Wyjazd do Grecji!!!

16.05.07, 13:00
Witam wszystkich!!! Bardzo bym was prosiła o poradę. Razem z mężem planujemy
wyjechać do Grecji do pracy, razem z nami jechałaby także nasza 2-letnia
córeczka. Problem polega w tym jedynie że nie znamy języka, ani greckiego, ani
angielskiego (jest bardzo słaby)Pracę może nam załatwić znajoma która tam
mieszka od 20 lat. Ale chciałabym się dowiedziec z Waszej perspektywy czy mamy
szanse utrzymania się tam. dziękuję za wszelkie wasze porady i opinie.
    • grazyna0501 Re: Wyjazd do Grecji!!! 16.05.07, 14:41
      zalezy od tego jaka to praca, a raczej ile platna... poza tym z moich
      obserwacji wynika, ze grecy bardzo latwo obiecuja np. posade, a potem okazyje
      sie, ze albo jej wcale nie ma, albo jest na trzy miesiace na przyklad...
    • sylwialew Re: Wyjazd do Grecji!!! 16.05.07, 15:01
      Najwazniesze to podejscie jezeli bedziecie dobrze nastawieni to mysle ze nie
      bedzie zle.Napewno na poczatku nie bedzie latwo malo pracy malo pieniedzy ale
      wszyscy tak zaczynalismy smile Sprobowac mozna bo lepiej za 20 lat hehehe
      powiedziec ze sprobowalam i nic nie wyszlo niz truc sie ze nic nie zrobilas.
      Bedzie dobrze trzymaj sie
    • moletx Re: Wyjazd do Grecji!!! 17.05.07, 10:46
      Jezeli na 100% bedziecie mieli prace to polecam przyjazd...warto sprobowac! Z
      drugiej strony przyjazd bez jez.greckiego i angielskiego jest troche
      ryzykowny.Zastanowcie sie dobrze...biorac pod uwage to,ze przyjezdzacie z malym
      dzieckiem.
      Zycze powodzenia!
    • bachula_gr Re: Wyjazd do Grecji!!! 17.05.07, 13:12
      a ja bym nie byla taka optymistka. Zwlaszcza, ze jedziecie z malym dzieckiem, w
      trudnym (dla niego i dla Was wieku).
      Praca dla obojga?-a co z dzieckiem? W takiej sytuacji chyba wyslalabym meza
      najpierw samego, niech sprawdzi i zorganizuje sie na miejscu (z praca,
      mieszkaniem etc) a potem dojechala z maluchem.
      Ale to ja...
      • aniagunerka Re: Wyjazd do Grecji!!! 17.05.07, 18:22
        I tak właśnie planujemy zrobić, najpierw wyjechałby mąż "na rozpoznanie terenu",
        a później ewentualnie ściągnąłby nas
Pełna wersja