Dodaj do ulubionych

Grecka teściowa.

30.10.10, 20:23
Witam. Wiem, że ten temat o teściowej był już tu przerabiany, lecz w takim problemie jaki mam ja , to jeszcze nie. Teściowa jest niedoszła. I nie chce synowej Polki.
Mój Grek (znamy się 6 lat) zaręczył się ze mną w zeszłym roku w Grecji na wakacjach. Mieliśmy plany na ślub i na wspólne życie w Polsce, ponieważ ja do Grecji nie mogę wyjechać bo mam córkę, a były mąż mnie za granicę z dzieckiem nie wypuści za żadne skarby.
Tydzień temu Jorgos miał przylecieć do Polski do mnie na stałe. Bilet był w jedną stronę(widziałam go). Jego matka nawet nigdy nie chciała mnie poznać, ponieważ wymarzyła sobie dla swojego synalka żonę Greczynkę. On jej tłumaczył wiele razy że mnie kocha i chce do Polski wyjechać. Zwolnił się z pracy dwa tyg. temu. Uzbierał pieniądze, uczył się polskiego.
W końcu pożegnał się z matką( ona wpadła w histerię) ,
płakała, groziła mu że umrze.
W końcu wyruszył w drogę do Aten. 50km przed Atenami dostał telefon że ją zabrało pogotowie bo dostała zawału z nerwów. On zadzwonił do mnie, (ja już gotowałam obiad dla Niego w tym czasie), że musi wracać do Larisy ponieważ Jego matka jest w szpitalu.
Ja załamałam się. Matka dzisiaj nadal jest w szpitalu, czuje się lepiej , ale powiedziała mu że nigdy nie pozwoli mu wyjechać bo zawsze zachoruje.
Dodam tylko że on jest kawalerem(37 lat).
Bardzo się kochamy, on pomaga mi od kilku lat finansowo, był w Polsce dwa razy, poznał moją rodzinę.
Nie wiemy co zrobić, bo Jego matka jest uparta, jest też wiekowa bo ma 70 lat, no i ma Jego tylko. Jest wdową. Sytuacja nie do rozwiązania jak sądzę.
Proszę o rady od was dziewczyny. Jak żyć dalej?
Obserwuj wątek
      • bebiak Re: Grecka teściowa. 31.10.10, 19:50
        Ochhh, nieźle - myślę niestety, że niewiele możesz tu uczynić, chyba, że uciekniesz się do ... szantażu emocjonalnego, czyli krótko mówiąc postawisz faceta przed wyborem: albo matka albo ja. Wybór trudny, wynik - sama musisz ocenić jakie szanse, no ale skoro doprowadził do sytuacji do jakiej doprowadził to chyba Ty innego wyjścia nie masz niż coś co szantażem się zwie a czym ja się brzydzę potwornie. Bo nie oszukujmy się: wg mnie winę za obecny stan rzeczy ponosi Twój facet - dorosły a zachowujący się jak dziecko.
        Szantażysta ma natomiast to do siebie, że nie spocznie zatem przygotuj się na to, że sytuacja będzie się powtarzać.
        Wg mnie Ty nic zrobić nie możesz - wszystko zależy od Twego faceta. Pytanie na ile da się zastraszyć szantażyście, pytanie na ile jest gotów wybrać Ciebie a o matce zapomnieć.
        Z tego co mniej więcej wiem - wśród Greków to nader rzadkie przypadki.
        Powodzenia. B.
        • bachula_gr Re: Grecka teściowa. 31.10.10, 20:03
          > pytanie na ile jest gotów wybrać Ciebie a o matce zapomnieć.
          > Z tego co mniej więcej wiem - wśród Greków to nader rzadkie przypadki.

          Wiec pozostaje tylko "Oko za oko"?
          A tesciowa_in_spe protestuje bo co? Dla zasady? Bo jedynak zmienia stan cywilny? Bo wybral obca? Bo obca z dzieckiem? Bo w PL bedzie jadal obiadki?

          Tak obok tematu to zamiast obowiazkowych wyborow wprowadzilabym w Grecji obowiazkowe wyprowadzki dzieci (z naciskiem na plec mniej urocza) powyzej 20-tki! To tak w ramach okolowyborczych postulatow i wiecow, na ten nadchodzacy goracy tydzien smile
          • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 31.10.10, 21:47
            Nie wiem już sama co o tym wszystkim myśleć. Ja jak poznałam Jorgosa i go pokochalam to robilam wszystko żeby mógł tu do mnie przyjechać. Zaczęłam od rozwodu , który kosztowal mnie masę nerwów i zdrowia. Potem walczyłam o podział majątku, ponieważ mój były nie chciał się wyprowadzić. W końcu z wielkim trudem spłaciłam go z mieszkania i się wyprowadził. No teraz to myślałam że w końcu będę szczęśliwa, Jorgos już prawie rok temu kupił bilet, załatwił papiery u księdza że jest wolny i w urzędzie akt urodzenia, mieliśmy to potem w Polsce przetłumaczyć. A na ten dzień 25 pazdziernika czekalam cały rok prawie. No i baba jedna mi życie zmarnowała. Niby obiecał że jak matka się lepiej poczuje to przyleci do Polski pogadać z bliska bo tak telefonicznie lub na skype się nie da. No , ale co on mi powie? Wiem już raczej co, pewnie wybierze mamusię.
            A ja od lat wymarzyłam sobie męża Greka, to nie przypadek że go poznałam. To nie przypadek że nauczyłam się języka. Znajomi mówią mi znajdz sobie Polaka, daj spokój z tymi Grekami....
            Kocham Go i nie wiem dalej jak żyć.
            Czy ta baba da nam spokój? Zresztą sama powiedziala że mnie nienawidzi.
            Podobno jest chora i ma raka, no ale ja nie mam zamiaru czekać na jej śmierć bo to bez sensu.
            Co robic? Nie jem, nie śpię. Co dalej....
            • mamalal-ka Re: Grecka teściowa. 31.10.10, 23:57
              Bardzo przykro hania, że trafiłaś na taką babe ! Wina ewidentnie leży po jej stronie
              chyba nigdy nie przecięła pępowiny łączącej ją z synem. Jak można nie zaakceptować
              decyzji dorosłego dziecka?!? Nigdy tego nie zrozumiem...
              Rzeczywiście jesteś w kropce i dość ciężko wybrnąć z tej sytuacji...
              a gdyby mamusie zabrać na chwilę ze sobą do Polski ? Może się przekona.
              Dała by się namówić czy nie ma mowy ?
              Z drugiej strony historia gracedim jest dowodem na to
              że nie ma sytuacji bez wyjścia....może mamuśka poprostu potrzebuje więcej czasu
              a może maluch byłby i tu rozwiązaniem .
    • gracedim Re: Grecka teściowa. 31.10.10, 22:50
      Wspolczuje takiegio trojkata. Opowiem ci moja historie.Poznalam mojego Greka w Anglii.Przyjechal na krotko(rok-dwa)-w celu by oszczedzic troche pieniedzy i wrocic do Salonik.Tak tez to przedstawil swojej rodzinie. Gdy sie zaczelismy "lubic" jago tata zachorowal na raka. Na lozu smierci, gdy Dimitris pokazal mu mojej zdjecie-ojcowi sie ono nie spodobalo.. Jego mama tez mnie kompletnie odrzucila.Nie chciala slyszec o narzeczonej Polce. Nie powiem, ze nie bylo mi przykro, ale nie stosowalam zadnych szantazy; pomyslalam, ze to jednak jest jego wybor (bo mysle, ze nie mozna nikomu nakazywac kim ma byc i co mam robic)...Dimitris wybral. Mieszkamy razem w Edynburgu, juz po slubie z mala coreczkawink. Tesciowa jest w niej rozkochana. Ja sie ucze Greki,a tesciowa poszla na kurs Angielskiego by sie lepiej dogadywac.Ostatnio mi powiedziala, ze przeciez nie stracila syna a zyskala cudowna wnuczkewink.Trzymam kciuki za twojego Grekawink
      • morita11 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 06:46
        On dobrowolnie mamusi nie zostawi a juz na pewno nie "chorej"
        I ja mu szczerze wspolczuje bo moj tez wysluchiwal jaka to ja okropna nie jestem i,ze ona mnie tu nie chce i w sumie roznie moglo byc jakbym byla gdzies daleko, ale ja, na szczescie bylam na miejscu i mialam reke na pulsie.
        SLuchaj, on teraz od niej wylsuchuje,ze ona go urodzila, wykarmila, wychowala, cierpiala dla niego, nos mu wycierala jak byl chory a on jej teraz noz w serce wbija i dlaczego on jej to robi i czy on jej juz nie kocha i jak ona moze matke dla jakiejs kobiety odrzucic......dlugo bym tak mogla bo rok podsluchiwalam wink
        Jezeli chcesz z nim byc to radze policzyc kiedy bedziesz miala owulacje wink tylko tak wygrasz z tesciowa wink

        A tesciowej obiecywac,ze PL to nie koniec swiata i,ze bedziecie do niej kilka razy do roku przyzjezdzali wink
        I ni edaj Boze, nie mow nic zlego na mamusie!!
        • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 09:07
          Witam Was dziewczyny. Dziękuję bardzo , że próbujecie znależć dla mnie jakieś wyjście.
          Niestety to wyjście , które mogłoby być dobre nie mogę go wykorzystać.
          Z prostego powodu, ponieważ nie mogę mieć dzieci.
          Córkę, którą mam adoptowałam.
          W ciążę zachodziłam 3 razy , ale nie mogłam donosić.
          Lekarze mówili, że też mój były mąż ma słabe nasienie i że może wszystko razem naraz dawało efekt poronień.
          Jorgos o tym wie, i powiedział to mamusi kiedyś że być może jego Hania nie będzie nigdy mogła urodzić. Druga sprawa to mój wiek bo mam już 38 lat.
          Nie dziwię się więc bardzo tej babie że mnie nienawidzi. Ale dlaczego chce skazać na samotność jej syna? Jorgos powiedział mi wiele razy że żony Greczynki nie chce, gdyż są porąbane. Więc jeśli ze mną nie będzie to do końca życia będzie sam?
          Odzywa się caly czas do mnie, gadamy na skype, nadal przysyła mi pieniądze co miesiąc, gdyż ja zarabiam tak malo że mieszkając sama musze wszystko sama opłacić i mi juz na jedzenie nawet nie zostaje.
          Ale , co mi po facecie który mieszka w Grecji i ktory tylko kasę daje? Tak nie da się żyć.
          I sprawa trzecia, bardzo ważna, ponieważ ja pracuję na 3 zmiany a moj byly mąż tylko na rano, i mieszkam sama więc sąd decydując z kim zostanie dziecko i kto ma więcej pieniędzy na jej utrzymanie, wydał wyrok że córka będzie mieszkać z byłym mężem!
          Ja , sądzilam że jak Jorgos tu przyleci, pobierzemy się, otworzymy może knajpkę grecką, pracę trzyzmianową będę mogła rzucić, to pójdę do sądu aby zmienili wyrok i przyznali dziecko mnie, ponieważ to ja załatwiłam całą tą adopcję, ja się o wszystko starałam, ja byłam 3 lata na wychowawczym w domu, córkę kocham jak bym ja urodziła. Ale co ja mogłam zrobić? Sąd wydał taki wyrok bo powiedział: z kim chce Pani dziecko w nocy zostawiać? A popoludniu z kim? Rodzice moi jeszcze pracują. Babcia ma 86 lat. Nie mialam z nikąd pomocy.
          Sądzilam więc że jak tylko Jorgos przyleci na stałe i sie pobierzemy to moja sytuacja życiowa się zmieni o 100%.
          Teraz mieszkam sama w mieszkaniu 2 pokojowym. Jeden pokoj jest córeczki która ma dopiero 5 lat. Sąd przyznał mi że mogę ją zabierać do siebie 2 razy w tyg. oraz co drugi wekkend na 2 całe dni łącznie ze spaniem.
          Córka woli mieszkać ze mną i mi to mówi, ale ja nie mam jej z kim zostawić jak idę do pracy na nockę lub na popoludniu.
          Jorgos teraz nie pracuje , bo się zwolnil. Siedzi w domu bez sensu sam i ja sama w Polsce.
          To wszystko jest chore. Ja chyba zwariuję, nie mówiąc już o tym że jestem na lekach na depresję, bo inaczej to bym z łóżka nie wstała.
          Pozdrawiam. Może macie jakieś inne pomysły? Proszę....
          • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 09:50
            Bardzo chciałabym porozmawiać z Wami dziewczynami. Może mi to pomoże dalej żyć, bo nie wiem jak to zrobić. A przecież nie pójdę do psychologa na rozmowę, no bo niby co mu powiem? że mam faceta co mamusi zostawić nie może? Podam moje dane do komunikatorów.
            skype- hania.wachowiak
            yahoo- hania_eleni
            gadu gadu 3026911
            msn- hania40@msn.com
            Jestem zawsze jako "niewidoczna" na tych komunikatorach, ale tak na prawdę to tam jestem bardzo często.
          • morita11 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 09:55
            Potrzepac facetem?? Zrobic taka scenke jak mamusia??? Cholera, przeciez Ty tyle dla niego tracisz!!!!! A on co? Tylko "straci" stara, zmierzla mamuske suspicious
            WYbaczcie dziewczyny ale sie wkooorwilam, moje zdanie o tesciowych greckich znacie, a jak tutaj taka malpa rujnuje zycie tylu osobom to mnie szlag trafia uncertain
            • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 10:22
              Ty masz rację morita, ale jak mam mu scenę zrobić? Przez skypa? A jeszcze nie przylecial, bo czeka aż mamusia wydobrzeje. Tylko ja mu mowię tak, jak ona tylko go zobaczy znowu z walizkami, to znowu się rozchoruje. Ona marnuje mu życie, nie widzi tego?
              Dodam że tylko Jego tak traktuje, ponieważ ma jeszcze córkę, ale ona od kilku lat mieszka w Maroku, jest starą panną, nie chce wyjść za mąż z tego co wiem, uczy tam w szkolach angielskiego. I ona mogla wyjechać, a On nie? Jak to tak?
              Jorgos mieszka sam, jego matka w tej samej wsi ale w innym domu. Wiem też że ona nie chce się zgodzić na to małżeństwo również z takiego powodu że wstydzi się na wsi przed ludzmi że by miala synową z Polski.
              Ona jemu gotuje, przynosi do domu jedzenie, pierze, prasuje. Sprząta tam Albanka.
              No dobra ale ona ma już 37 lat. Czy ona tego nie widzi co robi? Przecież wie o mnie że juz od 6 lat się znamy z Jorgosem i że kiedyś to musialo nastąpić. Ja tylko musialam pozalatwiać moje sprawy i teraz gdy już jestem wolna i gotowa to on nie przyleciał. Masakra....
              • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 10:30
                Najgorsze jest to że po pierwsze bardzo go kocham , a po drugie nie chcę męża Polaka. Uparłam się na Greka, od lat już tak mam. A to moje pierwsze małżeństwo było pomyłką.
                Znajomi mi mowią żebym sobie znalazła Polaka, że jestem ładna, jeszcze dosyć mloda, ale ja nie chcę. Nie mogę. Nie dam rady się zmusić. A znowu czekać na Jorgosa, aż jego mama umrze? No tak to bym nie chciała.......
                Bo w porównaniu do niej, ja jej zle nie życzę, niech sobie żyje, ale niech da żyć też innym!
                Myślałam, może polecę tam ja, niech mnie pozna, bo jeszcze mnie nie widziała bo nie chciala, ale Jorgos mowi że to zły pomysł bo jak ona mnie zobaczy to znowu zawału dostanie. Co robić??
                Nie mogę jeść, przy wzroście 177cm waże 58kg. Same kości już mi widać....
              • morita11 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 11:15
                Haniu Grek, ktory ma 40 na karku i mamusia mu pierze, gotuje i skarpetki ceruje to, niestety, ne jest zaden ewenement. I ona na serio, nie marnuje mu zycia, przeciez dba o niego, jest czysty, najedzony....... no ona go tylko chroni przed zlem tego swiata wink
                Jezeli on do tej pory pozwolil jej na to to sory ale ot tak sie od niej nie uwolni bo ona juz ma na niego emocjonalny wplyw.
                Dla niej zla to jestes Ty a nie ona.....
                • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 11:42
                  No, masz pewnie rację, to co ja mam w takim razie zrobić. Co radzisz? Czekać nadal? Ale jak długo?
                  Może jakieś pomysły jeszcze macie? Proszę o pomoc.... Inne osoby nie mogą mi doradzić, bo nie znają Greków. Wy natomiast dziewczyny znacie.
                  • mamalal-ka Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 11:57
                    Dziewczyno Ty się pakuj i walcz o swoją miłość !
                    Skoro to dla Ciebie tak ważne to nie rezygnuj ...
                    daj też szansę mamuśce niech Cię pozna, zobaczy Waszą miłość
                    i wówczas postanowi ! Jeżeli kobieta mieszka na wsi, wnioskuję również
                    z tego co piszesz, że nie jest kosmopolitką to co się jej dziwisz,
                    pewnie nosa nie wystawia poza granice własnej wsi więc gardzi wszystkim
                    co obce i nieznane, mylę się?
                    Nie sztuką ją znienawidzić ale przekonać do siebie to byłby wyczyn!
                    Do walizek już ! ...a swojej miłości poprostu powiedz, że przyjeżdżasz
                    i co ma być to będzie !
                  • annielika Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 11:59
                    Haniu, bardzo wspolczuje. Jednak w tym wypadku nie wydaje mi sie, abys mogla cokolwiek zrobic... to twoj partner musi zadecydowac, czego tak naprawde chce... i to on musi uregulowac stosunki miedzy nim a swoja mama. Jesli on sie nie zdecyduje wyjechac i ja zostawic, to niestety nie widze tutaj sposobu, bys ty mogla cos zrobic. Dla niego pewnie wybor bedzie trudny, bo z jednej strony milosc do ciebie, a z drugiej matka, ktora jest i chora (albo taka przynajmniej udaje), a do tego jest osoba samotna i zyje jego zyciem... i teraz kiedy on wyjedzie, czyim zyciem bedzie zyla? To jest dorosly chlop, i jesli nie odcial pepowiny do tej pory, to znaczy ze nie bardzo umie to zrobic (choc widac ze bardzo chce, rezygnacja z pracy)... moze zaproponowac psychologa, ktory go poprowadzi w odcinaniu pepowiny?

                    Tak na marginesie z ciekawosci zapytam... jesli on byl w Polsce tylko dwa razy w ciagu tych 6 lat, to jak czesto sie widywaliscie? Czy moze jest to zwiazek bardzo dystansowy?
                    • morita11 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 12:27
                      Jednak w tym wypadku nie wydaje mi sie, abys mogla co
                      > kolwiek zrobic...

                      A pewnie,ze moze. Moze pomoc mu w podjeciu decyzji. Przeciez nie bedzie czekala na zmilowanie boskie.
                      Hania powalcz troche, co masz do stracenia?? I tak juz jestes w tragicznej sytuacji sad Przeciez nie mozesz pozwolic na to,ze Jorgo, biedaczyna, zawieszony miedzy dwoma kobietami wybierze kompromis i bedzie siedzial z mamusia dl aswietego spokoju a Tobie bedzie wysylal kase bo go wyrzuty sumienia beda meczyly.
                      Jakie on ma zdanie na ten temat?? Co mowi?? Nie pozwol mu na wymijajcace odpowiedzi,ze pozniej albo to swiete, greckie tha doume. On bedzie odwlekal jakakolwiek decyzje bo nie bedzie umial ktorejs z was zranic.
                      • annielika Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 12:58
                        Moze mu tlumaczyc, ze tak nie powinno byc... moze przyjechac i pokazac jaka jest super, i albo mamusia sie przekona albo nie, moze mu postawic ultimatum, moze go przekonywac, karac i rozne rzeczy moze zrobic... ale to on musi podjac decyzje... i to on musi COS zrobic. Z drugiej strony bedzie mial mamusie, ktora bedzie robila to samo.

                        Mi sie wydaje, ze tutaj jedynie informacja, ze czekac dlugo nie bedzie, ze albo woz albo przewoz... i potem trzymanie kciukow, ze wybierze ja.

                        Ale decyzja jest tylko jego. Mimo walki z jej strony (nie zapominajmy, ze mamusia bedzie tak samo walczyc) decyzje moze podjac tylko i wylacznie on.
                      • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 15:16
                        morita11 , ale ja go nie znam dobrze by postawić wszystko na jedna kartę. Widzialam go z bliska tylko 14 dni. Nie mam też juz urlopu ani kasy by polecieć tam. Straciłam 10 dni urlopu w roku 2010 przez niego, czekalam a on 5 razy w tym roku nawalil z rożnych powodow. Tylko jeden był wystarczająco mocny powód by mu wybaczyć czyli wulkan. Reszta to bzdury byly.
                        • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 15:35
                          Dzisiaj pojechalam na cmentarz odwiedzić grób Afrodyty, córki piosenkarki Eleni.
                          Znałam tę dziewczynę. Mieszkala w bloku obok mnie. Ja mając 15 lat polubilam bardzo Eleni, potem Afrodytę. Byłyśmy koleżankami, bylam na Jej pogrzebie, znalam gościa który ją zabil.
                          To wlaśnie poprzez Eleni w wieku 15 lat zaczęłam interesować sie Grecją. Jednak czasy wtedy byly inne, nie było komórek, nie było internetu. Poznalam potem w wieku 21 lat mojego byłego męża i pobraliśmy sie , bo bylam w ciąży. Jednak po dwóch miesiącach poronilam.
                          Tak żyliśmy sobie razem , ale bez dzieci to coraz bardziej obok siebie. Każdy mial swoje zainteresowania. Oddalaliśmy sie coraz bardziej. W koncu stwierdzilam że aby ratować nasze malżeństo pojdziemy adoptować dziecko.
                          Jednak , nie wyszlo, bo moj byly mąż nie pomagał mi w niczym, żył sobie dalej beztrosko. Kłociliśmy sie w kółko. Ja siedząc w domu na wychowawczym wchodzilam czasem na czat grecki aby pogadać sobie i pewnego razu natrafilam na Jorgosa wlaśnie.
                          Zaczęliśmy rozmawiać, ja opowiadałam mu o moim beznadziejnym i nudnym życiu z mężem, który nawet ze mną nie chciał sypiać, on opowiadal mi o Grecji. W końcu zakochalismy się w sobie , ja wyjechałam na wycieczke do Grecji z koleżanką, żeby mąż nic nie podejrzewal. Bylo fajnie, ale Jorgos nie mial urlopu bo byl to wrzesień i tylko przyjeżdzał do mnie po pracy. Tak to się zaczęło miedzy nami. Opisalam Wam to dziewczyny, abyście mialy pogląd na ta całą moją beznadziejną sytuację.
                          A wracając jeszcze do Afrodyty, pojechałam tam dzisiaj na cmentarz, godzinę siedzialam przy jej grobie i plakalam i prosząc na zmianę JĄ i Boga, prosilam o pomoc dla mnie. Afrodyta urodzila sie w Polsce, zawsze tu mieszkala, ale Grecje kochala nad życie.
                    • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 15:09
                      annielka, byl tylko 2 razy bo 10 razy nawalił. Raz to była matki choroba,raz on zachorowal, raz brak pieniędzy, raz strajk na drogach kiedy to greccy rolnicy blokowali autostradę, raz bał się mojego byłego męża, raz ja dostałam ospę i bal się ospy, i inne takie pierdoły nawet juz nie pamiętam. Jedynie raz nie było to od niego zależne bo mial bilet a wybuchł wulkan na Islandii i znowu nie mogł przylecieć. A może te wszystkie razy kiedy nie przylecial to byla wina mamusi? Kto to wie? Ja tam nie byłam i nie moglam sprawdzić jaka jest prawda.
                      Ja natomiast w Grecji byłam też tylko dwa razy ale nie mogłam bo jeszcze przedtem byłam przed rozwodem, nie chcialam żeby rozwod był z mojej winy, a poza tym nie chcialam zostawiać dziecka. Tak naprawdę przez te 6 lat widzieliśmy się z bliska gdzieś okolo 14 dni!
                      Cały czas tylko skype. Najpierw w ukryciu przed moim mężem a potem to już mogłam rozmawiać. Ja jemu mowilam wiele razy że milość potrzebuje aby się częściej spotykać, bo inaczej sie rozleci, ale on twierdził że jeśli sie naprawdę kochamy to wytrzymamy i on przyjedzie na stale jak mój były mąż się wyprowadzi.
                      Oprocz tego , to nie rozumiem, bo jeśli by mnie nie kochal to dlaczego od lat wysyłał mi co miesiąc pieniądze, abym miala latwiejsze życie, abym mogla corce kupować prezenty , nawet rozmawiał z córką na skype. Anusia zna go, wie że pieniążki na wakacje zawsze mialyśmy od Niego, jak mi się cokolwiek w domu zepsulo np pralka lub potrzebowalam na adwokata to zawsze był przy mnie finansowo, natomias z bliska to naprawdę żadko. Myślalam więc że cala ta historia w końcu sie dobrze skonczy. Moi rodzice i babcia też go lubili. Teraz już nie, bo widzą co się ze mną dzieje , że niknę w oczach.
                    • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 15:13
                      Ani.mru nie kupi biletu jutro ponieważ ja z nim od trzech dni nie rozmawiam. Nie odbieram telefonow, nie ma mnie na skype, nie odpisuję na smsy. Przez 3 dni dzwonil 29 razy, smsów też chyba jest z 30.
                        • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 18:52
                          Sama nie wiem jak długo jeszcze mam go przetrzymać. I czy to dobry pomysł tak zamilknąć na kilka dni? Czy to w ogóle coś da? Nie wiem jak tu go podejść aby wybrał mnie a nie matkę? Kurczę , dzisiaj idę do pracy na nockę, ciężko będzie bo ciągle nie dosypiam z nerwów.
                          • penteli Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 19:03
                            Dla mnie to kompletny, stuprocentowy kosmos. Nawet się tu nie próbuję wymądrzać, po prostu staram się sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji, co jest o tyle trudne, że nigdy nie byłam z Grekiem na poważniej i na dłużej. Mogę więc tylko trzymać za Ciebie kciuki. Postaraj się, na ile to możliwe, jakoś się rozluźnić i chociaż troszkę odpocząć, szanować swoje własne siły, nie dlatego, że dla kogoś warto a dla kogoś innego nie warto się zamartwiać, po prostu dlatego, że masz przynajmniej dwie osoby na świecie, o które musisz dbać - jedną z nich jesteś Ty sama. Bardzo mocno Cię pozdrawiam.
                            • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 01.11.10, 19:27
                              Penteli, dziękuję za miłe słowa. Jakoś się trzymam jeszcze.
                              Nie wiem tylko co dalej i jaką podjąć taktykę, na ostro czy spokojnie? Co lepiej zaprocentuje? Czy czekać na niego aż łaskawie się tu zjawi na parę dni pogadać z bliska, czy coś innego wymyślić?
    • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 10:07
      Poczytałam sobie to wszystko jeszcze raz w całości i naszły mnie - już tak bez emocjonalnego nastawienia - takie niewesołe w sumie myśli.
      Baba jest jaka jest - każdy widzi (pomińmy ocenę bo bezprzedmiotowa), ale do niej w sumie nie mam nic, bo i ona w stosunku do Ciebie Haniu nie ma żadnych zobowiązań i niczego Ci nie obiecywała. Ona zwyczajne dba o swój interes i to jej prawo, bo jak zauważyłam jakiś czas temu (zdecydowanie za późno zauważyłam!) ten świat już jest tak ułożony, że w zasadzie każdy dba o własny interes nie zważając na to co tą dbałością czyni innym. To jest niestety już normalne w naszych czasach stąd proponuję babę zostawić w spokoju bo ona nie ma tu nic do rzeczy.

      Za powstałą sytuację odpowiedzialny jest kolega Jorgos i tylko do niego można kierować roszczenia, bo to zdaje mi się kolega Jorgos coś tam pewnie obiecywał, snuł jakieś wspólne przecież plany, a teraz wycofuje się się z tych ustaleń niejako.
      W takim najprostszym odczuciu: zwykły drań i tyle, ale...

      ... ale popatrzcie spokojnie na całą sytuację:
      facet nie jest młody i ma ułożone życie. Nie oszukujmy się: życie sobie tam u siebie ułożył i mu to życie płynie chyba raczej sympatycznie. Hani nie zna zupełnie - powiedzmy to sobie otwarcie, a dla Hani miałby zaryzykować, rzucić to ułożone, sympatycznie wiedzione życie, przyjechać do nieznanego sobie kraju, gdzie przyszłość jego jest jedną wielką niewiadomą, rozpoczynać jakąś działalność gospodarczą gdzie w sumie nie wiadomo co to z tego będzie. Na dodatek dla nieznanej mu osoby być może musiałby zrezygnować z rodziny, która dla Greka bardzo ale tak naprawdę dla każdej osoby - jest dość ważna.
      Naprawdę nie każdemu w wieku lat 40-tu przy ułożonym życiu chce się to życie wywracać do góry nogami - to akurat nie tylko Greków wg mnie dotyczy.

      Początkowo nie przyszło mi do głowy - przyznaję - że w ramach 6 lat znajomości Hania spędziła z Jorgosem 14 dni i w ramach tych 14 dni ma pewne zdecydowane wizje na przyszłość. To jest możliwe, nie mówię, że nie, ale wg mnie nie przy osobie prawie 40-letniej, której tak naprawdę niczego jak widać nie brakuje, ba, więcej: ma nawet (przepraszam!) rozrywkę w postaci Hani, która go zabawia na skypie czy innym komunikatorze co oczywiście znakomicie podwyższa jego ego, bo Hania z pewnością (to nie negatywne!) jako zakochana czy zauroczona nie szczędzi ciepłych, miłych słówek, co dowartościowuje jegomościa.

      I to w zasadzie wszystko co nasuwa się na przysłowiowy papier po poczytaniu w tę i z powrotem wszystkich wypowiedzi.
      Jeśli Cię Haniu czymś uraziłam - z góry przepraszam: nie było to moim celem. Chciałam pokazać jak w sumie macie rozbieżne interesy, co widać gołym okiem z Twych opowieści, jak widzę tego kogoś, kto osiągnął pewien wiek i jakoś się w tym życiu ustawił a Jorgo się ustawił. Z Tobą gorzej, niestety, bo Ty wciąż nie masz ułożonego życia, Ty przyjmując Jorgosa tutaj niejako - niczym kompletnie nie ryzykujesz: nie ułoży Wam się (a wspólne życie to nie skype i GG przez godzinę/dwie dziennie) to wystawisz walizkę za drzwi (w końcu Twoje mieszkanie i jemu nic do niego) i w jednej chwili żegnaj facet. Ot, całe Twoje ryzyko. A on ryzykuje wszystkim: całym swoim dotychczas ułożonym życiem plus być może zerwaniem stosunków z całą rodziną i oparciu na Tobie tylko, co w ramach 14 wspólnych dni - jest wielką niewiadomą.

      Żeby było jasne: życzę Ci, abyś to wszystko jakoś poskładała, aby Ci się to wszystko jakoś ułożyło, ale w ramach moich doświadczeń, moich przyzwyczajeń, mojego egoizmu (a każdy egoistą jest), mego ułożonego 46-letniego życia widzę to średnio, ale pozostanę w nadziei, że widzę to źle.
      Pozdrawiam Cię serdecznie. B.
      • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 10:41
        Ha no dokladnie sie bebiaku z toba zgodze. Do tego dochodzi jeszcze przyczyna bycia samotnym, gdy samotnym sie nie chce byc. Podeszlabym z pewna rezerwa do twierdzenia, ze Greczynki sa okropne. To nigdy nie jest wina tylko jednej strony. Warto sie nad tym zastanowic. Jesli jest tutaj problem z mama u doroslego czlowieka, ktory nie potrafi budowac zwiazku (a chce), to tylko psycholog jak dla mnie. Jesli jest to wybor wlasny, no to wiadomo, tylko to mozna szanowac i koniec.

        14 dni na 6 lat to jest naprawde bardzo malo, zeby nie wiem jak sie duzo rozmawialo przez skypa, chatowalo, slalo sms-ow... to jest mimo wszystko wirtualna znajomosc, ktora nie wiadomo jak sie rozwinie w rzeczywistym swiecie. A tak jak bebiak zapodal, facet musi wywrocic swoj swiat o 180 stopni. Do tego dochodzi matka, ktora z jednej strony napewno nadopiekuncza, a z drugiej wydaje mi sie, ze po prostu martwi sie o swojego syna, ktory chce jechac w zupelnie nieznane, do kogos kogo tak naprawde zna jedynie wirtualnie.
        Sama bylam w wirtualnym zwiazku przez 4 lata... ale widzielismy sie bardzo czesto, raz przyjechalam na probe na dwa miesiace, wakacje spedzalismy razem, do tego kilka razy w ciagu roku krotsze pobyty moje w Grecji, mojego teraz meza u mnie. Przyjezdzajac tutaj nie jechalam w ciemno.

        Hani zycze mimo wszystko jak najlepiej, wiem ze mozna poznac sie bardzo dobrze wirtualnie, ale mimo wszystko to nie to samo co spotkanie z czlowiekiem twarza w twarz, akceptacja jego codziennych nawykow, przyzwyczajen itp. Naprawde nie jestem na nie, i mam nadzieje, ze jakos wam sie pouklada to wszystko. W koncu z drugiej strony facet zrobil pierwszy krok, zwolnil sie z pracy...

        Hani, jak wyglada teraz sytuacja? Odbierasz telefony? Jesli on nie ma teraz pracy, to nie mozesz mu zaproponowac czegos na krotsza mete? Przyjazdu na dwa tygodnie, miesiac? Moglibyscie sie wtedy lepiej poznac nie-wirtualnie, on nie musialby mamie mowic „kochana mamusiu, wyjezdzam na zawsze do Polski”... moglby powiedziec, ze wyjezdza poznac cie, albo na wakacje, moze przeciez powiedziec chociazby ze jedzie nie wiem, do kolegi, jesli to by mamusi pomoglo uspokoic serce? Moze po prostu wprowadzacie te zmiany zbyt radykalnie? Prosto od wirtualnego zwiazku do mieszkania razem? Dla jego mamy to musi byc szok... w sumie przyznam szczerze, ze dla mnie tez by byl, gdybym byla na miejscu jego mamy. Wydaje mi sie, ze szczegolnie starszym ludziom trzeba dac szanse na przyzwyczajenie, oswojeni esie ze zmianami... takie stawianie ich przed faktem dokonanym nawet u mlodszego moze powodowac szok i brak zgody. Bo fakt, ze ty jestes gotowa teraz by on przyjechal, po rozwodzie, nie znaczy ze jego mama jest... moze on jej nie przygotowywal na to? Moze nic nie mowil, a jak mowil to jej trudno bylo uwierzyc? Przeciez cie nigdy nie poznala nawet. Rozumiem, ze nie chciala, ale mimo wszystko 6 lat to spory kawalek czasu.
        • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 11:22
          Jeszcze tylko jedna rada od "cioci dobrej:\ rady"... Jesli jego mama naprawde wyladowala w szpitalu z zawalem, to raczej nie reagowalabym tak ostro i nie obrazala sie na niego i nie zloscila, ze baba pokrzyzowala tobie plany... to jest jego mama, ktora on napewno bardzo kocha... kobieta, ktora wychowala czlowieka, ktorego ty kochasz... przez wzglad dla jego uczuc bylabym bardzo delikatna... tym sposobem tez pokazujesz, ze jestes ponad jej nienawisc do ciebie, ze on moze na tobie polegac, ze ma w tobie oparcie w trudnych chwilach. Ja bym nie stawiala tutaj zadnego ultimatum. Jesli by moj mi takowe postawil, gdy bylam w mozna powiedziec podobnej sytuacji kiedys (byl to miesiac po tym, jak przyjechala "na stale" do Grecji pierwszym razem, w 2004 roku), nigdy bym do niego tutaj nie przyjechala... i to pomimo uczucia, ktore nas laczy.
          • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 12:08
            Dzięki dziewczyny za rady, naprawdę jest mi to bardzo potrzebne, rady od osób mieszkających na codzień z Grekami. Gdyż znajomi i przyjaciele z Polski jedno mają tylko stwierdzenie , że on mnie po prostu robi w balona. Nie znają Greków i ich zachowań. Najlepsze i najmądrzejsze rady mogę dostać tylko od Was. Jeśli jeszcze Wam się jakieś pomysły znajdą to czekam, może wspólnie coś wymyślimy. Chociaż już mam wątpliwości po tym wszystkim.
            W tym tygodniu pracuję na nocki, nie mogę spać, dzisiaj spalam tylko 3 godziny. Jak tak długo pociągnę. Nie wiem....
            • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 12:30
              Dziewczyno, przeciez masz dziecko! Przeciez to o dziecko powinnas sie martwic najbardziej, a nie o jakiegos Greka. Rozumiem, ze stworzylas(liscie) w swoich marzeniach cala przyszlosc, ale to narazie tylko marzenia... nie mozesz od nich uzalezniac tego, co sie z toba dzieje teraz. Przeciez ty sie wykonczysz zyjac na takiej hustawce. Nawet jesli on przyjedzie, to nie znaczy ze bedzie wam tak super lekko, jak ci sie teraz wydaje! Aklimatyzacja do nowej rzeczywistosci troche trwa, na poczatku bedzie skazany na ciebie, wiec powinnas byc silna... a przynajmniej uczyc sie byc silna... Moze teraz ci sie wydaje, ze jego przyjazd rozwiaze wszystkie twoje problemy, ale tak napewno sie nie stanie od razu. Jego milosc do mamy tez nie zniknie, i to bedzie nad wami wisialo... nawet jesli on "wybierze" ciebie...

              Zaczelas odbierac telefony?
              • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 13:21
                Tak, mam dziecko, ale Anusia nie mieszka ze mną(jeśli przeczytałaś wszystkie moje wpisy to wiesz dlaczego). Myślałam , że jak On przyjedzie to uda mi się odzyskać dziecko.
                Wczoraj wieczorem o godz 22:30 z pracy wysłałam mu smsa w końcu. A on mi na to odpisał gdzie byłam te 3 dni ? I że pewnie byłam z jakimś innym facetem, bo nigdy nie zdarzało mi się nie odezwać sie do niego tak dlugo.
                • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 13:33
                  Haniu, bardzo uwaznie czytalam i wiem, ze nie mieszka z toba. Chodzi mi o to, ze moze powinnas swoja uwage skupic bardziej na sobie samej, a nie na Greku. A to dlatego, ze masz dziecko, i dla niej powinnas byc silna... nie wiem, czy sie dobrze wyrazilam, i czy rozumiesz o co mi chodzi... facet to tylko facet mimo wszystko... a ty piszesz, ze ciagle nie spisz, ze cie to wykancza. Tak ja Pendeli napisala, zaopiekuj sie soba sama.

                  Ja wierze, ze jestesmy w stanie przenosic gory, jesli tylko bardzo tego pragniemy... i mam nadzieje, ze wam sie uda spelnic marzenia. Ale czasem dobrze zrobic krok do tylu, i spojrzec na swoje zycie i ludzi nas otaczajacych z dystansu, troche obiektywnie (o ile to mozliwewink ).
                  • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 13:47
                    Wiem, ale ja ustawiłam przez te 6 lat prawie całe moje życie" pod Niego". Wszystkie sprawy rozwiązalam, wszystkie sprawy pozalatwiałam, zrobiłam częsciowo remont mieszkania, sama jak durna malowalam, moj ojciec spłacił mojego byłego męża z mieszkania aby ten się w końcu wyprowadził , dał mu 50tys zł co dla rodzicow oznaczało pożyczkę. Abym tylko ja była szczęśliwa i zaczęła nowe życie. Aby Jorgos mógł przyjechać. Moja rodzina też nie czuje się dobrze, nie śpią, babcia co ma 86 lat ciągle się zamartwia bo widzą jak ja niknę w oczach. A ten mi tu takie numery wycina? I jeszcze mi mówi że to nie jego wina? Już czasem to sama nie wiem czy go kocham czy go nienawidzę.....
                    I o ironio, wlaśnie Jorgos mi powiedział 6 lat temu że nie wszyscy Grecy są zli, że on mi udowodni że tak nie jest. A dlaczego to powiedział, to już temat na inny post. Bo w moim zyciu temat Grekow ciągnie sie od dawna, to nie tylko te 6 lat. Już kiedyś pewnie Grek mnie zranil, i jak na złość miesiąc po tym wydarzeniu pojawił się Jorgos, który zapewniał że nie wszyscy Grecy są zli, chociaż ja jemu mówilam, zostaw mnie w spokoju, nie chcę już nigdy żadnego Greka. Ale on męczył, męczyl, aż znowu się zakochalam.
                    Widać Grek nie jest mi pisany, a ja drążę juz od lat i nic......
                    • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 14:26
                      To ze jego mama w tym szpitalu wyladowala z zawalem to raczej nie jego wina... tu bym sie z nim zgodzila. Dla mnie najlepszym wyjsciem jest metoda malych kroczkow... to bedzie dobre i dla ciebie i dla niego... i dla jego mamy mysle. Osobiscie bym sie nigdy nie zdecydowala na jego miejscu na takie rzucenie sie na gleboka wode... przyjechalabym na troche, zobaczyla jak sie uklada, i potem dopiero podjela decyzje. Lepsze to, niz potem kolejne rozczarowanie. Dodam, ze u nas sie to sprawdzilo. No okej, my moze z moim m. jestesmy baaaaardzo ostrozni, slub dopiero po 8 latach razem (po 4 latach mieszkania razem)... do tego cie nie namawiamwink, bo to zalezy od charakteru... ale takie sprawdzenie przynajmniej minimalne jak pasujecie do siebie w tym zyciu codziennym jak najbardziej wskazane.
                      • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 14:46
                        Nie wiem, juz mi się wszystko w głowie pomieszało. Problem w tym że ja mu nie wierzę, że jego mama miala ten zawal. Tyle razy już mi obiecał że przyjedzie, 10 razy mnie w konia zrobil z różnych powodów nie przyjechał, więc albo los się na nas uparł, albo ktoś tu kłamie? Tylko po co? Ja go ze łzami w oczach prosiłam, że jeśli nie może na pewno przyjechać lub jeśli nie chce, to niech mi to powie w jeden dzień i od razu. Zebym wiedziala jak dalej żyć, a nie tylko żyla od jednej obiecanej daty przyjazdu do drugiej i które żadna z nich do skutku w końcu nie dochodzi.
                        Zeby sie w koncu raz na zawsze określił a nie mnie tylko zwodził.
                        Moj poprzedni Grek, tak zrobił, powiedział mi z dnia na dzień że to koniec, żebyśmy się wiecej nie kontaktowali, że mnie przeprasza ale nie możemy być razem. Bolało bardzo, też okupione było lekami na uspokojenie, ale przynajmniej wiedzialam na czym stoję i czas powoli dał zapomnieć. Tutaj jednak żyję marzeniami, czekaniem, niepewnością, zlością, kłocimy sie przez skype i do czego to nas w końcu zaprowadzi?
                        Zeby chociaż przyjechal na chwilę pogadać tak z bliska, ale on dzisiaj podal mi wstępną datę 15 listopada. Ja nie mam już urlopu, wypadają mi nocki w pracy znowu. Nie mam juz pomysłów. Ani sił.
                        • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 14:59
                          No ale 15 listopad to przeciez jest bardzo krotki termin!!! Wiesz ile kosztuje bilet kupowany tak z dnia na dzien? Majaaatek!!! Dwa tygodnie to bardzo rozsadny termin. Przynajmniej finansowo.

                          Mysle, ze troche sie zaplatalas i teraz podchodzisz do calego tematu troche zbyt emocjonalnie... co jest oczywiscie zrozumiale, jednak nie wplywajace na ciebie pozytywnie. Moze cie facet zwodzi, ktoz to wie... ale moze dlatego warto troche nabrac dystansu do tego wszystkiego... ja widze ze i twoja rodzina i jego zyja waszym zwiazkiem. To nie jest zdrowe. Tak samo jak nie jest zdrowe stawianie wszystkiego na jedna karte, i uzaleznianie swojego bytu, szczescia, marzen, wszyyystkiego od jednej osoby... w dodatku takiej, ktora sie zna glownie wirtualnie.
                        • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 15:08
                          hania_eleni1 napisała:

                          > Zeby chociaż przyjechal na chwilę pogadać tak z bliska, ale on dzisiaj podal mi
                          >> wstępną datę 15 listopada. Ja nie mam już urlopu, wypadają mi nocki w pracy znowu. Nie >mam juz pomysłów. Ani sił.

                          No i super - gdyby tylko zechciał przyjechać: 15-ty to już zaraz.
                          Pójdziesz do pracy kiedy pójść musisz - resztę czasu spędzicie wspólnie: nie ma w tym nic dziwnego. Naprawdę nie zawsze możemy brać tzw wolne kiedy przyjeżdżają do nas rodzice, kochankowie, mężowie, dzieci, znajomi itp. To jest dorosły człowiek przecież i nie wymaga pilnowania, prawda? Da sobie radę jak będziesz w pracy - zapewniam. Do mnie miała na wakacje przyjechać dziewczynka chyba 9-letnia: zakładałam, że posiedzi sama w domu, póki ja będę w pracy, no to co dopiero 37letni chłop?

                          Ad rem...

                          Musisz coś zrobić ze sobą:

                          pkt 1: opanować się, uspokoić, choć to trudne... Nie wiem Haniu jak - pewnie można się podowiadywać. W takim stanie w jakim jesteś rozmowa nie będzie wprost możliwa, nie wspomnę o jakichś sensownych efektach: pokłócicie się przy najmniejszej nawet drobnej kwestii spornej, a twoje nastawienie jest takie, że aż jestem przerażona: nie wierzysz/nie ufasz mu a myślisz o wspólnym życiu? Toż to podstawa związku...echh.. .

                          pkt. 2: przygotować się do rozmowy - wiem, trudne, ale dasz radę. Spróbować (bez emocji, począwszy od jutra) spisywać kwestie do omówienia z postanowieniem czego w danej kwestii oczekujesz a potem powtarzać jak mantrę na tyle, aby kiedy on już przyjedzie nie było to dla Ciebie czymś nadzwyczajnym. Haniu to jest trudne, ale możliwe i powinno Cię być na to stać.
                        • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 15:24
                          hania_eleni1 napisała:

                          > Ja go ze łzami w oczach prosiłam
                          > , że jeśli nie może na pewno przyjechać lub jeśli nie chce, to niech mi to powi
                          > e w jeden dzień i od razu. Zebym wiedziala jak dalej żyć, a nie tylko żyla od j
                          > ednej obiecanej daty przyjazdu do drugiej i które żadna z nich do skutku w końc
                          > u nie dochodzi.
                          > Zeby sie w koncu raz na zawsze określił a nie mnie tylko zwodził.

                          Pytanie tylko Haniu, po co on ma to zrobić? Jaki ma w tym interes?
                          On Ci to powie ale wtedy kiedy Was związek będzie mu przeszkadzał czy choćby dobry nastrój mu psuł.
                          To Ty musisz zadbać o swój interes - on zadbał: nie widzisz tego?
                          • mamalal-ka Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 15:33
                            Nie no Hanka dawaj nam namiary na tego gościa! Jak się do niego koleżanki z forum wybiorą
                            to będzie żałował, że tak Cię zwodzi i sam nie wie czego chce! ...a mamusia
                            razem z nim ! Oj dała bym mu popalić ! Co za ciepłe kluchy! Niektórzy faceci tak mają
                            za rączkę i do piaskownicy z nim !
                            • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 15:37
                              mamalal-ka napisała:

                              > Nie no Hanka dawaj nam namiary na tego gościa! Jak się do niego koleżanki z for
                              > um wybiorą to będzie żałował, że tak Cię zwodzi i sam nie wie czego chce! ..

                              On powinien żałować, że Ją poznał w ogóle he he wink

                              Tam nawet gdzieś w pobliżu jedna z naszych wysłanniczek rezyduje o ile dobrze pamiętam - a i koleżanki plus kolegów też z pewnością ma, prawda?
                            • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 16:25
                              A może któraś z was która mieszka blisko lub jakoś ma wejscia tu i tam mogłaby mi się chociaż dowiedzieć czy Jego matka faktycznie była lub jest nadal w tym szpitalu? to by mi dało 100% pewności że to nie Jego wina i dałabym mu jeszcze szanse to naprawic. A jeśli okazałoby się że nie była, to dla mnie jasna sytuacja aby wiać z tego chorego związku. Co Wy na to?
                              • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 16:40
                                O matko boska jezusiczku!!! Ale kreciola na maxa... dobra ja koncze swoje udzielanie sie tutaj, bo to do niczego nie prowadzi... jedynie do takich kwiatkow ze sprawdzaniem czy matka pana Greka jest w szpitalu... wowoooow

                                Chory zwiazek tworza zawsze dwie osoby... tutaj ta biedna pani mamusia vel tesciowa naprawde ma najmniejszy wplyw na to, co sie dzieje miedzy wami...
                              • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 17:03
                                hania_eleni1 napisała:

                                > A może któraś z was która mieszka blisko lub jakoś ma wejscia tu i tam mogłaby
                                > mi się chociaż dowiedzieć czy Jego matka faktycznie była lub jest nadal w tym s
                                > zpitalu? to by mi dało 100% pewności że to nie Jego wina i dałabym mu jeszcze s
                                > zanse to naprawic. A jeśli okazałoby się że nie była, to dla mnie jasna sytuacj
                                > a aby wiać z tego chorego związku. Co Wy na to?

                                Dla mnie to nie do przyjęcia: zamierzasz go kontrolować?
                                Następnym razem kiedy powie, że idzie do kafenionu z kumplem - sprawdzisz czy aby na pewno? Eee, jak dla mnie zabawa no ale ja już stara jestemsmile
                                Jego winą Haniu nie jest to, że nie przyjechal teraz, że zawrócił z drogi, bo matka....
                                W tych Twoich postach jest cala masa jego win - poczytaj to tylko dobrze: czasem nawet wypowiadasz te winy wprost
                            • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 16:30
                              To jest szpital w Larisie a ona nazywa się Anastasia Gavana. Ale , żeby sie nie wydało broń Boże że to moja sprawka to szukanie tej baby. Bo wtedy Jorgos mnie znienawidzi, bo bedzie myślał że mu nie ufam wcale, ale skoro on 10 razy nawalił, no to już dla mnie każde następne potknięcie jego jest podejrzane i węszę kłamstwo. To normalne przecież, no bo ile razy mogę mu wybaczac?
                            • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 16:57
                              hania_eleni1 napisała:

                              > No to co radzisz bebiak? Zakończyć to?

                              Bosz... a czy to ja wyrocznią jestem? wink
                              Nie Haniu, to nie tak.
                              Jakkolwiek dziwacznie to wszystko co tu napisałaś brzmi - uważam, że nie powinnaś od razu i natychmiast przekreślać wszystkiego, bo zbyt wiele Cię to kosztowało: na to zawsze przyjdzie czas, byle byś tylko nie straciła kolejnych sześciu lat.
                              Upatruję w zasadzie jedynie szansę w rozmowie - Wy musicie porozmawiać: jeśli przyjedzie tego 15-ego to super (i rozmowa wg tego co Ci niżej napisałam), a jeśli nie przyjedzie to trudno: telefon czy skype. Ja na Twoim miejscu nie dałabym się dalej zwodzić bez względu na to jak bardzo by mnie to bolało i jak długo bym się wylizywała z takiego związku - Ty zrobisz to co sama uznasz za słuszne, tu trudno wywierać nacisk na Ciebie: jesteś dorosła.
                              Wiele rzeczy w tym co piszesz mnie zastanawia, wiele rzeczy mnie dziwi, ale może ja żyję w innym świecie i miałabym inne oczekiwania? Ja zupełnie np. sobie nie wyobrażam jak w ciągu 6 lat facet mógł być tu tylko dwukrotnie - no sorry, ale nie rozumiem, jeśli założyć, że macie/mieliście stworzyć rodzinę. Facet nie ma (zakładam) zobowiązań i pracuje: nie stać go na nawet LOT-owski bilet raz na kwartał chociażby na weekend (to tylko 250 euro przecież - chyba niezbyt wygórowana kwota dla pracującego Greka bez zobowiązań, prawda?), że nie wspomnę o tanich liniach? Grecy mają całkiem sporo dni wolnych od pracy - można to połączyć z weekendem jeśli się chce? Grecy mają też urlopy - jak je spędzał, co? Dlaczego nie z Tobą i dzieckiem choćby tutaj w Polsce? Twój stosunek do niego: nie ufasz mu, wprost piszesz, że kilkakrotnie Cię zawiódł - na czym chcesz oprzeć swój związek, nie znając człowieka zupełnie? On chyba do Ciebie zaufania też nie ma skoro mówi, że jeśli 3 dni nie odbierasz telefonu to jesteś z innym facetem i to pierwsze co mu przychodzi do głowy (ja bym się poczuła urażona - wybacz).
                              Haniu, nie oszukujmy się: Ty go nie znasz wcale a wcale, albo inaczej: znasz go i widzisz takim jak on chce i jak Ci to widzenie umożliwia (albo i nawet tego nie widzisz co powinnaś). Dla mnie wszystko to zadziwiające na tyle, że ja miałabym nawet obawy przed byciem z takim kimś a Ty przecież nie jesteś sama: masz dziecko.
                              Trudną masz decyzję do podjęcia, bardzo trudną - pamiętaj jednak, że on nie ma interesu w tym, aby ten związek skończyć i być może w przypadku takiej inicjatywy z Twojej strony znowu będzie Ci opowiadał historie niestworzone jak Ci opowiada od lat.
                              Ja nadal będę Ci kibicowała ale decyzję musisz podjąć sama.
                              Pozdrawiam.
                              • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 17:52
                                Ale to nie jest tak, ja ciągle go namawialam żeby przyleciał i pieniądze na to miał, to on ciągle nawalał. Ja zawsze jak wykupilam wycieczke to pojechalam i to nawet zawsze autokarem, 8 razy bylam w Grecji autokarem. Dwa dni nie bylo mi ciężko w jedną stronę jechac spać w autokarze, a jemu ciężko 2 godziny samolotem! Zawsze byl powod żeby nie przyjechac. Na początku to byla praca, bo miał taką że nawet w soboty i niedziele do wieczora siedzial w pracy. Potem firma padła i już mógł wziąśc wolne bo pracowal w dimarchio.
                                Ja nigdy w zyciu samolotem nie lecialam , i wiecie co nawet tak mowię że jeśli ktos kogos naprawdę kocha to i gotowa bym była pieszo do Grecji iść gdybym tylko miala tyle urlopu.,,,,,
                                On mi chcial zaplacić za bilet na samolot, ale ja dumna nie chciałam bo stwierdzilam że wytrzymam w autokarze , byle by tylko go zobaczyc.
                                Co więcej pisac, jak przyjechalam, to po dwoch latach nie widzenia sie on nawet 10 dni wolnego nie mogl wziąśc tylko z doskoku przyjeżdzał do Katerini i do pracy chodził.
                                Jak mnie kiedys zabrał do swojej wioski to pilnował żeby aby żaden sąsiad mnie nie zobaczyl, z samochodu wychodzilam po kryjomu, u niego w domu pół godzinki i potem wyście z domu znowu po kryjomu.




                                • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 18:25
                                  Okej, to co teraz piszesz o tym po kryjomu... zostawilabym goscia z miejsca! Nie wydaje mi sie, zeby ktorakolwiek z nas, nawet te z ciezkimi tesciowymi, musialy sie ukrywac w miejscu zamieszkania ich Greka.

                                  Ten zwiazek istnieje tylko wirtualnie.

                                  To twoja decyzja, ale dla tego goscia nie warto. To jest jakies chore.
                                • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 18:36
                                  hania_eleni1 napisała:

                                  > Zawsze byl powod żeby nie przyjechac (...)

                                  Toż właśnie o tym pisałam, Haniu

                                  > Jak mnie kiedys zabrał do swojej wioski to pilnował żeby aby żaden sąsiad mnie
                                  > nie zobaczyl, z samochodu wychodzilam po kryjomu, u niego w domu pół godzinki i
                                  > potem wyście z domu znowu po kryjomu.

                                  Nie koloryzujesz?
                                  Wybacz, ale jeśli jest prawdą co napisałaś wyżej to ja w temacie tego wątku nie mam już nic do dodania sad i pozostaje mi tylko życzyć Ci szczęścia w przyszłości.
                                  Pozdrawiam. B.
                                  • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 19:33
                                    Nie koloryzuje. Tak było na prawdę, tylko że to było 5 lat temu.
                                    Ale prawdą jest że on jak ognia boi się żebym ja tam czasem nie przyjechała.
                                    Z tego co wiem matka wstydzi sie przed sąsiadkami że jej synuś ukochany ma kobietę z Polski. Więc gdybym tam pojechala to pewnie nic bym nie musiała robić ani mowic, moj sam widok by jej załatwił drugi zawał.
                      • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 14:51
                        Annie moy, nie porównuj swojej sytuacji do sytuacji Hani, Skarbie: toż to zupełnie co innego! Wy byliście młodzi, bez zobowiązań jakichkolwiek, wolni kompletnie i ... zakochani po uszy. Ty osoba w pełna zapału do .. wszystkiego, otwarta na wszystko, zakochana ... - cóż to było dla Ciebie, Annie moy? W takich stanach człowiek góry może przenosić a co dopiero siebie do innego krajusmile Wyście się bawili tym życiem, dla mnie traktowaliście jako fantastyczną przygodę - i to było/jest u Was cudowne. Czy ja Cię dziś poznałam, kochanie?

                        U Hani jest zupełnie inaczej: ta ma bagaż doświadczeń, ta ma dziecko, o które chce zawalczyć, zatem to już pewnego rodzaju interesowne podejście do związku, zwróć na to uwagę. Sama Hania pisze o tym bardzo wyraźnie - pisze co przez swój związek z Jorgosem chce tu osiągnąć. Poza tym wg mnie tu już nie ma zauroczenia, co Hania również przyznaje, ba, Hania nie jest nawet pewna czy to nadal miłość: tu jest analiza w temacie co zrobiłam, jakim kosztem, żebym mogła osiągnąć to i to, a teraz ten mi tu teraz ... - i tak być może się okaże, że zwyczajnie straciłam tyle lat, i co zrobić aby tych lat nie uznać za stracone.
                        • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 15:05
                          Bebiaku, i wlasnie dlatego pisze, ze my bedac bez zobowiazan nie szlismy na ura bura dzikie weze skaczemy na gleboka wode... a co dopiero kobieta, ktora ma dziecko, ktora ma swoj bagaz powinna zrobic? Tutaj tym bardziej potrzeba rozwagi. Jesli natomiast podchodze do zwiazku interesownie, to TYM baaaardziej podejscie powinno byc zimne, nie uwazasz? Tym bardziej powinno sie kalkulowac, co mi sie oplaca, czy facet jest na tyle odwazny, jakie sa jego powiazania z rodzina... czy przyjedzie, czy da rade. Ten facet 10 razy znalazl wymowke. Wiec bedac z takim bagazem, majac dziecko trzeba naprawde nabrac dystansu... bo co, kolejny raz sie platac w cos, co nie wiadomo jak sie skonczy? I potem kolejny raz zaczynac od poczatku? I zwalac, ze to okropny Grek, ktory na manowce prowadzil?
                        • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 15:11
                          Jesli schodzimy na moj zwiazek... tak, uczucie bylo bardzo swieze... zreszta caly czas czuje, ze takowe jest. Przyjazd w pewnym sensie byl przygoda... ale... wybor partnera nie byl juz przypadkowy... duzo czasu zajelo, zanim zdecydowalam sie zaangazowac. To badanie tematu trwalo w ciagu tego czasu zakochania... potem przerodzilo sie to w glebokie uczucie. No ale nie kazdy tak podchodzi do zwiazkow... przyznam, ze tak podejszlam jedynie to tego obecnego, wczesniej nigdy sie nie zastanawialam blizej i oczywiscie popelnialam bledy. Moze mozna by powiedziec, ze sie na bledach nauczylam? Nie wiem, chce to tak widziec.

                          Hania to inna bajka... ale sama pisze w pierwszym poscie, ze sie bardzo kochaja... wiec...
                          • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 15:21
                            annielika napisała:

                            > Hania to inna bajka... ale sama pisze w pierwszym poscie, ze sie bardzo kochaja
                            > ... wiec...

                            Cholercia, niby masz rację: stoi jak wół, ale w tych dalszych wypowiedziach to ja tej miłości nijak nie mogę się doszukać...
                            Są dwie możliwości: albo jestem ślepa (możliwe), albo mamy z Hanią inne pojęcie o miłości.
                            • annielika Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 16:33
                              Taaaa... teraz jak sie nad tym zastanawiam... to widze, ze pan mial byc lekiem na cale zlo. Takie marzenia o ksieciu z bajki, ktory rozwiaze wszystkie problemy... a teraz histeria, bo sie okazuje, ze my sobie marzymy, a zycie sobie sie dzieje... tak, i ta milosc w jedym zdaniu z finansowa pomoca...

                              Moze on jest super gosc, ktoz to wie... moze przyjedzie tego 15-go, porwie ja w ramiona i beda zyli dlugo i szczesliwie... no zycze jej tego.
    • wiweiorex Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 18:46
      Haniu!
      Weź Ty się dziewczyno przebiegnij, ale tak do zadyszki, czy wyskocz na basen/siłownię, albo umyj okna, zrób pranie ręczne.... - zmęcz się fizycznie, ale na maxa. Albo po prostu walnij porządnego kielona. Cokolwiek. Ale zresetuj się na chwilę. A potem z czystą głową przeczytaj ten wątek cały od nowa. Twoje wypowiedzi. Z boku, tak jakbyś czytała historię kogoś innego. I wyciągnij wnioski.

      Wybacz, że tak obcesowo. Ja nie umiem być tak miła jak reszta dziewczyn. Uwierz mi, że piszę to z wielką sympatią i troską o Ciebie, nawet jeśli na to nie wyglądasmile
      Ściskam i życzę powodzenia!
    • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 19:43
      hania_eleni1 napisała:

      > Nie koloryzuje. Tak było na prawdę, tylko że to było 5 lat temu.
      > Ale prawdą jest że on jak ognia boi się żebym ja tam czasem nie przyjechała.

      Od 5-ciu lat nie powinno go już być w Twoim życiu, a Ty w tym czasie już być może nawet ułożyłabyś sobie życie. To nie do uwierzenia co wypisujesz przyznając na dodatek, że to jest miłość....
      Rzeczywiście musi być to bardzo szczególna miłość - ech, zaraz się podpiszę pod tym co Wiewie Ci wprost napisała.

      • filakia1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 21:10
        Haniu pogoń w diabły tego faceta. szkoda nerwów i czasu. Jakby chciał to by przyjechał do Ciebie, a już te tajniackie pobyty w jego wiosce brrrrr....czas sie przebudzic Haniu i nie upierać sie na Greka. Przepraszam, że tak piszę troche obcesowo, ale nie lubie jak sie wariata z kogos robi. Tym bardziej, że mam meża Greka, który przyjechał za mną do Polski, a teściowa tez opór stawiała. Kobieta żyje, całkiem teraz zadowolona, że syn w Polsce mieszka; synowej Polki wcale się nie wstydzi; w tym roku była w Polsce z wizytą u wnusi smile i bardzo jej się u nas podobało. Chciec to móc - a Jorgos NiE CHCE sad pozdrawiam cieplutko.
      • wiweiorex Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 21:13
        Hanka!!
        Opamiętaj się dziewczyno, przestań teraz w drugą stronę gadać "to wszystko moja wina" i "przepraszam, że zabrałam Wam czas"...
        Wygląda to tak, że wpadłaś na forum, wylałaś trochę swojego żalu, chciałaś pogadać i wszystko było ok, dopóki odpowiedzi, rady nie przestały iść po Twojej myśli...
        Kiedy pisałam wcześniej, nie miałam nic złego na myśli, uwierz, zero oceny. Ani Ciebie, ani Jego ani Szanownej Mamusi . Chodziło mi tylko o to, byś spróbowała odłożyć emocje na bok i przemyśleć rzecz na zimno. Wiem, łatwo się mówi... ale weź pod uwagę, że my właśnie patrzymy z boku, na zimno jako osoby z zewnątrz. To Ci w zasadzie nic nie daje, bo każda z nas jest inna, każda ocenia też przez pryzmat swoich doświadczeń, żadna z nas nie jest Tobą i żadna za Ciebie decyzji nie podejmie. Ale chyba chodzi o to, by poznać inny punkt widzenia? Co z tą wiedzą zrobisz zależy wyłącznie od Ciebie, w końcu to Twoje życie...
        Ja osobiście myślę sobie tak. Lepsza najgorsza pewność od takiego zawieszenia w próżni. Zacznij żyć w końcu swoim życiem. Zadbaj o siebie i o córcię. Nie "wiś" nad swoim Grekiem jęcząc i wymagając decyzji. Ty jesteś zdecydowana a on ma wątpliwości i ciągle jakieś "ale". No to zostaw go z nimi niech się z nimi sam upora, ale Ty nie trać czasu. Pięć lat już zmarnowałaś na czekanie. Zostaw sprawy swojemu biegowi i zacznij żyć! A on? Albo zorientuje się, że może Cię stracić i podąży za Tobą, albo wykorzysta okazję i zniknie bez śladu, a wtedy... krzyż na drogę, znaczy, że nie było warto. Ale przynajmniej nie będziesz miała poczucia kolejnych lat poświęconych w imię... sama nie wiem czemu.

        Ja ze swojej strony życzę Ci oczywiście HappyEndusmile
        • mamalal-ka zawsze po burzy wychodzi słońce 02.11.10, 23:38
          Trochę za dużo zostało powiedziane w tym wątku ...
          Jesteśmy po to by sobie pomagać, wspierać się i szanować!
          Kto się nie kontroluję proponuję mały spacerek nad morze wink...może pomoże wink
          Haneczko daj sobie trochę luzu i postaraj sprawie samej się wyjaśnić...
          Nie ma sytuacji bez wyjścia ! Uwierz, że będzie dobrze !
          Na pewno jeszcze będziesz szczęśliwa, jesteś osobą która potrafi kochać,
          a nie wszyscy znają to uczucie, więc wszystko co pozytywne prędzej czy później do
          Ciebie powróci! Trzymaj się !
    • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 20:41
      Z tego co piszecie wnioskuję że to wszystko moja wina. Być może. Ale może jeszcze coś na koniec wyjaśnię.
      Może nie moją winą było że pierwszy mąż mnie nie kochał i że dwa lata po ślubie mieszkaliśmy juz w osobnych pokojach, bo ja wstawalam do pracy o godz 3 rano, ponieważ wtedy pracę zaczynalismy o godz 5, i mój były mąż nie chciał bym go budziła w środku nocy bo potem nie mogl zasnąć ponownie. Traktował mnie przez całe małżeństwo jak służącą. Nie rozmawiał ze mną ani nigdzie razem nie chodziliśmy.
      Ja bylam mężatką, ale tak naprawdę mąż się mną nie interesował. Wiem, jedynie co mogłam zrobic to rozwieść sie wiele lat wcześniej, ale tego nie zrobilam i to był błąd. Byłam samotna, i pewnie dlatego uwikłałam sie w związki z Grekami, bo nie dostałam milości w małżeństwie.
      Jeśli chodzi o to utrzymywanie nas to nie jest tak, ja przecież pracuję, nigdy Jorgosa nie prosilam o pieniądze, on sam chciał wysylać, bym mogla coś kolwiek kupić dziecku lub z Nią gdzieś pójść.
      Nie jest tak że ojciec dziecka na codzień ją sam utrzymuje, ponieważ ja płacę mu alimenty, a poza tym jak ona do mnie przychodzi to też muszę ją ubrać, nakarmić, gdyż były mąż nie daje mi odzieży dla Anii.
      Ok, to jestem ta zła i to moja wina że on tyle razy obiecał przylecieć i zawsze coś mu wypadło.
      Może to że nie mogłam mieć dzieci to też była moja wina?
      Może to że chcialam pokochac obce dziecko to też była moja wina?
      Ja oczywiście wtedy jak on mi się kazał skrywać przed sąsiadami nie byłam z tego zadowolona. Od razu wyczułam że się mnie wstydzi. Ale on powiedział że skoro dopiero się poznaliśmy, a ja nadal byłam mężatką , nie jest wskazane żeby matka jego miala problemy przed sąsiadami i żeby Ją obgadywali że Jej synek zadaje się z Polką i w dodatku mężatką.
      Nie chcialam się z Nim klocić więc dalam w końcu z tym spokoj.
      Na obecną chwilę po przeczytaniu Waszych odpowiedzi jestem skłonna to zakończyć, i nie spotkać się z Nim już nigdy.
      Znajdę sobie drugą pracę abym mogła dziecku zapewnić wszystko co potrzebne i żebym mogła utrzymać mieszkanie, lub nawet zamienię na mniejsze, bo po co mi takie duże dla jednej osoby.
      Trudno.
      Dziękuję wszystkim za wpisy i przepraszam że zabralam Wam czas.

      • hania_eleni1 Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 21:00
        I jeszcze na koniec dodam że zaręczył się ze mną w zeszłym roku w Grecji. Nie wiem w takim razie po co??? I te bilety na samolot, które kupował widziałam ksera tych biletów w e-mailach które mi przesyłał. Nie szkoda mu było tyle pieniędzy wydać na 10 biletów bez potrzeby? A ten ostatni był bez powrotnego.
    • bebiak Re: Grecka teściowa. 02.11.10, 23:37
      Słuchajcie dziewczyny, myślę, że w ramach stanu zastanego Hania już wszystko wie.
      Za moment będzie 15-ty i ma kilka dni na ustalenie przebiegu rozmowy, na takie przygotowanie się (a to trudnawe), żeby rozmowa przebiegła dla niej (bo o Hanię dbamy) korzystnie. Czy przebiegnie pozytywnie? Czas pokaże – tego nie wiemy, a może rzeczywiście jakiś cud się wydarzy?
      Moim zdaniem jeśli Jorgo nie przyjedzie – Hania rozmowę winna odbyć telefonicznie i powinna to być rozmowa konkretna na tyle, żeby człowiek wiedział, że Hania zabawką już nie jest i bez Jorga poradzi sobie również. Haniu, Ty musisz się do tej rozmowy naprawdę przygotować – straciłaś już zbyt wiele lat i szkoda każdego następnego miesiąca.
      Poradzisz sobie, stać Cię na to – musisz tylko w to uwierzyćsmile

      Donoś nam tutaj o nowych okolicznościach – będziemy Cię wspierać dziewczyno a sama wiem jakie to wsparcie potrafi być ważne. Masz w nas bratnie dusze!
      Uwierz w swoją szczęśliwą gwiazdę!
      Wierzę w Ciebie i gotowam Cię tu wspierać tylko nie daj już sobą manipulować.
      W zasadzie wszystko już będziesz wiedziała w połowie miesiąca: i jakby nie było zaczynasz wtedy nowe życie: albo z nim, bo może…, albo bez niego, ale zaczynasz żyć a nie tkwić w próżnismile
      Trzymam kciuki za powodzenie całej akcji.
      Pozdrawiam. B.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka