozczarowania z uwagi na metabolizm a tu tak .. No, całkiem ładniesmile

            Pamiętaj: gramy dalej!
        • bebiak Re: Bebiaczku gratulki:) 13.03.10, 16:25
          rene1231 napisała:

          > Dziewczyno idziesz pięknie ,cudnie tylko pozazdrościć.

          Dzięki, bardzo dzięki - za wsparcie teżbig_grin

          >Nóżke obłóż lodem,a najlepiej do pana doktorasmile

          Nie kocham lekarzy i nie szybko się wybiorę tzn pewnie póki jakoś chodzę - nie
          pójdę... Musi mi to kurka minąć: toż wyjeżdżam na wiosennne wakacje i za dwa
          tygodnie będę już... dalekoooo stądsmile)))))

          > Ja dzisiaj troszke sie krzywiłam przy wstawaniu z wyrka,ale tak to
          > jest jak nie ćwiczyłam.Zeby sie rozruszać to po ostatnim czerwonym
          > opadzie wziełam sie po raz któryś za balkon ,okna ,a jak okna to i
          > zasłony,a jak zmieniam zasłony to i serwetki (....)

          Ślicznie, bardzo mi się to podoba! Bez względu na powody sprzątania - i tak PLUSsmile

          > Nie ćwiczyłam bodużo sie ruszam (...)

          I o to chodzi - a ja się teraz nie ruszam w ogóle bo ta stopa wrrr....

          > Na obiad planuje pierś z kurczaka i surówke z kiszonej kapusty.

          Super!!! Pierś z kurczaka to jak dla mnie ścierwo, którego nawet jako dziecko
          nie jadłam bo suche, chude, no beee i mama mieliła robiąc kotlecikismile Tak się
          dawałam oszukaćsmile
          A teraz sama, bez jakiegoś przymusu to jem...Echhhh...

          Dziś sobotę wiec pospałam zatem owocki zmiksowałam na śniadanie po 12-tej: dziś
          banan, pół gruszki bo jakaś duża była i pomarańcza.
          I to mi strasznie smakowało bo było słodkie!!!! Pyszny taki zestaw, no pyszny i
          jużsmile

          Ok. 15-tej dwa plasterki białego chudego sera plus dwa plasterki szynki włoskiej
          + trochę liścia salaty.

          Na kolację upiekę dzwonko łososia z koperkiem i zjem pół - z surówką mego
          dzieciństwa (z białej kapusty), o której już było a sobie ją wczoraj na weekend
          zrobiłamsmile

          Wczoraj na kolację zeżarłam pyszną rzecz: kupiłam sobie taką kulkę wielkości
          klopsika u mojej pani co to ryby sprzedaje (mam taki ulubiony sklepik) - to był
          tatar z łososia... Achh, niebo w pysku!
          A w dzień w ramach lunchów był kawałek piersi kurczaka, potem jajko na twardo...
          I liście salat, dużo liści różnych sałat! Też dobrzesmile
    • bebiak Kilka rodzajów diet :D:D:D:D:D:D:D 13.03.10, 16:12
      Wynalazłam, obśmiałam się z niektórych jak dziki - a skoro się obśmiałam to i
      Wam wrzucam:

      kuchnia.wp.pl/index.php/gallery/prop/id/89
      Mnie się najbardziej chyba podoba dieta tasiemcowa oraz ta dla tych, którzy
      lubią żućsmile)))

      A ja już dwa dni nie skakałam/nie tańczyłam bo nadal kopytko w kiepskiej formie
      (skręciłam tę stopę czy co?), ale jem nadal po swojemusmile
    • bebiak IZCE MINĄŁ TYDZIEŃ: BRAVO!!!! 14.03.10, 19:13
      Pięknie Iza, strasznie się cieszę bo jak widać bez w sumie żadnego wysiłku tak
      Ci ładnie poszłosmile
      Cieszę się z każdego DEKAgramu straconego tak przez każdą z Was jak i mniesmile
      Trzymajmy się dalej bo przecież gra chyba niezakończonasmile
      Gratulacje Iza mou, wielkie gratulacje!!!!
      • izka7790 Re: IZCE MINĄŁ TYDZIEŃ: BRAVO!!!! 14.03.10, 19:49
        A dziękuję Beatko, dziękuję i zaczynam drugi tydzień.
        Mam zamiar dołożyć trochę ruchu jak tylko znajdę czas wink
        Zlokalizowałam już nawet w naszej wiosce całkiem przyzwoity
        club sportowy, mają bieżnie i rowerki i inny sprzęt
        zaś najciekawsze, że wszystko za free bo sponsorowane przez
        dimarchio w ramach krzewienia zdrowia fizycznego czy coś
        w tym rodzaju big_grin
        Córka już się załapała, ja być może dołączę jak skończę
        z porządkami wiosennymi.
        A ważyć nie zamierzam się częściej niż raz w tygodniu
        (po co się częściej stresować) oraz będę się mierzyć dodatkowo bo nie zawsze
        waga oddaje w pełni rzeczywistość wink

        Zaś z mojej strony przyjmij gratulacje za wspaniały wynik,
        okupiony przecież nie lada wyrzeczeniami!
    • wiweiorex Porażka na całej linii 15.03.10, 07:24
      Po dwóch tygodniach jestem w punkcie wyjściasad Chyba zbyt lekki plan sobie
      narzuciłam a i nagrzeszyłam ostatnio... Mogę się tłumaczyć szeregiem
      okoliczności, które wystąpiły w ostatnich dniach i zaburzyły normalne
      funkcjonowanie przez co przeszkodziły w realizaji planu. Tłumaczenia będą równie
      prawdziwe, co fakt, że we wszystko wtrącił się LEŃ. Bo przecież jak się człowiek
      zaprze, to nic mu nie przeszkodzi, prawda?
      Wściekła nieludzko - na siebie na Lenia, na Okoliczności i na wagę zaczynam od
      nowa. Start od teraz!!! Mam o te dwa tygodnie mniej czasu, więc i mobilizacja i
      determinacja większa. Uda mi się!!!
      Ściskam Was mocno porannie!
      • bebiak Re: Porażka na całej linii 15.03.10, 20:41
        Ha ha ha, mimo - jak mówisz - porażki dostajesz ode mnie wielkiego PLUSa za
        mobilizację!!!
        Brawo Wiewie - tak trzymać!
        Bardzo mi się podoba ta Twoja zawziętość i myślę, ba, pewna jestem, że ona
        właśnie pomoże Ci osiągnąć celsmile
        Bardzo mocno Ci kibicuję!
        Zobaczysz, jak świetnie Ci pójdzie - jeśli nawet nie za drugim razem to za
        trzecim już na pewnosmile

        Ja już mamie zapowiedziałam (żeby potem kwasów nie było, bo tego nie lubię i
        mamy mi żal), żeby obiad świąteczny (w Poniedziałek Wielkanocny) był skromny bo
        jadam aktualnie raczej bardzo niewiele a ciast i innych łakoci zupełnie nie
        tykam. Mamę zdziwienie ogarnęło, szczególnie na hasło "ciasta i łakocie", bo kto
        jak kto ale ja mazurki wielkanocne to na kilogramy mogę (mogłam?) a i baranków
        cukrowych absolutnie nie szczędziłam... Nie wspomnę już o makowcu... Z sernikiem
        mniej bo nie kocham jakoś ale makowiec? Achh...

        I chciałabym już móc zacząć znowu skakać a ta stopa nadal boli i boli..sad
    • bebiak Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 15.03.10, 21:35
      A, i muszę się pochwalić: czasem w pracy świętujemy imieninowo i tak było dziś -
      na stół wjechała szarlotka tzw. domowej roboty i jeszcze jakieś drugie
      ciasto.... nie wiem jakie nawet. No i się zaczęło!!!
      Pani Beatko: to dietetyczne, to niskokaloryczne - i takie tam teksty...

      Pytam zatem:
      - Cukier użyła do upieczenia?
      - Użyłam ale tylko trochę!
      - Mąkę użyła do upieczenia?
      - Nooo, użyłam
      - To co to za dietetyczna szarlotka, co???

      Nie powiem: sama sobie zaimponowałamsmile
      Słuchajcie, może ja naprawdę oduczę się żreć słodkości, co?

    • bebiak Hurrraaa!!! Mniej mnie o 600 DEKAgramów :D:D:D:D 19.03.10, 01:00
      Hurrra! Minęły mi dziś TRZY tygodnie, weszłam rano na wagę i kilogram do przodu,
      zatem w sumie przez ten czas 6 kg mniej ... Pięknie!!!!

      Bardzo się cieszę z tego kilograma bo to jest całkiem OK jak na tydzień, i to
      taki, gdzie nie skakałam/nie tańczyłam bo wciąż moja stopa w kiepskiej formiesad

      I ponieważ jest mi całkiem dobrze - zaczynam czwarty tydzieńsmile
      • rene1231 Re: Hurrraaa!!! Mniej mnie o 600 DEKAgramów :D:D 21.03.10, 14:56
        6 kilo mniej superrrrrr.
        Ja sie ostatnio nie ważyłam ale bluzke sobie ciut mniejszą kupiłam ,u
        mnie zawsze nie tyle waga co rozmiar idzie w dół.Ale to też dobre.
        Już nie żre tylko jem a czasami nie ma mnie w domu to coś
        podskubie.Np.tak jak dzisiaj ,jest tak pięknie na zewnątrz,siedze
        sobie na balkonie z piłą pod nogami i ją kulam od siebie i do
        siebie,poce sie przy tym jakby to był już środek lata,a i pyszczydło
        mi sie opala,o dekoldzie i ramionach nie wspomne.Zerkłam na termometr
        a tam 32 jak w morde strzelił.
        Troche rosołu sobie zapodałam ,kawka,woda .
        Waga jak sie zbuntuje to ją przez balkon wywale i już.
    • bebiak Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 21.03.10, 19:01
      A ja się wyćwiczyłam w rozumieniu silnej woli (to chyba to), że aż sama siebie
      nie rozumiem!
      Gościłam koleżankę z mamą u siebie na kolacji w piątek po 20tej: przygotowałam
      kolację (ponoć pyszną), panie jadły, popijały wino, ja popijałam jedynie wodę
      (kolację jadłam przed 18-tą) i wcale nie czułam się pokrzywdzona.
      Wczoraj po kinie ok. 21-szej córka koleżanki wyciągnęła nas do pobliskiego KFC:
      one zajadały coś tam, Młoda popijała colacolkę a ja sobie tylko byłam i nie
      czułam się wcale źlesmile

      A dziś otworzyłam sezon na rolki (mimo bolącej stopy) i prawie godzinę
      pojeździłam !!! Hurra!!!! Nareszcie wiosna!
      Kaszaniasto jeszcze trochę bo większość chodników nadal mokrych i trochę kałuż
      na drodze ale już można było jeździć, choć po zimie znowu więcej dziur i takich
      odłamków asfaltu - jak ja tego nie cierpię: małymi rolkami wyczuwa się każde
      goowno a co roku jest coraz gorzejsad
      Mnie się marzy pojeździć na rolkach po Waszym stadionie olimpijskim na Eirini,
      ale jak mi się marzy ! - wzięłabym rolki teraz do Aten ale one już mają mocno
      ponad 10 lat i są diablo ciężkie.. nie ma jak... nie ma.. Pewnie nowoczesne są
      lżejsze znacznie ale te są nadal OK, uwielbiam je za wyjechane wspólnie już
      pewnie setki kilometrów (i żadnego upadku!) i nie zamierzam wywalać póki dobre.
    • bebiak Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 26.03.10, 12:01
      Zawsze tak miałam, ze jak odstawiłam słodycze to waga mi spadała.
      Myślałam co prawda, że z uwagi na zestarzenie się już to niemożliwe,
      ale jakoś mi poszło.
      Już tak nie spadam teraz z wagi - w minionym tygodniu chyba pół
      kilograma tylko ale wcale mnie to nie martwi.

      Jem nadal tak jak jadłam, czyli wg mnie dużo i wg mnie dobrze jak
      nigdy dotąd (wczoraj na kolację łosoś pieczony i ugotowany świeży
      brokuł - no czy to źle?), i nawet się zastanawiałam w czwartek czy
      trzymać tak dalej ale słuchajcie: czuję się tak dobrze, że jak długo
      się da tak chciałabym jeść.

      Rozmawiałam ostatnio z panią, u której kupowałam makrelkę (bo
      wędzone makrele wsuwam często na kolacje - uwielbiam!). Pani mnie
      zapytała dlaczego makreli nie jadam z pieczywem (kurczę, bo nie
      potrzebuję), bo z braku takiego połączenia waga mi lekko spada.
      A ja się pytam do czego mi tego pieczywo potrzebne - czy jest
      niezbędne?
      Zaraz pójdę na lunch - tutaj dziś pizza a ja sobie kupiłam 15 dag
      szynki włoskiej plus świeżą paprykę i to mój lunch - czy to źle?
      A na drugi lunch (na 15-tą) mam 15 dag białego chudego sera i
      świeżego ogórka - źle?

      Najbardziej w tym wszystkim cieszę się z tego, że słodycze i
      colacolka nie robią na mnie wrażenia - zupełnie jakby nie istniały
      choć pełno ich wokół.

      Idę na lunch - słyszę dzwony w pobliskim kościelesmile
    • bebiak Nagrzeszyłam jak dziki!!!! Wielki MINUS :( 06.04.10, 13:31
      I jak u Was, moje dziewczyny, po Świętach, co?
      Zgrzeszyłyście? Troszkę? Bardzo?

      U mnie fatalnie i wielki MINUS !!!
      Jak część z Was wie, w sobotę tydzień temu wyjechałam do Aten.
      Ateny, Grecja w ogóle kusi tawernami okropniście ale się zaparłam:
      prowadziłam się przez sześć w sumie dni perfekcyjnie!
      Rano wstępowałam do EVEREST-u gdzie mi robiono w sokowirówce sok
      energy: marchewka, jabłko, pomarańcza. Czasem prosiłam o kiwi.
      Potem sałatka tamże, bo w tej sieci fajne jest to, że można sobie
      samemu komponować sałatkę… Raj dla mnie! Zdziwienie dla nich, że za
      dressing dziękuję ale oliwą przecież nie gardziłam. I merdałam tę
      sałatę z różnymi warzywkami plus jajko na twardo.. Było bosko! W
      ramach lunchu raz wstąpiłam do Goodys’a: poprosilam o hamburgera i
      zjadłam tylko tego kotleta z sałatą – piękniesmile Kolacje o 18-tej w
      tawernach: małe rybki (gavros), ośmiornica z grilla, pomidory i
      ogórki wyżerane z choriatki, chorta jakaś.. Nie no: wzór!
      Wszystko to bez chleba, choć stawiano na stole, i bez wina weweos.
      Nadal zero kawy (ja w Grecji bez frapki poly glyko? I przeżyłam?) ,
      natomiast wieczorne herbaty (bez cukru ofkors) praktykowane –
      świetnie!
      W ramach lunchu dwukrotnie zgrzeszyłam bom sobie zabonotyropitę
      zajadała – ech… qrczaki: no lubię ale pocieszyłam się, że tak tam
      dużo łażę, że wszystko to spalam i już.

      W Wielki Piątek udzieliłam sobie dyspensy….
      I się zaczęło: kolacja w tawernie o 21-szej (w tym kavourosalata z
      sosem jakimś majonezowym), około północy z kafeterii kadafi słodkie
      jak nigdy dotąd (bom się chyba od słodkiego smaku odzwyczaiła). W
      sobotę pod wieczór lody w kafeterii, talerz pysznej (kocham!)
      magericy po Anastasi czyli po północy grr…grrrr…
      Niedziela – powinnam pominąć, bo wstyd się przyznać: popłynęłam z
      pieczonym baranem, kokoreci, własnoręcznie pieczonym fantastycznym
      chlebem (pierwszy raz od miesiaca jadłam chleb) i ciastami jak
      dziki….. Masakra po prostu!!!
      Po biesiadowaniu w niedzielę poszliśmy nad morze: przyznaję, że
      dawno tak źle się nie czułam. Nie, nie mogę tak jeść – wracam do
      tego co praktykowałam przed wyjazdem bo wtedy czuję się dobrze a tu
      się zwyczajnie przeżarłamsad
      Jak już wieczorem po biesiadowaniu wróciłam do Aten to spotkałam się
      ze znajomym: był głodny, wstąpiliśmy do tawerny, dawali m.in.
      magericę… Kurka wodna: taka pełna byłam a wchłonęłam cały talerz…
      grrr…. grrrrr..

      Wczoraj wróciłam do Warszawy i prosto na obiad do mamy i co prawda
      mniej niż w latach ubiegłych ale achh…… Nawet makowiec jadłam, tak
      jak w niedzielę.. sad

      I co teraz? Nie lubię siebie!!!
      Dobrze, że tylko na trzy dni udzieliłam sobie dyspensy.. Never
      again!!!


    • bebiak No już mój moment ! - napisala Kasia/Lalka:) 06.04.10, 18:44
      mamalal-ka napisala:

      >no więc dołączam do tego jakże bliskiego mi wątku, który do tej >pory omijałam
      dużym łukiem !

      A to błąd - nam już miesiąc chyba minął.... smile ale nigdy nie jest za późno!
      Brawo za dołączenie do grupki!!!

      >Melduje, że dieta rozpoczęta...

      I zadość się stało słowu big_grin
      Pięknie!!!

      >do zobaczenia w świecie chuderlaków heheheeheh

      Do zobaczenia - ja od dziś znowu po staremu: już owocki na rano do zmiksowania
      kupiłambig_grinbig_grinbig_grinbig_grin a i na pierwszy lunch w pracy pierś kurczaka wchłonęłam a na
      drugi lunch biały chudy serek..... Trochę przykro po Pasce, szczególnie tej pod
      Korytnem, no ale cóż - przyzwyczaję się znowu!!!!
      Jestem z Tobą, Kasiu!!!!
      • roxy_84 Re: No już mój moment ! - napisala Kasia/Lalka:) 07.04.10, 15:06
        Ja na wage nie wchodze bo sie boje ale po laszkach widze, ze zlecialam. Mezus przyjechal na 2 dni i tez widzial rozniece, wiec zaczelam jeszcze wiecej cwiczyc. Aerobik nie 2 ale 3x w tygodniu+silownia, basen 2x w tygodniu. Jem raz dziennie.
        Kiedys bylam pozeraczka slodyczy ale teraz zaczelo sie cos we mnie zmieniac!!! Do slodyczy mnie nie ciagnie ale zaczelam wiecej solic a kiedys sol mogla dla mnie nie istniec!!!
        Zobaczymy za miesiac jak bede wygladalasmile
    • bebiak Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 09.04.10, 17:09
      Rozy, to jedzenie raz dziennie nie jest dobre, wiesz?
      To jeden z podstawowych błędów i co do tego jestem absolutnie
      przekonana - organizm wtedy magazynuje a to nas przecież gubisad
      Kilka razy dziennie jakieś umiarkowane porcje ale na allaha nie
      raz... - już mi to zmieniać!

      Ja od wtorku znowu po staremu czyli owocki zmiksowane rano, dwa
      lunche typu szynka albo (dziś) grilowana pierść kurczaka, ser biały
      chudy, do tego warzywa, których coraz więcej (dziś już całkiem
      niezłą w smaku rzodkiewkę wchłonęłam), kolacje też takie pozytywne:-
      )
      I tak ma właśnie być bo tak się dobrze czujęsmile
      Nie napisałyście jak Wy w Święta - poddałyście się z akcją czy co?
      <mysli>
      • wiweiorex Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 09.04.10, 20:12
        bebiak napisała:

        > I tak ma właśnie być bo tak się dobrze czujęsmile
        > Nie napisałyście jak Wy w Święta - poddałyście się z akcją czy co?
        > <mysli>

        U mnie dramat, nawet mi się gadać nie chcesad Nie poddaję się, co to to nie, ale
        efekty... porażka. Zero pozytywnych bodźców, bo i grzeszę czasem. Ale jak nie
        zgrzeszyć, jak cały wysiłek psu na budę?
        • roxy_84 Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 10.04.10, 15:14
          Wiem, wiem, ze jedzenie raz dziennie jest zlesad ale co zrobic jak ja nie mam apetytu???? czuje sie slabo i czasem mam mgielki przed oczami gdy wracam po cwiczeniach.
          Ja w czasie swiat bardzo malo zjadlam, pozniej mialam op... od mamy, ze naszykowala a ja nic nie jem. Nie wiem dlaczego tak jest. Jak zjem 1 bulke dziennie to mi starczy, o obiedzie nawet nie mysle!!!
          • bebiak Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 11.04.10, 13:03
            roxy_84 napisała:

            > Wiem, wiem, ze jedzenie raz dziennie jest zlesad ale co zrobic jak >ja nie mam
            apetytu????

            Tak zupełnie nie masz apetytu? Ej, to nie jest śmieszne, wiesz?

            > czuje sie slabo i czasem mam mgielki przed oczami gdy wracam po >cwiczeniach.

            Bo małe jesz,Roxy. Weź coś z tym zrób - nie wiem co i jak ale nie przekonasz
            mnie, że to właściwe, to jedzenie raz dziennie...
            Nie wiem, zacznij może wmuszać w siebie a potem może jakoś pójdzie - qrczaki,
            nie mam pojęcia, nie znam się na tym ale nie możesz tak zostać sad

            > Ja w czasie swiat bardzo malo zjadlam, pozniej mialam op... od >mamy, ze
            naszykowala a ja nic nie jem (...)

            Ja też się tego obawiałam stąd uprzedziłam mamę już dawno, że żywię się inaczej
            i niech nie szaleje - nie zaszalała na szczęście, choć poniedziałkowy świąteczny
            obiad i tak traktowałam w ramach dyspensy (wciągnęłam m.in. z rzeczy zakazanych
            całkiem sporo mojej ukochanej białej kiełbasy gotowanej).... No, nawet ciasto
            zjadłam - pisałam wcześniej, ale ziemniaków nie (choć z białą kiełbasą smakują
            dla mnie wybornie i mama specjalnie takie sypkie dla mnie ugotowała... echh..),
            i nie piłam alkoholu smile

            > Nie wiem dlaczego tak jest. Jak zjem 1 bulke dziennie to
            > mi starczy, o obiedzie nawet nie mysle!!!

            A może daj spokój z tymi bułkami, bo zapychają, a zacznij coś innego jeść?
            Wędliny? Nabiał? Warzywa? Może to będzie powodowało choć gram apetytu?
            A może porozmawiaj z kimś biegłym (dietetyk jakiś?) co z tym zrobić, bo Roxy to
            jest wg mnie fatalne dla Ciebie, skarbiesad
            Ściskam bardzo - donoś na bieżąco bo się martwię, martwię bardzo sad
        • bebiak Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 11.04.10, 12:54
          wiweiorex napisała:

          > U mnie dramat, nawet mi się gadać nie chcesad Nie poddaję się, co >to to nie,
          ale efekty... porażka (....)

          No to Wiewie, zaczynasz jeszcze raz - o, tak razem (prawie) z Kasią naszą co to
          kilka dni temu dołączyła... Swoją drogą ciekawe jak jej idzie - nie melduje dotąd..
          Tylko się nie podłamuj, bo to w sumie ma być luźna zabawa i frajda jakaś a nie
          reżim allah wie jaki i w sumie efekt okupiony wyrzeczeniami wielkimi, nie, wg
          mnie nie o to chodzi.

          Pamiętaj, że cały czas Ci kibicuję!!!
          • wiweiorex Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 11.04.10, 18:50
            bebiak napisała:


            > No to Wiewie, zaczynasz jeszcze raz
            No pewnie że zaczynambig_grin


            > Tylko się nie podłamuj, bo to w sumie ma być luźna zabawa i frajda jakaś


            Podłamać nie podłamię, tylko do zgubienia coraz więcej, a czasu coraz mniej -
            chciałam na komunię bratanka pojechać jako kobieta a nie jako słonicasad

            Kibicuj Kochana, kibicuj, strasznie mi to potrzebne. Na komunię nie mam już
            szans zdążyć (bez wyniszczenia organizmu a nie o to przecież chodzi), ale wizja
            zbliżającego się lata jest cały czas obecna, niech motywujesmile Jeszcze mogę
            wierzyć że tego lata będę miała lepsze samopoczucie niż ubiegłegobig_grin
    • bebiak Zarzut: "Wyniszczasz swój organizm " :( 11.04.10, 12:51
      Taki zarzut postawiła mi przyjaciółka w piątkowy wieczór.
      Powód? Nie dostarczam organizmowi węglowodanów.
      Jak wiecie nie znam się na białkach, proteinach, węglowodanach, jakichś
      indeksach na "GLI.." itp pierdółkach, żywię się zgodnie z tym, co wydaje mi się
      prawidłowe i co lubię, głodna nie chodzę, jem cztery razy w ciągu dnia dość
      różnorodnie i to całkiem sporo a tu taki zarzut... koszmar jakiśsad

      Nie będę jadła dla węglowodanów chleba, ziemniaków, ryżu i makaronów -
      zwyczajnie wykluczone. Nie chcę tego jeść i wydaje mi się, że naprawdę nie jest
      niezbędne. Wczoraj cały wieczór spędziłam w internecie w poszukiwaniu produktów
      z węglowodanami - nie znalazłam nic co mogłabym jeść.
      Za namową przyjaciółki wczoraj nabyłam trochę orzechów włoskich - wiecie ile to
      ścierwo ma kalorii?
      100 g aż 650! Masakra...
      Będę jeść jak nic innego nie wymyślę/ktoś nie podpowie - dziś przed miksem z
      owoców jako chyba przystawkę zjadłam cztery takie orzechy i myślę, że taką ilość
      spalę w ciągu dnia (ja kupiłam 100 g łuskanych i to ilościowo jest całkiem sporo
      więc takie cztery sztuki chyba spalę)

      Co z tymi węglowodanami, u licha?
      Wyczytałam na dodatek, że nie można ich łączyć z tłuszczami - zatem u mnie tylko
      w ramach śniadaniowego miksu z owoców mogę wchłonąć, bo potem już zawsze tłuszcz
      przecież się pojawia.

      Trochę się podłamałam, bo pobawić się mogę ale nie zamierzam zrujnować sobie
      organizmu.
      Macie jakąś koncepcję co z tymi węglowodanami zrobić? A może czymś je zastąpić
      jakoś?
      • koxanaki Re: Zarzut: "Wyniszczasz swój organizm " :( 17.04.10, 16:48
        Z ciekawosci zaszlam jak Wam idzie i z ciekawosci i ja zerknelam na
        informacje o weglowodanach. Bebiaku weglowodany sa i w ryzu i w
        chlebie razowym i w fasoli i w moreli i w rodzynkach i w platkach
        owsianych i w kukurydzianych. Tak przynajmniej wynika z wikipedii.
        Nic z tego nie pasuje Ci do diety? A w ogole to, z tego co
        zrozumialam, to weglowodany to inaczej cukry, i te proste i te
        zlozone, a proste to np.: fruktoza, a przeciez fruktoza jest w
        owocach, wiec jak to niedostarczasz jak dostarczasz?
        --
        https://www.suwaczek.pl/cache/c304cdd14d.png
        Franciszka 30.12.2008
        • bebiak Re: Zarzut: "Wyniszczasz swój organizm " :( 17.04.10, 21:12
          koxanaki napisała:

          > A w ogole to, z tego co zrozumialam, to weglowodany to inaczej >cukry, i te
          proste i te zlozone, a proste to np.: fruktoza, a >przeciez fruktoza jest w
          owocach, wiec jak to niedostarczasz jak >dostarczasz?

          Właśnie Madzik: już się nieco uspokoiłam, bo kiedy wygarnęłam mojej psiapsiółce,
          że jest w błędzie wskazując to co niżej - uznała, że no OK, dostarczam ale za
          mało, a to już dla mnie jest dyskusyjne. Za mało? A może białka też za mało? A
          może jeszcze czegoś... nie wiem nawet czego...
          Dajmy spokój - rzekłam.
          Dałam się początkowo wprowadzić w stan przerażenia - to prawda, ale pierwsze co
          odkryłam to właśnie to co Ty: owoce!
          Trzy sztuki dziennie, czasem cztery (w tym prawie zawsze banan a to bomba
          węglowodanowa) - nie ma znaczenia, że miksowane przecież. Nigdy nie jadłam tyle
          owoców dziennie i to tak regularnie: codziennie od sześciu już chyba tygodni.

          A warzywa? Toż tych jadam też do groma bo trzykrotnie w ciągu dnia i wcale sobie
          nie żałuję, bo świeże warzywa wielbię - może akurat nie strączkowe bo wymagają
          więcej zachodu a nie bardzo mam czas, ale nie wierzę, że inne są zupełnie wolne
          od węglowodanów.
          Do każdego z trzech posiłków (poza śniadaniem bo tam owoce) aż się roi na
          osobnym talerzu od pokrojonych warzyw: rzodkiewki, sałata, pomidory, papryka,
          ogórek, cykoria itp. Wciągam też w postaci gotowanej (bez bułeczki) ale i na
          surowo (bo lubię!) kalafiory i brokuły. Często robię surówkę z białej kapusty,
          ogórków kwaszonych i jabłka - uwielbiam, wspominałam o niej wyżej.

          Na fali zarzutu miksując owoce - zjadam jednak kilka tych orzechów.
          Mam (to nowość u mnie teraz) musli, które albo dosypuję do owoców albo wrzucam
          w ilości jedna łyżka rano prosto do pyska.

          Nie, zdecydowanie uważam, że nie wyniszczam swego organizmu!
    • bebiak Mniej mnie OSIEM kilogramów... 11.04.10, 13:07
      Dawno nie donosiłam - osiem kg mnie mniej i tak w zasadzie mogłoby zostać....
      ale mnie ten styl życia odpowiada i go sobie jeszcze pociągnę, no, do prawie
      końca kwietnia, tj do wyjazdu do Barcelony na pewno.
      A potem?
      A potem się zobaczy!
      Na Barcelonę znów pewnie udzielę sobie dyspensy big_grinbig_grinbig_grinbig_grin, bo mnie koleżanka, z
      którą jadę zatłucze, jak zacznę szukać barów sałatkowych smile
    • roxy_84 Re: Wiosna: zrzućmy trochę DEKAgramów;-) 17.04.10, 12:43
      Beatko oczywiscie, ze pamietam co mowilas. Teraz staram sie chociaz zajadac owoce i jogurty. Dzis postanowilam wyciagnac z szafy spodnie, ktore kiedys na mnie wisialy a ostatnio nie moglam ich wciagnac no i........ HURRA!!!!!! wlozylam je i dopielam!!! 2 tyg temu je mierzylam to jeszcze byly za male a teraz sa akuracik!!!
      Jednak aerobik swoje zrobil, no i oczywiscie tabletki na tarczyce bo gdyby nie to pewnie bym jeszcze puchla...
      Ach i slodycze zapomnialam jaki maja smaksmile
    • bebiak O zawartości produktów 17.04.10, 21:53
      Wynalazłam coś takiego co dotyczy co prawda prawidłowego żywienia przy cukrzycy
      ale wrzucam tutaj link, bo tu wskazane, co zawierają poszczególne produkty, a to
      akurat może się przydać w naszym ograniczaniu się w tym i owym:

      www.novonordisk.pl/documents/article_page/document/co_jesc.asp
    • bebiak Do poczytania: krótko, zwięźle i na temat 24.04.10, 22:53
      Podrzucam Wam do poczytania, bo wg mnie dość sensownie a zwięźle napisane - w
      paru miejscach z pewnością do zastosowania (i nie traktujcie jako obowiązek
      przyłączenia się do wspomnianego programu ofkors):
      odwazsie.gazeta.pl/odwagi/1,97775,7802498,Mit_diety_1000_kalorii.html
    • bebiak Czy Wam już przeszło???? 24.04.10, 23:11
      Mnie przeszło na tyle, że nie mam ochoty zgubić choćby jednego kilograma...
      Jestem zadowolona z tego co osiągnęłam a mniej mnie o ponad 10 kilogramów....
      masakrycznie dużosad

      Teraz mam problem jak to zrobić, aby nadal prowadzić taki tryb życia jak dotąd
      (choć nieco uciążliwy - poranne codzienne zakupy - i dość kosztowny, plus
      urzędowanie w kuchni, czego dotychczas nie praktykowałam przecież, ale skoro
      czuje się rewelacyjnie to why not?) a jednocześnie nie zgubić choćby kilograma.

      Nie będę wracać do dawnych przyzwyczajeń, bo jestem nieodpowiedzialna i jeśli
      zacznę to w szybkim tempie popłynę, a nauczyłam się jeść inaczej, dobrze mi z
      tym, i co najważniejsze tak mi to smakuje, że chcę kontynuować.
      Dla zwiększenia liczby kalorii (i węglowodanów!) zjadam przy porannym miksowaniu
      owoców - garść nerkowców, czasem zamiast owoców rozrabiam sobie miseczkę musli
      (znalazłam takie, które rozcieńcza się wodą - jak chyba wiecie, ja mleka nie
      lubię). Reszta - bez zmian: nadal znaczna przewaga ryb nad mięsem na kolacje (w
      tym tygodniu chyba codziennie jadłam coś z morza: dziś pieczonego w domu
      karpia, wczoraj w knajpce krewetki, przedwczoraj w knajpce sandacza, przed i
      przed łososia pieczonego w domu a w miniony weekend - suma pieczonego),
      codziennie szynka na któryś lunch (czerwone mięso), biały chudy ser ale i
      ulubiony mój serek wiejski Pątnicy i to NIE w wersji light wcale tylko normalny,
      czasem jajka na twardo, no i stosy warzyw jedzonych trzy razy w ciągu dnia....
      Dużo w moim jadłospisie ziół wszelakich ale zupełnie nie ma dosypywania soli, z
      tym, że w niektórych mieszankach przyprawowych i w produktach jest sól -
      wystarczy.

      W Święta - pisałam - pogrzeszyłam trochę słodyczowo. Od Świąt zgrzeszyłam w
      czwartek bo zjadłam po kolacji ciastko daktylowe z czekoladą i kulką lodów
      orzechowych - ale to nie była duża porcja.
      Myślę, że jeśli w takim odstępie czasowym zdarzy mi się tak zgrzeszyć to nawet
      dobrzesmile

      A jak mi się znudzą codzienne zakupki i pieczenie ryb (na co niektórzy bardzo
      liczą bo ponoć fantastycznie wyglądałam w okolicach nawet północy zajadając całą
      golonkę i popijając całkiem dużą ilością wina!!! - to Wam doniosę ale... niech
      to się nigdy już nie zdarzy: tego sobie (a i Wam) życzęsmile
      • izka7790 Re: Czy Wam już przeszło???? 25.04.10, 07:31
        Ja dałam sobie spokój...na razie a powodem jest brak zadowalających rezultatów,
        które zmotywowałyby mnie do większych wyrzeczeń.
        Do dnia dzisiejszego spadłam tylko 2 kilo uncertain
        Liczę na to, że zgubię coś więcej po powrocie do pracy.
        Zostało mi za to z tego okresu czasu kilka zdrowych nawyków,które
        będę nadal stosować.
        Gdyby coś zmieniło się w mojej wadze na pewno nie omieszkam się
        pochwalić tongue_out

        Tobie zaś Beatko gratuluję, wspaniały rezultat, w krótkim czasie.
        Naprawdę ładnie wyglądasz (chociaż dla mnie to Ciebie nigdy nie
        było za dużo) i nie gub nic więcej bo zapewne Nam znikniesz.
        Co do utrzymywania twojej wagi w normie sądzę, że zdrowy
        rozsądek wystarczy.
        Gorąco pozdrawiam big_grin
      • wiweiorex Re: Czy Wam już przeszło???? 26.04.10, 08:40
        Nie przeszło, po ostatniej załamce, dostałam takiego nerwa, wiecie - takiego z
        tupaniem nóżkami bo <ja nie chcę być gruuba>. Patrzeć na siebie totalnie nie
        mogłam i wszystko szło w coraz gorszym kierunku - jeszcze nigdy nie czułam się
        tak potwornie ze sobą. Więc podjęłam kolejną próbę i w ciągu tygodnia mimo dwóch
        grzeszków (w środę dwa kawałki pizzy, w czwartek śmieciowe żarcie w proszku)
        zgubiłam ponad dwa kg. Jeszcze teraz utrzymać ten wynik i zgubić kolejne 13big_grin i
        będzie dobrze
        Spadek widać tylko na wadze, po ciuchach, czy po mnie nie bardzo, może tylko
        balonik się zmniejszył. Ale czuję się psychicznie o niebo lepiej. I tak naprawdę
        nieważne czy w sumie uda się zgubić całą 15-tkę, szczerze mówiąc nie bardzo w to
        wierzę. Ale to taki mój ideał, już nie konieczność.
        Jest dobrze, dziewczynysmile)
    • bebiak Wiewie, co za fantastyczna wiadomość !!!! 26.04.10, 10:23
      Achhh... jak się ucieszyłam skoro świt!
      Widzisz? Widzisz? Można? Można!
      Qrczaki - ale radość mi sprawiłaś, a ten Twój dobry nastrój i
      świetne samopoczucie aż tutaj wyczuwam mimo, żem kawałek od
      Ciebie big_grin
      Piękny to dzień kiedy takie wiadomości do nas dochdozą: tak trzymać!

      Wiewie, powiedziałam już kiedyś: do skutku, do skutku kochaniesmile
      Zawsze Ci będę kibicować, zawsze, zawsze - donoś i o złych dniach i
      o dobrych bo zawsze razem jakoś... pomożemy przeciesmile
      Całuję!
      • i.za.bela Re: 03.05.10, 17:11
        No to ja sie Wam dziewczynki pochwale.Nie pisalam tu juz jakis czas
        ale zagladam i podczytuje w miare regularnie.Ja od wrzesnia ub roku -
        kiedy to wlazlam na wage i prawie na niej skali brakło-schudłam 18
        kg.Raz ze udało mi sie w koncu odstawic sterydy p.alergii bez
        specjalnych sensacji zdrowotnych,dwa -dwa razy w tygodniu zaparłam
        sie i pilates,a trzy niestety wywaliłam z diety chlebek który
        uwielbiam i ograniczyłam ziemniaczki....Bebiak widziała fotke- moze
        potwierdzic-ze usz widac róznicesmile
        • izka7790 Re: 31.05.10, 06:28
          To i ja muszę się pochwalić smile
          Dokładnie przez 26 dni schudłam 3,5 kg.
          wiem, że to nie jest dużo ale jest mnie mniej big_grin
    • bebiak Wy Izy dwie:-)))) 31.05.10, 12:26
      Jakie Wy dzielne jesteście!
      Mnie umknął ten wątek jakoś i nie zauważyłam wpisu Izy tej
      pierwszej - no w ogóle jakiż wynik... Wow!
      Druga Iza radzi sobie świetnie bez chyba większych wysiłku a jednak
      o tyle Jej mniej... smile
      No pięknie dziewczyny, pięknie !!!
      GRATULACJE!!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka