justme11
07.12.07, 13:34
Witam Was wszystkie i miło mi poznać te Nowe! Dawno tu nie zaglądałam gdyż nie
miałam możliwości a potem czasu. Nadrobiłam (przeczytałam) zaległe posty i
mogę powiedzieć że już jestem na bieżąco. Wróciłam do Polski w październiku
na ost rok studiów. W Grecji spędziłam 3 miesiące. Dużo sie wydarzyło przez
ten czas…. To był jeszcze czerwiec jak wyjechałam z PL do mojego kochanego
Greka. Miałam pewne wyobrażenia i plany. Jednak to wszystko legło w gruzach
już po 2 dniach mojego pobytu a GR. Mój związek z nim trwał rok czasu, przez
ten okres kursowaliśmy na trasie Polska-Grecja, Grecja-Polska. Byłam
niewyobrażalnie w nim zakochana i sądziałam że to facet mojego życia (nawet
były już nieformalne zaręczyny) I faktycznie taki by był, gdyby nie jedna
rzecz którą poznałam po przyjeździe do GR. A mianowicie wizerunek naszego
zycia po slubie. Jego: on w pracy zarabia na dom i rodzine, a ja w domu
sprzatajaca, gotująca, rodzaca dzieci i "skaczaca" wokoło męża. Mój: praca,
dom i równowaga zachowana pomiedzy jego obowiązkami domowymi a moimi.
Wczesniej nie maiłam okazji sie dowiedziec że on tak to widzi, gdyż
wiedzielismy sie kilka razy w roku po kilka dni, a codzienny kontakt mailowy
cz smsowy nie mógł mi tego powiedziec.
Dziewczyny, serio, po dwóch dniach mieszkania z nim miałam dośc! Najpier
myslałam, ze to może jakaś gierka z jego strony, czy jakiś teścik na
sprawdzenie mnie jak sobie radze w kuchni i przy sprzątaniu. Ale potem okazało
się że nie. Rozmawialismy o tym, że to nie jest zycie jakim ja chce naprawde
zyć. A on na to: że to przeciez normalne że to kobieta siedzi w domu i
wszystko robi. Wychował sie w takim domu, gdzie to jego mama opiekowała sie
domem a tato zarabiał. Ale w zyciu do głowy by mi nie przyszło, ze on tez tak
mysli i też chce założyć "taki" dom. Czułam się okropnie. I w końcu
postanowiłam coś z tym zrobić. Znalazłam prace dla siebie, ale nie w Atenach
tam gdzie mieszkaliśmy, tylko w Volos. No i pojechałam. To było jedyne
rozwiązanie, a do Polski wracać nie chciałam. I od tego momentu byłam sama w
Grecji. Kolejne 3 miesiące dużo mnie nauczyły, przede wszystkim języka
greckiego hehe z czego teraz jestem bardzo zadowolona. Poznałam niesamowitych
ludzi i było naprawdę ok. Potem zmieniałam prace jeszcze 2 razy. Byłam w
górach a na samym koncu wylądowałam na wyspie. Ogólnie mówiąc zwiedziałam
kawał Grecji.
On dzwonił, pisał itp. Ale ja nic. Jakoś od mojego wyjazdu nie czułam potrzeby
kontaktu, było mi dobrze samej. Kochałam Go bardzo mocno, jednak nie
cierpiałam z tego powodu, że od niego odeszłam. Po prostu nie potrafię żyć
życiem drugiego człowieka! A będąc z nim musiałabym żyć Jego życiem.
oh, ale się rozpisałam, mam nadzieję, ze nie zanudzilam