Koszmar podrózy powrotnej do Grecji

06.01.08, 22:06
Wczoraj w godzinach porannych wyruszyłam w drogę z nadzieją na
szybki przyjazd do Grecji.
Polska, Czechy, Słowacja i Wegry minęły gładko ,jak wiadomo w
ostatnim okresie nie było większych opadów śniegu .Po
kilkudziesięciu km podróży przez Serbię zaczęła mi marznąć na
szybach osiadająca mżawka ,więc... gorace ogrzewanie na full , na
przednia szybę i jadę dalej.Zaniepokoiły mnie jednak samochody w
dziwny sposób stojące na rowach lub w szczerym polu ,ale dopiero Tir
stojący w poprzek drogi, mnie wystraszył na dobre.
Zjechałam na najbliższą stację benzynową , moje szczęście chciało
szybko pójść do toalety, jednak nie zdążył dobrze wystawić drugiej
nogi poza samochod i wyrżnął jak długi obok auta. Okazało się ,że
ta marznąca mrzawka utworzyła warstwę {dość sporą} lodu.Niestety
cała droga przez Serbię i kawal Macedonii to był jeden lód.
Wyobrażcie sobie co to była za jazda. Dziękuję Bogu ,że dojechałam
szczęśliwie i w całości do domu.A jeszcze musiałam sama całą drogę
kierować,, bo przecież ta moja sierota nie ma prawa jazdy na
samochód { po co motocykliście prawo jazdy na auto ? }.
Nie życzę nikomu takiej podróży.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów jak równiez życzę wam w Nowym
Roku wszystkiego o czym marzycie .
    • sylwialew Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 06.01.08, 23:19
      O matko to faktycznie mieliście przeżycie ale dobrze wszystko się dobrze skończyło
    • mamalal-ka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 06.01.08, 23:46
      Kochana nie ma to jak kobiety na drodze! Super ,że przygoda zakończyła się
      szczęśliwie!!!
      • flisvos Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 07.01.08, 00:04
        dobrze, ze dojechaliscie cali i szczesliwi smile

        ps
        ja kiedys jechalam z domu do poznania 9h(normalnie jade niecale 3h),
        bo taki byl lod i zaspy sniezne
    • agnes_888 Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 07.01.08, 01:01
      Najwazniejsze ,ze jestescie cali i zdrowi i udalo sie dojechacsmile Ale to lodowisko rzeczywiscie musialo byc koszmarne...
    • bachula_gr Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 07.01.08, 09:16
      > A jeszcze musiałam sama całą drogę kierować,, bo przecież ta moja
      sierota nie ma prawa jazdy na samochód { po co motocykliście prawo
      jazdy na auto ? }.

      Ha. Pociesz sie, ze moja sierotka nie ma nawet na motor wink)
      Witam w klubie Kobiet_z_wylacznoscia_na_kierownice_w_rodzinie.

      Ciesze sie, ze w koncu dotarliscie szczesliwie i bez poslizgow. Ja
      sie wybieram autem do PL ale w sezonie wybitnie letnim, rowniez ze
      wzgledu na aure.

      Szerokiej Drogi w 2008!
      • flisvos Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 07.01.08, 12:51
        bachula_gr napisała:
        >
        > Witam w klubie Kobiet_z_wylacznoscia_na_kierownice_w_rodzinie.
        >

        ja tez chce do klubu smile
        teraz zima musze sie dzielic, latem to sobie skuterkiem jezdzi
        kochanie moje (dobrze,ze tu lato takie dluuuugie)
    • ana_mama_patrycji Nasz koszmar 07.01.08, 14:39
      Dziś wróciłam do Grecji. patrze na forum a tu ktoś napisał "koszmar podroży" myślę sobie - ja jeszcze nic nie pisałam przecież.

      wyjechaliśmy o 23 z domu w Polsce. Zaczął wiać halny, zawiewało śniegiem, na drodze tworzyły się kosmiczne zaspy, mimo iż nasza bryczka świetnie sobie z nimi radziła to było to niebezpieczne. Na Słowacji sypało grubymi płatami śniegu, do tego wiatr boczny - samochodem rzucało.
      Przez Wegry i Jugosławię przejechaliśmy bez większych problemow.

      Wjechaliśmy do Macedoni zadowoleni, że droga dobra sucha. Nasza radość trwała jednak krotko, w górach - tam gdzie są tunele ( 50 km do granicy greckiej )złapaliśmy gumę. Kamień który spadł ze zbocza zrobił nam 2cm dziurę w oponie.
      Koszmar, zimno wieje a my z dzieckiem. Nie wiem skąd nagle pojawiła się policja. Panowie bardzo mili, zadzwonili po miejscowego majstra od wulkanizacji. Moj mąż ściągnął koło i pojechał z owym Macedończykiem do wsi naprawiać koło. Ja siedziałam z Patrycja w totalnym bezludziu w samochodzie. Dookoła surowe góry, serpentyny, szalejące samochody. Nagle zrobiła się ciemna noc a męża nadal niema. Już mi się płakać chciało ze strachu i nerwów. Z okolicznych lasów słychać było wilki i sowy. Mąż przyjechał po trzech godzinach. Założył koło i pojechaliśmy dalej. W Grecji przywitały nas mgły na 10 metrów widoczności. Jechaliśmy 50/h. Mąż był tak zmęczony że musiał odpocząć. Zasnął i staliśmy 2 godziny na parkingu. I tak z naszej szybkiej podróży która miała trwać maks 20-22 godziny zrobiły sie 30 godzin. Po porostu koszmar.
      Nie życzę nikomu takich przygód.
      Cieszę się tylko że dotarliśmy cali i zdrowi. I na koniec dodam, że Patrycja zasłużyła na złoty medal za dzielność i grzeczność w podróży. Jestem bardzo z niej dumna.
      • joasiaasienka Re: Nasz koszmar 07.01.08, 15:05
        Współczuję a zarazem cieszę się ,że i wam udało się dotrzeć
        szczęśliwie do domu.
    • joasiaasienka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 07.01.08, 15:07
      Dziewczyny dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa
      • joasiaasienka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 04.01.09, 11:38
        Może nie koszmar dla mnie , bo tym razem wracałam autobusem ale dla
        naszych kierowców napewno ta droga nie była łatwa .
        Nie o drodze chcę jednak pisać ale o współtowarzyszach
        podróży.Otóz ,niedaleko za mną siedziała para z dwoma
        dziewczynkami ,kobieta Polka ,partner nie wiem jakiej narodowosci
        ale mniejsza o to bo raczej nie był ojcem dzoewczynek (zwracały sie
        do niego po imieniu) i nie o niego tu chodzi ale o matke . Matka
        cały czas rozmawiała z dziewczynkami po grecku a i dziewczynki
        między soba tylko po grecku ,nie usłyszałam z ich ust ani jednego
        słowa po polsku ,myslę ,że te dziewczynki po prostu nie znają języka
        ojczystego matki. Może ja nie jestem jakąś super patriotka ale
        bardzo mnie to zbulwersowało. Tu chyle czoła w stronę
        Bachuli ,której córeczki poznałam i które pięknie mówia po polsku
        poniewaz mama cały czas z nimi po polsku rozmawia a także ukłon dla
        innych matek polek które znam i których nie znam a które nie wstydzą
        sie rozmawiac ze swoimi dziećmi w języku ojczystym i ,które dbają
        aby ich dzieci umiały sie porozumiec z polskimi dziadkami czy reszta
        rodziny .
        • ana_mama_patrycji Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 04.01.09, 13:11
          Wrocilismy dzis w nocy. Droga fatalna. Odcinek 400 km jechalismy 50km/h Juz
          myslalam ze nigdy nie dojedziemy. Sniezyca utrudniala podroz. Autostrady
          przypominaly wiejskie drogi, nie odsniezone, nie posypane. jednym słowem:
          koszmar.
    • agapi-mou Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 08.01.08, 07:29
      och wspolczuje wam dziewczyny takich przezyc...
      przy tych moje doswiadczenia nie sa takie straszne
      Ja tym razem mialam znowu problemy z wylotem tym razem wylot byl z
      Grecji normalnie z tymi mymi wylotami jeszcze niedawno z Polski a
      teraz z Grecji to jakas klatwa 70% przeliczajac moich wylotow bylo z
      jakimis przygodami tym razem wyszlo ze poniewaz z Salonik nie
      startowaly samoloty, jak to wszyscy na lotnisku mowili tego
      feralnego dnia 15 grudnia ze samoloty wylatuja z Salonik chyba tylko
      przy sloncu. Owego 15 grudnia padal snieg wprawdzie ale nie
      przesadzajmy juz przy gorszych warunkach widzialam startujace
      samoloty ale nie w Salonikach oczywiscie i tak mnie to kosztowalo
      caly dzien podrozy lacznie z noclegiem w Pradze. Normalnie
      jechalismy na troche do Polski i jeszcze mi jeden dzien zabrali.
      Juz raz mi sie zdazylo nocowac w Mediolanie jak lecialam do Grecji
      tym razem Praga przy leceniu do Polski hehehe nastepnym trazem moze
      polece przez Zurich i tak zwiedze wszystkie lotniska swiata lacznie
      z hotelami w ktorych gwarantuja noclegi dla podrozojacych majacych
      problemy z wylotami, przy tym musze przyznac ze pieciogwiazdowy
      hotel nie wynagradza dnia straconego w nerwach i zabranego z pobytu
      w Polsce. Z przylotami (powrotami) za to nigdy nie maialam
      problemow smile przynajmniej to
    • olna Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 11.01.08, 17:20
      Ja rowniez melduje sie po swiatecznej przerwie.Zajechalismy dzisiaj
      rano,droga czysta,spokojna bez wiekszych atrakcji,tylko mgla od
      Budapesztu do granicy serbskiej,ale dalo sie jechac,powoli ale do
      przodu.W sumie cala trasa 24h,czyli norma.Za to jak jechalismy do
      Polski to wszystko bylo super az do Czech.Tu zaczely sie droga
      oblodzona,fatalnie oznakowana a potem po przekroczeniu polskiej
      granicy snieg na drodze.W sumie te 120km jechalismy ok 5 godzin.A
      jeszcze w Klodzku dla urozmaicenia w srodku nocy zatrzymala nas
      straz graniczna na kontrole.W koncu kto wie co mozna schowac w
      dzieciece foteliki?
      • joasiaasienka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 11.01.08, 19:49
        Skoro jeździsz w kierunku kłodzka pewnie możesz być gdzieś z moigh
        okolic -wałbrzych
        • mamalal-ka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 11.01.08, 20:23
          ja jestem z Twoich okolic!DO Wałbrzycha mam 15 kilometrów...
          • joasiaasienka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 11.01.08, 20:55
            No prosze prosze krajanka ,bardzo mi miło.Dobrze wiedzieć
            • mamalal-ka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 11.01.08, 21:05
              ŚWIEBODZICE...aż tak blisko!POZDRAWIAM
              • joasiaasienka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 12.01.08, 09:52
                Toż to prawie Wałbrzych szkoda, że tu w Grecji mieszkasz tak daleko
                Pozdrawiam
        • olna Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 12.01.08, 17:18
          jestem z Wroclawia,wiec do walbrzycha nie tak dalekosmile
          A w powrotnej drodze wracalismy przez Cieszyn,znacznie lepiej.Nie
          wiem co nas wtedy podkusilo,zeby jechac na Kudowe.
          • joasiaasienka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 12.01.08, 17:29
            Nigdy nie próbowałam jechać przeż Cieszyn. Mówisz że lepsza droga?
            I czy nie jest dużo dalej przez Cieszyn?
    • rene1231 Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 11.01.09, 02:55
      Chociaż wskakiwałam na forum czasami to melduje sie już na dobre.Wróciliśmy
      wczoraj .Podróż zajeła 15 godzin .Na lotnisko do Pragi co prawda tylko nie całe
      dwie godzinki drogi autem ale za to potem samolot zamiast odlecieć o 12:30
      odleciał o 15:25 i te opóźnienie nadrabiał chyba w niebie bo wylądowaliśmy o
      18;15 czasu greckiego czyli czystego lotu bylo 1;50 o ile dobrze
      policzyłam.Potem my lecieliśmy jak wariaci z połamaną walizką żeby zdążyć na
      autobus z lotniska na KTEL w Atenach o 18;45 .Kierowcą owego autobusu była
      kobieta która nie potrafiła już w mieście dobrze skręcić w jedną uliczke żeby
      jechać dalej,tak kombinowała cudowała że w końcu jeden z przypadkowych ludzi na
      ulicy zastukał do autobusu i zaproponował że ustawi jej dobrze autobus żeby
      mogła jechać dalej.Wszystko to troche trwało ale sie udało.My w nerwach na tą
      całą sytuacje tylko zaglądaliśmy na zegarek bo mieliśmy ostatni autobus do
      Sparty o 20;15.Na Ktel dojechaliśmy o 20;10,Mariusz targał walizki i usypiającą
      Pauline a ja poleciałam kupić bilety.Udało sie !!!! W ostatniej chwili wpadliśmy
      do autobusu i przed nami było 3 godziny drogi.Małej dałam aviomarin to przespała
      całą droge ,jechaliśmy bez problemów (dodam że ona zawsze zwraca w
      autobusie)Momentami jechaliśmy bardzo powoli bo była taka mgła.Wysiedliśmy z
      autobusu prawie koło domu -pan kierowca bardzo miły tak sie zatrzymał,a w domu
      okazało sie że nie ma jednej torby i to jak Paulina powiedziała
      -najcenniejszej,czyli jej torby z książkami zeszytami i lalkami.Do KTel-u u nas
      mamy kawałek i nie chciało nam sie iść po nocy,ale dzisiaj z rana torba została
      odzyskana.Tak właśnie wyglądał nasz powrót do Grecji
      • joasiaasienka Re: Koszmar podrózy powrotnej do Grecji 11.01.09, 11:51
        Może nie koszmar dla mnie , bo tym razem wracałam autobusem ale dla
        naszych kierowców napewno ta droga nie była łatwa .
        Nie o drodze chcę jednak pisać ale o współtowarzyszach
        podróży.Otóz ,niedaleko za mną siedziała para z dwoma
        dziewczynkami ,kobieta Polka ,partner nie wiem jakiej narodowosci
        ale mniejsza o to bo raczej nie był ojcem dzoewczynek (zwracały sie
        do niego po imieniu) i nie o niego tu chodzi ale o matke . Matka
        cały czas rozmawiała z dziewczynkami po grecku a i dziewczynki
        między soba tylko po grecku ,nie usłyszałam z ich ust ani jednego
        słowa po polsku ,myslę ,że te dziewczynki po prostu nie znają języka
        ojczystego matki. Może ja nie jestem jakąś super patriotka ale
        bardzo mnie to zbulwersowało. Tu chyle czoła w stronę
        Bachuli ,której córeczki poznałam i które pięknie mówia po polsku
        poniewaz mama cały czas z nimi po polsku rozmawia a także ukłon dla
        innych matek polek które znam i których nie znam a które nie wstydzą
        sie rozmawiac ze swoimi dziećmi w języku ojczystym i ,które dbają
        aby ich dzieci umiały sie porozumiec z polskimi dziadkami czy reszta
        rodziny .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja